Wygląda jak niemal idealne pomieszanie swoich rodziców, choć przeważa u niej biel futra Malinowego Nosa. Ma sylwetkę typowego Wichrzaka - smukłą, o długich łapach, a wzrost nieco większy niż przeciętny. Jej krótka, gęsta sierść jest zazwyczaj czysta i schludnie ułożona. Biel oblewa tułów, łapy i pyszczek, wchodzi też między oczy. Pomarańczowy kolor zdobi grzbiet zaczynając od barków i ciągnie się aż po koniuszek ogona. Ruda barwa sięga mniej więcej do połowy boku po obu stronach. Ten sam kolor mają jej uszy. Na pomarańczowych łatach można dostrzec ciemniejsze, klasyczne pręgi. Do tego trzeba dodać żółte oczy, w których czają się radosne iskierki oraz nos i poduszki łap w kolorze pudrowego różu. Jej grzbiet pokrywają blizny po kruczych pazurach. Pamiątką po jej przygodach poza klanem jest ślad po pazurach na prawym barku. Porusza się pewnie, z gracją. Chyba, że akurat pędzi na złamanie karku, ścigając się z wiatrem dla zabawy.
Wciąż całkiem dużo mówi, czasem co jej ślina na język przyniesie. Impulsywna, niecierpliwa, uparta - to już się raczej nie zmieni. Podobnie jak jej zapał do odkrywania nowych rzeczy, chociaż wszystkie okoliczne rzeczy zostały już odkryte. Uważa się za świetną wojowniczkę, ale bez przesady, nie jest w sobie zadufana. Czy księżyce spędzone poza klanem zmieniły jej osobowość? A gdzie tam! Pozostała tą samą radosną, przyjazną kotką, która chętnie się zakumpluje z nowo poznaną osobą. Tylko wskutek rozłąki jeszcze bardziej zdała sobie sprawę, jak ważna jest dla niej rodzina i wszyscy przyjaciele. Będzie co nadrabiać!
Back whereI ᗷEᒪOᑎG yeah I never felt so strong ? '? ????baby I feel like there'snothing that I can't try And if ??? ???? ?? put your hands high, ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high
Mistrz: puszczykowy ogon uvu Płeć: kotka Matka: Olchowy Listek [NPC] Ojciec: Szczurzy Ogon [NPC] Partner: a co to XDD
Czarna jak smoła kotka. Zdobi ją para zielono-żółtych oczu. Na lewym policzku posiada bardzo wąskie, niewidoczne gołym okiem zadrapania, a na barku rozciętą skórę. Lekko wychudzona, z szeroko rozstawionymi nogami.
Długotrwała włóczęga wyraźnie odcisnęła swoje znaki na jego wyglądzie. Jest dużym, wręcz ogromnym, postawnym, dobrze umięśnionym kocurem o szerokich barkach i okrągłym, pobliźnionym pysku, z którego patrzą złote, migdałowe oczy. Jego uszy są nieco poszarpane, a końcówka ogona nadłamana, skrzywiona. Całe jego ciało pokrywa gęste, miękkie, półdługie ciemnobure futro, które również skrywa całą kolekcję najróżniejszych blizn, z których najwyraźniej rysuje się nieregularnie okrągła na karku, którą zadał mu pies, oraz ślady szponów borsuka na grzbiecie.
Wiele przeżył, wiele widział i wielu rzeczy się nauczył - także tego, że nie można przez całe życie przeżywać swoich błędów. Ciężko jest się z nimi pogodzić, ale jedną z cech, którą w sobie wyrobił jest wytrwałość, i to dzięki niej próbuje wybaczyć sobie dawne postępowanie; ciągle szuka też jakiegoś sposobu, by je naprawić bądź zadośćuczynić tym, którzy przez niego cierpieli. Nie jest jednak Aniołem Miłosierdzia. Wciąż żyją w nim dawne urazy i nienawiść, którą darzył niektórych, nie znikła, a jedynie przygasła. Nie przypomina już cwanego Skowronka - znikła arogancja, zniknęła buta i szukanie zaczepki. Na pierwszy rzut oka wydaje się nieco wycofany, ale szybko się otwiera i w gruncie rzeczy lubi towarzystwo, którego przez całe swoje wygnanie tak poszukiwał i którego tak mu brakowało. Jest jednak też dość porywczy i wybuchowy, zwłaszcza jeśli ktoś wyjątkowo działa mu nerwy; reaguje szybko i potrafi obiektywnie ocenić sytuację, co w wielu sytuacjach już ratowało mu życie. Łatwo zorientować się, że pod tą przykrywką olbrzyma i pod warstwą mięśni i futra kryje się dobre serce.
