Mistrz: Pstra Chmura Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka* Ojciec: Północny Podmuch* Partner: this is fine
Szczupły, acz już nie wychudzony i wyniszczony, długołapy kocur. Posiada krótkie, wciąż roztrzepane, dymne futro, które nabrało blasku, podobnie zresztą jak jego intensywnie zielone ślepia.
Szałwiowy Dym wyszedł z obozu pewnego dnia, pod pretekstem zebrania ziół, i... Nie wrócił. Chciał znaleźć Grada, a to, że do niego wcale nie dotarł to już inna kwestia. Zaginiony.
Dla Karasiowego Kła dzień zapowiadał się z pozoru jak zwykle; obudziła się minimalnie bardziej rozedrgana, acz nic nie zapowiadało na to, że już nie wróci. Ani tego dnia, ani następnego. Zaginiona.
Pies... Pies. Pies była wiedziona ogromną ciekawością, chęcia badania. Momentami nie starczało jej czasu za dnia. Jako już spory kociak, bliska rangi terminatora, wymknęła się w nocy z legowiska, z początku jedynie chcąc rozprostować łapy znużone kręceniem się z boku na bok. Co ją podkusiło, by przekroczyć granicę obozu? Zapewne ciekawość. Zniknęła, jej trop urwał się wraz z paroma śladami krwi i zapachem drapieżnika. Zaginiona, acz nie martwa.
Zatem żegnam 😌
x jak.dużo'.niebo .może .znieść gdymodlę się,.gdy .modlę'się ileptaków, .ile burz niema blizn,skądwiedziećjuż czy.moje .łzy..udźwignie .też? x
Drobna; średniego wzrostu; lśniąca, krótka, czarna sierść z białymi plamami na piersi oraz białe skarpety; długie wąsy; żylasta; oliwkowe ślepia.
Srocza Łapa zdecydowanie przewyższyła Srokę w każdej z jej cech. Stała się bardzo żwawa - do tego stopnia, że nie potrafi ustać w miejscu. Jej krok przypomina taniec, gdy kotka przeskakuje z łapy na łapę i kręci się po obozie. Ciężko jej się skupić, ma też problemy z koncentracją, gdy chodzi o przyjmowanie różnego rodzaju informacji. Kocha polowania, bieganie i walki. Praktyka to jej żywioł. Nie jest największym z myślicieli. Właściwie myślenie w ogóle nie leży w jej naturze. To kotka-działaczka. Wojna? Pierwsza pobiegnie. Kłótnia? Najgłośniej się wykłóci. Zawsze musi stanąć na jej, a do tego pysk jej się nie zamyka. Dużo krzyczy, jak na kota, głownie z ekscytacji lub nerwów. Nie pomaga też to, że Srocza Łapa to bardzo emocjonalna terminatorka. Jeśli milczy to tylko dlatego, że stara się kogoś zastraszyć, a i do agresji oraz rozwiązań przemocą jest bardzo skłonna.
Deszczowa Łapa [KR], Śnieżna Bryza [GK]
No cóż no... Jakoś nie wiem, nie wychodziło mi to granie tutaj ;-;;
Przepraszam wszystkich, którzy kiedykolwiek chcieli mieć ze mną sesję, ale nie pykło.
Srokę oddaję do adopcji. Nie była jakoś szczególnie rozbudowaną postacią, więc jak się komuś trafi w łapy może ją sobie z charakteru napisać jak tylko chce, także... Papa pysiaki. Zostanę ino na Discordzie, coby sobie z ludźmi gadać, może kiedyś znów wrócę jak ten bumerang i zostanę w końcu na dłużej xd
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Nie wiem, straciłam cały zapał do gry tutaj. Myślałam, że nowa postać coś zmieni, ale się przeliczyłam. Próbowałam przeczekać ten gorszy okres, jednak ciągnie się on zdecydowanie zbyt długo.
Pisanie co chwilę w nieobecnościach wprawia mnie w paskudny humor i poczucie zaniedbywania postaci.
Mrówka -> zaginiona Tygrysiopręgi -> zaginiony
Przepraszam Czerw, Błyska i resztę Obaczkowego miotu.
Przepraszam też Miodek, dla której Tygrysek miał być opiekunem, mam nadzieje, że ktoś cię przygarnie i obdarzy troską, na którą ta puchata kulka słodyczy zasługuje ;__; Chciałam to być ja, ale na chwilę obecną to jest ponad moje siły.
Co do zaległych AT - zrobię swoją część dla osób, które ukończyły rysunki dla mnie, jednak należy się uzbroić w cierpliwość. Z reszty muszę się niestety wycofać, chyba że ktoś jest właśnie w trakcie - proszę się w takim wypadku skontaktować ze mną przez pw na Tygrysku, bo tam najczęściej zaglądam.
A gdzie się podziała ta mała kulka? Sarnia Łapa znacznie urosła, stała się wysoka i całkiem zgrabna. Nabrała nieco masy, ale wciąż pozostaje chuda. Krótkie kremowe futerko, rozjaśnione na pyszczku, brzuszku, łapach oraz końcówce ogona i poprzecinane tygrysimi pręgami, przez większość czasu jest zadbane. Terminatorka nadal ma w nawyku marszczenie różowego noska podczas myślenia. Ten sam kolor mają wnętrza uszu kotki i poduszeczki łap, które stwardniały nieco po tym, jak kotce często zdarzało się stawać na ostre kamienie porozrzucane po Twardej Ziemi. Jej wąsy są białe, a oczy pozostają zielone.
Przeprowadzka Czterech Klanów znacznie na Sarnę wpłynęła. Stała się nieco bardziej spokojna i rozważna, chociaż nadal zadaje sporo pytań i jest ciekawska. Teraz jednak jeszcze bardziej przykłada się do swoich obowiązków, wypełniając je sumiennie i oferując pomoc tym, którzy jej potrzebują. Z chęcią przyjmuje oferowaną jej wiedzę i równie chętnie przekazuje ją innym. Ma wrażliwe wnętrze i jest niezwykle empatyczna. Dobra z niej słuchaczka. Wytrwale dąży do osiągnięcia swoich celów, wierząc, że kiedyś uda jej się spełnić marzenia.
Motyli Lot, Pchla Łapa [KC]; Splątana Łapa [KW]
Ugh.
Sarnia Łapa podczas jednego ze swoich spacerów natknęła się na drapieżnika. Walki nie udało się uniknąć i chociaż terminatorka przeżyła, została ranna. W takim stanie znaleźli ją Dwunodzy, którzy zabrali ją ze sobą, mimo protestów kocicy. Porwana.
Motyli Lot po przebytej chorobie mógł w końcu udać się z Żuczym Grzbietem na tereny niczyje. Tam wojownik przekazał synowi, że chciałby odszukać Chrząszcza. Potem pożegnał się z rodziną i przyjaciółmi... i jakiś czas później wyruszył z nadzieją, że niedługo wróci. Zaginiony.
Pchla Łapa umiała już całkiem dobrze chodzić, dlatego też mogła w końcu zobaczyć dokładnie klanowe tereny. Przyłączyła się więc do jednego z patroli. Pech chciał, że natknęli się na Dwunogów. Porwana.
Splątana Łapa wyzdrowiała po przebytej chorobie, jednakże żal po stracie Twardego nie mijał. Przyłączywszy się do jednego z patroli, spotkała przy granicy samotniczkę. Jak się okazało, kocica była bardzo przyjacielska i dobrze znała osiedle. Wtedy też szylkretka złamała wszystkie swoje postanowienia... i ruszyła z nadzieją na znalezienie brata. Zaginiona.
Edit: Splątana może trafić do adopcji lub stać się NPC, decyzję pozostawiam Zającowi i Srebszowi.
Przepraszam wszystkich, którzy mieli ze mną sesje i którzy długo czekali na moje odpisy, a także tych, którzy dali mi miejsce w miotach fabularnych. Dziękuję wszystkim osobom, z którymi miałam okazję pisać. Wiele się nauczyłam i na pewno postaram się dobrze wykorzystać tę wiedzę. Dałam sobie czas... i otwartą furtkę. Może kiedyś wrócę.
Do zobaczenia.
I don'tneedyoursympathy☆...... yourvicious lies,they'rekillingme....... ...........andyou don'tevenunderstand .............thethingsI feelorwho I am
nowI knowyou'llnever change.............. you gotthatsame lookonyour face........ ..........andthingswillnever bethe same ..........it'sovernowandyou're to blame
Wiem, że obiecałam poprawę aktywności i wszystkiego, że chciałam wrócić po dłuższej przerwie, ale nie dam rady. Mam strasznie dużo roboty do szkoły, już w tym momencie mam zapowiedziane powtórki z poprzednich lat z dwóch przedmiotów na co miesiąc, nie wspominając już o bieżącym materiale. Już w tym momencie ciężko mi wyrabiać z materiałem, a to dopiero drugi tydzień szkoły. I wierzcie mi, znam swoją szkołę na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że będzie tylko gorzej, a do tego chciałabym się przygotować do konkursów kuratoryjnych. Innymi słowy – nie dam rady, tym bardziej, że mam jeszcze zajęcia dodatkowe i jak wspominałam, nieciekawą sytuację, przez którą już wcześniej zastanawiałam się nad odejściem. Nie mam siły przeciągać moich i tak niezbyt żyjących na fabule ostatnimi czasy postaci przez kolejne księżyce, kiedy w ich życiu nic się nie dzieje, bo nie mam jak prowadzić sesji i wrzucać ich co chwilę na dłuższy czas do lecznicy, żeby potem nawet nie wyrabiać z nadrabianiem fabuły. Strasznie mi ciężko żegnać się z postaciami, z forum, z fabułą i z wami, ale czuję się trochę jak kłoda, która cały czas tylko blokuje sesje... i no. Mam nadzieję, że zrozumiecie. W skrócie: nie mam pojęcia, kiedy się ten cięższy okres u mnie skończy, na co się nie zapowiada, a fabuła wciąż toczy się do przodu i nie wyrobię, jakkolwiek ciężko nie byłoby mi się z tym wszystkim żegnać.
Co się stanie z postaciami?
Wzburzona Woda » Gwiezdni
Korzystając z tego, że jest chory, załóżmy, że... po prostu nie wyzdrowiał. Umarł. Głupio mi to tak kończyć, naprawdę, ale nie widzę nim żadnej możliwości powrotu w przyszłości, dlatego chyba lepiej będzie załatwić to w ten sposób.
Żonkilowa Łapa » Gwiezdni
Wbrew temu, co kiedykolwiek mówiłam i co wam się mogło zdawać – to z Żonkil byłam najbardziej związana. Dlatego, może trochę paradoksalnie, chciałabym, żeby umarła. Żałuję, że nie doczekała się swojego imienia wojowniczego, ale... Cóż. Mam swoje powody, dla których chcę postąpić tak, a nie inaczej. Przypuszczalnie zabiło ją coś podczas polowania, najlepiej z jakimś NPC, żeby potem ją znalazł, bo chciałabym, żeby Wicher w miarę możliwości jednak wiedział o jej śmierci.
Krokusowa Łąka » NPC/zaginieni
Decyzję pozostawiam administracji. Nie chciałabym, żeby Krokus zaginęła, ze względu na to, że już i tak duża część jej miotu jest w zaginionych. Chociaż więc trochę przykro byłoby mi nie mieć możliwości powrotu, najbardziej bym chciała, żeby została NPC i żyła sobie dalej szczęśliwie w klanie, może w przyszłości trenowała jakichś NPC-termów i miała swoje dzieci, kto wie? Jeśli zostanie NPC, przypuśćmy, że na dłuższy czas zachorowała, żeby mieć jakąś wymówkę dla oddania Szczypiorowej Łapy. Wiadomo jednak, jak to jest z NPC – jeśli administracja uzna, że Krokus z jakichkolwiek powodów nie może być NPC, niech trafi do zaginionych. W takim wypadku prawdopodobnie zostałaby porwana przez dwunogów c":
Żuczy Grzbiet » zaginieni
Z Żonkil najbardziej się związałam, z Żuczkiem najtrudniej jest mi się pożegnać, więc zostawiam sobie otwartą furtkę do powrotu, nawet jeśli wątpię, żebym była w najbliższym czasie w stanie. Od zaginięcia Motyla Żuczy Grzbiet był przytłoczony, odciął się trochę od klanu. Kiedy zorientował się, że jego tata nie wraca, uznał to za swoją winę – mógł go zatrzymać albo chociaż pójść z nim, żeby nie był sam. Ukrywał to przed resztą rodziny i przyjaciółmi, ale zniknięcie Motyla bardzo się na nim odbiło. Do tego zniknęła też jego ukochana siostra, Pchła. Nie mógł dłużej tego znieść, dlatego też któregoś dnia postanowił wyruszyć na poszukiwanie taty i siostry, nie mówiąc nikomu. Miał wyrzuty sumienia, że tak zostawia za sobą klan, szczególnie rodzinę i Tchórza, ale poczucie winy za zniknięcie Motyla i smutek po jego stracie jednak wygrały. Nie wrócił.
Wierzcie lub nie, ale jest mi naprawdę bardzo przykro i trudno pisać tego posta. Chyba nigdy tak długo nie wahałam się, czy aby na pewno kliknąć wyślij.
Chciałabym bardzo, bardzo przeprosić tych, z którymi miałam rozwiniętą relację na fabule, a także tych, z którymi mam aktualnie sesję lub jakąś obiecałam. Dziękuję za wszystkie chwile, całą fabułę... I mam nadzieję, że do zobaczenia. Postaram się chociaż wpadać od czasu do czasu, żeby przywitać się na sb i pośledzić co ciekawego się dzieje. Życzę wszystkim miłego i jak najdłuższego pobytu na forum!
/zt
I don’twannadie,I don’twannadie ≡.I.don't.wanna.die.≡
<img src="https://imgur.com/PvVieSc.png" height="100px"> there’snowaythat I wanna;______; ;______;for sucha stupidreason dying now thatI have diedI’m nolonger alive I’m.saying.b y e.b y e;______; ;______;see.you.all.again❀
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Odchodzę.
Nie umiem pisać długich pożegnań, więc powiem krótko: po prostu straciłam chęci do dalszej gry, a i duża ilości obowiązków w realnym życiu zaprząta mi głowę wystarczająco mocno, by nie mieć czasu na wcielanie się w kotka.
Przepraszam, szczególnie tych z którymi prowadziłam sesje :(
Decyduję się oddać Łabędź do adopcji (mimo tego co napisałam w KP). Może ktoś inny dobrze ją poprowadzi.
Żegnajcie.
//Post poprzedniego właściciela konta
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Wręcz odstrasza wyglądem; chorobliwie chudy, z żebrami na wierzchu, nogi praktycznie jak pałeczki, jednak mimo wszystko widać na nich zarys mięśni. Niezbyt przybrał na wadze, futro nadal pozostaje matowe, gładko i równo przylegając do jego ciała; niemalże jakby było przylutowane. Odznacza się na nim każdy szczegół; przebarwienia, brud, gdzieś tam odstający włos; chociaż mimo wszystko Kwitnący stara się o siebie dbać jak najbardziej, aby nie wyglądać jak kocmołuch, chociaż czasami po prostu nie ma na to siły. Chociaż jest jeden wyjątek; Ma dłuższą sierść na pysku, która przypomina ''kozią bródkę'', delikatnie zakręconą do góry. Niebieskie futro, praktycznie podchodzące pod jasnoszary odcień, przez które przechodzą wszelkiego rodzaju o wiele ciemniejsze zakrętasy i zawijasy. Pysk, brzuch oraz górna i dolna część oczu jest koloru beżowego. Ma również dosyć ciemne, oliwkowe oczy, które przy źrenicach podchodzą pod kolor brązowy.
Jest naprawdę strachliwy z mocno wyczuloną strefą prywatną. Ma naprawdę duże kompleksy na własnym punkcie, dlatego czasami stara podbudować sobie morale dosyć sztucznymi gadkami, tylko po to aby zaraz po nich spanikować, chcąc się jak najszybciej ulotnić. Pamiętliwy, praktycznie ciągle obwiniający się za wszystko, przypisujący sobie niezbyt istniejące wady. Chorobliwie wręcz wstydzi się własnej osoby, dlatego z pewnością woli siedzieć w ukryciu, chociaż tutaj pojawia się jedno wielkie zderzenie. Ma w sobie ciągle coś z duszy kociaka; naprawdę lubi podróżować i jest naprawdę ciekawski, o wiele bardziej wyczulony na działania fizyczne, niżeli na słowa, a co z tego wychodzi? Jest również małomówny i prowadzi często konwersacje w własnych myślach, gdyż średnio potrafi faktycznie dobrze i przyjemnie przeprowadzić konwersacje; a to nie pasuje mu to, że ktoś się na niego patrzy, a to coś zbyt głośno zaszeleści i już odłącza się od rozmowy, nie ma. Dosyć zmęczony własnym sobą; własnym ciężarem.
Ringo {NKT}||Kulka;Czekoladka {GK}
Przyszedł też czas na mnie.
Na początku myślałam, że zostanę tutaj dłużej i nawet fajnie mi się tutaj pisało, ale od jakiegoś czasu straciłam zupełnie zapał do pisania. Z resztą nie mam też zbytnio czasu. Przez (szczególnie) ostatni miesiąc zmuszałam się do pisania, ale jak widać nie wyszło.
W takim razie oddaję Mak (Kwitnąca Łapa) do adopcji. Jest jeszcze młody, więc istnieje szansa, że ktoś go zaadoptuje.
Może kiedyś jeszcze wrócę, ale jak na razie żegnam się z wami i przepraszam osoby, z którymi miałam sesje :c Papa
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Cóż... Odchodzę. Do dołączenia tutaj zachęciła mnie koleżanka, jednak tak jak tylko wstawiłam kartę... Jakoś mi się od razu odechciało. Nie wiem, po prostu uważam, że to nie miejsce dla mnie. Bardzo mi przykro, że nawet jakoś tutaj dłużej nie posiedziałam i potem to stwierdziłam. No po prostu nie dla mnie, przykro mi.
A Ostrokrzew jednak oddaję do adopcji, huh
//post poprzedniego właściciela konta
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Dorastanie nie przyniosło ze sobą większych zmian w wyglądzie burasa, chociaż jego krótka, szarobrązowa sierść jest teraz zwykle utytłana w ziemi, trawie i Gwiezdni wiedzą czym jeszcze. Ciemne pręgi pomagają mu w kamuflażu tak jak zawsze wiedział, że będą, a z zielieniny, w której Ptak często lubi się chować, wyglądają tylko zielono-żółte, okalane bielą ślepia. Z daleka bardziej przypomina stracha na wróble niż cokolwiek innego, jednak pod rozczochranym futrem zaczynają wyraźniej rysować się mięśnie, a sam Ptak odbił trochę od ziemi, mimo że daleko mu do najwyższych Klanu Gromu.
Małe toto, ale butne. Młody Ptak to chaotyczna, żądna wrażeń bestia, która zdaje poruszać się bardziej dzięki sile woli niż mięśniom. Chce brać udział we wszystkim, co go otacza, a z największą werwą angażuje się w różnorakie eskapady wraz z rodzeństwem, którego ma na pęczki; w szczególności trzyma się Nieba. Jego tendencja do instygowania konfrontacji raczej niż ich unikania nie wróży mu przyszłości w klanowej medycynie. Chociaż Ptak z natury jest nieustraszony i buńczuczny, jego nieposkromiona energia cichnie podczas nauk z ojcem, Gorejącym Krzewem, który dla Ptaka stanowi ideał Wojownika. Kociak za wszelką cenę pragnie sprostać jego wysokim oczekiwaniom, jednak nie jest wystarczająco dobry w bezkrytycznym słuchaniu i akceptowaniu tego, co Gorejący mu mówi. Ptak jest znacznie bardziej zainteresowany zadawaniem ciekawskich pytań niż uczeniem się. Gorejącemu udało się jednak jedno: zaszczepił Ptakowi poczucie lojalności wobec Klanu Gromu, wzmocnione i pogłębione przez wrodzoną skłonność Ptaka do ochrony innych.
Śliska Kora
Niestety nie mam czasu grać w takim stopniu, jakbym chciała. W miarę możliwości proszę o przeniesienie Ptaka do zaginionych. Gdyby ktoś coś, to wpadam na Discord. Dzięki wszystkim za pisanie, fajnie było przypomnieć sobie wojowników! :)
Pewnie będę wpadać od czasu do czasu, sprawdzać bijatyki na granicach i takie tam. See ya.
Mistrz: Nie jest moim mistrzem! (Poranny Szron) Płeć: kotka Matka: Świerkowa Igła Ojciec: Łaciata Skóra Partner: plany zemsty
Mała rudą koścista kotka z białymi uszami przy końcówka, długi, mały ogon z trzema białymi plamami i zielonymi oczami.
{W KP}
Brak
Odchodzę. Wiem, że nie mam tu brat niej duszy. Jesteśmy zbyt rozni. Tak samo jak Płomień na fabułę. Nie wiem czy to zbieg okoliczności, ale chyba niezbyt mnie tu lubicie. Płomień ma ten sam problem. Jest całkiem podobna do mnie. (nie do końca. Chyba ona jest bardziej dobra niż ja) Szczerze ona już nie ma przyszłości i najlepiej wrocilabym nią do cienia, miałam straszna manie na medyków ie gdy ja stworzylam. Ale fajnie, że tak to się potoczyło. Ona nie jest zła ani dobra. Jest jednym i drugim. Ja nie chcę jeszcze odchodzić i gdyby była tylko szansa, to bym wróciła nią do klanu. Może nawet miałaby kociaki. Ona potrzebuje drugiej szansy. Więc odchodzę. Ale jeszcze nie zdecydowalam. Piszę to nawet bez szczerych przemyśleń. (więc możecie mnie jeszcze uratować)
Edit
Widać że nawet nie chcecie mnie powstrzymać.
//2
Płomień n miała dość takiego życia. Sama zakończyła swój żywot. Prawdopodobnie się wykrwawila.
(Ona wierzyła w Gwiezdny że więc Gaiwezdni albo MGBG.)
Hello, I'm Flamepaw. YouTube know wat? Everybody leaves me for StarClan's Sake! I'm lost. No body likes to hear of those things of the past. I'm cursed. Everybody I love Will die and I Will live...
(Admini.... Mam dość....)
Może i z charakteru nie jest czarujący, ale z wyglądu - jak najbardziej. No, może ma nieco smętną twarzyczkę, ale wyrósł na dużego, smukłego kocura. Zapowiadał się na kogoś tłustego i raczej grubego, ale księżyce spędzone jako samotnik dały się we znaki. Jego ciało pokrywa długie, srebrzyste futerko zdobione klasycznymi, czarnymi prążkami. Od pyska, przez szyję, pierś i brzuch, a kończąc na czubku ogona ciągnie się białe znaczenie. Ma również białe skarpetki na każdej z łap. Na końcu uszu ma raczej krótkie, czarne pędzelki. Jego oczy zaś w większości są jasno-brązowe, ale gdzieniegdzie znajdują się zielone "nitki". Jego nosek jest czerwony, z czarną otoczką.
Chrząszcz na pewno się zmienił. Uciekło z niego jakiekolwiek młodzieńcze szczęście czy motywacja - większość dnia spędza w swojej dziupli, głównie leżąc. Lisi Wrzask sprawiła, że kocur czasami wyjdzie i posiedzi w obozie dłużej niż kilka uderzeń serca, i chociaż zaczyna czuć się już coraz bardziej komfortowo wśród kotów, nadal mózg mówi mu...różne rzeczy. Że go nie lubią, że oceniają, że każdy śmiech to nabijanie się z niego. Szybko się stresuje i ma w sobie wiele emocji, które boi się okazywać w publice. A Chrząszczyk cały czas jest jak tykająca bomba i potrafi płaczem wybuchnąć w każdym momencie, dlatego tak unika wychodzenia z dziupli. Jest raczej miły i uległy, nie chce narażać się innym kotom, ale w środku często buzuje zirytowanie czy zazdrość. Ma niską samoocenę i uważa, że kompletnie nie nadaje się na kocura...albo w ogóle na wojownika. Nie jest samodzielny i do wszystkiego potrzebuje drugiej osoby, której często mu brakuje. Bardzo chciałby się zmienić, ale z natury jest leniwy i szybko się poddający - cóż, czas pokaże, czy wyjdzie kiedyś z tego żałosnego dołka.
cześć.
głupio mi to pisać, bo miało być z szakal tak fajnie, i w ogóle.
ale nie jest, bo to nie jest kwestia postaci ani ich ilości, a moich chęci. jestem przytłoczona - inktoberem, zamówieniami, szkołą. już pomijając moje lenistwo. arcia na chwilę obecną...nie jest dla mnie, więc przepraszam. w szczególnosci bazię, w koncu to jej drugi term, a znowu się nie udalo.
ale będę na discordzie, będę co jakiś czas wskakiwać na sb i przede wszystkim, kiedyś wrócę do pisania, prawdopodobnie chrząszczem.
aaano i szakalaka sie zgubila i ja cos zjadlo.
<div class='chrzo'> <span class='tekst1'>s i t b a c k , r e l a x , e v e r y t h i n g a t t a c k s</span>
<span class='tekst2'>anxious, your heart rate is in a state</span> sunshine is too bright for your eyes
you lay wide awake 'cause sleep never came
<span class='tekst3'>there's a panic in you</span> there's a panic in myself
talkin' heads, inside our heads
and they try to bring me
<span class='tekst3'>DOWN</span>
</div>
Mały,chudziutki kotek w niebieskiej długiej, puszystej sierści z pręgami tygrysa i złocistymi oczami nad nosem.
Dużo by tu mówić...
[KP]
Ogólnie jak juz pewnie wszyscy zauważyli, nie było mnie tu długo. Obecnie mam niezły zapiernicz w szkole i poza nią, wiec niezbyt znajdowalabym czas na pisanie. **w sumie sam napis nieaktywny/zaginiony mówi za siebie...xD**
-------
Można uznać, że Magnolie porwali dwunodzy i im uciekła. Doszła do granicy klanu, lecz zaatakował ja lis i jako niedoświadczony terminator umarła. Nom.
-------
Także, nie byłam tu długo, aczkolwiek na pewno kiedyś wrócę do pisania. :v
TIMEISLIKEARIVER ≡youcannott o u c h≡ the.same.water.twice ≡becausethisf l o w≡ that....has....passed willn e v e rpassagain
Pierwsze co wyróżnia Szafirek są jej... duże, wręcz nieproporcjonalne i odstające uszy, zupełnie nie pasujące to smukłej i pociągłej mordki, która ukazała się zaraz po pozbyciu się kocięcego tłuszczyku. Jej oczy, które są również większe od przeciętnego klanowego i dzikiego kota posiadają barwę oceanu - niebieską.Pewnie jedyną rzeczą, którą Szafirek wzięła po matce jest jej wzrost, od razu po urodzeniu widać było iż kotka nie będzie zaliczać się do tych najwyższych o najbardziej masywnych, wręcz przeciwnie. Chude, krótkie i patykowate łapki świadczyły o tym, że pewnie będzie wzrostu swojej matki lub co gorsza będzie mniejsza.Początkowo wszystkim wydawało się, że tak jak reszta rodzeństwa będzie całkowicie biała niczym nieskalany stopą śnieg, jednak niedługo po urodzeniu na jej małym zadartym lekko w górę nosie, uszach, łapkach oraz śmiesznym ogonku zaczęły pojawiać się brązowe znaczenia.
Koteczka wydaje się być poważna i sztywna, ponieważ po części chciała taka być. Czuje się inna. Miewa z tego powodu troski zaszyte gdzieś w głębi jej serca. Gdy jednak ktoś ją bliżej pozna ta ściąga tą maskę. Nie jest aż tak sztuczne, zmechanizowane bowiem Omszała Łapa okazuję się wtedy głośna, energiczna, i pozbawiona typowej dla niej poważnej i znudzenia. Czas sprawił, że została niezwykle wyczulona na krzyki, warczenie, czy podniesienie łapy, wtedy ta reaguję momentalnie, przepełniona strachem.Jednak nie atakuje, a przynajmniej nie fizycznie, zdolna jest tylko do pisków lub ucieczki. Nie jest wtedy już tak odważna, tak, jak chciałaby być, a przecież przybiera maskę tej prącej do przodu. Młoda jest nadal zarozumiała, lecz teraz uznaje że koty starsze od niej są mądrzejsze i należy wykonywać bez sprzeciwu każde zadanie jakie otrzyma, z stworzeniami co przyznają jej stuprocentową rację. Ambicje sprawiają, że często myśli tylko o sobie odmawiając wszelkich prób komunikacji, bowiem na to przyjdzie czas później. Stąpa twardo po ziemi, podążając za ideałami i wyznaczonymi sobie celami na życie, pragnie je osiągnąć jak najszybciej, dlatego Omszoną Łapę można zaliczyć do grupy pracoholików, Szafirek w ten sposób chce pokazać że wcale nie jest gorsza od tych Rzeczniaków. Czasami zdarzają jej się chwile, co w samotności pragnie zdobyć coś niemożliwego. Jednak nawet gdy już takowe się pojawią zostają zalane realizmem. Pomimo upływu księżyców kotka nadal jest wielce naiwna Cały w kp
Gawronia Łapa (S)
Cóż nikogo to nie zdziwi, ale odchodzę ;_; niestety nie mam czasu na kotkowanie.
Gawron sobie spokojnie żyje na terenach niczyich, a Omszałej się umarło (była od dłuższego chora i teraz kiedy większe mrozy nastały umarła).
NAT҉U͘RA̡L A beating ♥heart♥ ofstone Yougotta be so cold To makeitin thisworld Yeah, you'reanatural
Mistrz: brak Płeć: kotka Matka: Jagodowa Skórka Ojciec: Niedźwiedzia Stopa
Ostatnie miesiące zrobiły swoje, Pod krótkim, rudym futrem, które straciło blask, widać żebra. Najprawdopodobniej niedożywienie nie sprzyjało dorastaniu kociaka, stała się dość mała, chuda i mizerna. Sierść jest koloru jasno pomarańczowego, widać na nim lekko ciemniejsze paski. Nie dokładnie wiadomo po
kim zyskała ten wygląd. Pyszczek, podbrzusze i łapki są nieco jaśniejsze.
Ogólnie Pisk wygląda w tej chwili jakby mogła być powalona na ziemię jednym, niezbyt silnym ciosem. Ogon kotki jest cienki i długi, koloru takiego samego co
reszta ciała, pokrywa go krótkie futro. Jej duże oczy mają niebiesko-szary kolor, który jest dość rzadki wśród kotów. Ci co znali ją za kociaka, ciężko
będzie uwierzyć że to ta sama kotka którą widzieli w kociarni.
Tchórzliwa i nieśmiała, te słowa chyba najlepiej pasują do rudej wywłoczki. Straciła większość pewności siebie, boi się nieznajomych. Głównym celem jej życia jest teraz zdobycie pożywienia, żyje z dnia na dzień, na razie bez wizji poprawy. Wraz z pewnością siebie zniknęła jej złośliwość, po prostu nie ma ani odwagi, ani ochoty tego robić. Nie jest skora do walki, gdyż nawet nie ma szans wygrać. Głównym powodem tych zmian było porwanie jej brata, gdzie mogła tylko patrzeć, oskarża o to siebie, nie wiedząc że jej brat nadal żyje.
Chciałam z tym zaczekać jeszcze trochę, by lepiej się namyśleć. Ale wczorajsza wiadomość od Ciemniejącego Nieba uświadomiła mnie, że zwlekanie tylko jeszcze bardziej skomplikuje sprawę. Nie jest to decyzja podejmowana na poczekaniu, bo myślałam o tym już od kilku miesięcy. Z resztą widać też że praktycznie już nie gram.
Chciałabym bardzo podziękować wszystkim za wspólnie spędzony czas. Chciałabym też przeprosić tych którzy liczyli na sesję lub stanęli z treningiem w miejscu, z mojego powodu.
Zorro - Odszedł z miasta, gdzie żył z grupą wiejskich kotów przez jakiś czas, w względnym spokoju. Jednak od wielu już księżycy trawiła go choroba, która w końcu zrobiła swoje. Zmarł kilka księżycy później z powodu nowotworu. Jakby co chcę zaznaczyć że Oreł zaczął wierzyć w gwiezdnych po tym co stało się z Pająkiem.
Brązowy Brzuch - Brąz tak naprawdę nie miałby już przyszłości w klanie, gdyby odszedł. Nie widzę grania nim jako samotnikiem. Nie widzę go w ogóle odchodzącego z klanu. Trafił na terenach na bandę dwóch samotników, kiedy patrolował samotnie. Stoczył mocną walkę, jednak mieli przewagę. Jednego udało mu się zabić. Potem pojawili się Lodowa Skóra i Wilgotny Nos, dobijając drugiego samotnika. Jednak Brąz był już poważnie ranny i wykrwawił się, nim zdążyli sprowadzić go do medyka. Można zatem zrobić pogrzeb.
Perłowa Muszla - Tutaj miałam chyba największy problem, co z nią zrobić. Nie chcę się jej pozbywać. Po prostu uznajmy że pewnego dnia poszła polować i nie wróciła. Nikt nie wie co się z nią stało. Jak będę chciała wrócić nią kiedyś, to pomyślę co z tym. Chciałabym tylko przeprosić Liliową, bo miałam dokończyć trening, jednak nie wiem czy dałabym radę.
Jelenia Łapa - Po tym jak Czosnek zniknęła z klanu, zaczął się czuć samotny. Jakby nie miał tu nikogo. Długo się nad tym zastanawiał, jednak w końcu opuścił klan, bez zamiaru powrotu. Chciał odnaleźć Czosnek i upewnić się że wszystko jest dobrze. Może potem pójść z nią, może szukać własnej drogi? Na razie dodajemy do nieaktywnych, może kiedyś nim wrócę.
Tak, to na tyle. Czy wrócę? Jestem na 99% pewna że kiedyś wrócę. Może za kilka miesięcy? Może za rok? Muszę zrobić sobie przerwę od kotków, by z powrotem nabrać weny i chęci do gry. Będę na pewno co jakiś czas pojawiać się na SB i zaglądać co się dzieje. To forum daje mi zbyt wiele dobrych wspomnień, bym całkiem odeszła i zapomniała o wszystkim. Ale po prostu nie widzę sensu, by dalej czekać z tą decyzją.
I don't want to judge What's in your heart But if you're not ready for love How can you be ready for life?
Zimno od początku podobny do matki, ale tylko z wyglądu. Tak samo zgrabna i szczupła sylwetka, tak samo długie łapy i tak samo długi i wąski pysk. Po trzech księżycach okazało się że oczy również odziedziczył po matce, czyli stały się one szmaragdowe. Jedyną rzeczą która go od niej różni jest czarne dymne długie futro. Na łapach, brzuchu końcówce ogona i kryzie futro przybiera jaśniejszą barwę, gdzie wszędzie indziej jest czarna. To jedyna cecha wyglądu którą postanowił mieć inną. Co do wzrostu jest dość wysoki, przez co na pierwszy rzut oka wygląda jak młody wojownik który nie ma jeszcze dobrze widocznych mięśni, ale nic bardziej mylnego jest jeszcze kociakiem, któremu po postu opóźni się trochę trening.
: Z wyglądu podobny do matki zaś z charakteru do ojca, tylko że o wiele zimniejszy. Spokój i opanowanie zachowuje w każdej sytuacji. Nie wychyla się przed szereg jeśli nie jest to potrzebne. Zimno jest na prawdę zimny, nie zadaje się z kotami bez potrzeby. Jeśli widzisz że kręci się w pobliżu ciebie, wiedz że coś od ciebie chce. Świetny obserwator nie boi się zakraść do legowiska wojowników, starszyzny, czy terminatorów, aby zdobyć informacje, ktore mogą mu się przydać na przyszłych treningach. Dzięki temu młody wyćwiczył pamięć słuchową w tak młodym wieku do perfekcji. Pomimo tego że spędził trochę księżycy za dużo jako kociak nie jest w tyle. Podsłuchując tu i ówdzie nauczył się części kodeksu wojownika i wie kto jest na jakim stanowisku w jakim klanie. Co do Gwiezdnych, nie wierzy w nich ale udaje że jednak wierzy.
Niestety nie mogę pisać w żaden sposób, mam dużo roboty nad sobą i ogólnie dużo rzeczy na głowie. Dodatkowo nie mogę za bardzo używać internetu. Z tych powodów głównie odchodzę, Zimno trafi do adopcji zapewne jako postać do stworzenia od zera ale to już zostawiam administracji.