Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Wędrował, wędrował... I chyba wrócił w to samo miejsce? Albo był w całkowicie nowym, ale natrafił na drzewo, które już dzisiaj widział? Nie wiadomo! W każdym razie, to była ta dziwna, smutna roślina o charakterystycznej, szarej korze. Wcześniej nie udało mu się jej zebrać, bo okazała się strasznie krucha... No to może tym razem pójdzie lepiej?
Trzmielopręgi: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60/70
+2 ziarna pokrzywy (+12 MED exp)
+5exp (badylarka)
+1 liść ogórecznika (+2 MED exp)
+1 liść miodunki (+2 MED exp)
+3 motki pajęczyny (+21 MED exp)
+3 liście gwiazdnicy (+12 MED exp)
+2 liście jeżyny (+5 MED exp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Obrzucił drzewo niepewnym spojrzeniem. Może nie powinien być taki podejrzliwy, może tamto było po prostu chore, a temu powinien dać szansę? No, spróbuje, miał nadzieję że nie pożałuje. Tak samo jak wcześniej, zabrał się wyłącznie za korę.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Sytuacja się powtórzyła. Kora znów nie chciała odczepiać się od drzewa, a jeśli już Trzmielopręgiemu udawało się ją wyrwać, kruszyła się na drobniejsze kawałki. Ugh, to na pewno nie sprawi, że się do wierzby przekona. Może pomyśleć, że ciągle robił coś źle, dlatego nie wychodziło, ale... To raczej kwestia pecha lub, jak kto woli, przypadku. Nie może być tylko dobrze.
Trzmielopręgi: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60/70
+2 ziarna pokrzywy (+12 MED exp)
+5exp (badylarka)
+1 liść ogórecznika (+2 MED exp)
+1 liść miodunki (+2 MED exp)
+3 motki pajęczyny (+21 MED exp)
+3 liście gwiazdnicy (+12 MED exp)
+2 liście jeżyny (+5 MED exp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Może po prostu drzewo nie było medykamentem i miało taką korę normalnie, a on dał się złapać. No nic, nie ważne, co pech to pech. Po prostu ruszył dalej, licząc na coś mniejszego.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Chwila przerwy, może szło mu zbyt dobrze... Mógł teraz nieco odpocząć (zakładając, że się jakkolwiek zmęczył!), bo na horyzoncie nie pojawiło się nic wartego uwagi. Oby to były tylko chwilowe braki.
Trzmielopręgi: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60/70
+2 ziarna pokrzywy (+12 MED exp)
+5exp (badylarka)
+1 liść ogórecznika (+2 MED exp)
+1 liść miodunki (+2 MED exp)
+3 motki pajęczyny (+21 MED exp)
+3 liście gwiazdnicy (+12 MED exp)
+2 liście jeżyny (+5 MED exp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Jak na złość, gdy stwierdził że potrzebuje dwóch ostatnich krzaczków, to nagle wszystkie rośliny się zmówiły i się przed nim ukryły? Szedł dalej, w końcu musiał na coś natrafić.
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
Chciał, więc dostał. Nie była to jednak żadna roślina, ale równie potrzebny medykament. Znów pajęczyna. Tym razem jednak nie była ona zawinięta na stabilnych korzeniach wielkiego drzewa, a między gałązkami jakiegoś bliżej nieokreślonego krzewu. Jeden zły ruch i wszystko będzie się nadawało do kosza... Ale chyba warto spróbować!
Trzmielopręgi: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60/70
+2 ziarna pokrzywy (+12 MED exp)
+5exp (badylarka)
+1 liść ogórecznika (+2 MED exp)
+1 liść miodunki (+2 MED exp)
+3 motki pajęczyny (+21 MED exp)
+3 liście gwiazdnicy (+12 MED exp)
+2 liście jeżyny (+5 MED exp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Oczywiście, że nie zamierzał przejść obojętnie obok pajęczyny. Podszedł do krzewu z patykiem w pysku i najdelikatniej jak potrafił, zaczął nawlekać na niego nici. Byłoby głupio, gdyby zmarnował coś co znał i to coś tak potrzebnego...
Mistrz: Życie Płeć: kocur Matka: Okoniowy Ogon [*] Ojciec: Gilowe Gardlo [*] Partner: brak
Niebieski oriental, pręgowany klasycznie, o bardzo blado zielonych oczach i szarym nosku. Co do sylwetki, nadzwyczaj szczupły i wysoki.
Debil generalnie
Kornik [KG], Ślimaczek [S] i trupy
W zbieraniu pajęczyny nabierał wprawy, to zdecydowanie! Podszedł do swojego zadania ostrożnie i w rezultacie udało mu się zebrać aż trzy sztuki medykamentu. W stanie idealnym, rzecz jasna.
Trzmielopręgi: lvl: 5 | S: 12 | Zr: 13 | Sz: 10 | Zm: 10 | HP: 70 | W: 60/70
+2 ziarna pokrzywy (+12 MED exp)
+5exp (badylarka)
+1 liść ogórecznika (+2 MED exp)
+1 liść miodunki (+2 MED exp)
+3 motki pajęczyny (+21 MED exp) + 3 motki pajęczyny (+21 MED exp)
+3 liście gwiazdnicy (+12 MED exp)
+2 liście jeżyny (+5 MED exp)
religion is a breeding grond when devil's work is deeply found
▪ ▪ ▪ teeth as sharp as cathedral spires • slowly
• sinking
• in
Ogromny i puchaty buro-biały kocur o zielonych oczach. Bury znajduje się na czubku głowy, grzbiecie, ogonie i podbródku. Biel z kolei na brzuchu, łapach i szyi. Posiada różową obrożę.
Strachliwy, kłamliwy, nerwowy, a do tego łatwo się stresuje, las przyprawia go o dreszcze. Z pozytywów: raczej sympatyczny, ale mała szansa, żeby za kogoś nadstawiał karku (z małymi wyjątkami).
Kolejne trzy motki do kolekcji, razem sześć. Doliczył do tego jeszcze pozostałe medykamenty i stwierdził, że tyle powinno mu wystarczyć. Wziął więc motki i ruszył, by zebrać pozostałe rośliny.
Księżyce: 32 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: wartki potok Ojciec: psie serce Trwałe urazy: poszarpane krawędzie uszu; na lewej małżowinie poziome rozcięcie; blizny na lewej skroni; oderwana końcówka prawego ucha
gibki i żylasty ❖ mało umięśniony ❖ wysoki ❖ krótkowłosy ❖ niebieski ❖ pręgowanie ticked ❖ błękitne oczy ❖ biel na żuchwie, gardle, palcach i podbrzuszu ❖ poszarpane krawędzie uszu, na lewej małżowinie poziome rozcięcie oraz blizny na lewej skroni ❖ oderwana końcówka prawego ucha
Typowy osiedlowy cwaniaczek, raczej nikogo nie powinno dziwić to, jaki jest, biorąc pod uwagę warunki, w jakich przyszło mu dorastać. Cechuje się znakomitymi zdolnościami maskowania swoich emocji, bo na osiedlu tylko to pomagało mu przetrwać. Potrafi dostosować się do sytuacji, dzięki czemu tak naprawdę część kotów, z którymi utrzymywał jakieś znajomości - ma o nim dość pozytywne zdanie. Zaskarbia sobie sympatię innych kotów, jednak mimo wszystko stara się trzymać je na dystans. Często jest dość gwałtowny, szybko reaguje w różnych sytuacjach i niekoniecznie potrafi wtedy opanować emocje, choć stara się, aby mimo wszystko pozostać opanowanym. No i kłamie. Jak z nut, często nawet niespecjalnie, po prostu... od tak, i przychodzi mu to z ogromną łatwością.
Potrzebował żarcia w trybie, powiedzmy, natychmiastowym. Przeszedł długą drogę od osiedla aż tutaj i jego żołądek błagał o posiłek. Zawędrował w miejsce, które wydało mu się być w porządku do spróbowania swoich sił. Szerokie połacie lasu musiały obfitować w zwierzynę nawet pomimo zimy, a stanowiły też bezpieczne miejsce - zawsze mógł wspiąć się na jakieś drzewo w razie, gdyby spotkał lisa czy psa, tudzież cokolwiek tak naprawdę. Skupił się więc na poszukiwaniach zwierzyny. Nie był wybredny, w tym momencie zżarłby cokolwiek.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Zdecydowanie było to dobre miejsce na polowanie – jedyną przeszkodą, na którą trzeba było uważać, był znajdujący się blisko Klan Cienia i fakt, że nie było ciężko o przekroczenie granicy.
Grzechotnik szedł przed siebie, zostawiając ślady łap w śniegu; kilka lisich długości dalej zauważył na powalonym pniaku ryjówkę.
Księżyce: 32 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: wartki potok Ojciec: psie serce Trwałe urazy: poszarpane krawędzie uszu; na lewej małżowinie poziome rozcięcie; blizny na lewej skroni; oderwana końcówka prawego ucha
gibki i żylasty ❖ mało umięśniony ❖ wysoki ❖ krótkowłosy ❖ niebieski ❖ pręgowanie ticked ❖ błękitne oczy ❖ biel na żuchwie, gardle, palcach i podbrzuszu ❖ poszarpane krawędzie uszu, na lewej małżowinie poziome rozcięcie oraz blizny na lewej skroni ❖ oderwana końcówka prawego ucha
Typowy osiedlowy cwaniaczek, raczej nikogo nie powinno dziwić to, jaki jest, biorąc pod uwagę warunki, w jakich przyszło mu dorastać. Cechuje się znakomitymi zdolnościami maskowania swoich emocji, bo na osiedlu tylko to pomagało mu przetrwać. Potrafi dostosować się do sytuacji, dzięki czemu tak naprawdę część kotów, z którymi utrzymywał jakieś znajomości - ma o nim dość pozytywne zdanie. Zaskarbia sobie sympatię innych kotów, jednak mimo wszystko stara się trzymać je na dystans. Często jest dość gwałtowny, szybko reaguje w różnych sytuacjach i niekoniecznie potrafi wtedy opanować emocje, choć stara się, aby mimo wszystko pozostać opanowanym. No i kłamie. Jak z nut, często nawet niespecjalnie, po prostu... od tak, i przychodzi mu to z ogromną łatwością.
Ryjówka była czymś na tyle malutkim, że raczej się nią nie naje. Ale posłuży mu jako przystawka, o! Idealnie. Obniżył się na łapach i zaczął skradać w stronę gryzonia, powoli, ostrożnie. Polowanie miał w małym paluszku, jak tylko trafił na osiedle, początkowo starał się polować w tych bardziej zielonych częściach miasteczka, więc był obeznany z bardziej leśną zwierzyną. Wiedział, że musi przenieść ciężar ciała na tylne łapy i też tak właśnie postąpił, podchodząc coraz bliżej. Kiedy podszedł na odpowiednią odległość, wyskoczył, chcąc dopaść do ryjówki w jednym susie, nie musząc przedzierać się przez śnieg.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Ośnieżone tereny nie przeszkodziły kocurowi zbytnio w skradaniu, nawet jeśli odznaczał się na białym tle. Bezszelestnie zbliżył się do ryjówki i skoczył na nią, od razu ją zabijając.
Księżyce: 32 Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: wartki potok Ojciec: psie serce Trwałe urazy: poszarpane krawędzie uszu; na lewej małżowinie poziome rozcięcie; blizny na lewej skroni; oderwana końcówka prawego ucha
gibki i żylasty ❖ mało umięśniony ❖ wysoki ❖ krótkowłosy ❖ niebieski ❖ pręgowanie ticked ❖ błękitne oczy ❖ biel na żuchwie, gardle, palcach i podbrzuszu ❖ poszarpane krawędzie uszu, na lewej małżowinie poziome rozcięcie oraz blizny na lewej skroni ❖ oderwana końcówka prawego ucha
Typowy osiedlowy cwaniaczek, raczej nikogo nie powinno dziwić to, jaki jest, biorąc pod uwagę warunki, w jakich przyszło mu dorastać. Cechuje się znakomitymi zdolnościami maskowania swoich emocji, bo na osiedlu tylko to pomagało mu przetrwać. Potrafi dostosować się do sytuacji, dzięki czemu tak naprawdę część kotów, z którymi utrzymywał jakieś znajomości - ma o nim dość pozytywne zdanie. Zaskarbia sobie sympatię innych kotów, jednak mimo wszystko stara się trzymać je na dystans. Często jest dość gwałtowny, szybko reaguje w różnych sytuacjach i niekoniecznie potrafi wtedy opanować emocje, choć stara się, aby mimo wszystko pozostać opanowanym. No i kłamie. Jak z nut, często nawet niespecjalnie, po prostu... od tak, i przychodzi mu to z ogromną łatwością.
Łatwo mu poszło. Był urodzonym łowcą, nic dziwnego, to pewnie przez geny, jakie się w nim znajdowały. Zakopał ryjówkę po warstwą śniegu, po czym ruszył przed siebie. Skoro miał już przystawkę, oczekiwał teraz... czego, śniadania? Jednego z kilku! Zamierzał zrobić sobie porządne zapasy, żeby nie musieć martwić się o krzyczący żołądek.