Logo Artemidy
Stary Kasztan
#61
Cóż, za wiele nie zrobił, to prawda, ale ważne, że tu był, że uszczknęło mu się choć odrobinę tego triumfu! Teraz mógł mówić, że pomógł zabić... yyy... a kto tam wie, nazwijmy to rysiem czy czymś. Zadowoleni? Nie? Szczypior był, a tylko to wtedy się liczyło.
Ruszył za wojowniczką, bo co. Przecież by imponować innym, trzeba mieć też autorytety, więc kto inny jak dobrzy wojownicy?
Dalej podążając za wojowniczką, dotarł w końcu do obozu, gdzie też został, z braku lepszego zajęcia.

/zt XD
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
7
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
55
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#62
Czarny przybył tu z jednego powodu - było to miejsce daleko położone od środka obozu. Chciał trochę odejść od tego zgiełku i porozmawiać z Lawendą na spokojnie albo chociaż pomilczeć z myślą, że nikt się nieproszony nie zjawi.
Jego krok był machinalny i pełen... niepokoju. Rozglądał się dookoła jakby zaraz coś miało na nich wyskoczyć. Pilnował łap swej przybranej siostry, która musiała iść krok w krok z nim. Nie odstąpił ją nawet na chwilę, bo wiedział, że teraz najchętniej by schowała się gdzieś głęboko w norze i nie wychodziła do wschodu słońca. Wiedział również, że pewnie samotność to byłby aktualny wybór Lawendy, ale nie mógł pozwolić aby ta zatopiła się w smutku i zaniedbała siebie, swoje obowiązki i terminatora.
Gdy przyszli w końcu pod drzewo Czarny zdecydował się usiąść i okryć łapy swym ogonem. Uniósł łeb i spojrzał na wojowniczkę. - Wiesz, że to nie twoja wina, prawda? - To pytanie musiało paść jako pierwsze. Musiał być pewny, że ona nie ma do siebie żalu. Wilk też nic nie zrobił. Od pogrzebu Mroza powinien siedzieć z Pokrzywą, a nie być samolubnym egoistą i zatapiać się sam w żałobie. Oh jestem taki smutny i zraniony! Nie, koniec z tym. Jest silny na psią juchę, a użalanie się nad sobą jest jak deszcz w słoneczny dzień czyli całkowicie zbędny i niszczący aurę. Wilk nagle pojął, że sam decyduje o tym czy jest szczęśliwy i czy daje z siebie wszystko. Nie mogło być inaczej. Było mu źle z powodu straty brata i siostry, ale nic im życia już nie wróci. Ani płacz, ani złość, ani użalanie się i topienie smutku w samotności skropionej mrokiem i burkliwym nastrojem. Trzeba żyć, tak naprawdę zacząć żyć.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#63
Niebieska kotka zastanawiała się po co wychodzą z Obozu i gdzie Wilk chce ją zabrać. Szli razem w ramię w ramię. Czarny kocurek oglądał się nerwowo jakby ktoś miał ich śledzić lub co gorsza jakiś drapieżnik zaatakować. W końcu dotarli pod Stary Kasztan. Roślina rosła daleko od innych drzew. Córka Czyżyka spojrzała w górę. Na koronie nie znajdował się ani jeden listek. Wszystkie opadły. Jedynie, co można było dojrzeć dokładnie to gniazda ptaków. Następnie usiadła obok Wilka i patrzyła mu głęboko w oczy. Po jego słowach przygarbiła i oczy zaszkliły się łzami.
- Wiem... to po prostu z organizmem Pokrzywy było coś nie tak... ale czuje się winna, że jej nie pomogłam...- powiedziała drżącym głosem. Po prostu matka natura obdarzyła córkę Wilgotnego Nosa problemem psychicznym, nie tolerancją krwi, lękiem? Czy jak to nazwać. Przyczyna jest jasna. Coś było nie tak a pomoc przyszłą za późno. I właśnie to najbardziej martwi Lawendę. Córka Mknącego Ptaka pociągnęła parę razy nosem i owinęła ogonek wokół łapek.
- Wilk... ja potrzebuje czasu. Jesteś bardzo kochany, że tak mnie wspierasz i...- przełknęła głośno ślinę. Poczuła znów ten okropny ucisk w gardle, który uniemożliwia mówienie. Zamknęła na chwilę oczy i opanowała się. Po czym znów patrzyła na brata.
-i bardzo to doceniam i jestem ci wdzięczna- powiedziała zmuszając się do lekkiego uśmiechu. Cały czas mówi o sobie a jeszcze nie zapytała Wilka jak on się czuje. Musi mu być ciężko ale nie okazuje tego. On chce być silny dla Lawendy i to jest piękne. Teraz niebieska kotka musi być silna dla niego.
- Myślę, że muszę odbyć żałobę i za jakiś czas wrócę do siebie. Tak przynajmniej bywało... A jak ty się trzymasz?- powiedziała i parę łez spłynęło jej po policzkach. Szybko wtuliła się w futerko brata aby wysłuchać jego odpowiedzi. Przeżyła już nie jedną żałobę i zawsze wracała do pełni szczęścia i chęci życia. Tylko teraz sytuacja wygląda inaczej. Teraz dręczą ją wyrzuty sumienia, które mogą ją nękać jeszcze długo i nie wiadomo jak wpłyną na Lawendowy Kwiat.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#64
Wilk patrzył jak Lawenda w momencie zmalała. Nie spodobało mu się to wcale i nie chciał aby tak bardzo przeżywała śmierć Pokrzywy. Wina nie leży po niczyjej stronie - a na pewno nie Lawendy. Zmarkotniał nieco i spuścił łeb ale nie miał siły na łzy. Już wystarczająco wypłakał się przy śmierci brata co nie oznaczało, że strata siostry boli mniej. W końcu oboje byli ważni tak samo.
- Nie możesz się czuć winna, to wszystko postępowało na tyle szybko, że nawet Czajka nie zdążyła jej wystarczająco wcześnie zanieść do lecznicy. - Stwierdził choć wiedział iż czcze gadanie nic nie da. Wiedział po sobie - niezależnie ile kotów nie wypowiedziało słów otuchy do niego Czarny i tak sam musiał się oswoić z myślą o braku Mroza.
- Wiem, że potrzebujesz czasu. Wszyscy potrzebujemy żeby jakoś to wszystko przyswoić. Tylko, że nie wolno jakoś mocno zagłębiać się w żałobę. Widzę to po sobie - od śmierci Mroza zmieniłem się. A ty musisz pamiętać, że jako wojownik masz obowiązki i nie mówię tego żeby Cię przygnębić. Chodzi mi o to że choćby nie wiem co musisz żyć w pełni. - Odparł. W końcu nie może opuścić treningu Górskiej Łapy, bo sama wie jak to jest stracić mistrza. Ale nie chciał tego mówić na głos, bo wie, że ta sprawa dalej jest delikatna, a nie chciał dokładać jej ciężaru.
- Ja się trzymam... jakoś. Śmierć Pokrzywy jest dla mnie bolesna ale to nie to samo co z Mrozem. Jakoś to inaczej już przyjmuję. Dam radę. - Jęknął wtulając się również w futro siostry. Było mu jej tak bardzo szkoda, że sam już nie wiedział co robić. Mógł jedynie patrzeć i dawać otuchy swą obecnością, ale jeśli ta zdecyduje pocierpieć w samotności to zrozumie to w pełni. - Będzie dobrze, obiecuję.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#65
Córka Czyżyka uważnie słuchała słów Wilka. Spuściła wzrok i przejechała łapką po kępie trawy. Pociągnęła parę razy nosem i spojrzała na brata. Nie wyglądał lepiej niż ona. Zmarkotniał i był bardzo smutny ale żadna łza nie spłynęła po jego policzku. W porównaniu do niej trzymał się dzielnie.
- A ty wiedziałeś wcześniej o jej problemie?- zapytała cicho. Chciała wiedzieć czy brat był w podobnej sytuacji. Czy też chciał pomóc ale okazało się za późno. Może rzeczywiście nie tylko ona wiedziała o tym, że Pokrzywa brzydzi się krwi. To by oznaczało, że nie tylko ona jest winna.
- Obiecuje, że nie będę długo w żałobie i że stanę szybko na łapki. Na pewno również nie zaniedbam obowiązków. Przecież nie mogę zawieść Górskiej Łapy. Ona na mnie liczy. - powiedziała cicho. Zmierzyła czarnego kocurka wzrokiem. Od ostatniego spotkania znowu urósł i spoważniał ale nie zauważyła, żeby jakoś bardzo się zmienił. Chociaż dawno ze sobą nie rozmawiali. Czyżby jej mały Wilk już dorósł?
- Przepraszam, nie dostrzegłam, że się zmieniłeś. Chyba za mało czasu ci poświęcam. Dla mnie nadal jesteś ciekawym świata, sympatycznym i rozgadanym Wilkiem.- powiedziała smutno. Co jeszcze przegapiła w swoim życiu? Dlaczego ono tak pędzi, że nie może nadążyć? Teraz zdała sobie sprawę, że również bardzo zaniedbała Szczypiorową Łapę. Miała z nim nauki i od tego czasu nie miała z nim kontaktu. Powinna wiedzieć co się dzieje z jej podopiecznym!
- Naprawdę? Ja śmierć bliskich bardzo przeżywam, a ostatnio tylko ich żegnam .- powiedziała drżącym głosem. W jej życiu był chyba tylko jeden pogrzeb na którym nie chowała znajomego kota. Lawenda wtulona w futerko Wilka postanowiła powiedzieć wszystko, co leży jej na sercu.
- Z tobą na pewno będzie dobrze. Mam ogromne szczęście, że cię mam! Co ja bym bez ciebie zrobiła?! Kocham Cię mój braciszku!- szepnęła do ucha czarnego kocurka. W jego futerku czuła się bezpieczna. Jakby oddzielał ją od wszystkich złych rzeczy tego świata. Mogłaby stać wtulona w niego bardzo długo aż wszystkie troski by odeszły.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#66
Wilk zastanowił się przez chwilę. - Szczerze? Nie. I żałuję. Byłem tak ogarnięty bólem po śmierci Mroza, że nie zauważyłem co z moją Pokrzywką. Najgorsze jest to, że to tylko głupia wymówka i mój egoizm. - [i]Nienawidzę się za to.[/b] Dodał w myśli i spojrzał na Lawendę. Po raz pierwszy od dawna na jego licu pojawił się prawdziwy grymas bólu, a po poliku spłynęła łza, która nie spadła, a zatopiła się w szorskiej sierści.
Wilk skinął łbem na kolejne jej słowa czując jak w gardle wiąże mu się supeł nie pozwalający mówić. Gorycz po chwili wybuchnęła w tchawicy i Czarny z trudem przełkną ślinę.
- Myślę, że nie za mało. I nie przepraszaj mnie, nie masz za co. - Stwierdził w końcu. Chyba nie jest już aż tak rozgadany Wilkiem. W ogóle ostatnio czuł się jakby jakaś jego cząstka zniknęła na zawsze i już nie wróciła. Za czasów kociaka jego życie było przyjemniejsze. Ciągła zabawa i każdy liść był ciekawy. Teraz rozglądając się na boki czuł tylko, że liście straciły swój blask i kształt jak wszystko.
- Ja też przeżywam, ale... ja teraz już nie wiem czy płakać czy się złościć... byłęm starsznie zły na Lśniącą. Najpierw na jej łapach umarł Mróz, a teraz Pokrzywa umarła. Co z niej za medyczka? Wiem, że się dopiero uczy, ale jak już mówiłem - mogła zabrać ich do kogoś doświadczonego. Z tego co wiem ma trening z medykami z innych klanów, a kodeks wojownika mówi, że kociakowi nalezy pomóc bez względu na pochodzenie - musialiby ich przyjąć. Ja już po prostu nie wiem co robić. Obwiniam Lśniącą, bo tak jest łatwiej, czasem mam chotę płakać, a czasem jest dobrze. To... trudne. - Jęknął i nabrał powietrza cicho je wypuszczając.
- Ja Ciebie też kocham siostrzyczko. - Stwierdził i sam wtulił się w futro Lawendy jeszcze bardziej kładąc jej pysk na głowie. A co on by zrobił bez niej?
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#67
Wychodzi na to , że oboje popełnili błąd. Zaniedbali Pokrzywę. Teraz do końca życia będą ją mieć na sumieniu. Będzie od czasu do czasu wracała do nich w snach aby przypomnieć o całej tej tragedii. Najprawdopodobniej nigdy się z tego nie uwolnią.
- Niestety mało kotów zauważyło problem Pokrzywy. Ona była taka nieśmiała i delikatna, że tylko ci co ją poznali mogli wiedzieć o jej lęku do krwi. Ukrywała się gdzieś przed nami, że nawet nie wiedzieliśmy, że jest z nią tak źle. Nie jesteś egoistą. Jak sam mówiłeś przed chwilą nie możemy czuć się winni. Choć to nie takie proste pozbyć się tego uczucia oraz żalu- powiedziała smutnym głosem. Oboje mieli żal do siebie, że nie zareagowali na czas. Niestety nic już nie mogą zrobić. Jedyne co im zostało to pogodzenie się z sytuacją. Trzeba iść na przód. Lawendzie serduszko pękało jak zobaczyła łzy na policzkach Wilka. Następna wypowiedź brata trochę ją pokrzepiła. To dobrze, że Wilk nie czuł się zaniedbany przez Lawendowy Kwiat. Przynajmniej w tej sprawie ma czyste sumienie i może spać spokojnie. Od dzisiaj postara się bardziej interesować czarnym kocurkiem aby widzieć jakie robi postępy oraz jak dorasta. Aby wiedziała o jego problemach oraz jak osiągnie jakiś sukces. Innym też postara się poświęcić czas. Na pewno znajdzie go dla wszystkich po prostu musi chcieć i działać! Choć to powinno działać w dwie strony ale Lawenda uważa, że to jej obowiązek interesować się rodziną, znajomymi, podopiecznymi z nauk, treningu.
- To prawda, że Lśniąca Sadzawka nie dała rady uratować Mroza i mogła poradzić się kogoś z Medyków lub zanieść do niego twojego brata. Jeśli chodzi o Pokrzywę to Lśniąca dowiedziała się za późno jak my wszyscy. Nie mogła już nic na to poradzić.- powiedziała łagodnym tonem głosu. Łatwo jest obwiniać córkę Zawilcową Skórki ale ona jest niewinna. Lawendowy Kwiat nie obwiniała jej lecz siebie, że nie zareagowała szybciej. Mogła osobiście przyprowadzić Pokrzywę do białej kotki aby coś zacząć działać a nie zrobiła tego. Zresztą kto wiedział, że to się tak skończy.
Wyznanie Wilka sprawiło, że Lawenda uśmiechnęła się lekko. Czuła się bezpieczna w jego czarnym i jakby trochę szorstkim futerku. Jego okrywa włosowa zdała się upodabniać do sierści prawdziwego wilka. Choć tak naprawdę niebieska kotka nie wie jakie jest futro tego zwierzęcia.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#68
- A więc znałaś ją lepiej ode mnie. - I to go bolalo. W końcu to on był jej bratem. Rodzonym i powinien sprawować pieczę nad malutką Pokrzywą. Przekonywać ją do jedzenia i zrobić wszystko aby polepszył się jej stan. A przede wszystkim znać jej problem.
- Nauka na błędach bywa bolesna. - Stwierdził w końcu. - Nie mógłbym być medykiem. Jakbym nie dał rady uratować jakiegoś kota... nie zdołałbym spojrzeć w oczy jego rodzinie. - Dodał po chwili namysłu i znów zatopił się we wspomnieniach o Mrozie i Pokrzywie. Uśmiechnął się lekko przypominając sobie rozmowy i zabawy. To był piękny czas.
- Nikomu w sumie jeszcze o tym nie mówiłem, ale od śmierci Mroza miewam koszmary. - Zaczął, bo poczęło go to gnębić jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. - I w nich tracę wszystkich. - Dodał. Tyle chyba wystarczyło, nie chciał opowiadać w jaki sposób, ale czuł, że cięzar go opuszcza, gdy wypowiada te słowa. Dusił to w sobie tyle czasu. - Boję się Lawendo, że te sny się spełnią.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#69
Lawenda spuściła głowę. Przecież to nie tak! Jak mogła znać lepiej Pokrzywę od Wilka. On był jej bratem. Spędzali razem dużo czasu w kociarni, zapewne bawili się ze sobą więc powinni wiedzieć sporo o sobie.
- To nie tak. Tylko raz w życiu rozmawiałam z Pokrzywą. Wiedziałam o niej tylko podstawowe informacje, kto jest jej rodzicami, rodzeństwem i takie tam. Resztę po jej zachowaniu wywnioskowałam. Chociaż o tym, że się boi krwi sama mi powiedziała- wytłumaczyła się niebieska kotka z całej sytuacji. Po wypowiedzeniu tego wszystkiego zdała sobie sprawę, że dużo wiedziała o córce Wilgotnego Nosa. Podstawowe informacje, charakter a nawet wiedziała o jej problemach!
- Oj, tak- potwierdziła słowa Wilka. - Najgorsze jest to gdy popełniasz ten sam błąd dwa razy. Moja mama również miała problem, zmarniała, schudła i nagle zniknęła bez śladu. Wtedy również nie zdążyłam zareagować.- powiedziała drżącym głosem, a po policzku spłynęła jej łezka. Drugi raz zawiodła. Najpierw swoją mamę a teraz Pokrzywę. Gdy się coś działo nie potrafiła zareagowała w porę aż było za późno. Chyba już więcej nie popełni tego błędu dla dobra siebie i innych. Od teraz oczy otwarte na każdy problem!
- Masz rację. I nie ważne jaka jest Lśniąca Sadzawka, ja podziwiam ją za to, że jest silna, nie załamuje się i żyje dalej. Stara się być lepszą- powiedziała smutno. Po chwili spojrzała na Wilka, który uśmiechał się zatopiony w swoich myślach. Lawenda poszła za jego przykładem i pomyślała o mamie, z którą wybrała się na spacer kilka dni przed jej zniknięciem. Wtedy spędziły przyjemnie czas i nic nie wskazywało na to, że odejdzie bez słowa porzucając rodzinę.
Niebieska kotka słuchając kolejnej wypowiedzi Wilka zrobiła wielkie oczy. Była przerażona koszmarami syna Czajkowego Lotu. Przełknęła głośno ślinę i przez chwilę myślała jak go pocieszyć. Na pewno nie może zapewnić, że wszystkich nie straci, bo przecież ona straciła prawie wszystkich! To tak jakby ten koszmar był jej.
- To tylko sny. Raczej nie nawiedził Cię żaden Gwiezdny więc nie są one przepowiednią. Na pewno nie stracisz wszystkich. Wiem po sobie. Straciłam rodziców, rodzeństwo z miotu, mentora ale później zyskałam ciebie i innych przyjaciół. Zawsze w Klanie będzie ktoś komu będzie na Tobie zależeć - powiedziała uspakajającym tonem głosu. Wszystko, co powiedziała jest oparte na jej doświadczeniu. Po śmierci Żonkilowej Łapy była załamana, że jest w Klanie sama ale okazało się to nie prawdą. Chciała jeszcze powiedzieć, że nie ma się bać spełnienia tych snów ale po swoich przeżyciach były by to tylko puste słowa. Gwiezdny Klanie! Chroń Wilka, jego rodzinę i przyjaciół- błagała w myślach Gwiezdnych.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#70
- Gdybym sam sie zainteresował własną siostrą to może mi też by powiedziała. - Jęknął. - W ogóle ostatnio Skwar jakby... się ukrywała nieco. Nie wiem jak to określić, ale ją też coś dręczy. Tak jak i mnie. Czuję to. - Zmarkotniał znowu. - Biedna Skwar. Jest w pewien sposób silna, ale przez Skrzeka trochę zamknęła się w sobie. Za kociaka nagadał jej, że nie będzie nigdy dobrym wojownikiem czy jakoś tak i chyba wzięła to za bardzo do siebie. Widziałem raz taką akcję, może dlatego nie przepadam do końca za Skrzekiem? - Zamyślił się przez chwilę. Do Skrzeka Wilk na pewno ma jakiś żal, niewyjaśniony i dotyczący paru aspektów - nie tylko gnębienia Skwar. - Czasem coś dzieje się tak szybko, że nie da się zareagować. Twoja mama na pewno miała jakiś powód dla którego zniknęła. Może pomyślała, że gdy nikt nie będzie patrzeć na jej pogarszający się stan to będzie lepiej? Choć to całkiem odwrotnie działa. - Jęknął. - Przykro mi. Przykro mi, że tak często tracimy bliskich. - Mruknął.
- Wiesz, że ze Lśniącą nie zacząłem zbyt dobrze relacji. I chyba nigdy się nie polepszą. Od tamtej pory nie rozmawiałem z nią i chyba nie chce. - Odparł. W końcu żale z dzieciństwa trwają w sercu jak nasiono i powoli kiełkują. A potem śmierć brata sprawila iż kiełkowanie postąpiło o wiele szybciej, a teraz już jest tam całkiem dorodny krzaczek. Niedługo pojawią się owoce.
- Może i tak. Jednak te sny są już tak długo... - Począł. - Może i komuś zawsze będzie na mnie zależeć, ale mi zależy na tych kotach. Na rodzinie, przyjaźni, klanie. Moją największą obawą jest to, że w końcu zostanę sam. Mimo iż ostatnio nie lubię tłumów to muszę mieć obok siebie wszystkich, których kocham. A jak się traci bliskich to traci się po kawałku siebie.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#71
Lawenda słuchała Wilka w milczeniu. Mimo, że nie wiedział o problemie Pokrzywy to jednak bardzo interesował się rodzeństwem. Wiedział jacy oni są i co się między nimi dzieje. Szkoda, że jej to nie było dane. Wiedziała jaka jest Wiśnia, Żonkil i Szafran ale nie wiedziała jakie relacje są między nimi. Wie tylko, że niebieska siostra nimi wszystkimi gardziła.
- Tego też nie możesz założyć. Może nie chciałaby mówić o tym tobie, żeby cię nie martwić. To zaraz po rozmowie ze mną porozmawiaj ze Skwar. Pociesz ją i okaż jej wsparcie. Jeśli będzie taka potrzeba mogę porozmawiać z nią i przekonać, że będzie wspaniałą wojowniczką, a co do Skrzek to już raz mi o nim wspominałeś. Nie wiem czy byłabym wstanie jakoś na niego wpłynąć- powiedziała smutnie. Skoro ze Skwar jest coś nie tak to trzeba działać. Jednak dla Lawendy to nie jest odpowiednia pora. Jeszcze nie jest gotowa na spotkanie, a tym bardziej pocieszanie kogoś. Ale lepiej nie czekać aż coś się stanie. Nie wolno niczego zwlekać aby nie było za późno jak wielu przypadkach.
- Pewnie tak. Nie mogła pogodzić się ze śmiercią taty aż w końcu odeszła. To był jej sposób na pogodzenie się z bólem bo stracie.- powiedziała zamyślona. Nigdy nie zrozumie mamy, dlaczego zostawiła czwórkę swoich dzieci i udała się z własnej woli w nieznane. Lawendowy Kwiat nie zna prawdy, że Mknący Ptak straciła pierwszego partnera podczas zawalenia się Obozu. Również jej tata stracił wtedy partnerkę. Po tych zdarzeniach postanowili być razem i z tego związku zrodziła się Lawenda i jej rodzeństwo. Gdyby niebieska kotka to wiedziała, może rozumiała by Mknącą. Straciła dwoje ukochanych kotów i pewnie nie potrafiła już dalej żyć.
- Wiem- odpowiedziała krótko. Nie będzie przekonywać czarnego kocurka do przyszłej Medyczki. Może kiedyś ich relacje się poprawią? Kto wie może kiedyś córka Zawilcowej Skórki uratuje Wilka. Nigdy nic nie wiadomo.
- Jeśli chodzi o te sny to może porozmawiasz z babcią? Ona jest najbardziej doświadczoną kotką w Klanie. Może będzie umiała coś na to poradzić?- zasugerowała. Ona z każdym poważniejszym problemem biegła by do Krzykliwej Mewy. Córka Czyżykowego Głosu bardzo ją szanuje i uważa, że jest wstanie wszystkiemu zaradzić.
Na dalszą wypowiedź Wilczej Łapy Lawendowy Kwiat nie wiedziała jak zareagować. Chyba każdy się boi samotności i chce mieć swoich bliskich pod kontrolą oraz w zasięgu.
- Nie zostaniesz sam... Również myślałam, że będę sama ale po rozmowie z Sokolim Cieniem doszłam do wniosku, że rodzina się mimo wszystko się powiększa. Możliwe, że będziesz miał młodsze rodzeństwo lub któraś z twoich sióstr bądź braci będą mieli kocięta wtedy nie będziesz sam. Ale masz rację tracąc ich będziesz się rozpadał na coraz mniejsze kawałki- powiedziała z żalem. Gdy rzeczywiście dojdzie do tego, że Wilka rodzina się powiększy, później będzie rozpadać się na coraz to mniejsze kawałeczki.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#72
- Tylko ja jestem od martwienia się. Siostrą, bratem. Jestem od tego żeby ich słuchać, pomagać im. No bo komu ma się wygadać? Komu ma powierzyć swoje problemy? - Jęknął nieco zdegustowany na myśl, że siostra może nie chcieć go martwić. - Jak mi nic nie mówi martwie się jeszcze bardziej. A co do Skrzeka to ja już sam nie wiem co myśleć. Nie jest zły, w żadnym wypadku tylko ma swój odrębny, specyficzny charakter. I tyle. Czasem widzę go z perpektywy narwanego do walki kociaka, a teraz już jest przecież dorosły. Wiele się zmieniło i wiele mnie ominęło. - Mruknął. Zadziwiało go to jak od rangi terminatora lecą szybko wschody słońca. Niedawno przecież dopiero co poznał Lawende, a tu już dwa pogrzeby, trening w trakcie, a przybrana siostra została wojownikiem. Do tego dochodzi milion innych, mniejszych spraw, których rozpisanie zajęło by sporo czasu. Wilkowi tak szybko to wszystko mijało, że zaczynał się martwić o to, że zanim się obejrzy sam będzie chowany pod piachem.
- W sumie nie jest to zły pomysł. Babcia zawsze... przychodziła mi z radą i pomocą. Najgorsze jest to, że jej czas się kończy. Może nie skończy się za wschód słońca czy dwa, ale... ostatnio tak mi szybko wszystko mija. Mam wrażenie, że stoję obok i patrzę jak moje życie biegnie nieubłaganie w obrazach kilku przeżyć. - Wiedział, że jeszcze pożyje z osiemdziesiąt księżycy, ale jeśli już teraz to wszystko toczy się z zawrotną prędkością to co będzie później. Babcia mówiła, że na starość wszysrko jest powolne. Cieszył się na tę myśl. - Ale wiesz... jakoś się z tym już pogodziłem. Nie mam na to wpływu. - Dodał po namyśle.
- Oh Lawendo, ile ja bym dał żeby mieć taką pewność. - Jęknął jedynie w pełnym niedoli i żalu głosie spoglądając na nią spod czarnych powiek swymi błękitami.
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#73
Słowa Wilka robiły na Lawendzie wrażenie. Mówił, tak jakby urodził się z konkretną misją. Słuchać i pomagać innym. Czyżby brat chciał poświęcić życie tym ideą? To fascynujące. Lawenda obawia się, że od tego zamartwiania się czarny kocurek wyłysieje, a poważnie rzecz ujmując straci siebie. Co jeśli problemy innych go pochłoną, że nie będzie cieszyć się swoim życiem?
- Owszem, mogą się do ciebie zwracać z problemami albo żebyś ich po prostu wysłuchał ale takie zamartwianie się nie wyjdzie ci na dobre- powiedziała zmartwiona. Gdyby Lawenda miała rodzeństwo to może też by tak myślała. Jej jedynym poważnym zmartwieniem było, że straci Żonkil, która została jej jedyną siostrą i niestety tak się stało. Teraz obawia się o Górską Łapę. Nie widziała jej na ostatniej ceremonii i na żadnym pogrzebie, co może świadczyć o jakiś problemach. Będą to musiały sobie wyjaśnić.
- To może wróćmy do Obozu i porozmawiasz z nią? Im szybciej to zrobisz tym może lepiej się poczujesz. Ja jestem już stabilna. Szok i silne emocje już powoli mnie opuściły- próbowała uspokoić brata. Skoro z nią odbył już szczerą rozmowę, pocieszyli się nawzajem to może czas działać dalej? Wilcza Łapa dowie się jak trzyma się Skwar i będzie spokojniejszy, a Lawenda pójdzie odpocząć i wszystko na spokojnie sobie przemyśleć. Później jeśli zajdzie taka potrzeba pomoże siostrze Wilka i przekona ją, że może zostać wspaniałą wojowniczką.
- Mnie też wiele ominęło i owszem, wiele się zmieniło.- westchnęła. Nie zauważyła, kiedy Wilk dorósł, kiedy spoważniał. Dla syna Wilgotnego Nosa się dużo zmieniło, a co ma Lawendowy Kwiat powiedzieć. W ciągu jej życia tyle się wydarzyło... Ryś, przenosiny, śmierć wielu kotów, ranga terminatora później wojownika, prowadzenie nauk, teraz treningu i wiele więcej wydarzeń. Dobrych jak i złych. Na szczęście jeśli Gwiezdny Klan da, to jeszcze wiele księżyców przed nimi.
- Też się boję, że Krzykliwa Mewa niedługo odejdzie. Wiem, że to nieuniknione ale i tak się tego obawiam. Nie chcę, żeby jej zabrakło w naszym Klanie. Oj, tak, ten czas bardzo szybko mija. Tyle się dzieje i tyle jest obowiązków, że ciężko nadążyć. Ostatnio rozmawialiśmy ze sobą jak byłeś kociakiem a ja terminatorką, potem krótko na ceremoniach i pogrzebach, a teraz już jesteśmy rangi wyżej. Uhh...- powiedziała zamyślona. Tyle minęło od ich pierwszego spotkania! Tyle się wydarzyło! Dobrze, że są te ceremonie,przynajmniej mogą w tym biegu chwilę porozmawiać.
Na następną wypowiedź brata niebieska kotka pokiwała głową. Czasu nie zatrzymają. Trzeba się z tym pogodzić, że będzie on upływał, a oni będą się stawać coraz starsi. Pojawią się nowe pokolenia i kiedyś w ogóle nikt nie będzie wiedzieć, że w ogóle istnieli na tym świecie. Po usłyszeniu kolejnej wypowiedzi Lawenda zwiesiła głowę. Wilk nie może mieć żadnej pewności, że będzie tak jak ona mówi. Może nie będzie miał młodszego rodzeństwa? Może jego siostry i bracia nie doczekają się potomstwa, również i on nie znajdzie miłości swego życia? Niczego nie można przewidzieć.
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#74
- Na dobre czy nie wole wiedzieć z czym boryka się moje rodzeństwo. To tak jakbym był twoim przyjacielem, a ty byś nie wiedziała, że dręczą mnie koszmary. Albo, że straciłem dwójkę rodzeństwa. Albo, że... chodzi mi o to, że jak się jest z kimś blisko to zna się jego bóle czy się tego chce czy nie. A tu jest inaczej. - Mruknął. - No, ale nie będę na nikogo naciskać. - Dodał po chwili i uśmiechnął się do Lawendy.
- Myślę, że tak będzie najlepiej. W końcu już dwa razy się spóźniliśmy. - Jęknął po czym wstał. Rozejrzał się dookoła i odkrył, że siedzą tu już całkiem długo. Ile? Nie był w stanie określić, ale słońce bylo już na niebie w innym miejscu i świeciło w inną stronę pyska.
- Zatem musimy częściej rozmawiać. - Uśmiechnął się do niej. - Mamy jeszcze dużo życia przed sobą. Na pewno wykorzystamy je w pełni. - Wilk uważał, że każdy dzień mógł wykorzystać... pełniej, ale nie żałował niczego. Tylko rodzeństwa. - Wiesz, jak patrzę na babcię to widzę, że ona się już pogodziłą. I ona wie, że na Srebrnej Skórce nie będzie źle. I że czeka na nią tam tyle kotów. W końcu i my się spotkamy tam z nią. - Uśmiechnął się. Ta wizja była całkiem miła i pocieszająca. W końcu względem wieczności rodzieli ich tylko chwila.
- Wracajmy do obozu. - Rzekł poczekawszy na swą siostrę i ruszył w stronę głębi terenów Wichru.

zt. thank
<table><center><tr><td><img src="https://i.imgur.com/cyU3um7.png"></td><td><center>***
I look inside myself and see my heart is black
I see my red door and must have it painted black
Maybe then I'll fade away and not have to face the facts
It's not easy facing up when your whole world is black
</center> </center></table>
LVL 3 175 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#75
- Racja. Też wole wiedzieć z czym boryka się moje rodzeństwo, yyy, to znaczy to starsze i mój jedyny młodszy braciszek. Też się z tobą zgadzam, że jeśli jest się z kimś blisko to rozumie się go bez słów. Od razu można zauważyć, że coś jest nie tak. I właśnie ty widzisz, że coś się dzieje ze Skwarną Łapą tylko nie wiesz co, więc chyba nie jest inaczej - powiedziała cicho. Skoro Wilk dostrzega problemy Skwar to jest to połowa sukcesu. Teraz musi tylko z nią szczerze porozmawiać, a dowie się co ją gryzie. Lawenda odpowiedziała na uśmiech Wilka. Jednak wyraz jej pyszczka był inny niż zwykle. Mimo, że widniał na nim lekki uśmiech to w oczach nadal był ból i cierpienie.
Niebieska kotka pokiwała potakująco głową i również wstała. Nie było to łatwe ale po rozmowie z Wilkiem czuła się lżejsza. Bardzo jej ta szczera konwersacja pomogła. Może skróci jej żałobę i powrót do siebie? Może wyrzuty sumienia nie będą ją tak dręczyć? Zobaczymy.
- Pewnie! Myślę , że mogłabym o Wschodzie księżyca wpadać do legowiska terminatorów i życzyć ci pięknych snów, o ile nie będziesz spał- powiedziała, a w jej głosie dało się słyszeć lekki entuzjazm. Lawendzie spodobał się pomysł żegnania się wieczorem i powiedzenia sobie ,, dobranoc". Do tego będą mogli zrelacjonować krótko swój dzień. To może być piękny widok, Lawenda niczym matka kładąca swojego kociaka spać. Dzięki temu będą mogli mieć codziennie kontakt o ile Wilk pójdzie na taki układ.
- Dokładnie! Przed tobą życie wojownika, przede mną nowi terminatorzy, może pokusimy się i poprowadzimy jakiemuś kociakowi nauki... Życie cały czas stoi dla nas otworem!- powiedziała pewnym tonem głosu. Świat jeszcze się nie skończył! Jest potrzebna Klanowi! Musi szkolić dla nie go wspaniałych wojowników! Może przekazywać swoją wiedzę kociakom! Może pomagać Lśniącej Sadzawce zbierać zioła! Krótko mówiąc ma co robić.
- Taaa...- odpowiedziała krótko. Podczas ostatniej rozmowy z Krzykliwą Mewą, kotka dała jej do zrozumienia, że jest świadoma swojego odejścia na Srebrną Skórkę. Na pewno czeka na nią partner i cała rodzina. I to prawda, że oni później do niej dołączą. Niebieska kotka ruszyła za bratem i po chwili zrównała z nim krok. Wracali zmierzyć się z nową rzeczywistością. Silniejsi.

/ zt , dziękuje za sesję
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości