Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Dostała informację, by ruszyć tropem przywódcy jakiś czas po tym jak odejdzie od terenów Klanu Rzeki. Tak tez zrobiła i wraz z Wiesiołkową Łapą, Wodnym Wirem oraz Ważkowym Wybrzeżem ruszyła śladami i zapachem Nocnej Gwiazdy. Czy się o niego martwiła? Nie. Ale jednak wiedziała, że należało mieć łapę na pulsie. Szła z grupą kotów skupiona i nawet jeśli po drodze były jakieś rozmowy, to ona wytężała słuch cały czas na wszelki wypadek.
Zapach niósł się dość daleko, droga trwała dość długi czas, oddalali się sporo od terenów Klanu, a Przypływ zaczynała rozumieć gdzie idą - na osiedle. Była tam chwilę podczas swojej nieobecności. Niepokoiło ją to bardzo, tym bardziej więc uważała, że należało zastosować pełne skupienie, szczególnie gdy weszli na tereny osiedla. Śmierdziało tam dwunogami, innymi kotami i potworami, ale zapach Nocnej Gwiazdy i samotnika były wyczuwalne. Niepokoiło ją jednak, że wyczuwalny był również zapach jeszcze innego kota - o czym powiedziała na głos reszcie ekipy.
Mijał czas, a jej oczom ukazały się dwa koty - jeden spory, ale zakrwawiony i poturbowany i ich przywódca. Znajdowali się za jednym z budynków. Kotka przyspieszyła kroku, by pojawić się obok nich i widząc ich dwójkę schowaną za budynkiem odezwała się. - Nocna Gwiazdo, wszystko w porządku? - Spytała poważnie, ostrym wzrokiem patrząc na nieznajomego, ciemnego kocura, który chciał zrobić krzywdę Wiesiołkowej Łapie - jej bratu, notabene. A tego się nie wybacza.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Pobiegł do Obozu najszybciej jak mógł, by spróbować zebrać koty, z którymi mógł wyruszyć wraz z Nocną Gwiazdą. Jednak od początku był pewny, że i on musi wybrać się tam razem z nimi. To było przecież jego żądanie, jego odpowiedzialność, nie mógłby tak po prostu siedzieć w Obozie, nie wiedząc co się wydarzyło dalej. Jak miałby naprawić swoje błędy, jeśli ktoś inny zrobiły to za niego? Musiał przecież udowodnić, że naprawdę był już gotowy, by skończyć z byciem terminatorem.
Mimo to zdecydowanie nie czuł się kimś gotowym, by przewodzić całej wyprawie - dlatego w jej trakcie podążał już za wojownikami. Nigdy wcześniej nie oddalał się tak bardzo od terenów klanu Rzeki, a już na pewno nie spodziewał się, że kiedykolwiek trafi na Osiedle. To nie było przecież miejsce, gdzie grzeczne koty miały się po co zapuszczać. Nie podobało mu się tutaj. Dziwne zapachy, widoki, dwunodzy którzy tu żyli... Wolałby się trzymać z daleka od tego wszystkiego. Jednak teraz musiał wciąż podążać przed siebie, za zapachem ich przywódcy i samotnika, który... Kim naprawdę był? Jakie miał zamiary? Tego Wiesiołek nie mógł wciąż być pewny.
Znów ujrzeli Nocną Gwiazdę, rannego kocura, a poza nimi jeszcze jakąś kotkę. Rozejrzał się pomiędzy towarzyszącymi mu wojownikami, nim Przypływ pierwsza ruszyła naprzód. Trzymał się blisko niej, podążając tuż obok. Nie chciałby przecież, żeby jego siostrze cokolwiek się stało, a skoro przez niego znalazła się w tym miejscu, musiał upewnić się, że będzie bezpieczna.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
Tego dnia biała kotka okazała się być w końcu potrzebna Klanowi Rzeki do czegoś ważniejszego niż łapanie piszczków i obsikiwanie granic. Sprawa była poważna, bo mieli ruszyć na pomoc Nocnej Gwieździe. Szli całą ekipą w skupieniu - liczył się czas, żeby jak najszybciej odnaleźć Przywódcę, więc raczej nie było okazji do luźnych pogawędek. Odchodzili coraz dalej od Obozu i Ważka zastanawiała się, czy przypadkiem nie spotkają kogoś z jej... znajomych. Może nawet kot, którego zna okaże się zaangażowany w konflikt? To byłoby niezręczne ale z drugiej strony - nic nikomu nie obiecywała. Jej zapach zdradzał już dobrze to, że jest z Rzeki - więc każdy, kto z nią przebywał bliżej na pewno był tego świadomy.
