Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Skrzynia Skarbów, a raczej stara walizka z równie starym bagażem w postaci różnych materiałów, coraz bardziej tracących kolory od wody i zwierząt. Sam przedmiot zdaje się nie został upuszczony przy brzegu Szuwaru, tylko był pchany i przesuwany powoli przez otoczenie, aż znalazł się tutaj. Jako, że Skrzynia nie miała żadnego konkretnego właściciela, przejął ją sobie Bonawentura, by trzymać tam swoje znaleziska i odpoczywać po wędrówkach wokół Klanów. Równie korzystna jest bliskość wody.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Niedawno w Leśnych Odstępach znalazła śmieszną torbę. Ale, pachniała jakimś kotem, więc też nie chciała sobie jej przywłaszczać. Teraz Rdza więc siedziała, dość niedaleko na drzewie, dokładnie obserwując miejsce, gdzie była wspomniana waliza. Chciała zobaczyć kogo może spotkać, skoro już tutaj jest. Skoro kimś pachniało, kimś zapewne ciekawym!
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Wrócił umęczony po całodniowej wędrówce. Mimo długich już dni spędzonych w okolicy, nie był w stanie się przyzwyczaić do długich podróży nawet po najbliższych terenach. To był jeden z wielu powodów, dla których tęsknił za Morzem i swoim domem. Układ statku znał lepiej niż samego siebie, tworzył własne skróty i dnie spędzał na leżakowaniu lub drobnych kradzieżach od turystów, którzy nigdy nie widzieli tafli słonej wody na oczy.
Przywlókł się do walizki, którą upatrzył sobie już jakiś czas temu, i pierwsze co to wywalił się na całą długość do jej środka, ugniatając nieco łapami posztywniałe materiały, a następnie oparł łeb o chropowatą krawędź.
- Słodkich snów, moja miła - wymamrotał głośniej, by jezioro mogło go usłyszeć.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Nagle pojawił się kot. O proszę bardzo, można atakować. Zeszła więc z drzewa, słysząc też, jak kocur do kogoś mówi. Gdy zeszła na ziemię rozglądnęła się dookoła. Nikogo nie widziała w pobliżu?
- Do kogo mówiłeś? - powiedziała do rudego, zbliżając się powoli do walizki. Wbiła w niego swoje spojrzenie, będąc zaciekawioną jakimś nieznajomym.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Nastawił uszy i podniósł się niechętnie do nieco krzywej pozycji, aby lepiej móc widzieć przeszkadzacza w chwilach odpoczynku. Musiał przyznać, że był to teren całkowicie opanowany przez koty i jak początkowo mu to nie przeszkadzało, wszakże byli jego pobratymcami, tak zaczęli być coraz bardziej wszędobylscy i zaczepiać go nawet wtedy, gdy tego nie oczekiwał.
- Do mojej ukochanej - odpowiedział wprost, ciemniejszą z łap wskazując na jezioro niedaleko. - I zanim panienka spyta - nie, nie chowa się. Mówię o jeziorze. A tak właściwie to o Morzu, ale w tej chwili mam dość ograniczony kontakt z nią, co łamie mi serce. Inna woda jednak trochę koi samotność.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Drgnęła delikatnie uchem, kiedy kocur wskazał jezioro jako jego ukochaną... huh! To było na pewno interesujące. Były różne, różne koty, mogła i jego zaakceptować.
Wróciła wzrokiem do burego.
Morze... morze... oh, słyszała tą nazwę!
- Mówisz o Wielkiej Słonej Wodzie, prawda? Dość niedawno tam byłam. Jest cudownie, na plażach chodzić, kiedy woda myje ci łapki... czyli jesteś z tamtej okolicy? Co cię tutaj przywiało?
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Uniósł z lekka brwi, oczy rozbłysły mu nikłą nadzieją. Ale i zawodem. Skoro nieznajoma była z jego ukochaną jeszcze nie tak dawno temu, mogła pamiętać drogę ku niej. Tak naprawdę, nic go tu nie trzymało. Mógł odejść.
Obejrzał się krótko na taflę jeziora, pogrążony intensywną myślą, co zrobić. Spojrzał ponownie na burą, wyskoczył z walizki i szybkim ruchem głowy poprosił, by przeszła z nim parę kroków. Byle dalej od brzegu.
- Tak, w rzeczy samej mówię o Wielkiej Słonej Wodzie - kiwnął głową. - Zanim jednak odpowiem na resztę twoich pytań. Powiedz mi proszę, nieznajoma, czy pamiętasz drogę nad Morze? Wiesz, jak tam dotrzeć? Wybacz mi, ale muszę to wiedzieć - choć tak naprawdę sam nie wierzył w to, by miał wyruszyć w drogę w najbliższym momencie. Kochał swój dom, swoje dawne życie, swoją Morze. A jednak coś go trzymało w okolicach. Zaczynało mu się podobać, czuł że znajduje kąt, który mógłby nazwać...domem. Na tę myśl potrząsnął momentalnie łbem, czując jakby zbluźnił. W końcu to nie tu było jego miejsce, prawda?
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Widziała nagłe zainteresowanie rudego kocura, na które drgnęła uszami. Pewnie gdyby była jakimś kotem manipulatorem to by dała tą informację dopiero za jakieś cenne rzeczy, ale Rdza... taka nie była.
- Ano, pamiętam - odparła prosto, odchodząc od brzegu wraz z rudym. Łapą wskazała w stronę Osiedla i też miejsca, o którym zaraz będzie mówiła Rdza. - Musisz przejść przez Osiedle Dwunożnych, i cały czas tam, gdzie chowa się słońce na horyzoncie. Kilka dni wędrówki - wytłumaczyła, drgając delikatnie ogonem.
Spojrzała na samotnika.
- Jak masz na imię?
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Kiwał głową z zainteresowaniem podczas gdy kotka tłumaczyła drogę. Był jej wdzięczny, a jakże, tak naprawdę to dopiero teraz podjął jakieś rzeczywiste kroki w poszukiwaniu drogi powrotnej. Ciężko było mu przyznać przed samym sobą, że powrót mógł jeszcze poczekać, kiedy dobrze się bawi w obecnym miejscu. Nie przywykł również do absolutnej samotności, choć zarazem towarzystwo kotów to nie była jego para kaloszy. Musiał jednak przyznać, że z każdym kolejnym spotkaniem wdrażał się coraz bardziej.
- Dziękuję ci pięknie, Panienko, całuję łapki. Oczywiście symbolicznie, nie śmiałbym naruszyć twojej cielesności. Chcę tylko zaznaczyć, że jest to informacja zmieniająca życie - zniżył łeb w lekkim ukłonie, by dodatkowo podziękować za wskazówki.
- Ah, gdzie ja mam głowę. Witam, nazywam się Bonawentura, żeglarz i pierwszy oficer. Uchodzą u mnie również imiona Kraken, a także Rekin, z czego to ostatnie zostało mi podarowane przez moją matulę, gdy pojawiłem się na świecie. Z kim mam przyjemność?
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Zamruczała jedynie rozbawiona na słowa kocura. Zdawał się być bardzo miły, naprawdę. Gdyby nie to, że trochę już żyje na tym świecie to by mu wszystko wygadała o sobie.
- Rdza, samotnika z okolic - zamruczała w odpowiedzi. - Powiedz, zabłądziłeś, że tutaj się znalazłeś? Czy coś cię przywiało? I co to żeglarz?
Skoro kocur ich używał, to pewnie je znał, prawda? A ona, jak Rdza, to ciekawska była.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Kojarzył rdzę w sensie znaczeniowym. Objawiała się na powierzchni statków, szczególnie tych starych, oraz na metalowych częściach ludzkich pojazdów. I było to rzeczywiście samotnicze imię, mimo że ze znaczeniem, jako że do tej pory nie poznał Klanowego kota, który przebywałby dłużej z ludźmi, by dać nazwać siebie lub swoich bliskich ludzkim wynalazkiem. Nie znał ani Samochodowej Łapy czy Skórzanego Fotela.
- Nie przywiało, droga Rdzo. Raczej mnie uprowadzono. Od domu, od wszystkiego co znam, od ukochanej. Okolica jest naprawdę piękna, a koty wspaniałe, choć obawiam się, że niedługo będę musiał skierować swoje kroki w stronę Morza, jako że tam jest moje miejsce - wyjaśnił, wzdychając nieco smutno, nieco melancholijnie. - Żeglarz to członek załogi. A załoga to...to ugrupowanie. Trochę jak Klan, ale w skład wchodzą głównie ludzie. Byłem jednak pełnoprawnym członkiem załogi, póki mnie nie porwano. Codziennie skoro świt wybierałem się na pokład statku, sprawdzałem czy wszystko jest w porządku, witałem się z Kapitanem. Ale z czasem prawie już nie schodziłem z posadzki, spałem i jadałem w tym samym miejscu, codziennie rozkoszując się morską bryzą i błękitną taflą wody.
Księżyce: 63 Mistrz: jaśniejący płomień, łabędzia gwiazda i los Płeć: kotka Matka: roziskrzona gwiazda Ojciec: łabędzia gwiazda Partner: wolność
Rdza to długowłosy kot, o smukłej budowie ciała. Ma duże uszy, z końcówkami, które stercza na końcu uszu. Jest wysoka. Jej imię odpowiada jej wyglądowi, jest to rdzawy kot: ciemna pręga na grzbiecie, pyszczku, ogonie i palcach przecinają jej rdzawe ciało. Brzuch, pysk oraz łapy są pokryte rozjaśnianiem, a jej grzbiet jest pokryty ciemnym nalotem. Jej oczy są intensywnego, pomarańczowego koloru, jej nosek ceglany. Wiecznie napuszone i brudne futro jest jej znakiem szczególnym.
Jeśli myśleliście, że Rdza dorosła to haha, dobry żart. Rdza się absolutnie nic nie zmieniła, dalej jest głupia, dalej żartuje, dalej się wygłupia i jest zbyt pewna siebie. Cholera wie czy kiedyś coś jej nie zje przez ta pewność siebie. Chaotyczna i o krótkiej pamięci. Żyje pełnią dnia, niespecjalnie myśląc o konsekwencjach swoich czynów. Raczej wyluzowana, z czystą głową i myślami. Jedna komórka mózgowa.
Obserwowała dokładnie kocura, słuchając jego słów. Uśmiechnęła się szeroko do samotnika, kiwając mu łbem.
- M! Brzmi pięknie, naprawdę - zamruczała wesoło. Widok morza znała, ale tego, jak było na tych potworach na morzu, już nie! - Życzę ci powodzenia w powrotach, w takim razie. Ja sama muszę uciekać w swoje strony, miło było cię poznać! - odparła wesoło, pożegnała się z kocurem i faktycznie, uciekła w cień, znikając z widzenia kocurowi.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Kiwnął łbem w odpowiedzi i uśmiechnął się do kotki, żegnając ją życzliwie. Może to rzeczywiście była już ta pora, że warto było coś ze sobą zrobić. Odprowadził jeszcze wzrokiem znikającą kitę, a następnie zwinął się w swojej skrzyni w rudą kulkę.
Księżyce: 82 Mistrz: Kolczasty Grzbiet Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Łajba Partner: Morze, Chrzęszczący Chrabąszcz Trwałe urazy: mała blizna po prawej stronie policzka, podłużne rany na lewym boku, oderwany kawałek lewego ucha
Rudy złoty, tygrysio pręgowany | czarna LP łapka, plamka na karku i po lewej stronie brzucha [chimeryzm] | wysoki i szczupły | białe palce tylnych stóp i biała plamka na gardle | niebieskie oczy
Musiał przyznać, że nie spodziewał się zgody zarówno od Nieskazitelnej Łapy, jak i od Rdestowej Łapy. Ani tym bardziej tego, że nie będą mieli nic przeciwko by iść razem, w końcu na ceremonii pokazali raczej dość dosadnie że nie układało się między nimi najlepiej. Bonawentura jednak uważał, że wypady na ryby łączyły a nie dzieliły, więc mógł to być świeży start w relacji między braćmi. Nie, żeby go to wielce obchodziło, on chciał tylko połowić i mieć jakieś towarzystwo.
- Widać już skrzynię - zauważył, przyspieszając nieco kroku, by podejść do swojego dawnego legowiska i obwąchać je, sprawdzając czy nie zaszył się tu ktoś inny. - Zdradzę wam, że bywały takie dni, kiedy sypiałem w tym właśnie miejscu. Woda i wiatr usztywniły materiały w środku, więc przyznam, że nie jest to może najwygodniejsze miejsce, w jakim zwykło mi rezydować, ale potrzebowałem tej odrobiny ludzkiego pierwiastku, jeśli chciałem się poczuć jak w domu. Tuż obok jest zejście do brzegu, jak widzicie. - wskazał łapą spadek z lekkiego pagórka, tworzący przyjemne zejście tuż nad szuwar. - Tu pójdziemy łowić. Witaj, moja piękna - przywitał się z Morzem, gdy tylko podszedł do stawu i spojrzał we własne odbicie.
Księżyce: 39 Mistrz: Sosnowy Szmer Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Traszkowy Grzbiet, Truflowy Nosek, Morze Ojciec: A jest jakiś? (Zatopiona Wyspa) Trwałe urazy: szeroka szrama na prawej skroni (po lisie)
Szczupły, wysoki, krótkowłosy, niebieskie futro, biała plamka na prawym oku i biel ciągnąca się od palców lewej łapy do końca stopy, morskie oczy.
Skaza wyrósł już z kocięctwa, co pozwoliło na ukształtowanie jego charakteru. Wciąż jest synkiem na każde zawołanie Traszkowego Grzbietu, ale odeszła mu chęć na bycie w centrum zainteresowania. Stara się skupić na swoim treningu, żeby móc zostać najlepszym wojownikiem jakiego widział Klan Wichru. Kocur jest małostkowy, potrafi trzymać urazę za najmniejsze przewinienie, a co gorsza dużo rzeczy bierze dosłownie. Łatwo mu idzie przywiązać się do kotów, które były dla niego miłe i niepodobna mu się, gdy okazują to samo innym kotom niż jemu. Bardzo łatwo przychodzi mu zazdrościć, co w połączeniu z nadmiernym analizowaniem rzeczy nie wróży raczej niczego dobrego.
Dlaczego Skaza zgodził się na takie wyjście i to jeszcze w towarzystwie Rdestowej Łapy? Głównie dlatego, że Sosnowy Szmer nie nauczyła go łowienia ryb, a uważał, że może być to przydatna umiejętność. Zwyczajnie nie przeżyłby, gdyby posiadł ją wyłącznie Rdest. Jego chwaleniu się nie byłoby końca. - Byłeś kiedyś pieszczochem dwunożnych? -Zapytał, bo tylko tyle zrozumiał z jego wypowiedzi. Jego spojrzenie padło na skrzynię. Pieszczochy nie łamały kodeksu będąc tym czym były, bo go jeszcze nie znały. Nie zamierzał go oceniać, dobrze jednak byłoby się o nim dowiedzieć czegoś więcej.
Nie skomentował jego gadaniny do rzeki, w końcu był świadkiem tego jak podejmuje rozmowy z deszczem. Zerknął jednak na Rdesta, chcąc zobaczyć jego reakcję, w końcu dla niego będzie to chyba pierwszy raz. - Jak w ogóle poluje się na ryby? -To chyba było najważniejsze pytanie. Czy było to trudne, czy musiał wchodzić do rzeki? Miał szczerą nadzieję, że nie. Nie przyzna tego, ale rzeka napawała go niepokojem. Taki silny żywioł, który mógłby z łatwością go zabić, gdyby był wzburzony.