Logo Artemidy
Czaple Gniazda
Odwzajemniła uśmiech, myśląc sobie, że miała szczęście, trafiając na tak przeuroczą istotkę! Chyba nigdy w życiu nie miała okazji rozmawiać z kimś tak...im. Takim. Bo to będzie najlepsze słowo. Gdyby miała wymieniać wszystkie cechy, którymi mogłaby Mrówkę opisać, zajęłoby to zbyt dużo czasu... No i pewnie znów straciłaby wątek!
- Hm, skoro zamarzły to... Ryby musiały stamtąd uciec, tak sądzę. I jeśli mam rację, to by znaczyło, że odpłynęły w inne miejsce, by się ratować... Może właśnie do jeziora przy którym mieszkam. Może tam jest ich teraz cała masa. Czy raczej są na tyle głupie, że zostały na swoich miejscach i również zamarzły? - Filozofowała sobie na głos, analizując informacje dotyczące Czarnego Ogona i rzeki płynącej przez tereny Klanu Rzeki. No, ten pierwszy nie jest połączony z Topiołkami, ale drugi za to już tak. Ślimaczek poczuła się dość inteligentnie i odkrywczo przez wysnute przez siebie wnioski... Ale nie wiadomo dlaczego pomyślała, że woda w rzece zamarza całkowicie, od samego dna, aż po powierzchnię. Może gdyby zastanowiła się nad tym choć sekundkę dłużej...
Była wdzięczna, bo Mrówka podzieliła się z nią nie jedną, a dwoma metodami łowienia. W jej opinii były całkiem podobne, ale może to tylko tak się wydaje, w teorii. Będzie musiała spróbować obu i może w ten sposób uda jej się wybrać tą lepszą. Subiektywnie lepszą.
- Czaszka też może być, bo ta, ryba pewnie nie przeżyłaby wyprawy przez Grzmiącą Ścieżkę. Ale gdyby jej po drodze nie było, jestem pewna, że bez problemu bym doniosła!! - Rzuciła przesadnie pewnym tonem. Nie miała jeszcze pojęcia jak ciężkie potrafią być te najbardziej dorodne okazy... Chociaż pewnie nawet gdyby wiedziała, i tak głęboko wierzyłaby, że bez problemu uniosłaby takie bydle. Kto jak nie ona! - A czemu nie jesz ptaków, tak w sumie? Usuwanie piórek cię niecierpliwi? - Przekrzywiła lekko głowę, przyglądając się Mrówce z zaciekawieniem. Osobiście Ślimaczek nie miała nic przeciwko ptakom. Nie przeszkadzały jej również gryzonie czy gady. Tak właściwie byłaby w stanie zjeść wszystko, byleby trzymać się różnorodnej diety. Tak lubi.
Ciężko powiedzieć czy zaskoczyła ją informacja o przyjmowaniu do klanów starszych kotów. Trochę tak, trochę nie. Dużo się już nasłuchała, dlatego łatwiej było jej w to uwierzyć. Jednocześnie w czasach, gdy należała do Cienia, chyba nie było sytuacji, by przyjęto kogoś starszego niż wiek terminatorski. To musiało być... Ewidentnie przed tym, jak Psia Gwiazda kompletnie oszalał. W przeciwnym razie w ogóle by się nie zdziwiła.
- Ano, coś tam wiem, ale chyba tylko tyle, że to oni są liderami i tym wszystkim zarządzają. O Roziskrzonej Gwieździe słyszałam już wcześniej. Dobrze wiedzieć, że dalej... Pełni swoją funkcję. - Mało by brakowało, a użyłaby słowa, które w całym kontekście mogłoby nie zabrzmieć zbyt miło i kulturalnie. Mrówka pewnie nie odebrałaby tego negatywnie... Ale warto być ostrożnym, gdyby jednak.
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zawiłości życia ryb nie były jej znane. Minie jeszcze wiele księżycy zanim zostanie tak wyrafinowanym rybakiem jak Iskra i będzie wiedziała o rybach wszystko, włącznie z tym jak śpią i gdzie zimują. Nie znała więc odpowiedzi na pytania Ślimaczka, ale szczęśliwie ona zdawała się mówić raczej do siebie niż do niej. Młodsza z szylkretek poświęciła ten czas na przyjrzenie się dokładniej poznaczonej bliznami mordce. Jeśli jeszcze kiedyś ją spotka to najpewniej rozpozna po uszach – miała takie zakręcone identycznie jak Gołąb. Chyba znała kogoś jeszcze z takimi? A może jej się wydawało...
  — Na pewno! — Potwierdziła ze śmiechem. Przenoszenie ryb przez Grzmiącą Ścieżkę to był wyczyn, ale nie niemożliwy do wykonania. — Nie, brońcie Gwiezdni! Nie lubię ich zabijać. To długa historia. Po prostu zawsze były mi, hm, bliskie i teraz je omijam na polowaniach. Dlatego lubię łowić ryby. — Wzruszyła lekko ramionami. Jeśli potraktuje ją jak dziwaczkę to trudno, swojego zdania nie zmieni. Iskra przecież robiła podobnie, tyle, że jej było znacznie łatwiej omijać żaby niż ptaki, na trawiastych terenach pełnych ptaków. Czasami zastanawiała się czy łatwiej by jej się polowało gdyby mieszkała w Cieniu, w lesie. Czy tam mieszkało mniej ptaków? Może tych dużych naziemnych jak bażanty, ale chyba nadal mieli te mniejsze...
  — Pełni pełni, chyba zamierza aż do śmierci. — Zaśmiała się serdecznie, myśląc o tym, jak rzadkie były przejścia do starszyzny w tym klanie. — Trzyma się dobrze jak dotąd. Nie spodziewałam się, że skojarzysz imię... Aj, zapomniałabym! — Wtrąciła gwałtownie, bo temat Gwiazdy przypomniał jej po co w ogóle tutaj przyszła, tak blisko Janowca. Brr. — Nie widziałaś może w okolicy kocurka? Około jedenastu księżycy. Takie same wielkie uszy jak moje, chudy jak patyk, piaskowego koloru. Jakiś czas temu wyszedł i nie wrócił do obozu. — Pokręciła głową ze zrezygnowaniem. — Miałam nadzieję że go znajdziemy, ale chyba nic z tego.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Długa historia... Brzmiało naprawdę ciekawie! Ślimaczek gotowa była dopytywać o szczegóły, jednak w trakcie sklejania wypowiedzi w głowie zorientowała się, że... Może innym razem. To znaczy, rozmowa trwała już całkiem długo i powinna raczej zmierzać do końca. Rozpoczynanie nowego wątku, szczególnie tak rozległego, jak pstrokata przyznała, wydłużyłoby spotkanie jeszcze bardziej. Samotniczce to, co prawda, w ogóle by nie przeszkadzało. Dobrze jednak wiedziała, że klanowe koty nie mogą sobie tak siedzieć i w najlepsze gawędzić na granicy z kotami, które raczej powinno się przepędzać.
- Mam nadzieję, że kiedyś mi opowiesz. - Odpowiedziała więc, krótko i na temat, sugerując nie tylko ciekawość wobec tej kwestii, ale również perspektywy na kolejne spotkanie. Oby nie musiała szukać Mrówki zbyt długo! Ciężko trafić na granicy na jednego, konkretnego kota. Doskonale o tym wiedziała.
Chyba zamierzała skomentować jakoś słowa dotyczące Roziskrzonej Gwiazdy, bo otworzyła usta i gotowa była mówić... Ale została uprzedzona zmianą tematu. Nie protestowała. Nowy był zdecydowanie ważniejszy. Wyobraziła sobie w głowie opisywanego kota. Z jej gardła wydobyło się przeciągłe "hmm". Moment zastanowienia.
- Nie. - Krótka odpowiedź, bo była pewna, że nikt taki jej się nie przewinął. Nie pominęłaby tak charakterystycznej postaci. - Ale mogę się rozejrzeć w swoich okolicach. Może gagatek jakimś cudem przekroczył tą zabójczą i groźną Grzmiącą Ścieżkę i zgubił się gdzieś na Topiołkach. Chyba się tak zdarza. - Nie wiedziała, bo nigdy nie znalazła się w podobnej sytuacji. - Jak mu na imię? Myślisz, że uciekł celowo? - Dopytywała tak, jakby z góry założyła, że go dziś znajdzie... Ale może właśnie tak było. No, wolała się ubezpieczyć, bo może akurat. Do znajdowania małych, zabłąkanych duszyczek ma przecież ogromne szczęście...
[Obrazek: oLIY3H8.png]
LVL 5 150 / 400
MedLVL 0 0 / 100
15
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Zaśmiała się ciepło.
  — Jasne, jak trafisz znowu na granicę Wichru! I będzie trochę cieplej, jednak tyłek marznie od tego śniegu. — I temat znowu wyniknie z rozmowy, bo znając życie do tego czasu zapomni. Kto wie kiedy się spotkają i czy spotkają w ogóle? Dotychczas chyba nie trafiła na tego samego samotnika więcej niż raz. Oby to było dlatego że po prostu się przeprowadzili.
  Normalnie parsknęłaby na jakże trafny opis drogi, ale w tym kontekście jedynie pokiwała głową.
  — Byłabym wdzięczna. To nie kociak na szczęście ale dalej młody kot i mógł się po prostu zgubić... taką mam nadzieję. Nazywa się Wężowa Łapa. Nie wydaje mi się żeby uciekł celowo, tu ma rodzinę i znajomych... raczej nie miałby powodu żeby uciekać, może poza jakąś chęcią poznania świata – ale nigdy nie wydawał się tak lekkomyślny. — Pokręciła głową. Może porwali go Dwunożni? Gwiezdni, to byłaby milion razy lepsza opcja niż gdyby jakiś drapieżnik rozszarpał go na strzępy. — Jakbyś go widziała to powiedz mu którędy do granicy, okej? Będę wdzięczna. — Uśmiechnęła się lekko, podnosząc zad z ziemi. Otrzepała krótkie futerko. — To lecę szukać śladów dalej. Miło było poznać! Pozdrów ode mnie ryby.
  Wyszczerzyła się ostatni raz i z machnięciem ogona powędrowała dalej, przez zamarznięty Czarny Ogon aż na nieznane sobie tereny.
[zt]
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Chlapanie wody było chyba gorsze od skrzypiącego śniegu. Głównie dlatego, że połowa tej wody była zmieszana z ziemią, i jego marne, poczochrane futro, było teraz umorusane aż po łokcie. Nie byłoby to wielce problematyczne, gdyby nie to że obecna pogoda wcale nie sprzyjała szybkiemu schnięciu. Kilka złych kroków i mógł marznąć całą noc.

Kilka złych kroków było teraz. Mimo, że zdecydowanie był poza granicami Wichru - bo nie śmiałby wejść na nie po spotkaniu z tamtą jedną kotką - nadal był zbyt ciekawy sytuacji Klanu, by w jego okolicy się nie kręcić. Jakiś czas sobie od tego odpoczął, a teraz wypadało to nadrobić, zanim mu to wypadnie z głowy. Niestety, zwykle takie... milsze rzeczy łatwiej z niej znikały, niż te których faktycznie chciałby się pozbyć. Westchnął cicho, krzywiąc się gdy przy kolejnym kroku chlapnął sobie o mordę. Chociaż sprowadziło go to na ziemię...

[pajonk]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pająk wraz z powolnym budzeniem się przyrody do życia, wracała do psychicznej równowagi. Księżyce mijały, a ono pogodziło się już z tym, że nie zobaczy swojego brata. Może kiedyś się odnajdzie? A reszta jej rodzeństwa? Również się gdzieś rozpierzchła. O dziwo....mimo smutku, nie przeżyła już tego tak bardzo. Może stało się nieczułe i zimne? Obojętne? Co jakiś czas nachodziły ją podobne myśli, nie dające spać po nocach.
Tego dnia liliowa szylkretka wyszła na dłuższy spacer, korzystając z ciepła promieni słońca pieszczących jej drobną posturę. Co jakiś czas przystawała, podziwiając wychodzące krokusy i inne kwiaty, albo oglądało się za jakąś zwierzyną. Tak jak lubiła polować, tak dzisiaj postanowiła po prostu pospacerować, pocieszyć się Pora Młodych Liści. W ten sposób, zanim się obejrzało dotarło aż do granicy, w pobliże wartkiego nurtu Czarnego Ogona. Wysoko stawiało łapy, bo podłoże było błotniste, ale na szczęście po tej stronie granicy nie był to aż tak wielki problem. Wtem do nosa szylkretki dotarł obcy zapach, na co czujnie przystanęła. Obejrzała się i dostrzegła jakiegoś nieznajomego kocura, kręcącego się w pobliżu terenów Wichru. Serce zabiło mu szybciej. Nie było wprawione w walce, miało więc nadzieję, że samotnik nie będzie wrogo nastawiony. Przełknęło ślinę, i zrobiło kilka kroków w przód.
- Um…Dziendobry. - i co teraz? Zapytać co tu robi? Pająk wypuściło powietrze z pyska. Od znajomego bił zapach torfu i lasu, zdecydowanie nie przypominał zapachu żadnego z czterech klanów. - Jesteś…nie jesteś z żadnego klanu, prawda?- zapytało w końcu, może trochę głupio ale cóż. Przyjrzało się kocurowi. Wyglądał na mizernego…

[Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r]
• Sometimes • I f e e l the fear of uncertainty stinging c l e a r

And I can't help but_ask_myself how much I'll let the
fear take the wheel a.n.d steer ︾︾︾XXXXXX

【 It's driven me b e f o r e 】

【 and it seems to have a vague[Obrazek: dbkx6qi-1946cedd-a09d-427d-8b92-fbce4efc...NapYWW62SU]h a u n t i n g mass appeal】

X❥・・ ┈┈┈༚༅༚˳ . ୨୧ . ˳༚༅༚┈┈ ・・❥

XXXXXXXXX︽︽︽ But l.a.t.e.l.y I am _beginning_ to find that
I s h o u l d be the one b e h i n d the wheel ...

[Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r]
LVL 3 135 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uniósł łeb do góry. Niespodziewanym było zostać przywitanym w ten sposób. To było w ogóle zabawne, że tyle kotów już spotkał na tych terenach i najbardziej go dziwiło... "ludzkie"? "Kocie"? Traktowanie. Być może dlatego niespecjalnie wiedział co odpowiedzieć. W końcu wymamrotał krótkie "hej", uznając to za mniej zobowiązujące od formalnego powitania. Przy okazji - zdecydowanie krótsze, co łatwiej się mamrotało.

Chwilę spędzili patrząc się na siebie. Kotka zdawała się być przestraszona, co było w pewnym stopniu zabawne... i zaskakujące. James był mizerny - jak to sobie pomyślała. A to i tak było miłym podsumowaniem jego wyglądu. Chudy, wymęczony, smutny, potargany, teraz jeszcze brudny, bieda z nędzą! Bać się takiego kota, to jak obawiać się że jedna drzazga może kogoś zagnieść. W pewien sposób i tutaj nie wiedział jak się czuć. Chyba źle. To znaczyło mniej więcej tyle, że widzi go takiego, jakim jest. Widziała mordercę, który z zimną krwią pozbawił swojej partnerki życia. Obrzydliwy, najgorszy typ.
Skrzywił się pod nosem, pokręcił głową na boki.
- Nie, ja... żyję w okolicy - wyjaśnił zaraz. W teorii, osadził się niedaleko Siedliska Koni, w praktyce - był tam kilka razy i później łaził gdzie go łapy poniosą. - ...Ale nie jestem tu, żeby robić problemy. Znam wasze zasady. Nie przekroczyłem granic.
Rozejrzał się jeszcze na boki. Nie przekroczył, na pewno.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pająk przyglądało się kocurowi, nieco się uspokajając. Nie wyglądał na niebezpiecznego. Utwierdziło się w tym gdy usłyszało jego kolejne słowa, na co delikatnie z ulgą wypuściło z pyska powietrze. Spojrzało na kocura i zastrzygło uchem.
- S-pokojnie, wszystko w porządku. Nie przekroczyłeś. - miauknęła, uśmiechając się nieśmiało. Kocur najwidoczniej zaznajomiony był już z zasadami Klanów. Może nie będzie tak strasznie. Po chwili stania w bezruchu, zdecydowało się zrobić krok w przód. Głupio byłoby się teraz tak wycofać... Albo stać jak kołek.
-Um.. jestem Pajęcza Łapa, z Klanu Wichru... - przedstawiło się w końcu? -A ty? - zagarnęło, chociaż wyszło to dość drewnianie. Przestąpiło z łapy na łapę.

[Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r]
• Sometimes • I f e e l the fear of uncertainty stinging c l e a r

And I can't help but_ask_myself how much I'll let the
fear take the wheel a.n.d steer ︾︾︾XXXXXX

【 It's driven me b e f o r e 】

【 and it seems to have a vague[Obrazek: dbkx6qi-1946cedd-a09d-427d-8b92-fbce4efc...NapYWW62SU]h a u n t i n g mass appeal】

X❥・・ ┈┈┈༚༅༚˳ . ୨୧ . ˳༚༅༚┈┈ ・・❥

XXXXXXXXX︽︽︽ But l.a.t.e.l.y I am _beginning_ to find that
I s h o u l d be the one b e h i n d the wheel ...

[Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r][Obrazek: dc3xn9o-0100383c-a4f1-4493-bd60-0d721976...iIn6MpjFWQ][Obrazek: 7m6n3u9r]
LVL 3 135 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Teraz on mógł się zrelaksować, słysząc jej potwierdzenie. Jednak coś dało to zaliczenie jednej gafy za drugą, bo po którymś odprowadzeniu na granice zapamiętał co i jak. W tym wypadku, dosłownie dostał wszystkie potrzebne mu informacje na temat tego co robić, żeby nie wejść na teren Wichru, więc gdyby nieświadomie znowu to zrobił... byłby chyba skończonym frajerem. Większym, niż jak mu się wydawało.

- James z... nikąd - odpowiedział nieznacznie uśmiechając się krzywo, bo właściwie... był znikąd. Nie chciał wspominać o osiedlu, a tutaj kręcił się jak faktyczna przybłęda. - Byłem już przy Wichrze kilka razy. Ładnie tu macie. Jak słońce przyświeci, to pewnie będzie jeszcze ładniej. W innych Klanach mogą wam tylko pozazdrościć.
Rzucił zaraz, uznając że neutralny temat tylko ją bardziej rozluźni. Zaraz dźwignął jedną z łap, żeby ją otrzepać nieco z brudu. Niewiele to dało, bo jak ją położył, znowu trafiła w brud. Tutaj chyba tego nie ominie. Trudno.

[wygaszon]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wizyta na osiedlu była dość ciekawa, ale życie wśród ludzi to zdecydowanie nie było to. Powrót do domu kusił coraz bardziej, ale dalej nie potrafił przełamać pozostałych w sobie barier, nawet jeśli nazwał już je wszystkie na głos. Miał nadzieję, że nie przytłoczył tym za bardzo Pisklęcia, wydawała się interesującą kotką, chciałby ją jeszcze kiedyś odwiedzić.
Ze wszystkich miejsc, które odwiedził i były blisko, najbardziej spodobały mu się Topiołki, pewnie przez podobieństwo do Rzeki. Co prawda, z osiedla dało się dojść do nich krótszą drogą, przez Łany Rzepaku, ale wtedy nie mógłby odwiedź swojego przyjaciela. Ze względu na niego zdecydował się obrać dłuższą trasę, nie mógł odpuścić okazji do kolejnego spotkania!
Teraz, kiedy w końcu dotarł do granic Wichru, siedział na nich, czekając na błysk znajomego rudo-złotego futra.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Lisiątko miało niesamowite zadanie - Kraśna Klacz poprosiła go o przydanie się do czegoś w końcu jak to zgrabnie ujęła i przejście po granicy z głównym nastawieniem na znalezienie śmieci dwunogów, wyrzucenie ich poza tereny i upewnienia się, że terminatorzy nie natkną się na jakieś ułamane kawałki "szkła" - jak wyjaśniła, takiego twardego lodu dwunogów, czasem kolorowego. No i co, zgodził się, no bo co. Czuł się przy niej jak mały robaczek i choć traktowała go jak terminatora, to nie chciał się kłócić. Posłusznie poszedł i może to właśnie jej powinien podziękować za to, że to dzięki niej na horyzoncie dostrzegł kocura, którego wizyty wyczekiwał?
Podekscytowany, kiedy dojrzał biało-niebieskie futro, popędził do niego. - CHABER, CHABER!!! - Krzyczał z daleka, a po dobiegnięciu do kocura przytulił się do niego szybkim ruchem. - Stary, gdzieś ty był!
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wtulił się w Lisa, a następnie usiadł. — Wiesz, tu i tam i na osiedlu. — Zaśmiał się. — Teraz planuje iść trochę połowić na Topiołkach, więc nie mogłem nie wpaść po drodze, ale lepiej mów co u ciebie! Masz już jakiegoś terminatora? Swoją drogą, patrząc po tempie w jakim do mnie przybiegłeś, to naprawdę jesteście stworzeni do biegu. Żaden zając ci nie ucieknie. — Delikatnie szturchnął kocura w bark. W wyścigu niemiałby z nim szans.
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Na osiedlu? Byłeś na osiedlu? Serio? I jak tam jest? Mów, mów, wszystko mów! Mają tam klany? Albo w ogóle czy mają drzewa? Słyszałem, że tam jest szaro i ponuro, nie ma roślin, to prawda? - Słyszał od jakiegoś losowego przechodnia to tu, to tam i jakoś tak mu się utarło w głowie, że tak właśnie jest. Ale tu miał naocznego świadka! I zaraz się wszystkiego dowie.
- Mam terminatora, hehe. Wróblowa Łapa, taki duży, masywny, bury kocur. Jest już starszy, chorował i teraz po wyjściu z lecznicy przypadł mi. Mam tez Rechoczącą Łapę - wrócił do klanu, jakiś czas go nie było. Też jest starszy. Dałbyś wiarę, że mój pierwszy dzień wyprowadzenia własnego terminatora na trening zaczął się od tego, że mi ślimak wpadł na czoło i się z nim przebiegłem dobry kawałek na tym czole? W ogóle go nie poczułem. - Zaśmiał się radośnie na to wspomnienie. - O no i widzisz, nawet pierwszy dzień zacząłem od biegu. Mamy to w krwi. - Rozpływał się na samą myśl, że urodził się w wichrze i kochał biegać. Idealnie się złożyło! Spojrzał na niebieskiego kocura i przyjrzał dokładniej. Nie wyglądał jakby coś mu było, to dobrze. - Kiedy wracasz do klanu?
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
— Tak byłem! Skoro już się włóczę to głupio byłoby go nie sprawdzić, co nie? — Spojrzał na jego pysk, czekając na reakcje. — Cóż, dość głośno, sporo ludzi i aut, mało kotków, ale trochę też się znalazło. Śmierdzi chyba mniej niż na Grzmiącej Ścieżce, ale dalej nie jest to to samo co las. — Na chwilę zmarszczył nos. — Klanów nie ma, spotkałem kotkę, która w ogóle o naszym — Czy na pewno ich, a nie tylko Lisa? — istnieniu nie wiedziała! Musiałem jej wszystko tłumaczyć. Spotkałem też kocura, Zasadzkę, on wydawał się kojarzyć istnienie klanów. Kiedy chciałem mu pomóc z łowieniem od razu skojarzył mnie z Rzeką! — Chociaż wydawało się, że z jego pyska to miała być bardziej obelga? — Hmmm o co jeszcze pytałeś? A tak, drzewa! Jest ich mało, głównie krzewy otaczające domostwa dwunożnych, ale jest miejsce nazywane Parkiem, tam jest ich więcej. To chyba coś jak taki mini las dla dwunożnych? Tylko mają tam ścieżki i ławki oraz lampy.

