Logo Artemidy
Kamienne Pazury
#1
Rząd kilku kamiennych krzyży ustawionych wzdłuż drogi do Starego Kurhanu. Przed założeniem Pożogi klanowe kotki właśnie od nich nazwały cmentarz "Kamiennymi Pazurami". Obecni mieszkańcy doskonale zdają sobie sprawę, że figury nazywają się krzyżami, czasem używają jednak dawnego nazewnictwa - na poły z przyzwyczajenia, na poły w żartach, drwiąc z ubogiej wiedzy od pokoleń żyjących w dziczy kuzynów.

_________________
Poprzedni opis napisałx
Gdy koty po raz pierwszy zwiedzały te ziemie, nie były w stanie odgadnąć, czym są wystające z ziemi kawałki kamienia i wyrastające z nich skrzyżowane ze sobą dwie proste linie, w wielu miejscach ułamane i nadgryzione przez ząb czasu, a także porośnięte bluszczem. Mogły oczywiście zgadywać, że to jakiś dawno zapomniany twór dwunogów – w okolicy nie było bowiem świeżych śladów, a jakiekolwiek zapachy dawno zwietrzały – jednak przeznaczenie tego miejsca pozostaje nieodgadnione, chociaż każdy bezwłosy natychmiast wiedziałby, że ma do czynienia ze starym cmentarzem. W końcu jednak ktoś z czterech klanu doszedł do wniosku, być może częściowo w żartach, że kamienne, krzyżujące się „patyki” w jakiś sposób przypominają skrzyżowane ze sobą pazury… a nazwa się przyjęła.
im ciemniejsza noc, tym jaśniejszy dzień
światło ma moc i nie zgasi go cień
światło ma moc, ciemność jej nie ogarnia
choć cienie są zawsze po drugiej stronie światła
LVL 0 0 / MAX
MedLVL 0 0 / 100
0
Siła
S
0
Zręczność
Zr
0
Szybkość
Sz
0
Zmysły
Zm
0
Punkty Życia
HP
0
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#2
Królicza tuż po incydencie, jaki miał miejsce na treningu z Bagienną Trzciną, oddaliła się na niczyje tak szybko, jak było to możliwe, zastanawiając się, jak jej osoba mogła doprowadzić do tego, że jej mistrzyni i jej przyjaciółka się pokłóciły. Bagienna Trzcina miała wtedy wyciągnięte pazury! A to wszystko przez nią!
Tyle przemocy, tyle pomówień i agresji... Chmielograb. Bagnienna Trzcina. Krogulec. Olchowa Łapa. Po co? Dlaczego?
Idąc, dalej zastanawiała się nad tymi wszystkimi strasznymi słowami, któe mówiono o jej przyjacielu, Cichej Łapie, Pochmurnej Łapie... Jak zwał, tak zwał. Dla niej bury kocur dalej był Cichą Łapą i nadal był jej przyjacielem, a sama Królicza wiedziała, że nie spocznie, dopóki nie udowodni, że cała ta sytuacja to jedno wielkie nieporozumienie. Ostatnimi czasy często wychodziła spacerować po granicach pod pretekstem patrolu, jednakże nie znalazła tam byłego rzeczniaka. Teraz, kiedy poszła na tereny niczyje, również nie wiedziała, gdzie się on znajduje i zaczęła się bać, że coś mogło się mu stać. Co, jeśli faktycznie go zabili, wierząc w te straszne pomówienia na jego temat? Co, jeśli któryś z przywódców wysłał patrol, by zniszczyć kocura?
Nie, nonsens, przecież Cicha Łapa, JEJ Cicha Łapa, był silny... I potężny! I porządny! I miał bardzo dobre serduszko, tylko je ukrywał, chociaż na inny sposób, niż większość wojowników!
Rozmyślając tak sobie i tupiąc, dotarła w końcu do dziwacznego miejsca pełnego kamieni i jakichś twardych patyków ( tak, spróbowała złapac jeden z nich w zęby, żeby sprawdzić, co to za roślina i niestety przekonując się, że nie jest w stanie odgryźć sobie kawałka i że faktycznie nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziała ). Kompletnie nieświadoma tego, że jest w miejscu, któe zapewne znienawidziłaby od razu, gdyby poznała jego przeznaczenie, usiadła sobie z uśmiechem na jednej z podniszczonych płyt i z uśmiechem na pysku obserwowała ćwierkające w oddali wróbelki. Żyły! I właśnie dlatego, że były żywe, były piękne!
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#3
Krążyłem jak drapieżny ptak po okolicy, szukając swojej kolejnej ofiary. Znajdowałem się po drugiej stronie potoku, który ciągnął się od siedliska koni i ograniczał tereny dwóch istotnych dla mnie klanów - Wichru oraz Cienia. Klan Cienia zyskiwał osobistościami i Króliczą Łapą, która wciąż nie zrealizowała do końca poleconego przeze mnie zadania, natomiast w Klanie Wichru żyła moja Różyczka i, kto wie, być może moje pierwsze potomstwo. Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej byłem skłonny ku tej opcji. Co prawda, był to mój pierwszy raz i jeszcze nie do końca widziałem, jak to wszystko przebiega, ale obecnie miałem to doświadczenie już nie raz za sobą. Swoją drogą, młode kocice w mieście były bardzo chętne do przeróżnych harców, więc, cytując samego siebie, miałem nie skorzystać?
Szedłem spokojnie i lekko niedbałym krokiem z daleka od granicy klanów, mijając dziwną drewnianą chatę na nogach, która wyglądała jak punkt obserwacyjny ludzi. Prawdę mówiąc, nawet nie widziałem na horyzoncie Czarnego Ogona, ponieważ przysłaniał mi go las. W pewnym momencie dotarłem do dziwnego miejsca, prawie polany z kamiennymi blokami, porośniętymi chaszczami bluszczu i innych roślin. Pleśń pokazywała mi w mieście podobne miejsce. Ludzie zakopywali tam swoich własnych zmarłych i w miejscu ciała stawiali tego typu oznaczenie. Nie przypuszczałem, że znajduje tutaj opuszczone cmentarzysko dwunogów. Ległem przy jednym ze skrzyżowanych ze sobą, kamiennych pazurów, by odpocząć i się zrelaksować. Leżałem tak patrząc, jak słońce leniwie przesuwa się po nieboskłonie aż do momentu, gdy nie wyczułem pewnej woni. Od razu rozpoznałem w niej Króliczą Łapę.
- Królicza Łapo. - Podkradłem się do niej, a potem odezwałem się krótko ją wołając. Może teraz opowie mi czego się dowiedziała? Swoją drogą, dziwne, że spotkaliśmy się akurat tutaj. Może Gwiezdni wskazali jej tę ścieżkę? Prawie zabawne. Zmrużyłem oczy i cofnąłem uszy przygotowując się w ten sposób do potoku słów, który był już w gotowości.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#4
Królicza Łapa obserwowała sobie okolicę, z uśmiechem grzejąc się w słońcu, kiedy nagle ktoś powiedział całe zdanie TUŻ OBOK NIEJ, podczas, gdy ona go nie zauważyła!
Serce przyspieszyło jej momentalnie, ona sama zaś podskoczyła jak oparzona, ruszając do ucieczki i po kilku krokach dopiero orientując się, że zna głos, który te słowa wypowiedział - Cicha Łapa!
Nie wiedziała w sumie, czy cieszy się, że go widzi, czy nie. Do jej głowy napłynęła nagle masa wątpliwości - a co, jeśli okaże się, że inni móiwli prawdę, że tamten naprawdę zrobił c o ś xz ł e g o, że naprawdę jest niebezpieczny, że trzeba na niego uważać? A przecież ona była tu sama?
Nie, nonsens. Przecież to był jej Cicha Łapa, przecież już ustaliła sobie, że to wszystko jest tylko jednym wielkim nieporozumieniem i że musi to wszystko sobie z nim wyjaśnić, żeby dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi i kto ( oczywiście w dobrych intencjach, jednakże strasznie mieszając przy tym jej w głowie ) tak bardzo oczernił jej przyjaciela, który przecież z pewnością nic okrutnego by nie zrobił! Coś tu było nie tak i na pewno nie była to wina Cichej Łapy, a ona to już w ogóle zachowała się okropnie! Tak po prostu odbiegła od niego, jakby był jakimś potworem, co, jeśli przez to będzie mu przykro? To było bardzo niemiłe zachowanie!
Ale z drugiej strony, teraz, kiedy zorientowała się, że mogli mówić prawdę, faktycznie się bała.
Z tej pierwszej nie rozumiała właściwie, dlaczego - przecież to był jej przyjaciel! Oczywiście nie zamierzała tak od razu uciekać, musiała wysłuchać tego, co miał do powiedzenia - inaczej nie byłaby miła - no i oczywiście musiała usłyszeć od niego, że to wszystko to jest jedna czysta bzdura, przez co będzie mogła bronić go przed innymi, na przykład Bagienną Trzciną, która z pewnością miała dobre intencje, ale chyba nie lubiła jej przykaciela.
- M... Musz... E... E... Ę - wydukała z siebie w końcu, bojąc się zadać kocurowi to pytanie, bo wiedziała, że jest jak najbardziej nie na miejscu i że jej brak wiary może być dla niego ciosem... Ale też MUSIAŁA mieć dowody, podeszła więc bliżej i wskoczyła na kamienną płytę, ponownie na niej siadając. - M... Muszę wie-eeeedzieć, c-czy t-to pra-awawda, ż-że... - wzięła głęboki wdech, po czym wypuściłą powietrze ze świstem - ż-że z-ro-robiłeś krzy-krzywywywdę ta-tamtej kokoko-tce - wyrzuciła z siebie w konńcu. - Kla-klakla-ny oska-karżają cie-ę o co-oś stra-asznego, aaa... jaa-aa mu-szę wie-edzie-ć, ż-że... czyyy to... praprapra-wdaa - wydukała znowu, spuszczając wzrok z oczu Chmielograba. Nie mogła w nie patrzeć, nie po tym, o co się go przecież pytała w tak okrutny i potworny sposób. - I-ina-cze-ej nie bebe-będę moooo-gła cie-ę bro-ooo-nić - dodała jeszcze, nadal nie podnosząc wzroku i wstydząc się za to, jak źle się wobec niego zachowała. Ale... Jak to już było wcześniej powiedziane, jak inaczej miała go bronić?
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#5
Patrzyłem na nią, ale coś w jej zachowaniu zaczęło mnie niepokoić. Nie rzuciła mi się z łapami na szyję, jak zawsze, gdy mnie witała, ani nie wyrzuciła z siebie prędkiego potoku słów. Coś tutaj nie pasowało. Chwilę milczała, co było zupełnie do niej niepodobne. Od razu spochmurniałem na pysku przeczuwając, że coś jest nie tak. Sam nie miałem zamiaru się odzywać aż Królicza Łapa mi nie odpowie, więc cierpliwie czekałem na moment, w którym zdecyduje się odezwać.
Zamiast normalnej, zwartej wypowiedzi zaczęła dukać każde słowo, rozdrabniając je na części. Wyglądało na to, że bardzo dobrze odebrałem sygnały, które zauważyłem. Ściągnąłem brwi przyglądając jej się uważnie. Wydawało mi się, że się mnie lęka, ale wciąż tu stała i próbowała mi coś przekazać. Słuchałem jej uważnie, sklejając sobie w całość jej wypowiedź i analizując ją w trakcie. A więc Świetlikowa Gwiazda poinformował również Klan Cienia o moim występku i teraz moja relacja z białą kocicą została wystawiona na próbę. Musiałem wymyślić dobre argumenty i postanowiłem nieco poprawić historię, którą sprzedałem ich medyczce. Pytanie tylko, czy mój wuj zadał sobie tyle trudu, aby powiedzieć im o mnie coś więcej? Musiał, skoro pomimo przedstawiania się innymi imionami i tak mnie rozpoznali, i Królicza Łapa zadawała takie, a nie inne pytania.
- Zrobiłem jej krzywdę, ale nie taką, o której słyszałaś. Sama chciała tego co się stało. Przestraszyła się, gdy nie wymierzyłem siły i zbyt mocno złapałem ją za kark, raniąc jej skórę, Królicza Łapo - zacząłem. Miałem nadzieję, że złapie haczyk. Według niej miałem przecież takie dobre serce. Może pomyśli, że chciałem jedynie wyręczyć jej przysługę, jeśli sama tego pragnęła? Zacząłem się zastanawiać czy nie dowiedziała się czegoś więcej.
- Świetlikowa Gwiazda z wiekiem traci nie tylko życia, ale również zmysły. Był wtedy w pobliżu i wmówił sobie, że ją zgwałciłem, ponieważ mnie zaatakowała zaraz po tym. Zapewne była w szoku przez krew na karku. Chciałem ją przeprosić, ale nie zdążyłem. Mój wuj wygnał mnie z klanu nie słuchając żadnych wyjaśnień. Stwierdziłem, że nie mam tam czego szukać, skoro we mnie zwątpił. - Nie miałem zamiaru mówić, że nic takiego nie miało miejsca, ponieważ według mojej logiki nie dałoby to zamierzonego skutku, a wręcz odwrotny, gdyż najwyraźniej tamten dzień zapisał się w historii nie tylko mojej oraz Różyczki, ale również krążył po innych klanach. Dlatego właśnie przedstawiłem to wydarzenie w zupełnie innym, odmiennym świetle. Widziałem, że na mnie nie patrzy i postanowiłem na razie nie zmniejszać odległości pomiędzy nami. Najpierw muszę poczekać na jej odpowiedź. Nie mogłem się w tej sytuacji spieszyć, chociaż z tyłu głowy krążyło mi wiele pytań, które musiałem jej zadać.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#6
Zmrużyła nieco swoje wielgachne oczęta, przez co niemalże nabrały normalnych rozmiarów, patrząc na kocura. Zrobił jej krzywdę z jej własnej winy? No ale jak to? Bo się przestraszyła? To nie powinien jej przecież straszyć, to niemiłe! Wiadomo, pewnie nie chciał i nie zrobił tego celowo, ale tak być nie powinno i Chmielograb powinien o tym wiedzieć! A nawet, jeśli nie wiedział, to zaraz się dowie, bo Królicza nie zamierzała tego ot tak zostawić!
- Nie powinieneś jej straszyć, Cicha Łapo, to z twojej strony bardzo nieładne, ostatnio taka jedna mnie nastraszyła na granicy, a ja myślałam nawet przez chwilę, że to lis, bo ostrzyłam sobie pazurki o drzewko, aż tu nagle coś w moim kierunku skoczyło, prawie umarłam ze strachu i to było bardzo niefajne uczucie, no i czmemu ją zraniłeś, przecież mogłeś jej zrobić krzywdę, o tej sile to też powieneś wcześniej pomyśleć, to znaczy się ja wiem, że ty pewnie nie chciałeś tego zrobić celowo i teraz jesteś biedny, bo cię wyrzucili z klanu, och, tak mi za ciebie przykro, pewnie ci trudno, bo musisz sobie radzić sam i to na dodatek nie dość, że nikt ci nie pomoże, to teraz jeszcze będą cię chcieli zabić, biedulku ty, ale to nie zmienia faktu, że nie powinieneś był jej krzywdzić, Cicha Łapo, przeprosiłeś ją chociaż? - spytała się go w końcu, przekrzywiając nieco swój urokliwy łepek i oblizując przy tym pyszczek. To pytanie było mimo wszystko bardzo ważne, może i takie coś nie załagodziłoby sporu, ale przynajmniej oznaczałoby, że tamten próbował to wszystko naprawić.
- Ej, ej, ale Świetlika to ty akurat Cicha Łapo nie obrażaj, przecież znam go równie dobrze jak ty - bo jedno spotkanie z kimś faktycznie oznacza, że ten ktoś jest twoim przyjacielem - i wydawał mi się całkiem w porządku, był w końcu bardzo miły i opowiadał jakąś tam historię i przecież nawet odprowadził mnie do granicy, kiedy się zgubiłam, ja rozumiem, że jest ci przykro, że cię wyrzucił, ale przecież nie musisz go obrażać, kochany, wiesz o tym równie dobrze jak ja, więc tak nie rób, proszę, to jest w końcu jednak bardzo niemiłe - rzuciła w jego kierunku, automatycznie smutniejąc. Czemu wszyscy wokół bawili się w maski groźnych wojowników, zamiast pokazać innym, kim są naprawdę - kotami o dobrych i szczerych sercach, które wcale nie muszą bawić się w imponowanie innym, skoro mają piękne umysły i mogą się zachowywać jak osobniki cywilizowane, a nie jacyś barbarzyńcy bez serc?
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#7
Przez cały czas, jak mówiła patrzyłem na nią, ale w moich oczach nie było ani krzty zadowolenia. Wypowiedziałem się dość długo i dosadnie, poruszając wszystkie ważne aspekty, ale Królicza Łapa postanowiła mnie zapytać dokładnie o to, o czym przed chwilą mówiłem. Należałem do cierpliwych kotów, jednakże nie lubiłem się przede wszystkim powtarzać i zbędnie strzępić języka, a w tym momencie właśnie tak to wyglądało. Zwęziłem oczy w wąskie szparki, gdy w końcu skoczyła mówić. Od razu spochmurniałem na pysku.
- Odnoszę wrażenie, że mnie nie słuchałaś - powiedziałem szorstko. Wcześniej zwracałem się do niej normalnym, pozbawionym negatywnych emocji tonem, ale teraz byłem chłodny i zdystansowany. Nie zamierzałem jej odpowiadać. W dodatku zaczęła bronić Świetlikową Gwiazdę, co mi nie odpowiadało, ale akurat o to nie zamierzałem się zbytecznie unosić. Właściwie w ogóle nie zamierzałem, aczkolwiek niektórzy pomiędzy złością a zwróceniem uwagi nie widzieli większej różnicy. Stałem sztywno i bez ruchu, ale byłem gotowy na to, aby po prostu się wycofać i odejść, jeśli sytuacja będzie tego ode mnie wymagała i okaże się, że biała terminatorka z Klanu Cienia darowała sobie słuchanie mnie, bowiem w takiej sytuacji też nie zamierzałem jej więcej słuchać, a na pewno jej odpowiadać.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#8
- Słucham, słucham, przecież wiem, że zrobiłeś to niechcący, ale chciałam ci tylko pokazać, jak ona się mogła czuć, straszony czasem może robić głupoty, i pewnie dlatego się głupio zachowała, co w sumie jej nie usprawiedliwia, bo przez jej oszczerstwa wszyscy myślą, że jesteś zły, kochany, a przecież wiadomo, że jest zupełnie inaczej, ale ja po prostu musiałam wysłuchać twojej wersji, żeby mieć pewność, że mam rację, nie, nie tak, żeby inni mieli pewność, że wierzę w to, co mówię, i że nie mówię tego bezpodstawnie, Chmielograbie, nie myśl sobie, że nie uważam, że masz rację, ale po prostu musiałam się upewnić, mam nadzieję, że nie pomyślałeś sobie czegoś innego, niedźwiadku, nie chciałabym, żebyś był smutny, przecież jesteś moim przyjacielem, tak? - spytała się go, wypuszczając z ulgą powietrze i uśmiechając się do niego miło. Miała rację, jej Chmielograb był niewinny, to tylko czcze oszczerstwa! Wiadomo, że słowa przyjaciela ceniła sobie bardziej niż słowa jakiejś obcej kotki z wichru, zwłaszcza, że Chmielograb był taki biedny, i smutny, i poszkodowany. Nie chciała, żeby się smucił. W końcu był jej przyjacielem! Tylko... Jak mogła temu zapobiec? Wyrzucili go z klanu, porzucili go, zupełnie, jakby nie był walecznym lwem, potężnym wojownikiem, jakby nie był kimś, kto mógłby się im przydać...
Podtuptała te kilka kroków, które ją od niego dzieliło i usiadła obok, żeby przytulić go na chwilę, po czym odtuptać z powrotem na swoje miejsce i własnie tam usadziła swój odwłok po raz kolejny.
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#9
I kolejny potok słów. Potok, od którego zdążyłem się już odzwyczaić. Przebywanie z Pleśnią i prowadzenie z nią interesujących, ciekawych rozmów zdecydowanie mnie rozpieściło. Odwykłem od energicznych wypowiedzi Króliczej Łapy okraszonych nadmiarem zbędnych słów, ponieważ minęło sporo czasu od naszego ostatniego spotkania. Czułem się teraz tak, jakbyśmy rozmawiali ze sobą po raz pierwszy, gdy poddusiłem ją, żeby w końcu przestała paplać. Sęk w tym, że w żaden sposób to nie podziałało i musiałem się z tym faktem pogodzić. Teraz byłem o to bogatszy i wiedziałem, że nie powinienem posuwać się do takich rzeczy. W sumie wciąż dziwiłem się, że Królicza Łapa nadal uważa mnie za dobrego, szlachetnego kota, a nawet swojego przyjaciela, skoro równie dobrze tego dnia mogłem ją zamordować bez zawahania. Chciałem patrzeć na jej cierpienie i sprawiało mi ono satysfakcję, jednakże dobrze, że wtedy jej darowałem i zobaczyłem w niej kogoś... przydatnego. Wtedy byłem młodszy i zdecydowanie mniej doświadczony, toteż nie zdziwiłbym się, gdybym popełnił ten błąd i pozbawił ją życia. Teraz mogłem ją wykorzystać na... różne sposoby.
- Oczywiście - odpowiedziałem krótko i powiodłem za nią spojrzeniem, gdy zdecydowała się do mnie podejść. Pozwoliłem jej się przytulić i sam otarłem się pyskiem o jej policzek. Hmmm, a gdyby tak? Chwilę później wstała i najwyraźniej chciała wrócić na swoje poprzednie miejsce, ale wtedy wyciągnąłem łapę niby blokując jej przejście. Chciałem, żeby tu ze mną siedziała.
- Tobie bym tak nigdy nie zrobił, Królicza Łapo - szepnąłem niby przejętym, smutnym głosem. Oczywiście była to jedynie przykrywka, gra.
- Opowiesz mi w końcu historię o swoim dziadku? - zapytałem na koniec.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#10
Nie pozwolił jej przejść? Chciał, żeby siedziała przy nim! To znaczy, że ją lubił! Tak naprawdę ją lubił! Nie to, co Bagienna Trzcina, która chyba powoli zaczynała jej mieć dość. To oczywiście nie była jej wina - dobrze wiemy, że do wytrzymania Króliczej trzeba mieć cierpliwość, do trenowania innych również! I o ile biała nie rozumiała, dlaczego niby jej monologi miałyby kogokolwiek irytować, o tyle całkowicie zdawała sobie sprawę z tego, ile frustracji mogły przynieść treningi. Chyba. Oczywistym więc było, że nie miała za złe Bagiennej Trzcinie jej postępowania... Ale bardzo cieszyła z tego, że Chmielograb postanowił pokazać jej, że ona też jest jego przyjaciółką!
Macie za swoje, wy podli oszczercy, którzy twierdziliście, że jest okrutny! Macie za swoje, proszę bardzo! On był przyjacielem Króliczej, a nie jakimś tam paskudnym gwałcicielem, phi. Wiedziała, że dobrze sądziła! I teraz okazywała to z podwójną radością, pozwalając na to, by pełne roztańczonych iskierek radości i ulgi oczęta wpatrywały się w Cichą Łapę.
Opowiesz mi w końcu historię o swoim dziadku?"
A proszę bardzo, przyjacielu!
- No ba, że ci powiem, kochany, z moim dziadziusiem to było tak, że przeżył jakieś niesamowite nieporozumienie, tak, jak ty, bo przecież skoro był moim dziadziusiem, to nie mógł być zły, skoro mam dobre serduszko, no, to znaczy sie skoro staram się być dobra i miła dla innych i w ogóle w taki właśnie sposób postępować, historię zdobyłam od Wzburzonej Łapy, ale teraz pewnie ma już inne imię, bo to było jeszcze przed przeprowadzką, wiesz, w Porę Nagich Drzew, a potem nie przychodziłeś, przez co było mi bardzo smutno, masz mnie odwiedzać częściej, Cicha Łapo, znacznie częściej, bo inaczej będzie mi jeszcze smutniej, a tego chyba nie chcesz, prawda, kochany (?) - pytała dalej, akcentując kolejne części zdania wykrzyknikami i znakami zapytania w odpowiednich miejscach, zaraz po nich jednak stawiając przecinki i zajadle unikając kropek. - a Wzburzona Łapa wiedział o tym o swojej mistrzyni, ale nie wiem, jak się nazywała, bo, och, chyba zapomniałam go o to spytać z radości, że wypełnię twoje zadanie, Cicha Łapo, no i ten Wzburzona Łapa powiedział mi, że ona go znała i powiedziała mu, że to całe zgromadzenie które zakończyło się sporem między klanami, o którym mówił Świetlik, kiedy się jeszcze poznaliśmy, och, ale to dawno temu było, kto by pomyślał (!), aż dziw, że tyle już żyjemy, zawsze, jak przypominam sobie, że żyję już pełny obieg pór, to nie moge się temu nadziwić (!), było wywołane właśnie przez mojego dziadziusia, Groźnego Niedźwiedzia, niesamowicie potęznego i dzielnego wojownika Klanu Cienia - musiała dodać coś do siebie, a Romantyka przecież nie będzie obrażać! - i to wszystko działo się za czasów Żądlącego Języka, to znaczy się, on mówił, że nie pamięta, czy ona się nazywała do końca w ten sposób, ale tak, to była Żądlący Język, to znaczy się Żądląca Gwiazda, bo ona rządziła wtedy naszym wspaniałym klanem, a wiem to, bo ona jest córką córki partnerki ojca ojca ojca matki mojej matki, która miała jeszcze w swoim rodzeństwie medyka, on miał na imię Jasny Poranek, na pewno go znałeś, bo był dość sławny, Cicha Łapo (!), patrz, jakie mam sławy w rodzinie (!), zabrała go z Cieniem na zebranie, a tam się okazało, że jakiś kot z Klanu Rzeki rozpoznał w nim swojego brata, czyli widzisz, on był zupełnie jak ty, bo urodził się w Klanie Rzeki, no i został wygnany, podobnie, jak i ty, a tak poza tym, to kiedy Groźny Niedźwiedź był jeszcze w Rzece, to miał na imię Romantyczna Łapa, całkiem ładnie, nie sądzisz, Cicha Łapo (?), a Promienna Gwiazda, czyli pewnie przywódczyni Rzeki z tamtych czasów zaczęła się burzyć, że jak to, że jak można przyjmować zrajców do klanu, phi, tak się burzyła, że pewnie nawet nie powiedziała, co takiego zrobił, bo wiadomo tylko tyle, że był wygnańcem i nic poza tym, czyli pewnie to wszystko było źle zrozumiane, zupełnie, jak w twoim przypadku (!), a potem się okazało, że Romantyk miał kocięta z Medyczką Klanu Wichru, Piaskową Ścieżką, czyli już zupełnie tak, jak ty, w sensie nie wiem, czy były z tego kocięta, ale ona chyba też była z Wichru, prawda, kochany (?), jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć (!), historia znowu się powtarza (!), ale oni postanowili te kocięta rozdać różnym klanom, i nie wiem, które jest gdzie, wiem tylko, że dwa poszły do cienia razem ze swoim ojcem, jedno było w wichrze, a ostatnie wylądowało w gromie, czyli patrz, żadne nie było w Klanie Rzeki, a przecież mogli tam jedno oddać, skoro do Cienia oddali dwa, to pewnie dlatego, że rzucali na mojego dziadziusia takie okropne oszczerstwa, tak, takie same, jak na ciebie, biedaku kochany, no i nie znam ich imion, nie licząc tego gromowego, bo wiadomo, że skoro Wzburzona Łapa był z gromu, to znał jego imię, no i ten kociak nazywał się Sarnia Skórka, i, och, więcej już chyba nie wiem, ale mam nadzieję, że to ci wystarczy, Cicha Łapo... - powiedziała, po czym uśmiechnęła się do niego szeroko, szczęśliwa, ponieważ wykonała swoje zadanie... I spuściła wzrok na własne łapy, jako, że zastanawiała się, czy nie powinna powiedzieć mu więcej. Powinna? Nie powinna? Powinna? Cóż, zrobiła, co mogła. Misja wykonana!
Ciekawa była tylko, czy dostanie jakąś następną?
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#11
Okazało się, że mój ruch i wyciągnięta łapa zatrzymały ją obok mnie. Wybornie. Byłem z siebie zadowolony. Ta biała karłowata kula futra była naiwna, jak małe kocię i odpowiadało mi to. Po geście, który uczyniłem w jej oczach zapaliły się iskierki radości. Widziałem je dokładnie, gdy tak na mnie patrzyła. Dobrze, że w końcu zbliżała się do zakończenia swojego zadania. Oczywiście nie mogła sobie darować odpowiednio obudowanego wstępu z kolorową otoczką i odbieganiem od tematu. A mimo to byłem pod wrażeniem. Wyciągnęła tę informację od kogoś innego za mnie i nikt by się po niej nie spodziewał współpracy z kotem, który został wygnany za gwałt, który był podobno niebezpieczny. Miałem ochotę nie odpowiadać, ale widziałem, że mam ją w garści, dlatego nie mogłem pozwolić na swoje humorki. Mógłbym tym wszystko zepsuć i miałbym potem problem z odbudowaniem tego, co udało mi się osiągnąć.
- Oczywiście, że nie chcę - powiedziałem patrząc jej głęboko oczy o barwie lodu. Gdyby nie fakt, że nie było to nasze pierwsze spotkanie, to mógłbym mieć wątpliwości, czy dam radę ją częściej widywać, jednakże wiedziałem, że to jedynie kwestia przyzwyczajenia i przepuszczania jej słów przez odpowiednie filtry. Pozwoliłem jej przejść do sedna sprawy i zamieniłem się w słuch.
Historia rzeczywiście zdawała się zataczać... koło. Zdziwiło mnie to. Nie przypuszczałem, że mój los może być aż tak zbliżony do tego, co zrobił Groźny Niedźwiedź. Sęk w tym, że ja jeszcze nie wprowadziłem waści pomiędzy cztery klany, ale musiałem wszystko skrupulatnie opracować, a potem wdrożyć w życie i wyglądało na to, że Królicza Łapa będzie istotnym elementem mojej układanki. Nie znałem wcześniej kogoś takiego, jak Jasny Poranek, ale postanowiłem zapamiętać to imię na własny użytek. Słysząc o "Romantycznej Łapie" z początku ściągnąłem brwi. Babcia Liliowa opowiadała mi kiedyś o Omszonym Pazurze i jego braciach. To imię mocno zapadło mi w pamięć. Skoro Romantyczna Łapa okazał się w późniejszym życiu Groźnym Niedźwiedziem... w takim razie nasi dziadkowie byli braćmi? Zastrzygłem prawym uchem. Dalekie pokrewieństwo. Ta historia była dla mnie inspirująca, a zadanie sprawiło, że doceniłem użyteczność białej.
- To na pewno wszystko, czego udało ci się dowiedzieć na temat twojego dziadka? - zapytałem kontrolnie i spojrzałem jej w oczy, jakby badając, czy mnie nie okłamuje, a potem dodałem krótko:
- Intrygująca historia.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#12
Uśmiechnęła się szerzej do Gburka. Tak! Miała rację! Był jej przyjacielem! Lubił ją! I wcale nie był taki zły, jak mówili! Miała rację, że stanęła przy swoich poglądach, jej kochany Gburek był prawdziwym rycerzem, a nie jakimś zbójem i łachudrą bałamucącym kotki! I niech teraz ktoś zaprzeczy, to tak mu zakosi wiązanką swoich powiedzonek przemieszanych z "a nie mówiłam?" że wszyscy zginą pod ich natłokiem!
MIAŁA RACJĘ!
Miała rację, miała rację, miała rację, miała rację!
A przede wszystkim - MIAŁA RACJĘ!
Mienie racji jest bardzo miłe. I przyjemne... Ale nie będzie się z tym obnosić, wiadomo, bo jeszcze komuś, kto jej nie miał, będzie przykro! Oczywiście, w tym wszystkim będzie bronić również swojego szlachetnego rycerza, ale zrobi to tak, żeby nikomu, żeby żadnej ze stron nie było smutno. Takie balansowanie z pewnością będzie... Trudne. Bardzo trudne.
Na kolejne pytanie Gburka nie odpowiedziała, zamiast tego unosząc się nieco na czubkach palców swoich przednich łap i z radością kiwając energicznie głową. Tak! Wiadomo przecież, że wiedziała tylko tyle, inaczej powiedziałaby mu więcej, ha, co to w ogóle za pytanie! Nie zmieniało to oczywiście faktu tego, że i tak była podekscytowana - czy jej przyjaciel da jej jakieś kolejne zadanie wymagające zdobycia jakichś informacji o jej rodzinie? Bo była bardzo chętna do tego, aby to zrobić!
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#13
Królicza w moich oczach była teraz małym, szarym wróblem, którego właśnie trzymałem w łapach i jego życie zależało właśnie ode mnie. Wyglądało na to, że biała była pierwszym kotem, którego udało mi się owinąć sobie wokół palca. Ufała mi bezgranicznie pomimo moich paru pomyłek, które mogły mnie dużo kosztować, a przede wszystkim chętnie oraz skutecznie realizowała zadania, które jej powierzałem, choć mieliśmy za sobą parę komplikacji natury pstrokatej, których musiałbym się jakoś pozbyć.
Jej szeroki uśmiech trochę mnie deprymował. Nigdy nie przepadałem za tak entuzjastycznym wyrażaniem emocji, o ile w ogóle je wyrażałem, ale czego mogłem się spodziewać po kimś takim jak Królicza, która zdecydowanie więcej mówiła, niż myślała? Poprzeczka w jej wypadku była zawieszona bardzo nisko. Być może właśnie dlatego byłem z niej taki zadowolony? Obecnie uznałem ją za najużyteczniejsze narzędzie, którego przyszło mi używać. Imponujące, jak na kogoś tak głupiego, jak ona. Po moim pytaniu o dziwo nie usłyszałem żadnych słów, co było bardzo nietypowe w jej wypadku. Zamiast tego agresywnie potakiwała głową. Niech jej będzie. Nawet milcząc potrafiła być irytująca. A gdyby w akcie zaufania i sympatii do mnie po prostu mi się oddała? Nie narzekałbym. Przysunąłem ją do siebie, a językiem przesunąłem przesunąłem od jej szyi aż po policzek. Czy ona w ogóle była świadoma takich rzeczy? Miałem co do tego wątpliwości, ale musiałem to sprawdzić.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#14
Owszem, potrafiła być irytująca, bo mimo wszystko nawet teraz siedziała i potakiwała energicznie głową, śmiejąc się cicho i ciesząc się, aż do momentu, w którym tamten postanowił polizać ją po pysku. Z jednej strony - fajnie, znowu pokazał jej, że ją lubi, i są przyjaciółmi, a z drugiej... Ślina! Obrzydlistwo! Ona sama co prawda sama niegdyś go opluła, ale robiła to po to, żeby się opamiętał i przestał ją dusić, żeby zdjął z siebie maskę i pokazał jej, że tak naprawdę to ma dobre serduszko i jest miły, ale teraz... Ble! Nie lubiła śliny, toteż praktycznie od razu spróbowała jakoś się wygiąć, żeby łapą zdjąć z siebie te wszystkie przezroczyste gluty, jakie tamten zostawił na jej futerku, przez co w sumie mogła spróbować odsunąć się od niego - kompletnie przez przypadek. Z drugiej jednak strony...
- Fuj, nie rób tak, Cicha Łapo, niezbyt lubię ślinę i w ogóle, a z resztą, dopiero czyściłam to futerko, tuż przed tym, jak przyszedłeś, jeśli coś pominęłam, to przecież sama sobie poradzę, kochany, nie będziesz mi przecież futra czyścił, to ja miałam dostać zadanie od ciebie, a nie ty ode mnie, pamiętasz (?), a tymczasem robisz zupełnie na odwrót, fuj, zostaw moje futerko i hej, dawaj mi tu zadanie, bo niby co ja będę robić w tym obozie, zwłaszcza, że pokłóciłam się z mistrzynią, mimo, że chciałam, żeby było dobrze i żeby wszyscy się lubili, a oni chyba zaczęli się kłócić, no i teraz pewnie wszyscy będą na mnie źli, ale to oczywiście nie ich wina tylko moja, bo to ja zrobiłam błąd, a nie oni, wiadomo, więc no, daj mi jakieś zajęcie, o kim jeszcze mam się dla ciebie czegoś dowiedzieć? - spytała się kocura, zadzierając wysoko głowę, by wzrok jej niebieskich paczałek skierował się na oczy Chmielograba. To wcale nie było takie łatwe, jeśli było się najniższym kotem w okolicy!
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
13
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#15
Zaraz po tym, jak zdobyłem się na taki gest, niby świadczący o jakiejś więzi, ale, jak wcześniej przypuszczałem, Królicza Łapa nie miała o tym zielonego pojęcia i natychmiastowo wytarła się w miejscu, w którym ją polizałem, a potem wytoczyła z siebie kolejny potok słów. Zagryzłem zęby na krótką chwilę. Miałem ochotę wziąć teraz to, co chciałem, a w tym momencie ją. Z kocicami z miasta szło o wiele łatwiej, jednakże one miały o tym zdecydowanie większe pojęcie, niż ta tutaj. Nie mogłem teraz wszystkiego zepsuć i tak po prostu zrobić jej tego, co zrobiłem Różyczce. Za daleko zabrnąłem w tej relacji i straciłbym za dużo. Musiałem coś wymyślić.
- Może tym razem to ja chciałbym wyczyścić twoje futerko - odparłem kładąc się przodem do niej, żeby nie musiała zadzierać głowy. Patrzyłem prosto w jej lodowe ślepia i zastanawiałem się, w jaki sposób osiągnąć teraz swój cel. Ona chciała ode mnie kolejnego zadania. Istniała szansa, że mógłby zakręcić się właśnie wokół tego. Powiedziała, że pokłóciła się z mistrzynią, co mnie zaniepokoiło. Nikt nie będzie jej teraz szukał? Oby. Machnąłem ogonem i uderzyłem nim o trawę.
- W takim razie co chciałabyś dla mnie zrobić? - zagadnąłem na sam początek. Musiałem dokładnie przemyśleć to, jak pokierować tą rozmową, a problem leżał w tym, że Królicza w gruncie rzeczy była jednak nieprzewidywalna, dlatego musiałem się dostosowywać w trakcie.
[Obrazek: k4cE7RJ.png]
jestem Piotr, ale mówią na mnie Ł O T R
dosyć długo mam ten alias, ale nie wiem w sumie skąd
(znajdziesz go) wszędzie gdzie zapach perfum i szlugów swąd
a w dziewczęcych sercach wciąż gasły światła i psuł się prąd
LVL 5 160 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
14
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości