Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Do tego musiało w końcu dojść. Lawenda zdawała sobie sprawę, że Nietoperze Niebo nie jest idealnym Mistrzem dla jej syna, ale za dużego wyboru nie miała, poza tym chciała jej dać szansę i poraz drugi udowodnić jej, że się myli. Wyszkoliła Jodłę, ale to jej nie wystarczyło, potrzebuje jeszcze kogoś i tak jakoś wyszło, że poświęciła własnego syna, aby pokazać jak bardzo wierzy w czarną kotkę. Lawenda wahała się przez chwilę. Nie chciała rozpowiadać o problemach Nietoperz mimo, że omawiały je na pobrzebie i na forum. Im mniej kotów wie, tym może córka Trawiastej Polany będzie się czuć bardziej komfortowo. Lepiej, aby inne koty nie spoglądały na nią jak na wariatkę czy z politowaniem. - Wierzy w to, że ciąży na niej klątwa, że jest przeklęta - zdecydowała się wyznać prawdę. Nie będzie wkręcać syna, jemu należy się znać przyczynę jej zachowania. - Każdy jej terminator, którego miała pod opieką umierał lub znikał. Po śmierci jednego z nich, który zginął w nieszczęśliwego upadku skręcając sobie kark, załamała się i do tej pory nie może się pozbierać... - oznajmiła smutno.
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Klątwa? Kocur aż parsknął. No nie mógł w to uwierzyć. No ale to mogło tłumaczyć częściowo jej zachowanie. Jednak szybko się ogarnął słysząc historię jednego z jej uczniów. Śmierć zawsze była straszna. Nie ważne czyja. Nie ważne kogo. Kocur zamilkł na dłuższą chwilę analizując wszystko, co usłyszał. -Wybacz, że o to spytam. Nie powinienem wchodzić w Twoje kompetencje... Ale czy ona nie jest zagrożeniem dla klanu? - spytał wprost. Obawiał się, że stan psychiczny kotki mógł doprowadzić do kolejnej tragedii. Do kolejnego nieszczęścia. A co jeśli będzie musiała kogoś ratować? Walczyć za klan? I nagle... Jej odbije? - Znam ją krótko, ale... Nie powierzyłbym jej swojego życia... Choć jest częścią Two... Naszego klanu - kocur zamyślił się i powiedział cicho jakby do siebie -Nie, żebym prosił o zmianę, ale nie wiem, czy da sobie ze mną radę. Ciężko mi czuć do niej jakikolwiek respekt... - choć Miodek, nie wyczuwał w kontaktach społecznych, co powinien mówić a czego nie, to w tym wypadku rozmawiał ze swoją matką. I nie chciał jej zasmucić.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Słysząc pytanie Miodowej Łapy Lawenda przygryzła wargę. Miodowa Łapa miał rację. Już stanowiła zagrożenie próbując popełnić samobójstwo i naraziła inne koty na tragedie, choć z drugiej strony od tamtej sytuacji nic złego się nie wydarzyło. Nietoperze Niebo nadal wygląda i zapewne czuje się beznadziejnie, ale jakoś tam funkcjonuje. - Istnieje taka opcja. Jest pod moją obserwacją oraz Medycy wiedzą o jej stanie- starała się odpowiedzieć wymijająco. Nie wiedziała czy Klan wie o całej sytuacji na Grzmiącej Ścieżce czy też nie. Ona bardzo długo nie wiedziała, co oznacza, że ta plotka nie rozchodzi się szybko. - Rozumiem Cię Miodowa Łapo... Przydzielając Ciebie do Nietoperzego Nieba nie wiedziałam o jej aż tak złym stanie. Myślałam, że jest lepiej, w końcu miała otrzymać pomoc Medyków, wyszkoliła terminatora, wszystko się układało. Teraz wiem, że jednak nie...- powiedziała z wyrzutem sumienia. Co ona teraz ma zrobić? Chce dla syna jak najlepiej, ale również chce, aby Nietoperz doszła do siebie i znów była sobą. Żeby znowu mogły gonić poza Obozem kociaki czy widywać jak na ceremoniach siedzi w towarzystwie Ostrego Kolca czy Fiołkowego Nosa, choć to już niemożliwe. - Jeśli odbiorę jej ciebie to może się jeszcze bardziej załamać czując porażkę i na pewno też będzie czuć się niewartościowa... Ale Ty jesteś dla mnie bardzo ważny i zależy mi abyś czuł się dobrze oraz szczęśliwie w naszym Klanie. Czy jesteś wstanie dać czas Nietoperzemu Niebu do następnej ceremonii?- zapytała. Co prawda nie wierzy, że Nietoperz nagle stanie się szczęśliwą i pewną siebie kotką, to za krótki okres czasu, ale może choć trochę się ogarnie? Klan jej potrzebuje!
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Czyli była tego świadoma? Kocur westchnął. Jak przywódczyni mogła tak bardzo pobłażać komuś, kto był niebezpieczny nawet dla samego siebie?! Rozumiał dawanie szansy. Rozumiał też drugą szansę... Ale to, czego dowiedział się w tym momencie było czymś, czego nigdy by się nawet nie spodziewał. - Rozumiem Cię doskonale... - zaczął pewnie mówić. Wyprostował się dumnie i przybrał bardzo pewną i dumną postawę. Tak jak najbardziej lubił się pokazywać. W tej chwili pomimo różnicy wieku był tak duży jak przywódczyni, a może nawet odrobinę większy - Ale nie mogę Ci niczego obiecać. Sama właśnie podałaś mi bezapelacyjne dowody na to, że Nietoperze Niebo powinna być odsunięta od wszelkich ważniejszych interakcji z klanem. Powinna raczej... Skupić się na obowiązkach terminatora... - teza kocura była bardzo odważna i może kontrowersyjna, ale zupełnie nie bał się jej wypowiedzieć. Jak miał ufać matce, która naraża życie całego klanu, dla jednego wojownika? Chociaż Jego przyjęła. Też technicznie rzecz biorąc ryzykowała. Nie urodził się w klanie. Nie należał do niego. A jednak postanowiła go przyjąć.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Czy, aby na pewno Miodek ją rozumiał? Pytanie czy ona sama wie co robi? Podejmując różne decyzję przeważnie kieruje się uczucia. Rzadko kiedy myśli o konsekwencjach. Zawsze stara się myśleć pozytywnie i nie dramatyzować przez co nie raz popełniła błąd. Jej brat, Sokoli Cień jako jeden z darów żywotów podarował jej rozwagę i jak widać z niej nie korzysta. Ciekawe czy jest teraz nią zawiedziony. Pewnie nie tylko on w Gwiezdnym Klanie załamuje łapy widząc jak się zachowuje, aż strach umierać i tam dołączać. - Może masz rację. Gdyby musiała zajmować się starszyzną oraz kociarnią może czułaby się bardziej potrzebna? To nie jest taki głupi pomysł. Tylko dziwnie odbierać tak rangę. Na razie jest zawieszona i nie otrzyma nowych podopiecznych- zakomunikowała. Biedna Nietoperz. Swoim problemem mnoży problemy. Klanowicze zaczynają się jej obawiać i uznają ją za zagrożenie. Jeśli tak dalej pójdzie będzie zmuszona wyrzucić ją z Wichru. Nie może pozwolić na to, aby pobratymcy nie czuli się bezpieczni. Przed nią trudne decyzję do podjęcia. - A unika treningów czy sumiennie ci je prowadzi?- zapytała zaciekawiona jak koteczka wywiązuje się ze swoich obowiązków.
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Kocurowi udało się uzyskać to czego chciał. Z jednej strony było mu odrobinę przykro z powodu jego mistrzyni. Z drugiej zaś nie mógł pozwolić, żeby ktoś taki brał czynny udział w życiu klanu. Być może ta zmiana przyprawi ją o większą depresję... Ale przynajmniej nie zagrozi potencjalnym wojownikom. - Na treningi nie mogę narzekać... Robi to co może i umie. Wypełnia swoje obowiązki. Chociaż cały czas mam wrażenie, jakby nie chciała w ogóle tu być... Jakby była na tym treningu za karę. Może mnie się tylko wydaje. I tak już wiele powiedziałem. Jestem w klanie dość krótko. I nie chce za bardzo ingerować w Twoje kompetencje. Więc odpowiadając na Twoje pytanie, nie unika treningów - podsumował cały swój wywód. I tak już wiele powiedział. Spodziewał się rychłej reakcji przywódczyni w tej sprawie - W trochę innej sprawie jeśli bym mógł zacząć - odezwał się znów dość niepewnie - Mam wrażenie, że klan nie jest do mnie dobrze nastawiony. Chyba nie powinienem w nim być - rzucił nagle. Choć cieszył się strasznie, że ma ciepły kąt to czuł, że inne koty za jego plecami go obgadują i nie tolerują. Nie miał żadnych dowodów na to, ale obawiał się, że Czubatkowa Łapa próbuje go "zniszczyć".
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Nietoperze Niebo wypełniała swoje obowiązki sumiennie, a to najważniejsze . Już się bała, że koteczka zaniedbuje Miodka i leży gdzieś zwinięta w kłębek, ale ta dzielnie się trzyma, co dobrze rokuje. Szkoda tylko, że nie robi tego z pasją, a z obowiązku. To rzeczywiście nie jest przyjemne, kiedy przychodzi się na trening, a drugi kot robi to z przymusu. Na pewno to nie jest owocne, a jedynie odbębnione, a nie o to przecież chodzi w szkoleniu! - Chociaż tyle, ale szkoda, że nie prowadzi Ci ich tak jak należy. Z wielkim zaangażowaniem i entuzjazmem- odpowiedziała trochę zawiedziona. Nie tego chce dla syna oraz innych terminatorów. Trening to wspaniała przygoda i powinien być dobrze wspominany, a nie jako przykry obowiązek. Niebieska kotka pokiwała głową, kiedy Miodek zaproponował zmianę tematu. Była ciekawa, co tam ma do powiedzenia. Nadstawiła uszy do przodu i otworzyła szerzej swoje szmaragdowe oczy. - Masz na myśli Czubatkową Łapę?- od razu wymieniła konkretnego kota, który na pewno nie jest przychylnie nastawiony do Miodowej Łapy. Na szczęście Czubatkowa Łapa to nie cały Klan i są koty o wiele bardziej przyjazne. - Ona po prostu taka jest... Jestem pewna, że są też Klanowicze, którzy Cię lubią! Widziałam jak na ceremonii siedziałeś z młodszym rodzeństwem! Oni Cię uwielbiają!- oznajmiła uśmiechając się na to wspomnienie.
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Lawendowa miała rację. Wśród swojego młodszego rodzeństwa czuł się naprawdę dobrze. Choć maluchy były momentami dość irytujące to cieszył się, że może z nimi spędzać trochę czasu. Ale jej próba odgadnięcia o kim myślał terminator była trafiona w dziesiątkę. Tak chodziło o Czubatkową Łapę. Dokładnie o nią. Ale Miodek nie miał nic na nią. Nic poza podejrzeniem. - Zgadzam się z Tobą. Dobrze się czuję wśród niektórych. Ale nie umiem pozbyć się wrażenia... Szeptów za plecami. Spojrzeń niektórych kotów w moim kierunku. Jakby... Jakby za moimi plecami ostrzyli sobie na mnie pazury. I zawsze gdzieś w okolicy jest Ona - głos kocur stał się cichy i smutny - Nigdy tak naprawdę nic nie słyszałem. Ale głupi nie jestem. Widzę co się wokół mnie dzieje. Nie bez powodu na ceremoniach zawsze widzisz mnie na przodzie. Nie boję się pokazać. Nie ukrywam się. Mówię co myślę, choćbym miał za to dostać. Ale czuje co się dzieje za moimi plecami - Miodek zakończył swój wywód i spojrzał na w górę na piękne bezchmurne niebo. Odetchnął głęboko i zamknął oczy.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda przechyliła łepek słuchając Miodowej Łapy. Czuła smutek w swym sercu, że syn nie czuje się w Klanie komfortowo. Pytanie co może zrobić, aby to zmienić? Chyba nic. Nikogo nie zmusi do bycia miłym. Nie znajdzie kotów, które stanowią zagrożenie dla Miodka. Sama nie budzi szacunku i wie, że są koty, które czyhają na jej błędy. Co prawda Chaotycznego Lotu i Wrzosowej Łapy chwilowo nie ma, ale kto wie czy nie posiada jeszcze jakiegoś cichego przeciwnika. - Och... Nic nie mogę na to poradzić i nie mam pojęcia jak Ci pomóc...- oznajmiła będąc zawiedziona samą sobą. Nie wie jak to wszystko ugryźć. Jak sprawić, aby Klanowiczom żyło się lepiej. Nigdy tego nie dokona, nie ona. - Mogę powiedzieć, że czułam się podobnie gdy oznajmiłam Klanowi, że zawarliśmy porozumienie z Klanem Pożogi. Wichrowcy byli bardzo oburzeni tą decyzją i straciłam cały ich szacunek. Później miałam wrażenie, że wszyscy na mnie dziwnie patrzą, że każda moja decyzja będzie podważana, że w ogóle już moje zdanie się nie liczy. Z czasem to jakoś przeszło, choć nadal z tyłu głowy mam obawy, że usłyszę sprzeciw- opowiedziała o swoich odczuciach po najgorszej decyzji w swoim życiu. Również nie było jej łatwo, kiedy spełniała swoje marzenie o byciu matką. Klan nie był z tego powodu zadowolony, ale ona czuła się szczęśliwa, więc wszystkich ignorowała. - To dobrze, że nie kryjesz się po kątach, a pokazujesz, że jesteś częścią Klanu. Niech tak Cię widzą! Mogę ci jeszcze zasugerować rozmowę z Orlą Łapą. Przyjęłam go do Klanu w wieku terminatorskim. Jeszcze znajdami są Korzenna Woń oraz Mała Łapa. Również Wierzbowa Gałązka została przyjęta do Klanu. Szyszkowy Ogon ją znalazła razem z Owczą Łapą. Wyróżnia się ona wyglądem, ma wyjątkowe futerko. O! A twoja ciocia Splątany Wąs została znaleziona w takim dziwnym czymś Dwunogów! Zobacz ile księżyców służy Klanowi i jest szanowaną kotką! Lada moment będzie w Starszyźnie! Może któryś z nich było w podobnej sytuacji co ty? Masz też dowód, że nie jesteś jedyny, który dołączył do Klanu -wymieniła wszystkie koty, które nie urodziły się w Klanie, a zostały jego częścią. Trzeba przyznać, że jest ich sporo, więc Miodowa Łapa nie jest sam. Szkoda tylko, że ta informacja nie poprawi jego samopoczucia, gdyż nadal może odczuwać niechęć ze strony Klanowiczów. Oby to z czasem minęło.
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Księżyce: 129 Mistrz: Nietoperze Niebo Płeć: kocur Matka: Rosa | Lawendowa Gwiazda (adopcja) Ojciec: Ciemnooki Trwałe urazy: Blizna na lewej tylnej łapie. Nie uciążliwa w codziennym życiu
Wiek sprawił, że Miodek niesamowicie wydoroślał. Grube, choć dość krótkie futro tworzy iluzję, że kocur jest znacznie masywniejszy niż w rzeczywistości. Choć faktem jest, że jeśli się dobrze przyjrzeć można spokojnie dojrzeć zarys umięśnionych łap i masywnego grzbietu. Futro kocura ma bardzo charakterystyczne białe znaczenia. Od trójkąta na pysku, częściowo biały brzuszek i kark aż po białe sięgające prawie brzucha skarpetki na wszystkich łapach. Nie jest to już maluszek, który utracił matkę, zyskał nową... A potem znów ją stracił. Patrząc na niego dojrzysz czekoladowo-białego słodkiego zabójcę. Oczy prawie zlewają się z kolorem futra. Piękne, głębokie spojrzenie piwnych ślepi. Najbardziej charakterystycznym śladem na jego ciele jest blizna na lewej tylnej łapie. Prawdopodobnie po spotkaniu z jakimś drapieżnikiem... Lub innym złym.
Z małego rozszalałego i radosnego kocięcia... Nie zostało nic. Może tylko poza iskrą diabełka i niechęci do jakiegokolwiek posłuszeństwa. Będąc poza klanem samotnie utwierdził się w przekonaniu, że to najbardziej mu się podoba. Dosyć pewny siebie, momentami nawet opryskliwy. Jedyny autorytet jaki uznaje to Lawendowa Gwiazda. Do życia podchodzi z dużym dystansem, ponieważ pamięta jak los go oszukał... i zabrał jedynego kota, którego kochał. Matkę.
Cichy Wiatr [RIP]
Nic nie mogę na to poradzić... Te słowa zabrzmiały w głowie młodego kocura echem. No i znów został sam. Sam musiał radzić sobie ze swoimi problemami. Sam musiał rozwiązać to co go trapiło. Spojrzał na Lawendową Gwiazdę. Uważnie słuchał obaw i przemyśleń matki. Zmarszczył brwi. Czy ona właśnie stwierdziła, że własny klan jej nie szanuje? To nie miało najmniejszego sensu. Ona jest przywódczynią. To ona stanowi tutaj prawo. Nikt nie może podważać jej zdania. A jednak, z jej słów wynikało co innego. - Nie możesz na to pozwalać - zaczął dość poważnie - Jesteś Przywódczynią... Jesteś GWIAZDĄ! Tobie należy się szacunek i oddanie. Ty kierujesz i decydujesz co się będzie działo. Nikt nie może Ci się przeciwstawiać - kocur aż spiął mięśnie mówiąc to - Jakim prawem ktokolwiek mógłby Ci się postawić?! - złość przejęła nad kocurem przez chwilę kontrolę. Widać było, że pazur mocno wryły się w ziemię. Gdy kocur lekko się uspokoił znów spojrzał w niebo. - Wiem, że nie jestem tu jedynym... Wyrzutkiem... - ostatnie słowo wyszeptał jakby się go bał - I dziękuję, że mimo wszystko starasz się znaleźć tu dla mnie miejsce. Żebym czuł się dobrze. To dla mnie wiele znaczy. Już poznałem kogoś spoza klanu. Chyba... Mała Łapa? Nie jestem pewien. Nie pamiętam teraz - kocur znów spojrzał na matkę i lekko się uśmiechnął. Miodek przekrzywił pysk i zamilkł na chwilę. Uśmiech z jego pyska znikł tak nagle jak się pojawił - Ale jak będę musiał... Będę się bronić. Nie pozwolę nikomu zniszczyć mi życia. Ani Tobie... - zakończył niezwykle poważnie.
Księżyce: 148 Mistrz: Dryfujący Kwiat, Zajęczy Sus Płeć: kotka Matka: Mknący Ptak Ojciec: Czyżykowy Głos Partner: Tonące Słońce Życia: 1 Trwałe urazy: Blizny na szyi po ugryzieniu
Lawenda jest kotką o niebieskiej krótkiej sierści, dzięki temu, że natura dała jej wełnistą i jedwabistą strukturę chroni ją przed ostrym zimnem. Niebieskie połyskujące futerko uwydatnia szmaragdowy kolor dużych oczu w kształcie migdału. Eleganckie i drobne ciało oraz długi ogon nadają kotce piękny wygląd. Duże i szerokie u nasady uszy osadzone na głowie w kształcie krótkiego klina, która podtrzymywana jest przez elegancką długą szyje.
Lawenda jest wesołą kotką. Prawie zawsze jest uśmiechnięta i pozytywnie nastawiona do życia.Ciekawa świata kotka, która tryska energią. Lubi spędzać czas w towarzystwie innych. Jest łagodna i chętna do pomocy. Ma pogodną osobowość i ciężko wyprowadzić ją z równowagi. Lawenda jest wytrwała w dążeniu do celu i nie poddaje się łatwo. Czasem ma bujną wyobraźnie, zwłaszcza w przypadku rzeczy których nie zna.
Tnąca Zawieja
Lawendowa Gwiazda uśmiechnęła się lekko na słowa kocura. W teorii tak było, że Klan powinien jej się słuchać i szanować, w praktyce wszystko działa zupełnie inaczej. Zasłużyła sobie na takie traktowanie i nikogo nie obwinia, chciałaby, aby inni czuli do niej respekt i stosowali się do zasady ,, Słowo Przywódcy jest prawem", ale wie, że nabroiła wszystko zaprzepaszczając. Nie jest Malinową, Porywistą czy choćby Kruczą Gwiazdą, jest tylko sobą, nie zasługująca na to stanowisko. Plusem jest fakt, że ją chociaż zaakceptowali, bo Gradowego Podmucha od razu Klan odrzucił nie dając żadnej szansy. Ona miała i do końca ją nie wykorzystała, choć z drugiej strony nadal jest Przywódczynią, więc nie jest aż tak źle. - Właśnie żadnym prawem, ale to robią. Pewnie to dlatego, że nie jestem silną, stanowczą kotką, a wrażliwą, z miękkim sercem... - powiedziała uśmiechając się delikatnie. Nic nie może na tę sytuację poradzić. Baranie Runo nie raz jej doradzał, co powinna zrobić, ale to nic nie zmieniło. Jedynie biesiada na jednej z ceremonii poprawiła humory i umocniła Klan. Może trzeba więcej takich wydarzeń?
Słowo wyrzutek brzmiało tak dziwnie, aż Lawenda cofnęła uszy do tyłu. Nigdy nie nazwałaby tak innego kota, jak już to ,,Samotnik". Wyrzutek źle się kojarzy, ale rzeczywiście dużo oddaje. Następnie niebieska kotka uśmiechnęła się szeroko słysząc kolejne słowa Miodowej Łapy. Wspaniale jest słyszeć szczere słowa wdzięczność! - Miło słyszeć...- powiedziała skromnie i nieśmiało, a jej policzki delikatnie się zarumieniły pod niebieskim futerkiem. Następnie nabrała powietrza do płuc, aby skomentować kolejną kwestie. - To fantastycznie! Prawda, że jest sympatyczną kotką?- oznajmiła z entuzjazmem. Mimo, że Miodek nie był pewien tożsamości, Lawenda już obstawiła, że musi to być Mała Łapa. - Dziękuje... twoje postanowienia są słuszne... Też bym chciała taka być- odpowiedziała poważnie. Niby stara się każdego chronić, ale słabo jej to wychodzi. Nie wykluczone też, że komuś zmarnowała życie. Może Mgliściej Łapie nie przyjmując jej do Klanu? Może miała szansę uratować Pokrzywę oraz Dynie? Może mogła znacznie więcej gdyby się postarała?
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXJodłowa Gałązka zdążyła już w pełni wyzdrowieć po skręconej łapie, jakiej nabawiła się przy spotkaniu z pelikanem. Nie skończyła tak źle jak Korzeń, ale mimo wszystko kocur bardzo się martwił o jej stan. Niemal codziennie starał się znaleźć chwilę czasu, żeby do niej zajrzeć i sprawdzić czy nic nie potrzebuje, albo opowiedzieć o niesamowitych odkryciach podczas patroli. No, gdyby nie on, na pewno nie wiedziałby, że jak przechodził pod Starym Kasztanem to jeden z jego twardych owoców spadł mu prosto na grzbiet i że był niemal pewien, że coś go wtedy ugryzło, obraca się gotowy do walki, a tam nic! Tym razem nie musiał odwiedzać przyjaciółki ani w lecznicy ani w legowisku, więc mógł ją wyciągnąć na krótki spacer. Na krótki, bo wciąż uważał, że powinna się oszczędzać, nawet jeżeli mogła już wrócić do obowiązków. XXX- Wiesz, cieszę się, że to się tak skończyło, że przybył Orion. Nie wiem co bym zrobił, gdybym stracił też i Ciebie... - spacerując tak powolnym krokiem pomiędzy Płaczącymi Wierzbami zerknął na wojowniczkę. Czuł się dziwnie skrępowany, gdy o tym mówił. Przecież to sama prawda była, więc, czemu? XXX- Chyba nigdy ci tego nie mówiłem, ale jesteś dla mnie bardzo ważna. No bo kto jak nie ty polowałby ze mną na lisoruki, hm? I ogrzewał mi plecy w mroźne noce. Wysłuchiwał mojego paplania. I w ogóle był. Obok - wyznał, stawiając kolejne kroki przed siebie. Tym razem już nie zebrał się na odwagę, żeby odwrócić łeb w jej stronę. Jakby cała śmiałość, jaka towarzyszyła mu od samych niemal narodzin odpuściła go teraz w tej jednej chwili.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Wyjście z obozu? Pewnie! Spacer z Pszenicą? Jeszcze lepiej! Lepiej nie mogło jej się trafić, bo nie dość że w końcu mogła wrócić do obowiązków i jakiegoś normalniejszego życia po starciu z pelikanem to jeszcze mogła spędzić czas z kimś jej bardzo bliskim. W dodatku Pszeniczny Kłos starał się ją odwiedzać w lecznicy kiedy tylko udawało mu się znaleźć chwilę czasu, Jodłowa Gałązka bardzo to doceniała i jeszcze chętniej wybrała się z nim na tę -nawet jeśli krótką- wycieczkę.
-Orion na pewno pomógł, to prawda -musiała przyznać, bo w końcu nie mogła ujmować mu zasług, to by było niesprawiedliwe- ale mnie się tak łatwo pozbyć nie da -postanowiła zażartować- byle ptaszysko mnie nie zagnie. To by była obraza dla naszych lisoruków, nie uważasz?
Spojrzała na Pszenicę żółtymi ślepiami kiedy usłyszała jego kolejne słowa. Uniosła brew kiedy słowa kolegi stawały się coraz to bardziej sentymentalne. Owa brew opadła jednak na swoje naturalne miejsce kiedy czarno-biała wojowniczka poczuła ciepło w klatce piersiowej na dźwięk tych słów.
-Ty też jesteś dla mnie ważny -odezwała się, ona jednak, w przeciwieństwie do Pszenicy, patrzyła na niego w czasie mówienia- mam szczęście, że jest obok mnie taki kot ja ty, na którego mogę liczyć w każdej chwili. Którego sama bliskość wystarczy do tego żebym poczuła się lepiej. Kota, z którym chętnie spędzam wolne chwile.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Księżyce: 117 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Błękitna Łapa Ojciec: nieznany Partner: Jodłowa Gałązka Trwałe urazy: brak znacznej części ogona, uraz lewej tylnej łapy (źle zrośnięta po złamaniu), blizna po operacji; blizny po prawej stronie nosa po pazurach
Średniej wysokości kocur o delikatnie przysadzistej budowie. Nie posiada nadprogramowych kilogramów, ale widać, że jest dobrze odżywiony. Krótkie futro Pszenicy ma jednolicie liliową barwę, na którą w kilku miejscach nachodzi biel. Na przednich łapach tworzy króciutkie skarpetki, sięgające niewiele ponad paluszki, na tylnych natomiast biel sięga aż do stawu skokowego. Biała sierść znajduje się również na grzbiecie nosa, po prawej stronie mordki, brodzie oraz szyi i brzuchu. Futro kocurka często bywa przykurzone albo zmierzwione, a najczęściej można zauważyć oba te stany jednocześnie! Porusza się pewnym krokiem, a ogon zakończony białą plamką często jest wysoko uniesiony. Na czubku okrągłego łebka znajduję się para trójkątnych, szpiczastych uszu zakończonych małymi pędzelkami, różowy nosek i długie białe wąsiki. Jego oczy mają bladożółtą barwę.
Wojownik jest bardzo przyjaźnie nastawiony do wszystkich i wszystkiego, w każdym widząc przyjaciela. Wierzy w wewnętrzne dobro, które znajduje się w sercu każdego kota, przez co może wydawać się dość naiwny. Z łatwością odnajduje pozytywy w różnych sytuacjach i nie poddaje się łatwo. Należy do tych, którzy najpierw robią, a później myślą – z pominięciem tej części o myśleniu. Dość swobodnie podchodzi do życia, ale troszczy się o swoich bliskich oraz klan.
Kolczasty Grzbiet, Słoneczna Łapa
XXXPogoda nie była wyjątkowo spacerowa, ale trzeba było brać co dają. Lepsze mgły, niż nieustanne deszcze. Pszeniczny Kłos kroczył niemal bok w bok z wojowniczką, tylko czasem przyspieszając kroku, gdy jego krótsze łapy sprawiły, ze został nieco w tyle. XXX- Masz rację, nie ma co porównywać jakichś tam przerośniętych gołębi z naszymi lisorukami - zaśmiał się, z ulgą przyjmując do wieści, że kotka była zdystansowana do niedawnych wydarzeń. XXXSłuchanie o tym, jak Jodełka także postrzega go za bliskiego przyjaciela, wypełniło jego serce ciepłem, które rozeszło się po całym ciele. Tak, to na pewno było to. Bo co innego? Cieszył się, że są sobie bliscy i tyle. No chyba, ze miał znów nawrót tych dziwnych objawów, które się zdarzyły ostatnio. Może warto zapytać o to Krwawnikowego Liścia? Ale to później. XXX- Pamiętasz, jak ostatnio były te wichury i w ogóle, co to nam tych śmieci nawiało? Takich kolorowych, od dwunogów - zaczął, co jakiś czas zerkając w stronę Jodłowej Gałązki. - No i ja wtedy byłem z Sreberkiem i Borsukiem na - POSZUKIWANIACH. Brzmi ekscytująco, co nie? No tylko szkoda, że nic nie znaleźliśmy. Nic, zupełnie. Jak kamień w wodę. Choć to też nie jest za dobre porównanie. Bo taki kamień to chociaż wiadomo, że jest tam gdzieś na dnie, nawet jak go nie widać, a te rzeczy? Tak jak się pojawiły, tak zniknęły. Wiesz Zajęcza Łapa powiedział, że widział jakiegoś dwunoga, który to zbierał? Nie wiem, czy mu wierzyć, bo skoro to wyrzucili, to po co zabierają z powrotem? Dziwna sprawa - pokręcił głową w niedowierzaniu. Najpierw śmiecili, później sprzątali i jak tu za nimi nadążyć? Chyba wcale i nie interesować się ich działaniami, dopóki nie robili nic, co mogło być wyjątkowo szkodliwe dla Klanu Wichru. Ale to się nie zdarzało, prawda? Nie było czym się martwić. XXX- Nooo... W każdym razie miałem wtedy taki plan, żeby zrobić ci taki jakiś prezent-niespodziankę, ale nie wyszło... - dokończył z zawodem w głosie.
DZWONILIod rana, że • W NOCY • mam【 LOT 】 że toBARDZOpilnei właśniemnieCHCĄ • RAKIETA •jużczeka,【 człowieka 】im brak człowiekazgitarą»toWSZYSTKOco MAM
⋆⭒˚.⋆ 🪐 ⋆⭒˚.⋆
Na• ORBICIE •dźwiękprzeszywałNICOŚĆ, agitarygryfbyłMI【 KOTWICĄ 】nadnie i choć na dole ŚWIATto byłŻART toW TYM【 mrowisku 】gdzieś• DALEKO •tam
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Starała się iść krokiem, który raczej nie wymagałby od Pszenicy wielkiego biegania, jednak czasem po prostu nad tym nie panowała. Jej długie łapy niosły ją szybciej niż drugiego wojownika i czarno-biała musiała zwalniać zawsze kiedy zdawała sobie z tego sprawę. Dobrze, że chociaż się ogarniała w większości takich przypadków.
Kiwnęła głową na znak, że Pszeniczny Kłos miał rację. Co tam jakiś pelikan w porównaniu do takich straszydeł jakimi są lisoruki, które straszyły ich od samego kocięcia? No… tak teoretycznie. Wydawały się cały czas świetną zabawą i ich takim wspólnym wewnętrznym żartem.
-No, coś takiego było, to prawda -potwierdziła. Szkoda w sumie że nie dane jej było pójść tych rzeczy poszukać. Naprawdę szkoda. Mogłoby znaleźć się coś ciekawego.
Słuchała monologu swojego kolegi cierpliwie. Nawet nie wiedziała, że drugi wojownik wybrał się na takie poszukiwania, w dodatku zabierając swojego terminatora i jednego z najbardziej kłopotliwych i buntowniczych kotów w Klanie Wichru. Tego, on był chyba kumplem nieznośnego Pajęczej Łapy.
-Dwunodzy w ogóle są dziwaczni -wzruszyła barkami. Nigdy ich nie rozumiała, nie rozumiała co siedzi im w tych prawie bezwłosych głowach.
Prawie zamarła w pół kroku kiedy usłyszała ostatnią wypowiedź Pszenicznego Kłosa… PRAWIE, bo udało jej się jakoś opanować i iść dalej, nawet jeśli trochę wolniej. Prezent-niespodzianka? Dla niej? Wybrał się na poszukiwania… dla niej? Ojej ojej, takiego wyznania się nie spodziewała dzisiaj usłyszeć.
-Ja… nie wiem co powiedzieć. To bardzo miłe z twojej strony. Nawet jeśli się nie udało tak jak planowałeś -odparła z zakłopotaniem w głosie- Doceniam gest.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-