— Masz terminatora? Nawet dwóch? — Natychmiast wstał, prawie wciskając swój pysk w pysk Lisa. — Gratuluję! — Jego najlepszy przyjaciel miał własnych uczniów, ciekawe czy Wiesiołek też już jakiegoś dostał. Jakie imię kocur otrzymał? Tak wiele z życia piaskowego kocura go ominęło, że było to niemal smutne. Jaki z jego przyjaciel skoro był tak nieobecny w ich relacji? Nie miał teraz czasu o tym myśleć. Miał przed sobą Lisa i powinien się cieszyć czasem z nim, a nie zamartwiać!
Ponownie usiadł, emocje trochę z jego zeszły. Również się zaśmiał z historii Lisa. — Och, brzmi zabawnie. Nie łaskotał cię? Ani uczeń nie patrzył na ciebie dziwnie? — Chaber pewnie by ani tego ani tego nie zauważył, ale to szczegóły. — Hah, ewidentnie. — Uśmiechnął się ciepło. Dobrze było widzieć, że Lis się odnajduje w swoim życiu. Nie mógł powiedzieć tego samego o sobie, nawet nie przepadał za wodą, chociaż tyle, że lubił smak ryb. Do biegu też nie był stworzony, na pewno nie ze swoją niezdarnością.
Spojrzał na swoje łapy — Umm, nie jestem pewien — ponownie spojrzał na kocura i uśmiechnął się, ale nie był to jego typowy, radosny uśmiech. — Na razie obiecałem przyjacielowi, że nauczę go łowić ryby i pływać, może po tym? — Albo i później. Przecież jeszcze mieli iść na jakąś wspólną wyprawę z Gniewoszem. Może ktoś jeszcze chciałby się nauczyć łowić. A może...
[Obrazek: wXoJqd7.png]
LVL 4 145 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Też bym je chciał zobaczyć... te koty tam pewnie są mega ciekawe... o, a widziałeś arbuzy? - Wytężył wzrok, nieco przybliżając się do Chabra. Był ciekaw, czy ten dziwny owoc, o którym rozmawiał ze Ślimak, faktycznie istniał i dało się go tam spotkać! Za to informacje, które Lis dostał potem, nieco nim wstrząsnęły. Jego mina nieco się pogorszyła, dobre emocje opadły i wdarła się niepewność. - Za... Zasadzka? - Powtórzył imię kocura. Kocur, Zasadzka, osiedle, wie o klanach... - Spotkałeś... syna jednej z wichrzaczek. Odszedł, groził innym śmiercią, był... dziwny. Wariat i furiat. Nic ci nie zrobił? - Najpierw zdziwił się faktem, że Zasadzka żyje, ale potem przestraszył się, że mógł sprawić Chabrowi przykrość albo go nastraszyć. - Co to lampa? - Spytał niepewny, dalej mając jeszcze niesmak po wspomnieniu o Zasadzce.

- Tak dwóch! Chociaż ten jeden to... um, chyba nie odnajduje się w tym wszystkim, sam nie wiem, rzadko jest w stanie przyjść na trening, ale długo go nie było w klanie, to pewnie musi przywyknąć na nowo... za to drugi jest super, bardzo dobrze się dogadujemy, jest wielki, ale milutki jak mleczyk. - Uśmiechnął się serdecznie i promiennie. - Ma na imię Wróblowa Łapa, może kiedyś go poznasz. A tamten Rechocząca Łapa. - Przedstawił swoich zwierzęcych terminatorów. - Ślimak przeżył i w ogóle go nie czułem. Dobrze, że się zorientowałem, bo szkoda ślimaka. - Heh.

Za to kolejna część rozmowy... Lisek z każdym uderzeniem serca tracił uśmiech, odwrócił wzrok i spojrzał w ziemię, by w pewnej chwili spojrzeć na niebiesko-białego, ale z nieco smutnym wzrokiem i łagodnym uśmiechem, ale również nie typowo radosnym. - Ty... wcale nie chcesz wracać, prawda? Już byś wrócił, gdybyś chciał. - Przecież miał tam rodzinę, która się martwiła - na pewno. A jak nie, to miał przyjaciół, sam o nich wspominał... czy nie myślał o nich? A może jednak ciągnęło go gdzieś indziej, ale nie chciał się przyznać? Roześmiany Wąs nosem tryknął jego bark i patrzył mu głęboko w oczy po zadaniu tego pytania.
✧・゚: *✧・゚:*
⨯ I'm not ⨯ a perfect person
There's • many • things I wish I didn't do
But I continue learning
I never meant | to do those things to you . . .
✧・゚: *✧・゚:*
And so, I have to say before I go ◦•≫
That I just want you to know
I've • found • a reason for me

. . . To change who | I used to be . . .

. . . A reason to start over new
LVL 5 80 / 400
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
16
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości