Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Cztery Dęby są miejscem, przez które często przechadzają się koty ze wszystkich czterech Klanów, co prowadzi do naturalnego pojawiania się ścieżek przez okoliczną roślinność. Udeptane Przejście jest właśnie jedną z takich ścieżek, ukrytą między okolicznymi krzewami.
Leżał, jak wydra na nasłonecznionym głazie, na samym środku ścieżki wydeptanej niegdyś przez koty i delektował się chwilą, w której słońce akurat nie chowało się za chmurami. Ta chwila zaraz przeminie, zaraz powróci lodowaty wiatr który przesiąkał mu do szpiku kości, ale przez chwilę Jesiotr wylegiwał się w plamkach światła przebijających się przez gałęzie Czterech Dębów.
Woń innych Klanów drażniła jego nozdrza. Chciałby znowu spotkać tego chuderlawego kocura z Klanu Cienia, z którym kiedyś rozmawiał. Ten gadał dziwnie i niezrozumiale i sam był zupełnie nieprzeciętny i może nawet nudny, a jednak był jednostką która w jakiś sposób Jesiotra przyciągała.
Przeciągnął się i ziewnął nonszalancko, biczowaty ogon poruszył się wokół wilgotnej trawy jak wąż.
x
widzę, jak się dookoła topią widzę jak chodzą szukać swego wybawienia boso wciągaxxcały świat ichxxxaż po szyję a ja nie pomogęno bo lubię moją ciszę
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Skoro już była terminatorką, zamierzała z tego korzystać. A jakie było lepsze wykorzystanie tego niż wybiegnięcie z Obozu, gdy nikt jej nie mógł zatrzymać? Było wokół pięknie, wszędzie leżały zaspy śniegu, w które mogła wpadać, ale nie zamierzała zatrzymywać się tak szybko. O nie, miała zdecydowanie bardziej ambitne cele. Takie jak znalezienie tego miejsca, gdzie kończyły się tereny klanu Cienia i zaczynały wszystkie inne. Może uda jej się spotkać kogoś nowego? Byłoby fajnie. Znaczy mogło być, o ile tamten kot nie miał się okazać jakimś zupełnym nudziarzem.
Tęgoryja Łapa rzeczywiście dotarła aż po Cztery Dęby, ale wyglądało na to, że wcale się nie zatrzymywała. Wręcz przeciwnie, wciąż pędziła przed siebie, zbliżając się coraz bardziej do granicy z ziemiami Rzeki.
średniej wielkości czarno-rudym kocur z białymi znaczeniami (czarny z bielą z rudy, chimeryzm). Drobny i niewyraźny. Na rudym tygrysie pręgi. Biel na klatce piersiowej, brzuchu, szyi oraz łapach. Na tylnych sięgają do ud, zaś na przednich dwie skarpetki. Prawa do kolana, lewa łączy się z bielą szyi. Pysk podzielony kolorystycznie na prawą czarną stronę i lewą rudą stronę. Bielą przechodzi przez środek pyska i rozlewającą się na policzkach. Uszy głównie czarne, z rudą plamą na czubku lewego. Na grzbiecie i bokach występują nieregularne plamy czerni i rudości. Zad i tylna część ciała czarna przełamana rudymi plamami. Ogon niemal cały czarny, z kilkoma rudymi łatkami. Sierść krótka, gładka i przylegająca do ciała. Oczy - lewe pomarańczowe, prawe zielone.
Cichy, spokojny obserwator. Ze względu na wycofaną naturę rzadko odzywa się niepytany. Obawia się oceny innych, nie lubi się wyróżniać, ani gdy poświęca mu się uwagę. Nie uważa się za nic specjalnego. Samotnik, z wąską strefą komfortu. Nieśmiały, problem z zawieraniem nowych przyjaźni. Nie okazuje zbyt wielu emocji, nie traci panowania nad sobą, nie ekscytuje się. Wydaje się chłodny. Troszczy się o swoich przyjaciół, spostrzegawczy. Jeżeli coś mu się nie podobna to odchodzi. Lubi rywalizację, ale leniwy. Uwielbia sny, gwiazdy, chmury i niebo. Sporo śpi, duża wyobraźnia.
Przechodziłem wzdłuż granicy z Klanem Wichru, zbliżając się do Czterech Dębów. Tym razem nie po to by sprawdzić czy niebo jest tam inne, bo już wiedziałem że W ciągu dnia ciężko było to stwierdzić, a wychodzenie w nocy byłoby ciężko wyjaśnić. Teraz byłem tu w celach bardziej edukacyjnych. Chciałem lepiej zapamiętać tereny Klanu Rzeki, by się na nich nie zgubić, cicho powtarzając sobie nazwy kolejnych lokacji. Moją uwagę przykuła jednak kotka, mniej więcej w moim wieku, zbliżająca się do naszej granicy. Nie wyglądała jak ktoś kogo bym znał, więc założyłem że nie jest z Klanu Rzeki. Budową przypominała trochę Kormoranią Szyję. Może tylko chciała odwiedzić tu swoich krewnych... ale to nie znaczyło że mogła tak sobie przekraczać granicę. Przynajmniej z tego co wiedziałem.
Przyspieszyłem kroku, by spróbować dotrzeć tam przed nią, ale nie biegłem. Nie chciałem.
- Nie podchodź bliżej, tu jest granica - powiedziałem, zatrzymując się tuż przed granicą, dalej na terenach Klanu Rzekach. Mój głos był cichy, ale starałem się zabrzmieć stanowczo.
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Naprawdę? Taki młody był, a już opowiadał takie nudne głupoty? Tęgoryjec nic sobie z granic nie robiła. Przecież tam tak naprawdę nic nie było, to, że zapach się trochę zmieniał nie było przecież w stanie jej zatrzymać. Bo nawet jeśli ktoś się z tym nie zgadzał, to co jej taki terminator (musiał to być terminator, jeśli przywódcy wszędzie było tacy sami, to z pewnością by go jeszcze nie mianowali na wojownika, a kociaka nie puścili tak daleko) miał zrobić? Była pewnie silniejsza od niego, jakby próbował czegoś więcej, to by go pokonała. Bez problemu .
Zahamowała gwałtownie, wzbijając przy tym w powietrze leżący wokół śnieg. Akurat w odpowiedniej odległości, by znaleźć się jeszcze przed tą niewidzialną linią, która oddzielała tereny. Następnie wyciągnęła jedną ze swoich łap przed siebie, tak, żeby położyć ją w miejscu, gdzie tereny już na pewno należały do Rzeki. - I co teraz? Koniec świata, bo ktoś postawił łapę kawałek dalej? - Spytała, patrząc mu prosto w oczy z uśmiechem na pysku. I co jej teraz zrobi?
średniej wielkości czarno-rudym kocur z białymi znaczeniami (czarny z bielą z rudy, chimeryzm). Drobny i niewyraźny. Na rudym tygrysie pręgi. Biel na klatce piersiowej, brzuchu, szyi oraz łapach. Na tylnych sięgają do ud, zaś na przednich dwie skarpetki. Prawa do kolana, lewa łączy się z bielą szyi. Pysk podzielony kolorystycznie na prawą czarną stronę i lewą rudą stronę. Bielą przechodzi przez środek pyska i rozlewającą się na policzkach. Uszy głównie czarne, z rudą plamą na czubku lewego. Na grzbiecie i bokach występują nieregularne plamy czerni i rudości. Zad i tylna część ciała czarna przełamana rudymi plamami. Ogon niemal cały czarny, z kilkoma rudymi łatkami. Sierść krótka, gładka i przylegająca do ciała. Oczy - lewe pomarańczowe, prawe zielone.
Cichy, spokojny obserwator. Ze względu na wycofaną naturę rzadko odzywa się niepytany. Obawia się oceny innych, nie lubi się wyróżniać, ani gdy poświęca mu się uwagę. Nie uważa się za nic specjalnego. Samotnik, z wąską strefą komfortu. Nieśmiały, problem z zawieraniem nowych przyjaźni. Nie okazuje zbyt wielu emocji, nie traci panowania nad sobą, nie ekscytuje się. Wydaje się chłodny. Troszczy się o swoich przyjaciół, spostrzegawczy. Jeżeli coś mu się nie podobna to odchodzi. Lubi rywalizację, ale leniwy. Uwielbia sny, gwiazdy, chmury i niebo. Sporo śpi, duża wyobraźnia.
Wpatrywałem się tępo w jej łapę. Chciałbym być teraz chmurą. Chmury nie musiały się martwić o granicę. Po prostu dryfowały tak jak chciały. Puchate chmury. Niebo należało do nich wszystkich i do nikogo jednocześnie. Chciałbym po prostu dryfować. móc odlecieć daleko stąd i nie musieć użerać się z bezsensownymi aktami buntu. Bo kim ja byłem by się nimi przyjmować? Jej ojcem? Chmurki nie miały dzieci, nie miały żadnej hierarchii. Chciałbym być teraz chmurą. Może i miała rację, nic wielkiego się nie stanie, a ja nie byłem jakimś wielkim strażnikiem kodeksu. Starałem się go słuchać, ale z drugiej strony aż tak mnie nie obchodził. Chmury nie miały kodeksu, mogły robić co chciały, a nawet nie musiały chcieć. Chciałbym być chmurą. Jednak sposób w jaki bezczelnie postawiła łapę na naszych terenach, tylko po to by zrobić mi na złość. Chmury nie musiały się użerać z bezczelnymi kocicami. Chciałbym być chmurką.
Jednym szybkim ruchem spróbowałem dosięgnąć tej łapy, która wkroczyła na tereny Klanu Rzeki i ją ugryźć.
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Bo czy ktokolwiek traktowałby to aż tak poważnie? Co innego jakby weszła na jego tereny porywać kocięta, czy coś takiego. Ale w tym momencie, sięgając do jej łapy swoimi zębami, zachowanie rzecznego terminatora wyraźnie było nienormalne i to on był tu tym złym kotem, który nie potrafił się zachować. - Czyli tak się chcesz bawić? - Spytała, szczerze zaskoczona reakcją Jabłka. Przyszła tu zdobywać przyjaciół, a nie wrogów, ale w tym momencie już nie miała wyboru. Nie będzie się przecież uginać przed kimś takim.
Widząc, co stara się zrobić Jabłko, Tęgoryjec postarała się odskoczyć poza zasięg jego kłów. Tak się składało, że akurat odpowiednio, by w rezultacie wylądować już w całości za granicą klanu Rzeki. Czy był to jedynie przypadek czy całkowicie celowe działanie? Trudno było stwierdzić z całkowitą pewnością.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
atak Jabłka -> nieudany :(
unik Tęgoryjec -> słaby -> podwyższenie przez to, że atak Jabłka był nieudany -> udany!
Wielka, wielka zabawa młodych kociąt.
Gdy dwójka terminatorów rzuciła się ku sobie, na pewno nikt się nie spodziewał, że ich wyniki będą takie żałosne. A jednak. Podczas gdy Jabłko rzucił się pierwszy ku kotce, ona już zdążyła się przemieścić, przez co kompletnie spudłował. Można więc uznać, że unik cienistej udał się - tylko nie było zasadniczo przed czym unikać. Mimo wszystko, biorąc pod uwagę, gdzie celowała, dopięła swego i trafiła na upragnione granie Klanu Rzeki. Co dalej? Chyba wypadałoby bronić granic, prawda?
