Logo Artemidy
Szuwar Turzycy
Delikatnie się poruszył, gdy ta tknęła go ogonem. Nie było to w żaden sposób ruchem złym - ot, nie do końca się spodziewał, że coś takiego może się stać. Raczej sądził, że Balladyna jest kotem, który by kazał się mu wziąć w garść i nie robić z siebie ofiary. Jego ojciec taki był, przynajmniej przez całkiem ładną część swojego życia.
Rzecz jasna - nie było to też czymś, czego nie chciał. Chociaż uważał, że nie zasługiwał na zrozumienie, ani na wsparcie, zgniła kocia natura sprawiała, że w pewien sposób go to cieszyło.
- Och, nie... mam... gorszy dzień - raz już to przeszło. Przy innym kocie, w podobnym kontekście. Nie miał powodów, by myśleć że tym razem będzie inaczej.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zauważyła jego lekki ruch, na co tylko uśmiechnęła się w głębi. Zdecydowanie na kilometr czuć było od niego brak pewności siebie. Gdy z pyska kocura padła odpowiedź, końcówki jej warg wygięły się ledwie dostrzegalnym, żmijowym uśmieszku. Ten tu wyglądał jakby gorszy dzień miał o każdym uderzenia serca w życiu. Przechyliła łeb, lekko mrużąc oczy.
-Rozumiem. - mruknęła, przysiadając w końcu. Spojrzała gdzieś ponad korony drzew. - Każdy zielarz ma własny cmentarz... A także niektóre koty. - powiedziała niby gdzieś w przestrzeń. Nie miała oczywiście prawa domyślać się, że ten tu przypadek miał na sumieniu czyjąś śmierć, ale chyba wiele już się zorientowało że Balladyna lubiła rzucać niezbyt wesołymi mądrościami ludowymi. Ot tak, żeby zburzyć pewność siebie kotów dookoła. Przy czym pamiętać trzeba, że nie przejmowała się ukrywaniem czynów, których dokonała. Wszak nie uważała ich za haniebne. Jedynie trzeba było wyważyć kiedy co powiedzieć, tak żeby nie zmąciło to jej zamiarów.

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jakże miłym i cieszącym było to, że każdy z kotów kupował tę głupią wymówkę. Aż trudno było mu uwierzyć, że ta tak dobrze działała.... A później kotka znów zabrała głos. James na moment wstrzymał oddech, odruchowo zerkając w jej kierunku. Trudno było powiedzieć, czy na jego mordzie malował się strach czy zdziwienie. Nie był jakimś wielkim fanem takich... tajemniczych powiedzonek. Nie rozumiał ich, drażniły go - bo musiał przy nich zbyt dużo myśleć. Ale teraz chyba był po prostu zagubiony. Z każdą sekundą też - coraz bardziej wystraszony. Nie nią, jej się nie bał. Bał się myśli o konsekwencjach. O tym, że zaraz na jaw wyjdzie co zrobił.

Złapał w końcu powietrze. Nie wierzył, że mogłaby w ogóle go kojarzyć. Moment temu rozmawiali jak dwóch nieznajomych, którymi byli. Jeśli ktoś ją posłał za nim - najwidoczniej go wcale nie poznawała. Chyba, że było to dobrą grą i zaraz go pozbawi życia... Odsunął uszy do tyłu.
- Co masz na myśli? - spytał wnet. Sam powinien grać... chociaż teraz - pytanie nie było żadną zagrywką. Był szczerze zagubiony, chciał w ogóle rozumieć co starała się mu przekazać. Może spinał się bez powodu...
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jej pysk wypłynął lodowaty uśmiech, gdy zauważyła reakcje kremowego kocura. Oho, czyżby trafiła we wrażliwy punkt? Zagubienie i strach biły od niego niczym smród od wroniej strawy. Wbiła w niego spojrzenie, nachylając się ku jego pyskowi.
- Masz coś na sumieniu? -Zapytała, ignorując całkowicie zadane pytanie. Czy obchodziło ją to? Normalnie odpowiedz brzmiałaby nie. Ale to, jak ten tutaj trząsł portkami, sprawiało Balladynie nie małą satysfakcję. Ewidentnie z tym osobnikiem było coś na rzeczy... Co? Możliwe, że zaraz sama się o tym przekona. Obojętnie, po dobroci albo po złości.

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Teraz, psi los, nie dostał odpowiedzi. Co więcej, sam został niemal osaczony jej pytaniem. Nie było w nim nic złego - gdyby nie to, że był winny morderstwa, ha! - ale chyba znacznie bardziej przyciskała go jej sama w sobie aura. To jak się na niego patrzyła, to jak bardzo była... no, straszna, żeby nie szukać innych słów, które by tego nie opisały tak ładnie, jak to jedno. Była po prostu straszna.

Odsunął uszy do tyłu tak bardzo, że niemal zdawałoby się że ich nie ma. Sam, w ogóle, zrobił się nieco mniejszy. Przycisnął wszystkie kończyny do siebie, i gdyby nie to że stanął i spróbował zrobić nieznaczny krok do tyłu, wyglądałby jak kamień, co przypomina kształtem kota - tak się napiął! Z drugiej strony, mimo strachu, gdzieś w głębi serca nie potrafił się bać tego, co mogłoby się stać. Gdyby faktycznie się bał - usiłowałby uciec. W tym wypadku, stał prawie bez ruchu, jakoby czekał na najgorszy osąd. Może dlatego, że pierwszy raz ktoś potrafił go zaskoczyć czymś innym, niż bezmyślnym obijaniem go. Może dlatego, że oczami wyobraźni widział, że ta tutaj faktycznie jakimś cudem wie co zrobił i teraz może w końcu wyznaczyć sprawiedliwość.
- Nie, ja... skąd - pomachał lekko głową na boki, czując jak w gardle rośnie mu gula. Łgał, rzecz jasna, miał na sumieniu aż zbyt dużo. Śmierć to nie byle co. Ale... jak mógłby się przyznać? Nie ważne jak bardzo by chciał, tak powiedzenie na głos, że coś takiego zrobił, że... zabił, że to jego wina, chyba było nieosiągalne. Nie był nawet do końca pewien czemu. Ot, kocia zgniła natura, chyba chciała żeby ktoś taki jak on po prostu zapadał się coraz głębiej w swoje śmierdzące bagno wszelkich przewinień.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwowała jak ten kuli się, spina, jak śmierdzi przestrachem. Jej wzrok stał się jeszcze bardziej świdrujący, a przy tym pogardliwy. Miała go. Teraz mogła zrobić z nim co tylko zechce. Oh, jakiż to żałosny widok. Balladyna napuszyła się, wyprostowała górując teraz nad kocurem całkowicie.
-Łżesz. - warknęła krótko, mierząc go nieodgadnionym spojrzeniem. Po chwili roześmiała się chrapliwie, śmiechem tak nieprzyjemnym, który przywodził na myśl krakanie wrony nad truchłem. Kocur miał coś na sumieniu... I wstydził się tego. To już dużo o nim mówiło.
Odsunęła się na krok, jednak wciąż mierząc go wzrokiem.
- Jesteś nędznym tchórzem, skoro nie umiesz spojrzeć w ślepia swoim czynom. - prychnęła. Choć oczywiście nie znała pełni sytuacji. Ale czy kogoś to dziwiło, patrząc na całokształt jej postaci?

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Coś w głębi duszy podpowiadało mu, że powinien teraz wystrzelić i trafić ją pazurami prosto w kark. Prostowała się tak bardzo, że gdyby był dostatecznie szybki, najpewniej pozbawiłby ją życia. Głos z tyłu głowy mu zabronił. Nie tyle, że się bał że mu nie wyjdzie, ale nie chciał mieć kolejnej ofiary na swoich łapach. Może jest to... głupie. Wówczas - jak zawsze - uważał, że cokolwiek by się nie stało, jest to odpowiednim wyrokiem za jego czyny.

- Ja... nie - powiedział, nieco głośniej, pewniej, niż jak uprzednio. Pozostając w swojej marnej pozycji, było to iście prześmiesznym kontrastem. Potem pomachał głową na boki, usiłując otrzepać z siebie za równo strach, jak i to całe spięcie. Wyszło, mniej czy bardziej, bo przestał przypominać wyjątkowo smutny koci posąg. - Nigdy bym nic... skąd ten pomysł?
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cóż, gdyby James postanowił w tej chwili podnieść łapę na białofutrą, uderzenie serca później leżałby bez życia na ziemi. O ile udałoby mu się przebić pazurami przez gęstą, miejscami zbitą sierść na kryzie. Dobrze więc, albo patrząc na jego światopogląd, niedobrze że tego nie zrobił.
Balladyna mierzyła kocura zimnymi, zmrużonymi ślepiami. Z tym kotem było coś nie tak, oh, było to widać na pierwszy rzut oka. A to, jak starał się zakłamywać rzeczywistość było doprawdy rozkosznie zabawne.
Prychnęła, po czym zrobiła parę kroków na około kocura, ogonem przesuwając mu ostro po nosie.
- Skąd ten pomysł? Kochasiu, cała twoja żałosna osoba wręcz o tym krzyczy. - powiedziała. Kocur był zdecydowanie meczącym przypadkiem, ale i nęcącym do zabawienia się nim. Wbiła w niego wzrok, po czym spojrzała gdzieś w bok, a na jej pysku pojawił się drapieżny uśmiech. - może ten ktoś zasłużył?- powiedziała, niby do siebie. Spojrzała na samotnika ponownie. - No dalej, wyznaj swoje grzechy. - powiedziała zimno, lekko odsłaniając zęby.

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Może było w tym jakieś ziarnko prawdy... James nie potrafił się teraz na tyle skupić, żeby nad tym rozmyślać. Ani nad tym, czemu w ogóle nazwała go kochasiem. Wszystko, co teraz się działo, było chyba absolutnym zaprzeczeniem bycia wyżej wymienionym. Może ta nie wiedziała co to znaczy i rzucała słowa na wiatr...
- Absolutnie, nie - warknął, uderzając ogonem o ziemię. Bo tego był pewien, że Mary w życiu nie zasłużyła na taki los, jaki ją spotkał. Przypływ złości sprawił też, że wystrzelił do góry, w nieco pewniejszej siebie pozycji, by dać pewność obcej co do swojego zdania.

Chwilę później zamilkł. Skrzywił się pod nosem, pazurem zagrzebał w ziemi.
- Moja partnerka - mruknął w końcu. - Wpadła pod samochód, jak przechodziliśmy na drugą stronę jezdni. To nie... ja nie miałem na to wpływu, że ją przejechało.
Zmarszczył nos. Nie miał. Nie byłby w stanie zatrzymać auta, nie ważne jak bardzo by się starał. Człowiek nie dałby rady tego zrobić, co dopiero kot. Poza tym - taka wersja... jak ją mówił, to brzmiało lepiej, niż cokolwiek co miał w głowie. Nieco bardziej realistycznie, niż wszystko co sobie wyobrażał pod wpływem emocji.
- Nie mam żadnych innych... grzechów - nie lubił tego słowa. Brzmiało głupio.
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A jednak, potrafił wykrzesać z siebie trochę ikry. Co jednakże zdenerwowało białofutrą królową. Nastroszyła się cała w uderzenie serca.
-No proszę, a jednak potrafisz coś więcej niż tylko skamleć jak ten ostatni kundel. - syknęła, po czym walnęła łapą w pysk kocura, na jego szczęście bez wyciągania pozorów. Wystarczająco jednak, by zabolało.
- I nie waż się na mnie warczeć. - dodała, lekko odsłaniając zęby. Jednak nie da się ukryć, historia która padła z jego pyska zaciekawiła ją. Jezdnia? Nie znała tego słowa, ale słysząc samochód domyśliła się co się stało. Jej pysk chwilę później wykrzywił się lekko w pogardliwym uśmiechu. Parobek oskarżał siebie o coś, na co nie miał najmniejszego wpływu. Żadnych przewinień. Tylko jego urojenia.Tak pomyślała, chociaż jeśli chodzi o urojenia, to chyba bardziej pasowałoby to do Balladyny. Przez jej głowę przetoczyła się czarna mgła wylęgająca wprost z trzewi jej umysłu, a zimne oczy stały się lekko błędne. Oczywiście, że nie miałeś wpływu. Ale najwidoczniej kot jego pokroju tego nie zrozumie. A to tworzyło pole do zemszczenia się, do zwichrowaną jego duszy jeszcze bardziej. Machnęła ogonem.
- Faktycznie, podły z ciebie kot. Zabiłeś ją. - syknęła, wprost do jego ucha. W lodowato różanych ślepiach przez chwilę widać było absolutną pustkę. Pustkę, spustoszonej duszy i wypaczonego braku skruchy. Była złym kotem.

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zasyczał cicho, gdy poczuł nagły ból na mordce. To dało mu mieszane uczucia - bo chciał o niebo bardziej na nią zawarczeć, ale przy okazji nie chciał oberwać drugi raz. Niemniej, nie ma szans, by nie warczał w chwili kiedy mowa była o Mary. W wypadku gdyby znów o tym mówiła, pewnie odruchowo by zareagował tak samo.

Jego werwa nie minął, gdy zaczęła go oskarżać dalej. Zacisnął zęby. Miała rację. Wiedział to, miał sto procent pewności, że tak było. Mimo to, trudno było mu się bronić, nie ważne jak bardzo chciał na nią zawarczeć. Wziął krótki oddech, nadal mając mocno zaciśnięty pysk.
- Wierz sobie w co chcesz - odpowiedział jedynie, zaraz odwracając się i odchodząc w swoją stronę. Nie będzie się użerał z jakąś białą...

[zt lol]
LVL 3 65 / 200
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
14
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
(tw. James slander)

Uciekł. Jak ostatni tchórz, uciekł. Jak śmieć, którym był. A ona nie zamierzała za nim gonić. Na ostatnie jego słowa jedynie syknęła:
- Jesteś nikim. Przepadnij. - głosem ostrym jak borsucze kły. Niebo zasnuwały czarne chmury, nawet słońce nie świeciło dziś nad dwiema tymi duszami. Balladyna nie kryła w sobie pogardy, ale i zadowolenia. Niech zna swoje miejsce. Dla takich kotów jak on nie ma żadnej nadziei. Myślała swoje, kompletnie nie bacząc przy tym na siebie samą. Odchodzącego kocura odprowadzał chrapliwy śmiech kocicy, i ślepia wwiercające się w jego plecy. Śmiech, który zdawał się jeszcze długo nieść echem na opustoszałych mokradłach.


zt.

✦ ✦ ✦
Gorzka wódka, gorzka wódka
Niech mnie ktoś zabije
Gorzka wódka, gorzka wódka
Chyba już nie żyję
Niech mnie ktoś pochowa
W białej sukni sobie zblednę
Panną młodą nie zostanę,
nigdy nią nie będę
LVL 4 260 / 300
MedLVL 3 24 / 400
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
//załóżmy że jest na zachodnim brzegu jeziora bliżej Gniazd, ale tamten wątek ma aktywną sesję ok <3
  Obiecała Turzycy, że przyniesie jej trochę turzycy, bo widziała gdzie rośnie – więc z samego rana, w ramach przebieżki po terenach skręciła mocno w prawo, zmierzając w stronę Czaplich Gniazd. Nadłoży trochę drogi przechodząc obok nich i Krzywego Drzewa, ale absolutnie nie zamierzała się zbliżać do janowca, zamiast tego wybierając bezpieczniejszą, dłuższą opcję. Jak się okazało, nie aż tak długą, bo poranek jeszcze się nie skończył, a szylkretka już była nad jeziorem, przyglądając się turzycy i wybierając najładniejsze źdźbła.
  Kiedy miała już cały pęczek, wpadło jej do głowy, że właściwie to czemu by nie skorzystać i nie połowić w tym jeziorze przy okazji. Ostatnio miała szczęście do płoci w Czarnym Ogonie, a skoro ten wpadał do tego jeziora... to może tu też będą? Usiadła sobie wygodnie na brzegu i zamoczyła lewą łapkę w chłodnej wodzie, zawieszając wzrok na tafli i zastygając w bezruchu. Szylkretowy cień padał bezpiecznie na piasek małej, dzikiej plaży. Polowanie na płotki czas zacząć.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Matka chciała połowić, ale los miał najwyraźniej inne plany. Mijało wiele uderzeń serca, a w dalszym ciągu żadna rybka nie chciała skubnąć lewej, kolorowej łapki. Co więcej, zupełnie niespodziewanie kocica mogła usłyszeć nagle za sobą aksamitny, rozmarzony, a jednocześnie nieznajomy głos.
– I co, bierze coś? – Gdyby Wichrzaczka się odwróciła, zobaczyłaby dorosłego, w pełni sił, widocznie doświadczonego przez życie kocura o krótkim, szorstkim i burym futerku w białe plamy. Jego umięśnione ciało zdobiły blizny; największe wrażenie robiła ta na najdłuższa na jego klatce piersiowej i ta przechodząca przez lewe oko, które było kompletnie zamglone. Wydawał się jednak niegroźny i pełny życia.

Mrówczy Szlak: S: 9 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 14 | HP: 90 | W: 60
zdobyte punkty doświadczenia:

Dorosły samotnik: S: 16 | Zr: 15 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 75 | W: 65
[Obrazek: emo0uSQ.png]


LVL 3 15 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
7
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
  Wzdrygnęła się i odruchowo wyciągnęła łapkę z wody. Zerknęła przez ramię i zobaczyła kompletnie nieznanego sobie kota. Włos jej się zjeżył na karku. Czy tak się skupiła, że nie usłyszała kiedy podszedł? Dzięki Gwiezdnym, że to nie pies...
  — Cześć! Ani trochę. — Pokręciła głową i zdobyła się na niewielki uśmiech. — Też lubisz łowić ryby? Możesz się dosiąść, jak chcesz. Poluję na płocie.
  Przesunęła się trochę w prawo, robiąc mu miejsce gdyby faktycznie chciał dołączyć i zanurzyła łapę w wodzie jeszcze raz. Towarzysz do łowienia nie zaszkodzi, a może nauczy się od niego czegoś nowego? Nie pachniał Cieniem, więc najprawdopodobniej samotnik. Taki mógł wiedzieć dużo rzeczy o których ona nie miała pojęcia. Na przykład, jak wygrać pojedynek ze szczupakiem.
LVL 7 35 / 500
MedLVL 3 40 / 400
10
Siła
S
19
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
17
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości