Bryza jest dość małą kotką o rudej, długiej sierści, która na jej szyi tworzy puchatą grzywę. Na świat spogląda jasno bursztynowymi oczami. Na czubkach uszu ma charakterystyczne, ciemno rdzawe pędzelki.
Jest bardzo energiczna, nie umie usiedzieć chwili w jednym miejscu, uwielbia bawić się z innymi kociakami. Jednym z jej ulubionych zajęć jest słuchanie historii opowiadanych przez starszych. Podczas zabaw z rówieśnikami uwielbia udawać przywódcę.
uch, to musiało kiedyś nadejść
znalazłam czas, znalazłam wenę, ale wtedy poczułam, że nie umiem wczuć się w bryzę. nadal ją kocham, jest taką pogodną puchatą kulką, więc z przykrością ogłaszam, że ten rudzielec od teraz będzie... martwy.
bryza -> martwi
gdy wszystkie koty spały bryza ostrożnie wyślizgnęła się z obozu. nie wiedziała jednak, że to będzie jej pierwsze i ostatnie samodzielne wyjście. nie wiedząc o niebezpieczeństwie zapuściła się na tereny nawiedzane przez szczury, lecz kiedy dostrzegła błysk milionów małych oczek i szmer między krzakami było już za późno. zmarła z powodu zakażonych ran i utraty krwi, ponieważ nie miała siły wrócić do obozu i poddać się w opiekę medyczki. i tak właśnie zakończył się żywot tego małego, żałosnego, rudego pomiotu
jako iż według mojej wyobraźni bryza miała nie wierzyć w gwiezdny klan, ale jest jeszcze stosunkowo młoda (z tego co wiem obecnie ma 9 księżyców czy coś takiego) to prosiłabym o przydzielenie jej miejsca po śmierci przez adminów wedle uznania, z góry dziękuję
Mirabelka jest kotką średniej wielkości, raczej drobną i szczupłą, o gęstym, lśniącym futerku o barwie niebiesko-kremowej, a właściwie szylkretowej, ponieważ całe jej ciało zdobią trójkolorowe znaczenia, spośród których te białe zajmują jej podbrzusze, przednią stronę szyi, koniec ogona oraz skarpetki na łapach. Co ważne, na pyszczku kotka nie posiada żadnych białych plamek; jest on w większości szary, gdzieniegdzie poprzecinany kremowymi łatami. Najbardziej charakterystyczna z nich znajduje się pomiędzy oczami wojowniczki, zachodząc częściowo na czoło. Poza umaszczeniem mordkę kotki zdobią intensywnie złote oczy o pogodnym wyrazie oraz różowo-czarny, łaciaty nos. Rysy mordki przypominają Drobny Ptak, jednak są pozbawione tych grymasów, które często zobaczyć można u matki Kwitnącego Pąku.
Kwitnący Pąk dojrzała... Wyrosła na kotkę, dla której najważniejsze są: klan, rodzina, przyjaciele. Dla nich jest w stanie poświęcić życie. A jeśli nie wymaga tego sytuacja, to przynajmniej dawać z siebie dużo. Najbardziej lubi spędzać z nimi czas, przygody zeszły na dalszy plan. Nie jest może najbardziej domyślną kotką jeśli chodzi o problemy innych, czy relacje, ale zmądrzała i zaczęła się bardziej cenić. Można to wyczuć w jej relacjach z młodszymi. Oczekuje od nich szacunku, a gdy tego brakuje, wzbiera w niej irytacja i nieprzyjemne zaskoczenie. Nie unika obowiązków, wręcz potrafi się zaniedbywać, gdyż poczucie odpowiedzialności nie daje jej w pełni się zrelaksować, z wiedzą, że inni w tym czasie robią coś pożytecznego. Jest tylko jeden wyjątek od tej reguły - śmiech! Przede wszystkim w towarzystwie przyjaciela z dzieciństwa, przy którym odmładza się o kilkanaście księżyców i nie przejmuje pełnymi politowania spojrzeniami ze strony matki czy innych kocic w średnim wieku. Sama nie jest już najmłodsza, ale w ogóle tego nie czuje. Pewnie nawet nie zauważa zmian, jakie w niej zaszły. Jak każdy wciąż potrafi zrobić coś głupiego, czego potem będzie żałować. Nie straciła także swojej romantyczności, a żałobę po bliskich nosi głęboko w sercu, na co dzień nie okazując oznak cierpienia. Z wiekiem coraz bardziej przypomina ojca, lecz w gorszych chwilach także cechy matki potrafią się w niej ujawniać, z czego nie jest zbyt zadowolona.
Odkładałam ten moment w nieskończoność, lecz w końcu trzeba się z tym zmierzyć. Kwitnący Pąk i Truflowa Łapa nigdy nie dotarły do nowych terenów. Obie były w złym stanie psychicznym/fizycznym w momencie, gdy trafiły do nieaktywnych, a fabularne prawdopodobieństwo na ich powrót już osiągnęły wartości ujemne.. Obie są zaginione, lecz w rzeczywistości już od dawna martwe. Waham się co do Jeziora.. Jego sytuacja jest podobna, ale jako samotnik szukający Pajączka ma jeszcze tą niewielka szansę, że pojawi się okazja... On niech zostanie nieaktywny.
Kwitnący Pąk: nie dała rady pokonać dystansu. Jakiś czas wiodła samotnicze życie, być może na swojej drodze spotykając innych pechowców, jeśli ktoś chciałby to wykorzystać w fabule czy coś. Jednak nie dała rady żyć bez Klanu, umarła od ataków psów.
Truflowa Łapa: ona umarła dużo szybciej, osłabiona, od jakiegoś drapieżnika
Lekki, kuszący krok i zadziorne spojrzenie zielonych oczu - ten ogólnikowy opis dotyczy nikogo innego, jak Słowiczej. Córka Osikowej Łapy jest świadoma swoich atutów, których nie omieszka wykorzystać. Krótkie, miękkie futerko, gładko przylegające do zgrabnego ciała, odziedziczyło barwę bo matce. Jest ono niebiesko-kremowe, nie licząc oczywiście białych stóp. Sylwetką zaś wdała się w ojca, dzięki czemu zaliczyć ją można do jednych z wyższych i apetyczniejszych kotek Gromu. Ma ciemnoszary nosek i drobny, uroczy pyszczek z którego wyrastają czarne i białe wibrysy.
Słowik charakteryzuje zarówno duży spokój, jak i przesadna pewność siebie. Jest niezwykle figlarna oraz zadziorna, a nadomiar złego uwielbia naruszać czyjąś przestrzeń osobistą, obserwując powolną zmianę rozmówcy w nerwowego, a nawet zawstydzonego. Potrafi doskonale kłamać, bez najmniejszego drgnięcia powieki, a to tylko pozwala jej czerpać jeszcze większą radość z życia. Z reguły nie miesza się w kłopoty, lecz jeśli już takie się pojawią to stara się je zbagatelizować żartem, bądź zalotnym uśmiechem, a zatrzymując się na chwilę przy zalotności... córka Lekkiego Kroku jest świadoma swoich fizycznych walorów, które nierzadko w życiu wykorzystuje, a jeśli potencjalny kocur jest odporny na jej ponadprzeciętny urok osobisty, to całkowicie zmieni taktykę. Wszelkie amory z jej strony są tylko i wyłącznie zabawą, żartem i sama Słowicza w żaden sposób nie traktuje tego na poważnie. Wbrew pozorom, jakie sprawia jej ładna otoczka, ma cięty język i gdzieś na dnie jej serca leży potrzeba dominacji.
Jastrzębi Szpon, Echo [R], Owca [S]
Owca -> nieaktywni
Słowicza Łapa -> zaginieni
Owca - orbituje sobie po osiedlu. Tak, jak zawsze chciała, zaczęła uczyć się tamtejszego życia, nazewnictwa i hierarchii, która wyjątkowo ją urzekła. Ma się dobrze, jest cała i zdrowa, po prostu nie zapuszcza się w żaden sposób w okolice klanów.
Słowicza Łapa - podczas jednego ze spacerów opuściła tereny Klanu Gromu, wychodząc daleko aż poza Siedlisko Koni. Nie miała zamiaru opuszczać swoich bliskich, ponieważ ponownie rozwijała skrzydła i żyło jej się coraz lepiej. Kiedy już chciała wracać na jej drodze pojawił się wielki pies, który przegonił ją daleko w nieznane rejony, które wcale nie należały do przyjaznych i ułatwiających powrót. Córka Lekkiego Kroku zgubiła drogę powrotną i błądzi po obcych krajobrazach.
Nie mam teraz za grosz czasu, a dodatkowo pojawiła się u mnie jakaś bolesna niechęć i zmęczenie tym forum. Na Owcy pisze mi się coraz gorzej i muszę przyznać rację tym, którzy mówią, że gra samotnikiem nie jest lekka. Co do Słowik - miałam na nią wielkie ambicje i chęci, ale z realizacją było nieco gorzej, przez co wyszłam z pewnego rytmu. Nie zabijam żadnej z nich, ponieważ gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że kiedyś - kiedy będę miała luźniej w rl - będę chciała do nich wrócić (a przynajmniej do Słowik, bo Owca nie ma żadnego celu, który mógłby ją napędzać). Na chwilę obecną nie widzę sensu, aby gniły jako widmo i blokowały innych w sesjach.
Alga - Tomasz -> adopocja. Nie mam siły, ani czasu teraz rozwijać nowej postaci, a wiem, że ktoś może się zainteresować historią tego kociaka, ponieważ mimo wszystko jest dość ciekawa.
Koniczynka -> zaginieni.
Pewnego dnia zapuściła się za daleko, mimo ostrzeżeń wszystkich wokoło. Dotarła gdzieś do jakiegoś domostwa zainteresowana nowymi zapachami, chęcią przygody i została zabrana do domostwa dwunogów.
No i też Pierzasta Łapa -> zaginieni.
Zadreptała gdzieś do osiedli dwunogów chcąc zobaczyć co takiego jej matka widzi w dzikich wędrówkach. Niestety mimo ostrożności została lekko poturbowana przez psa, na szczęście w ostatniej chwili została uratowana przez jakiegoś nadopiekuńczego dwunoga.
Edit: Piórkozostaje w klanie i idzie smarkać w mech... obym dała radę.
Cóż, na mnie też przyszła pora. Nie mam czasu, a raczej chęci. Nie jestem aktywna jak na początku co mnie boli. Moje życie aktualnie idzie w innym kierunku, a ja nie mam ochoty nic z tym robić, gdzieś się zgubiłam lub zwyczajnie mam dość i nie mam siły na myślenie.
Przepraszam wszystkich, z którymi wzięłam sesje lub ich nie dokończyłam, nie umiem się za siebie wziąć i czegoś zrobić.
Nie zabijam moich postaci, bo mam nadzieję kiedyś wrócić.
Cóż.
Nie sądziłam, że to się stanie... że w ogóle to się stanie.
Nie mam chęci do pisania. Moja aktywność po prostu leży. Nie chcę ciągle mieć nieobecności i blokować ludziom sesji... więc to chyba najlepsze rozwiązanie.
Żołądź -> adopcja. Nie będę nikogo oszukiwać; już kiedy go zrobiłam, moja aktywność jakoś spadła. Owszem, zależało mi na miocie Rudzika i Ognik, ale... to już po prostu nie ma sensu. Może się znajdzie osoba, która lepiej go poprowadzi niż ja. Nie wiem.
Migotliwa Łapa -> zaginieni. Kocham Migotkę, i nie potrafiłabym jej jednak oddać do adopcji, czy zabić. Miałam na nią plany, ale jak widać, nie wyszło. Kiedyś nią wrócę, i kto wie, może wtedy... się uda.
Mistrz: Kukułczy Puch z depresso Płeć: kocur Matka: Mysi Krok Ojciec: Bukowa Kora
Łaciaty, cóż, dalej jest łaciaty i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Wciąż futro ma krótkowłose, czarne, z białymi znaczeniami na klatce piersiowej, przednich łapach i brzuchu, które zazwyczaj jest w terminatorskim nieładzie... zaraz, zaraz, terminatorskim? A i owszem, a kiedy to Borsuk już niedługo stać się miał Borsuczą Łapą to jego ciało postanowiło, że nagle sobie mocno urośnie, a skończyło się na tym, że z małej pociesznej kuleczki zrobiła się spora pocieszna kuleczka, która wzrostem może i nie grzeszy, ale jest już wielkości swoich rówieśników, a już po kilku treningach stracił sporo tłuszczu, który nagromadził sobie podczas leżącego trybu życia jako kocię. Urósł sobie proporcjonalnie, a oczy wybarwiły się już na kolor żółty.
Co się stało z tym uroczym kocięciem, hmm? Dawne wydarzenia zmieniły jego strach przed wszystkimi i wszystkim w determinację i niemałą ambicję. Chce zostać najlepszym terminatorem, a następnie wojownikiem, by dokopać siostrze. Jest święcie przekonany i uprzedzony, że Klan Rzeki jest najlepszy, a wszystkie inne nie mogą się mu równać, a także chętnie spotkałby na żywo pieszczocha i nie byłoby to zbyt miłe spotkanie. Stał się mocno energiczny, niczym po taurynie, aczkolwiek nadal kocha swoją rodzinę i bliższych znajomych. Poprzez wychowanie ojca jest w stanie oddać życie za Klan i przegonić każdego, kto kiedykolwiek będzie szerzył swoje cielsko w obrębie granicy Klanu Rzeki.
Kiełek [nkt] Śnieg [kw]
Fajnie wyszło? No nie do końca. Może działam zbyt pochopnie i życzeniowo?, może, ale uważam, że tak powinno być. Nie będę oszukiwać, że mam się super i jestem happy i w ogóle życie usłane różami, ale bla, bla, bla. Po prostu nie mogę. Nie potrafię wrócić do takiej aktywności, jaką osiągałem na początku, czy tam nawet 2 miesiące temu. Systematycznie spada. Nie mam zamiaru tutaj opowiadać o wszystkim, co sprawiło, że podjąłem taką, a nie inną decyzję, bo po pierwsze nie jest to wysypisko uczuć, a po drugie nie chce Wam niesmaczyć.
Borsucza Łapa -> martwy. Spokojny, poranny, rutynowy marsz do Kociego Grzbietu został przerwany przez szarżującego lisa. Terminator opamiętał się, ale było już za późno. Rozkojarzony wydarzeniami, które miały miejsce niedawno, między innymi zaginięciem siostry, próbował się bronić, ale zawisł w szczęce, już bezwładny i zaciągnięty gdzieś w ustronne miejsce.
Leszczynowa Łapa -> do adopcji.
Aha. I przepraszam wszystkich, z którymi miałem sesję, szczególnie tych, którym obiecałem "ekspresowe odpisy w ciągu jednego dnia". Może kiedyś wrócę. Trzymajcie się, z fartem, kotki. We had a good time.
Długie księżyce włóczęgostwa zmieniły niegdyś wysokiego kocura o wysportowanej sylwetce. Wciąż jest wysoki, lecz boki ma zapadnięte, futro krótkie, matowe i w niektórych miejscach zaznaczone drobnymi bliznami po kocich bójkach. Kiedyś gęsta, śnieżnobiała sierść teraz nieco straciła na jakości, lecz nadal kot ten jest jednym z najjaśniejszych stworzeń, całkowicie zakamuflowany swą barwą na śniegu.
To, co go wyróżnia, to intensywnie niebieskie oczy, jasnoróżowy, porysowany kocimi pazurami nos oraz długi, potężny ogon.
Ślepia zatraciły kpiący wyraz, dla odmiany wiejąc buntowniczym i zgorzkniałym chłodem, opowiadając historię o nieszczęśliwych czasach spędzonych samotnie, bez jakichkolwiek sojuszników, które zmieniły kocura na jeszcze gorsze. A może... były wstępem do odmiany swojego losu?
Jak można było się spodziewać, skłonności do włóczęgi tylko się nasilały, aż w końcu kocur przepadł zupełnie, pochłonięty własnymi sprawami. Zapomniał o klanie, zapomniał o rodzinie, goniąc za przygodami. Nie miał zamiaru dłużej choćby udawać przed mistrzem jakiekolwiek zainteresowanie treningiem. Miał gdzieś własny klan, pozbawiony jakichkolwiek wartości. Zatruty zazdrością, z poczuciem niezrozumienia i krzywdy. Głęboko się przeliczył.
Na wolności zgorzkniał, stał się oschły i jeszcze bardziej samotniczy, nie potrzebujący nikogo, jak mu się wtedy zdawało. W głębi nieszczęśliwy, lecz zbyt dumny, by przyznać się do błędu, uparcie dążący wybraną przez siebie ścieżką. Sfrustrowany życiem, które wyglądało inaczej niż mu się wydawało. Gdzieś na głębinach serca pozostało w nim jeszcze coś... co powstrzymało go przed całkowitym stoczeniem się na dno. Tyle wystarczyło, by kocur wreszcie zrobił rachunek sumienia i uczynił coś, co powinien był zrobić już dawno.
Kwitnący Pąk napisałxOdkładałam ten moment w nieskończoność, lecz w końcu trzeba się z tym zmierzyć. Kwitnący Pąk i Truflowa Łapa nigdy nie dotarły do nowych terenów. Obie były w złym stanie psychicznym/fizycznym w momencie, gdy trafiły do nieaktywnych, a fabularne prawdopodobieństwo na ich powrót już osiągnęły wartości ujemne.. Obie są zaginione, lecz w rzeczywistości już od dawna martwe. Waham się co do Jeziora.. Jego sytuacja jest podobna, ale jako samotnik szukający Pajączka ma jeszcze tą niewielka szansę, że pojawi się okazja... On niech zostanie nieaktywny.
Kwitnący Pąk: nie dała rady pokonać dystansu. Jakiś czas wiodła samotnicze życie, być może na swojej drodze spotykając innych pechowców, jeśli ktoś chciałby to wykorzystać w fabule czy coś. Jednak nie dała rady żyć bez Klanu, umarła od ataków psów.
Truflowa Łapa: ona umarła dużo szybciej, osłabiona, od jakiegoś drapieżnika
*wzdycha*
^ Bardzo prosiłabym o kolorki :<
Jeszcze jedna sprawa. Długo nad tym myślałam, bo strasznie nie lubię porzucać postaci. Przespałam parę nocy z tym problemem i chyba tak będzie najlepiej. Od samego początku nie miałam czasu na pisanie Bocianem. Chyba stworzyłam go w złym momencie, a ponieważ miał mieć charakter zupełnie inny niż moje pozostałe postaci, wymagał ode mnie włożenia więcej siły i przemyśleń. Tylko, że ciężko to zrobić, kiedy życie zmienia się tak bardzo, że jakieś 2 miesiące od założenia postaci w sumie wygląda zupełnie inaczej. Żeby w tym trybie życia być w miarę aktywnym, potrzebuję postaci, która sama pcha mnie do pisania. Walczyłam o Bociana od dawna i akcja z Sasanką była takim przełomem... ale potem wszystko wróciło do normy. Chyba musiałabym ciągle tworzyć jakieś dramy, żeby utrzymać wenę na Bociana, a ciężko to przeprowadzić mając inny styl gry i nie mając czasu na takie sztuczne wymyślanie akcji (które byłyby głupie, bo po co Gromowi kolejna postać do dram?) Przykro mi, że nawet zmiana mistrza tego nie zmieniła, bo bardzo chciałam uczyć się u Akacjowego Kolca. Niestety nie jestem w stanie dać z siebie tyle tej postaci. Muszę wszystko jeszcze raz przemyśleć, czy mam czas na Artemidę i jeśli tak, to jaka powinna ona być, czy powinnam aż tak iść w eksperymenty. Jeśli wrócę za jakiś czas (bardzo duże prawdopodobieństwo, bo bardzo lubię Artemidę) to zobaczymy, czy powrócę Bocianem, czy jednak zupełnie nową, inną postacią, której będę starała się nie zaniedbać. Na forum będę zaglądać nadal, bo nie odchodzę zupełnie ;) Potrzebuję tylko przerwy, żeby wrócić do normalnego pisania na forum.
W skrócie Bocian -> nieaktywni
Dziękuję za grę całemu rodzeństwu Bociana, Sasance, Trzmielowi, Piaskowemu Podmuchowi i Słowiczej Łapie c:
Księżyce: 26 Mistrz: Bagienna Trzcina, could be worse. Płeć: kotka Matka: Łasicze Futerko (NPC) Ojciec: Jastrzębi Krzyk (NPC) Partner: nie. nie teraz.
Drobna i delikatna kotka o smukłej budowie ciała. Ma długie i chude łapy oraz odziedziczony po ojcu długi ogon. Krótkie bure futro terminatorki pokrywają tygrysie pręgi, zaś na szyi dumnie prezentuje się biały krawat. Jej łapy od samego dołu do nadgarstka również mają kolor śniegu. Oczy ma zielonkawe, jednak nie takie czyste jak u Łasiczego Futerka - ślepia Cienistej Łapy są mieszaniną koloru liści latem i jesienią, tworząc zielonkawo-brązową kompozycję składającą się z niewielkich kropek, kresek i plamek. Uszy kotki są spiczaste, łepek zaś owalny i nie za wielki. Wąsiska ma białe, wiecznie wyczyszczone, w przeciwieństwie do upapranych ziemią pazurów.
Mistrzyni Cienistej Łapy nieco ostudziła jej zapał i zmusiła ją do wyhamowania. Nie mówi już tak wiele jak dawniej, częściej zatrzymuje niektóre rzeczy dla siebie - słowem, stała się bardziej skryta. Dąży do zostania wojowniczką z uporem, przerażona możliwością mianowania jej na Matkę. Nie jest jakaś wyjątkowo gburowata, ale z pewnością częściej chodzi ze zwieszoną głową. Trochę jakby... wyblakła. Tak, to dobre słowo. Powoli zaczęła stawać się swoim cieniem i poważnieć. Jedną z niewielu cech, jakie się u niej nie zmieniły to ciekawość świata; kotka wciąż potrafi spędzić godziny na przypatrywaniu się owadom lub zlizywaniu deszczu jedynie dla zabawy. Częściej się złości i robi to znacznie dobitniej niż podczas gdy była kociakiem, momentami wybuchając gniewem oraz przelewając go na otoczenie. Z całą pewnością jest bardziej ponura i wreszcie zrozumiała, że świat nie jest ani piękny, ani sprawiedliwy. Czasem zazdrosna i wciąż wścibska.
Chyba to pora, żeby coś tu napisać.
Zauważyłam to już w grudniu - Artemida to dla mnie już nie frajda, a przykry obowiązek. Pisałam odpisy na ostatnią chwilę, odkładałam je tak długo, jak tylko się dało. A teraz wygasła mi nawet sesja z treningiem mojej jedynej postaci, bo na śmierć zapomniałam o tym, że w ogóle się tutaj zapisałam. Dlatego mówię wszystkim "do widzenia". Nie wiem czy odchodzę na zawsze, może wena i przyjemność wrócą. Zwyczajnie... nie mam serca oddawać komukolwiek Cienistej Łapy ani spalać za sobą mosty. Z tegoż powodu podjęłam decyzję:
Cienista Łapa > Zaginieni.
Najbardziej ze wszystkich przepraszam Mistrzynię mojego burasa, bo wiem, że długie nieodpisywanie potrafi zdenerwować. Przykro mi i żegnam.
Nie rzuca się w oczy. Jest kocurem średniego wzrostu o dość lekkiej budowie ciała, co nadrabia półdługą sierścią; najdłuższa jest na szyi gdzie tworzy kryzę, brzuchu i ogonie, ale również u nasady szczęki i na policzkach, łokciach i udach; dłuższy kosmyk na jego potylicy często lekko odstaje. Jego kruczoczarna szata nie jest szczególnie gęsta, przypomina nieco pióra; jest też często niedokładnie ułożona bądź wyczesana jedynie w połowie, gdyż stracił zainteresowanie w trakcie pielęgnacji. Biel pojawia się na jego pysku, skąd spływa na szyję, pierś i brzuch, białe ma również przednie łapy od palców po nadgarstki i tylne - aż po kolana. Głowę ma kwadratową, oczy stosunkowo wąskie, o barwie bladej żółci. Różowy nos okolony długimi, białymi wąsami jakie wywijają się ku dołowi.
Cechuje go dość lekkie podejście do życia; nie ma szczególnie wygórowanych ambicji i zadowala się tym, że płynie z prądem. Oportunista, który zawsze ocenia sens swoich poczynań oraz ewentualny zysk z podjętej akcji. Wolny duch, elastyczny i szybko przystosowujący się do zmian. Nie lubi się wysilać, ma stosunkowo słomiany zapał i jest wybitnie energooszczędny. Nie dla niego długie patrole i polowania, choć lubi się włóczyć samotnie, daleko poza ziemie swojego klanu. Nie czuje się szczególnie przywiązany ani do ziemi, ani do zasad, ani do kotów; ignoruje większość poleceń jeżeli nie widzi w nich zysku dla samego siebie. Z lubością nurza się we własnym cynizmie i nie stroni od pełnych kpiny uśmiechów; roztacza wokół siebie aurę tajemniczości, nie stroni od drobnych kłamstw i manipulacji słowem. Lubi towarzystwo pięknych kocic i rozmowy o niczym, rozwija wówczas skrzydła i czuje się jak w swoim żywiole. Życie traktuje z przymrużeniem oka i mało co bierze na poważnie.
chciałbym przypomnieć, że jest to temat na porzucanie części postaci przy jednoczesnym pozostaniu na forum innymi. jest osobny temat przeznaczony na »odejścia z forum, bo pisząc w tym temacie robi się tylko nadzieję innym graczom na to, że jednak zostajecie jakimś kontem :/
if itook youeverywhere, thenwell, youwouldn't knowhow to walk
if i spokeon yourbehalf,then well,you wouldn'tknow how totalk if igave youeverythingand everythingis what ibought
icantake it allback, i nevercared'bout whatyou thought
Wyrósł. Posturę odziedziczył po dziadku, co do tego nie ma wątpliwości. Jest spory jak na swój wiek, ma mocne, dobrze zbudowane łapy. Nie pozbył się jeszcze kocięcego tłuszczyku, który dodaje mu masy. Porusza się z gracją i płynnością, a na jego pyszczku często gości zalotny, zadowolony uśmieszek. Posiada długie i bardzo puszyste futerko, jest to szczególnie widoczne na ogonie, który na co dzień, w zwyczajnych sytuacjach, wygląda niczym szczotka do butelek, a co tu dopiero mówić o momentach, gdy kocur w chwili strachu lub złości nastroszy futro. Sierść jest barwy wypłowiałej bladej czerni. Oprócz tego na jego ciele pojawiają się białe znaczenia: na pyszczku (oprócz dolnej żuchwy), szyi, piersi oraz na łapach, gdzie na przednich widnieją tylko skarpetki, zaś tylne są do połowy białe. Jego oczy są dwubarwne - prawe oko jest bladozielone, natomiast lewe pozostało błękitne. Ma różowy nosek i wyjątkowo długie śnieżnobiałe wibrysy, które dodają mu uroku.
Nieprzewidywalny uwodziciel. Liść, wraz z wiekiem, zaczął sobie uświadamiać, iż jest przystojnym kocurem, który może podbić niejedno serce i skrzętnie zamierza z tego korzystać. Posiadanie partnerki - albo partnerek, jako że słowo "wierność" jest mu obce, gdyż jest poligamistą i ograniczenie się do "jednej" jest dla niego wielkim nieporozumieniem - jawi mu się jako dobry interes pełen korzyści i plusów. Szczególnie gustuje w niebieskich kotkach, nieważne jednolitych, pręgowanych, czy szylkretowych. Jest dumny, pewny siebie, uważa się za cud świata i nie ma zamiaru tego ukrywać. Lubi rozkazywać i rozstawiać wszystkich po kątach. Z początku delikatnie i miło, jeśli natrafi na opór zacznie się denerwować, a w ostateczności na śmierć się obrazi lub doprowadzi do kłótni, jednakże daruje to sobie jeśli uzna, iż podobne zachowanie może sprawić mu kłopoty. Kocurek jest nastawiony na dobro własne, nie czyjeś.
Nie spodziewałam się, że kiedyś napiszę w tym temacie. Niestety nie mam czasu na prowadzenie pięciu kont, a obecna atmosfera sprawia, że gra staje się coraz mniej przyjemna. Długo się nad tym zastanawiałam i ostatecznie doszłam do wniosku, że tak będzie najlepiej, a odkładanie tego w czasie nie ma sensu. Nie chcę oddawać Liścia do adopcji, zabijać go lub robić z niego npc, gdyż wiem, że w przyszłości prawdopodobnie do niego wrócę i chcę sobie zostawić otwartą furtkę.
Liściasta Łapa -> zaginieni.
Liść zawsze był ambitny, jednakże na treningu nie błyszczał tak jakby chciał, a choroba dodatkowo oddaliła go od ceremonii i awansowania w klanowej hierarchii. Sukces siostry, która jako pierwsza z rodzeństwa została wojowniczką, dodatkowo go przybił, bo nie tak miało być. Zniknięcia Słowik oraz oddalenie się od Piórka mocno się na nim odbiły, jego kontakty z Jastrząb również nieoczekiwanie się urwały. Kocur szybko zaczął olewać wszystko - obowiązki terminatora, treningi, oddalił się od rodziny, a przynajmniej od dziadka, matki i brata, gdyż tylko z nimi utrzymywał jako-taki kontakt. Zawsze miał w sobie coś z wędrownika i jako kociak chciał poznawać nowe ziemie. Nic więc dziwnego, że teraz to zrobił, wychodząc z obozu i oddalając się coraz bardziej od klanowych ziem. Któregoś dnia już nie wrócił, zostawiając po sobie puste legowisko.
Wyższy niż przeciętny dachowiec. Jeż ma półdługie futro które pomału odrasta. Nie posiada już łysych placków, jednak nadal jest nieregularne. Od nasady czaszki aż po tyłek włosy rosną w inną stronę. Jest czarno-białym tuxedo. Ma złote oczy.
Życie nigdy nie było miłe dla Jeżyka sprawiając, że można je było porównywać z serią niefortunnych zdarzeń. Co odbiło się na kocurku, nawet bardzo. Panika, wstyd, strach, niepewność kumulowała się w nim od kiedy tylko pamięta. Po każdej małym zwycięstwie; po dwóch krokach na przód następował krok do tyłu i niczym taniec tańczył tak z życiem przez kilka księżyców. Z deszczu pod rynnę, a potem mordą w jezioro. Jeż zaczął kumulować wszystkie emocje w środku, pod skorupą z cierpkiego humoru i ironii. Nie jest typem, który wskakuje do akcji w uderzenie serca - wręcz przeciwnie. Zjeż analizuje, jest bystrym i spostrzegawczym kocurem. Chętnie szuka alternatyw. Kieruje się raczej uczuciami niż zasadami, choć i te bierze pod uwagę. Uczy się wielu rzeczy, jak na przykład być facetem.
Krzemienna Łapa, Ropucha [W]
It's yo boi.
Zjeżak był od początku ciężki w kreacji. Był moją pierwszą postacią od długiego czasu, pierwszą na kotkach i nie był kociakiem, kiedy go brałem. Przechodził kilkanaście zmian i każda kolejna mi się nijak podobała, aż w końcu zniknąłem na 2 miesiące bo mnie odstraszał od forum. Nie chce się z nim męczyć, co chyba nikogo nie zdziwi, więc no.
Chce, żeby trafił do zaginionych.
Wątpię, żeby odszedł z klanu na własną łapę, bo był mu lojalny. Któregoś wieczoru nie wrócił do obozu a następnego dnia, patrol mógł znaleść kłębki futra i ślady krwi na granicy Klanu Cienia i ziemi niczyich.
Niebieska, pręgowana kotka z miodowymi oczami (kp)
Charakter Ringo nie uległ jakimś wielkim zmianą. Kotka nadal jest szczęśliwa i pełna optymizmu, próbująca zawsze znaleźć wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji. Uwielbia opowiadać wiele wymyślonych historyjek, lecz czasami są niezbyt trafne. Lubi pocieszać innym i dodawać im otuchy, przez co czasami nieświadomie zaniedbuje samą siebie. Ceni swojego ''brata'' ponad wszystko i jest zdolna wskoczyć za nim w ogień. Niezbyt lubi wspominać dawne czasy, które trochę boleśnie wspomina, ale mimo tego zależy jej na tym, aby żyć teraźniejszością, nawet jeśli może się okazać gorsza niż przeszłość. Nie przejmuje się zbytnio swoim wyglądem, dlatego często chodzi brudna, z piaskiem w swoim futerku i krwią zmieszaną z futrem swojego jedzenia między pazurami. Rzadko jej coś przeszkadza i toleruje nawet najgorsze zachowanie i dość mocną pogardę, obiecując, że się poprawi. Nie lubi wdawać się w kłótnie i bardzo często ich unika, zmieniając temat na przyjemny i wesoły. Jest nadopiekuńcza i nie potrafi mieć złego zdania o innych, stara się oceniać tylko ich dobrą stronę, reagując na wszelakie zaczepki z uśmiechem. Zawsze marzyła i do tej pory marzy o założeniu rodziny i nienawidzi samotności, dlatego obecność jej brata podnosi ją zawsze na duchu.
Kulka; Czekoladka {GK} ||
oof
więc ten, nie mam naprawdę siły się rozpisywać, bo jestem po prostu leniem więc ten Ringo > Zaginieni
Może kiedyś wrócę nią do gry. I spokojnie, spokojnie; nie odchodzę.
Największy z miotu, niemal czarny kocurek, u którego jedynie pysk, boki, brzuch oraz ogon zdobią brunatne, momentami piaskowe znaczenia. Tam, gdzie brązu mogło być więcej, jego włosie okrywa śnieżna biel. Przechodzi ona przez cały brzuch, szyje, zahaczając o łapy i nie zatrzymując się na głowie, bowiem przedziela jego pysk na dwie, bure połowy. Jego sierść jest długa, szczególnie na szyi, gdzie tworzy biały kołnierz, który wydaje się powiększać dużego kocurka. Tam, gdzie futro nie jest czarne bądź mleczne, jest przepasane przez tygrysie pręgi. Wbrew obecności kocięcego tłuszczyku, może poszczycić się masywną i postawną sylwetką. Głowa burasa jest okrągła, a duży pysk mocno do niej przylega, w towarzystwie głebokich, emeraldowych oczu. Jego łeb jest zawsze wysoko uniesiony, a ogon płoży się za nim, zachowując malutką odległość od ziemi, by nie ubrudzić czystego i ułożonego futra.
Zamieć z pewnością jest podręcznikowym przykładem kota stawiającego Klan na pierwszym miejscu. Z wręcz śmieszną dla kociaka powagą uwielbia słuchać Wojowników i Starszyzny, opowiadających o przeszłych czasach Klanu, oczywiście największą uwagę poświęcając bitwom. Ukrycie nie może się doczekać zostania terminatorem, a później Wojownikiem, by móc bronić Klanu i... oczywiście skopać zady wrogom, czyli osobnikom spoza jego stada. Zapewne nie raz posuszy mamie głowe o to by powiedziała mu co nieco o dawnych losach Rzeczniaków, którzy w jego oczach są o wiele lepsi od tych wszystkich Wojowników z Klanu Cienia, Gromu czy Wichru. Jego następną cechą jest upartość i stanie przy swoim za wszelką cenę. Może i jest małomówny, ale umie wtrącić swoje trzy słowa do każdej dyskusji, wyrażając swoje zdanie bez skrupółów, z przesadną szczerością. Nie rozwodzi się nad zdrowiem i obroną pojedyńczej jednostki, oczywiście poza swoją rodziną, która jest dla niego ważna. Ambicja kocurka będzie coraz to większa z każdym księżycem, jego planem jest zostanie najlepszym Wojownikiem, a może i kimś więcej? Kto wie.
Chociaż wydaje się poważny, nawet za bardzo jak na swój wiek, to lubi się pobawić z innymi, szczególnie ze swoim rodzeństwem. Do gustu przypadły mu "udawane" bijatyki i udawanie przywódców.
Górska Rosa [KC] Poranna Łapa [KW]
Cóż, myślałam nad tym długo, zdecydowanie za długo.
Z zamysłu Zamieć miał być świetną postacią, przynajmniej dla mnie. Mój pierwszy miot fabularny, wizja tak bardzo rozbudowanego drzewa genealogicznego, które jest odgrywane przez świetnych graczy była po prostu... "wow". Niestety po czasie pisanie na nim przynosiło mi większe trudności, aż... potoczyły się odejścia. Jak na złość, były to odejścia osób, których postacie były najbliższe mojemu Śnieżnemu Królowi. Tak właśnie też powalił mi się mój cały concept na postać, siedzę nad klawiaturą i kompletnie nie wiem od jakiej strony ugryźć jego posty.
Szkoda, podobał mi się zamysł, podobała mi się bardzo(!) jego galeria i strasznie dziękuję za wszystkie arty, które dostałam... od was. Może było za wcześnie na kolejną postać, przez to też coraz mniej pisałam na Górce i Brzask? Ten czas poświęcę teraz dla nich.
Zamieć -> zaginiony
Jest bardzo lojalny kodeksowi, jednak myślę, że pewnego razu mógłby podążyć za jakimś Wojownikiem, który podejrzanie wyczmychnie z obozu, ostatecznie gubiąc drogę do klanowego obozu, trafiając aż do domostwa dwunożnych (jeśli to możliwe). Jest szansa, że jeszcze kiedyś nim wrócę, jednak dosyć mała.
Cechą charakterystyczną kocura jest rozdarte na pół prawe ucho - ślad po walce z jenotem. Rana zdążyła się zagoić, jednak ucho nie zrosło się w całość i mniej-więcej od połowy jest podzielone na dwie połówki. Podczas dorastania, jego chude łapy stały się bardziej masywne, pasujące do reszty ciała. Jest wysoki i dobrze zbudowany, ale absolutnie nie za gruby. Dzięki dużej dawce ruchu jego mięśnie ładnie rysują się pod futerkiem i nie ma miejsca na choćby gram dodatkowego tłuszczu. Jego futro jest koloru szarego, pokryte grubymi, czarnymi pręgami, które nie zlewają się w szaro-burą masę, a bardziej przypominają pręgi tygrysa. Na ciele nie ma białych znaczeń; wyjątkiem jest niewielka plamka na pyszczku, konkretniej na brodzie. Tym, co wyróżnia go od innych są jego przenikliwe, jasnozielone oczy.
Grad od małego umiłował sobie walkę; na początku oczywiście jako zwykłe przepychanki między rodzeństwem. Jest pewny siebie i ciekawski, lubi poznawać nowe rzeczy – ale raczej przez doświadczenie, niż słuchanie starszych. Jego odwaga czasami wpędza go w kłopoty, ale mimo to nie zmienia swojego zachowania.
Pewnego dnia Gawron nie wrócił na noc do kryjówki w Leśnych Ostępach, którą dzielił ze swoim partnerem. Grad w pierwszym momencie nie panikował - pomyślał, że być może czarny wybrał się na nocne polowanie lub spacer. Nie wracał jednak przez wiele godzin i w końcu były Zastępca Klanu Wichru rozpoczął poszukiwania. Kilka dni spędził na dokładnym przeszukiwaniu okolicznych ziem - gdzieniegdzie pozostał zapach jego partnera, ale niestety nigdzie nie było widać czarnego kocura. Stało się jasne, że opuścił te tereny. Zielonooki nie mógł jednak tak zostawić tej sprawy. Wrócił się do miejsca, w którym wyczuwał jeszcze woń czarnego kocura, choć bardzo wątłą, i ruszył dalej. Gawron był jego jedyną ostoją i mieszkanie w Leśnych Ostępach bez niego nie miało dla syna Stokrotkowej Łąki najmniejszego sensu. Wprawdzie i tak planował przeprowadzkę, choć miał poczekać z nią do Pory Młodych Liści i wyruszyć oczywiście z partnerem u boku. Wyprawa poszukiwawcza nie była czymś, co przyszło kocurowi łatwo, choć nie dlatego, że bał się czychających na niego niebezpieczeństw w nieznanych mu miejscach. Były jedynie dwa racjonalne wytłumaczenia zaginięcia Gawrona: albo coś mu się stało, albo po prostu nie chciał już z nim być i Grad nawet nie potrafiłby ocenić, która wersja wydarzeń była gorsza. Ostatnia namiastka radości, miłości i czegoś, co trzymało go przy życiu zniknęła tak nagle, stawiając byłego Zastępcę po raz kolejny w tragicznej sytuacji.
Klan Wichru, który tak bardzo widział w szaropręgowanym kocurze niebezpieczeństwo może zacząć spać spokojnie. Rzekomo niebezpiecznego kota nie będzie w okolicy Czterech Klanów przez jakiś czas, być może już nigdy. Wygnany, zapomniany i niekochany przedziera się teraz gdzieś przez nieznajome tereny, desperacko pragnąc odzyskać swojego partnera, choć szanse na to są minimalne, a zawsze pewnego siebie kocura zaczyna dopadać coraz większe zwątpienie w siebie.
I have not thought at all about my own reward
I really didn't come here of my own accord
Just don't say I'm
D a m n e d for all time
Gradowy Podmuch -> zaginieni Bardzo nie chciałam tego robić. Cały czas miałam nadzieję na nieco mniej tragiczny los Grada. Niestety przez zaginięcie Gawrona dalsza rozgrywka nim nie ma fabularnego sensu. Być może przyjdzie jeszcze lepszy czas dla niego - bardzo bym się z tego ucieszyła - ale to na pewno nie teraz.
Uciekaj chłopcze od wielkich idei co
Niczym bajeczne race płoną nad moim miastem
Biegnij teraz jak łagodny zwierz
Biegnij by dowiedzieć się
O sobie samym i o świecie co Zimny jest jak lód
Biegnij dalej sam
Żeby sprawdzić co cię martwi
Żeby sprawdzić komu ufać Kogomijaći siębać
Owocowa Łapa nie należy do grupy wysokich kotów w klanie, bardziej pasuje do tych o przeciętnym wzroście. Porusza się na dobrze umięśnionych łapach swym szybkim krokiem, który rzadko kiedy ustaje. Pyszczek kotki, zazwyczaj uśmiechnięty, jest długi i zdecydowanie bardzo ekspresywny, łatwo stwierdzić jakie dziś posiada humor. Ciało jej jest pokryte krótką i miękką sierścią o białym kolorze z rudymi plamami na twarzy, pysku, grzbiecie oraz na całkowicie rudym ogonie. Owalna głowa posiada różowy nos jak i dwukolorowe ślepia, lewe będąc w żółtym kolorze a prawe pozostając przy niebieskiej barwie od urodzenia.
Cierpliwa z niej sztuka, z chęcią zajmie się kociętami w kociarni jak tylko znajdzie czas na to. Zwyczajnie pląta się koło kociarni czy przy świeżo mianowanych terminatorów - nawet nikogo by to nie zdziwiło gdyby zamiast wojownikiem zostałaby matką. Z chęcią zagada do każdego, nie zależnie czy to młody czy nieco starszy kot, zawsze znajdzie miejsce na krótką rozmowę o pogodzie czy o najnowszych wieściach nawet gdyby tylko ona się zdecydowała na wygadanie się. Z natury uparta i trudno na zmianę jej idei, jak się uprze, że A to B, nikt nie ma prawa jej wmówić że prawda jest inna, chyba że się chce ją poddenerwować i wejść w dyskusję której wynik jest wiadomy zanim się zacznie.
Nie do końca spodziewałam się, że gra Owocową Łapą kiedykolwiek mogłaby sprawić, że czułam się zmuszona do pisania postów gdy na początku sprawiało mi to niesamowitą przyjemność i radochę. A więc skoro nie chcę trzymać ją w limbo czasoprzestrzeni, chciałabym oddać ją do grupy NPC.
Nie widzę powodów aby Gałązka uciekła z klanu czy bodajże jakimś prawem zaginęła pewnego dnia. Równie dobrze, nie sądzę abym kiedykolwiek miała chęć powrotu nią na fabułę, więc pomyślałam, że teraz będzie miała szansę, na to co by się jej spodobało, na założenie rodziny i pilnowanie maluchów w kociarni jak znajdzie sobie jakiegoś kocur do wytrzyma jej ciągłe paplanie.
Tak czy inaczej, chciałabym przeprosić wszystkich użytkowników z którymi pisałam na tym koncie.[hide]Nie wiem, czy mogłabym opisać jej charakter i wygląd aby została w spisie NPC, nawet czy mogłabym jej dać jakieś zdjęcie, gdzie byłoby ją widać. [/hide]