średniej wielkości czarno-rudym kocur z białymi znaczeniami (czarny z bielą z rudy, chimeryzm). Drobny i niewyraźny. Na rudym tygrysie pręgi. Biel na klatce piersiowej, brzuchu, szyi oraz łapach. Na tylnych sięgają do ud, zaś na przednich dwie skarpetki. Prawa do kolana, lewa łączy się z bielą szyi. Pysk podzielony kolorystycznie na prawą czarną stronę i lewą rudą stronę. Bielą przechodzi przez środek pyska i rozlewającą się na policzkach. Uszy głównie czarne, z rudą plamą na czubku lewego. Na grzbiecie i bokach występują nieregularne plamy czerni i rudości. Zad i tylna część ciała czarna przełamana rudymi plamami. Ogon niemal cały czarny, z kilkoma rudymi łatkami. Sierść krótka, gładka i przylegająca do ciała. Oczy - lewe pomarańczowe, prawe zielone.
Cichy, spokojny obserwator. Ze względu na wycofaną naturę rzadko odzywa się niepytany. Obawia się oceny innych, nie lubi się wyróżniać, ani gdy poświęca mu się uwagę. Nie uważa się za nic specjalnego. Samotnik, z wąską strefą komfortu. Nieśmiały, problem z zawieraniem nowych przyjaźni. Nie okazuje zbyt wielu emocji, nie traci panowania nad sobą, nie ekscytuje się. Wydaje się chłodny. Troszczy się o swoich przyjaciół, spostrzegawczy. Jeżeli coś mu się nie podobna to odchodzi. Lubi rywalizację, ale leniwy. Uwielbia sny, gwiazdy, chmury i niebo. Sporo śpi, duża wyobraźnia.
Zamarłem na parę chwil gdy nawet nie zbliżyłem się do jej łapy. Miałem ochotę umrzeć i stać się jedną z chmur. Obrócić się na pięcie i wrócić do obozu i udawać że nic się nie stało. Ze wstydu już nigdy nie wracać na granicę. Może gdyby była trochę dalej to nawet bym to zrobił, ale nie teraz gdy już zupełnie przekroczyła granicę. Syknąłem wściekle, bardziej na siebie niż na nią, zanim zamachnąłem się jedną z przednich łap.
Nie wysuwałem pazurów. Złamała kodeks wojownika, przekraczając naszą granicę, ale nie sądziłem by była zagrożeniem dla klan. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, a przynajmniej nie jakaś wielką. Nie żebym był w ogóle w stanie, jednak chciałem być ostrożny. Była irytująca i niewychowana, ale to nie znaczyło że chciałem jej krwi. Najchętniej wróciłbym do obozu i o wszystkim zapomniał. Czemu w ogóle tu jestem.
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Odskoczyła pięknie, dokładnie tak jak chciała. Zresztą nie spodziewała się niczego innego. Całkiem niezła była to zabawa, może nie równie, jak byłoby po prostu zaprzyjaźnianie się z kimś fajnym z innego klanu - ale jak się nie miało tego, to tyle musiało wystarczyć. - To co, myślisz, że teraz trzeba mnie zabić za bycie na waszych terenach? - Spytała z uśmiechem, patrząc przez moment prosto w oczy Jabłka.
A następnie, widząc, że kocur znowu próbuje zrobić jej coś niekoniecznie przyjemnego - postarała się po raz kolejny odskoczyć do tyłu, poza zasięg jego łapy. Poruszała się teraz bardziej wzdłuż granicy, nie zagłębiając się w tereny Rzeki, ale też ich jeszcze nie opuszczając.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
atak Jabłka -> udany -> obniżenie ze względu na unik Tęgoryjec -> słaby -> 2HP -> dzielimy na pół przez brak użycia pazurów -> 1HP
unik Tęgoryjec -> nieudany -> przerzut -> słaby
Walka toczyła się... A jakże! Bardzo poważna. Sytuacja zaczynała być naprawdę dziwna, bo żadna ze stron nie przejmowała dominacji i gdyby ich mistrzowie zobaczyli, jak terminatorzy reprezentują umiejętności walki, na pewno zostaliby zdegradowani do kociąt. Jabłko rzucił się na nią, mając wielkie wizje w głowie, ale zrobił jej tylko niegroźne kuku: ot, zaczepienie, muśnięcie, które kotka ledwo co poczuła. Albo mu szło źle, albo ona dość dobrze unikała.