Soplowa Łapa (Cień)
Wezmę to cudeńko z paczki 4 od Chrząszcza (stąd)
Dziękuję
Tragedia wydarzyła się na moście:
Samobójcapostanowiłżyć.
Nie jestem zbyt wysokim kocurem ale jeśli po tym oceniasz to jest to twój błąd. Moja szczupła sylwetka skrywa niezłe pokłady mięśni, które są jak mechanizm pomagający mi na polowaniu i w walkach. Długie białe futro często jest trochę brudne, bo ciężko jest utrzymać je w czystości przez dłuższy czas, a czasami nawet po prostu to ignoruję, bo szkoda na to mojego cennego czasu. Dobrze że zimą jest mi ciepło, tyle wystarczy.
Mam też duże i spiczaste uszy osadzone szeroko na masywnym łbie, a moje złociste oczy są trochę skośne i dobrze wiem, że dzięki nim wyglądam poważnie. Mam też jasnoróżowy nos i nasnoróżowe poduszki ale wnętrze pyska nie jest takie ładne, bo mam tam czarne plamki.
Spoważniałem i przestały mnie interesować jakieś głupie romanse. Kiedyś chciałem otaczać się kotkami i robić z nich harem, widziałem w każdym kocurze rywala ale teraz wszystko jest inne. Dorosłem i dojrzałem, a moim głównym celem jest zostanie wojownikiem i tego będę się trzymał. Nie chcę już na siłę szukać tej jedynej dlatego też zostawię to w rękach gwiezdnego klanu albo przynajmniej tajemniczego losu.
Jestem odważny i nie można powiedzieć że nie. Nie boję się niczego i nikogo, tak to brzmi jak głupota, ale do odważnych świat należy. Wiedz że nie jestem typem, który przymyka oko na wszystko. Nie dam sobie w kaszę dmuchać i będę śmiało pokazywał wszystkim wokół swoje zdanie, bo nie boję się go głośno wypowiedzieć.
Prawie całkiem czarny puchaty kociak z białą muszką na szyjce. Duże ciapowate łapki i uszy wraz z dwukolorowymi oczkami stanowią jego znak rozpoznawczym {Prawe ślepie ma błękitne, lewe zaś miodowe}.
Futerko ma trochę skosmacone, ukrywa ono raczej mizernej budowy kocię, wszystko za sprawą choroby, która troszkę dała mu się we znaki, obecnie jednak wraca do zdrowia i coraz częściej można go zobaczyć jak próbuje doprowadzić swój wygląd do normy.
Z początku wszędzie było go pełno, mordka rzadko mu się zamykała uwielbiał gadać o wszystkim i o niczym, byle gadać. Zupełnie jak przybrana mamusia, kotka chyba była mu wzorcem, jedynym i słusznym. Pakował się przez to w tarapaty, a fakt że był strasznie roztrzepany wcale mu z nich wyjść nie pomagał.
Gdy rozchorował się stał się trochę drażliwy, często nie miał sił, zaczął unikać towarzystwa i innych by spać, marudzić na wszystko jeśli nie spał i.. jeszcze raz spać.
W gruncie rzeczy niewiele się zmienił, z zdrowiem wróciła też jego pogoda ducha, możliwe że jest troszkę mniej roztrzepany i zastanowi się chociaż raz zanim spróbuje zdenerwować bączka zbierającego nektar z kwiatów. Odwykł też odrobinę od gadulstwa.
Ok, więc:
- Zając, paczka 1
- Fiołek, paczka 1
- Mech, paczka XV
- Fiołek, paczka 2
Never let somebody waste your time, twice. T H E M E
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Kocur wreszcie został wojownikiem. Co prawda może jednak nie jest już tak młody jak kiedyś - ale jednak dalej jest młody! - lecz wygląda jak już trochę nieco starszy kocur, niż w rzeczywistości. Nie urósł więcej, jednak teraz, odkąd pogodził się z tatą, jest trochę zadowolony, że są tego samego wzrostu. Czarne, długie futro błyszczy ładnie w promieniach słońca, podobnie jak oczy, w barwie świeżej trawy. Nabawił się jednak blizny, ledwo uchodząc z życiem, podczas walki z samotnikiem. Zaczyna się ona od nasady lewego ucha, przechodząc przez lewe oko i kończąc się przy brodzie. I fakt... szpeci ona czarnego syna Lodowej Skóry i Zaćmionego Księżyca
Węgorz dalej jest wesołym kocurem. Po poprawianiu relacji z ojcem, można u niego to zaobserwować coraz częściej. Teraz i do niego zwraca się z szacunkiem, jednak potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby doszczętnie mu zaufać. Dalej stara się pomagać przyjaciołom, jak najlepiej potrafi. Zaś jeśli chodzi o walki... To brał już w jednej udział, co odbiło się nieco na jego psychice. Teraz, jeśli ponownie przyjdzie mu stoczyć bitwę, obiecał sobie, że już tak łatwo z pola nie zjedzie. Blizna, która go oszpeciła, jest jego... jest po prostu jego kompleksem. Nie podoba mu się i kiedy ktoś o niej wspomni, automatycznie się krzywi.
Na pewno nie budzi w pobratymcach strachu. Agrest to mały wielkości kot o zadbanej i zawsze czystej rudej krótkiej sierści i z tygrysimi pręgami. Jest mniejszy od kotów w swoim wieku i od rodzeństwa, przypomina raczej kota mającego 6 księżyców a nie 12. Nie ma żadnych białych łatek na ogonie albo reszcie ciała, nawet łapki i pyszczek ma całkiem rude. Nie jest ani gruby ani chudy, raczej jest w sam raz żeby dołączyć do grupy przeciętnych osobników. Jego oczy są żółtopomarańczowe, nogi i ogon są krótkie, a uszy małe. Ma za to długie jasne wąsy.
Agrest jest wesołym optymistą i marzycielem. Jest łagodny, miły i przyjacielski, a także ciekawski. Interesuje się historią klanu cienia i przeszłością, lubi też słuchać o Gwiezdnym Klanie. Boi się większych od siebie kotów i ma problemy z nieśmiałością, najlepiej czuje się w pobliżu swojej rodziny, bądź rówieśników. Nigdy nie odmówi dobrej zabawy, czasami jest lekkomyślny i nieostrożny więc łatwo go sprowokować do zrobienia czegoś głupiego na przykład do wejścia na bardzo wysokie drzewo, jedynym wyjątkiem jest walka bo tej bardzo nie lubi. Zawsze się boi, że stanie mu się krzywda.
Kotka sprawia wrażenie, jakby składała się z płatków białej róży, obłoków i mleka. Każdy jej fragment to piękno i niewinność w swojej idealnej postaci. Jak przystało na istotę łagodną i czystą, jest nieduża. Zaskakuje jednak faktem, jak zgrabnie drobnym można być. Jest na razie bezbronną istotką, której jedyną bronią jest wielkie serce i białe niczym świeży śnieg futerko. Natura obdarzyła koteczkę wielkimi oczami, których kolor należy porównywać do nieba. Biel jej szaty nie jest skażona żadną inną barwą. Z wiekiem, sylwetka Dzwonka stała się smukła i zgrabna, drobne i delikatne ciało ładnie prezentuje się pod gładką, śnieżną sierścią. Jedna z jej przednich łap jest bezpowrotnie skręcona do środka.
Spokojna, skromna kotka, obdarzona mądrością, inteligencją i dużym rozsądkiem. Stała się dużo bardziej otwarta i pewna siebie. Nabrała uporu.
Oczywiście całe ciało młodego spowija czerń, która nie odpuszcza innym kolorom sierści. Gawron już dawno wyzbył się mięciutkiej, puszystej sierści, zamieniając ją na lśniącą, mocno zbitą przy sobie sierścią. Na przekór długowłosym rodzicom, jego sierść jest krótka, niezbyt odstająca od reszty ciała . A skąd się wzięła? Najwyraźniej geny resecywne. Nie przypomina swych rodziców również pod względem wzrostu, bowiem łapy młodzika szybko wyszły w górę niczym tyczki, a dzięki temu staje się najwyższy z rodzeństwa, i najprawdopodobniej w przyszłości króliki i zające nie będą miały szans, ze smukłym i dosyć chudym ciałkiem Gawrona. Z łatwością można stwierdzić, że nie będzie jakoś super silny. Na ładnie zarysowanym pyszczku kocurka widnieją tajemnicze, żółtawo-złote ślepia, które już dawno stracily niebieską barwę, niżej znajduje czarny nosek, a wyżej optymalnej wielkości uszy.
Młodzik, posiada wybujałą dumę i jakże wielkie ego, które kiedy zostanie zranione można wiedzieć, że ten nie odpuści tak łatwo. Kocur działa emocjonalnie, chwilowo, impulsywnie z powodu chwili potrafi zrobić rzeczy, których normalnie nie uczyniłby. Gdy musi zrobić coś szybko uważa, że nie ma czasu na rozmyślenia, a na nieszczęście zazwyczaj kończy się to atakiem z jego strony. Wybuchowy, jednak na pewno nie emocjonalny. W swoim krótkim życiu prawie nigdy nie odczuwał smutku, nawet kiedy nad Wicher nadpłynęły ciemne chmury, on był nieswój oraz niepewny. Niepewność... ku zdziwieniu kociak odczuwa niepewność o wiele więcej razy niż wcześniej, towarzyszy mu coraz częściej, jednak zostaje zatopiona maską odwagi i dumy. Chęć bycia najlepszym wraz z dużą ilością odwagi tworzy nierozwagę i pozbawienie instynktu samozachowczego, że niby wcale się nie boi, co tworzy z niego samozwańczego superbohatera, który uratowałby wszelkiego kota z jego rodziny, no a cała chwała spłynęła by na niego oczywiście. Bywa arogancki, pyskaty i pyszałkowaty, z chłodem i obojętnością patrząc na inne oczywiście gorsze od niego koty. Jednak nie róbmy z niego kota o zimnym, skamieniałym sercu, bo oczywiście tak nie jest, ba w przeciwieństwie do innych wie co to miłość. Kocha swoją rodzinę. Płeć piękna w jego oczach spada jeszcze niżej niż zwykłej do tego jednak nie dochodzi zwykłe obrzydzenie, jak w wypadku kociąt a chęć, a raczej obowiązek chronienia tych istot. Cały w kp
Płeć: Kotka Matka: Splątane Futerko Ojciec: Iwan Partner: Brak
Szylkretowa kotka, której rude futro przenika się z czernią jakby była wiecznie okopcona. Jej umaszczenie przypomina mieszankę świeżego, ciemnego miodu z węglem. Prawą łapę ma całkowicie rudą, lewa z czarną skarpetką. Jest drobna, ale widać że wyrośnie na mocną kocicę. Pyszczek jest w większej części czarny, rudość obejmuje lewy policzek i okolice prawego oka. Grzbiet rudy, przepleciony czernią, ogon czarny.
Niewiele jeszcze można powiedzieć o takiej kruszynce, ale jedno jest pewne -tak jak ojciec lubuje się w sobie i jest przekonana o swojej lepszości. Typowy narcyz. Chociaż stara się z tym nie obnosić. Od małego widać, że z kolei po matce ma ochotę wędrować. Gdyby mogła już pierwszego dnia otworzyłaby oczy i ruszyła w siną dal. Wyrośnie na śmiałą kotkę, może nieco pyszną i arogancką. Bo po co miałaby brać pod uwagę opinię gorszych od siebie? Nie mniej klan stanowi dla niej fundament. Pomimo swoich cech, starsi mogą ją łatwo przygasić. Wpływa na to szacunek, o którym zdarza się jej zapomnieć. Mierzy swoją siłę ponad rzeczywiste możliwości dlatego ma talent do ładowania się w konflikty na które jest za słaba.
Co można powiedzieć o tej kulce sierści? Zdecydowanie to, że jest dość puszystą piłeczką. W porównaniu do reszty miotu jest mała i delikatnie zbudowana, bynajmniej na tę chwilę. Futerko zawsze nastroszone i puszyste w dotyku. Oczka póki co niebieskie, lecz jest szansa na to, że zmienią swoją barwę na zupełnie inną. Prawa część jej pyszczka jest czarna, nieco jaśniejsza nad okiem. Również ta sama strona małego noska jest ciemna jak węgielek. Lewa strona natomiast wyróżnia się różowym noskiem i biało-rudym polikiem z czarnym uszkiem. Widoczny jest na jej szyjce biały krawat ciągnący się aż po sam brzuch małej kotki. Obie przednie łapki mają krótkie skarpetki z różowymi poduszkami. Ogon puszysty i długi. Cała reszta ciała to jedna wielka mieszanka czarnego, rudego i odrobiny białego.
Typowa z niej samotniczka, zazwyczaj bawi się sama w jakimś kącie i to wtedy jest prawdziwie szczęśliwa. Zbyt duże towarzystwo większego rodzeństwa lekko ją irytuje, gdyż nie jest w stanie się z nimi mierzyć. Ma zaniżone poczucie własnej wartości i bywa dość nieśmiała. Mimo to ciekawa świata, który ją otacza.