Logo Artemidy
Trening Wilczej Łapy
#16
Zamrugał pytająco i dopiero po kilku uderzeniach serca powoli przytaknął na jeszcze jedno sprostowanie odnośnie punktu związanego z Przywódcą. Brzmiało trochę kosmicznie, ale może to przez to, że młody terminator nie potrafił sobie wyobrazić ani Łabędzia, ani Nocnego Szkwału jako kogoś dowodzącego, któremu należałoby się przeciwstawić. Oczywiście, nie wiadomo co dzieje się w innych klanach, a wiedzę jak zachować się w takiej sytuacji warto mieć. Przy tego typu refleksjach był wdzięczny Gwiezdnym, że otrzymał właśnie taki a nie inny komplet nauczyciela i mistrza.
Podawanie numerów poszczególnych punktów kodeksu jeszcze bardziej uświadomiło kocurowi jak bardzo chaotycznie podszedł do sprawy. Będzie musiał na przyszłość poświęcić trochę więcej czasu, by lepiej zapamiętać Kodeks. Naturalnie, może nie na tyle sumiennie by perfekcyjnie recytować go bez zająknięcia się o każdej porze dnia i nocy, ale wypadałoby chociaż orientować się który punkt jest gdzie i o czym mówi.
Słuchał tak w ciszy i słuchał, zbierał wszystkie informacje o Kodeksie. Czasami przytakiwał, czasami wyszło z niego zamyślone lub zaciekawione „Mhm” gdy musiał nad czymś dłużej się zastanowić. Ostatecznie mistrz zapytał czy może ma jakieś pytania i… w sumie miał. Nawet kilka, przy okazji także z poprzednich punktów. W tym momencie zdał sobie sprawę, że mógł je zadawać trochę aktywniej. – Um, tak, miałbym chyba jedno pytanie, może dwa. Kto może dać pozwolenie takiemu terminatorowi, by mógł coś zjeść, tylko mistrz i trójka klanowa? I na czym polega czuwanie? Nie można wtedy spać całą noc? – Nie był w stanie zatrzymać powodzi, z każdym zadanym pytaniem przypominał sobie o kolejnym – Iii w sumie to jak Przywódca może być złym kotem? Chyba jak jest wybierany, to Gwiezdny Klan też nad tym jakoś czuwa, prawda?? Oo, Nocny Szkwale, a byłeś na jakimś Zgromadzeniu? Łabędzia Gwiazda mówił, że to coś bardzo rzadkiego aby Klany się tak zbierały, co o tym myślisz? – Wyrzucił z siebie wszystko, przynajmniej na ten moment, aż poczuł się lżejszy.
Po odchrząknięciu i wzięciu głębokiego oddechu, kocur zerknął w stronę Kociego Grzbietu, dokładnie tam gdzie wskazał jego mistrz. Nawet nie wiedział kiedy spowolnił i zaczął się uśmiechać, szybko jednak wrócił do poprzedniego tempa chodu. Jakoś podobało mu się to miejsce. Jest coś nadzwyczajnego w tym, że akurat na terenie Klanu Rzeki istnieje wzniesienie, które samo w sobie trochę przypomina kota. Ciekawe czy inne klany mają coś podobnego na swoich terytoriach.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#17
- Przeważnie to robi mistrz, ale ktoś z trójki klanowej również może wyrażać taką zgodę. Tak długo jak terminator nie jest problemowy, raczej nie zabraniam jeść. Dopóki nie nauczysz się polować, musisz jedynie sprawdzić, czy starsi i kocięta już jedli. Dopiero później będziesz musiał dla nich polować. Widzę, że jesteś sumienny, więc wierzę, że będziesz się do tego stosował bez mojej kontroli. - uśmiechnął się do kocura. Wilcza Łapa nie wyglądał jak ktoś, kto zamierzał podjadać za plecami swojego mistrza, toteż Nocny Szkwał nie zamierzał go dodatkowo kontrolować. Nie czuł takiej potrzeby. - Podczas nocnego czuwania nie wolno spać. Czuwasz całą noc przed wejściem do obozu i pilnujesz. Nie możesz odezwać się ani słowem. To czas, by zreflektować się nad swoją nową rolą, nowymi obowiązkami i pokazać swoje oddanie klanowi. - dodał. Była to tradycja stara jak świat i po drodze zagubiła gdzieś swoje pierwotne znaczenie, ale nadal była czczona, więc dobrze było o tym wspomnieć.
- Czasem... czasem nawet Gwiezdny Klan nie jest do końca świadomy tego, jakie ktoś ma serce. U nas się to nie zdarzyło od bardzo dawna, ale znane są historie złych Przywódców. To ważne żeby wiedzieć, że można się im sprzeciwić. Tak w razie czego. Jeśli nie za twojego życia, to za życia twoich dzieci, wnuków, czy kolejnych pokoleń może nadejść taka sytuacja i dobrze żeby każdy wiedział, jak powinien się zachować. - dodał. Nie mógł wspomnieć o klanie Cienia, choć bardzo chciał i był to idealny przykład, jednak miał nadzieję, że będzie to dla młodzika zrozumiałe. - Niestety nie miałem okazji. Ostatnie zgromadzenie miało miejsce księżyc po ale przed moimi narodzinami, niestety. - tutaj niestety nie mógł za wiele opowiedzieć. Nigdy nie był na żadnym. Ojciec coś mu opowiadał, ale to już były bardzo mgliste wspomnienia.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#18
Odetchnął z pewną ulgą na słowa mistrza co do potencjalnej głodówki, a raczej w tym wypadku, na szczęście, jej braku. – Oczywiście, że będę! – Teraz to już nawet nie miał wyboru, musi być sumiennym. Nie zamierzał dokładać Nocnemu Szkwałowi nowych problemów, których pewnie miał dostatecznie dużo jako Zastępca.
A czuwanie brzmiało całkiem ciekawie. Ot, pewnego rodzaju wyzwanie, do tego jeszcze tradycja, skoro ma swoje miejsce w Kodeksie. Może być to jedynie odrobinę trudniejsze, jeśli będzie siedział obok innego świeżo-mianowanego wojownika, chyba, że i tak trzeba było siedzieć w odosobnieniu?
– To trochę straszne, jeśli nawet Gwiezdni mogą czegoś nie przewidzieć… – Wypowiedział pod nosem pierwszą myśl, jaka przyszła mu do głowy odnośnie niepewnych moralnie Przywódców. Pewnie jeszcze wiele księżyców zajmie mu zrozumienie jak właściwie Gwiezdny Klan funkcjonuje. Pozostaje cicho liczyć, że może któryś kiedyś go odwiedzi i uchyli rąbka tajemnicy...
Coś, co jednak nie przestawało fascynować młodego terminatora to kwestia zgromadzeń. Fakt, że nawet Nocny Szkwał się nie załapał aby móc w którymkolwiek uczestniczyć tylko podkreślało, jak rzadkie jest to wydarzenie. Trudno było kocurowi opisać jakie dawało mu to odczucie, może w pewnym sensie zmarnowanego potencjału? – A co myślisz o tym, że są aż tak rzadkie? Bo gdyby chociaż trójki klanowe się tak spotykały, to chyba łatwiej byłoby się dogadywać między klanami, prawda? – Zapytał, niepewnie dorzucając do pakietu trochę swojej opinii na ten temat. Problemem był tylko fakt, że na ten moment mógł opierać się jedynie na gdybaniu i tym co zapamiętał z legendy.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#19
- Trzymam cię za słowo, młody! - uśmiechnął się do kocura. Cóż, no nie miał innego wyboru. Mógł kazać wojownikom patrzeć Wilczej Łapie na łapy i zgłaszać mu każdą nieprawidłowość, ale... po co. Syn Jęczmiennego Ziarna wydawał się być ostatnim terminatorem, który sprawiałby jakiekolwiek problem, więc trochę mijało się to z celem. Mógł dać mu kredyt zaufania i to też zamierzał zrobić. Dopóki kocur nie pokaże mu, że na to nie zasłużyl, nie było powodu do obaw.
- Niestety nikt nie jest nieomylny, nawet Gwiezdny Klan. Dlatego tak ważne jest, żeby pomimo licznych zasad spisanych w Kodeksie, mieć również własny rozum. - by potem nie skończyć jak klan Cienia, jak Skaliste Zbocze, który w pełni zaufał, że kot mianowany Gwiazdą jest nieomylny i na równi z Gwiezdnym Klanem. Noc nie chciał, by ktokolwiek w przyszłości ślepo za nim podążał. Chciał, by wytykano mu błędy, nie zgadzano się z nim, jeśli nie miał racji. Nie na tym to polegało.
- Wiesz... z jednej strony to wielka szkoda. Zgromadzenie to szansa na to, by poznawać koty z innych klanów i znaleźć nowych przyjaciół, ale z drugiej strony brak zgromadzeń oznacza, że nie ma problemu na tyle dużego, że musi zostać omówiony przez wszystkie Cztery Klany. Coś kosztem czegoś, prawda? - choć Zgromadzenia ponownie zaczynały uzyskiwać status legendarnych i koty, które mogą ostatnie z nich pamiętać powoli wymierają, to było w tym coś dobrego. Na pozór. Sytuacja z klanem Cienia wcale nie była kolorowa i jak najbardziej wymagała interwencji pozostałej trójki klanów, ale to niestety nie była wiedza, którą mógł się podzielić z młodym terminatorem, nawet jeśli by chciał.
- Huh, trochę nam to zajęło, ale dotarliśmy do pierwszej granicy. To jest Nora pod Drzewem, tam są Szare Brzozy, a za nimi Grzmiąca Ścieżka. To nasza Granica z Ziemiami Niczyimi. - oznajmił, gdy w końcu dotarli do celu. - Zostało nam ostatnie pięć punktów kodeksu, może je szybko omówimy i przejdziemy dalej, co? Co chciałbyś omówić potem, tak swoją drogą? Mogę ci opowiedzieć o drapieżnikach, możemy sobie omówić teorię walki, bo polowania nie ma co dzisiaj ruszać, co tylko chcesz. Może nie wyglądam, ale wiem całkiem sporo! - zapewnił.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#20
Niech Gwiezdni z legendarnym Rzeką na czele będą mu świadkami, Wilczomlecz NIGDY w swoim życiu nie sprawi Nocnemu Szkwałowi żadnego problemu. Chyba. Może. Chociaż się postara. Wypiął dumnie pierś do przodu i odpowiedział pewnym Mhm! a następnie słuchał dalej.
Ponownie dostał potwierdzenie, że w tych wszystkich gwiezdno-przywódczych sprawach potrzebny jest zdrowy rozsądek. Nie pozostało w tej kwestii już nic innego jak tylko pogodzić się z realiami, chociaż w głębi był trochę ciekaw jak często Gwiezdni rzeczywiście mniej lub bardziej się mylą przy interakcjach z żywymi, oby jak najmniej. Myśl ta została jednak szybko odłożona na bok w momencie, gdy usłyszał odpowiedź co do Zgromadzeń.
Zmarszczył brwi zastanawiając się nad słowami Mistrza. Gdy opisze się to w ten sposób to rzeczywiście, nagle kwestia rzadkich Zgromadzeń wydaje się czymś, z czego warto się cieszyć. – Hmm, chyba prawda… I w sumie, dzięki temu że nie odbywają się często, to gdyby nagle ogłoszono Zgromadzenie, każdy kot wiedziałby że dzieje się coś ważnego. To też pewnie pomaga w takich sytuacjach. – Dodał od siebie argument do opinii zaprezentowanej przez starszego kota. Wciąż nie miał co do tego stuprocentowego przekonania, ale trudno było się z tym ogólnie nie zgodzić. Może kiedyś jeszcze wpadnie mu do głowy jakaś lepsza koncepcja odnośnie Zgromadzeń, ale na ten moment nie ma już co męczyć tym Mistrza.
Po pewnym czasie zjawili się przy jednej z granic. Mieszanka zapachów szybko uderzyła w nozdrza młodego terminatora. Stał chwilę w bezruchu, skupiając się w pełni na tym co czuje. – Granice zawsze mają taki zapach..? – Zapytał z lekkim skrzywieniem i nie chodziło tutaj oczywiście o woń swojego klanu, raczej trudny do opisania swąd, który, jeśli nos go nie mylił, dochodził głębiej zza Szarych Brzóz. Wtem powrócił temat kodeksu, a nawet jeszcze nadchodzących wątków do przegadania. Znowu mógł wybrać kolejny temat, czuł się jakby Nocny Szkwał go rozpieszczał! – Jak najbardziej! A jako następny temat możemy porozmawiać o drapieżnikach! – Odpowiedział spoglądając na Zastępcę, tym razem skupiając wzrok na licznych bliznach. – Pewnie spotkałeś wiele drapieżników w swoim życiu, Nocny Szkwale…
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#21
- Dokładnie. Kiedyś na przykład, ale to bardzo, bardzo dawno temu, jeszcze zanim mój ojciec się urodził a był starszy od Łabędziej Gwiazdy, Zgromadzenie zostało zwołane, ponieważ klany musiały opuścić stare tereny. Nie pamiętam co było takim zagrożeniem, chyba na ich terenach pojawiły się rysie? Więc kiedy zwoływane jest Zgromadzenie to wiadomo, że sprawa jest poważna. - potwierdził jedynie. Sam nie pamiętał dokładnie kiedy to było, wiedział jedynie że ojciec mu to opowiadał, bo słyszał to od swojego ojca. Było to więc naprawdę bardzo dawno temu, ale pokazywało idealnie ideę Zgromadzeń. Z jednej strony szkoda, że odbywały się tak rzadko, z drugiej jednak - był to bardzo dobry znak.
- Nie. Ta konkretna tak cuchnie dlatego, że za drzewami masz Grzmiącą Ścieżkę. Te potwory tak śmierdzą. - przyznał. Była to jedna z najmniej lubianych granic, ze względu właśnie na ten paskudny smród spowodowany potworami dwunożnych. Przyspieszył nieco, by mogli odejść stąd jak najszybciej.
- Widziałem niejednego drapieżnika i stoczyłem wiele walk, przyznaję. Dlatego w tym temacie mogę ci bardzo wiele powiedzieć. Skończmy najpierw jednak kodeks. Zwierzyna zabijana jest tylko po to, by się pożywić. Podziękuję Gwiezdnemu Klanowi za jej życie. Honorowy wojownik nie potrzebuje zabijać innych, by zwyciężyć swoje bitwy, jest to jednak dozwolone w obronie własnej lub jeśli twój przeciwnik wyjęty jest spod kodeksu. Dla sprostowania - spod kodeksu wyjęci są samotnicy, wygnańcy i pieszczochy. Kocię musi mieć co najmniej sześć księżyców, by zostać terminatorem, ale to pewnie już wiedziałeś. Broń swojego klanu nawet kosztem własnego życia. Możesz zawierać przyjaźnie poza klanem, ale twoja lojalność musi pozostać przy własnym klanie, kiedy dnia przyjdzie ci się zmierzyć z przyjacielem - to pierwszy punkt kodeksu, bardzo ważny. I ostatnie - Wojownik odrzuca wygodne życie pieszczoszka. To jest akurat całkiem ciekawy punkt, więc zanim przejdziemy dalej, chciałbym żebyś mi powiedział jak go interpretujesz. Co oznacza "odrzucić wygodne życie pieszczoszka"?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#22
Ah, kolejne potwierdzenie prastarości Zgromadzeń. Do tego coś o rysiach, przeprowadzkach… Wszystko brzmiało ciekawie, ale trzeba było chociaż spróbować skupić się bieżącym temacie, w tym wypadku kodeksu. Przytaknął więc, przyjmując informacje do głowy.
Wtem, potwory..? Potwory! Jeden z nich chyba nawet śmignął wzdłuż Grzmiącej Ścieżki, przysłonięty w pewnym stopniu przez brzozy. Rząd tych drzew działał trochę jak strażnicy dla Klanu Rzeki, jednak mogłoby być ich tu trochę więcej, by lepiej odgrodzić się od śmierdzących potworów. – …Ale nigdy nie zdarzyło się, aby potwór wszedł do lasu, prawda? Zostają na Grzmiącej Ścieżce, prawda..? – Zapytał szybko, bardzo chętnie przyspieszając, zgodnie z tempem Mistrza. Powiedzieć, że to miejsce ma urok byłoby lekką przesadą, ale na pewno było w nim coś interesującego. Teraz jednak młody terminator wolał zobaczyć jakie jeszcze tereny Klan ma do zaoferowania.
No dobrze, nadeszła pora na kontynuację kodeksu. Fala informacji ze strony Nocnego Szkwału uderzyła prosto w młodego, który próbował wszystko wyłapać i upchnąć gdzieś wewnątrz czaszki. Zabijanie tylko by się pożywić? Nie miał z tym problemu, wręcz mu się podobało. Tak samo z dziękowaniem Gwiezdnym, na to zawsze pewnie znajdzie się powód, obojętnie czy łowy byłyby udane, czy nie. Znowu, ograniczanie zabijania jak najbardziej pokrywało się z tym, co Wilczomlecz uważał za słuszne, chociaż zastrzygł uszami na sprostowanie, że istnieją koty wyjęte spod kodeksu. Czy nie lepiej każdego traktować tak samo honorowo?
Punkt co do wieku terminatorów rzeczywiście nie był zaskakujący, jednak kolejny wrzucił już młodzika w wir rozważań. Jak się okazuje był to też pierwszy punkt kodeksu – zdecydowanie będzie musiał go sobie dobrze poukładać w głowie gdy skończą dzisiejszy trening. Automatycznie otworzył pysk by rzucić pierwsze pytanie jakie przyszło mu do głowy, szybko jednak się zatrzymał, w końcu Mistrz nie skończył jeszcze mówić. Ba, na sam koniec nawet dał młodzikowi zadanie, ale związane z innym, ostatnim punktem kodeksu. – Hmm, w Chruśniaku jest to śmieszne legowisko pieszczocha… Jęczmienne Ziarno opowiadał mi kiedyś, że ma związek z dwunogami, ale nie do końca wtedy rozumiałem. Czy chodzi o to, że klanowy Wojownik nie może wchodzić w kontakt z dwunogami? Między innymi aby nie zostać porwanym… – Czuł, że leje wodę, ale pod koniec przypomniała mu się historia Ćmiej Gwiazdy. Wierzył więc, że chociaż w jakimś procencie powiedział cokolwiek z sensem.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#23
- Nie, nie wchodzą do lasu. Kiedyś zwłoki jednego z nich były gdzieś nieopodal, ale bezpośrednio do lasu nigdy nie weszły. - przyznał. Prawdopodobnie nie zmieściłyby się między drzewami, ale kto wie, może były w stanie te drzewa powalić? Może i tak, ale dopóki same potwory tego nie wiedzą, to las jest bezpieczny. I oby tak zostało. Nie było jednak co mówić o tym młodzikowi, nie ma co go martwić na zapas. Już teraz wydawał się być przerażony, a przecież jakiś kawałek ich dzielił od Grzmiącej Ścieżki.
- Nie do końca. Nikt ci nie zabroni mieć kolegów pieszczochów, to nie grzech. Pieszczochy żyją w legowiskach dwunogów. Nie muszą polować, bo jedzenie podkładane im jest pod nos. Nie muszą martwić się chorobami, niczym. Ich życie jest wygodne. Wojownik nie może sobie na coś takiego pozwolić, odrzucamy te wygodę i sami dbamy o siebie i swoje przetrwanie. Od dwunogów jednak dobrze jest trzymać się z daleka, to jest fakt. - przyznał, odpowiadając o co dokładnie chodziło. Zauważył jednak, że Wilk już wcześniej chciał się odezwać, ale czekał aż Zastępca skończy gadać, co było miłe. Tylko plusował!
- Widziałem, że chciałeś o coś zapytać. Śmiało. - zachęcił go, lekko się uśmiechając.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#24
Cicho odetchnął z ulgą na słowa Mistrza. Jak dobrze, przynajmniej potwory można wykreślić z listy potencjalnych zmartwień. Jeśli już obowiązkowo trzeba myśleć nad niebezpieczeństwem, to młodzik wolał główkować jak poradzić sobie z agresywnym kotem, albo jakimś leśnym drapieżnikiem.
– Czyli ta zasada mówi, aby nie przejść na stronę dwunogów? Znaczy się, aby zawsze wybrać klan ponad te wszystkie wygody. – Ułożył to sobie jakoś swoimi słowami. Chyba rozumiał, tak, raczej tak. Dobrze, że nie zabraniało to wchodzenia w interakcje z pieszczochami tudzież kolegowania się z nimi. Taki kot też miałby pewnie coś ciekawego do powiedzenia.
Praktycznie zaświeciły mu się oczy gdy Nocny Szkwał przypomniał o pytaniu, jakie młodzik chciał wcześniej zadać. Co prawda wyleciało kocurowi z głowy w momencie, gdy zastanawiał się nad zasadą związaną z życiem pieszczoszka, ale po kilku uderzeniach serca zdołał sobie przypomnieć. – Ah, bo wcześniejsza, znaczy się, pierwsza zasada mówi o lojalności wobec własnego klanu. Czy namawianie kotów z innych klanów by dołączyły do tego, w którym się jest to byłoby coś dobrego, czy złego? Bo z jednej strony klan staje się silniejszy, bo dołącza do niego kolejny kot, ale z drugiej ten, kto zmienia klan chyba łamie tę zasadę, prawda?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#25
- Mniej więcej, można tak powiedzieć. Bardziej wydaje mi się, że jest to zabezpieczenie przez odchodzeniem z klanu, gdy jest ciężko i powrotem gdy wszystko już jest dobrze. Ciężkie okresy się zdarzają, na przykład w Porze Nagich Drzew, gdy zwierzyny jest mniej. Gdyby każdy na ten czas odchodził mieszkać do dwunogów, a potem wracał na Połów Rozkwitu, klan po prostu by nie przetrwał. - wyjaśnił. Nie mógł mieć pewności co do pierwotnej intencji Przodków, którzy zdecydowali się umieścić ten punkt w Kodeksie, ale on to interpretował w ten sposób. Nikt nie zabroni z Pieszczochami się przyjaźnić, to też nic złego, jeśli ktoś został porwany. Sęk jednak w tym, by nie uciekać do tej wygody celowo. Klan potrzebował Wojowników, wiernych kotów, a nie kogoś, kto znika gdy tylko robi się gorąco. Nie na tym polegało życie w klanie.
Kolejne pytanie było... ciężkie. Cięższe, niż mogłoby się wydawać.
- To nie jest... najrozsądniejsze. To znaczy, sytuacje są różne, ale co do zasady, raczej nie powinno się tego robić. Nie jestem najlepszym kotem do zadania tego pytania, poniekąd przyczyniłem się do przyjścia do nas aż dwóch Gromowych wojowników, ale nie jestem fanem takiego rozwiązania. Opowiem ci coś. Nie było cię jeszcze na świecie, ale moja córka zakochała się w terminatorze z klanu Gromu. Oboje zdążyli zostać wojownikami, zaraz po ceremonii albo jeszcze chwilę przed wydarzyła im się wpadka. Grzybowy Grzbiet postąpił honorowo, przychodząc tutaj, żeby być ze swoją ukochaną i kociętami. Przysięgał wierność wobec klanu Gromu, więc taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, ale był młody więc zostało mu to wybaczone. Poza tym, chodziło o moją córkę, o moje wnuki. To chyba oczywiste, że nie byłem do końca obiektywny. Z Wyjącą Wilczycą było podobnie. Chciałem, żeby dołączyła do klanu, bo była częścią mojej rodziny, ale tutaj sytuacja była cięższa, bo zarówno ona jak i mój syn byli już dorośli, od dawna. Jako ojciec rzecz jasna chciałem, żeby dołączyła do nas, żeby Mknący Strumyk mógł być szczęśliwy, ale jako Zastępca wiedziałem, że to niewłaściwe i nie powinniśmy na to przyzwalać. Na szczęście w tamtym momencie nie byłem aż a jedynie tylko Zastępcą, więc poprosiłem Łabędzia, by podjął tę decyzję samodzielnie, bo nie potrafię być obiektywny i to co chcę zrobić, a to co uważam za słuszne to dwie różne rzeczy. Sytuacja sama się rozwiązała, bo Wilczyca ostatecznie z klanu Gromu została wygnana, gdy ich ówczesna Gwiazda tylko usłyszała o jej chęci przejścia do nas z miłości, ale w dalszym ciągu... cóż. Co chcę ci przez to powiedzieć: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Są sytuacje, w których nie można widzieć jedynie czerni i bieli, tylko trzeba na nie popatrzeć z szerszej perspektywy, ale jednak trzeba pamiętać, że złożenie przysięgi powinno być traktowane poważnie, to nie są puste słowa rzucone na wiatr. Nie wiem, czy pozwoliłbym któremukolwiek z naszych wojowników uciec za miłością do innego klanu. Nie, gdy był już w pełni dorosły i związał się z pełną świadomością tego, jak będzie to wyglądać. Gdyby kolejna fala młodzików zrobiła coś głupiego i ceremonia na Wojownika akurat zbiegłaby się w czasie... można by się w jakiś sposób zastanowić. - wytłumaczył, przytaczając przy tym pewne elementy swojego życia. Nie była to tajemnica, jego dzieci z jakiegoś powodu upatrzył sobie klan Gromu i ten jeden konkretny miot, a potem narobiło się z tego problemów, ale to były pojedyncze sytuacje, na które trzeba by spojrzeć szerzej. Nie powinno się łamać kodeksu, bo zasady te powstały z jakiegoś powodu, nie zamierzał jednak być jak swój ojciec i dostawać piany z pyska, gdy ktoś chociażby pomyśli o naginaniu zasad. Nie o to w tym chodziło, zasady były dla nich, a nie oni dla zasad, ale należało zachować pewien umiar.
- Jesteśmy właśnie przy Wschodniej części Ptasich Krzewów. W dalszym ciągu są to nasze granice z Ziemiami Niczyimi, ale za nimi jest bardzo ładne miejsce; Łan Rzepaku. Polecam się przejść w Porze Nowych Liści. Pachnie pięknie, szczególnie w porównaniu do Grzmiącej Ścieżki. - uśmiechnął się. To tam zawsze randkowali z Siniak. To było takie miejsce, gdzie po prostu lubił ją zabierać. Miało swój klimat.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#26
Ciekawe jak często rzeczywiście zdarzały się koty, które uciekały ze swojego klanu i wracały tylko jeśli im się to opłacało. Oby jak najrzadziej, nawet trudno było mu sobie wyobrazić kogoś z takim tokiem myślenia. Na szczęście wśród rodzeństwa raczej nikogo takiego nie było. Pozostało więc skinąć głową w stronę Mistrza, aby pokazać że przyjęło się to sprostowanie do wiadomości.
Wilcza Łapa czuł, że pytanie jakie zadał mogło być całkiem skomplikowane. W końcu ocierało się o naginanie kodeksu, przynajmniej tak to sobie wyobrażał gdy usłyszał w pełni pierwszą jego zasadę. Ale odpowiedź Nocnego Szkwału? Całkowicie przerosła jego oczekiwania. Była długa, podparta przykładem z życia Zastępcy oraz nie taka łatwa do przegryzienia. Ukazywała różne sposoby jak podejść do problemu i punkty widzenia, jakie mogą się w związku z tym pojawiać. Co ciekawe, w pewnym sensie łączyła się swoim spuentowaniem ze wcześniejszym tematem odnośnie bezgranicznego zaufania przywódcom, przynajmniej w jego mniemaniu. Nic nie jest czarno-białe, trzeba myśleć samodzielnie, spojrzeć szerzej. Wszystko to wydawało się… trudne. Na boku, historia starszego kota dobrze przedstawiła problem wysokich rang – musiał wybrać między Klanem, a rodziną.
Młodzik potrzebował chwili by to wszystko przetrawić i przeanalizować. Przynajmniej chwilowy wytrzeszcz służył jako zapewnienie, że wypowiadane przez Mistrza słowa do niego docierały. – Czyli to o wiele poważniejsze niż myślałem… To już łatwiej chyba aby samotnik dołączył do klanu, niż ktoś, kto chciał go sobie zmienić, na przykład z Gromu na Rzekę..? Nawet jeśli samotnicy są wyjęci spod kodeksu. – podzielił się swoją hipotezą. Bo to, że dołączyć mogą to nie tajemnica, w końcu co najmniej jedna ex-samotniczka, chyba Kręta Łapa, została mianowana terminatorką na tej samej ceremonii co on i rodzeństwo.
Powiewem świeżości stała się sceneria. Mile widziana zmiana od śmierdzącej Grzmiącej Ścieżki i okolic. Różnorakie zarośla kusiły, by kiedyś wśród nich pobuszować, chociaż trudno też powiedzieć co może się w nich czaić. Wciąż, były to nadal tereny Rzeki, więc szansa na jakikolwiek problem była niska, prawda? – Tutaj jest o wiele lepiej niż przy tamtych brzozach! – Stwierdził radośnie, a potem przekrzywił ciekawsko głowę na słowa starszego kocura. – Łan Rzepaku? Zapamiętam i na pewno się tam wybiorę! Czyli to znaczy, że można normalnie wychodzić poza tereny klanu kiedy się chce?? Znaczy się, chyba że ma się jakieś zadania do zrobienia!
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#27
- Tak, to zdecydowanie prostsze. Samotnicy nikomu nie przysięgają wierności, otrzymują kredyt zaufania i to w ich geście jest zapewnienie klanu i Przywódcy, że powinno się im zaufać. W momencie, w którym ktoś przechodzi z innego klanu, zaczyna z pewnego rodzaju plamą, którą ciężko jest zmyć w oczach niektórych. - przyznał. Zaczynanie od zera było prostsze, szczególnie gdy jedynym grzechem kota jest urodzenie się poza klanem, a nie złamanie Kodeksu, przez wielu uważany za święty. Obie sytuacje były jednak w pewien sposób ciężkie i wiązały się z potencjalnie krzywymi spojrzeniami ze strony co poniektórych. Nic na to nie można poradzić.
- Dopóki masz Łapę w imieniu, wolałbym żebyś sam nie szwendał się poza granicami. To niebezpieczne. Nie chciałbym, żeby stała ci się krzywda. Kiedy jednak zostaniesz wojownikiem, nie będę mógł ci tego zabronić. To znaczy, będę mógł, ale mam za dużo obowiązków na głowie, żeby utrudniać życie ciekawym świata młodzikom. - uśmiechnął się delikatnie. - Najpierw możesz przejść się sam, a potem, w przyszłości, możesz tam zabrać jakąś ładną pannę, albo panicza. Często zabierałem tam moją Siniak na randki. To miejsce, zwłaszcza w Porze Nowych Liści ma swój klimat. - dodał, szturchając młodego w bark. Samemu nie było tam tak ładnie. To towarzystwo, odpowiednie w dodatku, sprawiało że to miejsce było tak piękne. - Ale dobra, przejdźmy dalej. Powiedz mi, jakie znasz drapieżniki? Takie, które możesz spotkać na polowaniu? I co o nich wiesz, jeśli wiesz cokolwiek.
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#28
– Czyyyli… To w sumie dobrze, że Wyjąca Wilczyca została wygnana..? – Nie powstrzymał się od ostatniego stwierdzenia, które brzmiało bardziej jak pytanie. No bo technicznie była już wtedy samotniczką?? Chociaż bycie klanowym wygnańcem też chyba nie brzmi najlepiej, zwłaszcza nie tak neutralnie jak po prostu zwykły samotnik.
Zmarszczył brwi w intensywnym, niemal komicznym skupieniu, gdy otrzymał instrukcje odnośnie swojego wychodzenia poza granice Klanu. Nie kwestionował decyzji, ba, nawet nie czuł się jakkolwiek uwiązany, bo i tak nie zwiedził jeszcze wszystkich terenów Rzeki. Miło jednak, że gdy zostanie wojownikiem to droga wolna do dalszej eksploracji. – Zrozumiano! – Odpowiedział tak, jakby reagował na rozkaz. Starał się wydobyć z siebie poważniejszy głos, ale zdecydowanie jest to jeszcze coś nad czym będzie musiał popracować.
Oh. Oooh, to takie miejsce. Takie, żeby się tam z kimś przejść. Kimś takim ważnym. Normalnie mógłby jeszcze dyskutować, że i tak warto wpierw samemu pójść by wybadać teren i ocenić, ale skoro Zastępca tak mówi… Co tam wcześniej było mówione o bezgranicznym zaufaniu do władzy?
Po szturchnięciu w bark zaśmiał się tylko głupiutko, nie do końca wiedząc co powiedzieć. Od utonięcia w myślach zdecydowanie niezwiązanych z treningiem uratowało go kolejne pytanie Nocnego Szkwału. Odchrząknął i zastanowił się chwilę. – Hmm… Są łasice i… na pewno lisy. Łasice są małe i trochę jak szczury, tylko długie. A lisy są duże, większe niż kot i rude. – Powoli odpowiadał. Na pewno było tego więcej, czy Srebrzyste Jezioro o jakichś jeszcze nie opowiadało? – O, jeszcze psy! Ale tutaj wiem tylko, że są niebezpieczne… – No i że są jak małe wilki, cokolwiek rodzicie chcieli mu tym przekazać.
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
#29
- ... No ostatecznie wychodzi na to, że tak? Znaczy, nie wiem. Ciężka sprawa. Niedobrze, że została wygnana, to straszna rzecz i trochę świadczy o tym, że coś zrobiła. To trochę co innego, niż jakby wiesz, po prostu urodziła się poza klanami. No nic nigdy nie jest czarno-białe, jak widzisz. Zawsze jest jakieś ale. - posiadanie władzy było ciężkie, po prostu. Wielu wydawać się mogło, że to proste i przyjemne - po prostu robi się co chce, ale rzeczywistość była zdecydowanie mniej przyjemna i kolorowa. Jeśli chciało się być kotem dobrym, rzecz jasna.
- [b]Tylko potem nie zapomnij się pochwalić i podziękować, dobra?
- uśmiechnął się. Dobrze najpierw samemu się przejść, żeby wiedzieć jak tam w ogóle dojść, a potem idzie z górki. Nie trzeba się nawet na takiej randce szczególnie starać, bo otoczenie samo za ciebie wszystko robi, ha.
Dość jednak miłej pogadanki, pora zająć się treningiem.
- Tak, to prawda. Łasice są małe i stosunkowo słabe. Atakują pazurami i kłami, ale nie mają w nich za dużo siły. Nigdy nie atakują pierwsze. Gronostaje, tchórze i kuny wyglądają bardzo podobnie i cechują się tym samym. Lisy za to są duże, zwinne i silne. Musisz uważać na ich szczęki, bo tylko nimi atakują, praktycznie nie używają łap. Rzucają się do ataku, jak tylko cię zobaczą. Psy... no tutaj zależy. Są psy małe, są średnie i ogromne, różnie można trafić. Jedne atakują jak tylko cię zobaczą, inne mają cię głęboko gdzieś. Wszystkie jednak atakują tylko i wyłącznie zębami. Łapą mogą próbować ci przygnieść do podłoża, czy coś, ale raczej cię nimi nie uderzą. Borsuki za to wyglądają niepozornie, ale tak jak lisy, rzucą się na ciebie jak tylko będziesz w zasięgu ich wzroku. Mogą cię zarówno pogryźć jak i podrapać. Bobry mają gigantyczne kły i silne ogony, ale nie atakują tylko w obronie własnej. Kruki, choć są duże, to niegroźne dopóki sam się na nie nie rzucisz, tak samo jenoty. Jastrzębi lepiej unikać, mają ogromne szpony i silne dzioby. Atakują od razu. To samo tyczy się puchaczy. Szczury i gawrony raczej są w grupach, więc jak widzisz jednego, to prawdopodobnie jest ich więcej. Gawrony jednak nie zrobią ci krzywdy, w przeciwieństwie do szczurów. Są też pieszczochy i dwunogi, ale to nie są typowo drapieżniki. Pieszczochy często są grubsze i mają dziwne coś na szyi. Nie potrafią się bić, w większości. Samotnicy są silniejsi i lepiej z nimi nie zadzierać, jeśli jesteś sam, bo może się to źle skończyć. I... to w sumie tyle z zagrożeń na naszych terenach. Jakieś pytania?
TO MOJA WINA

nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam
są jak krople wina
możesz to na mnie zrzucić




niech wszystko spadnie na mnie
łzy z jej powiek
uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku


NIEWINNYCH KOTÓW I KŁAMSTW
LVL 12 100 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
25
Zręczność
Zr
15
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
115
Punkty Życia
HP
95
Wytrzymałość
W
#30
Odpowiedź Mistrza podkreślała tylko, że najwyraźniej nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pocieszeniem w tym całym gdybaniu jest przynajmniej fakt, że w wypadku Wyjącej Wilczycy wszystko zakończyło się dobrze.
Śmieszki i wstydliwe zakłopotanie młodzika odnośnie randek jeszcze chwilę potrwało, a potem? O rany.
Jakie pytania?? Pierwsze jakie przyszło do głowy to "Aż tyle?? ", ale terminator zdążył się powstrzymać. Żyją w lesie, pełnym zwierzyny i drapieżników. Wiedział o tym, chyba nie ma kogoś aż tak roztrzepanego, by nie zdawać sobie z tego sprawy. Ale że tych drapieżników było aż tyle? To jakoś nie przyszło mu do głowy. Niektóre nazwy znał i albo o nich zapomniał, albo nie połączył kropek, jednak inne usłyszał pierwszy raz. – Um, a jak takie jastrzębie i puchacze wyglądają? Skoro mają dzioby, to są jak jakieś duże ptaki? – Zapytał, bo akurat z leśnych drapieżników te dwa najbardziej go zaciekawiły (lub przejęły). Opisowa forma przedstawiania faktów przez Mistrza była całkiem intensywna jak na terminatorski móżdżek, który jeszcze kilka uderzeń serca wcześniej mentalnie hasał po Łanie Rzepaku. Po chwili otworzył pysk jeszcze raz by zadać kolejne pytanie. – A jak się spotka takiego samotnika… Albo po prostu kota, który chce zrobić krzywdę. Są sposoby by jakoś się uratować? Gdy nie ma jak uciec i nie chce się walczyć, czy jest jakaś sprawdzona metoda by kogoś uspokoić albo spłoszyć? – Czuł że trochę się łudził, ale może akurat..?
LVL 4 270 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
15
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości