Dość duży choć szczupły, lekko zbudowany kocur o gładkiej sierści. Oczy zadziwiające, niezwykłe, o głęboko orzechowej barwie. Lekko postrzępione prawe ucho i cienka długa blizna ciągnąca się po prawym boku od kręgosłupa, poprzez żebra aż do brzucha. Wyraźne oznaki siwizny widoczne na pyszczku i świadczące o zaawansowanym wieku kota przed śmiercią. Futro miedziano rude poprzecznie prążkowane czarnym pigmentem. Wierzch głowy, grzbiet oraz pyszczek wyraźnie ciemniejsze- czarna pręga wzdłuż kręgosłupa oraz końcówka ogona. Spód ciała nieco jaśniejszy.
To typ który nigdy nie mówi niczego wprost. Jest tajemniczy, małomówny, stoicko spokojny i cierpliwy. Nie ma sposobu rozszyfrowania go, a tym bardziej wyciągnięcia z niego jakiejkolwiek informacji.
Łagodne pagórki Wietrznych Wzniesień są w znacznej większości pokryte trawą, ale jedno ze wzgórz może poszczycić się pokaźną kolekcją kamyczków i kamieni na zboczu od strony Grzmiącej Rzeki. Trudno powiedzieć skąd się tu znalazły, bo nie pasują zupełnie do otoczenia. Niektóre z nich są płaskie, wręcz śliskie, i dobrze odbijają promienie słoneczne, a inne czerwone i chropowate. Większość z nich jest drobna, nie większa niż głowa dorosłego kota. Pasjonaci zbierania ładnych kamyków często tutaj przychodzą, żeby znaleźć te najbardziej wyjątkowe.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Wietrzne Wzniesienia, jedno z pierwszych miejsc jakie zobaczyła przychodząc na tereny za młodości; teraz następne z wielu znajomych jej miejsc, wręcz najzwyklejszych jakie w życiu widziała. Niespodziewane jak świat się nie zmieniał, pomimo tego jak bardzo ona się zmieniła. Czas. Czas był kompletnie inny dla tych, którzy nie mieli wieczności, nie odradzali się co roku jak trawa na ziemi, jak liście na gałęziach.
Krew ściekała jej po pysku, a kaczka w pysku już dawno przestała się ruszać. Czy ona odejdzie w bardziej elegancki sposób czy może pomoże nakarmić puste gęby drapieżnika? A może będzie to, ot, zwykła rozrywka, tak samo jak dla niej była kaczka, którą trzymała? Której nie zamierzała zjadać?
Puściła kolorową szyję i otrzepała się lekko, oblizując przy tym krawędzie pyska. Co dalej? Polować dalej? A może popatrzeć jak woda grzmi, prosto na tereny Gromu? Ciekawiło ją czy były koty podobne do Kukułki? Pewnie tak. Kto chciałby całe życie być w zamknięciu? Jak kanarki w klatkach.
Zachód
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle
Księżyce: 30 Mistrz: Chrzęszczący Chrabąszcz Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Gardłowy Ryk Ojciec: Roztargniona Myśl Trwałe urazy: rozległe blizny na prawym boku; długa blizna na lewej tylnej nodze; szersza rana na lewym boku
Księżyce: 30 Mistrz: Chrzęszczący Chrabąszcz Płeć: kotka Zaimki: ona/jej Matka: Gardłowy Ryk Ojciec: Roztargniona Myśl Trwałe urazy: rozległe blizny na prawym boku; długa blizna na lewej tylnej nodze; szersza rana na lewym boku
niebiesko-kremowy szylk point, krótkie futerko, błękitne oczy, standardowego wzrostu i budowy
Bojowa, natarczywa i impulsywna, wierna Klanowi Gromu i dość nieufna wobec obcych
Słowa Tupoczącej Salamandry na zebraniu obijały ją obuchowo w tył głowy. Ostatnie dni Zachód myślała dużo, analizowała, jak bardzo mogłaby nagiąć słowa Gwiezdnej i jak bardzo ta patrzyła na nią w tej chwili. Nie mogła być wszędzie na raz, tego była pewna, choć kto wie jakimi prawami rządzą się Gwiezdni na Srebrnej Skórce. Kto wie, czy nie nasłała kogoś, kto patrzył na nią z góry i donosił kolorowym uszom każdy nieodpowiedni krok szylkretki. Stresowało to Zachód, nie była w stanie przestać myśleć o tym, ciągle miała wrażenie, że jest śledzona. Sprawiało to, że opuściła gardę i nim się obejrzała, była poza terenami Gromu.
