Logo Artemidy
Krzywe Drzewo
Gwiazdy nie były dziś dla niego najłaskawsze. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a Orionowi przez cały dzień nie udało się upolować nic sensownego do jedzenia. Wróbel sprzed paru godzin nie był w żaden sposób satysfakcjonujący; przez te pióra to więcej zachodu z oskubywaniem niż posiłku. Jasne, nie padnie z niedożywienia, ale widmo głodu doszczętnie zniszczy mu komfort dzisiejszego snu. Spojrzał zirytowany w niebo. Gwiazdy się kryły za niebieską skorupą, ale jak tylko słońce zajdzie i już żadna bariera nie będzie oddzielać ich od Oriona to on im wygarnie. Dowiedzą się jakie to podłe z ich strony i zaraz zrobi im się głupio. Ześlą mu jakąś tłustą wiewióreczkę w ramach przeprosin, a on im łaskawie wybaczy. To był dobry plan. Cynamonowy point wskoczył na niskie zagięcie Krzywego Drzewa i po krótkim namyśle przewędrował na wyższą partię łuku. Tam przysiadł, przejechał kilka razy językiem po futerku by przywrócić je do idealnego stanu i spojrzał wyzywająco w stronę słońca. Niech szybciej zachodzi, on tu ma sprawę do załatwienia.

//Kusa!
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wieczór to świetna pora, aby zapuścić się daleko, poza tereny Klanu Wichru. Szczerze mówiąc, to był pierwszy raz. Kusa nigdy wcześniej nie posuwała się do takich rzeczy, bo... Zwyczajnie się bala. Doskonale wiedziała, że nocą grasują drapieżniki, z którymi w walce nie miałaby żadnych szans. No i jeśli rzeczywiście straciłaby życie tak daleko wichrowych terenów, pewnie nawet nikt by jej nie znalazł. Zostałaby uznana za zaginioną, nikt nie wiedziałby, że tak naprawdę nie żyje. Czy trafiłaby wtedy na Srebrna Skórkę?
Przemierzała tereny niczyje szybkim i nerwowym krokiem. Ciągnęła za sobą dziwny, jasny i niewielki przedmiot, który powodował głośny i nieznośny szelest. Dwunożni zapewne nazwaliby to foliowym woreczkiem. Właśnie wracała do obozu po przedłużającym się spacerze. Dotarła aż do Siedliska Koni i gdyby wiedziała, że tyle jej to zejdzie, wyszłaby wcześniej albo po prostu obrałaby krótszą trasę i ograniczyłaby się tylko do wichrowych granic, nigdzie dalej! Ale teraz mogła jedynie żałować i narzekać, że postąpiła tak, a nie inaczej.
Słońce chyliło się ku zachodowi i mimo, iż Kusa bardzo chciała być już w obozie, musiała jeszcze trochę poczekać. Szybki marsz spowodował, że... No, zmęczyła się. Powinna odpocząć, bo w przeciwnym razie powrót będzie dłużył się jeszcze bardziej. Postanowiła, że wykorzysta Krzywe Drzewo. Wiele razy tutaj bywała i za każdym razem kogoś tu spotykała, ale tym razem miała nadzieje, że będzie sama. Na próżno. Gdy tylko się zbliżyła, do jej nozdrzy dotarł zapach obcego kota. Szybko zorientowała się, że nie jest to kot klanowy, a raczej zwykły samotnik, bo jego zapach nie pasował do żadnego z klanów. Dostrzeżenie nieznajomego przyszło jej z łatwością. Gdy tylko uniosła głowę, jej oczom rzuciła się dość... Ciekawa postać. Kocur, dość młody, zapewne w wieku terminatorskim. Uszy miał wielkie, futro długie, ale był dość szczupły i wysoki. Umaszczeniem mógł trochę przypominać Rysi Pomruk, z tym, że nie miał pręg, no i te charakterystyczne znaczenia były innego koloru. Czyli ogółem, interesujące połączenie. Nietypowe, o. Zupełnie tak, jak ona. Podeszła więc do drzewa, ale do tej niższej części. usiadła gdzieś obok, odłożyła na ziemię dziwny, szeleszczący przedmiot, starając się to zrobić tak, by nie powodować zbyt głośnego hałasu. Na próżno, bo gdy tylko mocniej dotknęła woreczka, ten wydał z siebie nieprzyjemny odgłos.
- Przepraszam!! - Od razu odwróciła głowę i zwróciła się do nieznajomego. Kurcze, słabo wyszło. Chciała tylko chwilę odpocząć, a wychodzi na to, że podczas tego postoju będzie się tylko stresować.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czekał z zaciętą miną aż słońce zajdzie za horyzont, chociaż trzeba przyznać, że w pewnym momencie ciepłe promienie ogrzewające futerko złagodziły złość pointa i go nieco rozleniwiły. Więc zamiast hardo wpatrywać się w płonący krążek na niebie, zmrużył oczy i może nie tyle co przysnął, a przestał tak aktywnie kontaktować z rzeczywistością jak sytuacja wymagała.
Z tego stanu wyrwał go szelest. I jak na złość, ten dźwięk na nowo rozbudził wzbierający głód. Foliówki nie były mu obce, zwykle to w nich właściciele przetrzymywali granulat, który trafiał do kocich misek. I jak na złość mózg właśnie z tym wspomnieniem powiązał szelest. Kocur skrzywił się krótko i otworzył błękitne oczy, bo oto właśnie miła, senna atmosfera przepadła. Spojrzał w dół, w stronę źródła dźwięku i jego oczom nie ukazał się oczywiście dwunóg z karmą, a obca kotka z siatką. Ok, czyli siatka istniała, a on nie miał jeszcze omamów słuchowych z niedożywienia. Zarejestrował jej przeprosiny, ale na znak, że dotarły jedynie skinął głową, poświęcając moment na przyjrzenie się nieznajomej. Pół mordki czarne. Pół rude. I to nie jakieś niedbałe łaty, a równo podzielony pyszczek, niemalże od linijki. I na tym się nie kończyło odstawanie od statystycznego napotykanego koteczka, bo jej sierść nie była ani krótka, przylegająca do ciała, ani tym bardziej długa i falująca. Była... kręcona? To nowość. Aż Orion przesunął się nieco na pniu by być przodem do kotki.
- Ciężko z taką sierścią czy raczej nie plączą ci się w nią śmieci? - potrzebował wiedzieć. Co prawda żaden z napotkanych kotów nie przykładał aż takiej wagi do godnego prezentowania się jak należałoby, więc ich opinie nie były do końca wiarygodne, ale trzeba było spróbować.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No dobra. Wyszło jej na dobre. Znaczy, nie wydawało jej się, że nieznajomy jest zły lub chociażby w jakimś stopniu obrażony. W sumie to nawet żadnym słowem nie zareagował na jej przeprosiny. Jedynie kiwnął krótko głową i... To by było na tyle. Chyba mogła być zadowolona, bo jeszcze nic nie jest stracone. Jeśli się postara, to się może nawet polubią i będzie miała kolegę spoza klanu. Wszyscy inni już gdzieś się... Zawieruszyli. Najpierw Aleksander, później Roche. Dawno nie widziała też Czarnego koguta. Nie jest to powód do radości, bo... Zwyczajnie się o tę trójkę martwiła. No bo co jeśli coś poważnego im się stało?
Wyrwała się z przemyśleń w momencie, gdy samotnik zadał nietypowe pytanie. No, nie tak się zaczyna rozmowę, ale... Ale w porządku. Znaczy, przyzwyczaiła się, że na początku powinno się przedstawić, ale bez tego też się obejdzie. W końcu nigdy nie jest na to za późno.
- E... - Wymknęło jej się, gdy zaskoczona wpatrywała się w jego sylwetkę. Jakie śmieci miał na myśli? Te... Leśne? Liście, elementy ściółki, czy chociażby zwykły kurz. Pewnie tak. - Szczerze mówiąc, nie. A jeśli już, to bardzo rzadko. Większy problem mam na przykład z... Z błotem. Ciężko się go pozbyć z tych loczków. - Odpowiedziała po chwili, a następnie wstała i podeszła bliżej tej wyższej gałęzi. Mogłaby na nią wskoczyć, ale... Wolała zostać na dole, gdzie jest bezpieczniej. Może i kocurek jest od niej trochę młodszy, ale wciąż może stanowić jakieś zagrożenie. - Ogólnie dokładne czyszczenie takiego futra jest dość czasochłonne, właśnie dlatego, że się kręci. - Dodała jeszcze, dopiero w momencie, gdy usiadła pod gałęzią. Musiała teraz unosić głowę, by spojrzeć na kocura, ale na ten moment nie było to żadnym problemem. - A ty? Też wyglądasz dość niecodziennie. Nie jesteś stąd? - W klanie Wichru nie widziała kota, który miałby tak wielkie uszy i szczupłe kształty. Znaczy, była Antylopa, ale ona przecież pochodzi spoza klanu. To się... Chyba nie zalicza wtedy. Znaczy, w tym przypadku miała na myśli tylko rodowitych wichrzaków. Tych, którzy w swojej krwi mają tylko krew leśnego kota.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jednak. Kto pyta nie błądzi, a próby przynoszą jakieś sensowne efekty. Z wyraźnym zainteresowaniem, malującym się na klinowatej głowie, słuchał koteczki. Pozytywnie zaskoczony tak rozbudowanymi wyjaśnieniami. Wspaniale, kot na poziomie. Gdy szylkretka usiadła przed pniem, Orion jedynie położył się na swoim dotychczasowym miejscu. Jasne, wygodniej rozmawiać gdy ma się pyszczki na jednym poziomie, ale było mu wygodnie tak wysoko.
- Ach, rzeczywiście. Błoto może być problematyczne. Chyba po wyschnięciu się nie wykrusza za dobrze tylko zostaje w sierści, mam rację? - przechylił lekko łeb w prawo, czekając na komentarz odnośnie jego domysłów. Był niemalże w stu procentach pewien swojej teorii, ale nieznajoma wydawała się bardziej świadoma tematu niż przypuszczał, więc może błoto było problematyczne dla niej w jakiś inny sposób, o którym by nawet nie pomyślał jako właściciel niezbyt wymagającej szaty (no dobra, ogon potrzebował specjalnej troski, ale lepszy sam ogon niż całość).
Rozpromienił się na komentarz dotyczący jego wyglądu. Zdecydował potraktować go jako zasłużony komplement niezależnie od intencji koteczki. Ale do rzeczy, zadała mu pytanie.
- Nie, nie. Nie jestem stąd. Jestem z... - zawiesił się na moment rozglądając dookoła. Próbował namierzyć z której strony przyszedł, by jakoś określić z jakich rejonów konkretnie pochodził, ale nim sensownie określił kierunek, zakręciło mu się w głowie z tego zamieszania. Potrząsnął więc łbem, nim zagubienie zdążyło odbić się w niebieskich oczach. - Mniejsza z tym. Ważne, że z daleka, a nie stąd. Czyli ty jesteś gdzieś z tych okolic, tak?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tyle dobrze, że kocurek zdecydował się położyć. Może i nie zmieniło to wiele, ale cokolwiek, a lepsze to niż nic. Mogła dzięki temu patrzeć niżej, co prawda tylko troszeczkę, ale na dłuższą metę na pewno okaże się to być pomocne.
- Dokładnie tak. Nie tylko zostaje w sierści, ale również bardzo ją skleja, moim przypadku, no i... Wizualnie wygląda to okropnie. - A ona nie mogła sobie na to pozwolić. Akurat dbanie o swój wygląd jest dla niej jedną z ważniejszych rzeczy. Cóż, dzięki temu rzadziej się nudzi, bo gdy nie ma nic do roboty, może zająć się swoimi loczkami. Jeśli są tylko zakurzone to nawet trochę ją ta pielęgnacja odpręża. W przeciwnym razie, na przykład wtedy, gdy ma do czynienia właśnie z błotem, tylko się denerwuje i coś tam klnie pod nosem, że lepiej byłoby mieć zwykłe futro, takie, jak każdy inny kot. Nie wyróżniałaby sie wtedy aż tak bardzo, ale... Ale może nawet byłoby jej to na rękę. Może byłoby jej łatwiej.
- No, w sumie to tak. Jestem terminatorką Klanu Wichru, granice są niedaleko. O, w tamtą stronę - Odpowiedziała i automatycznie odwróciła głowę w kierunku "swoich" terenów. Ale trwało to tylko moment, bo zaraz znowu powróciła do przyglądania się samotnikowi. Na spokojnie mogłaby go zaliczyć do tych ciekawych, a wręcz intrygujących, jeśli chodzi o wygląd. Jak z charakterem? Cóż, na ten moment nie była w stanie tego określić, tylko dlatego, że kompletnie się nie znają. - Wspomniałeś, że jesteś z daleka, więc zapewne miałeś na myśli osiedle? - Musiała zapytać. Kocur mówiąc o tym, wspomniał, że "mniejsza z tym", ale ona chciała się dowiedzieć. Osiedle... Wydaje się być ciekawym miejscem. Czy chciałaby je kiedyś zobaczyć? Cóż, jasne, że tak, ale... To, czy ma na to odwagę to całkowicie inna kwestia. Pójście tam samotnie byłoby czystym samobójstwem. Towarzystwo innego kota też nie zagwarantowałby jej bezpieczeństwa i poczucia, że wszystko jest w porządku. Najwidoczniej takie wycieczki nie są dla każdego i na ten moment koteczka może sobie jedynie wyobrażać osiedle. Do tego potrzebne są informacje. Liczyła, że dziwnouchy będzie w stanie jej jakieś przekazać.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Udało mu się odgadnąć główny problem kolorowych loczków nieznajomej. Wspaniale. Pokiwał powoli łbem, wizualizując sobie w głowie posklejane futerko i rzeczywiście dobrze by to nie wyglądało. Może nie aż tak tragicznie jak w przypadku, prostej, jasnej sierści jak u niego, ale wciąż tak... niezbyt schludnie. O. Żeby nie powiedzieć, że jak psia zabawka, wielokrotnie przememłana w zaślinionej mordzie.
- No, ale przynajmniej takie loczki, gdy zadbane, to są dużo ciekawsze niż zwyczajna sierść. - skwitował na zakończenie. Oczywiście nie miał na myśli swojego futerka, które w świetle dnia przyjemnie lśniło, a w dotyku było niczym... aż nie było z czym go porównywać, w dotyku to tworzyło ono nową definicję miękkości, ot co. Był pewien, że oglądanie go było czystą przyjemnością dla innych kotów, ale sam ślepy nie był i wiedział, gdy widział coś ładnego. Ale no właśnie, kręcone loczki prezentowały się dużo korzystniej niż szata statystycznego kota.
- Terminatorką? - powtórzył bez przekonania. Co to słowo miało w ogóle oznaczać? Powiódł spojrzeniem za kotką, ale oczywiście we wskazanym kierunku były jedynie jakieś zarośla, a nie odpowiedzi na pytania. - Co masz przez to na myśli? Nie wydaje mi się, żebym się kiedyś spotkał z takim... określeniem.
Zaraz ich rozmowa na powrót skupiła się na nim i jego pochodzeniu. Nie żeby mu to przeszkadzało, mógł o sobie opowiadać, czemu nie. Tylko najpierw trzeba wybadać co konkretnie interesowałoby drugą stronę.
- O, dokładnie, można tak powiedzieć. Przybyłem tutaj z osiedla. - nie wiedział czy to było najbardziej precyzyjne z określeń, bo jego osiedle nie było jedyne, ale pewnie było najbliższe. Przechylił z zaciekawieniem łeb. - Byłaś tam kiedyś czy tylko kojarzysz nazwę?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Ciekawsze tak, ale nie ładniejsze - Podzieliła się swoimi przemyśleniami. No to akurat racja. Kusa również była zdania, że jej kędzierzawa szata jest ciekawsza niż ta, którą noszą zwykłe, leśne koty. Ale ciekawsza nie oznacza ładniejszej. Co do tego, to miała wątpliwości. No bo czasami spotykała na swojej drodze naprawdę ładne koty. Nie wyróżniały się one futrem, a czymś innym, na przykład wzorem pręgowania, kolorem oczu albo po prostu kolorem futra. No, różnie to bywało. Z resztą... Ona sama nie uważa siebie za najpiękniejszą. Jej samoocena i ego nie jest na tyle wysokie, by sobie na to pozwolić. Ale hej, to nic!
Pytania o jej rangę oraz ogólnie o klany mogła się... Spodziewać. Zazwyczaj samotnicy pochodzący z osiedla nawet nie zdają sobie sprawy z obecności klanów. Z jednej strony jest to trochę dziwne, bo podobno klany siedzą tutaj już od bardzo dawna, a z drugiej całkowicie normalne. Ktoś przecież może być przybyszem z naprawdę dalekich zakątków osiedla, które pewnie jest ogromne.
- Wiesz, w klanie mamy kilka rang. Terminator to inaczej Uczeń. Trenuję, aby później zostać wojowniczką. Niewiele mi zostało. - Przyznała, a w jej oczach błysnęła satysfakcja. Kurcze. Tyle czasu spędziła jako terminatorka. Lada moment skończy trening, dostanie nową range i może nawet pierwszego ucznia pod opiekę. To... Będzie fajne. Na pewno dużo się zmieni i mimo, że trochę się tego obawiała, nie mogła się doczekać.
- Nie byłam, ale znam to miejsce. Dużo się o nim słyszy, szczególnie od innych samotników. Podobno jest ciekawe, ale też pełne niebezpieczeństw i niemiłych niespodzianek, które można spotkać na każdym kroku - Spotkała kilku, którzy trochę jej opowiadali. Poznała dzięki nim dziwne słowa, którymi nie posługują się leśne koty. Problem jest taki, że... Dawno temu pozapominała na przykład nazwy, jaką dwunożni określają swoje warkoczące potwory. Te wszystkie słowa ją takie dziwne, skomplikowane i... Słysząc je zaledwie kilka razy nie była w stanie dobrze zapamiętać.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Żartujesz sobie teraz, tak? - spytał unosząc brwi w zdziwieniu. Ale na dwubarwnej morce nie było nic co by sugerowało, że to był tylko taki żarcik kosmonaucik. Więc Orion westchnął ciężko, teatralnie wręcz. Że też musi tłumaczyć takie rzeczy. - Słuchaj, ja się znam na tym, więc możesz zaufać mojej opinii, jasne? - rzucił w ramach wstępu. - Twoje loczki są i ciekawsze i ładniejsze niż zwyczajna sierść. Przynajmniej dopóki będziesz o nie dbać to będziesz wyglądać lepiej niż pierwszy z brzegu kot. Szczególnie że masz do tego nietypowe umaszczenie, serio, twoja mordka jest wyjątkowa, więc moim zdaniem można spokojnie zakładać, że większość kotów po spotkaniu ciebie myśli sobie o, ładnie wygląda albo właśnie rzeczywiście ciekawy ten wygląd ma, ale wiadomo wtedy, że przez ciekawy mają na myśli ładny. - na tym zakończył swój krótki wykład. W świecie Oriona słowa ciekawy/ładny były często synonimami, a sam nigdy nie spotkał się z nieprzyjemnościami za odstawanie od grupy, więc mógł beztrosko głosić takie mądrości, pewien tego, że są prawdziwe. Czemu u dzikusów z lasu miałoby być inaczej?
Informacje o strukturach klanowych przyswajał bardzo powoli. Zakładał, że to coś w stylu osiedlowej grupki, tylko że żyło w lesie, jak dzikusy. Tyle że spotkana kotka na dzikusa nie wyglądała co wprowadzało niemałe zamieszanie do kreującej się wizji klanu w cynamonowej głowie. Więc podchodził ostrożnie, zbierał fakty i starał się zbyt wiele nie myśleć. Na analizę wszystkiego przyjdzie czas później. - A co daje zostanie wojowniczką? Co z tego masz? - rozsądne pytanie. Skoro była uczniem i musiała wkładać wysiłek w trenowanie... a właśnie. - A na czym polega taki trening?
Zaprezentowany opis osiedla w sumie pokrywał się z tym co Orion widział na własne oczy żyjąc w tamtych rejonach. W sumie, bo z reguły dni nie były aż tak niebezpieczne, a w tle nie było żadnych pościgów i wybuchów. Nie zamierzał jednak zapewniać, że zwykle czas mijał im tam spokojnie, jeśli wiedziało się jakich dzielnic unikać. - Noo, mamy tam gangi, biegające luzem psy i nieprzyjemnych ludzi. Na nudę nie ma co narzekać. Ale fakt, ciekawe miejsce, ogólnie cieplutko polecam, jest zupełnie inaczej niż w tej dziczy. Tylko trzeba być ostrożnym... jakoś tak bardziej. Bo wiesz, ciągle coś się dzieje w ciągu dnia, jest dużo zamieszania, trzeba się skupiać na milionie rzeczy na raz, dopiero w nocy jest spokój... chociaż też nie do końca.
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Żartujesz sobie teraz, tak?
Nie. Niepewnie przekrzywiła głowę w bok, nie wiedząc o co chodzi. Czy jej słowa jakoś uraziły kocura? A może palnęła totalną głupotę i zrobiła z siebie pajaca? Jejku, to byłoby jeszcze gorsze i chyba zapadłaby się pod ziemię, gdyby rzeczywiście się upokorzyła. Na szczęście poszło tylko i wyłącznie o to, że... Ciekawe, znaczy ładne. Gdy samotnik powiedział, aby mu zaufała, powoli i niepewnie kiwnęła glową, a potem wysłuchała jego słów, chcąc wysnuć jakieś wnioski. I wysnuła. Jest ładna i jeśli dalej będzie o siebie tak dbać, to nic się nie zmieni. Jest też wyjątkowa i pewnie wielu tak ją postrzega. No... To naprawdę miłe słowa, a skoro point tak się zna, to pewnie też prawdziwe. Nie mogła się wykłócać, skoro ma do czynienia z ekspertem!
- No dobra, masz rację - Przyznała zupełnie szczerze. Orion wyglądał na eksperta, w jej oczach też był dość ciekawy, więc rzeczywiście musiał mieć na ten temat niemałe pojęcie.
Była zadowolona, że udało jej się zainteresować go słowami na temat klanów. Kocur chciał dowiedzieć się więcej i więcej, a ona była gotowa mu to wszystko tłumaczyć. Pewnie był tym wszystkim w jakimś stopniu zafascynowany, tak jak ona kiedyś, gdy została przyjęta do klanu. Też się tego wszystkiego uczyła, praktycznie od zera. Zrozumienie klanowych zasad, obyczajów i... Ogólnego zamysłu klanu zajęło jej trochę czasu. Bo wbrew pozorom to wszystko nie jest takie banalne, jak się wydaje.
- Na pewno satysfakcję i radość, bo aby wojownikiem zostać trzeba przejść naprawdę długą drogę, która kończy się złożeniem przysięgi podczas ceremonii. Na treningu uczymy się walczyć, polować oraz dobrze zrozumieć kodeks wojownika. Ogólnie trening przygotowuje do późniejszej rangi. W końcu wojownik, jak każdy inny, ma swoje obowiązki. - Powiedziała z fascynacją, ale starając się mówić dość... Wąsko, by natłok nowych informacji nie przytłoczył kocura. Z jakiegoś powodu zależało jej, aby to wszystko dobrze zrozumiał.
- Brzmi ciekawie, ale też trochę groźnie. Las chyba jest... Przyjemniejszym miejscem. Spokojniejszym, na pewno. - Chociaż z tym to też różnie bywa. No i wbrew pozorom, klany wcale nie prowadzą takiego szczęśliwego, beztroskiego życia. Kusa pamięta susze i głód, który spadł na Klan Wichru, gdy była kocięciem. To nie było nic przyjemnego. - Masz zamiar tutaj zamieszkać, czy chcesz wrócić do siebie? - Nie było to coś, co koniecznie musiała wiedzieć. Zapytała tak... Tak o, z czystej ciekawości. W końcu skoro rozmawia się tak... Prosto, skoro rozmowa się klei, to można to jakoś fajnie wykorzystać.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się z zadowoleniem, gdy przyznała mu rację. I wyglądało na to, że rzeczywiście uwierzyła w jego słowa (słusznie), a nie tylko chciała zbyć temat bez wszczynania większych dyskusji. Rozsądnie, bo w tej kwestii nie było nawet o czym dyskutować, fakty były jasne.
Satysfakcja. Radość. Obowiązki. No średnio to się łączyło w spójną całość w orionowej głowie, bo z dotychczasowo uzyskanych informacji wychodziło na to, że trzeba było włożyć ogromny wysiłek w zdobycie tej rangi. Taki nieproporcjonalny do korzyści, bo może i cynamonowy point był młody, ale chodził już wystarczająco długo po świecie by być pewnym jednego. Jeśli ktoś spytany o korzyści z danego przedsięwzięcia w pierwszej kolejności wymienia satysfakcję to to zwykłe oszustwo i wyzysk jest. Z drugiej strony trening brzmiał praktycznie skoro skupiali się na walce i polowaniu. Uh, polowaniu. Na samo wspomnienie łapania zwierzątek, pusty żołądek postanowił się odezwać. Orion skrzywił na to pysk, starając się skupić myśli na czymś innym. Na pozostałych zagadnieniach związanych z klanowym życiem chociażby, bo nawet jeśli nie był przekonany czy zostawanie wojownikiem było opłacalne, nie mógł powiedzieć, że temat nie był ciekawy.
- A co to za kodeks? Co w nim jest? - jak mógł wcześniej przegapić taką istotną informację. Co prawda kodeks brzmiał jak zasady do przestrzegania, a nie lista przywilejów, ale nie zaszkodzi się dowiedzieć jak to rzeczywiście wyglądało. Szylkretka sprawiała wrażenie zadowolonej, że wkrótce dołączy do grona wojowników, więc może nie opowiedziała mu jeszcze o wszystkim i jednak w tej randze było coś wartego długiego treningu i tego całego męczenia się.
- No, z tego co zauważyłem do tej pory to las rzeczywiście jest spokojniejszy. I cichszy. To chyba przede wszystkim. - potwierdził, układając się wygodniej na swoim kawałku pnia. Rozmowa okazała się dłuższa niż początkowo zakładał, miłe zaskoczenie, więc tkwienie pomiędzy pozycją siedzącą, a leżącą zaczynało być niekomfortowe. Przy kolejnym pytaniu, dotyczącym bezpośrednio jego planów na przyszłość, pokręcił przecząco łbem.
- Nie zamierzam wracać. Osiedle jest ciekawe, ale podjąłem decyzję o opuszczeniu tamtego miejsca i będę się jej trzymać. Mogę się tam co najwyżej wybrać na wycieczkę, ale... jeszcze nie teraz, jest na to za wcześnie. - pomyślą sobie jeszcze, że sfrajerzył i chce wrócić do rodzinnego gniazdka, bo wielki zły świat go za mocno pobił. Niedopuszczalne. A wyjaśnianie swojego stanowiska będzie męczące, bo wszyscy będą wiedzieć swoje. Nie, jak już wracać na osiedle to tylko w pełnej chwale, żeby nie mieli wątpliwości jak świetnie mu się powodzi. - Ale nie wiem czy tutaj zamieszkam. Póki co nie jest nudno, więc nie mam powodów by szukać dalej. Ale... ale zobaczy się jeszcze. - machnął koniuszkiem ogona, nim zdecydował się odbić pytanie. - A co z tobą? Skoro kończysz trening i zostajesz wojowniczką to raczej nie planujesz wyprawy w nieznane?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kodeks? Ah, z chęcią mu wyjaśni. W końcu to nic trudnego, a może nawet go zainteresuje. Ale jeśli nie, to nic. Przejdą na jakiś inny temat, który będzie równie fajny, a może nawet... Luźniejszy. Znaczy, nie będzie wymagał skupienia i myślenia.
- Kodeks to zbiór kilku, ważnych zasad, których musimy przestrzegać, na treningu się ich wszystkich uczymy. Został stworzony przez Gwiezdny Klan, naszych przodków, którzy mieszkają na Srebrnej Skórze. W nocy na pewno ją zobaczysz, jest jasna i piękna. - I z automatu rozejrzała się, na końcu kierując swoje spojrzenie na niebo. No. Ściemnia się coraz bardziej i za niedługo wypadałoby wracać do obozu. Granice są naprawdę niedaleko, a więc... Więc na spokojnie. Może sobie pozwolić, aby zostać tutaj i porozmawiać jeszcze chwilę.
Wysłuchała jego słów dotyczących osiedla i mieszkaniu w tamtych okolicach. Co prawda nigdy tam nie była, ale miała wrażenie, że decyzja o opuszczeniu osiedla była jak najbardziej dobra. Całe to miejsce wydaje się być... Odpychające i lepiej trzymać się od niego z daleka, na dłuższą metę. Chociaż... Taka jednorazowa, krótka wycieczka mogłaby być dość ciekawym przeżyciem. Oczywiście zakładając, że wróciłoby się z niej cało, w jednym kawałku, znaczy, żywym.
- Tak. Nie planuję wycieczek. Samotne podróże w nieznane są trochę... Niebezpieczne, przynajmniej dla mnie. Nie byłabym w stanie pisać się na takie coś. - Jeszcze by ją coś pożarło po drodze. Gorzej nie mogłoby być. Musiałaby iść z kimś, ale nawet to nie sprawiłoby, że czułaby się w stu procentach bezpiecznie. W końcu zawsze istnieją jakieś niebezpieczeństwa i inne zagrożenia. Być może to też dlatego nie miała zamiaru wędrować na żadne osiedla, Grzmiące Ścieżki i inne wymysły dwunożnych. Nie jest wystarczająco odważna.
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czyli jednak kodeks to jedynie zasady do przestrzegania, a nie przywileje. Trochę mu to nie zgadzało z jego wizją leśnych kotków, takie posiadanie zasad, bo kto to widział, ale w porządku. To wyobrażenie było póki co na tyle plastyczne, że mógł uwierzyć, że nie są grupą zupełnie pogrążoną w chaosie. No, zresztą mieli te treningi i rangi, nie?
- Gwiezdny Klan? - powtórzył sceptycznie. Przodkowie? Srebrna Skóra? Im dalej w las z tymi wyjaśnieniami tym bardziej abstrakcyjny ten temat się wydawał. Ale Gwiezdny Klan brzmiał jakby istniały gwiezdne dzikusy, a ten koncept każdy logicznie myślący kot od razu by skreślił. - Chodzi ci po prostu o gwiazdy? - zasugerował, może spytał. Nie był zbytnio pewny jak rozumieć przodków mieszkających gdziekolwiek indziej niż pół metra pod ziemią. Bo właśnie tam się znajdowało miejsce martwych kotków, nie wśród gwiazd, gwiazdy należały do żywych.
- Ach, no są trochę niebezpieczne, ale takie są chyba lepsze niż spokojne spacerki po parku? - to nawet nie było pytanie, a fakty. Chociaż nie żeby spacery po parku należały do najspokojniejszych, szczególnie gdy trafiło się na ten głupi dzień, gdy masa ludzi z psami postanawiała się tam wybrać, ale poza takimi sytuacjami parki były bardzo ciche i nudne. Jasne, można było po nich wędrować bez stresu o własne życie, ale jednocześnie nie działo się wtedy absolutnie nic.
Wreszcie przeniósł wzrok na foliówkę, przypominając sobie o jej istnieniu. Machnął końcówką puchatej kity i wskazał pyskiem w stronę znaleziska szylkretki. - Co tam masz?
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kilkakrotnie kiwnęła głową. Gwiezdny Klan to dość... intuicyjna nazwa. Znaczy, można się domyślić, że chodzi właśnie o gwiazdy, które nocą tak ładnie świecą się na niebie. W dzień ich nie widać, ale wciąż tam są. W końcu przodkowie obserwują lasy i wszystkie cztery klany przez cały czas, a nie tylko gdy wokół panuje mrok.
- Tak, ale to nie są po prostu gwiazdy. To koty, które ciągle nas obserwują. - No dobra, może w oczach samotnika, który z tą kulturą nigdy nie miał do czynienia może to brzmieć trochę... Absurdalnie. Mogła wcześniej się o tym zorientować. - Wiesz, że przywódcy, gdy odbierają swoje dziewięć żyć spotykają się z Gwiezdnym Klanem? Mają okazję zobaczyć na żywo koty, które dawno temu odeszły. - Czy sama chciałaby coś podobnego kiedyś przeżyć? Hm... Możliwe, że tak, ale na pewno nie w takich okolicznościach. Znaczy, nie ciągnie jej do pełnienia żadnej wysokiej rangi. Nie chodzi tylko o wielką odpowiedzialność, a również o to, że... Po prostu się do tego nie nadaje i tyle. Jest zbyt, no, miękka, łatwo na nią wpłynąć i może nawet manipulować. Przywódca nie powinien mieć takich cech.
- Park? Co to za miejsce? - Musiała zapytać, bo... Sama nie była w stanie się domyślić. Słowo z niczym jej się nie kojarzyło, było dziwnie obce i... Ewidentnie nieużywane przez leśne, dzikie koty. A przynajmniej to ona nigdy nie słyszała go z ust żadnego wichrzaka.
Odwróciła głowę, gdy kocur wskazał na to dziwne znalezisko, które ciągnęła za sobą aż spod Siedliska Koni. Zapytał cóż to takiego, a ona sama nie wiedziała jak ma mu odpowiedzieć, bo... No, nie wiedziała. To również było coś, z czym spotkała się pierwszy raz.
- A wiesz co, nie wiem, tak szczerze mówiąc. - I wstała, aby podejść bliżej foliowego woreczka. Jak dobrze, że wiatr jeszcze go nie zwiał. Musiałaby wtedy rzucić się w pościg! - Znalazłam to w okolicach Siedliska Koni. Pewnie należy do jakiegoś dwunożnego. - Odparła, a zaraz po tym ostrożnie chwyciła przedmiot. Podeszła z nim bliżej Krzywego Drzewa, aby samotnik mógł się lepiej przyjrzeć. Jest z osiedla, może będzie w stanie powiedzieć na temat tego czegoś coś więcej. - Kojarzysz może co to takiego i do czego służy?
[Obrazek: TLfWWJR.png]
LVL 3 120 / 200
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wykrzywił krytycznie mordkę, jednak nim zdecydował się wyprowadzić kotkę z jej dziwnych przekonań, ta przerzuciła ich rozmowę na nieco inne tory. Ach, czyli była świadoma jak to zabrzmiało, pomyślał, chociaż już sekundę później przekonał się, że to chyba jednak nie tak, że zmieniała temat, a argumentowała swoje słowa. I cynamon pewnie wróciłby do swojej misji uświadamiania biednej dzikuski, że wiara w takie bzdury to ewidentnie domena mniej rozwiniętych istot i należy z tym skończyć. Szczególnie, że nikt przy zdrowych zmysłach by się nie cieszył, że zostając przywódcą można spotkać duchy. Ale właśnie, tu pojawiała się zupełnie inna kwestia, której się nie spodziewał.
- Jakie dziewięć żyć? O czym ty mówisz, przecież każdy ma jedno życie. Jak by to miało niby działać? - chociaż wątpliwości wyraźnie odbijały się w jego spojrzeniu, bardzo się starał by nie przelewały się również w jego ton. Bo on przecież w nic nie wątpił, on po prostu pytał. Chciał dowiedzieć się czy szylkretka mówi jakimiś metaforami (nie wydawało mu się?), czy może ma na myśli dosłownie to co właśnie powiedziała?
- A, no tak. - rzucił, zastanawiając się w jaki sposób to opisać kotce tak żeby zrozumiała. - Park to takie miejsce... podobne do lasu? Bo widzisz, masz tam bardzo dużo drzew, ale to nie takie dzikie miejsce, bo jest tam dużo przedmiotów postawionych przez ludzi, znaczy się, dwunogów? - zreflektował się, że właśnie to słowo było bliższe leśnym kotom. - No i jeszcze tam nie ma drapieżników, ogólnie spokojne miejsce jak trafisz odpowiednią porą. - skwitował, tym samym kończąc swoje tłumaczenia, bo i same parki nie były na tyle fascynujące by o nich opowiadać godzinami. Miejsce jak miejsce. Nie to co ciemne zaułki, te z kolei nie były już tylko miejscem, ale również stylem życia.
Skinął łbem, gdy uwaga została przeniesiona na woreczek. No tak, nie wiedziała. Ale nie szkodzi i tak wysłuchał do końca jej wypowiedzi, a słysząc pytanie wyprostował się nieco. No jasne, był znawcą, do kogo jak nie do niego należy przychodzić w takiej sprawie? Oczywiście wiedział czym jest to tajemnicze znalezisko z okolic Siedliska Koni, ale i tak, dla zasady, przyjrzał mu się skoro szylkretka przyniosła przedmiot do oględzin. Chyba nic w środku się nie skrywało? A szkoda. - To jest siatka. Często w środku jest jakieś jedzenie i zwykle do tego właśnie służy. Do przenoszenia jedzenia. - odparł, wspominając granulat, który zwykle znajdował się w mniejszych siateczkach. Chyba inne zastosowania foliówki też miał, ale mniej istotne. Za to Orion miał do dodania jeszcze jedną ważną rzecz. - Ale sama jest niejadalna, oczywiście. Więc lepiej nie próbować.

ed.
Wreszcie zaczęło się mocniej ściemniać i ochładzać, więc oriental pożegnał się grzecznie i ruszył dalej.
z.t
[Obrazek: onyo.gif]
LVL 18 60 / 500
MedLVL 0 0 / 100
37
Siła
S
46
Zręczność
Zr
20
Szybkość
Sz
20
Zmysły
Zm
140
Punkty Życia
HP
130
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości