Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Poniekąd wyszło, bo z niego zeskoczyła, a to już coś. Szybko przetoczył się spowrotem na łapy, żeby nie dać jej szansy na atak. Spojrzał na nią czujnie, po czym jednak zamiast zaatakować, rzucił się w stronę swojej ryby, blokując jej tym samym do niej dostęp. - Skoro umiesz się tak bić, to tym bardziej możesz złapać coś swojego. -Miał nadzieję, że odpuści. Biła się lepiej od niego, istniało ryzyko, że znów zaatakuje, ale liczył że była zmęczona.
Otrzepała się dokładnie, spoglądając na kocura lecącego do ryby. Nie zależało jej aż tak, by się z nim ganiać o marnego karasia, ale też nie zamierzała mu dać zjeść w spokoju. Ot, z czystej złośliwości.
- Po to się umiem tak bić by nie musieć łapać nic swojego - wzruszyła barkami, robiąc krok do przodu. - Więc łaskawie zejdź mi z drogi albo tym razem nie będę taka łagodna.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Gdyby ci na tym tak bardzo zależało to użyłabyś pazurów. -Rzucił wyzywająco, po czym jednak poruszył się niekomfortowo. Miał nadzieję, że nie zachęci jej tym samym do faktycznego ich użycia. - Słuchaj, mogę być łaskawy i się podzielić. -Dodał po jakimś czasie niezbyt chętnie.
- Skarbie, gdybym użyła pazurów to byś zdychał pod drzewem a ja bym się zajadała rybą nad twoim truchłem - mruknęła, jeżdżąc pazurami po ziemi, żeby dać mu do zrozumienia że je ma i nie zawaha się ich użyć. - Nie mam jednak interesu w twojej śmierci. Przynajmniej nie w tej chwili. Może mi w przyszłości połapiesz więcej rybek - parsknęła.
Przyjrzała się uważnie kocurowi. Jego niechęć do propozycji była zabawna i jakże satysfakcjonująca.
- Ale ja biorę większą część.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Wątpię, żebyś miała kogoś na sumieniu. -Burknął, chociaż szczerze mówiąc nie był tego taki pewien. Była cała poraniona, do tego zdecydowanie miała doświadczenie w walce. Nie chciał przekonywać się na własnej skórze, czy mówiła prawdę, czy też nie, dlatego więcej się nie odezwał.
Mrucząc pod nosem przeszedł do rozdzielania karasia. Trochę to potrwało, ale w końcu udało mu się ściągnąć mięso z jednej strony ryby. Rzucił w jej stronę tą część z głową. Rzeczywiście była to większą część, ale na głowie raczej nie znajdzie dużo mięsa. Dla siebie zostawił ogon.
- Ty wielu rzeczy o mnie nie wiesz - uśmiechnęła się złośliwie, przyglądając się następnie uważnie jego podziałowi ryby. Pilnowała, żeby rzeczywiście zrobił to sprawiedliwie (sprawiedliwie dla niej) i nie wyciągnął sobie większego kawałka. Nawet jeśli głowy nie zje, była to znacznie ciekawsza część niż ogon.
- No, to teraz mnie jakoś zabaw. Nie będę jeść w twojej obecności i patrzeć na twój głupi ryj, kiedy mógłbyś zrobić coś śmiesznego.
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
- Ha? Nie wystarczy ci to co rozegrało się przed chwilą? Nie jestem twoim prywatnym chłopcem na posyłki, który będzie ci dostarczał rozrywkę. Znajdź sobie innego idiotę, albo lepiej jedz i nie marudź. -Aż tak nie będzie się przecież dla niej poniżać. Mógł jej oddać część zwierzyny, ale miał resztki godności, których zamierzał się trzymać. Zwyczajnie zaczął jeść swoją część przydziału.
Pokręciła głową, słysząc jego słowa. Podniosła następnie wzrok i samą siebie, by podejść bliżej kocura. A potem, unosząc stopę do góry, przycisnęła ją w dół, mając nadzieję na rozjechanie jego kawałka ryby w momencie, gdy akurat nie miał pyska zanurzonego w jedzeniu. Nie zamierzała dawać mu tak do siebie mówić!
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 111 Płeć: Kocur Trwałe urazy: Łysy placek nad ogonem po ugryzieniu lisa
Orka podobnie do zwierzęcia, po którym otrzymał imię jest czarno-biały. Czerń okala większość jego postaci, z kolei biel ulokowana jest pod brodą, piersi i na całym brzuchu, nie nachodzi jednak na jego boki. Biel znajduje się również w postaci dwóch plamek nad oczami kocura, na palcach u wszystkich jego łap oraz w postaci pojedynczych włosków na jego ogonie. Czerń na jego grzbiecie również nie uniknęła wybielenia, gdyż po środku rozciąga się plama, jakby ktoś śmignął mu pędzlem po grzbiecie. Z kolei pod brodą dla odmiany znajduje się nie biała, a czarna łatka.
Jego futro jest gładkie, gęste, a przede wszystkim długie, idealnie prezentuje się na umięśnionej sylwetce. Należy również do kotów ponadprzeciętnego wzrostu. Tym co wyróżnia się na czarno-białym tle są lodowo-błękitne ślepia.
Przez swój tryb życia, od dłuższego czasu nie miał kontaktu z drugim kotem, dlatego też może wydawać się niezręczny, a już na pewno zdziwaczały. Daleko mu jednak do bycia odludkiem, wręcz przeciwnie, towarzystwo jest przez niego jak najbardziej poszukiwane, a już szczególnie takie, które wysłucha jego zażaleń, albo lepiej opowiastek. Orka jest osobnikiem niebywale pewnym siebie, żeby nie powiedzieć dumnym. Dodatkowo mówi szczerze co mu ślina na język przyniesie, dlatego na pierwszy rzut oka może wydawać się dość szorstki w obyciu. Uwielbia wszystko co ma związek z wodą i co przypomina mu o tym od czego został oddzielony. Nie znosi za to zasad, a co za tym idzie stworzeń, które je wytaczają, bo niby dlaczego ktokolwiek miałby zarządzać cudzym życiem. Czy można go nazwać anarchistą? Cóż, możliwe.
Spojrzał na nią dość szybko marszcząc brwi. Uniósł się nad kotką przez dłuższą chwilę gromiąc ją spojrzeniem, po czym bez słowa przypadł do jej części ryby, chwycił ją w zęby i jak gdyby nigdy nic uciekł w las. Nie było to zbyt mądrym posunięciem, w końcu zostawił ją w własnej norze, ale może jak nie będzie się tam kręcić przez dłuższy czas to jej się znudzi i odejdzie. Oby tylko go nie goniła.
Piorunowała go wzrokiem tak samo groźnie jak i on. Nie bała się go, nawet jeśli musiała zadzierać łeb do góry, żeby móc w ogóle zrównać się z nim spojrzeniem. Nim się jednak obejrzała, ten wziął nogi za pas, ukradł jej część i zwiał. - Ta, lepiej uciekaj! I niech cię więcej nie widzę! - zawołała za nim. Następnie przystąpiła do jedzenia rozgniecionej ryby. Pokarm zwycięzcy.
/zt XDD
Lookmeinmyeyes. . . . . . . . . . . . . .
. . . . . . . . . .{ tell me everything's not fine }
──── ⋆ ⋅ ♰ ⋅ ⋆ ──── . Oh,the peopleain't.h a p p y And the riverhas run dry
You thought you could gofree
But { the system } is donefor . ⋅ x ⋅ X ⋅ x ⋅ . if you .l i s t e n. real closely...
- there's a knock at your front door -
[ I am the storm. I am the riot. I am the swarm. ]
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Szedł żwawym krokiem przy brzegu rzeki, raz po raz rzucając jej wesołe, pełne ciepła spojrzenia. Uwielbiał spędzać czas przy ukochanej, nawet bez słów, ale jeszcze lepiej było, gdy był z nim nie kto inny, jak Chrabąszcz. Przystanął chwilowo, by obejrzeć się tym samym spojrzeniem na przyjaciela, co by trochę nadgonił, a następnie ruszył dalej.
Obiło mu się o uszy, że ktoś zaśmieca mu żonę, nawet trafił na pogryzione już szczątki ludzkich śmieci przy brzegu, gdy ostatnim razem udało mu się pójść na spacer. Może dorwał się do nich lis, może pies, a może już wcześniej tak wyglądały. Chciał sprawdzić, czy tym razem uda mu się znaleźć coś ładniejszego.
- Dobrze, że nam pogoda sprzyja. Prawda, przyjacielu?
Jako, że póki co ani widu ani słychu ludzkich drobiazgów, Bonawentura uznał to za dobry moment, by zapolować na jakieś budzące się do życia piszczki. Jeśli nie znajdą żadnej głupoty, to przynajmniej podzielą się obiadem.
Zaczął więc węszyć, rozglądając się dokoła, choć krok wciąż miał raczej żwawy, tuż przy brzegu.
Księżyce: 68 Mistrz: Tupocząca Salamandra, Pustynna Róża Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Cicha Noc Ojciec: Danieli Trop Partner: Zatopiona Wyspa Trwałe urazy: Blizna po borsuczym ugryzieniu na prawym barku
Wysoki, pulchny, szeroki w barach kocur o czarnym krótkim dymnym (ghost markingi) tygrysio pręgowanym futrze. Ma białą końcówkę ogona i podeszwy tylnych łap. Lewe oko - pomarańczowe, prawe - niebieskie. Oklapnięte uszy typu fold.
Egocentryk, narcyz, plotkarz i gaduła. Bardzo nieudolny w żartach. Bardzo łatwo go zdenerwować - ostatnio jednak zrobił się nieco bardziej markotny.
Szedł za towarzyszem znacznie mniej żwawo niż on. Przyspieszył jednak nieznacznie, gdy ten się zatrzymał. Trzymał się dalej od brzegu rzeki. Woda była mokra, a on nie zamierzał testować jak bardzo mokra.
Dowiedział się zarówno od Chrząszcza, jak i klanowych ploteczek, że rzeka ostatnimi czasy była pełna śmieci dwunożnych. Nie zamierzał poświęcać czasu na sprzątanie, ale na znalezienie czegoś ciekawego. Ze swojego pobytu u dwunożnych, pamiętał że niektóre z ich przedmiotów były nawet całkiem przydatne. Jak te całe sztuczne myszy, albo sznurki. - Owszem. Byłoby niezbyt korzystnie, gdyby zastał nas deszcz. -Uniósł podejrzliwe spojrzenie ku górze, oby tylko nie wykrakał. Nie chciał być mokry.- Myślisz, że znajdziemy jakąś zabawkę... Myślałem, że będę mógł jakąś zanieść gromowym kociętom. -Poprawił się niemalże natychmiastowo, żeby nie wyszło, że to on szukał dla siebie czegoś takiego. Szanujmy się.
W pewnym momencie zobaczył, że towarzysz zaczyna się dziwnie zachowywać. Polował? Zaczął robić podobnie, żeby nie wyszło, że jest gorszy.
Trochę wyższa niż przeciętny kot, krótkowłosa, bura, tygrysiopręgowana kotka o białych łapach, końcówce ogona, brzuchu i przy żuchwie. Płomiennooka.
Spokojniejsza niż kiedyś, całkiem radosna, miła, uwielbia kocięta.
Kozia Gwiazda, Śnieżyca [KC]
Morski podróżnik długo na jakąś oznakę życia nie musiał czekać. Na horyzoncie pojawił się znajomy widok, bowiem ziemia zaczynała się w jednym miejscu podnosić, wyraźny znak, że ktoś tworzył kopczyk. Po oznakowaniu terenu wzrokiem Bonawentura mógł stwierdzić, że kopczyków było o wiele więcej, jednak tamte się nie ruszały. Wyglądało na to, że osobnik był tylko jeden, a szkoda.
Atak Adrastosa (1): Krytyczny! [(21-10=11)x1,5=17]
Atak Amfariosa (2): Udany [22-15=7]
Atak Hippomedona (3): Krytyczny! [(23-13=10)x1,5=15]
Atak Kapaneusa (4): Udany [22-18=4]
Atak Partenopajosa (5): Udany [16-11=5]
Atak Polinika (6): Słaby... [(15-12=)x0,5=1]
Co do gromowego terminatora... Sytuacja wyglądała o wiele gorzej. Ni stąd ni zowąd, nagle rozległ się za Chrabąszczową Łapą chór syków. Nie miał nawet czasu na reakcję gdy to pierwszy szczur rzucił się prosto na jego bark, wbijając głęboko zębiska. Potem terminator poczuł na sobie kolejne ugryzienie na tylnej nodze. Następne, na kolejnej. Szczury zbiły kocura z nóg, powalając go prosto na ziemie, w żadnym momencie nie zaprzestając ataku, podgryzając co chwila gromiaka.
Cała akcja zajęła zaledwie parę uderzeń serca. W jednej chwili Chrabąszczowa Łapa w spokoju poszukiwał znajdziek z nadzieją, że znajdzie coś fajnego do zabawy dla kociąt w jego klanie. W następnej zaś... Leżał nieruchomo na ziemi, od utraty krwi tracąc przytomność. Nawet nie miał szansy atakować z powrotem, już był w krytycznym stanie, jedną łapą już będąc po drugiej stronie.
Chrabąszczowa Łapa: lvl: 1 | S: 10 | Zr: 2 (5) | Sz: 2 | Zm: 3 | HP: 50-17-7-15-4-5-1=1/50 | W: 50 UTRATA PRZYTOMNOŚCI
• Rana. 2 stopnia - Głębokie ugryzienie na barku (-3HP w następnej turze, -2HP do końca walki od następnej tury)
• Rana. 1 stopnia - Ugryzienie na prawej tylnej nodze (-1HP do końca walki od następnej tury)
• Rana. 2 stopnia - Głębokie ślady po zębach na lewej tylnej nodze (-3HP w następnej turze, -2HP do końca walki od następnej tury)
• Rana. 0 stopnia - Płytkie ugryzienie na zadku
• Rana. 0 stopnia - Wyrwane futerko na ogonie
• Rana. 0 stopnia - Wyrwany kłaczek na boczku
Krótkie, jednolite, szare futerko. Zielono-żółte oczy. Wysoka jak brzoza...
... głupia jak koza. Kabelki w mózgu nie do końca stykają i czasem jej wychodzi to na dobre, a czasem jak zwykle, czyli źle.
Karasiowa Ość [GK] i żywi przyjaciele
Ze zasmarkanej Brzózki taki pies tropiący jak mistrz strategii w każdy inny dzień. Znaczy się żaden. Ale ma sprawę do Chrabąszcza, bardzo ważną, więc opuszcza obóz, opuszcza tereny i w ogóle łamie obietnicę o tym, że jak jest chora to będzie siedzieć grzecznie na tyłku w lecznicy i czekać aż ziółka zaczną działać.
No dobra, ale sytuacja wygląda tak, że dziarskim krokiem drepcze po śladach, czasem kichnie i oznaczy swoimi glutami jakiś przypadkowy kamień, ale nawet z jej zatkanym nosem nie da się nie wyczuć tego duszącego odoru krwi!! Przyspiesza kroku i co, taki nie za żywy Chrabąszcz, a nad nim tańczą szczury. Widok nietęgi, Brzózka nie ma czasu (ani mocy przerobowej w główce) na uczciwe analizowanie sytuacji i od razu przystępuje do działania.
Rzuca się prosto w towarzystwo, celując zębami w szczura, który znajduje się najbliżej pyska terminatora, a pazurami prawej łapy chce zdzielić któregokolwiek z jego kolegów.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
A to ciekawostka. Wyruszył po skarby, samo polowanie miało natomiast charakter rozrywkowo-konsumpcyjny. Ot, dla dodatkowego zajęcia, jeśli akurat nie znajdą nic ciekawego. Nie spodziewał się jednak kreciego kopca tak szybko w podróży, kiedy to większość uwagi, mimo wszystko, poświęcał płynącej obok rzece.
Zatrzymał się, gotów do ataku, kiedy ledwo za nim słyszał dziwne piski, a później huk o ziemię. Z początku myślał, że Chrabąszcz się wydurnia (bo, oczywiście, Chrabąszcz to był totalnie taki gagatek do żartów), ale zamiast tego, do jego oczu i nozdrzy dotarł widok i zapach świeżej krwi, tuzin, jak nie dwa, szczurów i nieprzytomny towarzysz.
Bonawentura, zjeżony i nieco zdezorientowany, przylgnął na sekundę do ziemi, gdy ni stąd ni zowąd pojawiła się szara nieznajoma, widocznie już zajęta szczurami i możliwe, że ratująca jego przyjaciela. Chyba, że szukała rozrywki. Nie zamierzał jednak nad tym dywagować, tylko, korzystając z chwili, podbiegł do terminatora i chwycił go kłami za skórę na karku, by ciągnąć w stronę Gromu.