Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
No tak, to powinna przewidzieć. Zbliżanie się do pysków psowatych zbyt (a w zasadzie wcale) rozsądne nie było. Dziabnięcie na łapie piekło, krwawiło nawet, więc jak już Iskra odruchowo uniosła zranioną kończynę, tak z następną chwilą celowała już nią w długą mordkę jenota.
Niestety jedyne co wiatr przywiał to pecha prosto znad Rzecznych terenów, a biedny Pszeniczny Kłos nie natrafił na żadną piszczkę na swojej drodze. Ale istniała szansa, że krucze piłowanie dzioba przepłoszyło piszczki z tego miejsca i za kolejnym pagórkiem już będzie lepiej.
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX Tym razem nic? To nic. Pszeniczny Kłos zdołał się już przyzwyczaić, że raczej wybitnym tropicielem zwierzyny nigdy nie zostanie. Ale! Jak już coś znalazł, to miał dużą skuteczność, więc coś za coś, prawda? Tak niewzruszony tym, że na razie nie dostrzegł, a ni nie wywęszył nic – kontynuował poszukiwania, tak jak wcześniej, kierując się pod wiatr.
atak Iskry: udany (100%) → 13 HP
atak jenota: słaby (50%) → 1 HP
Prędkość z jaką Roziskorzona Noc wykonała odwet za zraniona łapę nie dał przeciwnikowi nawet za bardzo szansy na reakcje. Kocica zostawiła dość głębokie zadrapanie przez niemal połowę pyska jenota. Drapieżnik w ostatniej desperackiej próbie próbował ją ugryźć w łapę, którą znów podstawiła mu pod mordę, ale udało mu się jedynie boleśnie zahaczyć zębami o opuszek zastępczyni, nic więcej. Krwawienie z otrzymanych ran sprawiło, że chwile później stracił przytomność.
Roziskrzona Noc: lvl: 7 | S: 17 | Zr: 17 | Sz: 12 | Zm: 14 | HP: 81 – 1 – 1 = 79/90 | W: 61 – 3 = 57/70
» rana 0 stopnia: delikatne obicie na barku
» rana 1 stopnia: płytkie ugryzienie w łapę, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 0 stopnia: obolały opuszek
Jenot: S: 11 (15) | Zr: 6 (9) | Sz: 6 (8) | Zm: 4 (6) | HP: 19 – 13 – 1 – 1 – 1 = 3/50 | W: 25 – 1 = 24/30
» rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na grzbiecie, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na udzie, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: zadrapanie na łuku brwiowym, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: głębokie zadrapanie na pysku, - 1 HP co turę do końca walki
• obniżenie statystyk o 1/4 ze względu na utratę HP
• omdlenie
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Udało się ładnie przeorać pysk drapieżnika i jakkolwiek obolały opuszek wyciskał łzy z oczu, tak był obiektywnie niewielką ceną w tej sytuacji. Tym bardziej, że już moment później jenot padł trupem... a nie, bok wciąż mu się miarowo unosił, chociaż wszelka przytomność się z niego ulotniła. Roziskrzona Noc zaczęła więc kopać dół na zwłoki, a następnie cofnęła się po psowatego, gotowa z niego wydusić resztki życia w razie potrzeby, albo po prostu go przetransportować do dziury przygotowanej specjalnie dla niego.
No więc okazywało się, że za kolejnym pagórkiem wcale nie było lepiej, a nowy krajobraz powitał Pszenicę takimi samymi pustkami jak uświadczył moment wcześniej. Całe szczęście, że liliowy był z tych optymistycznych kotów, które uważały, że to jedynie chwilowy pech, a nie początek pasma niepowodzeń, prawda?
Prawda??
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXX Pasma niepowodzeń? Oh, zdarzały się, ale nie były wystarczające, żeby przygasić optymizm Pszenicznego Kłosa. Zwłaszcza tak krótkie. Mógł się cieszyć przecież z wielu innych rzeczy, że miał towarzystwo cioci, że upolował gołębia i dorwał gratisową rybkę, że nie natknęli się jeszcze na żadnego drapieżnika(!). Miał nadzieję, że Iskrze szło o niebo lepiej, a jego pech? Kiedyś się skończy i tyle. Może za kolejnym pagórkiem wiatr przywieje jakiś ciekawy zapach.
Boki nieprzytomnego zwierzęcia szybko przestały się unosić i opadać, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, że jenot odszedł na dobre. Zastępczyni mogła się cieszyć z dobrze wykonanego zadania – drapieżnik nie będzie już stanowił zagrożenia ani dla Wichrzaków, ani dla Rzeczniaków.
Roziskrzona Noc: lvl: 7 | S: 17 | Zr: 17 | Sz: 12 | Zm: 14 | HP: 79/90 | W: 57/70
» rana 0 stopnia: delikatne obicie na barku
» rana 1 stopnia: płytkie ugryzienie w łapę, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 0 stopnia: obolały opuszek
Jenot: S: 11 (15) | Zr: 6 (9) | Sz: 6 (8) | Zm: 4 (6) | HP: 13 – 1 – 1 – 1 = 0/50 | W: 24/30
» rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na grzbiecie, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: lekkie ugryzienie na udzie, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: zadrapanie na łuku brwiowym, - 1 HP co turę do końca walki
» rana 1 stopnia: głębokie zadrapanie na pysku, - 1 HP co turę do końca walki
• obniżenie statystyk o 1/4 ze względu na utratę HP
• omdlenie
• śmierć
+ 75 exp dla Roziskrzonej Nocy
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Pozbyła się problemu, fajnie. Usiadła na moment i oczyściła językiem ranę na łapie, z zadowoleniem zauważając, że gdy skończyły się wygibasy to i przestała się sączyć z niej krew. Bardzo korzystnie, bo w takim razie mogła kontynuować polowanie – czy raczej je zacząć, bo niekoniecznie do tej pory natrafiła na cokolwiek nadającego się na stos. Bardzo miło, nie ma co, chyba zapadłaby się ze wstydu gdyby miała odnaleźć teraz Pszenicę i mu powiedzieć, że muszą kończyć już na dziś.
A tak? Ruszyła po chwili dziarskim krokiem pod wiatr, licząc że ten jej zaraz nakabluje na smakowite piszczki niedaleko.
Jak pachniały jaszczurki? To pytanie trzeba by zadać liliowemu wojownikowi, bowiem to właśnie jemu kolejny podmuch wiatru przywiał interesującą informację o obecności takiego gada w pobliżu. Korzystał z ciepełka gwarantowanego przez słońce. Leżał na płaskim kamieniu pośród traw i w bezruchu cieszył się dniem.
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Spokojnymi krokami doszedł aż tutaj. Posłał Gniewoszowi krótkie spojrzenie, jakoby pytał, czy mogą zacząć polowanie - jak i jego naukę - w tym miejscu. Nie wiedział bowiem, szczerze mówiąc, czy są lepsze i gorsze miejsca. Logicznie? Takie powinny być. W zaroślach będzie więcej myszy i królików, niż ptactwa, które raczej wolałoby drzewa i otwarty teren. Ale kto wie jak jest serio?... - Co umiesz? - zagadał zaraz. Nawet jeśli mieliby iść dalej, wypadało mu nie milczeć cały czas. Zwyczajnie, bo to chyba nieco dziwne...
[gniewosz!!!]
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Szli przed siebie jakiś czas, a z Gniewka trochę zeszła ekscytacja. Co prawda tylko trochę, bo nadal się cieszył, ale teraz przynajmniej mógł skupić się na ich zadaniu.
Gdy Mech się odezwał, Gniewek się zatrzymał. W sumie... to miejsce wydawało się być dobre. Chyba? A może nie? Nie no, raczej tak. Tak mu się przynajmniej wydawało.
-umiem ssię bić, tak na wypadek gdybyśśmy sspotkali drapieżnika, ale tak w ssprawie polowania... pozycję łowiecką i takie różne... warunki. Bo ssą! Na przykład podchodząc do królika trzeba cicho oddychać, bo ma wielkie usszy. Więkssze nawet niż ja. A sskoro przy króliku tak trzeba to przy zającu pewnie też. A na przykład podchodząc myssz mussisz sstąpać opierając ciężar ciała na tylnych łapach! Dziwne, nie? No właśśnie! A przy ptakach mussissz uważać by cię nie widziały, bo mają dobry wzrok. Jak łapiessz tooo... to mogę ci pokazać pozycję łowiecką. To nie takie trudne - wyjaśnił swoimi słowami. Krzyk mówiła mu jakąś formułkę na ten temat, ale nie potrafił powtórzyć, jednak pamiętał o co w niej chodziło, a to było ważniejsze!
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Przeszedł do konkretów. Umiał się bić - dobrze. Nietoperz też potrafił, ale było ku temu daleko do perfekcji. Nauczył się wszystkiego dzięki sparingom, które jakoby nie było, nie mogły być jedyną podstawą do jakiejkolwiek prawdziwej walki. Później wspominał o zasadach polowania, co było interesujące. - Rozumiem - przyznał zgodnie z prawdą. - Chociaż trudno mi uwierzyć, że zające słyszą lepiej dzięki dużym uszom... ty też słyszysz lepiej?
Było to szczere pytanie, nie zaczepka - oby wiedział. Nie miał w końcu myśli być wobec niego niemiły. - Pokaż tę pozycję.... a co jak trafimy na psa?
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
Cóż... gdyby Gniewek wiedział co chodziło po głowie Mcha, uświadomiłby go od razu, że jego wiedza na temat walki wzięła się głównie ze sparingów i poruszenia tematu na naukach, a nie z treningu, ale... szczegół, prawda? Zresztą, Gniewek uważał, że potrafi i nie musiał tłumaczyć skąd i na ile konkretnie.
-wiessz co? Nie wiem jak ssłysszą koty z mniejsszymi usszami, więc ciężko sstwierdzić, ale... ssłysszę dobrze, więc może? - przyznał. Nie pierwszy raz słyszał to pytanie, co mu odpowiadało, bo lubił opowiadać o swoich wielkich uszach.
-wiessz co? Krzyk nie mówiła, ale myśślę, że całkiem rozsssądnie będzie w tym wypadku zwiewać i liczyć, że nass nie złapie. - odpowiedział po krótkim namyśle. Ewentualnie pewnie mogliby jeszcze wejść na jakieś drzewo, ale Gniewek tego nie potrafił i nie wiedział czy jego kumpel się na tym zna. Odpędził jednak tą myśl i ugiął łapy w taki sposób, by nie ocierać o nic brzuchem, a ogon i głowę zrównał z linią grzbietu. W tej pozycji przeszedł kilka ostrożnych kroków. -głównie chodzi o to byśś nie wydawał dźwięków gdy idziesz. No wiesssz, mussissz cicho stawiać kroki, pilnować by nie ocierać o nich brzuchem i ogonem. No i głową w ssumie też. No i w praktyce mussissz też zasstosować te zassady o których ci przed chwilą powiedziałem. Rozumiessz wsszystko?
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Ach, fakt. Nie było porównania. - Kiedyś możemy sprawdzić jak dobrze słyszysz ty, a jak dobrze ja... co ty na to? - eksperyment, chyba nie jakiś wielce ubliżający któremukolwiek z nich. Mech nie obraziłby się, gdyby nagle się okazało, że słyszy lepiej czy gorzej... bo to nie było w końcu niczym złym, jeśli byłby ciut gorszy od Gniewosza. Gdyby oboje słyszeli tak samo dobrze, wtedy niby byłoby dobrze, ale... świat chyba stałby się nieco nudniejszy, jeśli każdy kot umiałby to samo.
Na kolejną informację skinął łbem. Rozsądnie byłoby uciec od śmierci. Przedwczesna była głupi ani odrobinę im potrzebna. Dobrze, że w tym mogli się oboje zgodzić. Potem się mu przyglądał. Nie wyglądało to ultra trudno, skupienie pomagało mu wypatrzeć kluczowe elementy pozycji. - Rozumiem... więc, co, mamy teraz próbować polować?
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
-o!! Dobra!! - zgodził się od razu. Nie przeszkadzało mu przeprowadzenie takiego eksperymentu! Nie był to zresztą pierwszy w jego planach, bo już ze Świtem umówili się na jeden. Jeszcze go nie zrealizowali, ale to nic. Zresztą Gniewek naprawdę chciał się dowiedzieć czy słyszy lepiej od innych. Miał nadzieję, że tak, ale nie obraziłby się na kumpla gdyby okazało się, że jego uszy są po prostu duże i nie mają żadnych dodatkowych funkcji. Nadal byłyby fajne.
-noo... myśślę, że tak?? Jeśśli nie massz żadnych pytań i wsszysstko załapałeśś to jessteśśmy gotowi i możemy zacząć szukać. Dobrze by było ssię rozdzielić, ale też bardzo od ssiebie nie oddalać... jak coś to wołaj. Ja też będę krzyczeć jeśśli zrobi ssię niefajnie. A jak wsszysstko będzie okej to sspotkajmy ssię tu, dobra? Co ty na to? - zaproponował. Wydawało mu się być rozsądnie postąpić w taki sposób. A przynajmniej miał nadzieję, że to rozsądne wyjście.
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Przełknął ślinę - kolejne machnięcie łbem. Mieli się rozdzielić, szukać zajęcy... - Nie polujemy na nic innego niż uszaki, co nie? - dopytał jeszcze. Żeby nie złapał zaraz góry wiewiórek, a potem się okaże, że niepotrzebnie zmarnował siły i nie może pomóc przyjacielowi. Jeśli to byłoby ustalone, to tuż po tym, odsunąłby się na bok, z nadzieją że po chwili węszenia, uda się mu trafić na jakiś trop pożądanej zwierzyny.
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉
Przymusowo wydoroślał. Księżyce z dala od domu sprawiły, że musiał choć trochę spoważnieć i zacząć traktować świat na serio, a konieczność zadbania o siebie wymusiła na nim myślenie. Ciągłe podróże nie zmniejszyły jego ciekawości świata, jednak teraz nie pcha się we wszystko, co wyda się interesujące, bez najmniejszego nawet zastanowienia. Zaczął w końcu myśleć, a nie tylko robić i przyjmować ewentualne konsekwencje. Nie przeszkadza mu samotność, bo zdążył do niej przywyknąć, ale towarzystwem nie pogardzi. Gdy tylko znajdzie sobie jakiegoś kompana, chętnie porozmawia, jednak nauczył się w końcu słuchać, a nie tylko mówić. Co prawda dalej wyraża swoje opinie głośno i dobitnie, ale zdarza mu się ugryźć w język, jeśli sytuacja tego od niego wymaga.
-wiessz co? Myśślę, że jeśśli upolujemy cośś innego to przyda się dla klanu. No i lepiej upolować cokolwiek niż nie upolować nic, bo nie znajdziemy zająca. Jak ssię nie uda znaleźć zająca to będziemy mieć przynajmniej z czego wybierać, a ressztę odłożymy na sstoss. - stwierdził. To wydawało się być rozsądniejszym rozwiązaniem niż szukać tylko zająca... no bo nie mieli przecież gwarancji, że jakiegoś znajdą. A lepiej złapać coś innego niż nie mieć nic. Najwyżej Krzyk będzie musiała ucieszyć się z czegoś innego.
Gdy już doszli do porozumienia, Gniewek skierował się w przeciwnym kierunku, by nie wejść dla kumpla w drogę i zaczął węszyć w poszukiwaniu zwierzyny.
Księżyce: 47 Mistrz: Płotkowy Potok, Wiewiórczy Skok Płeć: Kocur Zaimki: on/jego Matka: Ślimacza Muszla* [NPC] Ojciec: Ostowy Kolec* [NPC] Trwałe urazy: brak lewego oka
Kocur ma umaszczenie czarne srebrne pręgowane. Jego futro jest długie jasnoszare z ciemniejszymi pręgami oraz trochę jaśniejszą szyją, pyszczkiem i brzuszkiem. Uszy ma długie, a pozostałe oko złotawe. Kwiat jest duży wzdłuż, wszerz oraz wzwyż, jak taki potężny klocek. Od kiedy zaczął trening jego mięśnie się uwydatniły i syn Ślimaczej Muszli zrobił się silniejszy, a do tego wygląda całkiem pokaźnie już z daleka.
Kwiat w dalszym ciągu jest precyzyjny, punktualny i obowiązkowy, jednak z czasem intensywność tych cech zaczęła opadać i stanęła na chyba całkiem znośnym dla innych poziomie. Po tym co zrobił mu Czarna Łapa, po zaginięciu matki i śmierci ojca, syn Ślimaczej Muszli wyciągnął trochę lekcji z życia po swojemu. Przede wszystkim uznał, że te wszystkie trudności, które los rzucał mu pod nogi miały na celu zahartować jego ducha aby Kwiatka nic nie mogło odciągnąć od celu, który ten sobie postawi. Zaczął też wierzyć, że świat urządzony jest w sposób racjonalny i że z każdej sytuacji można wyjść w jakiś sposób pozytywnie jeśli tylko się o to postara, a on po prostu w przeszłości popełniał błąd za błędem przez swoje narwaństwo i dlatego tak skończył jak skończył. To sprawiło, że się uspokoił i bardziej myśli o swoich słowach, jednak nie sprawiło że stał się milszy niż wcześniej. Jeśli chodzi o intensywność upartości co do jego przekonań to w tym przypadku nic się nie zmieniło, tak samo z jedzeniem.
Hmmm, niestety. Mchowej Łapie nie udało się znaleźć żadnego uszaka, a raczej coś mniejszego. Mniejszego i zdecydowanie mniej skocznego, bo wręcz prawie martwego. Jakaś wiewiórka leżała w trawie. Widać było że jeszcze oddychała, ale również była nieprzytomna. Możliwe, że zwyczajnie zemdlała od tego gorąca.
Gniewoszowa Łapa z kolei miał mniej lub więcej szczęścia, w zależności w jaki sposób na to się patrzyło. Nie natrafił co prawda na żadną zwierzynę, ale na coś trochę większego, bo natrafił na kruka, który stał sobie na ziemi. Szkoda jednak, że ten praktycznie od razu zauważył wichrowego terminatora i błyskawicznie zerwał się do lotu, kołując na różnych wysokościach nad kotem, aczkolwiek nie atakując, może chciał go jedynie odstraszyć, kto wie?
czarny, wysoki kocur, o długim futrze, masywnych barkach i niebiesko-szarych oczach
miły grzeczny i uczynny, nie lubi tłumów, nie lubi gadać, nie lubi jak jest za dużo innych wokół, introwertyk!!!! ale za to lojalny fajny przyjaciel jak ma dwa koty obok
Ojej... I tylko tyle mógł sobie pomyśleć Mech, bo mimo wszystko - nadal żyła. Mlasnął cicho pod nosem, nie przejmując się w tej chwili żadnymi technikami polowania. Podszedł, z nadzieją że ruda kita nagle się nie zerwie i nie ucieknie... bo wtedy będzie mógł jej ukręcić kark. Być może nawet na lepsze dla niej, bo nie będzie musiała się męczyć.
FEELthe furyclosingin 〈〈AllRESISTANCE〉〉 wearingthin NOWHEREtorunfromallofthishavoc NOWHEREto hide Fromallof this 〈〈MADNESS〉〉