Kocur o krótkim, czarnym futrze i chabrowych oczach. Jest średniej wielkości. Ciężko stwierdzić czemu, ale przypomina nieco z wyglądu ptaka. Ma charakterystyczną chrypkę i wypowiada się w osobliwy, świszczący sposób.
Pozytywnie nastawiony do życia. Dużo czasu spędza nad myśleniem i analizowaniem środowiska. Lubi być uznawany za starszego, niż jest i swoim zachowaniem stara się upodobnić do dorosłego.
Alikorn, Poeta [S] | Martwa Dusza [MGBG]
No! I to był dzień pełen wrażeń. Kocur ochoczo wyruszył za bardziej doświadczoną od niego wojowniczką. Zebrali dużo śmieci i pomogli innym. To dobrze, prawda? Matki zawsze uczyły go, by pomagać innym. To było szlachetne. Dobre. Właściwe. A Kruk właśnie chciał takim kotem być - oddanym do granic możliwości. O, tak. To zdecydowanie był dobry dzień.
//zt.
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Potrzebowała wyjść z obozu. Wyjść i nie mieć na głowie tego bólu, który czuła, gdy przypominało jej się ciało ognistego Serca na środku obozu. Kotka pochowała go na cmentarzu z pomocą innych. Będzie tęsknić. Zdecydowanie.
Na Błotnistą Wysepkę poszła sama, ale gdy wyszła z obozu, zobaczyła wchodzącego do niego Wilczomlecza. Przypływ zmrużyła oczy w smutnym grymasie, spojrzała na niego, mruknęła - Wilk... - i skierowała się ciałem w stronę wysepki. Poświęciła jeden moment na to, by zwolnić i pokazać mu, że ma iść z nią. A gdy tak się stało i doszli na mieliznę, kotka stanęła łapami w wodzie. chciała poczuć jej ciepło, jej przyjemny wir, który otaczał jej łapy. Patrzyła w niebo, dawała wiatrowi okalać swoje ciało. - On tam jest. Na pewno nas obserwuje. Albo... poluje z Barwnoskrzydłą. - Mruknęła cicho, bez żadnego konkretnego charakteru głosu. Brzmiało to trochę jak jakiś sample text w darmowej witrynie do podkładania głosu. W kolejnych słowach, które miały nastąpić, dało się jednak wyczuć żal. Do siebie. - Boję się, że nie dam rady go zastapić. Że przyniosę mu wstyd. Uczył mnie - nie chciałabym, żeby ktoś pomyślał, że moje słabości czy błędy wynikają z niego i uznaliby go za złego zastępcę. Nie chciałabym, żeby ktoś się ucieszył, że go nie ma. - Przeniosła wzrok na brata. - Dziwnie się czuję, Wilk. Tak... niepewnie... i pusto. - Potem spojrzała w wodę i swoje odbicie. - Wiesiołek... nawet nie wiedziałam... nie słyszałam... byłam tam, ale...
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
Miał nieco czasu dla siebie, toteż postanowił się przejść, a potem potencjalnie podrzemać w Jałowcowym Gąszczu (lub na losowym kamieniu gdziekolwiek w Obozie). Plany jednak szybko uległy zmianie, gdy tylko ujrzał Przypływ.
Niewerbalna prośba została momentalnie wyłapana i cętkowany ruszył za siostrą, która kierowała ich, jak się okazało, w okolice Błotnistej Wysepki. Dwa spacery jednego dnia jeszcze nikomu nie zaszkodziły!
Gdy w końcu dotarli na miejsce, obserwował jak Przypływ stawia kroki w kierunku wody, samemu czuwając zaraz przy niej. Czuć było ten ciężar, który nagle spoczął na barkach siostry, jednak zanim zdołał głębiej skupić się na tej refleksji, przekrzywił pytająco łeb gdy do jego uszu dotarły cicho wypowiedziane słowa kotki. – Barwnoskrzydłą..? To był ktoś z… Klanu Cienia, prawda? Znali się..? – Musiał nieco strzelić, bo imię zdecydowanie kojarzył, chyba ostatnim razem słysząc je podczas Zgromadzenia. Oczywiście już teraz mógł zacząć łączyć kropki odnośnie kontekstu, ale nadal wolał to usłyszeć od siostry, skoro coś wiedziała.
Kolejne słowa Przypływ zdecydowanie wymagały z jego strony pewniejszej reakcji; musiał ją jakoś pocieszyć, wesprzeć. Śmierć Ognistego Serca była klanową tragedią, owszem, ale zapewne nikt nie odczuł tego tak mocno jak Nocna Gwiazda, Przypływ i oczywiście jego rodzina. – Na pewno dasz sobie radę, to nie jest coś w co wierzę, tylko jestem pewien. – Zaczął, próbując się rozkręcić – Nie zostałaś wybrana przez Nocną Gwiazdę przypadkowo. Towarzyszyłaś mu wraz z Ognistym Sercem gdy miał udać się do Sadzawki, a potem uczestniczyłaś w podróży na Osiedle. Już od długiego czasu darzył Cię zaufaniem. Masz prawo być zaskoczona i czuć się niepewnie, ale pamiętaj, że nie jesteś w tym sama. Mogę Ci pomóc z czymkolwiek zechcesz, nawet czasami układać patrole, chociaż coś czuję że będziesz w tym zdecydowanie lepsza niż ja… Wierzb też na pewno poda Ci pomocną łapę, tak samo jak i rodzice, więc tylko daj znać, jeśli będziesz potrzebowała wsparcia. – Kończąc wypowiedź zbliżył się tak, by otrzeć się bokiem o jej bok. Skutkiem tego było, że Przypływ mogła odczuć jak ciało cętkowanego spina się gdy wspomniała o Wiesiołku. Chwilę się zastanowił zanim ponownie otworzył pysk. – Nie było mnie tam, więc mogę tylko sobie wyobrazić co się wydarzyło, ale… Nocna Gwiazda opisał Wiesiołka jako odważnego. Na pewno się bał, ale zrobił coś wyjątkowego i dzięki swojej determinacji porwany został jeden kot, a nie pięć… Nie potrafię opisać co czuję, jak o tym myślę… – Znowu na chwilę przerwał, szukając słów. – Ale na pewno gdzieś w tym jest duma, że potrafił tak pomyśleć o Klanie, nawet kosztem siebie. Tyle kotów ostatnimi czasy znalazło drogę do domu, wierzę, że jemu też się uda. – Mówił szczerze i od serca, ale jednocześnie w głębi ducha miał nadzieję, że jak najwięcej trafi do siostry, bo nie mógł utrzymywać aż tak pewnej postawy cały czas...
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Barwnoskrzydła to ta medyczka, która umarła. Byli razem. - Odpowiedziała, lekko się uśmiechając. - Gdy wybiegł z zebrania, na którym Nocna Gwiazda o tym mówił, to właśnie dlatego. - Wyjaśniła, przypominając sobie te sytuację. - Pilnowałam go, żeby sobie nic nie zrobił. - Niesamowite, że jako terminator starała się, żeby kocur nie miał problemów.
- Nocna Gwiazda... mimo tego co mówisz i tego jak według ciebie nieprzypadkowo mnie wybierał, tak naprawdę chciał wybrać ciebie, ale nie mógł, bo nie wytrenowałeś terminatora. - I tak zostawiła w tej chwili brata. Z dokładnie tą informacją, która ją na początku zabolała, a potem zrozumiała. I nie była zła ani smutna. Rozumiała, że brat byłby również dobrym wyborem. I wcale nie gorszym, a czy lepszym? Nie dowiedzą się, dopóki Wilczomlecz nie zostanie kiedyś zastępcą. Nie spojrzała jednak na brata, tylko lekko uśmiechała się pod nosem na myśl o Wilczej Górze, zastępcy.
Odwróciła się jednak potem. - Miodowa Łąka zachowuje się jakby wcale nie chciała ze mną rozmawiać. Jakbym coś jej zrobiła. - Szukała w bracie zrozumienia spojrzeniem. Czy on też miał taki problem?
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Pokryty niebieskawym, krótkim futrem, Wilczomlecz nie jest ani nadto wysoki, ani nadto niski. Komfortowo wpasowuje się w kategorię średniaka – wzrostem jak i szerokością. Większość ciała rzeczniaka pokrywają cętki, które w górnych partiach kończyn oraz przy karku przechodzą w pręgi, aby następnie ponownie przyjąć formę drobnych cętek bliżej łap. Przednie łapy, tak jak dolna część głowy, szyja i brzuch są rozjaśnione, natomiast pięty tylnych łap są przyciemnione, w kolorze cętek. Dalej warto wspomnieć jeszcze o parze ciekawskich, dociekliwych zielonych oczu z przodu oraz biczowatym ogonie z przyciemnionym koniuszkiem z tyłu.
Ciekawy świata | Nadmiernie myślący | Optymista i idealista | Zdeterminowany | Dobra pamięć |Naiwny
– Oh. Oooh… O rety… – Wydał z siebie serię dźwięków, jeden po drugim, jasno sygnalizującą, że łączy właśnie w głowie kropki w czasie rzeczywistym. To wyjaśniałoby wiele zachowań Ognistego Serca, a zwłaszcza gdy wybiegł podczas pamiętnego zebrania Klanu, gdzie rzeczna władza przedstawiła sytuację Cienia. Przekrzywił także głowę na kolejną przekazaną informację. Mógł się tylko domyślać co miała na myśli, chociaż znając szerszy kontekst, mózg szybko skakał do czarniejszych scenariuszy. – Pilnowałaś..? Było aż tak źle? Gwiezdni… I wzięłaś to na siebie, przecież wiesz, że jakbyś tylko powiedziała to starałbym się pomóc Tobie pomóc jemu. W sensie, że pomóc w pomaganiu. Wiesz co mam na myśli.
Kwestia niedawno zmarłego zastępcy była gorącym tematem w wilczej głowie, nawet gdy siostra nieco odbiła od tego tematu. Dlatego też słuchając jej jednym uchem, cętkowany, skupiony na tafli wody przed sobą, jedynie lekko przytaknął słysząc że był brany pod uwagę jako członek klanowej trójki.
Świadomość usłyszanych słów w końcu jednak nadeszła, a wraz z nią impuls, spięcie mięśni jakby sami Gwiezdni właśnie porazili go piorunem, a także dramatyczne zwrócenie głowy w stronę Przypływ. Zielone oczy zamrożone były w wytrzeszczu tak szerokim, że ledwo trzymały się wilczej czaszki, a szczęka prawie stykała się z mułem pod łapami. – Że co? Że JA?? – Kocioł emocji z ceremonii wrócił z niekomfortową prędkością i siłą. – Tak powiedział? Nocna Gwiazda coś takiego Ci przekazał? To… nie wiem nawet co powiedzieć. – Wydusił zakłopotany, rzeczywiście zamykając się na kilka uderzeń serca. W końcu otworzył mordkę, jeszcze chwilę wstrzymując się przed wypowiedzeniem jakiegokolwiek słowa. Może w tej sytuacji łatwiej będzie się skupić na kimś, niż na sobie? – To musiało być nieprzyjemne, usłyszeć coś takiego… Mam nadzieję, że nie poczułaś się źle iii jak coś! To ja nie mam nic ten, za złe, czy cokolwiek, jeśli byś tak pomyślała!! Naprawdę uważam, że jesteś najlepszym kotem do tej rangi. – Wyśpiewał z zakłopotanym wzrokiem. Mniej składna odpowiedź niż planował, lecz wciąż szczera. Niemniej cętkowany czuł, że to co właśnie usłyszał będzie jeszcze tkwiło w jego głowie na długi czas i tworzyło przeróżne refleksje.
Zmiana kłopotliwego tematu była mile widziana, chociaż poziom trudności wcale drastycznie się nie zmniejszył. – Hmm… Ja… Tak w sumie, to jeszcze jakoś bardziej nie rozmawiałem z Wierzb, odkąd wróciła ze swojej wyprawy. Troszkę się stresuję, ale sam nawet nie wiem czego… – Wyznał z wyczuwalną nutą wyrzutów sumienia w głosie. Przynajmniej tutaj mógł podjąć próbę wykrzesania z siebie nieco optymizmu. – Aleee, mam talent do rozmawiania z medyczkami, wiesz? Z WRONIĄ PAMIĘCIĄ idzie mi całkiem dobrze, chyba! Jeszcze mnie nie ugryzła, ale ma fajnie imię, co nie? A z Ciernistym Gąszczem to w ogóle mam wrażenie, że jesteśmy jak dobrzy znajomi! Nawet miałem okazję rozmawiać z Gwiezdnym Nurtem z Gromu zanim, no wiesz, umarło jej się… Niech dopisują jej łowy na Srebrnej Skórce. Ahem. Tak więc widzisz, może i z Miodową Łąką się uda, co??
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
- Nie chciałam nikomu mówić o jego sekretach. Teraz o tym mówię, bo to przestał być sekret, ale wtedy... chciałam starać się być dla niego. I z powodu, że nie chciałam, żeby coś mu się stało, ale też od jego psychiki zależał mój trening. Poradziliśmy sobie w każdym razie. On... chyba docenił, że mógł mi się wygadać, bo potem wszystko ruszyło z kopyta. Ale były też właśnie takie momenty, jak to wybiegnięcie z klanu. - Wzruszyła barkami, z uśmiechem wspominając Ogniste Serce. - Nigdy nie powiedziałam do niego Ogień, wiesz? - Spojrzała na brata.
Ruszyła ogonem w powietrzu, jakby jego ruch miał ukoić jej nerwy. - Tak. Uderzyło. Ale tylko dlatego, że nie postarałam się bardziej go poznać, a nie, że byłbyś lepszy. Bo ja wiem, że byłbyś świetny. - I mówiła to bez cienia żalu, smutku czy niechęci. Po prostu tak czuła i to wiedziała. Ale byli rodzeństwem, ona też się nadawała. - Wiesz jak to jest, ciebie zna lepiej. Ale mnie też pozna... jest coś ciekawe o nim, co byś mi mógł powiedzieć? Wiesz, sprzedaj mi parę podpowiedzi, żeby mi było łatwiej. - Powiedziała, już nieco smutniejszym głosem, bo przypomniało jej się, że tej rozmowy by nie było, gdyby Ogniste Serce żył.
- Tya. - Mruknęła bez chęci jako odpowiedź na "może i z Miodową Łąką się uda". Ona tego nie czuła i nie widziała. - Ja rozmawiałam jakoś bardziej i ani za jednym razem nie czułam się dobrze w rozmowie. Zawsze czuję, że ma o coś żal, ale nigdy nie dałam rady wyłapać o co, a jak spytam wprost, to pewnie powie, że wcale tak nie jest. I tylko ja staram się zachować jakiś kontakt - ona nie przychodzi pierwsza. - Poruszyła wibrysami z niezadowolenia. A potem westchnęła. - Ale spróbuję jeszcze. - I tu chciała szybko uciąc temat, przechodząc do tematu innych medyczek. - Wow, ty to masz jakieś przyciąganie kotów z wyższych sfer. - Powiedziała nieco żartobliwie, nieco czule, bo cieszyła się, że udaje mu się je tak dobrze poznać i z nimi rozmawiać. - Wronia Pamięć... jak bardzo zakochany jesteś, co? Już po uszy czy narazie po barki? - Rzuciła z uśmiechem, ale smutnymi oczami - okoliczności wciąż były ciężkie.
W którymś momencie rozmowy też wycofała się z wody i usiadła na brzegu.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