Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Taki z Kurzej Łapy był obibok? Nie... to nie może być prawda... Choć musi przyznać, że nic nie wie o wcześniejszym życiu taty, a znając jego charakter to jest to możliwe. Najbardziej jednak w tym wszystkim ciekawił Świerk fakt jak dokładnie zniknął z Klanu. Zgubił się na terenach? Raczej nie, w miarę sprawnie doprowadził ich do Granic. Zakochał się w mamie i chciał z nią wieść życie Samotnika? Możliwe, a gdy sprawy źle się potoczyły zaopiekował się nią i rodzeństwem wrócił do Klanu, gdzie wiedział, że otrzyma wsparcie. - Myślę, że się zmienił wbrew tego, że kot nie może zmienić swoich pręg- powiedziała delikatnie się uśmiechając.Ona widzi Kurzą Łapę w zupełnie innym świetle. Może kiedyś był taki jak opisuje Traszkowy Grzbiet, ale teraz jest innym Kurą! Ogólnie trochę zabolały ją słowa, że syn Bławatkowej Łąki został przyjęty ze względu na nich. A ona zawsze się bała, że jest tu z powodu Kurzej Łapy. Może naprawdę jest na odwrót? - Sami nie opuścilibyśmy nory przez jeszcze dobrych kilka księżyców!- broniła swojego opiekuna. A skoro nie opuściliby nory to by umarli z głodu i zimna, chyba, że Kura zaopiekowałby się nimi na 200%. Z kolei do Klanu to trafić mogli naprawdę cudem, gdyż był dosyć daleko. - Z Granic zabrała nas do Obozu. Osobiście siedziałam na jej grzbiecie. Potem nas doglądała- odpowiedziała.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– Myślę, że prędzej jeże zaczną latać. – prycha lekko, chociaż bez gniewu. Bo przede wszystkim współczuje Świerkowej Łapie tej naiwności. Czy to kwestia lojalności względem rodziny? Uh... może by otworzyć młodej oczy, trzeba odnieść się do własnego przykładu. – To tak jakbym ja twierdziła, że Echo... znaczy Świszcząca Łapa, się zmieniła i ma teraz jakiekolwiek ambicje. Chciałabym w to wierzyć, ale to że czasem ma lepszy dzień i przyniesie z polowania więcej niż niezbędne minimum wcale nie znaczy, że się zmieniła.
Jasne, jej siostra przynajmniej nie działa na szkodę Klanu. Jest leniwa, irytująca, ale trzyma się cienia i nie sprawia kłopotów. W życiu by jej nie przyszło do głowy by skazywać kociaki na babranie się w brudnym mchu. I to szczególnie w momencie, gdy już kto inny próbuje go wymienić.
– Ciężko w to uwierzyć. – burczy pod nosem, chociaż w sumie nic nie wie o warunkach w jakich żyli. Może faktycznie nora znajdowała się w takim położeniu, że niemożliwym było opuszczenie jej przez kocięta. Dlatego z tym ciężko dyskutować. Informacje odnośnie siostry... są. Kiwa głową. – Cała Świt. – kwituje krótko. Nie wie czego się spodziewała.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Chyba się nie dogada z Traszkowym Grzbietem. Każda widzi Kurę w innym świetle i nie ma szans, aby doszły do porozumienia. Jedynie jak oczy Świerk się bardziej otworzą. Już powoli dostrzega, że mistrz Kurza Łapa to żaden mistrz, tylko chciał się w ten sposób dowartościować. Również zdaje sobie sprawę z tego, że brzydko się zwraca do niej i rodzeństwa, ale to nie zmienia faktu, że się o nich troszczy i martwi. Musi ich kochać, prawda? Inaczej zostawiłby na pastwę losu ją i rodzeństwo. - No, nie przekonam Cię!- powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie. Im dłużej się rozmawia z Traszkowym Grzbietem tym coraz bardziej ma się wrażenie jakby ją coś uwierało. Ciągle tylko prycha. Jeszcze trochę i będzie można ją porównać do zrzędzącej Starszyzny. Przykład jaki podała koteczka nie trafił za bardzo do Świerkowej Łapy. Znała Świszczącą Łapę z widzenia i nie miała z nią większych relacji. Z punktu zwykłego obserwatora wypełniała wszystkie obowiązki, a to z jakim zaangażowaniem to ciężko stwierdzić. - A ty się coś zmieniłaś?- zapytała przechylając główkę. Trudno jej będzie uwierzyć, że Traszkowy Grzbiet od młodości jest mało entuzjastyczna i ciągle prychalska. Może ją też za surowo ocenia? W końcu skakała po grobach zmarłych i to mogło ją tak rozjuszyć. Musi wziąć na Traszkowy Grzbiet poprawkę. - Niesamowite, że jesteście rodzeństwem! Bardzo różnicie się od siebie pod względem charakteru!- przedstawiła pogodnie swoją opinie na temat pokrewieństwa Traszki ze Świt. - Ale za to futerka obie macie piękne!- powiedziała z uznaniem. Nic dziwnego, że ich okrywa włosowa jest tak wspaniała, odziedziczyły ją po najśliczniejszej kotce w Klanie- samej Roziskrzonej Gwieździe.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
– Na to wychodzi. – wzrusza barkami i próbuje odpowiedzieć lustrzanym, sympatycznym grymasem. Nie utrzymuje się on jednak naturalnie na czekoladowej mordce i znika z kolejnym uderzeniem serca. Traszka zostaje z poczuciem, że naciągnęła zapomniany mięsień w szyi.
Kolejne pytanie... odbicie tematu tak, że wojowniczka musi spojrzeć na siebie... cóż, można powiedzieć, że jeśli celem Świerkowej Łapy było sprawienie by jej rozmówczyni zaniemówiła to gratulacje. Właśnie to udaje jej się osiągnąć. Córka Roziskrzonej Gwiazdy nie wie jak odpowiedzieć, myśli przez krótki moment nie podążają w żadną konkretną stronę. Może przysiąc, że na krótki moment mózg jej się wyłączył i teraz dopiero zaczyna działać na nowo.
– Nie wiem. – odpowiada, po chwili milczenia, zgodnie z prawdą. – Musisz spytać kogoś innego o to. Ale nie wydaje mi się by zaszły jakieś znaczące zmiany. – to nie tak, że nie ma sobie nic do zarzucenia, ale... zastanawia się nieco dokładniej, gdy nagle pojawia się drobne światełko. Spogląda więc w stronę biało-rudej kotki, szczerząc kiełki w nieco krzywym uśmiechu, który u kuny by można odebrać za groźbę. Intencje Traszki są jednak dalekie od drapieżnych. – Nie urywam już uszu za każde głupie pytanie. Znaczy wiesz, nie żebym kiedyś faktycznie urywała, ale zdecydowanie miałam dużo mniej cierpliwości.
Oj, gdyby nie jej rozwój w tym zakresie, połowa Wichrzaków by chodziła po obozie bez uszek, bez dwóch zdań.
– To prawda, Świt jest dość... niepowtarzalna. – przyznaje rację, chociaż raczej lądując obok tematu. Zupełnie nie wie jak zareagować na komplement dotyczący futerka, ma tylko nadzieję, że zakłopotanie nie odbija się w jej mimice (niestety, złudną nadzieję) i pozwala sobie wrócić do wygodniejszego tematu. Do rodzeństwa. – Ale hm, ty też jesteś zupełnie inna od... Pierwszej?
Tak się tamta dzikuska nazywała, prawda?
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Szkoda zachodu, aby pytać inne koty o to czy Traszkowy Grzbiet się zmieniła. Życia im obu nie zmieni. Może to tylko stanowić dowód, że można się zmienić wbrew słynnemu przysłowiu. - Skoro tak twierdzisz to tak musi być. Znasz siebie najlepiej- odpowiedziała. Ciężko jej wyobrazić sobie Traszkę jako kocię z tym ciągłym prychaniem, ale może była takim mało wesołym osobnikiem. Na wieść o uszach Świerk odruchowo je cofnęła. Biedne uszka! - Uff, to całe szczęście! Cierpliwość jest ważna! Szczególnie do kociaków- świeciła mądrościami, żeby tylko coś odpowiedzieć. Nawet spoko rozmawia jej się z Traszkowym Grzbietem. Nie jest nie miła, choć milutka też nie jest. - Zgadza się. To tak jakbyśmy ze Szczurkiem wyssali z mlekiem matki całą radość z życia nie zostawiając nic jej - powiedziała i zaśmiała się. Z Pierwszą jej się nie układało, z Pstrą średnio, za to ze Szczurkiem rozumieją się jak łyse konie.
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
Księżyce: 85 Mistrz: Śpiewające Echo, Korzenna Woń Płeć: kotka Matka: Roziskrzona Gwiazda Ojciec: Łabędzia Gwiazda Trwałe urazy: blizna po lisich kłach na karku i druga na gardle; blizna po szponach na lewym barku; brak lewego ucha
długa, nastroszona sierść | czekoladowy point | białe znaczenia na pysku i łapach | niebieskie oczy z granatową plamką na lewym
Gwiezdni, Honor, Wicher.
Traszce przeszkadza wiele rzeczy, a już najbardziej nieróbstwo bliźniego swego.
Uśmiecha się nieco groźnie, gdy trójkątne uszka Świerk wędrują do tyłu. Słuszna reakcja, nie ma co ukrywać.
– Jest ważna, to prawda, ale niektórym wydaje się, że to jedyna cecha potrzebna do obcowania z nimi. I wtedy kocięta zaczynają wchodzić na głowę. – zauważa. Może w ramach ostrzeżenia dla młodej terminatorki, na wypadek, gdyby kiedyś chciała wychować jakieś kocięta. Własne czy też jako klanowa matka. Bo nie ma co liczyć na jakiekolwiek rady od Kurzej Poczwary.
– Hm. To trafny opis. – prycha z drobnym rozbawieniem. Szczurek chyba się nadmiernie opił radością, ale to już zachowuje dla siebie. Traszkowy Grzbiet przeciąga się starannie i rzuca ostatnie spojrzenie kotce. – Miło się rozmawiało. – Chyba? – Ale na mnie już czas. Obowiązki wzywają. A ty staranniej dobieraj sobie miejsca do zabawy.
Z ostatnią radą może już ruszać do swoich wcześniejszych zajęć, kryzys zażegnany, nikt nie skacze już po grobie babci.
Futerko Świerk jest prawie całe białe, prawie. Posiada wyjątkowy rudy ogon z charakterystyczną czarną kropka, która z pewnością dodaje jej wdzięku. Na grzbiecie rozgościły się u niej dwie rude plamki oraz parę mniejszych na głowie. Oczy na razie są koloru niebieskiego, ale z czasem zmienią się w prawdziwe bursztyny. Ma szczupłą sylwetkę i jest kotką standardowych rozmiarów.
Świerk z racji bycia kociakiem jest ciekawa świata, troche nieśmiała, więc przełamanie pierwszych lodów jest dla niej trudne, ale kiedy się rozkręci jest wesołą i szczerą kotką. Energii i pomysłowości pozazdrościłby jej nie jeden kot, za to kocięca naiwność jest u niej poważną wadą. Więcej o niej powiedzieć ciężko, ponieważ jej charakter dopiero się kształtuje. Co z niej wyrośnie to życie pokaże.
Tnąca Zawieja, Lawendowy Kwiat [GK]
Cierpliwość jest ważna i warto ją posiadać. Ciężko obcuje się z kotami, które jej nie mają. Wystarczy iskierka, a wznieci się pożar. Świerk kiwnęła głową. Cierpliwość cierpliwością, ale nie można pozwolić kociakowi wejść na głowę, to prawda. Malec musi znać umiar. - Cali my!- odparła wesoło. Ma wspaniałego brata, nie oddałaby go za nic. Jest jej bratnią duszą. Na kolejne stwierdzenie Traszkowego Grzbietu mina Świerk zrzedła. Trochę była zdziwiona, że Wojowniczce miło się rozmawiało. Początek nie był za dobry i często prychała. Może ten typ tak ma. - Oczywiście i będę- odparła. Już więcej nie będzie skakać po grobach ani bawić się w innych nie przeznaczonych do tego miejscach. - Do zobaczenia!- pożegnała się. Następnie rozejrzała się dookoła. Stwierdziła, że jeszcze chwilę posiedzi w tym miejscu.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Wyszłam z obozu o bladym świcie, bardziej myślałam o tym żeby poobserwować okoliczną zwierzynę jak budzi się ze snu, może zaobserwować nowe zachowania, czy znaleźć coś niezwykłego; w połowie drogi uznałam jednak, że mogę również zapolować.
Przeciągnąwszy się porządnie, sprawdziłam wiatr i zaczęłam iść w stronę z której wiał; wzrok latał mi z jednej na drugą, a uszy porządnie nasłuchiwały okolicę.
/mg
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Trufla chciała poobserwować, jak zwierzyna budzi się do życia... zamiast tego mogła dostrzec gryzonia, który, cóż, raczej nigdy już tego nie zrobi. Nieopodal niej bez życia leżała mysz; choć jeśli podeszła bliżej, mogła stwierdzić, że jest jeszcze ciepła, musiała więc zginąć niedawno. Poza tym nie wyglądała na zepsutą, może była warta zabrania ze sobą?
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Nie byłam pewna dlaczego ostatnio było tyle martwej zwierzyny porozrzucanej po terenach, ale wiedziałam, że nie zamierzam jej tykać; może niektórzy wierzyli, że to nagroda od Gwiezdnych albo przestroga? Sama wiedziałam tyle, że mogło oznaczać, że coś jest nie tak, a jeśli zwierzyna jest martwa bez powodu to niemożliwym jest, że to nie ukryty powód, nigdy w życiu nie zamierzałam dawać zasługi za te śmierci kotom ze Srebrnej Skórki, ale ciekawiło mnie nadal skąd się wzięła; żałowałam, że nie było Oriona, z którym mogłam o tym porozmawiać. Przysypałam jednak gryzonia ziemią i życzyłam mu lepszego życia gdziekolwiek był, a samej ruszyłam dalej.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Trufla nie musiała długo czekać, by natknąć się na coś...zdecydowanie bardziej żywego. Nieopodal niej przechadzał się samiec bażanta. Piękny, kolorowy, o ładnym długim ogonie. Póki co jeszcze beztroski; nie zauważył jeszcze rudej terminatorki.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Poruszyłam uchem, nasłuchując czy nic ciekawego w okolicy się nie działo, ale chwila ciszy nastała pomiędzy drzewami, nawet wiatr nie chciał się odezwać i zanucić mi melodii, więc sama zdecydowałam ją sobie ułożyć; może jakiś ptak zechce się do mnie dołączyć? Nie spodziewałam się jednak, że będzie to tak szybkie, a przede wszystkim będzie to... taki ptak; kiedy spojrzałam w bok kolorowe piórka przemknęły mi wśród brązu, a ja zatrzymałam się w pół kroku od razu milknąc. Zniżyłam się, ustawiłam w pozycji łowickiej i powoli zaczęłam iść w kierunku zdobyczy, która była w dość ciekawym dla siebie miejscu, unikając wzroku ciekawego gościa na terenach Wichru stawałam co jakiś czas w bezruchu albo ukrywałam za drzewem, a kiedy tylko uznałam, że bliżej już nie dam rady bez ataku; rzuciłam się na kolorowe piórka celując w skrzydła i szyję.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Niestety, nie każde podejście od razu kończyło się sukcesem...
Trufla, mimo zachowania pełni ostrożności, tuż-tuż od ptaka nadepnęła przypadkiem na suchą gałązkę. W zupełnej ciszy nagle rozległ się trzask, a przedtem spokojny ptak został zaalarmowany. Łypnął okiem na rudą kotkę i w mgnieniu oka rzucił się do biegu - jeśli jednak Trufla zadziała szybko, da radę go jeszcze dogonić.
Księżyce: 98 Mistrz: Kunie Gardło †, Muchomorowy Bór †, Rześki Zmierzch, ˙✦Wędrujące Światła˙✦ Płeć: Kotka Zaimki: ona/jej Matka: Wysoka Łodyga † [npc] Ojciec: Płonący Liść † [npc] Rodzic: Iskra ♥ † (Roziskrzona Gwiazda) Partner: Serce oddane tylko jednej Trwałe urazy: blizna po psich zębach na grzbiecie, poniżej karku;
Wielka, wysoka i szeroka; długie rude, wręcz ogniste futro, pręgowane tygrysio z dodatkiem bieli na brodzie, piersi, brzuchu, końcówce ogona i czterech łapkach (tylko do kostek, jeden palec rudy u prawej przedniej łapy); wielkie miodowe oczy; różowy nosek; patyczki i liście w sierści to codzienność tak samo z drobinki ziemi, jedynie kwiatki wsadza w nie sama, bo lubi. Lekki krok, praktycznie bezszelestny, a mimo to z gracją.
Tonąca w żałobie, pijąca winę, obmyta w smutku, spokojna, cierpliwa, lojalna, ciekawa świata, nadal starająca się zachować radość i szczęście, rozważniejsza oraz powolna.
Byłam przekonana, że wyznaczyłam sobie idealną trasę do bażanta, taką która nie miała prawa nie wyjść, a mimo to czasami niezależnie jak się kot starał wszystko szło po swojemu; cicho westchnęłam widząc ptaszysko biegnące w przeciwnym kierunku do mnie, szybka i niesforna myśl przeszła mi przez głowę, że mogło chociaż być na tyle miłe i samo nabić się na moje pazury; szybko jednak wróciłam do rzeczywistości. Nie zamierzałam rezygnować, byłam dość szybka, chociaż na pewno nie miałam w genach wichrowej krwi; nie żebym wierzyła w to, że cokolwiek dawała mi klanowa krew, ale ruszyłam do pościgu. Chciałam złapać bażanta znowu - za skrzydło, potem przewrócić i skończyć z kłami w tchawicy.
Heartswill xxxxzxxxxzx╰┈➤dream again Lungswill﴾breathe in﴿
Wash awaythesins
It'swhereitbegins
Feet won'txfail you now Arms won'txlet you down Wash awaythesins
Trufla mogła być szybka...nie była jednak szybsza od bażanta. Ten stopniowo zwiększał dystans między nimi, aż w końcu w desperacji poderwał się w powietrze, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. I tyle go widziała...