Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Szmaciana, przetyrana przez los i rzekę, lalka wyglądała dość smutno, jak się nad tym zastanowić. I raczej nie nadawała się na prezent wywołujący cokolwiek ponad uniesienie brwi. Raczej to dobre słowo, bo w przypadku Świt warto było zaryzykować. Raczej nie oceniałaby zabawki przez pryzmat brudu, może nawet dałoby radę zasugerować jej, że taki potworek ma większy potencjał i potrzebuje pomocy burej by znowu stać się pięknym. Wróżka w szmacianą lalkę zaklęta czy coś. Nie, wróć, wróżki już miały swoje miejsce w świecie Świt, trzeba będzie inne żyjątko do tej roli wybrać.
Ale to później. Póki co, oriental zabepieczył obiekt i ruszył na dalsze poszukiwania zwierzyny i tym podobnych.
Badylarka popiskująca delikatnie wśród traw i idealny widok na nią. Świt była jakieś trzy zajęcze susy od gryzonia, który nie wiedział o jej istnieniu. Czy tym razem kotka zamierzała się skusić na zdobycz?
Nieprzyjemny zapach. Jakieś ślady krwi i odciski łap w błocie. Krew śmierdziała jakby należała do zwykłego zwierzątka, ale… ślady w błocie. Zamazały się lekko, ewidentnie inne żyjątka już przechodziły tędy, chociaż wszystko wydawało się świeże. Nie na tyle, by ktokolwiek z przebywających tutaj mógł wcześniej zauważyć tę scenę, ale najwyraźniej na tyle świeże, by jeszcze mieć szansę wytropić intruza. Chociaż czy to był intruz kiedy tereny były niczyje?
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Przeszukiwała trawy w geście znalezienia popiskującego gryzonia. Chciała go tylko obejrzeć, sprawdzić czy nie jest ranny. W takim wypadku nie omieszkałaby zakończyć cierpień stworzenia. Ale zdaje się, że ciągle jej unikał albo przemykał przed nosem, więc musiał czuć się na tyle w porządku, by zwiewać, a skoro tak, Świt wzruszyła jedynie barkami i poszła dalej.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Krew, ślady, smród. Coś czego wolał uniknąć na spacerze ze Świt, prawda? Trop był świeży, może nie sprzed paru uderzeń serca, ale wciąż wart sprawdzenia. Najlepiej zanim jego twórca skrzyżuje swoje ścieżki z burą kotką. Orion nachylił się nad krwią, chcąc ustalić czy należała do właściciela śladów, czy trzeciego elementu. I czy dało się zidentyfikować już teraz z czym mieli do czynienia.
Ale też nie tracił czasu na bierne rozpoznanie, chwile później, pewny czy nie, ruszył tropić.
Los, a może Gwiezdni, a może po prostu Natura sama w sobie? Ale ewidentnie uśmiechnęła się słodko do Świt, zdając sobie sprawę, że ta szukała konkretnie dwóch rzeczy. Żywe to może nie było, ale średniej wielkości pluszak w kształcie chomiczka z wielkimi różowymi policzkami i słodkimi czarnymi oczkami leżał lekko przemoczony na brzegu rzeki. Koloru brązowo-białego ze słodkimi małymi łapkami i mini ogonkiem.
Przewrażliwiona mama Orion ledwo spostrzegła ślady, które mogły być zagrożeniem i od razu ruszyła w stronę, w którą mogły prowadzić. Im dalej szedł, tym nagle krwi było coraz więcej, a oprócz tego pojawiło się mnóstwo piór. Kolorowych. Bażancich? Ślady prowadziły kawałek w stronę pobliskiej jabłoni, a same ślady... wyglądały jak psie, ale drobniejsze. Lisie?
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Było to dziwne, nienaturalne i w interesującym kolorze. Z jednej strony przypominało chomika, z drugiej jakiegoś kwiatka. Śmierdziało jednak wodą i ziemią i nie wyglądał najlepiej. Dla Świt był idealny. Podniosła go delikatnie w zębach i zakopała w ziemi przy drzewku, mały kopczyk oznaczając wbitym patykiem, tak żeby nie zapomnieć. Wróci po niego, ale może znajdzie jeszcze coś ciekawszego?
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Hm. Psowaty albo dość nieudolnie polował, albo bawił się swoją ofiarą, zważywszy na to, że krew pojawiła się już paręnaście kroków temu, a miejsce morderstwa najwyraźniej znajdowało się tutaj. Albo nawet nie tu drapieżnik zabił ptaszysko, a jedynie zdołał pozbawić większej ilości piór? Było kilka opcji, przynajmniej z trzy prawdopodobne scenariusze, ale żaden z nich nie zawierał pięknej przyjaźni między Świt, a problematycznym psowatym. I żeby taka myśl nie przeszła przez burą główkę, Orion kontynuował trucht na lekko ugiętych łapach w stronę jabłonki.
Ruszając dalej nie minęło wcale tak długo, a zielone ślepia mogły zauważyć kicającego spory kawałek od niej zająca, ziutek uważnie przyglądał się czemuś pod drugiej stronie górki. Uszy postawione, ciałko spięte. Świt była dla niego niewiadomym zagrożeniem.
Orion nie musiał być wcale wyćwiczonym tropicielem, by zobaczyć, że psowaty nie był najinteligentniejszym zbirem w okolicy. Wychodziło na to, że były dwie opcje - był to młody niedoświadczony mieszkaniec pobliskiej polanki albo może został raniony w polowaniu na dzikie ptaszysko. Tylko jeśli… to jak bardzo?
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Przekicała, przedrzeźniając nieco siedzącego w miejscu zająca. Uśmiechnęła się następnie szeroko, bez znaczenia czy zwiał czy trzymał odważnie gardę. Zające były znakiem charakterystycznym dla Klanu Wichru, więc można by powiedzieć, że oboje byli wichrzakami. A szkoda by się nie przywitać ze współlokatorem! Pomachała mu jeszcze na odchodne i podreptała dalej.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Niski iloraz inteligencji nie nastrajał optymizmem, ponieważ szanse, że szedłby w parze z pacyfizmem były znikome. A nawet i wtedy mógł przez przypadek skrzywdzić. Uh oh. Oriental przyspieszył kroku, choć wciąż starał się lekko stawiać łapy i nie narobić zbędnego hałasu. Chciał jednak jak najszybciej mieć to z głowy, nie do końca podobało mu się aż takie skupianie na pogoni za psowatym – trwało za długo i utrudniało kontrolowanie poczynań Świt.
Królik. Nie zając. A królik. Słodki puchaty ogonek pomerdał na boki, a nosek wysoko w górze wyszukiwał zapachu. Kotka miała możliwość zobaczenia tego słodkiego średniej wielkości króliczka o białym futerku na skrawku świeżej trawy obok rzeki. Dosłownie z dwie lisie długości od niej.
Orion mógł wygrać medal tropiciela. Lis w całej swojej lisiej okazałości właśnie pożywiał się bażantem, którego najwyraźniej wcześniej capnął z nad wody. Krew była wszędzie, a sam psowaty zachowywał się jakby był lekko oszołomiony. Na pewno nie było to najnormalniejsze zachowanie, mimo iż raczej był zajęty pochłanianiem kolorowego ptaszyska to dla wyostrzonego oka Wojownika powinno być to alarmujące. Ale zależy od kota i jego pojęcia o świecie, niezależnie od wieku. Orion stał z pół obalonego drzewa dalej od lisa, czy byłemu samotnikowi tyle starczyło? Czy zamierzał atakować?
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 (105) | W: 70 (95)
>0st dziobnięcie między oczami
>0st siniak na prawym policzku
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie
>0st potargane kłaczki na lewej łapie
>0st zadrapanie na lewym policzku
[Lisek Maciek] S: 17 | Zr: 10 (12) | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 70 (80) | W: 60 (65)
>0st wyrwane kłaczki na piersi,
>0st mała rana na prawym barku,
>1st uszkodzona rogówka prawego oka, - 2HP do końca walki,
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
Zatrzymała się, przyglądając stworzonku z zachwytem. Przywitała się grzecznie, cicho, co by go nie spłoszyć natychmiast, choć może i to wystarczyło. Posyłała mu jednak duże uśmiechy i machała łapką w powietrzu. Tak jak dotychczas, nie zamierzała robić nic więcej poza przywitaniem mieszkańca lasu. Od zabijania byli wojownicy, ona miała ten komfort, że mogła przejść obok i się nie przejmować.
Niezależnie od tego, czy królik uciekł czy nie, Świt stała jeszcze krótką chwilę a następnie ponownie poszła przed siebie.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
To musiał być zły dzień dla Maciusia. Orion, chcąc nie chcąc, zamierzał uczynić go jeszcze gorszym. Nie miał czasu na zbyciu, by odczekać aż rudzielec spożyje do końca ostatni posiłek, Świt kręciła się teraz bez nadzoru i kto wie co jej przyjdzie do głowy.
Były samotnik ruszył w pozycji łowieckiej do oszołomionego psowatego, licząc na pozostanie niezauważonym aż do momentu wskoczenia na lisi grzbiet i przeorania go pazurami.
Królik w dość sporym szoku patrzył na Zaranny Blask i zastanawiał się co wyprawia drapieżnik (w jego oczach), nie czekał jednak aż śmierć nadejdzie i uciekł parę uderzeń serca później. Niedaleko jednak miejsca skąd widać było uciekiniera, po chwili można było wypatrzeć jaszczurkę wylegującą się na kamieniu.
Orion atak z z zaskoczenia>3>nieudane
Orion>atak na lisa>krytyczny>12x1,5>18HP
Lis>atak na Oriona>krytyczny>-16>-13>0>1x1,5>2HP
Kocur nie miał do końca szczęścia w skradaniu się, lis od razu wypatrzył intruza, który leciał w jego stronę z pazurami i w większości zrobił… unik? Chociaż nie można powiedzieć, że totalnie udany (a raczej miernie), bo tak jak z wichrzakiem na plecach nie skończył tak jego lewy bok został porządnie przeorany - od barku aż do dołu brzucha. Sam lis jednak nie pozostał dłużny (pozostał) i chapnął kłami w miejscu prawego barku Oriona, wyrywając parę kłaczków.
[Orion] lvl: 11 | S: 22 | Zr: 33 | Sz: 13 | Zm: 13 | HP: 91 - 2 = 89 (105) | W: 70 - 3 = 67 (95)
>0st dziobnięcie między oczami,
>0st siniak na prawym policzku,
>0st wyrwane kilka kłaczków z szyi,
>0st delikatne ślady po zębach na prawej łapie,
>0st potargane kłaczki na lewej łapie,
>0st zadrapanie na lewym policzku,
>0st wyrwane kłaczki na prawym barku
[Lisek Maciek] S: 17 | Zr: 10 (12) | Sz: 12 | Zm: 9 | HP: 70 - 18 = 52 (80) | W: 60 - 2 = 58 (65)
>0st wyrwane kłaczki na piersi,
>0st mała rana na prawym barku,
>1st uszkodzona rogówka prawego oka, - 2HP do końca walki
>2st ślady pazurów od barku do brzucha, w pierwszej kolejce 3HP, w kolejnych po 2HP aż do końca walki
Księżyce: 85 Mistrz: Wydrzy Wąs ♥ Płeć: trans kotka (amab, silny zapach kwiatów i trawy) Matka: Wędrujące Światła ♥ Ojciec: Łabędzia Gwiazda, Roziskrzona Gwiazda (stary) Partner: :(
Wielka. Bura, pręgowanie ticked (w typie kota somalijskiego). Biała lewa tylna stopa, końcówka ogona, broda i cała szyja. Zielone oczy z niebieską plamką na lewym przy źrenicy.
Wesoła, głupia i naiwna. Słodki, pozytywny promyczek słońca. Kochliwa.
- Dzień dobry, jaszczurko, piękny mamy dziś dzień, prawda? - przywitała się ze smażącym się na kamieniu gadem. Zwierzątko, oczywiście, nie odpowiedziało, choć Świt wierzyła, że im częściej będzie do nich przemawiać, to te się odwdzięczą tym samym. Z drugiej strony mogłoby to być równie przekleństwo, gdyby chmara piszczek przyszła na skargę w związku z jej pobratymcami, którzy je zabijali. Ale cóż mogła zrobić?
Szła cały czas dalej, kontemplując tę jakże zawiłą kwestię, nie zauważając nawet kiedy wyminęła jaszczurkę.
I coulddance,I coulddance,I coulddance xxx watch medance,dance the nightaway my heartcould beburnin',but youwon'tsee iton my face watch medance,dancethe nightaway xxx ・*✧・゚:*uh-huh!*:・゚✧*・ I'llstill keepthe partyrunnin',not one hairout ofplace .・。.・゜✭・.・✫・゜・。.