Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Kiedy kocur zajęczał, z rozpaczą spojrzało w bok. Rozmawiali jak gęś z prosięciem. Lub raczej - jak frajerowate dziwadło i zupełnie przeciętny wojownik Klanu Rzeki, który miał święte prawo nie rozumieć bezsłownych komunikatów Zguby. Właśnie - wojownik? A może raczej terminator?
- Czy Łabędź R Z Ą D Z I - spróbowało przeliterować dokładnie ostatnie słowo, choć właściwie już im nie zależało na informacji na ten temat. Chciało po prostu skończyć z tą idiotyczną sytuacją. - Twoje imię? Wojownicze?
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Zatupał nogą o podłogę. Trochę mimowolnie, trochę chciał pokazać kotu, że rozmowa go nudzi. I męczy. I się zaczyna niecierpliwić, bo w tej chwili mógłby, chociażby, poznać ciekawszych samotników. Albo poszlajałby się ze Szponem. Albo pozaczepiał Siniak.
- Ehe - kiwnął łebkiem, chociaż nie skupił się na słowach kociska. Miał to gdzieś. - Oh, to wiem. NOCNA FURIA, siema - uśmiechnął się dumnie. Wywalczył sobie to imię, więc zamierza się nim chwalić każdemu, kogo spotka.
- Słuchaj, nudny jesteś. I ta rozmowa jest nudna. Zamierzasz coś...nie wiem, zrobić? Idziesz gdzieś? Idziesz ze mną? Bo ja nie wiem, bo ja to sobie mogę iść, nie? Mam lepsze rzeczy do roboty.
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
Odruchowo pokiwało głową, gdy kocur się przedstawił. Przynajmniej w tym przypadku było pewne, że pamięć ich nie zawodzi: nie znało nikogo o takim imieniu. I miało to sens. Kocur był młody, tak młody, że kiedy ono odeszło, zapewne był albo kociakiem, albo początkującym terminatorem.
- Zguba - przedstawiło się grzecznie. Przez wychudzone ciało przebiegł słaby dreszcz, futro na chwilę niedostrzegalnie się zmierzwiło. - Wybacz, że zajęłom ci czas. Było mi miło.
Odsunęło się ledwie zauważalnie o kilka kroków, zawahało przez chwilkę i uniosło łapkę, by pomachać nią w geście pożegnania. - Pa, pa - spróbowało pokazać z delikatnym uśmiechem, po czym szybkim ruchem padło na ziemię, całkowicie zanurzając się w trawach. Nie odchodziło ani nic, po prostu kryło się wśród źdźbeł.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
- Zguuuuuba. No faktycznie, pasujące imię - uniósł jedną brew, przyglądając się kotu. Gdyby tylko chciał i się postarał, z pewnością dogadaliby się bez większego problemu, może nawet wyszłoby z tego coś i samotnik byłby już w drodze do Łabędzia. Albo i nie, zależnie od woli.
- He? - wymsknęło mu się. Co, kot tak po prostu postanowił się położyć? Obrazić?
Szczerb podniósł się z ziemi, by podejść do Zguby i nacisnął łapą na jego żebro. - A może jednak chcesz pójść do Rzeki? Albo yyy...sprzedam cię najbliższemu patrolowi, że niby intruz i cię złapałem, bo taki żem dzielny, i oni cię wezmą do Łabędzia?
Księżyce: 98 Mistrz: Węgorzowe Gardło / Płotkowy Potok Płeć: fajna [amab nb] Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Trwałe urazy: mutyzm wybiórczy
Przeciętnego wzrostu, chude, słabo umięśnione. Futro ma długie, srebrne czarne, klasycznie pręgowane. Na lewym boku pod futrem skrywa się długa blizna. Oczy zielone, nos ceglastoczerwony.
Melancholijny włóczęga o bardzo fragmentarycznej pamięci i łagodnym usposobieniu. Pogrążone w anhedonii, niepewne tego, czego samo chce, nawiedzane mrocznymi wspomnieniami, ukojenie odnajduje w syceniu swojego stałego wanderlust.
No cóż, nie ono wpadło na ten pomysł ze Zgubą. Najchętniej zapomniałoby o kotach, które wymyśliły to imię. I uparcie nie potrafiło tego zrobić. Nie jest łatwo zapomnieć o czymś, co prawie rozerwało cię na pół i odebrało ci mowę.
Bezgłośnie syknęło, gdy kocur nacisnął łapą ich żebro. Przewróciło się na grzbiet i spojrzało mu prosto w oczy. - Nie. Dzięki. Ja nie chcę iść do Rzeki - zamyśliło się chwilę, po czym dodało: - Chciałom tylko wiedzieć, jak się macie w Rzece. Wszystko.
somepeopleSMILE attheendoftheday 𝘀𝗼𝗺𝗲 𝗽𝗲𝗼𝗽𝗹𝗲 𝗹𝗮𝘂𝗴𝗵, 𝗶 𝘀𝘂𝗽𝗽𝗼𝘀𝗲 but to me there’s nothing
but gloom and despair that’sjusthowthestorygoes
||| czarne futro z przebarwieniami | przeciętnego wzrostu | barczysty i spory | bursztynowe oczy | przerośnięte górne kły | pionowa blizna idąca przez lewe oko | oderwane prawe ucho | lśniąca, zadbana sierść |||
Mimo wielu księżyców spędzonych w ludzkim gnieździe, Szczerbatek jest dość barczysty i solidnie zbudowany, niekoniecznie gruby, zwyczajnie spory, wdając się w ojca. Ma zadbane, czarne futro, dobrze odżywione i lśniące, gładko okalające ciało. Kły ma nieco stępione, choć nadal dumnie prezentujące się na brodzie, za to bursztynowe oczy odznaczają się nieco większą obojętnością niż kiedyś. W ogólnym rozrachunku prezentuje się dobrze, całkiem harmonijnie i dumnie, mimo dość zmarnowanego kroku i postawy.
Wydaje się być nieco bardziej zobojętniały, a jednocześnie na nowo lękliwy. Gdzieś we wnętrzu jeszcze kryje się jego naturalna złośliwość, ale zasłonięta maską doświadczenia nabytego przez księżyce, przez co potrafi hamować swoje odzywki, mądrzej dobierać słowa. Wiedziony melancholią, ponowną tęsknotą za rodzimymi stronami. Może być oschły albo nieprzyjemny, choć on sam argumentuje to raczej ograniczoną rotacją towarzystwa.
Przekręcił oczyma. Ponownie tyrknął go w żebra, choć dużo lżej tym razem, tak o, z nudów.
- Okej. To...Okej - sam już nie wiedział, czy kot robi sobie z niego jaja, specjalnie 'gada' takie rzeczy żeby się nad nim zlitować czy co. Nie miał jednak już na to siły. - To...Nara? Trzymaj się, nie zdechnij, rozumiesz...Pa! - odsunął się od samotnika, by wycofać się parę kroczków i ruszyć w stronę Rzeki.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem postanowił wybrać się dzisiaj trochę dalej. Może i oficjalnie nie miał obowiązku polowania, bo zajmował się kociętami, ale czasami mały spacer nikomu nie zaszkodzi. Każdy musiał czasem mieć chwilę czasu dla siebie, bo idzie normalnie zwariować. Dlatego właśnie ciemnobrązowy point zaoferował się, że wyjdzie na polowanie i też coś przyniesie. W dodatku, słyszał że w okolicy znowu pojawiły się śmieci Dwunogów i on, jako kolekcjoner różności, zdecydowanie nie mógł tego odpuścić. Tak więc oficjalnie rozglądał się za zwierzyną, i w sumie po części szukał jakiś piszczek, bo w końcu po to też wylazł, ale kątem oka szukał jeszcze czegoś ciekawego co Dwunodzy mogliby po sobie pozostawić. Tak przy okazji.
//MG
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Jak na razie w zasięgu wzroku opiekuna nie było niczego ciekawego. Z daleka może dochodziły dźwięki potworów przemieszczających się po grzmiącej ścieżce, ale oprócz tego żadnych nowości. A przynajmniej do czasu! Niby zwykły szum traw, a jednak jakiś taki inny. Szelest! Gdyby kocur zdecydował się zapuścić w gęstszą trawę, do jego nosa dotarłby zapach szczura. Aż w końcu dostrzegłby samotnego malucha, spokojnie idącego sobie między chaszczami.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem szedł przed siebie, nie było po co się zatrzymywać skoro nic jeszcze nie znalazł, nie? Dlatego całkiem bezproblemowo natknął się na tę samotną potencjalną zdobycz. Ciemnobrązowy point przystanął i sprawdził okolicę, patrząc się czy dookoła nie ma gdzieś szczurzych koleżków, którzy mogliby być potencjalnym problemem. Nie wyszedł się bić, chciał tylko trochę zapolować, zgarnąć potencjalnie kilka śmieci do kolekcji i wrócić do Klanu, do swoich obowiązków. Kiedy jednak nie udało mu się znaleźć w okolicy innych szczurów, Artem przybrał pozycję łowiecką, przerzucił ciężar ciała na tylne łapy i zaczął skradać się do zwierzątka, planując zabójczy skok na szczura i szybkie zakończenie sprawy jeśli tylko udałoby mu się podejść wystarczająco blisko.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Okolica była czysta od towarzyszy gryzonia i kocur zdecydował się upolować ten gruby kąsek. Maluch jak gdyby nigdy nic szedł spokojnie dalej, nie zdając sobie sprawy, że na ogonie siedzi mu sama śmierć. Dopiero gdy już jego los był przesądzony, wyłapał zagrożenie i w swoim ostatnim geście dziabnął porządnie kocura w palec. Tak boląco porządnie. Całe szczęście mu go nie odgryzł, ale było blisko!
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
-Aj! -Artem krzyknął kiedy szczur go ugryzł. Co za-... wrr. Dobrze, że już przynajmniej nie żył, bo jeszcze by się trzeba było z nim męczyć. Ciemnobrązowy point potrząsnął ranną łapą i obejrzał ją, wzdychając z ulgą kiedy zobaczył, że nic poważniejszego się nie stało i nic nie krwawi. To dobrze.
Z takimi informacjami, opiekun znalazł jakieś dogodne miejsce do zakopania zwierzyny, a potem ruszył w dalsze poszukiwania piszczek. Skoro już się za to zabrał to najpierw trochę zapoluje a potem przeniesie się na szukanie śmieci do kolekcji.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Zwierzyna zakopana, czas na dalsze łowy. Początek był wyśmienity, zwierzyna niemalże od razu wpadła w łapki pointa i to jeszcze jaka dorodna! A teraz... No nic nie było. Jedynie dookoła trawy trawy i trawy. Może to krzyk kocura spłoszył wszystko w okolicy? Cóż, pozostawało węszyć dalej.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
No cóż, Artem szybko poddawać się nie zamierzał. Ciemnobrązowy kocur wziął głęboki wdech, uspokoił się trochę bardziej po tej akcji z ugryzieniem szczura i szukał dalej. Nie było na co czekać.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Chwila cierpliwości poplaciła, bo kocur może nic nie widział, ale zdecydowanie coś usłyszał, a mianowicie trzepot skrzydeł gdzieś po prawej. Dość cichy i mało potężny więc na pewno nie należał do jakiegoś groźnego ptaszyska. A gdyby kocurowi udało sie podejść bliżej do niego, dostrzegłby drozda, siedzącego sobie na niższej gałęzi malutkiego drzewka.
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
Księżyce: 88 Mistrz: Nagietkowy Prześwit Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Latte [NPC] Ojciec: Suchy [NPC] Partner: what is love? Trwałe urazy: spora blizna po pazurach na prawym udzie po kłótni z nieznajomym kotem, blizna na grzbiecie po zerwaniu płatu skóry przez łabędzia
przyjazny, spokojny, zdystansowany, chętnie pomaga innym, niepewnie czuje się w większych grupach nieznajomych i przyzwyczaja się do nich powoli, kolekcjoner rupieci
Artem stanął i zastrzygł uszami, powoli obracając głowę w stronę dźwięku, żeby przypadkiem nie spłoszyć potencjalnej zwierzyny. Kocur odruchowo przybrał pozycję łowiecką i zaczął się skradać, co jakiś czas przystając, tak dla pewności, jednak kiedy zobaczył, że drozd siedział na gałęzi, musiał zabrać się za to trochę inaczej. Opiekun przeciągnął się, żeby rozprostować trochę coraz starsze kości a potem podszedł do drzewa od drugiej strony niż znajdowało się ptaszysko. Okej pomyślał zobaczymy czy dalej to potrafię a potem zaczął się wspinać, żeby następnie spróbować jak najmocniej zamachnąć się na drozda w próbie zrzucenia go na ziemię tak żeby Artem miał czas do niego doskoczyć i zabić jeśli by mu się udała poprzednia akcja. Złamie skrzydło? Super. Zwyczajnie ptaka ogłuszy? Też dobrze. Zdezorientuje? Może być. Ważne żeby złapał go zanim ten odleci.
✩✪✩
Są takie rzeczy, których nie chcesz robić,przysięgasz, że ichnie zrobisz,zabraniasz sobie, a potem tonagledzieje się samo.
Nie da sięich nawet przeanalizować, nie podlegająprocesom myślowym.
Dzieją się i już,pozostaje tylko patrzeć na siebie ze zdziwieniem i zapewniać, że nie ma w tym twojej winy, po prostu samo się stało.