Dawno przerosła swojego mistrza oraz jakiś czas temu swojego ojca. Jest ogromna, ale bardzo proporcjonalna, muskularna oraz zbita, choć o zgrabnym tyłku. Gęste białe futro okala jej mocną szyję, tworząc pokaźną kryzę, a bokobrody otaczają jej silną szczękę. Na pysku, łapach oraz ogonie białą sierść Bystrej pokrywają intensywnie czarne, gęste pręgi. Jej trójkątne uszy są czarne, a z ich czubków wyrastają niezbyt wydatne również czarne pędzle. Ogon Bystrej jest niemalże długości jej tułowia, zaś sylwetka wpisana jest bliżej w kwadrat niżeli w jakiś dłuższy prostokąt, co oznacza, że jest proporcjonalnie zbudowana i nie ma jakoś bardzo długich łap w porównaniu do reszty ciała. Należy raczej do krępych, mocno zbudowanych kotów, choć o eleganckich ruchach. Oczy Bystrej mają lazurową barwę.
Hm, granie Bystrą zawsze sprawiało mi ogromną frajdę i bawiłam się nią świetnie, ale na każdego kiedyś przyjdzie kres. Przyszedł czas na Bystrą, tak. Pewnie gdyby jej historia nie potoczyła się tak, to nadal bym nią grała i szkoliła tym agresywnym mopem kolejnych świetnych wojowników w Klanie Wichru, miała fabularne wątki, darła się na cerkach et cetera. Niestety, wraz z wygnaniem wątki Bystrej zaczęły się pomału kurczyć, a po śmierci Otoczak i utraty jakichkolwiek bliższych jej kotów Bystra już nie miała czego tutaj szukać. Na dodatek Echo, czyli obecnie najbliższy jej kot poza rodziną, z którą straciła już większość więzi, zaproponował jej wspólną podróż, więc co jej właściwie pozostało? Nie patrząc za siebie postanowiła ruszyć w nim nieznane, albo i znane.
Podobnie jak wyżej - nie wiem, czy kiedykolwiek do niej wrócę. Może za jakiś czas, albo gdy któraś z postaci mi umrze, ale w tym momencie powrót, jeśli w ogóle jakikolwiek, przewiduję na bardzo odległe czasy.
»NIEPROWADŹMNIE« samawiemczegochcę
ibędę chciała tosię zgubię [RAZ,DWA,TRZY-KRYJESZTY] a jak nie -wypadaszz gry jak będęchciałatoodnajdęzgubę
Gwiazdka ubarwieniem przypomina mieszankę swoich rodziców. Szare futerko pokryte jest niemal w całości różnymi ozdobnikami w kolorach czerni i miedzi. Na łapkach i ogonie są to w głównej mierze cętki, które na grzbiecie zmieniają swój kształt na nieregularne zawijasy i plamki w rudo-brązowych odcieniach. Na szyi oraz głowie, ozdobniki te układają się natomiast w tradycyjne pręgi. Białe futerko pojawia się na podgardlu i ciągnie w stronę pyszczka, aż do ciemno różowego noska. Jej oczy mają intensywną, zielono-niebieską barwę. Koteczka ma niewielkie formaty - mała i drobna, z proporcjonalną budową i wzrostem wiecznego terminatora nie wygląda zbyt imponująco.
Gwiazdka jest przede wszystkim bardzo bezpośrednia. Szczerość stoi na podstawie jej charakteru. Pozbawiona empatii, uparta, pewna siebie i drażliwa. Nadal płynnie przechodzi z gniewu w śmiech, nie przykładając wagi do emocji i uczuć, ani swoich ani innych. Chociaż pobyt na osiedlu poprawił jej umiejętności komunikacyjne, nadal cechuję ją pewna toporność i prostota w myśleniu. Nieco bardziej złośliwa niż kiedyś, nieco mniej ambitna. Wiecznie urażona i nieco nadąsana, bardzo pogubiona. Nadal bardzo głośna, gotowa dążyć po trupach do celu, o ile jakiś znajdzie. W zasadzie niegroźna.
Sierść w kolorze piasku, zawsze czysta i lśniąca - oto znak rozpoznawszy Rzecznej medyczki. Pokryta jest niewiele ciemniejszymi pręgami, które na bokach układają się w grube zawijasy. Nie brak także mlecznobiałych akcentów, które zdobią jej mordkę, gardło, brzuch, palce oraz końcówkę ogona. Aparycja Księżyc jest zupełnie nieimponująca; przykrótkie łapy noszą smukły, nieco wydłużony korpus oraz zaokrągloną głowę, na której osadzone są nieduże uszy, orzechowe oczy i nos o barwie łososiowej. Jej skóra jest wolna od blizn, za to na brzuchu, bokach i biczowatym ogonie widać niemal łyse fragmenty - efekt zbyt intensywnego czyszczenia futra w momentach stresu. Głos Rzeczniaczki jest dość charakterystyczny; jako że transpłciową kotką musi nad nim pracować, by był wyższy i brzmiał jak głos kotki.
Sztywna jak kłoda, wiecznie poważna perfekcjonistka.
... chyba nikt nie będzie specjalnie zdziwiony nadejściem czegoś tak nieuniknionego jak to, że chcę porzucić dryfa. |'D przykro mi, że tak wyszło, i to dopiero po stworzeniu nowego konta, ale naprawdę już nie mam siły próbować naprawić jego sytuacji. zastanawiałem się nad porzuceniem go już chyba od końca ubiegłego roku, i przyznaję, że to ja tutaj w pełni zawiniłem. no ale bez zbędnego rozwlekania się: chcę, by dryf trafił do zaginionych. najprawdopodobniejszy scenariusz jest taki, że uciekał przed drapieżnikiem i przypadkiem wbiegł na grzmiącą ścieżkę, gdzie potrącił go samochód. ludzie zabrali go do weterynarza i postanowili się nim zająć, i od tego momentu postanowił z nimi żyć/nie jest w stanie uciec, bo ludzie nie wypuszczają go na zewnątrz/uraz po zderzeniu mu to uniemożliwia. może jeszcze kiedy nim wrócę, ale... naprawdę nie wiem. wątpię. jednak chyba wciąż lepsze to niż uśmiercenie.
x
x
x xxxxxxxxxxxxxxxxx˚ ༘ ೀ⋆。˚
mybirds of a kind, they more and more are looking like centurions than any little messiah; and as I prune my feathers like leaves from a vine I find that we havefewer and fewer in kind, but my palms and fingers still reek of gasoline fromthrowing fuel to the fireof that Greco-Roman dream, purifying the holy rock to melt the gilded seams; it don't bring me relief, no it don't bring menothing that.
Zdecydowanie urósł należy do jednych z najwyższych kotów. Kołtuny i brud już nie pasują do opisu kocurka. Długie czarno białe łaciate futro zawsze dokładnie umyte. Bo z czasem kocurek nie mógł już patrzeć na ten brud.Co do futra to ma ono barwę czarną niczym smoła, ale ma białe znaczenia na łapach sięgające do połowy łap, na pysku z wyjątkiem nosa i brody, szyi oraz na brzuchu. Stał się średnio barczysty, ale przez swój wzrost może budzić strach. Kroki stały się niezwykle pewne, ale zarazem delikatne. Momentami przy napięciu mięśni widać je poprzez sierść, ale nie są jakieś niezwykle duże. Zielone oczęta patrzą na świat bardzo uważnie zawsze starając się zauważyć najmniejszy ruch.
Czas życia w samotności zdecydowanie go zmienił. Stał się zdecydowanie pewniejszy i agresywniejszy, co wcześniej nie było do niego podobne. Radość z niego uszła tak samo jak uczuciowość. Chociaż zapewne przy bliższym poznaniu byłby bardziej podobny do Obłoczka za czasów klanowicza. Co do jego wady wymowy jest nadal ale nie taka sama jak wcześniej. Jąka się sporadycznie, a to przez samotne mówienie do siebie, aby pozbyć się owej wady. Łaciaty potrafi kłamać ale nadal nie popiera kłamania. Nadal jest sprytnym i mądrym czworonogiem
Zamglona Łapa (S)
Heh... z trudem to piszę, ale chciałabym, aby Zamglona odeszła do adopcji. Nie mam już na nią żadnego pomysłu, ani weny. Chciałabym przeprosić wszystkich użytkowników którzy mieli sesję z Mgłą. Mam nadzieję, że ktoś się dobrze nią zaopiekuje.
Edit: Jednak za namową wielu graczy Zamglona zostaje u mnie
Mistrz: puszczykowy ogon uvu Płeć: kotka Matka: Olchowy Listek [NPC] Ojciec: Szczurzy Ogon [NPC] Partner: a co to XDD
Czarna jak smoła kotka. Zdobi ją para zielono-żółtych oczu. Na lewym policzku posiada bardzo wąskie, niewidoczne gołym okiem zadrapania, a na barku rozciętą skórę. Lekko wychudzona, z szeroko rozstawionymi nogami.
światełko -> nieaktywny/zaginieni, czy jak tam była ta grupa.
edit: albo wiecie co podczas wyprawy pod koniec w lesnych terenach spotkala lisa i nie zdołała uciec ze swoją łapką. wsadzić do martwych lub mgbg, bo nie wiem w sumie - znala kodeks and stuff ale byla samotnikiem i stuff wiec nie wiem nie wiem
edit2:
grzmot ze stresu odeszła z gromu, cicho i w nocy.
(ustalane z czmiel) pewnego dnia na spacerze chrząszcza i olchy, srebrzysty dowiedział się o swoim pochodzeniu. wiedział, że olcha nie chciałby jego odejścia i zatrzymywał go, więc gdy ten wyszedł na patrol, ten wymknął się z obozu i opuścił klan z nienawistnymi myslami o motylu. ba, samym sobie.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Wronie Pióro odchodzi do Gwiezdnego Klanu.
Czarnego wojownika dopadły kleszcze, które to z kolei przyniosły ze sobą chorobę, która w końcu odebrała mu życie - kocur i tak trzymał się na uboczu, stroniąc nieco nawet od obecności Jeżynowego Ciernia, przez co wszystkie symptomy z nią związane zostały zauważone zbyt późno, by udzielić mu pomocy. Inna kwestia była taka, że Wrona bagatelizował swój stan tak długo jak tylko mógł, nie chcąc iść do medyka.
W wyniku tego wreszcie mógł udać się na Srebrną Skórkę, o ukochanego brata, co ukoiło wreszcie jego zszarganą i niespokojną duszę. Dzięki temu wreszcie mógł być szczęśliwy.
Zakurzona Skórka wyrosła na całkiem niebrzydką pannę. Jej miękkie, szaro-niebieskie krótkie futerko nadal wygląda na lekko przykurzone, ale koteczka w ogóle się tym nie przejmuje. Przynajmniej nie musi spędzać długich godzin na czyszczeniu go i doprowadzaniu do właściwego koloru, więc w zasadzie niczym kot Schrödingera, zawsze jest jednocześnie i czysta, i brudna. Ma zgrabny, czarny nosek, długie łapki i smukłą, lekką sylwetkę. Po ojcu odziedziczyła heterochromię - jej prawe oko jest zielone, a lewe ma barwę błękitu.
Jaka jest Zakurzona? Urocza, to przede wszystkim. Czasem trochę dziecinna i naiwna, ale bystra i zainteresowana całym otaczającym ją światem. Wesoła, towarzyska, troskliwa, otwarta na nowe znajomości i pełna wiary w to, że na świecie istnieje dobro. Nie szuka zwady, potrafi iść na kompromis, uczy się na własnych doświadczeniach. Jest miła i uprzejma, nawet jeśli druga strona nie odpłaca się tym samym. Odporna i wytrzymała, nawet zdeptana jest gotowa ponownie się podnieść - nigdy się nie poddaje. Bardzo rzadko siedzi w bezruchu, często kołysze się na palcach lub kiwa na boki.
To dobrze zbudowana, proporcjonalna koteczka z puchatym, gęstym futrem w kolorze, hehe, jasnobrązowym przywodzącym na myśl kawę z mlekiem. Dużą ilością mleka, która w słońcu sprawia rudawe wrażenie, może dlatego, ze była posłodzona miodem. Jej oczy są intensywnie niebieskie a całe ciało jest pokryte pręgami. Ogółem to opis się nie zmieścił dlatego dla większej liczby informacji zerknij sobie do KP.
Ciężko coś powiedzieć o kociaku, gdyż kocięcy charakter z reguły ulega diametralnym zmianom wraz z rozwojem i mijaniem księżyców. Lwica należy do maluchów ciekawskich oraz tych o niewyparzonym języku. Nie jest celowo chamska, broń Gwiezdny Klanie. Po prostu, jak to kociak, jest szczera i bezpośrednia, przez co brak jej taktu. Z reguły mówi to, co myśli, nie owijając w bawełnę. Bywa uparta i bardzo stanowcza, ewidentnie przejawia duże pokłady determinacji. Nie jest wszędobylska ani entuzjastyczna, nie rzuca się wszędzie jak piskorz, jak co poniektóre kocięta. Ale bez problemu można wyczuć jej obecność. Ma silny charakter i trudno wpłynąć na jej decyzje ale nie jest to niemożliwe. Trzeba po prostu podać argumenty, które ją przekonają, bowiem lubi słuchać i nie upiera się nigdy przy czymś tylko dla samego faktu postawienia na swoim. Ma swój honor.
Lwi Płomień -> zaginieni
Pstra Chmura -> martwi (dowolna grupa, gdzie administracja stwierdzi, że Pstra powinna trafić)
Dziśosiem serc,w szklance na dnie.................................................... Przezlodową taflę przedrzeć się chce................................................ Ja szukamciebie, ty szukaszmnie...................................................... A międzynami sześć obcychserc....................................................... ......................................................I możemiłość stopi tenlód ...............................................Aciepłosprawi, że stanie sięCUD ................................................Szesnaście połówekpołączy się
Czosnek to wszystko, czego można się spodziewać po doświadczonej samotniczce i córce miejskiego gangstera. Choć trochę jej brakuje do zakwalifikowania się do grupy najwyższych kotów, wciąż jest imponującego wzrostu. Długie, kudłate i splątane futro jest szaro-bure z czarnymi pręgami na głowie i łapach, a także ciemnym płatem pokrywającym grzbiet i ogon; barwy kocicy o zanikającym pręgowaniu są dość ciemne na całej powierzchni ciała, tylko na pysku, szyi i brzuchu widać jaśniejsze przebłyski. Jej bokobrody nie są najdłuższe, lecz wokół szyi posiada długą i gęstą kryzę. Sylwetkę ma masywną, pod grubą warstwą brudnej i zakurzonej sierści zarysowane są mocne mięśnie. Wąsy, którymi ozdobiony jest pysk, wywijają się do góry, nos jest barwy wątrobianej, a wyżej znajdują się lodowate, szaro-błękitne oczy. Blizny: parę szram na głowie, ślad po oderwanym płacie skóry na lewej przedniej łapie, postrzępione krawędzie uszu.
Niezależna, pewna siebie, arogancka egoistka, którą nietrudno zirytować.
Wrzeszczący Pysk[GK]; Mały Liść, Dryfujący Kwiat[Nkt]; Księżycowy Pył[KRz]; Pluskający Potok[KC]
czosnkowy kieł zaczęła zauważać, że zakurzonej skórki nie ma w obozie, tak samo jak jej zapachu. upewniwszy się, że kotki nie ma już w klanie cienia, niezwłocznie go opuściła, nie mając nic, co by ją dłużej trzymało w miejscu. krótko pożegnała się ze splątanym futerkiem, informując ją tylko, że wraca do ojca na osiedle. postanowiła kręcić się w jego okolicy w poszukiwaniu swojej ukochanej... i przy okazji zobaczyć tereny poza osiedlem, zwiedzić chociaż część świata, bo była teraz dostatecznie silna, by sobie poradzić -> zaginiona.
jeśli ktoś chce uznać, że widział czosnek na osiedlu i z nią rozmawiał, droga wolna. prosiłbym tylko o nie narzucanie jej zachowań ooc. czasem bywa w okolicy cienia, by się zorientować czy kurz nie wróciła, ale bardzo rzadko. jej terminatorzy przy najbliższej ceremonii mogą zostać przekazani pod czyjeś skrzydła.
<table><tr><td></td><td><br>we've gonewaytoofastforwaytoolong<br> andwewereneversupposedto makeithalfthisfar<br> andIlivedsomuchlife,livedso muchlife<br> I thinkthatGodis gonnahavetokillmetwice
</td></tr></table>
Mistrz: Cedrowy Kolec [*] || Malinowy Nos Płeć: kotka Matka: Krzykliwa Mewa Ojciec: Bezchmurne Niebo [*] Partner: dał nogę z klanu :(
Blada to wręcz ucieleśnienie stereotypu Wichrzaka. Jest wysoka, o długich łapach i bardzo szczupła, chociaż nie aż tak wychudzona jak kiedy wróciła do Klanu. Ma krótkie białe futerko, które tylko na uszach staje się szare. To znaczy... urodziła się z białym futerkiem, ale czasem patrząc na nią ciężko to stwierdzić - jest wiecznie ubłocona, wybrudzona i rozczochrana, bo w końcu po co dbać o futerko, kiedy jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia? Nad różowym noskiem widnieje para niebieskich oczu będących kopią oczu jej ojca. W dużym skrócie - Blada to po prostu mieszanka swoich rodziców, chociaż ma w sobie zdecydowanie więcej cech Krzykliwej Mewy niż Bezchmurnego Nieba.
Można by pomyśleć, że Blada ma owsiki - zupełnie nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu, ciągle musi gdzieś gonić, biegać, latać, byle szybciej, bo czasu braknie. Winę za ten stan rzeczy ponosi jej nadmiar energii oraz zew przygody, nakazujący jej sadzać pyszczek zupełnie tam gdzie nie powinna. Co prawda dzięki ostatnim księżycom istnieje spora szansa, że najpierw się zastanowi, a później coś zrobi, to i tak nie oczekujmy zbyt wiele, w końcu to Blada. Jest głośna, ciągle dużo mówi, ale lepiej uważnie jej słuchać, ponieważ styl jej wypowiedzi jest równie chaotyczny co ona sama. Nie ma w niej za grosz taktu czy powagi, to wieczna obtymistka, która kocha się śmiać i dobrze bawić oraz nie znosi nudy. Zupełnie nieodpowiedzialna i dziecinna, rozwojowo zatrzymała się gdzieś na etapie wczesnej terminatorki. Do tego bardzo beztroska. Warto też wspomnieć, że Blada nie należy do kotów szczególnie inteligentnych i często rozmowa z nią może wyglądać tak: Mów do słupa, a słup jak du... zupełnie bez reakcji, znaczy się.
cóż, tak się składa, że ostatnio nie mam ani czasu, ani siły, ani tym bardziej chęci na prowadzenie trzech postaci, zwłaszcza na bladą, dla której już do jakiegoś czasu nie mogę znaleźć "miejsca" w fabule, więc cóż.
tak więc blada łapa trafia do zaginionych. pewnego razu tak jak zwykle wyszła z obozu, jednak już więcej do niego nie wróciła. żyje, najpewniej ma się całkiem dobrze jako samotniczka włócząca się to tu, to tam.
jeśli ktoś chce uznać, że ją spotkał czy coś - droga wolna.
everythingis fineandnothing matters weather'salways niceinsidemy head ≡.everything.is.fine.≡ andnothing mattersanyway and itmakes ita l l o k a yif IDON'TCARE
Jego wygląd zdecydowanie podkreśla charakterek figlarnego i ciekawskiego męczyduszy. Niewielki, uroczy kociak, raczej drobnej budowy, jednak kontur jego ciała zniekształca długie, puszyste lekko pokudłaczone futro, które sprawia, że wygląda jak kuleczka. Jest bury, klasycznie prążkowany z białymi plamami na pyszczku, piersi i łapkach, przypominające stopki. Oczka ma szaro niebieskie, ceglasty nosek i różowe poduszeczki łap.
Pszenica to bardzo towarzyski i głośny kociak, podobnie jak Olchowy Listek, jest go wszędzie pełno i nie potrafi trzymać języka z zębami. Zadaje bardzo dużo pytań, chce wszystkiego dotknąć i bierze prawie wszystko do pyszczka, jest niezwykle ciekawski. Cicho jest tylko wtedy, gdy śpi, albo się zamyśli, wówczas przenosi się do własnego świata i nic z zewnątrz do niego nie dochodzi. Podziwia swoje matki, uważa je za bardzo odważne i chce być postrzegany za równie dzielnego jak one, niestety wobec prawdziwego zagrożenia jest bardzo strachliwy, a jego największym lękiem jest woda, która mu przypomina utratę pierwszej matki.
Chciałabym zawiesić PszPsz na czas nieokreślony.
Znając go... Jego zniknięcie może wytłumaczyć tym, że jak to on, pognał za motylkiem zapominając o otaczającym go świecie i ... Przygarnęły go jakieś dwunogi. I w ten sposób PszPsz może rozpocząć nowe życie jako pieszczoch Okruszek.
★★★ w ogólebracie,jeżeli niemaszna utrzymaniurodziny,nie groziCigłód nie jesteśTutsi,ani Hutui t esprawy,towystarczy żeodpowiesz sobiena jednozaj#biście,ale tozaj#biścieważnepytanie - ̗̀"co lubięw życiurobić",a potemzacznijto robić ̖́-
Co do wyglądu ruda koteczka mało się zmieniła. Co oczywiste, podrosła. Łapy jakby się lekko wydłużyły, sylwetka wysmuklała, a ogon dłuższy o parę centymetrów, wciąż nerwowo drga przy obcym kocie, ot żadnej wielkiej zmiany. Jej oczy przybrały piękny, zielonkawy odcień, z resztą tak samo jak u jej siostry, do której była strasznie podobna, z wyjątkiem, że tęczówki Klonowej Łapy były o wiele jaśniejsze, co nie zmienia faktu, że pozostała w nich ta sama obojętność co zawsze. Futerko wciąż jasne i króciutkie, nie ma na sobie choćby grama brudu, od kiedy młoda kotka zaczęła dbać o higienę. Łapy już nie takie drobne jak kiedyś, teraz chociaż raz na dzień mokre od wody.
Pozorna życzliwość? Odeszła w niepamięć. Klonowa Łapa stała się bardziej ironiczna i bezpośrednia, niż za czasów, gdy była małą kulką. Wciąż jednak pozostała nieufna, ale teraz przynajmniej nie udaje, że śpi, gdy kogoś widzi. Najzwyczajniej w świecie potrafi z tym kimś rozmawiać! Co nie oznacza do końca, że jest miła... Stała się ambitniejsza i za każdym razem próbuje poskromić swoją leniwą naturę, ale i tak czasami można ją zobaczyć pochrapującą w jakimś cichym kącie. Wciąż emanuje od niej pewność siebie, jakżeby inaczej? Coraz lepiej radzi sobie w oszukiwaniu innych oraz poznawaniu ich uczuć po ich mimice czy zachowaniu. Polubiła wodę i najczęściej można spotkać ją nad brzegiem, gdzie odpoczywa. Może nie jest agresywna, ale dość szybko się denerwuje, co nie zapowiada niczego dobrego
Kroplikowy Płatek [KG]
*wdech*
Nie sądziłam, że kiedyś tu napiszę, ale niestety tak wypadło. Pokochałam Klona całym serduszkiem, jaki i Kroplika, jednak już nie dam rady nimi grać. Chodzi głównie o czas, muszę się skupić na nauce, zwłaszcza, że w tym roku doszły dodatkowe zajęcia. Z drugiej strony, już można było zauważyć, że w maju/czerwcu moja aktywność spadła, po prostu pisanie coraz bardziej mi "ciążyło". W lipcu jeszcze chciałam się zmotywować, jednak nie pykło.
Rok to dużo i zdążyłam się przywiązać, jednak wszystko ma swój koniec. Klonowa Łapa, moje kochane bubu. Pewnego razu obeszła wszystkie dzieciaczki i Ciemnego i powiedziała, że ich kocha, a potem po prostu wyszła z Obozu. Początkowo chciała uciec z Klanu, jednak w połowie rozmyśliła się i chciała wrócić, ale znaleźli ją ludzie i przygarnęli, nadając jej imię... Anakonda(?) Kroplikowy Płatek, on po prostu odszedł z Klanu. Mogłoby się wydawać, że jest ostatnią osobą, która by to zrobiła, ale uznał, że tak będzie najlepiej. Zwłaszcza, że jakoś mu już nie szło życie w Klanie.
I tak kończy się moja przygoda na arci... Cusz, całuski dla wszystkich, którzy jeszcze o mnie pamiętajo :'D Wszystkim życzę miłej gry
Decisions as I go, to anywhere I flow Sometimes I believe, at times I'm rational I can fly high, I can go low Today I got a million, tomorrow, I don't know
Stop claiming what you o w n don't think about the show We're all playing the same game, waiting on our loan We're unknown and known, special and a clone Hate will make you cautious, love will make you glow
Mistrz: Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Gronostajowy Krok [*] Ojciec: Kusowąsy [*] Trwałe urazy: rozległa blizna na prawej pięcie
Ogromna, klasycznie pręgowana bura kotka z białymi znaczeniami na pyszczku, piersi i palcach, o bladozłotych oczach. Nieco zgarbiona, zawsze z nonszalancko potarganym futrem.
wesolutka i milutka
złoty pysk [kw], artemis [p]
cóż, chyba widac że straciłam ostatnio zapał do gry. prawie mnie tu nie ma, bo nauczyciele zalewają coraz to większą ilością nowego materiału, a moje chore ambicje nie pozwalają mi na jakieś zaniedbania. nie chcę odchodzić, ale pozbędę się chociaż jednej postaci, żeby mieć mniej do ogarniania. i chyba wiadomo, na kogo padło.
ostatnimi czasy gołębia łapa unikała treningu jak ognia, bała się go wręcz panicznie. miała różne wymówki, ale najczęściej z jej pyszczka padały słowa "źle się czuję". dni mijały, a młoda wcale nie nabierała odwagi, żeby przyjść do mistrzyni i kontynuować naukę. zaczęło ją dręczyć sumienie. czuła, że zawiodła wszystkich, że jest beznadziejnym kociakiem, bo na miano terminatora według siebie nie zasługiwała. pewnego ranka wyrzuty sumienia wygrały z gołąbek i nie pozwoliły jej dłużej zostać tutaj, bo widocznie się do tego nie nadawała. to wszystko ją przerosło. wyszła chwiejnym krokiem z legowiska, rozejrzała się, czy nie ma w okolicy mamy, taty albo kogoś z rodzeństwa. upewniwszy się, że nikt jej nie będzie widział, wybiegła z obozu ze łzami w oczach. nie chciała odchodzić, ale nie widziała innego wyjścia. zaginiona.
mam nadzieję, że jednak kiedyś do niej wrócę, bo kocham ją całym serduszkiem :(
saraiprontoperlottare percercaresemprelalibertà eandareunpassopiùavanti, esseresemprevero spiegarecosa è ilcolore achivedebiancoenero
Wielki i masywny, szeroki w barach. Kark jest mocny i gruby, sylwetka postawna i umięśniona, wyrobiona dzięki ciągłym treningom i polowaniom. Syn Deszczowego Dnia zdecydowanie wyróżnia się też na tle innych dzięki swojemu wysokiemu wzrostowi. Można go zaliczyć do czołówki najwyższych kotów we wszystkich czterech klanach. Powyciągany wzwyż i wszerz, stał się istnym murem obronnym. Zaopatrzone w muskuły ciało pokrywa gęsta i gruba, miejscami nieco zwichrzona sierść barwą podobna do kory drzewa. Widnieją na nim smoliste pręgi, tworzące tygrysi wzór. Delikatne rozjaśnienia pojawiają się na pysku, brzuchu i łapach kocura. Ceglany, cieniowany nos otacza cała masa białych, krótkich wibrysów, a ponad narządem węchu widnieje para jasnych, chłodnych miętowych ślepi. Doskonale zaprojektowana maszyna do polowania i walki. Kocur porusza się dość energicznym, aczkolwiek spokojnym krokiem, zawsze trzymając ogon na równi z linią grzbietu. [ kp ]
Rozsądny i opanowany, potrafiący zachować zimną krew i stoicki spokój, kiedy sytuacja będzie tego od niego wymagała. W gruncie rzeczy jest bardzo sumienny i wypełnia swoje obowiązki najlepiej jak może. Bije od niego pewność siebie i odwaga, jednak nie jest lekkomyślny, najpierw pomyśli, potem powie. gotowy wskoczyć w ogień za klanowiczami. Zawsze szczery i prawdomówny, nie kłamie i nie wywyższa się, chyba, że w przyjacielskich słownych przepychankach. Okazuje szacunek starszym kotom, jednak tylko tym, którzy w jego mniemaniu na takowy zasługują. Ściśle przestrzega kodeksu wojownika i stara się działać honorowo. Opiekuńczy i troskliwy wobec innych, w szczególności rodziny i najbliższych mu kotów, a także kociąt. Inteligentny, nie pozwoli na obrażanie innych, jednak wie, kiedy ma trzymać język za zębami, aby nie powiedzieć czegoś, czego potem będzie żałować. Może nie jest dobry w udzielaniu rad, jednak stara się jak może i nigdy nie wygada czyjegoś sekretu. Silny psychicznie, silny fizycznie, do każdego nowo poznanego ma zupełnie obojętne nastawienie i to od rozmówcy zależy, jaką opinię w przyszłości będzie o nim miał.
Polna Gwiazda |kc|; Aleksander |p|; Piaszczysty Brzeg, Nietoperze Skrzydło |gk|
Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos
Kocurek jest dość spory, jak na swój wiek. Z pewnością zaliczyć go można do osobników o ponadprzeciętnych gabarytach, sięgających tej górnej granicy. Ma masywny łebek, szerokie barki oraz grube, długie łapki. Z pewnością wyrośnie na podręcznikowy przykład zdrowego wojownika. Jego zbite ciało pokrywa jasne futro, które lekko ciemnieje (jest szaroniebieskie) na ogonie, pysku, łapach oraz nosie, tworząc lekki kontrast (niebieski point). Ma białą, niewielką łatę między tylnymi nogami, szarobrązowy nos, jasnobrązowe poduszki, jasne wibrysy i niebieskie ślepia.
Kocurek z wysokim poczuciem sprawiedliwości i lojalności wobec klanu. Ma olbrzymią ambicję by zostać silnym wojownikiem Wichru, którego wszyscy pozostali przywódcy mogliby pozazdrościć. Niezwykle energiczny i wszędobylski, często zdarza mu się dokuczać siostrom w mniej lub bardziej inwazyjny sposób, aczkolwiek zawsze się o nie troszczy. Rodzina jest dla niego niezwykle ważna i za każdym jej członkiem stanąłby murem, nawet jeśli od drugiej strony nie otrzymałby tego samego. Potrafi się zachować przy starszych kotach, okazać szacunek i ustąpić im miejsca. Drażni go zaś, kiedy młodzi wyrażają się w negatywny sposób o wyższych rangą Wichrzakach na co często głośno zwraca uwagę.
Jastrzębi Szpon [RZ], Owca[S], Słowicza Łapa [G]
Mróz -> Martwi.
Powodem śmierci była ciężka choroba odkleszczowa. Elo.