Gdy w końcu udało się odnaleźć Nocną Gwiazdę po jego tropie, kocur wyglądał... dziwnie. Nie miał żadnych widocznych obrażeń (w przeciwieństwie do Samotnika, który mu towarzyszył), ale sprawiał wrażenie osłabionego. Podeszła bliżej i czekała na jego odpowiedź na pytanie Nadpływającej Ławicy, kątem oka cały czas obserwując drugiego kocura. Jej mięsnie były napięte, była gotowa do działania - czy to gdyby Samotnik postanowił ich zaatakować (choć musiałby być chyba szaleńcem, żeby w tym stanie rzucić się na kilku pełnych sił Wojowników), czy gdyby chciał uciec lub gdyby wydarzyło się coś jeszcze innego - w końcu nie byli na swoich terenach, niewiadomo co się wydarzy, a krew z ran nieznajomego może łatwo zwabić inne koty czy jakiegoś drapieżnika.
niska, szczupła, długowłosa biało-niebieska cętkowana kotka o niebieskich oczach
Jej imię zdecydowanie nie oddaje istoty jej charakteru. Woda nie należy do najspokojniejszych kotów - ciężko jej siedzieć w jednym miejscu, gdy może robić tyle innych rzeczy! Podejmie wszelkie wyzwanie o ile ktoś najedzie jej na ambicje tekstem typu "na pewno nie dasz sobie rady!" albo "ah tak? a jeże zaczną latać". Mimo, iż jest dopiero kociakiem, już teraz widać, że zaczyna mówić, co myśli... a to nie zawsze jest pozytywne. Z reguły raczej nie jest pozytywne, gdyż marudny charakter jej ojca, przeszedł na nią. Potrafi również się odgryźć, jeśli ktoś skieruje wobec niej nieprzyjemny komentarz. Szybciej robi niż myśli i potrzebuje obok siebie kogoś, kto będzie ją hamować w przeróżnych, głupich pomysłach.
Ruszyłam z Wiesiołkową Łapą, Nadpływającą Ławicą i Ważkowym Wybrzeżem za tropem Nocnej Gwiazdy oraz samotnika, który bezprawnie wtargnął na nasze terytorium.
Nie podobało mi się to, że znaleźliśmy się daleko od klanowych terenów. Nie pokazywałam tego po sobie, ale czułam się... nieswojo. Nie u siebie. Nowe zapachy, nowe otoczenie... Nie czułam się tak dziwnie od BARDZO dawna - właściwie to chyba nigdy się tak nie czułam.
Wreszcie dogoniliśmy Nocną Gwiazdę.
Nadpływająca Ławica pierwsza zapytała o co chodzi - skoro uznała się za liderkę tego patrolu, to proszę bardzo. Nie zamierzałam się kłócić. Nie teraz, kiedy znajdowaliśmy się na osiedlu.
Spoglądałam na nieznajomych zmrużonymi ślepiami i spiętymi mięśniami. Wolałam być gotowa na jakikolwiek atak ze strony samotników.
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Ludzie owej miejscówki byli już przyzwyczajeni, że raz na jakiś czas pojawia się w ich okolicy kot, który potrzebuje pomocy. Czasami w towarzystwie ich domowego pupila - łysego kocura, a czasami przychodzili sami. Jakby wiedzieli, że tutaj otrzymają pomoc, a następnie zostaną wypuszczeni i będą mogli wrócić do swojej codzienności.
Z reguły zostawiali jedno z okien uchylone, co prawda okno było zabezpieczone, by żadne zwierze nie zrobiło sobie krzywdy, chcąc wykorzystać je do ucieczki. Zapewne właśnie ten szczegół sprawił, że kobieta usłyszała kocie wrzaski.
Kilka sekund później drzwi Kliniki się otworzyły i pojawiły się dwie ludzkie postacie. Kobieta i mężczyzna, który gdy tylko dojrzał co się dzieje, założył na ręce rękawice - długie i grube. Nawet sam Nocna Gwiazda nie zdołałby się przebić przez owy materiał.
Zaczęli zbliżać się do dwójki kocurów, w pierwszej chwili chcąc ich rozdzielić. Z ich perspektywy wyglądało to tak, jakby ten biedny ciemny kocurek został brutalnie pobity przez jakąś kocią grupkę. Wymagał opieki, a oni zamierzali mu ją dać.
Koty znajdowały się bezpiecznie na chodniku, na ulicy jednak, tuż za nimi, biegły rozpędzone Potwory, inaczej zwane samochodami. Gdyby ktoś zdecydowałby się na wbiegnięcie na asfaltową drogę, poważnie ryzykowałby utratą życia - nie była to jednak droga niemożliwa! Szczególnie dla kogoś, kto okazałby się na tyle zuchwały i pewny swoich możliwości.
Na trawniku, tuż przy płocie, rósł gęsty żywopłot, istniała szansa, iż ludzkie ręce nie zdołają nikogo złapać. Znalazł się tu nawet kosz na śmieci, którego klapa nie została zamknięta… śmietnik był najbliżej i również możnaby wykorzystać go jako formę kryjówki. W końcu… czy ludzie grzebaliby za tobą w śmieciach? A nawet jeśli - podrapanie ich byłoby o wiele prostsze. W okolicy nie było żadnych innych dwunożnych, na pewno ułatwiało to możliwą ucieczkę drogą, którą przyszli, trzeba się mieć jednak na baczności! Osiedle rządziło się własnymi prawami.
Kobieta próbowała więc złapać rannego Alikorna, a mężczyzna z większą ostrożnością, acz z pewnością w ruchach, zamierzał pochwycić - w jego mniemaniu - głównego agresora.
Reszta kotów nie robiła nic, z pierwszego wrażenia również nie wyglądało jakoby potrzebowali pomocy. Nie byli więc celem dwójki dwunożnych, nic jednak nie zapowiadało, iż sytuacja miałaby się nie zmienić.
Księżyce: 59 Płeć: Kocur Matka: Sekwoja Ojciec: Puszek Trwałe urazy: duże ślady po bliznach na szyi, na prawym boku, na karku; wiele pomniejszych blizn i szram
Księżyce: 59 Płeć: Kocur Matka: Sekwoja Ojciec: Puszek Trwałe urazy: duże ślady po bliznach na szyi, na prawym boku, na karku; wiele pomniejszych blizn i szram
Duży, długowłosy i masywny, umięśniony. Ciemny dymny. Złote oczy. Źle mu się patrzy z pyska, ma wiele szram i blizn. Ma dużą, białą kryzę; białe znaczenia także w okolicach brzucha.
Niemiły, oschły i chłodny. Zimny, mówi niewiele. Wykona każdą robotę. Prywatnie handlarz kocimiętki
Senny Świt [KRz], Martwa Dusza [KC]
Alikorn... Alikorn. Mleko się wylało. Kocimiętka się rozsypała. Szkoda gadać.
Kocur musiał myśleć szybko. Ekipa, o której wcześniej wspominał Nocna Gwiazda przybyła. Kocur widział ich kątem oka, jak powoli zbliżali się do niego. Mogli go zaatakować. Jeśli by się to im udało - cóż, mógłby pożegnać się z życiem. Albo gorzej. Nie chciał myśleć, jak zostanie rozszarpany na strzępy przez bandę mokrych rybojadów.
Widząc, że opiekunka Lucyfera powoli do nich podchodzi, kocur czym prędzej rzucił się w jej ramiona. Starał się niemal wskoczyć w jej ręce. Koty leśne mogły bić się z nimi i wygrać, ale na pewno nie mają szans z ludźmi. Tyle. To był jego plan. Zniknąć w środku, wyleczyć się, uciec od nich. Nie mogą tu przecież koczować całe życie. Było mu wszystko jedno, czy odbiorą mu jego męstwo, czy przepłukają żołądek - w obliczu przetrwania godność straciła znaczenie.
Ugh. Zamiauczał przeraźliwie, licząc, że pospieszy tym ludzi i on zostanie zabrany do bezpieczeństwa. A przywódca? Wizyta u weterynarza mogła mu dobrze zrobić. Wyszedłby takich pachnący i... ludzki. Poniżony.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Mogło być dobrze. Mogli pozbyć się zagrożenia ze strony osiedla raz na zawsze, jakkolwiek miałoby to wyglądać. Niestety, los czy też raczej Alikorn mieli inne plany. Próbował się schować, choć sam nie do końca wiedział gdzie jest. Liczył na to, że miejsce w którym się ukryli jest bezpieczne i tak przez moment było - znaleźli go bowiem Wiesiołkowa Łapa, Nadpływająca Ławica, Wodny Wir i Ważkowe Wybrzeże. Nie potrafił się jednak cieszyć z ich obecności gdy czuł się tak, jak się czuł. Gdy czuł, że nie ma do końca nad sobą kontroli.
- Dodali coś do wody. Źle się czuję. - powiedział jedynie, łypiąc na samotnika. A mógł go skończyć. Może tak byłoby łatwiej. Liczył jednak na dotarcie do sedna i rozwiązanie problemu, ku swojej naiwności.
Nim jednak zdążył powiedzieć im więcej, z domu wyszedł dwunóg i Alikorn próbował skoczyć mu w łapy. Z tym, choć bardzo by chcieli, nie mieli szans wygrać. Zapewne byłoby mu łatwiej podjąć jakąkolwiek decyzję, gdyby nie fakt, że czuł się tak dziwnie. Nie jak on. Czy stresował się tą sytuacją, a może czuł nie pokój? A może stresował się dlatego, że nie czuł się spokojny i nie czuł stresu? Może powinni rozdzielić się po osiedlu i mimo wszystko próbować znaleźć tego, o którym wspominał samotnik? Choć w rzeczywistości nie minęło nawet uderzenie serca, przez głowę Nocnej Gwiazdy przeszło niemalże milion myśli. Przeżył w tej samej chwili każdy możliwy scenariusz i musiał wybrać ten, który jest najbezpieczniejszy. Nie był tutaj sam. Miał przy sobie grupę młodzików, za którą był odpowiedzialny jako Przywódca, głowa klanu.
- Wiać! - zarządził szybko i pognał w stronę, z której przyszli. Być może nierozsądnie, jednak ze względu na swój obecny stan, nie był w pełni władz i nie pomyślał nad tym, żeby rozejrzeć się dookoła w poszukiwaniu lepszej opcji. Postanowił uciec stąd tę samą drogą, którą przyszli. Nie z braku alternatyw, a z braku możliwości obmyślenia innego planu. Nie w takim stanie.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Nie spodziewała się tego, że nagle pojawią się te nieowłosione stwory. Były straszne - wysokie, z długimi kończynami, stojące na dwóch nogach. Nie przypominały niczego, co było na ich terenach. Najpierw przez Przypływ przeszedł prąd od głowy po ogon, który najeżył jej sierść. Potem otworzył się pyszczek, w zdziwieni u z sytuacji. "Coś dodali do wody" brzmiało w jej głowie i nie była pewna co to do końca znaczyło. Przywódca wyglądał na otumanionego, ale jednak wyskoczył do przodu do nich, jednak na wypadek, gdyby ten miał się wywrócić czy miałoby stać się cokolwiek innego (np. ktoś chciałby go złapać), kotka zaczekała aż ten się z nią zrówna, ominie, a ona będzie mogła biec za nim. Gdy coś się wydarzy, ta będzie syczeć i drapać, osłaniając półświadomego kocura. On był ważniejszy od niej. Jeśli chodzi o drogę ucieczki, to już było gorzej. Ona sama nie była pewna którędy najlepiej uciekać. Jedyną sensowną opcją w tej chwili był właśnie kierunek, z którego tu przybiegli. Jeśli ktoś wpadnie na pomysł jego zmiany to Przypływ zapewne nie będzie oponować i wyskoczyć do przodu żeby bokiem zetknąć się z Nocną Gwiazdą i zmienić kierunek jego biegu. Miała jednak nadzieję, że każdy po prostu zacznie biec, będą szybsi od... napastników? i wszystko skończy się dobrze... W jej głowie miało sens, że skoro tędy przeszli, to przejdą i drugi raz, prawda? Szczególnie gdy potwory widzą koty tak blisko drogi, to powinny być uważne, czy nie? A do tego te tutaj jeździły dużo wolniej niż te obok ich terenów - ciekawe czemu? Niemniej - ani kosz na śmieci, ani bieg w nieznane chodnikiem gdzieś, gdzie mogło pojawić się więcej kotów lub dwunogów, ani też żywopłot nie wydawały się takim świetnym pomysłem.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Nie mógł na to pozwolić. Co miałby zrobić? Wrócić do klanu i żyć dalej w oczekiwaniu na to, aż znajdzie się moment, gdy będzie w stanie naprawić swoje błędy i udowodnić własną wartość? Nie, musiał to dokończyć tu i teraz. Nie mógł pozwolić, by samotnik znów zniknął, może tym razem już na zawsze.
Słysząc polecenie swojego przywódcy w pierwszym odruchu mięśnie Wiesiołka spięły się, by wykonać jego rozkaz. Jednak zamiast biec tam, gdzie podążał już Nocna Gwiazda i towarzysząca mu Przypływ, a także pewnie dwie kolejne wojowniczki, skoczył w całkiem przeciwną stronę. Jak najbliżej Alikorna i zbliżających się do niego dwunogów.
Chciał znaleźć się obok niego, albo jeszcze lepiej - przed nim. Tuż obok tych dziwnych, przerażających stworzeń, przed którymi powinien uciekać, przed którymi kazano mu uciekać…
Jednak teraz istniało już tylko jedno. Wykonanie swojego zadania do końca, nawet jeśli miało być to ostatnim, co kiedykolwiek zrobi. Musieli zabrać ich obu, to było jedyne wyjście.
Wyjątkowo niska i drobna kotka. Jej długie, białe futro niemalże zawsze jest w nienagannej kondycji - bardzo dba o to, żeby było czyste. Jest sprawna, więc pod futrem kryją się mięśnie, ale są one proporcjonalne do jej filigranowej budowy. Intesywnie niebieskie oczy.
ciekawa świata - pewna siebie - odważna - flirciarska - zabawna - egocentryczna - przygodowa
Ważka rzadko się boi - wszelkie niepowodzenia traktuje jako wyzwania i stara się im sprostac. Lubi dowiadywać się nowych rzeczy, żeby zaspokajać swoją ciekawość, ale tez po to, żeby móc błyszczeć wiedzą i ciekawostkami w towarzystwie. Lubi bowiem być w centrum uwagi i czasami można odnieść wrażenie, że wręcz żywi się komplementami czy po prostu zainteresowaniem jej osobą. Jest pewna siebie, nie boi się wyrażania swojego zdania czy próbowania nowych rzeczy. Nawet jeśli jej coś nie wychodzi - stara się obrócić to w żart lub po prostu olać. W jej stylu jest flirtowanie czy rzucanie dwuznacznymi tekstami - nawet w stronę kotów, którymi nie jest zainteresowana, a co. Niech też mają i niech się głowią nad tym, czy powiedziała im coś na serio czy tylko w żartach. Czasami jest lekko przewrażliwona na punkcie swojej osoby, zwłaszcza jeśli chodzi o temat jej wyglądu. Lubi przygody, rutyna ją nudzi - więc zgodzi się na każdą propozycję ciekawego spędzania czasu.
Nadgryziony Maślak
W bardzo krótkim czasie wydarzyło się bardzo wiele.
Nocna Gwiazda prawdopodobnie został otruty - Ważka połączyła w głowie ten fakt, ale nie miała czasu się nad nim zastanowić. Tak samo nie zdążyła pomyśleć o tym, jak poradzą sobie z Samotnikiem i całą tą sytuacją bo nagle pojawili się Dwunodzy. Nic dziwnego, w końcu byli na Osiedlu, ale biała kotka pierwszy raz miała okazję widzieć ich z tak bliska. W dodatku nie byli bierni - próbowali ich... zaatakować? Złapać? Przywódca mimo kiepskiego stanu zareagował szybko i rzucił komendę do ucieczki. Mała kotka również rzuciła się pędem - w końcu najlepiej było biec stadem. Najbezpieczniej wtedy się bronić. Gdyby dwunodzy ich dogonili, zawsze jedno mogłoby spróbować odwrócić ich uwagę, pomóc sobie wzajemnie. W końcu była ich cała piątka. Chwila... raz, dwa, trzy, cztery. Jeszcze raz, może źle policzyla w biegu? Raz, dwa, trzy, cztery. Liczyłam siebie czy nie? Raz, dwa, trzy, cztery...
- WIESIOŁEK! - krzyknęła nagle i zaczęła się intesywnie rozglądać na boki, tak jakby termiantor miał wyskoczyć zza najbliższego krzaka. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. - Ja... wrócę się go poszukać, nie może zostać tam sam! - krzyknęła. Miała nadzieję, że dwójka wojowników poradzi sobie z ucieczką i ewentualną ochroną Przywódcy, no cóż na pewno mają większe szanse niż jeden terminator zostawiony na pastwę losu na Osiedlu... wracała się więc biegnąc ile sił w łapach, chociaż przez adrenalinę w ogóle nie czuła zmęczenia. Starała się tylko wytężać wzrok i jak najszybciej zlokalizować kocura - oby udało mu się uniknąć Dwunogów, może gdzieś tu biegnie, a może się schował? Gdy tylko go zobaczy, zaciągnie go do Obozu choćby siłą, na pewno go tu nie zostawi!
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Księżyce: 75 Mistrz: [Nagły Grad/Trzmielopręgi] Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Bzycząca Polana / Żmijooki Partner: książę z bajki [Trzmiela Łapa] Trwałe urazy: blizna na gardle, blizna po lisich zębach na lewym barku, trauma związana z lisami Urazy mechaniczne: -2S na stałe (powód: komplikacje porodowe)
Uroda jest formą władzy. Może i dlatego Bajorko z taką uwagą dba o swoją. Ładne umaszczenie to nie wszystko, liczy się wiele rzeczy. Chociażby czystość futra. Długie futro zawsze jest zadbane, starannie ułożone i pozbawione jakichkolwiek wad! Przynajmniej w opinii Bajorka. Kotka nie należy do wysoki, jak i do masywnych. Szczupła, wzrostowo poniżej średniej. Wracając jednak do futerka - jest to zdecydowanie jedna z ważniejszych rzeczy u Bajorka. Niebieski point z bielą, którego charakterystyczną cechą jest biały fragment. Nos o dwóch odcieniach różu jest początkiem białej plamy, która wędruje aż do czoła kotki. Uwielbia owy element określać tiarą nałożoną jej przez Gwiezdnych. Niebieskie futerko rozlało się po jej całym ciele, miesza się tam z białą barwą. Niebieski zdecydowanie dominuje na ogonie, uszach i przednich łapach [poza paluszkami, które są białe] to tutaj są najciemniejsze części Bajorka. Wróciwszy jednak do jej “tiary”, nie można zapomnieć o intensywnym błękicie jej okrągłych oczu. Iście królewski kolor.
niska | długowłosa | niebieski point z bielą | błękitne oczy
Kobieta - rodzi się gwiazdom podległa i kwiatom. Uroda ewidentnie jest podległa jakiejś sile wyższej, bowiem Bajorko idealnie potrafi wykorzystać fakt, iż należy do kotów pięknych. Słodka koteczka, której chichot potrafi rozgrzać serca. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, iż może wiele, z czego korzysta. Wykorzystując swoją urodę, słodki głosik i niewinne oczka, sięga po szpileczki, które następnie powolutku wbija. Nie czując się winna swoim uczynkom, powiela poprzednią czynność, posyłając słodkie uśmieszki. Bajorko określić można jako wzorową aktorkę, koteczka łasa jest na komplementy, atrakcje i uwielbia, gdy coś się dzieje. Do grupy uwielbienia przypisać można również wszystko co ładne - zupełnie jak ona sama! Otacza się wszystkim, co przyciąga wzrok i co sprawia, że czuje się przy tym dobrze. Nie omieszka powiedzieć, co siedzi jej w głowie - bowiem mówienie prawdy jest takie ważne! Szczególnie, gdy mówi ją ona. Gdy ktoś podzieli się swoimi obiekcjami, co do jej słów, Bajorko sprawnie odbija piłeczkę chichotem i stwierdzeniem, że ktoś tutaj nie zna się na żartach! Nudziarze. Całe więc szczęście, iż ona nie jest nudziarzem. Jest za to kimś, kto nie lubi być sam. Niemal zawsze stara się mieć kogoś obok siebie, najlepiej kogoś równie, bądź choć trochę, ładnego co ona.
Alikorn nie musiał nawet skakać w ręce swojej wybawicielki. Nikt w końcu nie pchał się do tego, by go powstrzymywać. Kobieta już łapała w ręce rannego kocura, wtem tuż obok samotnika zmaterializował się Rzeczny terminator. Kobieta złapała w ręce ich obu i rzecz jasna zaskoczyła się owym faktem. Krzyknęła coś do drugiego dwunoga i pewniej złapała oba kocury. Kobieta zaczęła pośpiesznie odchodzić w stronę budynku… Wciąż był jednak cień szansy dla Wiesiołkowej Łapy, wciąż mógł próbować się wyrwać z uchwytu, atakować, cokolwiek. Mógł też liczyć na wsparcie współklanowiczów, acz… czy mieli szansę z dwunogiem? Albo z dwoma?
Sytuacja z Nocną Gwiazdą malowała się nieco inaczej. Dwunóg, zdecydowanie większy od swojej towarzyszki, skoczył za Rzecznym przywódcą i na chwilę zdołał podnieść tył kocura. Gwiezdni czuwając jednak nad Nocną Gwiazdą, pozwolili, by ciało kocura wyślizgnęło się z chwytu człowieka.
Przywódca zachwiał się, w głowie mu się wyraźnie zakręciło, acz zaczął biec. Czuł, że coś jest nie tak, że nie był w pełni sprawny, a jego szybkość również ucierpiała. Człowiek był tuż za nim i widząc stan kocura nie zamierzał - póki co - odpuszczać.
Reszta kotów nie była celem dwunogów, dlatego Przypływ bez problemu udało się użyczyć swojego boku, by Nocna Gwiazda mógł się podeprzeć - gdyby tylko zechciał. Kotka ryzykowała tutaj jednak tym, iż to właśnie ona może zostać pochwycona przez dwunoga. Ważkowe Wybrzeże natomiast pierw biegła w jedną stronę, potem się wróciła, nie wzbudziła jednak szczególnego zainteresowania łysych istot.
Księżyce: 59 Płeć: Kocur Matka: Sekwoja Ojciec: Puszek Trwałe urazy: duże ślady po bliznach na szyi, na prawym boku, na karku; wiele pomniejszych blizn i szram
Księżyce: 59 Płeć: Kocur Matka: Sekwoja Ojciec: Puszek Trwałe urazy: duże ślady po bliznach na szyi, na prawym boku, na karku; wiele pomniejszych blizn i szram
Duży, długowłosy i masywny, umięśniony. Ciemny dymny. Złote oczy. Źle mu się patrzy z pyska, ma wiele szram i blizn. Ma dużą, białą kryzę; białe znaczenia także w okolicach brzucha.
Niemiły, oschły i chłodny. Zimny, mówi niewiele. Wykona każdą robotę. Prywatnie handlarz kocimiętki
Senny Świt [KRz], Martwa Dusza [KC]
Alikorn, jak to Alikorn, zwiał przed niebezpieczeństwem.
Kocur głośno odetchnął z ulgą, gdy wpadł w bezpieczne łapska człowieka. Nie podobało mu się to, że został schwytany przez człowieka i jest teraz całkowicie na jego łasce. Ale... Ale! Liczyło się to, że przeżył. Nic więcej.
Niestety, ten cały durny Rzeczniak też wpakował się w ręce kobiety. Ugh. Alikorn ze wstydu skulił się w rękach opiekunki. Gdzieś miał, czy Wiesiołka też wezmą, czy go nie wezmą. Nie jego interes. Był bezpieczny. Czuł to.
Zwinął się w kłębek i potulnie czekał, aż wszystko się skonczy.
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Księżyce: 100 Mistrz: Łabędzia Gwiazda Płeć: Kocur Matka: Księżycowe Jezioro Ojciec: Skrzące Słowo Partner: Przepiórcza Pieśń Życia: 9 Trwałe urazy: długi ślad po pazurach między uszami; nadgryzione od boku prawe ucho; blizna po wyrwanym płacie skóry na zadzie, podłużny ślad po pazurach na nosie, ojciec
Masywny gbur ze znudzonymi, zielono-żółtymi oczami. Długie futro, czarne srebrne cieniowane umaszczenie z bielą na pysku (od nosa do policzków), od szyi do brzucha oraz na łapach, na wysokości palców.
Dla obcych: gbur, sprawia wrażenie ignoranta. Głównie obserwuje i wyrabia sobie opinie na tej podstawie. Zyskuje przy bliższym poznaniu i okazuje się, że nie jest taki zły. Nawet pożartować potrafi. Dla rodziny dużo cieplejszy, opiekuńczy.
Bzycząca Łapa [KRz]
Nie do końca orientował się co się dzieje. Nie widział co robi Wiesiołek i co robi Ważka, skupił się tylko na tym, żeby samemu nie dać się złapać przez dwunogów, co teraz niemalże im się udało. Czuł, że nie jest w pełni sprawny dlatego zdecydował się użyczyć boku Ławicy, licząc na to, że uratuje to ich obu. Nie zdawał sobie w tym momencie sprawy z tego, że w pewien sposób naraża to też i ją. Cel był prosty - uciec jak najdalej stąd, jak najszybciej i nie dać się złapać, choć było to utrudnione.
TO MOJA WINA
nie taki był plan, wiem nie zmyjemy tych plam są jak krople wina możesz to na mnie zrzucić
niech wszystko spadnie na mnie łzy z jej powiek uwięziony wokół pokus, jestem solą w oku
Księżyce: 36 Mistrz: Ogniste Serce [*] Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Ojciec: Jęczmienne Ziarno [NPC] Rodzic: Srebrzyste Jezioro [NPC] Trwałe urazy: ślepota na prawe oko (odjęte 2zr)
ŚLEPA NA PRAWE OKO (zachodzi mgłą). Cętkowany niebieski lynx point, krótkowłosa i wysoka kreatura o atletycznej budowie. Pysk standardowy. Końcówka ogona biała.
ciekawska || zna umiar w rozmowie || bardzo zaufana, trzyma sekrety i tajemnice dla siebie, jak również tematy ogólnie wydające jej się dość prywatnymi sprawami tylko dla jej ucha || ambitna || dostosowuje się do swojego rozmówcy, jeżeli uważa to za przydatne || łączy w sobie mieszankę dobroci i egoizmu, jak zwyczajna istota, więc w zależności od sytuacji może być super miła lub nieprzyjemna
Kotka usłyszała, że Ważka biegnie w stronę Wiesiołka... nie do końca rozumiała, dlaczego w jego, a skupiając się na przywódcy nie ak nagle odpuścić tego, co teraz robiła. Skupiona zatem dalej na biegu z dala od dwunogów, pomagając przywódcy, zaufała po prostu Ważkowemu Wybrzeżu. Próba ataku teraz byłaby głupia... lepiej skupić się na tym jednym, prostym zadaniu i przeć przed siebie.
★ Otuliły mnie do snu ★
★ stare jak ten świat ★
☆ historie, w których Ogień zgasł ☆
★ . . . ciemno, burza, strach. . . ★
★ Oj dziewczyno ☆
★ Zaraz przeminą ☆
★ . . . Wszystkie gorsze dni . . .☆
Nie zamierzał się ruszać. Nawet jeśli było to przerażające, nawet jeśli oznaczało, że nie będzie mógł wrócić do klanu. Przecież nie mógłby tego zrobić także, jeśli są samotnikowi odejść. Jedynym, co mu pozostało, było pozwolić na to, by dwunogi zabrały go do swoich dziwnych kryjówek.
A reszta kotów z Rzeki? Niech uciekają dalej i nawet nie spoglądają na niego. To nigdy nie była ich misja, jedynym celem, dla którego tu przyszli było upewnienie się, że nic się nie stanie Nocnej Gwieździe. Nic innego nie powinno ich obchodzić. Dla Wiesiołka było już za późno od wielu księżycy.