Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Podniosła łeb w górę, gdy nad jej głową nagle pojawiły się chmury, a w pysk uderzył ją gwałtownie wiatr. Czyżby pogoda na zewnątrz się zmieniała, do padającego śniegu dołączyła wichura? – Jestem bardziej niż pewna, że się nadaję – nie miało znaczenia to, cokolwiek teraz zamierzała powiedzieć. Być może nie powinna mówić nic - być może powinna się zamknąć, poczekać, aż się wybudzi, nie wdawać się w polemikę z halucynacją. Ale jeśli w wyimaginowanych słowach skrywała się choć krztyna jej realnych myśli, wątpliwości - Ważkowa Łapa zamierzała zdusić je w zarodku. Nie mogła pozwolić sobie samej na jakiekolwiek zwątpienie. Wbiła pazury prosto w glebę, z zaskoczeniem stwierdzając, że czuje w łapach tego nieprzyjemne efekty.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Wiatr ustał, a chmury zniknęły, gdy Ważkowa Łapa odpowiedziała tak, jak zmarła Medyczka sobie tego życzyła. I tutaj wszystko mogłoby się zakończyć, mogliby przejść do mianowania i po prostu się pożegnać, ale to nie było w stylu Lśniącej Sadzawki. Skoro już tutaj przyszła, skoro rozmawia z kolejnym ze swoich następców, musiała powiedzieć więcej, dowiedzieć się więcej. Upewnić się, że zrobiła wszystko co mogła, by zapewnić klanowi Wichru bezpieczeństwo, choć od tak dawna nie zasługiwali na jej opatrzność.
- Wiem kto cię szkolił, dziecko. Kot samotniczego pochodzenia, niewierzący w Gwiezdny Klan. Nieważne jakich bzdur ci naopowiadał, to czego teraz doświadczasz, dzieje się naprawdę. - powiedziała chłodno, wyrywając kotce wąsa. Kiedy się obudzi, zobaczy że w istocie tego wąsa jej brakuje. - Był czas, gdy sama wąpiłam w istnienie Przodków, sądziłam że się ode mnie odwrócili. Tak jednak nie było. Nic nie dzieje się bez przyczyny i ważne jest, byś o tym pamiętała. Byś miała świadomość, że życie jest pełne rozczarowań i trzeba mieć twardy kark oraz jeszcze twardszy zad. Masz stąpać twardo po ziemi i być silniejsza niż wszyscy, nie pozwolić by słabość Niezapomnianej Łapy przeszła na ciebie. Widzę w tobie siebie, w pewien sposób, dlatego możesz liczyć na moją opatrzność, ale pozbądź się zarazy z Ziołowego Wzgórza. Nie ma tam miejsca dla słabych. - dodała. Rzadko kiedy ktoś słuchał jej monologów, a już na pewno nie słuchała jej terminatorka, która była święcie przekonana że stała przed nią halucynacja, ale Lśniąca Sadzawka zawsze musiała powiedzieć to, co miała w głowie. Nie gryzła się w język i nie dało się jej powstrzymać, jeśli czuła że coś powinno zostać powiedziane. - Miałam dziesięć księżyców, może mniej, gdy cały klan spadł na moje barki i skończyłam jako jedna z najlepszych Medyczek w lesie. Zmieniłam kodeks Medyka. Wyszkoliłam terminatora dla każdego klanu i jeśli chcesz osiągnąć to co ja, chętnie wskażę ci drogę i opowiem o wszystkim. To jednak nie jest na to czas. - gdy skończyła mówić, na łące zaczęły pojawiać się inne koty, których Ważkowa Łapa nie miała szansy znać. Był Krwawnikowy Liść, Miętowa i Miodowa Łapa, Szałwiowy Dym, wszyscy Medycy z dawnych czasów, których sama Lśniąca Sadzawka nie miała prawa znać z czasów swojego życia.
Zmierzyła kocicę lodowatymi ślepiami, a jej futro zaczęło powiewać na wietrze. Ten jednak, choć porywisty, nie był agresywny. Było w nim coś.. wyjątkowego. Pachniał przygodą, nowym życiem a przede wszystkim - był dziwnie przyjemny.
- Ja, Lśniąca Sadzawka, dawna Medyczka Klanu Wichru, Wołam do naszych Przodków, by spojrzeli na tę Terminatorkę. Ciężko trenowała, by zrozumieć nasze ścieżki i z naszą pomocą będzie mogła służyć swemu Klanowi przez wiele księżyców. Ważkowa Łapo, czy obiecujesz postępować według Kodeksu Wojownika, pozostawać z dala od rywalizacji między Klanami i chronić wszystkie koty nawet kosztem własnego życia? - zapytała, nie odrywając oczu od Wichrowej Terminatorki. Jeżeli chciała się wycofać, to był ostatni moment.
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
Księżyce: 44 Mistrz: korzenna woń, niezapomniana łapa, senny świt Płeć: transpłciowa kotka Zaimki: ona/jej Matka: źdźbło Ojciec: korzenna woń (biol. jakiś jaszczur [npc]) Trwałe urazy: załamana końcówka lewego ucha; blizna na lewej łapie po zerwaniu skóry przez lisa, ślady po pazurach na lewym boku
szczupła, długonoga, wyższa od przeciętnego kota | długie, lecz nienajgęstsze, lejące się i na ogół przylizane futro | czarny, dymny, ghost markingi [klasyczne] | biel na końcówce ogona, lewego ucha, na skarpetce lewej przedniej łapy oraz mordce | prawe oko niebieskie, lewe wybarwi się na złoto | załamana końcówka lewego ucha
sztywna jakby połknęła kij | zgrywająca nad wiek dojrzałego | ambitna | nieco atencyjna i zazdrosna | niezręczna w kontaktach | ciekawa świata
Ponowna - równie gwałtowna, co uprzednio - zmiana pogody nawet... nie zdołała już zaskoczyć Ważki. Nic z tego, co widziała, co słyszała, co czuła nie było w stu procentach racjonalne, choć do takich kategorii starała się natychmiastowo sprowadzać wszystkie przeżycia. Jednocześnie, w gruncie rzeczy... te dziury logiczne niejako ułatwiały sprawę. Sny nie były zawsze racjonalne. Myśli były równie abstrakcyjne. Chwytałaby się głęboko zakorzenionych przekonań nieważne, jak bardzo wyobrażane sobie przez nią widmo chciało przekonać ją, że było inaczej. Przycisnęła uszy do głowy, gdy poczuła nagle ból w miejscu, w którym jeszcze uderzenie serca temu posiadała wąsa. Słuchała, a zaraz później wszystko to wypuszczała drugim uchem, choć wyjątkowo zaczesana pod włos czuła się słuchając o Niezapomnianej Łapie. Zaraza... abstrakcyjną myślą było, że wiele księżyców temu pomyślałaby podobnie w pełni świadomości, nie tylko śniąc. Niezapomniana Łapa nie nadawała się na to stanowisko - również i teraz nie była w stanie temu zaprzeczyć - jednakże w tej chwili myśl o kotce jako o zarazie wydała jej się wręcz... obrzydliwa. Czy to, w istocie, miał uosabiać Gwiezdny Klan? Czy raczej takie było jej własne wyobrażenie w tym temacie?
Zamachnęła się ogonem, zwracając uwagę na pojawiające się dookoła pyski. Pyski, które nie mówiły jej nic w najmniejszym stopniu, widmo, które w przeciągu chwil przeszło do mianowania. Ważkowa Łapa wahała się, ostatecznie, jedynie chwilę. Nic, co miało w tym momencie miejsce nie miało żadnego znaczenia. Nie zobowiązywała się, na dobrą sprawę, do niczego. Była ciekawa. Jakaś durna cząstka ciekawości, co jej wykreowana projekcja miałaby zrobić dalej skłoniła ją do tego, by jednak się odezwać, pierwszym - i być może ostatnim słowem od początku monologu. – Przysięgam – wypowiedziała po trzech, może czterech uderzeniach serca ciszy jakże puste i niewiele znaczące dla niej samej słowa. Sama mimika pyska ani drgnęła - a jednak zmrużone oczy świdrowały pysk białego widma ze sporą dozą pobłażliwości, być może ciężkiej do zupełnego skrycia. Nie żeby... było to jej szczególnym celem. Myślami wybiegała przede wszystkim wprzód - to nade wszystko to, co miało wydarzyć się naprawdę, było jej największym zmartwieniem.
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
Kłamstwem byłoby powiedzenie, że Lśniąca Sadzawka cieszyła się z przysięgi złożonej przez terminatorkę. Raczej czuła się zlekceważona, a to coś, czego wyjątkowo nie tolerowała. Nie była tutaj jednak sama, więc przerwanie ceremonii nie wchodziło w grę.
- Więc z mocy Gwiezdnego Klanu nadaję Ci prawdziwe imię Medyka. Ważkowa Łapo, od tej chwili będziesz znana jako Ważkowe Szuwary. Witamy Cię jako prawdziwego Medyka Klanu Wichru. - powiedziała chłodno, pozwalając sobie ominąć wymienianie zalet ex-terminatorki. Nie doceniła wyciągniętej do niej łapy, więc zmarła Medyczka nie będzie doceniać jej.
Nim terminatorka zdołała cokolwiek powiedzieć, o ile w ogóle chciała, obudziła się przez powiew chłodnego wiatru wiejący jej w pysk. Zobaczyła, że brakuje jej wąsa, ale co z tą wiedzą zrobi, to już tylko i wyłącznie jej sprawa.
średni wzrost | zółte oczy | różowy nos i poduszeczki | proste uszy i zwykły pysk | biało-czarne futro | białe skarpetki na łapach
cicha | spokojna | zamknięta w sobie | śmieszek | pomocna | stroni od kłótni | nie lubi hałasu | ciekawa świata
Sosnowy Szmer, Jeżyk [KW], Oszroniony Poranek, Senna Mara [KC]
Gdyby słowa przysięgi wówczas Ważkowej Łapy, znaczyły dla niej więcej, może inaczej wyglądałby koniec spotkania z Gwiezdną Medyczką, która ani trochę nie była zadowolona z bycia lekceważoną. Po mianowaniu, widmo, przynajmniej według młodej już Medyczki, odesłało ją z powrotem. Chociaż nie, zbudził ją zimny powiew wiatru, który zdawał się zmienić kierunek, przez co śnieg padał teraz centralnie na pysk Ważkowych Szuwarów. Gdyby młoda kotka spojrzała na swoje odbicie w Szepczącej Sadzawce, zobaczyłaby, że rzeczywiście brakuje jej wąsa. Sen na jawie? A może to rzeczywiście Roziskrzona Gwiazda jej go wyrwał?
+15exp dla Ważkowej Łapy
+10exp dla Roziskrzonej Gwiazdy
Ważkowa Łapa: S: 12 | Zr: 10 | Sz: 6 | Zm: 16 | HP: 60-1=59/70 | W: 37/60
» Spadek W do 2/3; zmniejszenie cielności o 1
» rana 0. stopnia: płytkie, niekrwawiące zadrapanie na szyi
» rana 0. stopnia: obicie na grzbiecie
» rana 0. stopnia: wyrwany wąs
Roziskrzona Gwiazda: lvl: 9 | S: 11 (23) | Zr: 9 (19) | Sz: 7 (14) | Zm: 8 (16) | HP: 100/100 | W: 70/80
» statystyki zmniejszone o 1/2 ze względu na wiek