średniej wielkości czarno-rudym kocur z białymi znaczeniami (czarny z bielą z rudy, chimeryzm). Drobny i niewyraźny. Na rudym tygrysie pręgi. Biel na klatce piersiowej, brzuchu, szyi oraz łapach. Na tylnych sięgają do ud, zaś na przednich dwie skarpetki. Prawa do kolana, lewa łączy się z bielą szyi. Pysk podzielony kolorystycznie na prawą czarną stronę i lewą rudą stronę. Bielą przechodzi przez środek pyska i rozlewającą się na policzkach. Uszy głównie czarne, z rudą plamą na czubku lewego. Na grzbiecie i bokach występują nieregularne plamy czerni i rudości. Zad i tylna część ciała czarna przełamana rudymi plamami. Ogon niemal cały czarny, z kilkoma rudymi łatkami. Sierść krótka, gładka i przylegająca do ciała. Oczy - lewe pomarańczowe, prawe zielone.
Cichy, spokojny obserwator. Ze względu na wycofaną naturę rzadko odzywa się niepytany. Obawia się oceny innych, nie lubi się wyróżniać, ani gdy poświęca mu się uwagę. Nie uważa się za nic specjalnego. Samotnik, z wąską strefą komfortu. Nieśmiały, problem z zawieraniem nowych przyjaźni. Nie okazuje zbyt wielu emocji, nie traci panowania nad sobą, nie ekscytuje się. Wydaje się chłodny. Troszczy się o swoich przyjaciół, spostrzegawczy. Jeżeli coś mu się nie podobna to odchodzi. Lubi rywalizację, ale leniwy. Uwielbia sny, gwiazdy, chmury i niebo. Sporo śpi, duża wyobraźnia.
Z każdą chwilą coraz bardziej żałowałem że w ogóle tu przyszedłem. Czułem się upokorzony, moje własne futro paliło mnie ze wstydu. Nigdy więcej nie wyjdę z obozu. Wejdę na niebo i stanę się jego częścią. Kocica jednak irytowała mnie bardziej z każdą chwilą. Nie próbowałem jej zabić i gdyby pomyślała o tym przez chwilę doszła by do takiego wniosku. Nie wysuwałem pazurów, nie próbowałem nawet celować w żadne konkretne miejsce, po prostu jej ciało. Wiedziałem że po prostu mnie sprowokować, ale ja po prostu chciałem się jej pozbyć.
Rzuciłem się w jej stronę i spróbowałem dobrać się do jej skóry na karku, by móc ją przeciągnąć z powrotem pod Cztery Dęby, z terenów Klanu Rzeki. Nie chciałem z nią walczyć, tylko by odeszła. Chciałem być gdzieś indziej, na niebie, być chmurą.
Orientalny, długowłosy czarny szylkret point. Biel na dwóch palcach przedniej prawej łapy i nieco pod dolną wargą. Niebieskie oczy. Przeciętna wielkość.
Dziecko, które lubi przygody zdecydowanie bardziej od myślenia.
Teraz nawet zdołał jej dotknąć, ale trudno było powiedzieć, żeby to jakkolwiek zabolało. Było pewnie słabsze od niektórych uderzeń, które otrzymywała podczas zwykłych sparingów.
Trudno więc powiedzieć, żeby zrobiło to na niej jakieś większe wrażenie. Najwyraźniej jednak Rzeczny terminator dalej się nie poddawał i wciąż próbował jej coś zrobić. W takim razie nie miała innego wyboru, niż postarać się wykonać kolejny odskok. Tym razem nawet taki już rzeczywiście bliżej Czterech Dębów, tam, gdzie według Jabłka powinna się znajdować. - To może teraz twoja kolej? Chodź na tereny Cienia, zobaczysz jak fajnie mamy. - Zaproponowała, jednocześnie starając się uciec przed schwytaniem przed drugiego kota.
Śnieżna wyrosła na masywną, acz smukłą kotkę. Nadal jest pięknie biała, o krótkiej i białej sierści. Oczy niezmiennie niebieskie, wąsy dalej długie, podobnie jak łapy i ogon.
Gdzie jest Śnieżka? Nie wiadomo, teraz jest Mrok-samotniczka. Nie wierzy w Gwiezdnych, tylko w koty mądrzejsze, czyli Miejsce Gdzie Brak Gwiazd. Marzy o zemście na Rzece, stara się zbudować własną, silną gwardie. Nie lubi pieszczochów i słabeuszy
atak Jabłka -> udany -> 1HP
unik Tęgoryjec -> nieudany
Terminatorzy dalej ze sobą walczyli, choć ich poziom był... Niski. Żeby nie ująć tego gorzej. Kotka tak rzuciła się do ucieczki, że zamiast ucieczki udało się jej tylko podłożyć pod kły kocura. Jabłko z kolei zaczepił o jej kark swoimi zębami, nie robiąc żadnych poważniejszych szkód. Ledwo co ją obił. Przynajmniej dzięki wysiłku obu kocica znalazła się bliżej Czterech Dębów. To się liczy.
średniej wielkości czarno-rudym kocur z białymi znaczeniami (czarny z bielą z rudy, chimeryzm). Drobny i niewyraźny. Na rudym tygrysie pręgi. Biel na klatce piersiowej, brzuchu, szyi oraz łapach. Na tylnych sięgają do ud, zaś na przednich dwie skarpetki. Prawa do kolana, lewa łączy się z bielą szyi. Pysk podzielony kolorystycznie na prawą czarną stronę i lewą rudą stronę. Bielą przechodzi przez środek pyska i rozlewającą się na policzkach. Uszy głównie czarne, z rudą plamą na czubku lewego. Na grzbiecie i bokach występują nieregularne plamy czerni i rudości. Zad i tylna część ciała czarna przełamana rudymi plamami. Ogon niemal cały czarny, z kilkoma rudymi łatkami. Sierść krótka, gładka i przylegająca do ciała. Oczy - lewe pomarańczowe, prawe zielone.
Cichy, spokojny obserwator. Ze względu na wycofaną naturę rzadko odzywa się niepytany. Obawia się oceny innych, nie lubi się wyróżniać, ani gdy poświęca mu się uwagę. Nie uważa się za nic specjalnego. Samotnik, z wąską strefą komfortu. Nieśmiały, problem z zawieraniem nowych przyjaźni. Nie okazuje zbyt wielu emocji, nie traci panowania nad sobą, nie ekscytuje się. Wydaje się chłodny. Troszczy się o swoich przyjaciół, spostrzegawczy. Jeżeli coś mu się nie podobna to odchodzi. Lubi rywalizację, ale leniwy. Uwielbia sny, gwiazdy, chmury i niebo. Sporo śpi, duża wyobraźnia.
Jeszcze tylko kawałek. Czułem intensywny zapach granicy, kotów z Klanu Rzeki. Skupiłem się już tylko na tym. Spróbowałem poprawić mój chwyt na jej karku i przeciągnąć ją bliżej Czterech Dębów. Słyszałem że wydawała jakieś dźwięki, ale moje uszy nie rozróżniały słów. Krew za głośno w nich buzowała. Zignorowałem to. Jeszcze tylko trochę i będę mógł iść do domu. Chociaż czy na pewno? Znając ją pewnie ruszy za mną, z powrotem na tereny Klanu Rzeki. Specjalnie mi na złość. Prawdopodobnie będę musiał poczekać na jeden z patroli, Klanu Cienia lub Klanu Rzeki, by przemówił jej do rozsądku. Jednak to jak blisko był mój cel sprawiało że czułem się lżej na sercu.