Wyciszyła oddech, by skupić się na nowo na okolicy. Była na terenach, które nie należały już do niej i tak jak miała prawo do samoobrony, tak nie zamierzała inicjować walki. Nie chciała, by Grom pozostał bez silnej obrony, za którą się uważała. Choć może wtedy by dostrzegli, jak bardzo potrzebna im jest.
Woń samotnika zjeżyła jej sierść na karku. Szła sztywno przed siebie, szybkim krokiem by wyłonić się zza horyzontu na oczach czarnofutrej. Ogon obijał jej się mocno o pięty, ale stała usilnie w rozkrozu od strony Gromowych granic, nie chcąc pozwolić, by kotka się do nich zbliżyła. Nie będzie z nią jednak walczyć. Przynajmniej nie bez powodu. Milcząco wpatrywała się w długi pysk staruszki, coraz mniej widząc w niej zagrożenie.
Czarna piękność, a mimo to prześwity siwości widać na całym ciele. Czysta, ułożona i błyszcząca sierść; podłużna, mała twarz; zielone zdeterminowane oczy; duże uszy; długie smukłe łapy; wężowy ogon; smukła, umięśniona sylwetka - orientalna. Ruchy wykonywane z delikatnością, stąpa twardo, ale z tym swoim flirciarskim dodatkiem, robi to wszystko prawie bezszelestnie.
— avek by rolka —
Dusza artystyczna, podziwiająca wszystko co jest warte jej podziwu. Często lubiąca pogawędzić o niestworzonych rzeczach, a może nawet rozegrać jakąś niestworzoną szopkę byleby zwrócić na siebie uwagę. Uwielbia towarzystwo, ale potrafi również pobyć sama, nawet przez długi czas, co nauczyło ją życie podczas podróży po miastach. Nie jest zbyt rozgadana o sobie, woli słuchać o innych, zdobywać informację, zawsze uważała się za bystrą, czemu miałaby więc nie poszerzać swojej wiedzy na różne tematy? Jest typem flirciary, ale zdarza jej się pogłaskać pod włos, byleby potem ułożyć futerko słodkimi słówkami z dodatkiem uśmiechu. Uwielbia zamieszania i psocenie, które może wyjść spod kontroli, ale to problem przyszłej Onyks. Żyje chwilą, ale ma swoje zasady, a szczególnie swoje zdanie. Zawsze mówi to co myśli, nie trzyma języka za zębami. Jednym słowem mówiąc, kłopoty, a dwoma - mieszanka wybuchowa.
Westchnęła. Trochę by poczuć przyjemny chłód od wody, trochę żeby uciec od myśli, wypuścić je razem z wiatrem. Chmury zbierały się powoli, trochę nieśmiało, jeszcze prażyło słońce. Onyks nie była jednak głupia. Musiała odwiedzić jeszcze kogoś, nim pewnego dnia zacznie towarzyszyć chmurom.
Wiatr jednak nie przyniósł jej tym razem ostrzeżenia, wiał ze złej strony. Zielone oczy przeskoczyły w stronę granic Gromu w momencie, kiedy coś tam mignęło. Jakiś kot… patrzący się w jej stronę, z chęcią mordu w oczach; oblizała wargi, zamachnęła ogonem na boki i odwzajemniła spojrzenie. Znużenie, niezbyt intensywnie, nie obawiała się. Gromiak zaś wyglądał jakby stado psów właśnie szło w jego stronę, naprawdę siała jeszcze taki postrach?
— Jeśli próbujesz zabić mnie wzrokiem to może jeszcze chwila i cię się uda — powiedziała głośniej przez szumiący wiatr i usiadła delikatnie kładąc ogon na ziemi.
Air in my LUNGS ════════════════════════════════'Til the road begins════════════════════════════════
As theLASTof theBUGSleave>their<h o m e sagain AndI'm|splitting|the roaddown=the middle