Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Z samooceną na poziomie Oriona ciężko było odebrać pierwszy komentarz jako przytyk. Drugi również wpadał najwyżej w kategorię przyjaznej złośliwości, więc uniósł przednią łapę do jasnej sierści, jakby chciał się złapać za zbolałe serce. Za niemym no wiesz podążyły już faktyczne słowa.
– Nie mów nigdy, starczy usunąć konkurencję. Czyż nie o tym była ta historyjka? – pytanie z założenia retoryczne, oriental przecież znał odpowiedź i nie potrzebował potwierdzenia. Oczywiście, że miał rację. Tak samo nie dziwiło go ani trochę, że trudno było się nie zgodzić z jego kolejnymi słowami.
– Postaram się nie zgubić. – zapewnił, chociaż wcale nie zamierzał korzystać z oferty. Loczki zahaczające o gardło kocura tak bardzo starały się przypominać aksamitną, rdzawą kitę, ale jej nie dorównywały. Brakowało też puenty w postaci pstryczka w nos.
Och, może jednak powinien rozejrzeć się za żółtym płotem na osiedlu. Może to mu jakoś pomoże (nie żeby potrzebował pomocy, ale po prostu... trochę żenująco już).
Teraz jednak starał skupić się na wypatrywaniu tych nieszczęsnych piszczek, tudzież potencjalnych zagrożeń czyhających na Świt.
W idealnym świecie kotki wszystko zasługiwało na miłość oraz godne pożegnania i przywitania, dziecina nie tylko życzyła zgniłej pisance miłej podróży, ale również posypała trawką, by nie czuło się źle ze sobą. W nagrodę kotka dostała… nic. Nie spotkała na swojej drodze niczego kompletnie, a jedyne dźwięki jakie można było usłyszeć to jakieś żaby daleko. Cóż.
Orion miał najwyraźniej szczęście nie tylko w poznawaniu, w obyciu, ale również i w zdobyczy pchającej się pod łapy. Niedaleko w wysokiej trawie można było usłyszeć jakiś szelest, a futerko koloru wyblakłego brązu układało się tylko w jeden kształt, mimo trawy lekko zniekształcającej widok. Był to zając. Może przywędrował się napoić i zgubił drogę do domu? Wiedział tylko sam trawożerny, kocur jednak mógł to wykorzystać.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 94 (105) | W: 74 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Nic to też było coś. Przynajmniej w świecie Świt. Skoro nie spotkała żadnych innych skarbów, dziwnych zapachów i drobnych zwierzątek, mogła zwyczajnie iść sobie dalej i nucić pod nosem losową melodię, zerkając to na drzewka obok, to na płynącą rzekę, wzdłuż której wciąż dreptała. W najgorszym wypadku zrobi sobie po prostu miły spacer, co i tak było miłym zajęciem.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Orion nie wnikał co przywiało zająca w te strony. Tak jak pewnie i sam zając nie byłby zainteresowany powodem obecności orientala, a tylko tym jak uniknąć jego pazurów. Dlatego też, bez zbędnych grzeczności, Orion ugiął łapy, przybierając pozycję łowiecką. Wyciszenie oddechu było formalnością – nie zdążyl się jeszcze zmęczyć różnorodnymi fikołkami by sapać jak podejrzany dwunóg obserwujący plac zabaw. Z zajęczym słuchem jednak nie ma żartów, więc poświęcił ten krótki moment, nim zaczął się skradać w stronę wyblakłego brązowego futerka pośród traw. Cel prosty – podejść jak najbliżej by uniknąć pościgu i wgryźć się w kark.
Dobroć Śwituni przenikała przez ściółkę i przebijała się przez ziemię jak korzenie drzewa, co skutkowało tym, że świat chyba chronił ją aktualnie i nie próbował jej robić przykrość. Przynajmniej nie umyślnie. Chomiczki to nie były, kaczuszki też nie - a jedynie dziwne tworzywo, które wyglądało jak ewidentna sprawka ludzi. Leżało na brzegu rzeczki i wyglądało jak owieczka…tylko im bliżej się do tego podchodziło tym bardziej można było zauważyć, że nie ma w sumie żadnych funkcji życiowych. Pyszczek też był bez noska, czy oczek chociaż, a całość była lekko mokra i miała dziwną teksturę. Lekko się przyklejała do futerka i strasznie rozwarstwiała na małe kuleczki, które zaśmiecały tylko brzeg Czarnego Ogona.
Zając nie miał większych szans z ambitnym gejem Wojownikiem klanu Wichru, który bez większego wysiłku podkradł się do niego. Uszy mieli podobnej wielkości, ale najwyraźniej Orion nie miał żadnych problemów z zabiciem uszatego brata. Szybko i zwinnie można by rzec, ale trawożerny koleżka nie dał się chociaż bez odrobiny walki - zadrapując lewy policzek orientalnego pyska. Bezwładne ciałko teraz jednak leżało już pod łapami kocura.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 94 - 3 = 91 (105) | W: 74 - 2 = 72 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Z początku przestraszyła się że białe znalezisko okaże się kolejnym jajkiem. A jeśli i to będzie tak okropnie śmierdziało? Po przyjrzeniu się z odległości jednak, dostrzegła że kształt jest nieregularny, a światło odbija się inaczej niż powinna na lekko chropowatej powierzchni skorupki. Po podejściu do tworzywa zauważyła również, że jest niezwykle lekkie, łatwo się brudzi i...rozwarstwia? Nie wyglądało ani nie pachniało jak nic żywego, czy niedawno zmarłego, więc drapanie pazurkiem nie wydawało jej się złą rzeczą. Szczególnie, odpadające kuleczki sprawiały jej wielką satysfakcję.
Po rozdarciu niemalże całości owieczki na drobne części, Świt padła na ziemię, przytulając się plecami do tego...czegoś i tarzając chwilę w piachu i ziemi. Po podniesieniu się stwierdziła, że czas pójść dalej, bo kiedy tylko wstała, zauważyła że większość białych kuleczek zwyczajnie zniknęła. A może to był jednak kokon?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Zadrapanie na cynamonowym policzku się zagoi, jednak rana na zajęczym karku już niekoniecznie. Nie trzeba było być biegłym z matematyki, by wykalkulować, że bilans zysków i strat przechylał się na korzyść orientala. Schował zdobycz w bardziej piaszczystym skrawku gleby i ruszył dalej, zerkając kontrolnie za burym futerkiem, ale przede wszystkim, szukając dalszych zdobyczy i potencjalnych zagrożeń.
Zaśmiecanie pobliskiego brzegu rzeki najwyraźniej nie było przemyślanym efektem działań kotki, która pewnie nieświadoma naraziła na niebezpieczeństwo pobliską faunę jeszcze bardziej. Czy to możliwe, że jakaś mała kaczuszka mogła zjeść białą kulkę przypominającą ziarno? Cóż, kotka raczej się tego nie dowie, bo poszła już dalej z kulkami przyczepionymi do futerka, ale jeszcze tego nie wiedziała. Wiedzieć za to mogła, że coś buszuje po trawie obok niej, niedaleko niej bowiem popielica właśnie coś wygrzebywała w ziemi i nie interesowała się niczym innym.
Zając skończył żywot bezboleśnie (mniej więcej), a Orion mógł ruszyć dalej zaraz po pogrzebaniu zdobyczy. Nie musiał nawet daleko iść kiedy na jego drodze stanęła niespodziewana ruda kita. Nie była to ruda kita zagrożenia, ani ruda kita, której pewnie wichrzak pragnął, ale za to kolejna zdobycz. To już coś, prawda? Mały gryzoń popijał właśnie wodę ze zbiornika, nie więcej, niż trzy królicze susy dalej, a małe łapki mocno wbijały się w ziemię na wszelki wypadek.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 72 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Dreptała sobie z myślami niezmąconymi niczym istotnym. Ot, zwróciła uwagę na ładnego listka, który wyróżniał się spośród innych wygryzionym przez gąsienice kształtem. A to popielica myszkowała w trawie. A kolejna i kolejna chmura wyglądała jak ptak goniący mysz.
Gryzoniowi nie poświeciła dłuższej myśli, spojrzała jedynie i poszła dalej przed siebie.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Miniaturowa ruda kita wzbudziła zainteresowanie. Znaczy, oriental był daleki od kontemplacji każdego ognistego kłaczka, ale zatrzymał na moment, obserwując piszczkę orzy wodopoju. Decyzja podjęta, ugiął łapy, pamiętając o przeniesieniu ciężaru na tylne i ruszył w pozycji łowieckiej w stronę właściciela puchatego ogonka. Trzy susy to niewielki dystans, więc miał nadzieję zakraść się nim gryzoń skończy pić i dopaść go na miejscu.
Popielica została zignorowana, a kiedy tylko dotarło do niej, że na jej ścieżce stanęła wielka kotka, oczy jej się powiększyły, łapki zadrżały i po chwili piszczki już nie było w pobliżu. Ogólnie nic nie było w pobliżu, Świt nie natknęła się tym razem na nic. Ani żywe, ani nieżywe.
Orion zaś precyzyjnie i bezproblemowo znalazł się zaraz obok zwierzyny, wiewiórka nie miała nawet szansy dowiedzieć się co ją zaatakowało. Prawdopodobnie odeszła bezboleśnie, nieświadoma na to, że coś na nią czyhało.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 72 - 2 = 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Świt więc dreptała sobie dalej wesoło, raz po raz się zatrzymując, by obejrzeć okolicę, ale jako że nic kompletnie się nie działo nadzwyczajnego, to po prostu ruszała dalej, przyglądając się odbiciu nieba w płynącej rzece.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wiewióreczka została złapana, przetransportowana na suchszy ląd i zakopana w piachu. Oriental przesunął kamyk nad kryjówkę, by później łatwiej odnaleźć skarb na plaży, a następnie ruszył dalej, rozglądając czujnie. Był odrobinę ciekaw czy Świt dalej szukała kaczuszek, czy już zapomniała o tym celu. Ale liczyło się, że wciąż była bliziutko, jeśli wierzyć podmuchom wiatru.
Uszy wichrzaczki po chwili ciszy mogły usłyszeć charakterystyczny dźwięk piania, który w tej części lasu mógł być wydawany tylko przez kolorowego ptaka - bażanta. Duże ptaszysko stało niedaleko Świt i rozglądało się w poszukiwaniu… partnerki? Młodych?
Orion w czasie zabijania wiewiórki mógł przyuważyć dziwny kształt zaraz obok rzeki, jakby leżący na brzegu. Jednak jeśli dziwna rzecz nie rzuciła mu się w oczy podczas tego zdarzenia to i tak przechodził obok tego miejsca. Na brzegu leżała szmaciana lalka, większośc ciałka była lekko szarawa i brudna, jakby jednak przepłynęła spory kawałek rzeki. Włosy zaś miała… brązowe, chociaż przebłyski blondu były widoczne. Jedno porządne przemycie jej tak by nie dotknęła brudnej ziemi i pewnie byłaby jak nowa, ale aktualnie wyglądała jak wszystkie nieszczęścia świata.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Świt przystanęła, nasłuchując ptasiego okrzyku, a gdy w końcu zlokalizowała krzykacza, przyglądała mu się dłuższą chwilę z uśmiechem. Nie ruszyła się poza falującym ogonem, oczekując, aż bażant znajdzie to, czego szukał. I może by się nawet doczekała, ale uznała w pewnym momencie, że zaczyna jej się nudzić. Życzyła ptakowi powodzenia, a następnie ruszyła dalej wzdłuż rzeki.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.