Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– Oho, uwielbiam! Pamiętam, jak kiedyś z moją Laleczką chodziliśmy na ryby. Wstawaliśmy wcześnie rano i szliśmy nad rzekę. Zawsze narzekała, że to nudne, że bez sensu, a ja rozczulałem się nad jej marudzeniem. Tyle bym dał, żeby usłyszeć to jeszcze raz… No ale nie przyszłaś tu po to, by słuchać jakiegoś niepoprawnego romantyka, co? – Zaśmiał się, siadając obok kotki nad rzeką, ale w odpowiedniej odległości, żeby sobie nie przeszkadzali. – Czasem po prostu są dni, że nie ma do kogo jadaczki otworzyć, to wierz mi, takie spotkania to dla mnie jak zbawienie. Tak w ogóle to Boczek, miło poznać. Płocie to twoje ulubione ryby?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Uśmiechnęła się ciepło. Jeśli nie przyniesie ryb, to może chociaż jakieś nowe znajomości?
— W sumie nie, ale lubię takie historie! — Zapewniła białego kocura i zawtórowała mu śmiechem. — Przykro mi. Ja mieszkam w klanie, czasami jest aż za głośno. Miło tak wyjść czasem na ryby i pobyć samemu w ciszy... No ale też słyszałam, że podobno nasz klan najbardziej gadatliwy, może to dlatego. Szlak. — Skinęła głową, przedstawiając się krótszą wersją imienia. Poruszyła palcami w wodzie i skupiła wzrok na jej powierzchni, zastygając w bezruchu.
— Mhm! Są smaczne, a przy odrobienie szczęścia można trafić na taką dużą, że wykarmi dwa dorosłe koty. No i one nie umieją się bronić, nie to co okonie! — Miauknęła w kierunku wody, w większości znowu skupiona na łowieniu.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– W klanie? Coś mi się obiło o uszy, ale nie miałem jeszcze przyjemności nikogo stamtąd poznać. Jesteś pierwsza, ha! – zaśmiał się chrapliwie, a następnie wysłuchał kotki do końca. – Aha, okonie to szczwane bestie, mogę potwierdzić! – To powiedziawszy, skierował jedno z uszu w stronę jeziora, usłyszawszy jakieś poruszenie. – O, spójrz tylko! Chyba płynie w twoją stronę… Karaś? Niegroźny!
I rzeczywiście kilka uderzerń serca później Mrówczy Szlak mogła poczuć lekkie skubanie. Boczek ucichł, uważnie przyglądając się kotce i dając jej przestrzeń do skupienia się.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— To zaszczyt. — Odpowiedziała mu szerokim uśmiechem. — Wiesz, tam skąd jestem wszyscy umieją łowić ryby, ale nad Grzmiącą Rzeką mieszka klan, w którym nawet umieją pływać!
Biały kolega miał rację; ryba podoba do karasia podpłynęła do jej łapy i zainteresowała się palcami. Szylkretka wstrzymała oddech i ostrożnie, powoli uniosła drugą łapę i wysunęła pazury. Jej cień wygrzewał się na piasku malutkiej plaży, więc poczekała na odpowiedni moment i uderzyła o wodę, zamykając rybę między pazurami, a potem wyrzucając na brzeg. Jeśli trafiła, oczywiście.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– Pływać? Pff! Dziewczyno, kiedyś jak wpadłem do wody, to płynąłem tak jakbym robił to od zawsze, choć nigdy się nie uczyłem! Nawet Zorro mi mówił, że by mi nie uwierzył, gdyby sam tego nie widział!
Matka zrobiła wszystko dobrze; nie miała problemu z wyrzuceniem ryby na brzeg i dobiciem. Nim to się stało, zakleszczona ryba próbowała się bronić i użarła Mrówczy Szlak w palec.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Karaś wylądował na brzegu i został prędko dobity, a szylkretka mogła znowu skupić się na rozmówcy. Kto by pomyślał, że spotka tak wszechstronnego kocura?
— O rany, umiesz pływać? — Miauknęła z zaskoczeniem, pomiędzy kolejnymi liźnięciami ugryzionego palca. Nie bolało aż tak bardzo, ale dopiero co mówiła, że płotki są lepsze bo się nie bronią! — Głodny? Mogę ci oddać pół karasia jak chcesz. Za naukę pływania.
Wyszczerzyła się szeroko do kocura i zanurzyła łapę w wodzie jeszcze raz. Najpierw chce wyłowić jakieś płocie, potem mogą się uczyć, o.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Samotnik uniósł uszy w zdziwieniu.
– Hahaha, chyba się nie zrozumieliśmy, koleżanko! Umieć umiem, bo, jak mi się zdaje, każdy jak musi to potrafi. Ale nigdy się nie uczyłem! Nie wiem, czy byłby ze mnie dobry nauczyciel – powiedział i wzruszył ramionami.
Kotka nie musiała długo czekać na kolejną okazję. Jej łapę zaczęła skubać dość spora ryba o podłużnym, zielonym ciele w czerwone i żółte plamki. To pstrąg, podobny do płotki nawet.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Ach! Szkoda. — Pokręciła głową, ale za długiej mordki nie zniknął uśmiech. Trudno, w takim razie z ociepleniem pogody będzie musiała poprosić Iskrę... albo może Jaśmina? Albo odwiedzić Listek albo Popiołka. Kandydatów było sporo.
Zastygła w bezruchu na widok kolejnej ryby. Kolejnej niepłotki... trudno, ten pstrąg tez wykarmi jednego kota. Tak jak poprzednio, ostrożnie uniosła drugą łapę i czekała na odpowiedni moment żeby wysunąć pazury i uderzyć w taflę wody. Wydawało się, że szylkretowy cień też zastygł w oczekiwaniu na miękkim piasku.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Dobita ryba trafiła na rosnący stosik zdobyczy, a szylkretka zanurzyła łapę w wodzie po raz kolejny. Boczek nie odpowiedział czy jest głodny czy nie, więc uznała, że nie będzie dopytywać drugi raz... skupiła się na rzece, wyczekując pojawienia się płotek w pobliżu. Jakieś musiały tu być! Trochę bardziej w stronę Cienia wyławiała je bez problemu, to muszą mieszkać i tutaj.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Nie było jednak co narzekać, co? Może i o płocie ciężko, ale w samym jeziorku zdawało się mieszkać wiele ryb. Do łapy kotki już podpływała zresztą kolejna! Na jej widok Boczek aż się podniósł, stając na rozstawionych łapach w wyraźnym szoku.
– ŁO, zobacz jaka wielka! Tej to na pewno chętnie spróbuję! To nie okoń przypadkiem??
Miał rację. Łapę matki zaczął skubać naprawdę spory okoń o charakterystycznych, czarnych smugach zdobiących jego ciało.
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
— Tak wygląda. — Odszepnęła, zamierając w bezruchu na widok sporego kształtu pod wodą. Czy nie rozmawiali o okoniach przed chwilą? Nawet gdyby chciał się bronić, nie zamierzała przepuścić takiej rybie.
Jej cień niewzruszenie odpoczywał na brzegu, kompletnie nieprzejęty polowaniem, a sama szylkretka zastygła nad taflą wody. Poruszały się tylko pomarańczowe oczy, śledząc rybę pod wodą i czekając na odpowiedni moment żeby uderzyć. Ostrożnie, jak w zwolnionym tempie, podniosła drugą łapę i wysunęła pazury. Byle tylko okoń znalazł się w zasięgu jej pazurów, a potem plask! i, miejmy nadzieję, dołączy do stosu piszczek na brzegu.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
Rach, ciach – i ryby nie było. A właściwie była, ale martwa. Mrówczy Szlak zrobiła to tak zręcznie, że okoń nawet nie zdążył się choćby próbować bronić. Coś pięknego.
– Co za okaz – powiedział Boczek, z podziwem spoglądając na rybę. – I nawet się nie bronił! Masz talent, dziewczyno. Poczęstujesz, co?
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
Księżyce: 46 Mistrz: Wędrujące Światła (i Żbikopręga) Płeć: kotka? Zaimki: ona/jej, inne też ok Rodzic: Wędrujące Światła, Gwiezdny Nurt [najlepsza ciocia na świecie]
orientalny krótkowłosy; czarno-rudy szylkret z przewagą czarnego, pomarańczowe oczy
ten współpasażer który zabawia pięciolatka siedzącego za tobą w samolocie żeby przez całą drogę nie kopał w twoje siedzenie
Babie Lato [S], Orzechowa Łapa [KW], Pies. [GK]
Sapnęła z satysfakcją, wyrzucając pręgowaną piszczkę na brzeg. Okoń był nawet większy niż wyglądał na pierwszy rzut oka! Prawdziwa uczta dla nich obojga.
— Pewnie! Częstuj się śmiało. — Miauknęła do kocura po dobiciu ryby i przysunęła ją łapą bliżej niego. — Dziwne, że się nie bronił, kiedyś taki pokłuł mi palce. Może uznał że wystarczająco mnie pogryzł karaś. — Zachichotała delikatnie i zawiesiła wzrok na chwilę na piszczce. Okoń zostanie zjedzony, został jeszcze karaś i pstrąg... Właściwie mogłaby wyłowić jeszcze jedną rybę, wtedy wróciłaby do obozu z pokaźnym stosem łupów. Pogoda była przyjemna, z Boczkiem miło się rozmawiało... czemu nie.
— Spróbuję wyłowić jeszcze coś, ty możesz już jeść. Zostaw mi trochę na później. — Zanurzyła dwukolorową łapkę w wodzie jeszcze raz i poprawiła się w siadzie na brzegu. Ostatnia szansa na złapanie płotki.
Drobna, zgrabna, acz wysoka bura koteczka z charakterystycznymi dla kotów bengalskich rozetami. Ma łososiowo-czarny nos i w tym samym kolorze poduszki łap. W posiadaniu są również białe wibrysy oraz cyjanowe oczęta.
Lojalna, uczciwa, przyjacielska. Nietrudno przychodzi jej zawieranie nowych znajomości, robi to z całkowitą przyjemnością i uśmiechem na pyszczku. Jest trochę naiwna. Przez śmierć jej bliskich stała się bardziej małomówna, niepewna i osowiała, ale głęboko w sobie skrywa dawną siebie.
– No doobra, skoro nie masz nic przeciwko. – Wzruszył barkami. Wydawało mu się to trochę nieeleganckie tak częstować się jej rybą, gdy ona nadal łowiła, ale ten okoń tak się na niego patrzył, że… musiał zatopić w nim swoje zęby! Co do Mrówczego Szlaku natomiast – musiała teraz chwilę poczekać. Po wyłowieniu tak sporego okazu nie można było narzekać na chwilowy brak kolejnych!