Logo Artemidy
Płaczące Wierzby
#31
W końcu znajdzie, nawet jeśli za księżyc! Wiedziała że musi jeszcze dużo poćwiczyć, więc nie była zdziwiona że nic nie znajduje. Ciekawe jak szło jej towarzyszom? Pewnie już coś drobnego złapali... A skoro tak to Żabka też musi!
Dostosowała się do zmiany kierunku wiatru, ale dalej szukała nie zmieniając pozycji łowieckiej ani nie zmieniając sposobu oddychania. No w końcu coś znajdzie!

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#32
Gwiezdni chyba nie byli zbyt łaskawi lub zwyczajnie nie był to twój dzień. Mimo to byłaś uparta, więc może, może Gwiezdni w końcu to docenią? Albo może to obecność lisa przegoniła całą zwierzynę i teraz jedyne, co ci pozostało, to podziwianie widoków? Na te pytania musiałaś sobie sama odpowiedzieć. Zatem szłaś... I szłaś. I nic więcej.

Żabia Łapa: S: 4| Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 59 (60)
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
LVL 4 160 / 300
MedLVL 9 1451 / 1500
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#33
Może to lis. A może to Żabka była marna w te rzeczy. No cóż, przybyła tu między innymi ćwiczyć, prawda? Więc szukała dalej. Wciąż idąc pod wiatr miała przybraną pozycję łowiecką. Oddychała płytko i szła ostrożnie wciąż czegoś szukając. W końcu wiedziała że tak może być więc nie zamierzala się latwo poddać.

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#34
Krok za krokiem, aż w końcu... Coś w trawie nieopodal ciebie zaszeleściło; cicho, tak, że niemalże mogło ci to umknąć. Wkrótce dostrzegłaś wśród trawy sunącego po ziemi zaskrońca. Nie był daleko, ale też nie zbliżał się do ciebie, a wręcz przeciwnie, więc musiałaś, droga Żabko, działać szybko. Bo lada chwila i mógł ci uciec!

Żabia Łapa: S: 4| Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 59
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
LVL 4 160 / 300
MedLVL 9 1451 / 1500
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#35
Zaskroniec! Żabka zastrzygła uszami z zadowolenia. Ruszyła przed siebie ostrożniej jeszcze, stąpając tak delikatnie jak można, oddychając płytko i spokojnie, cały czas znajdując się w pozycji łowieckiej, cały czas pod wiatr. Aż w końcu gdy była dostatecznie blisko SKOCZYŁA! Chciała szybko złapać węża i go zabić i mieć swoją pierwszą zdobycz dzisiejszego dnia!

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#36
Pomimo początkowego pecha w znajdowaniu zwierzyny, wkrótce Gwiezdni postanowili wynagrodzić twoją cierpliwość. Dostrzegłaś zaskrońca i zaczęłaś się do niego skradać. Gad nie był świadomy twojej obecności, więc kiedy wybiłaś się, szybko przyszpiliłaś go do ziemi i już wkrótce pozbawiłaś życia.

+15 exp

Żabia Łapa: S: 4| Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 59-2=57 (60)
x
jak .dużo '.niebo .może .znieść
gdy modlę się, .gdy .modlę 'się
ile ptaków, .ile burz
nie ma blizn, skąd wiedzieć już
czy .moje .łzy ..udźwignie .też?
x
LVL 4 160 / 300
MedLVL 9 1451 / 1500
6
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
19
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#37
Była zdecydowanie bardzo zadowolona z siebie. Na tyle, że prawie zapomniała podziękować Gwiezdnym! Ale na szczęście przypomniała sobie podczas wykopywania dołka, więc jak już tam zaskrońca włożyła i jak już go przysypała, to również podziękowała za zesłanie takiego Gwiezdnym i za to, że pozwolili jej tak łatwo go upolować!
Pełna pozytywnych myśli znowu ruszyła na polowanie. Ustawiła się pod wiatr, przyjęła pozycję łowiecką i stąpając cicho i delikatnie ruszyła przed siebie, szukając kolejnej zwierzyny. Na pewno coś jeszcze uda jej się znaleźć. Dzień jest młody, gdzieś tam w okolicy kręcą się jej towarzysze polowania, i wszystko układa się całkiem dobrze. Nawet lis, na którego się natknęła, nie okazał się być tak wielkim zagrożeniem, jak niekiedy bywał.

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#38
Zakopałaś swoją zdobycz i nie czekając długo - ruszyłaś dalej. W gruncie rzeczy nie zaszłaś daleko, nim wkrótce dostrzegłaś... Coś. Czarny kształt, jakby czegoś nachylonego, acz znajdującego się w dość sporej odległości od ciebie. Po paru uderzeniach serca kształt nagle się poruszył, wyprostował, a ty byłaś w stanie rozpoznać, iż był to kot. Nie wyglądał na masywnego czy jakkolwiek zręcznego, szybkiego. Siedział w jednym miejscu i... Mył się?

Żabia Łapa: S: 4| Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 57 (60)
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#39
Obcy kot? Na środku terenów jej klanu? Niedopuszczalne!
Ale trzeba też przyznać, że całkiem intrygujące. I w sumie to niebezpieczne. Ale nie wydawał się być takim od razu zagrożeniem, więc... Więc i Żabka nie zamierzała takim być. No, Żabce ciężko by było w ogóle być zagrożeniem, więc o tym nawet nie ma co mówić. W każdym razie rozchodziło się o to, że atakowanie takiego kota było ostatnim co Żabka chciałaby zrobić, więc też nie zamierzała do niego podchodzić jak do zwierzyny. Porzuciła swoją łowiecką postawę i jak normalny kot, ale trochę ciszej, podeszła do myjącego się obcego.
- Co ty tutaj robisz? - spytała, będąc kawałek od nieznajomego. Wciąż nie miała zamiaru przecież tak od razu podchodzić do kogoś, kto no nie pachniał żadnym z klanów. Ani nie był na granicy. - Wiesz, nie powinieneś tutaj być. To są tereny Klanu Wichru i prosiłabym, żebyś no, sobie poszedł. - No i nie zamierzała być niemiłym kotem. Więc zwyczajnie poprosiła obcego, zamiast żądać czy rozkazywać.

dlatego nie chcę spać
choć tata goni to ja WIEM
że MOGĘ radę dać!
mieć siłę na kolejny dzień!

. . .
ja bardzo boję się obudzić tam
gdzie nie ma mnie
LVL 2 30 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
8
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#40
Zdecydowałaś się podejść do nieznajomego. Obcy wyraźnie zajęty był samym sobą tak bardzo, że nawet nie usłyszał, jak się zbliżasz. A raczej nie usłyszała, bowiem kiedy się odezwałaś, nieznajoma uniosła łeb, spojrzała prosto na ciebie.
— Och? — wyrzuciła z siebie zaskoczonym, wysokim głosikiem. — Klanu czego? Wichrów? A co to? — zapytała po chwili, wstając i ukazując siebie w całości. Nie była masywnym kotem. Raczej zaliczała się do tych drobnych kotów, które nadrabiają szybkością, miast siłą. Smukła i dość niska. W głównej mierze była czarna, ale jej pyszczek, szyja i łapki oblewała biel. I przede wszystkim - bardzo młoda. Z pewnością młodsza od ciebie. Kotka zamrugała parokrotnie. — A, jaka ty jesteś słodziutka! Ładniutka! — zapiała z zachwytu, rozdziawiając oczy i robiąc jeden krok w twoją stronę, przechylając łebek. — Naprawdę!!! Jak ci na imię? Ja jestem Jagódka! — kontynuowała, szczerząc się na wszystkie strony. Chyba nie bardzo się przejęła, że była na terenie jakiegoś klanu Wichrów i że próbowałaś ją wyprosić.

Żabia Łapa: S: 4| Zr: 8 | Sz: 10 | Zm: 4 | HP: 50 | W: 57 (60)
Samotniczka: S: 7 | Zr: 8 | Sz: 10 | HP: 50 | W: 50
x
zaczynam.'x spadać.x'' w'.xdół
spadamx.' dox. góryx.' nogami
myślę sobie, xzaraz obudzę się
lecz im bardziej spadam
tym 'bardziej 'widzę, że
to wszystko chyba nie jest sen
x
LVL 4 25 / 300
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
9
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#41
Wieczór przeżywała w gorączce, wiążąc z każdą jego chwilą zawsze zawiedzione oczekiwania albo też po prostu - nerwową obawę, że zaraz wszystko się skończy. Sójka była młoda, jej sztuczny, wymuskany świat pachniał storczykami i beztroskim snobizmem. Kociarnia była niewielka, ale przytulna, z jasnymi, choć tłustymi, ziemnymi ścianami i legowiskami z usłych już nieco liści. Tuż przy wejściu, po lewej stronie, leżała wciąż Sójka, obecnie czymś obruszona. Patrzyła na brata, Dudka, leżącego w przeciwległym rogu kociarni. Na pyszczku ów ostatniego dostrzegła charakterystyczny dla niego wyraz pewnego zdumienia, który przybierał, gdy czuł się w jakiś sposób rozczarowany. Wydało jej się, że poczuł, iż jakość osiągniętego aktualnie szczęścia jest trochę wątpliwa. Szylkretka polizała się po prawej łapce i przyjrzała się znudzonemu bratu. Wciął była mała, miała kocięcy, okrągły pyszczek i miękką, nieco skołtunioną sierść.
- Jesteś! - wykrzyknęła o wiele głośniej, niż wymagała tego sytuacja i praktycznie przeturlała się do wyglądającego ciut dostojniej brata. Przez chwilę wyglądała tak, jakby zamierzała się na niego rzucić, ostatecznie jednak dziabnęła go jedynie w ucho. - Mam pomysł. - dopowiedziała zaraz. - Byłeś już kiedyś… tam? No wiesz, poza! - Gdyby tylko miał szansę jej odpowiedzieć, to byłaby fantastyczna wiadomość. Sójka uśmiechnęła się szeroko; po kociemu, rzecz jasna, i uśmiech ten nie zamierzał zejść jej jeszcze długo z pyszczka. Chwyciła go ząbkami za kark i nawet, jeśli kotek próbował się sprzeciwiać, wywlokła na zewnątrz.
- Jeśli nas nie zauważą, to nam się uda! Przecież widzę, że się nudzisz. - Kotka nie miała pojęcia, gdzie muszą trafić, pozwoliła więc prowadzić się instynktowi. Pobiegli wzdłuż szlaku, tuż koło usypanego już, pokaźnego stosiku pożywienia, ominęli konar starszyzny, pokonali kilka zakrętów, żeby pozostać niezauważonym i wypadli na zewnątrz, przebiegając przez wijące się gałęzie ostrokrzewu, który obiegał dookoła obóz i tworzył miejsce zewnętrznie obserwacyjne. Najbardziej po lewej, w pierwszej kolumnie, większość stanowiły kolczaste krzewy. Ciut dalej, co dla małych łapek mogło wydawać się nawet ogromem, znajdowało się parę wielkich, wiszących wręcz drzew. Jeśli w morzu głównie zieleni i czarnych konarów udałoby jej się wyłapać czyjeś oczy, byłyby one błyszczące i… prawdopodobnie złe. Jeśli dojrzałaby kawałek sierści, mogłaby być koloru wręcz każdego. Następna kolumna wyglądała równie ciekawie, choć odmiennie. Tutaj w oczy rzucały się jasne, prawie białe skały, kąpane w porannych promieniach słońca. Nienajbliżej, trochę po lewo, znajdowała się uschnięta, wyglądająca zupełnie normalnie polanka. Problem tkwił w tym, że była zupełnie ziemista. Więcej nie byli w stanie zobaczyć. Tutaj nie można było dostrzec anomalii. Skinęła łebkiem, nakazując bratu pobiec za nią.
- Módl się, żeby nas nie złapali! - i pognali w stronę Wierzb Płaczących.
//DUDUŚ!!!!
LVL 1 50 / 100
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
45
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#42
No Sójeczko. Pytanie za... Ileś tam punktów. Co można robić w naszym wieku w kociarni? Hm... Spać? Spać można, prawda. Ale cały dzień? Nudziarstwo straszne, z którego wyrwaliśmy się. Nie jesteśmy Popielicami, a prawdziwymi... cztero-księżycowymi kociakami. Dobra splątane korzenie. Można powtykać nos w Dżdżownicowe Dziurki? No, ale ile razy to robiliśmy? I czy naprawdę jesteśmy takimi brudasami? Szept z tyłu głowy mówi "Tak, właśnie tak.", ale nie przyznajemy się do tego, no nie? Można biegać - ale wszyscy na Ciebie patrzą, matki, kociaki, no i co jak Ci się powinie łapa? Rechot, zażenowanie, bohater wszystkich śmieszków na okres jednego dnia. A i biega się lepiej na otwartej przestrzeni, w dobrym towarzystwie. Najlepiej - w miejscach, których jeszcze nie znamy. Ale na moment, zostańmy przy zajęciach w kociarni. Obserwacja muszelek? Ile będziesz patrzeć na te głupie błyskotki? No... Ale zaraz powiesz "Co z nękaniem rodzeństwa?!". A no... Nawet to potrafi się nudzić w nadmiarze. Chociaż...
TOBIE CHYBA NIE! Auć, moje ucho. Tak tak, tu jestem mysi bobku. Jestem w swoim ciele o dziwo, ale chyba zaraz mnie z niego wyrwiesz. Brudasie, turlu turlu? No i co zrobiłaś? Kołtuniaro, ty... Wszystkie ziółka się do Ciebie przylepiły. No - chociaż tyle, że mniej czuć twój smród. Masz pomysł? Już się boje, mówiliśmy z mamą - myślenie boli. Po prostu jest niebezpieczne, zaraz się odwodnisz i co? Mam Cię uratować? Ja? Phi... Będziesz leżeć a ja sobie pójdę, o tam. Dudek kiwnął głową w stronę wyjścia z kociarni. I w ogóle... Przestań gadać, prujesz słowami jak ta brzęcząca mucha kolo twojej łapy. O tamtej, tylnej! Dudek machnął szybko prawą łapką. Gdyby docierało do niego o co chodzi sister, no to może by się ucieszył. Ale nie. Na Gwiezdny Klan ta kotka o lisim sercu, z pszczołami z mózgu go porwała! A jemu od tego awanturowania się w myślach zabrakło nawet sił do wzywania pomocy. Sójka była silniejsza, nie było sensu się szarpać. Dał się kawałek przenieść, potem zaś o własnych łapach podążył za nią, a przynajmniej spróbował tego dokonać. Jeszcze śmiałą się szczerzyć! Ale jej konspiracyjny ton... No od razu lepiej. No to co? Lecimy w ciemno za siostrą. Tu stosik zwierzyny, tam legowisku starszyzny, no i jakoś... Poszło! Gdzie oni zmierzali... I dlaczego kazała mu trzymać pupę tak nisko? Przed kim się ukrywali? Nie chodziło przecież o dodatkowe kąski ze stosiku, bo go minęli, nie chodziło chyba też o robienie żartów ze starszych, bo minęli już ich legowiska. Czy oni... TAK ZMIERZALI PROSTO DO WYJŚCIA Z OBOZU. Chwila prawdy, moment niepewności. Zostać i pokazać zdradę rodziny, oraz tchórzostwo przed Sójką? A może opuścić obóz wichrzaków... Zaryzykować życiem... Zaryzykować potokiem słów ze strony starszych... Czemu nie! On miał serduszko lwa (a przynajmniej tak sobie wmawiał), a nie myszy! No i jeszcze by sobie sójka z niego kpiła?
Z czym do ludzi, panie. I nim, obejrzysz się, na oślep gnasz, nie patrząc wstecz... HEJ PRZYGODO! Kpisz z niebezpieczeństw... Przygody wszak poczułeś zew. No to było piękne! Prosto przed siebie, wąs trzepocze się na wietrze... Dlaczego mu to się tak podobało? Sam nie wiedział! Gdy oddalili się od obozu tak, ze ani "tętentu łap", ani jego krzyku słyszeć się nie dało, otworzył pyszczek i krzyknął - Hej przygoodo! - Skoczył w przód, nad drobnym korzeniem i zaśmiał się. To było piękne! - Jesteśmy panami Świata! - Nie miał pojęcia jak to odmienić, więc rzucił taką krótką wypowiedź, chyba siostra się nie obrazi, jak zrobił z niej faceta. W końcu, była dość... męska i dzika.
LVL 3 60 / 200
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#43
Spałam sobie. Nie mogłam powiedzieć, że był to smaczny sen, bo ledwo usnęłam. Leżałam w swoim legowisku, które znajdowało się na tyle na uboczu, żeby nikt mi nie przeszkadzał i na tyle blisko wejścia, że czułam, kiedy ktoś wchodził bądź wychodził z obozu. Obudziły mnie szmery i dotarł do mnie zapach KOCIAKÓW. Czyżby któreś z tych mysich móżdżków planowało wyjść z obozu? Nie na mojej warcie, nie teraz, kiedy mnie obudzili.
Wstałam, leniwie się przeciągając i ruszyłam w kierunku wyjścia z obozu. Maluchów już tam nie było. Nie przejmowałam się tym jednak, to nie moja czereda, jak umrą to z własnej winy, no ale nie mogłam przecież tak tego zostawić. Przeczekałam jeszcze chwilę, żeby zdążyły odpełznąć kawałek i wyszłam. Podążałam za ich zapachem, szłam bezszelestnie, także nie było mowy żeby któreś z tych gówniarzy mnie usłyszało. Starałam też chować się co jakiś czas za jakimś krzakiem, czy drzewem, żeby mnie nie zobaczyły.
Szybko je dogoniłam, nie były zbyt daleko. Zmierzały w stronę Płaczących Wierzb.
Pobiegłam na około, żeby być na miejscu przed nimi. Nadłożyłam trochę drogi, ale dzięki temu te mysie móżdżki mnie nie widziały i mogłam im zrobić niespodziankę. Usiadłam sobie przy Płaczących Wierzbach, owinelam ogon wokół łap i czekałam, aż zjawią się uciekinierzy i się wyspowiadają. Wiedziałam, skąd mniej więcej się ich spodziewać. Kara ich nie ominie, o nie. Im dłużej są poza obozem, tym większa ona będzie. Obiecuję, że to będzie najgorszy wieczór w ich życiu.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#44
Spała smacznie, ale dość płytko, bo obudziły ją jakieś szelesty. Zamrugała, podniosła głowę i przeciągnęła się, pozbywając się resztek snu. Musiała sprawdzić, co się dzieje. Niewiele myśląc, wygramoliła się ze swojego legowiska. Akurat terminatorka o białym futrze znikała gdzieś w zaroślach. To pewie córka Zawilcowej Skórki, czyżby Lśnienie? Kotka o ryżych łatach znalazła się prędko na granicy obozu. Bardziej niż nocne wycieczki terminatorów niepokoił ją zapach kociaków. Świeży. Najwyraźniej jakieś maleństwa nie mogły spać i właśnie tędy przechodziły. Przypuszczenie zmieniło się w pewność, gdy wyczuła woń kociąt tam, gdzie absolutnie nie powinno jej być - poza bezpiecznym obozem. Oby tylko nic im się nie stało! Biała kotka prawdopodobnie właśnie próbowała zagonić młode pokolenie z powrotem do obozu, ale pomoc zawsze się przyda. Żeby już wszystko poszło zgodnie z planem i żaden drapieżnik nie zagroził kociętom.
Skradała się bezszelestnie w ślad za terminatorką. Dotarła tak do Płaczących Wierzb i bez słowa usiadła obok niej. Końcówka jej ogona drgała niecierpliwie. Świeżo upieczona wojowniczka czuła bliski zapach potomków Zwinnej Łapy, których czekała niespodzianka w postaci dwóch niezbyt zadowolonych kotek. Zachciało się przygód, co? Wypatrywała dwóch zgub, czekając na ich wyjaśnienia i zamierzając je zanieść prosto do kociarni albo chociaż odeskortować, jeśli pójdą tam z własnej woli i nie będą się opierać. Oczywiście kara za taki wybryk ich nie ominie.
Back where I ᗷEᒪOᑎG
yeah I never felt
so strong
? '? ???? baby
I feel like there's nothing that I can't try
And if ??? ???? ?? put your hands high,
ᴘᴜᴛ ʏᴏᴜʀ ʜᴀɴᴅs high


[Obrazek: d0Jh4yK.png]
LVL 3 30 / 200
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#45
Lawendowa Łapa spała smacznie w legowisku kiedy usłyszała jakiś szelest. Nie zwróciła na to większej uwagi. Podniosła powieki i dostrzegła białą kotkę wychodzącą z legowiska. Zamknęła z powrotem oczy i usłyszała, że ktoś znowu wychodzi. Postanowiła sprawdzić o co chodzi. Wyszła z legowiska terminatorów i poczuła świeży zapach kociaków. Dreszcz przeszedł po całym ciele Lawendy. Czyżby ktoś chciał wykraść w nocy kocięta? Wzięła głęboki oddech. Nie czuła obcego zapachu, tylko kociaki i dwie znajomo pachnące kotki. Zamknęła oczy i jeszcze raz wzięła głęboki wdech. Odetchnęła lekko z ulgą, że to nie Mak, Szczypior czy Sowa. Z daleka widziała, że rudo- biała kotka wychodzi z Obozu. Córka Mknącego Ptaka podążyła po cichu za nią. Od razu się domyśliła, że Stokrotka wyruszyła na poszukiwania. Dopiero później do Lawendowej Łapy dotarło że, plan jest inny.Czyżby mieli dojść na miejsce przed uciekinierami? No to będą mieć wtedy ciekawy komitet powitalny. Zanim Lawenda dotarła na miejsce dostrzegła białą terminatorkę i przysiadającą się kotkę. Postanowiła więc dołączyć do nich. Niebieska kotka usiadła obok Stokrotki i kiwnęła głową w geście powitania. Teraz czekała w milczeniu na rozwój wydarzeń
[Obrazek: t5l0DMD.png]
LVL 7 525 / 500
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
16
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
12
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości