Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Zachowanie ostrożności po wielokroć już uratowało jej skórę i uchowało przy życiu, toteż teraz dość naturalna zapobiegalna reakcja na pojwienie się innego kota nie było dla niej niczym nadzwyczajnym. Gąska szybko jednak z mowy ciała zbliżającego się kota wyeliminowała potencjalne zagrożenie. Rozluźniła się zatem i na wyprostowanych łapach wpatrywała się w dość podobną do siebie samej personę. Nie pamiętała jednak tego osobnika, może nie miała okazji go poznać, a może wymazała z pamięci wraz z całą resztą dzieciństwa, które gdzieś wgłąb kocicy nadal było lecz niesamowicie zamglone. - Cz-cześć? - zaczęła dość niepewnym tonem głosu, już od kilku dni nie miała do kogo się odezwać, jakby z Kruczek specjalnie wiele rozmawiała... - Ymmm nie. To znaczy nie wydaje mi się. - kończąc wyprostowała pierś i uniosła głowę, wzięła głęboki oddech, a jej serce na moment przyśpieszyło. Widoczny był towarzyszący jej stres i napięcie, które nieudolnie starała się pohamować i ukryć gdzieś w swojej poplątanej osobowości i aparycji. - Chyba nie zrobisz mi krzywdy prawda? - musiała mieć pewność, że jest bezpieczna!
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Czyli jednak, może to wszystko był całkowity przypadek. Taka opcja również nie dziwiła Kałuży za bardzo - właściwie była bardziej spodziewana, niż znalezienie nagle kolejnego członka rodziny. Przecież nie tak dawno temu w Rzece zjawił się z powrotem Okoń, a niedługo po nim i Topik - dziwnie by było, gdyby wszyscy nagle zaczęło wracać jednocześnie. - Nie, nie. Nic ci nie zrobię. - Do tego kotka musiałaby albo zaatakować pierwsza, albo wejść na tereny klanu nie dać się wyprosić w mniej radykalny sposób. Ale nic nie wskazywało na to, by mieli tu spotkać się z którąkolwiek wcześniej wymienionych sytuacji, więc nie było powodów by się martwić. - Jestem Kałużowa Dolina, wojownik klanu Rzeki. A ty? - Czy nieznajoma w ogóle wiedziała w jakie okolice się zapuściła? Jeśli zamierzała iść chociaż kawałek dalej, warto bo najpierw usłyszeć o tym, że już niedaleko żyły klany. A wraz z nimi istniały zasady, których należało się trzymać.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Coś w środku kotki silnie ze sobą walczyło. Pozacierane wspomnienia i nowe przekonanie odnośnie prowadzonego trybu życia kotłowały się między sobą niezwykle intensywnie, czemu towrzyszył powstający stres. Wibrysy Gęsi drgały nerwowo podonie zresztą jak i koniuszek jej puchatego ogona. Mlasnęła z ulgą słysząc zapewnienie, że nie czeka jej teraż żaden pojedynek. Odetchnęła głęboko i w końcu nawiązała silniejszy kontakt wzrokowy z rozmówcą niż początkowo, nadal jednak pozostawała uważna. W okolicy zawsze mogły się przecież pojawić przedziwne stworzenia na dwóch kończynach, które nie zawsze są przyjazne dla kotowatych mieszkańców lasu, osiedla i terenów je okalających.
Kolejny silny flashback uderzył w nią niczym wiatr trga gałęzią w budowne dwunogów podczas wichury. Zamarła, jej oczy wyraźnie jakby się zaszkliły, a spojrzenie wyostrzyło. Wyglądało to tak jakby chciała przebić spojrzeniem ciało Kałużowej Doliny. Przez pół minuty pozostała w takim stanie, a wybiła się z niego dopiero po potrząśnięciu głową na boki jakby sama się ocucała z transu. - K-klanu Rzeki mówisz? - oblizała ciemne wargi w wolnym tempie - Ja... Gąska. Samotna, zagubiona i... niechciana. - ostatnie słowo nie było tyle wypowiedziane przez nią samą świadomie, coś z głębi serca, a kontretniej przebijający się żal wziął na ten moment nad nią górę i dopiero po kilku uderzeniach serca skarciła się za to określenie w myślach. Zrobiło jej się ciężko, pociągnęła nosem i rozejrzała się dookoła. Co miała? Wolność, samą siebie? Czy to było miejsce w świecie należące do niej, do którego pasowała.. Nie było jednak w jej mniemaniu jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ponownie wlepiła spojrzenie w równie błękitne ślepia towarzysza i uchyliła głowy w geście przeprosin. - Bardzo przepraszam. Dawno z nikim nie rozmawiałam, wybacz, że.. tak dużo mówię. - posłała zaraz też niepewny, zawstydzony uśmieszek, sierść na karku nieco jej się uniosła jakby chciała ukryć zbliżający się dzwięk pustych kiszek. Nie dawała sobie rady najlepiej w pojedynkę, to była w stanie przyznać. Kto radzący sobie z życiem ocierałby się o tak silny głód i byłby tak wychudzony jak Gąska. Pointka zrobiła niepewny krok w stronę wojownika, lecz równie szybko się zatrzymała. Nie chciała przekroczyć żadnej granicy drugiej persony, ale z drugiej strony coś zaczynało w niej pękać i po chwili z zaszklonych oczu uleciała jedna krystaliczna kropla, która w mgnieniu oka spłynęła z jej futerka i skapnęła gdzieś przed jej łapy, na wilgotną ściółkę.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Jej imię wywoływało wspomnienia i w wojowniku, sprawiało, że stawało się to czymś więcej niż dziwnym przypadkiem. Wyglądających tak kotów w lesie mogło być sporo – ale ile z nich mogło nosić takie samo imię? Może i ostatni raz widział ją bardzo dawno temu, na tyle, by nie pamiętał, kiedy właściwie zniknęła, ale czy to nie mogła być ona? Może Gwiezdny Klan naprawdę zesłał na nich szczęście rodziny powracającej ze wszystkich stron, by wszyscy mogli żyć znów razem. - Tak. Moja siostra, Topik, miała kiedyś córkę o imieniu Gąska. Topik dopiero co wróciła do klanu i jeden z jej synów, Okoń, też… Czy ty urodziłaś się w klanie Rzeki? Pamiętasz to? – Spytała, nie mogąc do końca wciąż uwierzyć w to, że rzeczywiście mogłaby to być ona. Jednak wystarczyłoby tylko jedno potwierdzenie, by uwierzyć jej całkowicie. Nie wyglądała przecież ani trochę na kogoś, kto miałby kłamać, jedynie smutne, zmęczone stworzenie, któremu należało pomóc. Przez zabranie do Rzeki, jeśli to rzeczywiście była zaginiona siostrzenica.
Kałużowej Dolinie zawsze było trudno zrozumieć, jak ktokolwiek mógłby wybrać z własnej woli życie poza klanem – ale to nie był raczej przypadek, który miał teraz przed sobą. To, w jakim stanie była Gąska bardziej pasowało do jej wyobrażeń o samotnikach i tym, co musieli przechodzić każdego dnia. Ale teraz to mogło się już skończyć, mogła już za chwilę wrócić do miejsca, w którym powinna być cały ten czas. - Nie, to w porządku, nie masz za co przepraszać. – Zapewnił szybko, również zbliżając się o krok. Wiedział jej zawahanie i przez to też nie był pewny, czy podchodząc od razu, jedynie jej nie przestraszy. Jednak do tego pewnie też wystarczyłoby jedynie to zapewnienie, że to na pewno ona.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Luka goszcząca w pamięci Gąski z sekundy na sekundę się zapełniała, a słowa wojownika zdabały się budować dodatkową podporę.. ale czy chciała mówić prawdę i wrócić do rodziny? Nie do końca wiedziała na czym polega rodzina. Jak wygląda życie w klanie? Czy była na tyle gotowa co ciekawa, by przekonać się na własnej skórze? Może to jest jej pisane i Rzeka będzie jej domem i zapełnieniem pustki jaką w sobie na codzień nosiła. Wstchnęła ciężko przed odpowiedzią, a kolejna łezka uleciała jej z powiek, a ona chcąc ją złapać przejechała łapką po poliku. - Okoń... to mój brat. - gardło zacisnęło jej się niesamowicie, postanowiła zaufać swojemu rozmówcy, bo skąd mógłby tak wiele wiedzieć, jeśli rzeczywiście nie był jednym z rodzeństwa jej matki - Urodziłam się w Rzece, moją matką była Topik... i moim tatą jest Grzybowa Łapa, ale nie wiem czy chciałabym wrócić. Nie wiem czy oni by tego chcieli. W końcu nikt mnie nie szukał! - dodała z wyrzutem, bardzo się otwierając.
Cały ból i żal zdawał się znaleźć w tym momencie swoje ujście. Wbiła pazurki w ziemię pod łapami i spuściła wzrok. Nie wiedziała co powinna zrobić, bo powiedzieć. Czuła się rozdarta. Z jednej strony miała swoje dotychczasowe, niezbyt satysfakcjonujące ją życie, a z drugiej rodzinę i klan, których nie znała i nie pamiętała. Naprawdę nie wiele pamiętała! Po co miałaby wracać tylko dla więzi rodzinnych, które zdawały jej się nic nie znaczyć w ogólnym rozrachunku. - Ja.. chyba powinnam odejść. - czy była pewna tych słów? Absolutnie nie! Po prostu źle jej było przechodzić taki trudny emocjonalnie moment w towarzystwie świeżo poznanego kota w dodatku z jej rodziny. Czuła się okropnie głupio i niezręcznie. Skarciła się w myślach za nadmierne zaufanie Kałużowej Dolinie, samotnicy tak nie żyją.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
Rzeczywiście była to ona, skoro nawet pamiętała imię swojego ojca, nie było już absolutnie żadnych wątpliwości. To oznaczało, że mogli od razu ruszać na granicę z Rzeką i… Nie wiedziała, czy na pewno chce wracać? Nie była to informacja, którą Kałuża jakkolwiek spodziewała się teraz usłyszeć. Oczywiście, że powinna trafić z powrotem do Rzeki, wszystkie inne opcje były zupełnie bez sensu. - Twoja mama przez długi czas była uwięziona przez dwunogów. Twojemu dziadkowi udało się ją odnaleźć i teraz w końcu wróciła do klanu, o was, ciebie i twoje zaginione rodzeństwo też pytał na Osiedlu, ale jak pewnie widziałaś, na świecie jest naprawdę wiele różnych miejsc. Czasem nawet jeśli kogoś bardzo się szuka, to nie zawsze może się udać go znaleźć. Twój tata… zginął w walce jakiś czas temu, ale póki żył też bardzo chciał, żebyś się odnalazła. – To wszystko nie było takie proste. Nawet jeśli rodzice Gąski chcieli ją odnaleźć, to były sprawy, które skutecznie im to uniemożliwiały. A jej rodzeństwo poza Okoniem? Może nawet wyszli z klanu, żeby jej poszukać, tylko nigdy nie udało im się znaleźć drogi powrotnej. Ale przecież teraz, właśnie jemu, Kałużowej Dolinie, udało się ją spotkać. Więc czy jednak ostatecznie nie można było tego uznać za udaną misję? - I wszyscy w klanie na pewno będą bardzo szczęśliwi, jeśli będą mogli cię znów zobaczyć. Twoja mama, Okoń, babcia i dziadek, wujkowie i ciocie, inni też… - Gąska miała w Rzece naprawdę sporo krewnych. I dla Kałuży nie ulegało żadnej wątpliwości, że każde z nich rzeczywiście ucieszy się na jej widok, podobnie jak było ze wszystkimi innymi, powracającymi do klanu kotami. - W klanie będziesz bezpieczna, będziesz mieć jedzenie i ciepło, medyka, który będzie mógł cię wyleczyć, jeśli zachorujesz, – nawet jeśli wojownik do końca mu nie ufał, to na pewno i tak była to lepsza opcja niż nikt, do kogo można było się zwrócić o pomoc – będziesz mogła zostać wojowniczką albo opiekunką, cokolwiek wolisz. – Na pewno będzie jej tam lepiej. Nikomu nie mogło być całkiem dobrze, żyjąc samotnie, a ona nawet nie wyglądała jakby tak miało być. Więc chyba naprawdę trzeba było już kończyć tę rozmowę i ruszać to prawdziwego domu Gąski.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Czyli jednak ktoś tam o niej myślał i próbował! Ucieszyła ją ta wieść, chociaż czy tak naprawdę cokolwiek to znaczyło dla TEJ Gąski jaką się stała podczas tej "banicji". Przełknęła gorzko ślinę jakby próbowała zapełnić pusty od dni żołądek i jednocześnie uciszyć jego skomlenie. Było jej wstyd, wyglądała na słabą i niezbyt poradną, ale w sumie poniekąd niewiele się to mijało z rzeczywistością, bo bądź co bądź odkąd straciła towarzyszkę było jej ciężej niż kiedykolwiek wcześniej. Westchnęła na wieść o ojcu. Naprawdę poza imieniem i jakimś zarysem sylwetki go nie kojarzyła, czas zrobił swoje. Nie było jej przykro, pewnie walczył o dobro bliskich mu kotów, więc ten rodzaj śmierci uznała nawet za bohaterski. - W sumie... nie wiem czy dałabym radę odnaleźć się w tak rozbudowanej społeczności nawet jeśli bardzo będę próbować jak dorównam kotom, które całe życie spędziły w klanie? Przecież zasady i reguły, całą strukturę ode mnie lepiej zna każde kocię... - nie chciała wyjść na jakąś pozbawioną rozumu i bystrości, ale tak zapewne by było. Ego pointki zostałoby poważnie naruszone, ale jeśli tam będzie jej lepiej może warto byłoby gdyby jednak spróbowała. - Jak mogą być szczęśliwi, nikt mnie z nich nie zna, nie wie kim jestem teraz i przez co przechodziłam. Czy z kogoś tak wyglądającego jak ja aktualnie będzie jakiś pożytek? Sama już nie wiem... przepraszam. - przeprosiła oczywiście za to, że użyła tak wielu słów i zdań! Z kompanką prawie nie dyskutowała. Takie przyzwyczajenie pozostało jej wpojone i jak widać może być z przełamaniem tego dość ciężko. - Przyjmą mnie ponownie? Nie wyrzucą jeśli się odnajdę, a okażę totalnie bezużyteczna?
Dla Gęsi jako samotniczki tok rozumowania był prosty. Nie bratasz się z kimś kto jest nieużyteczny w jakiś sposób i jeśli nie wynosi się z tego żadnej korzyści. Na ten moment wychudzona kocica przecież nie prezentowała się najlepiej i na pewno nie zrobi dobrego pierwszego wrażenia na kotach z klanu. Sama chętnie bezinteresownie pomagała potrzebującym, ale równie szybko co ulżyła komuś w potrzebie po prostu znikała. Nie mogła teraz uwierzyć w to, że ktoś bez żadnego haczyka przyjmie ją z otwartymi łapami i jeszcze zapewni jej tyle dobroci. Grubo zastanawiała się nad tym co począć dalej.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
- Nie przesadzałabym tak z tym każdym kocięciem, niektórym zdarza się zapominać. – Bo nawet w przypadku niektórych starszych terminatorów, takich jak Czysta Łapa, można się było zastanawiać, czy na pewno znają odpowiednio wszystkie zasady obowiązujące w klanie – Ale możesz nauczyć się wszystkiego szybko. Siostra twojego dziadka, Bratkowe Wzgórze, była gdzieś poza naszym klanem przez bardzo wiele księżyców, pewnie nawet dłużej niż ty. Ale wróciła jakiś czas temu i teraz już jest wojowniczką. – To wszystko dało się nadrobić, wystarczyło tylko słuchać mistrza na treningu. Trochę gorzej mogło być z kotami, które urodziły się w innej od klanów grupie, wierzyły w coś innego, myślały od zawsze inaczej – Chociaż Kałużowa Dolina uważał, że i w ich przypadku nauczenie tych prawdziwych, zesłanych przez Gwiezdny Klan zasad. Brakowało ku temu czasem jedynie chęci, by naprawdę w nie uwierzyć. Ale Gąska, nawet jeśli przebywała tak długo poza domem to przecież pochodziła z Rzeki, miała w swoim rodowodzie tyle wspaniałych kotów z tego klanu, oczywiście, że sobie poradzi. I niektóre z tamtych kotów wciąż na nią czekały, nawet jeśli w tym momencie mogły o tym jeszcze nie wiedzieć. - Jasne, że cię przyjmą. Twój dziadek, Nocny Szkwał jest zastępcą, a przywódcą Łabędzia Gwiazda, czyli twój… no, wujek twojej babci. Na pewno pamiętają, że kiedyś tam byłaś i będą chcieli cię poznać znowu. I znajdziemy coś, czym będziesz mogła się zająć, nie musisz się o to martwić. – W oczach Kałuży to nawet nie było przyjmowanie do klanu. Takie rzeczy trzeba było robić, gdy ktoś dołączał do klanu po raz pierwszy. A czy Gąska tak naprawdę kiedykolwiek go realnie przestała w nim być? Tak, może nie było jej na ich terenach, ale nie ogłosiła wszystkim, że chce zostać samotniczką to było coś innego. Pewnie nawet nie wymagało wołania nikogo na granice, mogli od razu iść prosto do obozu.
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Słowa Kałużowej Doliny zadziałały na nią naprawdę porządnie. Zupełnie jakby kubeł wody spadł jej na nos. Uwierzyła w te wszystkie słowa i podniosła się na duchu. Na jej pyszczku pojawił się nawet delikatny zarys uśmiechu. Wpatrywała się w krewnego i podziwiała w swój sposób to jak mówił o ich klanie i rodzinie, a przede wszystkim o niej samej. Na pewno będzie musiała wiele razy dziękować żeby okazać całość swojej wdzięczności, jeśli dzięki tej właśnie personie uda jej się zaznać szczęścia i odnaleźć w życiu. - Możemy chyba zatem ruszać. Jeśli się nie odnajdę, odejdę. - podsumowała bardzo prosto.
Uniosła ogon i wygięła kręgosłup jakby przeciągała się po długiej drzemce, ale tak właściwie to tylko chciała rozciągnąć zamrożone stresem, natłokiem informacji i ogólną niepewnością mięśni. Oblizała wargi delikatnie. Była gotowa na powrót do domu, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Miała obawy, ale na ten moment zeszły na drugi plan. Chciała już się najeść i w spokoju wyspać ze świadomością, że nic jej zaraz nie zagrozi i nie obierze życia czy też nie zniewoli.
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Księżyce: 76 Mistrz: Ostry Szpon Płeć: płeć w płynie [amab] Zaimki: on/jego, ona/jej Matka: Przepiórcza Pieśń Ojciec: Nocny Szkwał Trwałe urazy: blizna na szyi, asymetryczny chód (nierówne zrośnięcie prawej, przedniej łapy), bóle lewego oka i męty po lewej stronie pola widzenia
Od początku widać, że prawdopodobnie odziedziczył budowę ciała po rodzinie ze strony ojca, gdzie wiele było dużych, silnych kotów. I on ma zadatki na wyrośnięcie na takiego w przyszłości, chociaż na razie pozostaje jedynie dość okrągłą kluseczką, której objętości dodatkowo dodaje puchate, długie futro. Jeśli chodzi o jego kolor, po samych narodzinach można było je uznać za całkiem białe, jednak po kilku dniach zaczęło nabierać innych barw, biel pozostawiając jedynie na stopach wszystkich łap, szyi oraz pyszczku, gdzie tworzy jakby kształt trójkąta z czubkiem znajdującym się między oczami. W innych częściach zaczęło przyjmować przede wszystkim odcienie szarości, w różnym natężeniu, ciemniejsze przede wszystkim na głowie, nogach oraz ogonie, na których widoczne są również pręgi. Wchodząc w bardziej dokładne określenia, Kałużę można nazwać niebieskim srebrnym pointem. Całego obrazu kociaka dopełniają jeszcze okrągłe, niebieskie oczy, które pozostaną również w podobnym kolorze, gdy będzie już starszy.
Zapowiada się na urocze, miłe stworzenie, które nie powinno sprawiać swoim rodzicom większych problemów. Jest wesoły i bardzo optymistyczny, pozytywnie podchodzi do wszystkich napotkanych kotów. Mówi całkiem dużo, o wszystkim co akurat ją zainteresuje, a interesuje i ekscytuje ją właściwie większość rzeczy, chociaż zdarza się jej również zamyślić i przestać się odzywać całkowicie. Poza tym jest też dość niezdarny i zapominalski, wydaje się mieć trudności ze skupieniem się przez dłuższy czas na jednym zadaniu. Jak na razie jednak nie przejmuje się tym zbytnio, wierząc, że w przyszłości zostanie świetnym wojownikiem. Kocha całą swoją rodzinę, w tym oczywiście również rodziców, których stara się słuchać najlepiej jak potrafi. Wolałaby przecież nie łamać żadnych zasad i nie powodować kłopotów. Chociaż czy zawsze wychodzi jej to idealnie, to już inna sprawa.
To, żeby Gąska miała się nie odnaleźć wydawało się również Kałuży bardzo mało prawdopodobne. Bo gdzie miałaby odejść? Do jakiegokolwiek miejsca, w którym była aż do tego czasu? Oczywiście, że absolutnie nie mogło się równać z klanem Rzeki i o tym siostrzenica miała się przekonać już niedługo.
Nie było więc po co czekać dalej, żeby na pewno w jej głowie nie pojawiły się jakieś nowe wątpliwości. Szczególnie, że do terenów, a już tym bardziej samego obozu pozostała im jeszcze dość daleka trasa do przejścia. Im szybciej się tam znajdą, tym lepiej, wtedy kotka będzie mogła coś zjeść, odpocząć, zostać oficjalnie przyjęta i pewnie mianowana… Tak, należało już iść. - To ruszajmy, mamy kawałek do przejścia. Chcesz po drodze posłuchać o wszystkich z twojej rodziny, którzy są w klanie? – Można było z tego zebrać całkiem sporą listę, a pewnie jednocześnie przyda się znaleźć jakiś dodatkowy temat do rozmowy i ta wiedza mogła się przydać. Przecież już niedługo Gąska zobaczy ich na własne oczy, a wtedy będzie już lepiej nie trzeba się zastanawiać kim jest każdy z tych kotów.
// zt
Love run,love run,love run,love run For all the things you wished you'd done
Run for all you know that’s coming
Run to show love's worth running to
Całe to wybarwianie się i upływ czasu odsłoniły prawdziwy wizerunek młodej kocicy, czarny srebrny tygrysio pręgowany point z bielą jakim się ostatecznie stała pozostał już z nią na zawsze. Szarość ślepi już dawno ustąpił ostetecznemu błękitnemu odcieniowi. Jeszcze jako kocię wydawało się, że jej długie tyczkowate łapy wyniosą ją ponad przeciętny wzrost kotów, ale nic z tego. Gąska pozostała drobnego rozmiaru delikatnie skrojoną kotką, której smukłość kamuflowała już tylko jej długa sierść. Swoją drogą jej piękne futerko zazwyczaj jest w pożądnym stanie, bez przesadnego uczesu, ale nadal w miarę schludnie wyglądające. Przez ostatnie księżyce nie odżywiała się jednak najlepiej, dlatego pod całą tą warstwą sierści i skórą skrywane jest naprawdę zaskakująco wychudzone ciałko.
Cały trud przez jaki musiała przejść w młodym wieku, trochę się w niej zmieniło. Naiwna radość i fascynacja światem zdawały się być już pękniętą skorupą, z której wykiełkowały problemy z zaufaniem, sceptycyzm i oziębłość. Gąska posiada spore pokłady empatii i chęci niesienia pomocy każdemu kto jej potrzebuje. W kontaktach z innymi bywa różna. Czasami zamknięta i trochę nieobecna, rzadziej bardzo otwarta i rozgadana, a niekiedy milczy i jedynie gestykuluje zamiast używając mowy.
Decyzja jaką podjęła będzie kosztowała ją niedługo bardzo wiele wysiłku skupienia i starań, ale na ten moment była nastawiona raczej pozytywnie i wręcz czuła podekscytowanie, które znacznie przebijało stres i nerwy. Łapy same rwały jej się do podróży, ale jednocześnie miała wiele przemyśleń odnośnie krewnych. Czy się z nimi dogada, czy będzie w stanie zbudować jakąś relację i więź, której tak jej brakowało ostatnie księżyce. Ubolewała jedynie nad tym, że tego wszystkiego nie zobaczy już jej ojciec.. że nie zobaczy na jaką kocicę wyrosła i jak dała sobie radę! - Pewnie! - odparła entuzjastycznie.
Podążała za Kałużową Doliną żwawo, nie chcąc pozostać zbyt w tyle, jednocześnie dbała o to, by nie opóźniać wojownika co nie było najłatwiejszym zadaniem zważając na osłabienie Gąski. Myśli i rozmowy z rzeczniakiem naprawdę robiły jej wielkie zamieszanie w umyśle, które starała się starannie uporządkować.
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Rokitnik zachodził tu po jedno - żarcie.
Metoda prób i błędów zawsze była ryzykowna, lecz będąc blisko ludzi, wiedział, że nic mu się nie stanie, bo lisy i inne kundle raczej nie raczą podejść tak blisko siedlisk ludzkich. Chyba, że psy owych ludzi, lecz te nie miały w sobie tyle werwy by zaatakować, lub były na smyczach, by nie przerazić koni.
Sam miał do ludzi jakieś plusy - kot w stajni to zawsze mniej gryzoni. Więc go nie wyganiali.
Idąc cichym krokiem, na ugiętych łapach pod wiatr, Rokitnik zrównał ogon i łeb z linią grzbietu i nastawił uszu. Unikał gibko i zwinnie przeszkód i pilnował, by nie szurać brzuchem ani futrem.
Coś tu musi być.
Rokitnik ruszył na poszukiwania, jednak jak na razie nie natknął się na nic. Jedynie wróbel przeleciał mu wysoko nad głową, znikając z pola widzenia tak szybko, jak się pojawił, nie dając kotu żadnej szansy na jego schwytanie.
Bury cętkowany szylkret z bielą na łapach, brzuchu, kryzie i żuchwie. Biała kropa nad nosem. Oczy leszczynowo-morskie.
Średniego wzrostu, lecz duża. Ogon jak u ojca, krótszy od normy w klanie.
Nie gada dużo, a po porwaniu przez dwunożnych nasiliła się w niej arogancja i wrodzona nieumiejętność budowania relacji.
Niepewna siebie, szara mysz, która szuka za niewiadomym, by tam oddać swą lojalność dla tego, kto się nią zaopiekuje. Wiele jej do szczęścia nie trzeba, co bywa destrukcyjne.
Szylkret westchnął.
Pilnował, by iść pod wiatr i dalej kroczył po suchej ściółce. Unikał, by nie robić zbyt dużego szmeru po terenie swoich działań - przeszkody zwinnie omijał.
Dalej w pozycji łowieckiej, niuchał nosem i nasłuchiwał sterczącymi uszyskami. Coś musi tu być.