Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ruda kotka zakopała dużego zająca pod ziemią. Owszem była to zwierzyna zadowalająca każdego kota w pełni. Ale Deszczowa Łapa postanowiła wykarmić kogoś więcej niż jednego klanowicza i ruszyła dalej. Wiatr spokojnie muskał ją po policzkach. Jedyny zapach jednak jaki z nim przychodził to mokry chłód. Na razie nie znalazła żadnej zwierzyny, ani niczego ciekawego. Cóż na terenach nigdy nie będzie tyle zwierzyny by nie spotykać się z miejscami pustymi.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Logicznie rzecz ujmując, bilans wyszedłby na zero, gdyby upolowała tylko jedno zwierzę. A do tego nie można było dopuścić, jako że gdyby wszyscy stosowali tą logikę, to na pewno prędzej czy później Klan Wichru wymarłby z głodu.
Szła więc dalej, nadal starając się jak najciszej stąpać i wyczulając wszystkie zmysłym. W końcu prędzej czy później musiało się udać natrafić na jakieś zwierzę - miejmy nadzieję, że nie na drapieżnika!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Deszczowa Łapa szła dalej, co było dobrym posunięciem. Więcej kotów będzie najedzonych dzisiejszego dnia. Niestety jednak na razie jej droga nie skrzyżowała się z żadnym zwierzątkiem, które można było upolować. Po dłuższej już chwili wędrówki ruda kotka jednak mogła coś ujrzeć wśród trawy. Było to dosyć spore, większe nieco od kociaka. Nie ruszało się, jedynie futro tego przedmiotu falowane było przez wiatr. W kolorze wydawało się być po prostu białe w czarne łatki. Kocica może podejść do tej owej milutkiej rzeczy. Wtedy na pewno ujrzy więcej szczegółów jak chociażby to, że ta zabawka dwunogów zdecydowanie przypominała coś żywego. Miała ciało i głowę i dwa czarne błyszczące ślepia. Kto wie co się stanie gdyby Kropla dotknęła znalezisko?
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
A to co? Zmarszczyła czoło, widząc przed sobą ten dziwny przedmiot, niewątpliwie wytworzony przez Dwunożnych. Co to mogło być, i czy mogło być niebezpieczne? Każdy wiedział, że Bezwłosi byli nieobliczalni! Przez chwilę biła się z myślami, aż wreszcie zdecydowała się podnieść do tego dziwa. Aż uśmiechnęła na widok tego, jak milutko i zabawnie wyglądało to... coś. Zakład, że będzie też bardzo mięciutki w dotyku!
Wyciągnęła łapkę i poklepała znalezisko, by potem niepewnie je powąchać. Ależ byłoby śmiesznie, gdyby zabrała je ze sobą do obozu! Kociaki miałyby o czym mówić przez najbliższe kilka księżyców!
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Mistrz: Pszczeli Jad > Płonący Las > Mknąca Zawierucha Płeć: nonbinary (zapach kocura) Matka: Modliszkowy Zagainik Ojciec: Świergot Partner: problemy i deszcz
Nie dba o siebie. Jego futro to była katastrofa. No w miarę. Nadal jest długie i na ogół nie takie złe, gdyby nie to, że nie jest tak jakoś puchate. Jego włosie opada na dół bez kompletnego szału. Tak smutne jak jego wnętrze. Oczy nadal niby tak kolorowe jak wcześniej, bo żółte i błękitne, ale bez blasku. Małym dzieciom nadal będą zapierać dech w piersiach, bo O MATKO DWA KOLORY, ale na ogół smutne takie te ślepia. Bez siły. Gdy ktoś ma okazję widzieć ich białka to z łatwością zauważy lekką czerwień. Jak duży był tak i jest. Kwadratowy i chudy. Czy to to się komuś spodoba? No nie za bardzo. Jego barki i ogólnie wszystko jest takie kościste i ostre. Uwaga nie pokłóć się. Ale w miarę maskuje to futerko na szczęście. Łapy ma spore i bardzo takie miziu miziu. Przy opuszkach ma gęste kłębki futerka, które czasem potrafią irytować, ale lubi to. Jego ogon jak miotłą był tak jest. Długi i strasznie puchaty. Kocięta mogą się w nim chować do woli, tylko właściciel dostanie zawału. (kp)
Czy problemy się skończyły? Absolutnie nie. Więc co zatem jest inaczej hmm? Pan Promyk nadal jest smutny, nadal nie umie odnaleźć się w społeczeństwie i tyle. Emocjonalne wybuchy się skończyły co prawda i biały terminator jest trochę uspokoił, ale hm. Może trochę bardziej uchyla swoją maskę. Nie potrafił wytrzymać hamując wszystko, więc wypuszcza poszczególne cechy, w konkretnym momencie. Nie potrafi jednak tak jak sobie obiecał otworzyć się do końca. Jedno się nie zmieniło. Jest duchem tak jak zawsze. Smutnym i zmęczonym. Częściej przebywa teraz z kociętami i próbuje się do nich przyzwyczaić. Nie jest aż tak źle, ale nie najlepiej. Martwi się o wszystko. O przyjaciela z Klanu Rzeki, o siostrę, o matkę, o wszystkich mu bliskich w jakimś sensie... Lubi deszcz. Uspokaja go. Wtedy czuje się lepiej. Jakby świat też płakał, też się stresował, też przeżywał...
Jasna Kropla (KC) Żurawinowy Nos (KG) Mysia Łapa (KW) Rybka (KRZ) | Bogatka (S)
Ruda kotka podeszła na początku dosyć niepewnie do znaleziska. Nie wyglądało ono w żaden sposób groźnie. Takie milutkie, okrąglutkie. Zdecydowała się dotknąć misia i od razu gdy zatopiła w nim łapki poczuła jak delikatny i miękki on był. To uczucie jedwabistego futerka było na pewno niesamowite. Nic poza tym się nie wydarzyło. Maskotka tak podobna do krowy była bezpieczna. Lekko ubrudzona, ale urokliwa. Kociętom mogła się spodobać, jak najbardziej.
Księżyce: 128 Mistrz: Biały Puch Płeć: transpłciowa kotka Matka: Trawiasta Polana [NPC] Ojciec: Wietrzny Dzień [NPC] Partner: miłość, miłość trzyma nas w uścisku Trwałe urazy: urwane pół lewego ucha, podłużna blizna na łapie
Niewielka i krępej budowy. Futro ma rude, tygrysio pręgowane, z białymi znaczeniami na brzuchu, przednich łapach, dolnej połowie pyska, karku, szyi i różowym nosie. Lewe oko ma orzechowe, prawe błękitne. Połowa lewego ucha oderwana; na prawej przedniej łapie ma podłużną bliznę. Porusza się miękkim, cichym chodem.
Prostoduszna pacyfistka o dobrym sercu i bardzo małym rozumku. Niemal kurczowo trzyma się własnych reguł moralnych, które uznaje za swoisty etos postępowania. Choć na ogół jest cicha, spokojna i flegmatyczna, to gdy ją pociągnąć za język — nie przestanie gadać. A ma o czym! Nagromadzone w głowie historie zarówno własnych przygód, jak i dawno martwych kotów, muszą w końcu znaleźć jakieś ujście.
Zaśmiała się pod nosem, czując, jakie miłe w dotyku było to znalezisko. Nosem tryknęła lekko poczciwą mordkę pluszaka. Jakie śmieszne cudko! Skoro nawet i ona, dojrzała już kocica, ma tyle radochy, to jaką kociaki będą miały uciechę!
- Mam przyjemność zaprosić pana do obozu Klanu Wichru! - rzuciła do pluszaka ze śmiechem. Delikatnie ujęła zabawkę w zęby, uważając, by jej nie zepsuć, po czym udała się wolnym krokiem po zakopanego wcześniej zająca. Z taką sensacją, na dodatek - ze zwierzyną, mogła już śmiało wracać do obozu.
//zt, dziękuję
⚔ ⚔ ⚔ 𝚜́𝚗𝚒𝚌́𝚜𝚎𝚗najpiękniejszy ze snówxxxxxxxxxxxxxxxxxx 🇮🇸́🇨́ 🇼 🇧🇴́🇯 🇼 🇮🇲🇮🇪̨ 🇨🇮🇪🇷🇵🇮🇪🇳́ 🇮 🇰🇷🇿🇾🇼🇩 i nieść ciężar swój ponad siły iść tam, gdzie nie dotarłbyN I K T
I NASZ ŚWIAT LEPSZYM STANIE SIĘ NIŻ BYŁ nim rycerski swój pas wdział ten, co ślubował N I E Z Ł O M N I E xxxxxxxxxxxxxxxxxxwciąż iść, aby sięgnąć 𝚍𝚘 𝚐𝚠𝚒𝚊𝚣𝚍 ⚔ ⚔ ⚔
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Niebieska kotka szła w miarę spokojnie obok szylkretowej wojowniczki. Cieszyła się, że kotka zaproponowała jej wspólny spacer. Od walki z borsukiem miały dla siebie nieco mniej czasu. Dlatego też szła zadowolona obok Chaos, uśmiechając się delikatnie.
Musiała przyznać, że brakowało jej towarzystwa kotki. Nawet, jeśli nie znały się bliższej jakoś długo, to po prostu uważała ją za ciekawą, wręcz interesującą. Poza tym była również... niezwykle ładna. Atrakcyjna, zgrabna, szczupła... Prawie tak samo ładna jak Nietoperze Niebo. Teraz jednak chciała po prostu spędzić z nią trochę czasu, gdyż mimo tego, że znały się krótko, uważała, że Chaos była kotem, któremu mogła zaufać.
- Więc co u ciebie?
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaotyczny Lot miała głupią tendencję do zapadania w fascynację jakimiś kotami. Myślała wtedy o nich dużo, za dużo, a nawet nie tyle ona myślała, co... samo się jej myślało. Przeżyła to też w kontekście Ostrego Kolca. Od Ceremonii, na której obie zostały mianowane, przez wspólne czuwanie i walkę z borsukiem. Myślało się o niej.
Gdy pierwszy raz zauważyła umizgi, jakie kieruje w jej stronę ta miernota, Nietoperze Niebo, była wściekle zazdrosna. Teraz już jej emocje nie były tak gwałtowne i ostre, dalej jednak, gdy zauważała je razem, robiło jej się gorzej. Z pewnym trudem podeszła więc do Ostrego Kolca i zaprosiła ją na spacer, nie zdradzając nic z tego po sobie – wręcz przeciwnie, częstując ją najsłodszym ze swoich uśmiechów. W wątłej piersi jak płomyczek na końcu zapałki, osłonięty chudą dłonią, chowała satysfakcję, że nijaki czarny badyl zobaczy je razem i przynajmniej trochę pozazdrości.
Przez jakiś czas myślała, że Ostry Kolec stanie się jej rywalem, tak, jakim wcześniej był Przebiśniegowa Łapa. Ale zdążyła zrozumieć, że nie mogła nim zostać. Nie miała tej woli, siły, tej zwyczajnej podłej chęci wbicia jej mordki w błoto, jaką miał Kulawy Borsuk. Nie mogła z nią konkurować. Ale mogła ją wesprzeć.
– Dużo się dzieje, wiesz? – odpowiedziała bez krępacji na smalltalkowe pytanie – W mojej głowie. Odkąd sprzeciwiłam się Lawendowej Gwieździe ciągle czuję, jakbym na coś czekała, jakbym... słyszała przetaczającą się burzę i czekała na pierwszą kroplę deszczu, rozumiesz? I mam wrażenie, że nikt inny nie widzi piorunów – prawdę mówiąc, zaprosiła ją na ten spacer z bardzo konkretnym celem, ale gdy zaczęła mówić, coś w niej pękło i zupełnie szczerze ciągnęła dalej – A ci, co je widzą, traktują je jak... wiesz, coś, co ich nie dotyczy. Co Ty o tym wszystkim sądzisz, Ostry Kolcu?
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Nie spodziewała się tak... trudnej odpowiedzi. Trudnej do poukładania w głowie. Rozumiała oczywiście o co szylkretce chodzi, w pewnym sensie również dlaczego się tak czuła. Ale sama niezbyt wiedziała co o tym wszystkim myśli. Jak powinna do tego podejść. Dlatego też westchnęła cicho, słysząc pytanie ze strony wojowniczki. Delikatnie machnęła swoim puchatym ogonem, przez chwilę zastanawiając się nad tym, co powinna powiedzieć.
- Szczerze mówiąc, sama nie wiem co mam o tym myśleć, Chaos - zaczęła szczerze. Nie zamierzała ukrywać tego co myślała przed szylkretką. Obie walczyły z borsukiem więc raczej mogła jej zaufać. - Burza już wisi nad nami, a pierwszy piorun już pojawił się na niebie... W każdym razie tak mi się wydaje, po ostatniej ceremonii. Sytuacja w klanie jest dosyć napięta. Lawendowa Gwiazda... cóż, weszła w sojusz, wywołując tą burzę. Kiedy odezwałaś się na ceremonii, nawet Biały Puch cię poprała... nawet jeśli się po niej tego nie spodziewałam. Wiesz, ona jest raczej cicha i chyba niekonfliktowa. Ale mam wrażenie, że nic się od tego czasu nie zadziało. Nikt inny nie próbował rozmawiać z Lawendową Gwiazdą, bo wiążę nas kodeks. Jej słowo jest prawem, ale decyzja, moim i chyba również twoim zdaniem, niesłuszna - miauknęła, starając się układać swoje myśli w spójne zdania. Następnie wzięła głębszy wdech, a chcąc nieco rozluźnić atmosferę i może samą siebie, rzuciła:
- Ale co możemy z tym zrobić? Zrzucić z rangi?
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaotyczny Lot słuchała wypowiedzi Ostrego Kolca. Była wyważona, analitczna, zgrabnie operująca na tych samych metaforach. Nie było w niej jednak tego żaru, tej frustracji, którą chciała w niej znaleźć, którą chciała znaleźć w kimkolwiek poza sobą. No tak. Szara kotka miała swoje zalety, z pewnością wyróżniała się trochę na tle miałkiego Wichru, ale spodziewanie się po niej stanowczych opinii było złożeniem zbyt dużej wiary...
Aż powiedziała coś, co zupełnie zaskoczyło małą buntowniczkę. Cętkowane uszy poruszyły się żywo.
– Wow, Ostry Kolcu, tego bym się po Tobie nie spodziewała! – miauknęła z pozytywnym zdumieniem. Sama chciała nawinąć ten temat, a ona ją ubiegła – No proszę. Myślisz, że to dobry pomysł?
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
Konwalia poruszyła uszami, nieco zdumiona tak pozytywnym nastawianiem ze strony szylkretki. Nie sądziła, że może wziąć jej pomysł na poważnie. Rzuciła go bardziej... w formie żartu, aby rozluźnić nieco atmosferę przez rozmowę o Pożodze. Jeśli jednak tak nad tym pomyśleć... czy to był aż tak głupi pomysł? Lubiła Lawendową Gwiazdę, gorzej z Białym Puchem, bo nadal była zazdrosna przez to, że to właśnie Pijawka a nie ona, została wybrana na zastępczynię.
Należało jednak powiedzieć wprost. Lawendowa Gwiazda nie była najlepszym kotem do rangi przywódcy. Jako wojowniczka była naprawdę dobrą mistrzynią ale przewodzić klanem powinien kot silny, zdecydowany i nie zawierający sojuszy z jakimś pseudo klanem. Biały Puch za to od początku nie powinna była zostawać zastępcą. Była za miękka, nie potrafiła wydawać rozkazów. Właściwie to jako przyszła ewentualna przywódczyni mogła się sprawdzać gorzej, niż Lawendowa Gwiazda. Jeśli nikt się temu nie sprzeciwi, zostaną pośmiewiskiem na tle leśnych klanów.
- Rozsądnie przeprowadzony, pewnie tak - miauknęła, po czym delikatnie machnęła ogonem - Ale mówię Ci to tylko dlatego, że Ci ufam, Chaotyczny Locie. Jeśli ktoś dowie się o tej rozmowie, mogłybyśmy ponieść konsekwencje - dodała po chwili, spoglądając poważnie w stronę kocicy. Lawendowa Gwiazda może i była miękka ale nie głupia. Jeśli dowie się, że jej dwie wojowniczki ba, dwie byłe terminatorki, podjęły się takiej rozmowy.
- Nie jest już chyba tajemnicą, że wypadamy raczej... marnie, wręcz żałośnie w oczach innych klanów. Zmiana władzy mogłaby chociaż trochę ponieść nas w ich oczach, a przyszły przywódca powinien udowodnić, że nie popełni błędów poprzedniczki. Ale takim przywódcą na pewno nie będzie Biały Puch, a Lawendowa Gwiazda już straciła swój autorytet nie tylko w lesie ale również w oczach klanowiczów. No może poza Deszczową Pogodą, bo ona się wydawała wręcz zachwycona brataniem się z samotnikami porównującymi się do klanów.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Chaos to naprawdę urodziwa kotka. Filigranowa, o smukłej sylwetce umieszczonej na cienkich nogach, z biczowatym ogonem i małej główce zawieszonej na chudej szyjce. Jej gładziutkie, połyskliwe futerko wydaje się miłe w dotyku, choć w rzeczywistości jest sztywne i niemal kłujące. Miesza w sobie czerń, spontanicznie rozrzucone rude smugi, które pewien ład i symetrię zachowują jedynie na środku pyszczka, oraz biel, zdobiącą jej szyje, nogi i pyszczek. Nad śliczną, kształtną mordką górują uszy, których wnętrze dekorują drobniutkie piegi, a oblicze dopełniają wyraziste kości policzkowe i ogromne, połyskliwe, jasnopomarańczowe oczy o okrągłym kształcie.
Bywają osoby, których natura funkcjonuje w głębokiej niezgodzie z postawą – taka jest Chaotyczny Lot. Wewnętrznie funkcjonuje jako stworzenie emocjonalne, skłonne do gwałtownych pasji, fascynacji, pogardy, obrzydzenia i zachwytu. Na zewnątrz woli jednak pokazywać tak mało, jak to możliwe. Zawsze stara się zachowywać spokój, kalkulować każdą decyzję, ważyć każde słowo. Na spontaniczność pozwala sobie przy nielicznych bliskich kotach, albo wtedy, gdy nie potrafi powściągnąć targających nią uczuć. Wszystko to dlatego, że jest prawdziwą egocentryczką – ma swoje cele i pragnienia i potrafi z dużą determinacją dążyć do ich spełnienia.
Chaotycznemu Lotowi bardzo podobało to, czego słuchała. Przygotowała się, że to ona będzie mówić - a okazywało się, że Ostry Kolec sama wypowiadała jej własną opinię na temat zarówno niewydarzonej Przywódczyni, jak i jej Zastępczyni, którą ta wybrała chyba tylko po to, żeby nie wypadać na absolutnie najgorszy wybór na swojej randze. Trochę zmiękczoną, zeufemizowaną, ale... nie trzeba było jej niczego tłumaczyć ani przekonywać. Czy jeśli ona tak uważała – to było więcej takich kotów?
– Oczywiście, że nikomu nie będę tego cytować, przecież nie chcę nam ściągnąć problemów na głowę – miauknęła poufale, przyjemnie połechtana słowem „ufam”. Poczuła nagłą chęć zbliżenia się do szarej Wojowniczki, ale musiała opanować swoje ciągoty, a przynajmniej zostawić rozważania o możliwościach ich realizacji na później, gdy to, po co ją wyciągnęła na ten spacer, będzie już omówione.
– Myślisz, że jest więcej kotów w Klanie Wichru, które tak sądzą? Wydaje mi się, że Rysi Pomruk mógłby się z nami zgodzić... Bliźniaki też – zastanawiała się na głos – Fajnie by było z nimi pogadać, wyczuć nastroje w Klanie... Wiesz co, Ostry Kolcu? – przerwała na moment, żeby skupić na sobie jej uwagę. Wpatrzyła się przenikliwie w jej oczy. Końcówka jej ogona drgnęła ze szczerej ekscytacji.
– Też Ci ufam... – miauknęła miękko – I też Ci powiem, co myślę. Lawendowa Gwiazda powinna pójść do Starszyzny i niańczyć przybłędy, czemu z resztą i tak oddaje się bardziej niż swoim obowiązkom Przywódcy. Pewnie i tak to zrobi prędzej niż później. Większy problem to Biały Puch. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, w jak czarnej kreciej norze będziemy, jak ona weźmie i zostanie Przywódczynią na jej miejscu. Klan Wichru będzie pośmiewiskiem. Na kolejne dziesiątki księżyców. I gorzej – będzie wiecznie zagrożony. Jej niekompetencją. Pożary, borsuki, gadożery – przecież ona nic a nic nie ogarnie. Nie będzie w stanie podjąć decyzji w takich sytuacjach. Planować. Działać. Będzie siedzieć na swoich dziewięciu życiach i patrzeć, jak Klan niszczeje – roztoczyła przed nią dość katastrofalną, ale zupełnie, we własnym mniemaniu, realistyczną, wizję – Więc są dwie opcje. Albo otwarcie zbuntować przeciw nim Klan i zwalić je z rang, albo... cóż, odpowiednio porozmawiać z Białym Puchem, aby zrozumiała, że o ile teraz jest tylko dodatkiem, dzięki któremu Lawendowa Gwiazda nie wypada aż tak beznadziejnie, o tyle wkrótce stanie się problemem. Dla nas wszystkich. I dla siebie samej. Wiesz, co mam na myśli? – bardziej stwierdziła, niż zapytała, konspiracyjnie zbliżając nieco mordkę.
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Księżyce: 102 Mistrz: Ślimacza Ścieżka | Lawendowa Gwiazda Płeć: kotka Matka: Zaśnieżona Ścieżka (Lśniąca Sadzawka) Ojciec: Skorpion Partner: Nietoperz? Może Chaos? Trwałe urazy: blizna na prawym policzku - trzy dosyć spore szramy po borsuczych pazurach; blizna na prawym barku - długie ślady po borsuczych pazurach, brak futra w tym miejscu; blizna na prawym boku szyi - ukryta pod futrem
Kocica o dobrze zbudowanych mięśniach, niebieskim futrze
i zielonych oczach
Nie daje sobie wejść na głowę. Podczas księżyców życia na ulicy nauczyła się radzić sobie jeszcze lepiej sama, niż wcześniej. W końcu żyła w zwartej, zorganizowanej kociej grupie, więc nauczenie się życia na własną łapę było czymś trudniejszym.
U wojowniczki nadal pozostała ta kocięca potrzeba rywalizacji. Nie zawsze zdrowej, ale ważne, że jakiejkolwiek. Ponadto nadal trzyma się swoich ambicji i stara się dążyć do ich spełnienia. Nie po trupach, ale ciężką pracą, którą wkłada we wszystko, co jest dla niej istotne.
Czasami dalej wdaje się w niepotrzebne dyskusje - niestety Ostra ma to do siebie, że czasem szybciej powie, niż pomyśli. Wywołuje to niekiedy nie małe kłopoty, z którymi musi się uporać. Gdy jednak konflikty nabiera na sile, nie waha się użyć siły.
Nie lubi większych zobowiązań - udowodniła to podczas rozmowy z Nietoperzym Niebem, gdzie, mimo, iż obie wyznały sobie swoje uczucia, to niebieska zdecydowała się na nie wchodzenie w stały związek. Nie zauważała również tego, iż kotka cierpi przez jej zachowanie. Po prostu potrzebuje kogoś, kto będzie przy niej a nie koniecznie ona przy nim.
"Myślisz, że jest więcej kotów w Klanie Wichru, które tak sądzą? Wydaje mi się, że Rysi Pomruk mógłby się z nami zgodzić... Bliźniaki też"
Ostry Kolec machnęła niebieskim, puchatym ogonem. Bliźniaki owszem. Chociaż nie pałała sympatią do Jaśniejącego Płomienia, mógł on im jakoś pomóc, zbuntować się razem z nimi. Wątpiła natomiast w Rysi Pomruk, który chyba dosyć mocno zżył się z zastępczynią i nie wiedziała, czy będzie skłonny działać przeciw niej. I tu zapalił się też czerwony świetlik, który dotyczył Jaśniejącego Płomienia. On również był terminatorem Białego Puchu. Czy była więc możliwość, że był bardziej jak ona i Chaos, buntujące się przeciwko byłej mistrzyni, czy raczej pozostanie jej wiernym pieszczoszkiem? Zamierzała podzielić się tymi wątpliwościami z szylkretką, jednak powstrzymało ją wymówienie przez kotkę jej imienia, czym zapewne chciała zwrócić jej uwagę i co oczywiście jej się udało. "Też Ci ufam... "
Konwalii serce zabiło na moment szybciej. Nikt nie powiedział jej tego słowa nigdy na głos. Nie, kiedy tego potrzebowała, kiedy wątpiła w siebie ze względu na swoje pochodzenie. I chociaż wiedziała, że są koty, które naprawdę jej ufają, to potrzebowała to usłyszeć na głos.
Po wysłuchaniu słów kocicy podniosła delikatnie kącik swojego pyska, wzdychając cicho. Rozumiała o co jej chodziło. Tutaj jednak była potrzebna dobra manipulacja, aby to wszystko zadziałało... chociaż Biały Puch była raczej tak naiwna, że dosyć szybko połknęłaby tą króliczą łapę.
- Zdajesz sobie sprawę, że jeśli zbuntujemy klan to możemy równie dobrze już łapać swoje króliki ze stosu i szukać miejsca na ziemiach niczyich? Dlatego lepsza będzie druga opcja. Jeśli odpowiednio zmanipuluje się Biały Puch to ona sama odda rangę i nie zostaniemy pośmiewiskiem na kolejne księżyce. Ale jest... równie niebezpieczna opcja, że jednak nie zrezygnuje. Mało prawdopodobna, ale jednak. Czy wtedy nie będzie trzeba jej... no wiesz, usunąć? Chyba, że wolimy się bawić w kolejne manipulacje, aby wybrała kogoś odpowiedniego do roli swojego zastępcy. Tylko i tak zostaniemy z przywódcą, który nie potrafi podjąć decyzji. - mruknęła w stronę Chaos, mrużąc na chwilę oczy i zamyślając się na chwilę - Ale gdyby tak po cichu właśnie zebrać koty, które mają takie samo zdanie jak my i przemówić jej wtedy właśnie do rozumu... Jeśli zobaczy, że to nie wiem, może większość klanu nie chce jej na przywódcę to łaskawie przestanie nam utrudniać życie i odda rangę w dobre, decydowanie lepsze łapy.
x
x <span class="jesion2">All mylifeI’vebeensolonely</span> Allinthenameofbeingholy Still,you’dliketothinkyouknowme
<span class="jesion2">> Youkeepbuyin’stars <</span> Andyoucouldbuyupallofthestars, Butitwouldn’tchangewhoyouare You’restilllivinglifeinthedark
<span class="jesion2">It’sjustwhoyouare</span> ...............................................
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Księżyce: 124 Mistrz: Każdy po kolei Płeć: kotka Matka: Zawilcowa Skórka Ojciec: Chmielograb Trwałe urazy: mała blizna na lewej przedniej łapie po ukąszeniu szczura, podłużna blizna ciągnąca się przez cały brzuch
Średniej postury, długowłosa biała kotka z jasnoniebieskimi oczami. Szczupła
Uparta, pyskata, butna. Nie sili się na miłe słówka, odbierana jako przeważnie nieprzyjemna i niemiła.
Błękitna Toń [KG] Skrzące Słowo [KRz] Trela [KC]
***
Brakowało pajęczyny i sytuacja była praktycznie kryzysowa. Nie było więc innej opcji niż, pomimo mojego stanu, udać się na wyprawę po medykamenty. Chciałam mieć jednak pewność, że w razie potrzeby nie będę musiała stawać do walki, dlatego też oprócz Krwawnikowego Liścia wzięłam ze sobą jeszcze doświadczonych wojowników. Poinformowałam wszystkich, że potrzeba pajęczyny i cóż, ruszyłam na poszukiwania, na pierwszym miejscu wypatrując tegoż właśnie medykamentu.,
Księżyce: 126 Mistrz: Lśniąca Sadzawka Płeć: Kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Skorpion Trwałe urazy: niewielki ślad po lisich zębach na lewym policzku
Medyk, po swojej matce, odziedziczył białe, długie i lśniące futro; widoczne jest to przede wszystkim na jego puchatych policzkach, ponadprzeciętnie owłosionym wnętrzu w uszach i ogonie. Kocur posiada trójkątny pysk i skośne oczy w dwóch kolorach – prawe jest w odcieniach błękitu, natomiast lewe przybrało słoneczną barwę. Jego wąsy są białe, a nos różowy, pudrowy. Jest smukły i słabo umięśniony.
Kocur jest cierpliwy, uprzejmy i spokojny. Medyk jest nieobeznany w żartach, natomiast często się uśmiecha. Rzadko kiedy kogoś skreśla, dopiero wtedy, gdy ktoś mocno mu podpadnie; stara się być wobec każdego wyrozumiały. Wyzbył się już mówienia samej prawdy; nie oznacza to jednak, że kłamanie sprawia mu przyjemność, bo jest wręcz odwrotnie. Zdaje sobie niemniej sprawę, że niekiedy należy sobie darować szczerości, zwłaszcza w zawodzie medyka.
Sytuacja z pajęczyną była tragiczna. A właściwie - z jej brakiem. Co prawda znalazł zamiennik, ale rozsądniej było się zaopatrzyć. Z ulgą więc zareagował na propozycję medyczki, żeby wyruszyć na wyprawę po medykamenty. Sam miał to zrobić, ale w dwójkę z pewnością będzie łatwiej. A nawet, jak się okazało - w czwórkę, bowiem Lśniąca Sadzawka postanowiła wziąć ze sobą dwójkę wojowników. W tym Ostry Kolec, do której się uśmiechnął, nim się rozdzielili. Cieszył się, że była tu z nimi jego siostra - ufał jej i wierzył, że w razie czego go zawoła, zamiast zbierać coś, czego nie zna.
Kocica wyruszyła. Choć rozglądała się przede wszystkim za pajęczyną, niestety to nie ona rzuciła się w oczy medyczki. Był to za to półkrzew o zdrewniałych od spodu, zielonych pędach; jego liście były wąskie, lancetowate, natomiast kwiaty fioletowe.
Lśniąca Sadzawka: S: 7(15) | Zr: 9(18) | Sz: 6(12) | Zm: 24 | HP: 85/85 | W: 75/75
» statystyki obniżone o połowę ze względu na ciążę
» wykorzystane przerzuty medyczne: 5/5