Logo Artemidy
Krzak Bzu
Drgnęła delikatnie końcówką ogona, po czym skinęła łbem na wspomnienie o morzu.
- Z ciekawości. I chciałam sobie w ciszy pomyśleć, tak wiesz, sama. W końcu dołączenie do klanu ojca było wiesz, ważną decyzją! - zaśmiała się wesoło, mrużąc swoje pomarańczowe oczka. Rozglądnęła się dookoła.
- Naprawdę ładnie tam jest! Tamtejsi samotnicy nazywają Wielką Słoną Wodę morzem, jeśli możesz uwierzyć! Ładna nazwa, prawda?
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Klan ojca… Twoja matka nie jest w klanie Rzeki? – Czy kotka mogła znajdować się w sytuacji nieco podobnej do niej samej? Nie do końca, bo najwyraźniej Rdza znała obojga swoich rodziców, nawet jeśli mogła przebywać naraz na stałe tylko z jednym z nich – Ciernista Lapa kiedykolwiek miała kontakt tylko z Szyszką, a ostatecznie i on zniknął. Jednak i tak historia drugiej kotki wydała jej się całkiem interesująca, na tyle, by chciała usłyszeć co takiego się z nią działo.
- Brzmi… prościej od Wielkiej Słonej Wody. Chociaż też mniej konkretnie. Co tam jest, poza samą wodą? – Tyle można było domyślić się z samej nazwy, ale co jeszcze można było tam spotkać? Czy było to już na tyle daleko, by mogły rosnąć trochę inne rośliny, żyć zwierzęta, których tu nie było, coś innego, wartego zainteresowania?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie. Jestem córką Roziskrzonej Gwiazdy, oraz Łabędziej Gwiazdy - odparła kotce, delikatnie kręcąc na boki swą głową. - Ale jako dzieciak, pokłóciłam się z matką i tak zostało. A później zaginął mój brat, z którym mocno trzymałam, więc jako terminatorka poszłam go szukać. Niestety nigdy go nie znalazłam ponownie, ale... - mówiła spokojnym głosem, wzdychając finalnie. Miała nadzieję, że Kumak ma się dobrze.
Oh, morze!
- Plaża i ciepły piasek, wielkie potwory na wodzie, skrzeczące mewy, które są... okropne. Dużo dwunożnych, ale jest tam też dobre jedzenie, jak masz trochę odwagi! - mówiła wesoło, a jej oczy zabłyszczały. Podobał jej się czas nad morzem.
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Odpowiedź, którą otrzymała była chyba najbardziej szokującym, co mogła usłyszeć. Przez jej pyszczek przeszedł wyraz zdziwienia, maskujący przynajmniej to, co mogło znajdować się pod nim – zazdrość? Świadomość, że ze wszystkich kotów w lesie natrafiła akurat na takiego, który miał pewnie najprostsze życie? Jasne, że mogła sobie przejść do któregokolwiek z tych obu klanów. A poza tym pozostawało w tym coś jeszcze dziwnego – jak do tego doszło, że akurat dwie Gwiazdy miały razem kocięta, a ona nic wcześniej o tym nie wiedziała? Czy to był element jakiegoś tajnego planu połączenia Rzeki i Wichru w coś potężniejszego? Może należałoby rozważyć tę opcję, gdyby Rdza była młodsza, ale teraz musiała mieć już całkiem sporo księżyców, a nim takiego się nie wydarzyło, przynajmniej nie oficjalnie. Brzmiało to jednak na zbyt niesamowite zdarzenie, żeby miało chodzić jedynie o miłość między dwójką władców.
- …Jak to jest być dzieckiem przywódców? – Było pierwszym pytaniem, które się nasuwało. Reszta historii, poszukiwanie zaginionych, kłótnie z rodzicami, były czymś, co Gąszcz widziała w swoim otoczeniu. Jednak ten jeden fakt wciąż pozostawał niezwykły.
- Jakie jedzenie? – Dodała jeszcze, żeby nie wyszło na to, że tak naprawdę zainteresowało ją tylko jedno.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na pytanie kotki Rdza położyła po sobie na moment uszy. Zapanowała między nimi cisza, kiedy Rdza myślała nad swoją odpowiedzią. Ale jedyne co mogła z siebie wyciągnąć to było wzruszenie barkami i ciche mruknięcie:
- Eh?
Zaraz jednak ponownie otworzyła pysk.
- Matka nigdy nam nie poświęcała uwagi. Urodziła nas, jak była zastępcą. Po prostu była sobie i tyle. Chyba że któreś z nas coś zrobiło, to wtedy się budziła, że ma dzieci - w głosie Rdzy Ciernista Łapa mogła bez problemu wyczuć żal i złość. - Nawet nie wiem, czy obchodzi ją to, że dzieci jej zaginęły - wzruszyła ponownie barkami, kręcąc smętnie na boki głową.
Spojrzała za siebie.
- Ojciec jest kompletnie inny. Martwi się o nas i nas kocha. Wielka szkoda, że nie urodziliśmy się tam, gdzie tata - dodała, marszcząc brwi. Może wtedy Kumak by nie zaginął. I by się zachowywali jak faktyczna rodzina.
Na temat jedzenia oczy Rdzy zabłyszczały entuzjazmem.
- Jest taki ptak jak kura, nie? No i dwunożni mają dostęp do tych ptaków też i JAK ONE SĄ SUPER ZROBIONE TO TY NAWET NIE - zamruczała ciepło i wesoło. Smak którego nigdy nie zapomnie. - Tak jakbyś nacierała jakimiś ziołami to mięso!
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak naprawdę Ciernista Łapa mało wiedziała o przywódcach innych klanów. Cały ich obraz, jaki mogła tworzyć sobie w głowie, istniał przede wszystkim na wzór Psa, tego, którego miała okazję oglądać przez tyle księżyców. Czy Łabędzia i Roziskrzona Gwiazda mogli być do niego podobni? Z tego co mówiła Rdza wynikało, że nie byli podobni nawet do siebie nawzajem. Kiwnęła głową, zapamiętując to, co usłyszała. Nawet jeśli nie wiedziała, czy kiedykolwiek będzie miała jak wykorzystać te informacje, wydawały się czymś, co warto było znać. Jednak nie zamierzała dopytywać o to dalej, szczególnie nie teraz, gdy kotka rozgadała się o jedzeniu. I nawet jeśli to brzmiało dla Gąszcz jak sprawa dotycząca jej życia mniej niż klanowa polityka, być może i w tym dało się znaleźć coś naprawdę przydatnego.
- Nacieranie ziołami… Takimi medycznymi ziołami? – To akurat rzeczywiście brzmiało interesująco. Czy dwunogi zamiast leczyć się samym zjadaniem listków czy robieniem z nich papek, nakładali to wszystko na inne pożywienie? Może brzmiało to jak metoda warta dokładniejszego zgłębienia, pewnie niektórzy połykaliby medykamenty chętniej, jeśli smakowałyby jakoś lepiej.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zamyśliła się na pytanie Ciernistej Łapy. Trochę ją to zdziwiło, ale jednocześnie? Takie pytanie od medyka robiło sens.
- Hm, może? Wiem, że ładnie pachniało! - powiedziała żywo, spoglądając na nią z uśmiechem. - Zioła też ładnie pachną. Wiem, bo ty nimi pachniesz, i pachniesz ładnie - mruknęła ciepło, poszerzając delikatnie swój uśmiech. Nawet chyba mogła wydedukować, po co Cierń taka wiedza, i szczerze? Chętnie się z nią podzieli!
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Dobrze, że chociaż ty tak uważasz, wiele kotów nie potrafi docenić tej woni. – Przecież słyszała już dużo razy rozmowy między pacjentami o tym, że w Korzennej Jamie śmierdzi tymi wszystkimi ziołami. Najwyraźniej jednak niektórzy potrafili docenić coś więcej niż tylko najbardziej podstawowe zapachy.
Dostrzegła powoli zbliżającego się w ich stronę wojownika, który zajmował się jej pilnowaniem. Widocznie znudziło mu się czekanie w okolicy i stwierdził, że należy sprawdzić, czy jednak Ciernista Łapa nie robi niczego niebezpiecznego. Lepiej, by nie podchodził tu bliżej, terminatorka nie chciała przecież, by zepsuł w jakiś sposób wrażenie, które do tej pory mogła wywrzeć na Rdzy.
- Niestety, ale muszę już wracać, czekają na mnie te wszystkie medyczne obowiązki. Do zobaczenia. – Oznajmiła, nim Cienisty kocur zdążył podejść naprawdę blisko. Odwróciła się w jego stronę, pokazując, że już idzie. I rzeczywiście powróciła na tereny klanu, z którego pochodziła, nie planowała przecież tego dnia niczego złego.

// zt
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnęła się delikatnie do kotki, zauważając jednak, że ta już musi iść. Skineła łbem.
- Oczywiście, rozumiem. Przemiło mi było ciebie poznać, Ciernista Łapo! - zawołała na pożegnanie, po czym oddaliła się w stronę swojego Klanu. I tak długo już tutaj siedziała. A może jeszcze kiedyś spotkają się z Cierń. Może ona będzie wojownikiem, a Cierń medykiem?

zt
[Obrazek: ddf9t2i-1eb6f576-8e70-4e32-b857-02887895...6ud8cMyxY8]
Finndu mig í framtíðinni
Malayang maya, malayo-layo
Malayang maya, malayo-layo
LVL 4 225 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bzy już dawno przekwitły a świat ruszył dalej, ale Pieczarka wciąż była myślami przy wydarzeniach tej wiosny. Przy wydarzeniach jej życia. Przy wszystkich śmierciach, przy kłótniach, przy problemach. Świat brnął dalej, przez błoto i przez deszcz, a ona nie umiała zapomnieć. Nie umiała zapomnieć, że jej tata przybył do tego klanu z klanu gromu. Nie umiała zapomnieć, że niedawno zrobiła to samo siostra jej ojca, podając się teraz za jej ciotkę, popełniając ten sam błąd. Nie umiała zapomnieć co się stało na pogrzebie jej taty, co się działo na pogrzebie poprzedniego medyka. Nie umiała zapomnieć, że przez tyle księżyców nie miała rodzeństwa ani rodziców, że była sierotą odchowaną przez zapracowanych dziadków.
A teraz nie umiała zapomnieć o kłótni między dziadkami. O śmierci mamy. O życiu którego nie było a które ciągle ktoś próbował zastąpić.
I czuła się wściekła.
Często przebywała na cmentarzu, czyściła groby członków Klanu Rzeki, okazywała im szacunek. Byli martwi, byli na Srebrnej Skórce, byli tym co było wcześniej i co pozwoliło jej być teraz. Więc dlaczego miała poczucie jakby nikt inny w jej rodzinie nie potrafił zachować tego szacunku? Jakby zamiast uszanować, że śmierć się wydarzyła, że nie odwrócą wskazówek zegara, próbowali znaleźć sposób by załatać dziury, by udawać, że tragedie nigdy nie miały miejsca.

Nie była kotem który często oddalał się od obozu. Ale nie mogła już znieść opresyjnej atmosfery jaką czuła ze względu na swoją rodzinę. Wyszła na spacer wieczorem, bez większych planów. Może chciała zapolować, pozbierać kwiaty, znaleźć coś... Coś. Ale zamiast tego łapy zaniosły ją ku Czterem Dębom. Miejscu gdzie wedle opowieści klanu się spotykały i rozmawiały. Miejscu którego nigdy wcześniej nie odwiedzała.
Obeszła wielkie drzewa dookoła, popatrzyła, ale nie znalazła w sobie chęci wdrapania się na nie. Zamiast tego znalazła krzew bzu który rósł nieopodal i położyła się pod nim, niechętnie mieląc w myślach wszystkie swoje uczucia.

//Niepylak
LVL 2 5 / 150
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
7
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Poprzednim razem, kiedy Wierny Cień, wówczas jeszcze jako Niepyląca Łapa, zawędrował w te okolice, był środek Pory Nagich Drzew. Był środek Pory Nagich Drzew, Bratkowe Wzgórze zadawała pytania, zbyt dużo pytań, a płochliwy terminator stanowił niewiele ponad kłębek strachu i smutku.

  Jakże to wszystko się zmienia.

  Podczas polowania postanawia zapuścić się aż tutaj. Patrzy w korony Drzew, ale promienie słońca przesiane przez gęstwinę gałęzi wydają się być dziwnie zimne i obce, jak białe noże. Rozumie ten znak. Cztery Drzewa to już nie miejsce dla Cienistego.

  Przymyka ślepia. Nie zauważa Pieczarki, choć stoi mniej niż lisi ogon od niej.
wróć, coś działo się i podziało gdzieś, teraz chowasz się jak mysz, twoje echo odbija się od ścian, więc wróć, morza burzą się, rozrywają brzeg, teraz lecisz gdzieś, więc fruń, wracaj tu, gdzie ulice chodzą spać i wróć do przyjaciół co przebaczyli ci, doradców złych, ███ ████ ████████ ██████ ███, więc wróć, miałeś dobre sny, teraz stary śnieg odchodzi gdzieś, a ty masz garnitur pełen wielkich dziur
LVL 3 140 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wraz z nauką granic, nabierałam coraz więcej pewności w poruszaniu się po terenach Klanu. Śnieg odbijał światło księżyca, rozjaśniając noc, a zamarznięta rzeka była bezpieczniejsza do przejścia–dlatego stosunkowo szybko znalazłam się przy Czterech Dębach. Zbliżał się wczesny poranek, ale słońcu nie było jeszcze zbyt blisko do wzejścia. Nie spieszyłam się; był to bardziej samotny spacer niżeli jakakolwiek forma patrolu. Obóz był czasem zbyt klaustrofobiczny.

Zatrzymałam się w okolicy dość rozłożystego krzewu. Nie byłam pewna czym on był dokładnie, choć podejrzewałam, że mógł to być bez. Kilka księżyców i powinien zakwitnąć.

//księżycowa łapa
x
x
x
✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I want to spin something out of nothing
lead to gold, spring from winter
story from moted sky

I wanna help mother up an orchard
from a seed up through sapling

the way they encourage one another
to push high, touch the sunlight

against their tender leaves

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧
[Obrazek: 7cce6ccd931f35d5d00a8bd8f9504024.webp] x
x
LVL 3 30 / 200
MedLVL 2 2 / 300
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Od zawsze czuła się najbardziej komfortowo nocą, wieczorami, wcześnie rano. Gdy słońce jeszcze chowało się za linią horyzontu, gdy na niebie świeciła Srebrna Skórka i jej imiennik. Obóz Klanu Cienia był przepełniony kotami, które wprawiały ją, w większości, w niepokój. I choć świat zewnętrzny, tak otwarty, tak jej obcy, był nieco straszny... chyba z dwojga złego wolała obcować ze światem zewnętrznym niż kotami w obozie.

Idąc tam, gdzie niosły ją łapy, Księżyc pośród śniegu, zbyt skupiona na własnych myślach nie zauważyła obcego kota. Nie zauważyła obcego kota dopóki nie nadepnęła mu na ogon wystający spod krzewu pod którym właśnie postanowiła przejść; czując pod łapą coś, co nie było śniegiem ani mokrą ziemią, a futrem, cała aż podskoczyła z piskiem.

Cofnęła się gwałtownie, siadając na ziemi, z cofniętymi uszami i zjeżoną sierścią. - P-Przepraszam, nie chciałam...! - dopiero po chwili przyjrzała się kotce, tak doskonale zakamuflowanej pośród śniegu. Tak... podobnej jak ona sama, z takimi samymi oczyma, z tą samą jasną skórą. Bladą jak twarz księżyca, jak ona sama. Liliowe ślepia rozszerzyły się w zaskoczeniu, świdrując nieznajomą kotkę. - ... nie chciałam... cię nadepnąć. Nie zauważyłam cię.
x
don't you know that i'll be around to guide you through your weakest moments to leave them behind you? returning nightmares, only shadows. we'll cast some light and you'll be alright, we'll cast some light and you'll be alright, for now
x
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zarejestrowałam obecność drugiego kota, mimo uwagi skupionej na krzewie. Nie byłam pewna czy się odezwać, jako że nie wydawał się mnie zauważyć–z tego też powodu czekałam czy podejdzie bliżej. Nie wzięłam jednak pod uwagę potencjalnej... nieostrożności owego osobnika, bo gdy odwróciłam ku niemu głowę, jego łapa spoczęła na moim ogonie.
— Ach...!
Sama prawie podskoczyłam, ale ostatecznie moje ciało zdecydowało się zesztywnieć w miejscu. Przycisnęłam ogon do swojego boku. Wreszcie oblizałam nos i odwróciłam się powoli ku chudej kotce, która wydawała się zdecydowanie bardziej przejęta niż ja.

— N- nic się nie stało — powiedziałam cicho, przywołując na mordkę lekki, odrobinę nerwowy uśmiech; moje serce wciąż potrzebowało kilka chwil na uspokojenie się.
O tej porze trudno mi było wiele dostrzec, nawet mimo głowy przechylonej w sposób, który łagodził drżenie moich oczu. Zmrużyłam je nieznacznie, próbując przyjrzeć się białej mordce. Szybko zorientowałam się, że kotka była młoda. Bardzo młoda. Należała do... Klanu Cienia? Chyba dobrze zapamiętałam zapach.
— Z- zgubiłaś się...? — zapytałam.
x
x
x
✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧xxxxxxxxxxxxxxxxxxx

I want to spin something out of nothing
lead to gold, spring from winter
story from moted sky

I wanna help mother up an orchard
from a seed up through sapling

the way they encourage one another
to push high, touch the sunlight

against their tender leaves

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx✩₊˚.⋆☾⋆⁺₊✧
[Obrazek: 7cce6ccd931f35d5d00a8bd8f9504024.webp] x
x
LVL 3 30 / 200
MedLVL 2 2 / 300
7
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zdecydowanie nie tylko nieznajoma potrzebowała chwili aby się uspokoić. Serce Księżyc biło tak szybko, że miała wrażenie, że wyskoczy jej gardłem. Dopiero po kilku chwilach i po słowach starszej kotki zaczęła się nieco uspokajać, jej sierść opadła, jej serce przestało łomotać, zdołała wyrównać oddech. Nic się nie stało. Okej. Dobrze. - Przepraszam - powtórzyła mimo wszystko, oblizując różowy nos.

Uśmiech drugiej kotki jeszcze bardziej ją uspokoił i jednocześnie wprowadził we wstyd. Speszyła się, odwzajemniła taki sam, nerwowy uśmiech i w myślach przeklinała się za to, jak niesamowicie nieostrożna była, że zdołała nadepnąć na drugiego kota. Że w ogóle nie zorientowała się o obecności drugiego kota. To mógł być drapieżnik, lis albo borsuk, mógłby... ona mogłaby... przełknęła nerwowo ślinę.

- Nie, r-raczej... raczej nie...? Wyszłam, um, na spacer - odparła. - Trafię z powrotem. Dziękuję - to miłe, że o to spytała. To miłe, jeśli ktoś się interesował, nawet jeśli było to z wymuszonej uprzejmości... a może było to szczere? - Jesteś... z Klanu Rzeki, prawda? - tak pachniała.
x
don't you know that i'll be around to guide you through your weakest moments to leave them behind you? returning nightmares, only shadows. we'll cast some light and you'll be alright, we'll cast some light and you'll be alright, for now
x
LVL 2 20 / 150
MedLVL 0 0 / 100
2
Siła
S
12
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
2
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości