Logo Artemidy
Wysokie Drzewa
#46
Chodził i szukał, rozglądał się, ale po medykamentach nie było ani śladu, a tym bardziej po takich, które mógłby chociaż kojarzyć z nazwy. Wypuścił powietrze z nosa i pokręcił głową. Może za szybko się zapalił przez gwiazdnicę i teraz życie go weryfikowało? Całkiem możliwe. Myślał, że już niczego nie znajdzie, ale wtedy własnie poczuł zapach gryzonia oraz usłyszał cichy szmer traw, który pozwolił mu na zidentyfikowanie konkretnego miejsca obecności tego małego stworzenia. Jeżeli mu się napatoczył, to chyba był znak, że powinien go upolować. W każdym razie poprawił swoją pozycję i po przeniesieniu ciężaru na tylne łapy zaczął iść pod wiatr. Uważał również na śmieci pod łapami, oddychał miarowo oraz płytko, a także szedł w lekkich kuckach, aby zbliżyć swoje ciało do ziemi, ale na tyle, żeby futro po niej nie szurało. Dopiero, gdy podszedł na wystarczającą odległość do gryzonia, postanowił na niego skoczyć i zabić. Jeśli się z nim szybko upora, to może wróci do szukania ziół?


Po zabiciu i zakopaniu krecika o różowym nosku i czarnej szacie, wojownik z Klanu Wichru postanowił dalej polować, co w sumie nie było w żaden sposób dziwne. Też chciał przynieść coś na stos zwierzyny, ponieważ najprawdopodobniej lubił być przydatny i należycie wypełniać swoje wojownicze obowiązki. Zwierzęta, które napotykał nie były może jakieś bardzo dorodne, ale ważne, że cokolwiek mu się nawijało pod łapy. Tak było i tym razem. Wśród traw nieopodal Zajęczego Susa skakała sobie radośnie niewielka, buro-szara żabka.

Zajęczy Sus S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 88/90 | W: 45/60
(wykorzystane przerzuty: 1/5)
rana 0. stopnia: wyrwana sierść na boku
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#47
Obecność żaby była tutaj trochę zaskakująca, trzeba przyznać, niemniej jednak Zając nie skupiał się na tym, a na tym, że w ogóle tutaj była – co znaczyło tyle, że powinien podjąć próbę złapania jej. Upewnił się więc, że wciąż idzie pod wiatr, a jego łapy są ugięte; następnie uniósł ogon, by długa sierść nie ciągnęła się po ziemi i nie płoszyła zwierzyny. Idąc w stronę żaby oddychał jak najciszej i uważał na śmieci pod łapami. Głupio by było zaprzepaścić szansę na złapanie zwierzyny, nie patrząc pod łapy, prawda? Gdy był już w odpowiedniej odległości od zwierzęcia, wyskoczył w jego stronę z zamiarem pochwycenia go w łapy i pozbawienia życia.

Jak się okazało – Borsucze Futro natknął się na mysz, która po chwili zresztą, gdy kocur jeszcze się do niej skradał, wysunęła nosek z kępy traw i ruszyła przed siebie. Jej tempo nie było na tyle szybkie, oczywiście, by stanowiło to większy problem dla wojownika, dlatego już po krótkiej chwili mógł on się wybić z tylnych łap i… wtedy mysz zaczęła uciekać! Rzuciła się do ucieczki niemalże prosto spod łap syna Twardej Gwiazdy i zaraz po tym, wykonując ostry zwrot w inną stronę, umknęła do jakiejś podziemnej nory, by tam się zaszyć z szybko bijącym serduszkiem ze strachu.

Borsucze Futro: S: 10 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 29-2=27/50
» celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 0/2
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 2/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#48
I po co w ogóle zwracał uwagę na tę mysz? Nie wiedział. Miał jakiś okropny dzień i generalnie chyba nic mu nie szło, oprócz zbierania ziół. Nawet nie wiedział z czym jego brat się musiał zmierzyć i że przyszedł mu z pomocą Fiołkowy Świt, który został ranny w trakcie krótkiego starcia z samotnikiem. Tymczasem Borsuk narzekał, wzdychał i zawodził pod nosem o tym jaki zły był z niego wojownik. Zbudził się z samego rana i czuł w kościach, że ten dzień dobry nie będzie. Może w związku z tym w ogóle nie powinien opuszczać swojego gęstego trawiszcza? Szkoda, że wcześniej na to nie wpadł. Zresztą, na pewno nie dałby rady sprzeciwić się bratu, który zaproponował mu polowanie. Wypuścił głośno powietrze z nosa i wrócił do szukania ziółek. Był już na tyle zmęczony, że powiedział sobie, że nawet jeśli faktycznie znowu natknie się na jakąś zwierzynę, to ani myśli zwracać na nią uwagę. Chciał tylko przynieść coś więcej Szałwii niż gwiazdnicę, żeby mu pokazać, że chociaż czegoś się wtedy nauczył i że medyk miał rację. W sumie ostatnio Krzykliwa Mewa też go mocno podniosła na duchu, ale dzisiaj po prostu to nie był jego dzień. Rozglądał się dookoła i szukał medykamentów.


Buro-biały nie miał problemu z podejściem do brunatnej żabki, która nie poruszała się jakoś za bardzo. Jedynie parę razy odskoczyła kawałek dalej, ale bynajmniej nie dlatego, że ją spłoszył, a po prostu miała taki kaprys. Polowanie na żaby nie było żadną filozofią i Zajęczy Sus złapał ją szybko oraz zręcznie. Płaz nie sprawił mu żadnego problemu.

+5EXP

Zajęczy Sus S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 88/90 | W: 45-2=43/60
(wykorzystane przerzuty: 1/5)
rana 0. stopnia: wyrwana sierść na boku
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#49
Nawet jeśli zwierzę trochę się w trakcie przemieściło, to koniec końców Zajęczy Sus pochwycił żabę bez większych komplikacji, na co zresztą po cichu liczył. Zawisła martwa w jego pysku, co nie było zbyt przyjemną sensacją, no ale jedzenie to jedzenie, więc nie będzie przecież wybrzydzał. Rozejrzał się po okolicy w poszukiwaniu Borsuka, ale tego jeszcze nie było widać, więc uznał, że równie dobrze może polować dalej. W związku z tym powrócił do swoich pozostałych zdobyczy i zakopał razem z nimi żabę, a następnie znowu wyruszył: pod wiatr, na lekko ugiętych łapach. Węszył, nasłuchiwał i rozglądał się w poszukiwaniu zwierzyny. Nie chciał nic przeoczyć.

Mysz uciekła, zakopała się w jakiejś ciemnej norze i zapewne nie miała zamiaru wysunąć z niej nosa, dopóki srebrzysty kocur się nie oddali. Pozostało mu ruszenie dalej w poszukiwaniu ziół i zwierzyny. Znalazł raczej to pierwsze; już po krótkiej chwili natknął się na duży, iglasty krzew rosnący nieopodal jednego z drzew. Na jego gałązkach zawieszone były czerwone jagódki, kuszące atrakcyjnym wyglądem.

Borsucze Futro: S: 10 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 27/50
» celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 0/2
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 2/2
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#50
O, szukanie roślin szło mu zdecydowanie lepiej. Ciekawe, jak tym razem będzie ze zbieraniem. Zwłaszcza, że kocur natknął się na jakiś iglasty krzew z czerwonymi jagodami, ale zupełnie nie wiedział z czym ma do czynienia i jak się zabrać do tej rośliny. Obszedł ją wolno, uważnie się jej przyglądając i sprawdzając, czy nie ma aby jakichś charakterystycznych części. Sęk w tym, że jego uwagę zwracały jedynie te czerwone jagody. W głowie świtało mu również to, że w większości medykamentów liście są istotne, dlatego kocur postanowił oberwać całą gałązkę od krzewu. Przyparł jedną z gałęzi do ziemi lewą łapą, a z prawej wysunął pazury i zaczął uważnie skrobać, nadginać oraz ciąć. Miał tylko nadzieję, że nie straci przy tym zbyt dużo tej ważniej części medykamentu. Zachowywał się trochę jakby poruszał się w gęstej mgle, ale chciał się do czegoś przydać.


Bratu burego wojownika jakiś czas temu uciekła mysz i skryła się w norze. Okazało się, że gdy tylko Borsucze Futro ulotnił się stąd, żeby zbierać kwiatki i inne roślinki, gryzoń wyściubił nos ze swojej norki i wesoło popiskiwał wśród traw i leśnej ściółki. Właśnie wtedy natknął się na nią Zajęczy Sus. Mysz na razie nie zorientowała się o jego obecności, dlatego mógł podejść do niej, jak na prawdziwego łowcę przystało.

Zajęczy Sus S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 88/90 | W: 43/60
(wykorzystane przerzuty: 1/5)
rana 0. stopnia: wyrwana sierść na boku
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#51
Gryzoń! A przynajmniej tak pomyślał, gdy usłyszał popiskiwanie gdzieś nieopodal. Nawet mała zwierzyna jest bardzo istotna, prawda? W końcu taką myszą czy nornicą zdoła się najeść dorosły kot, nie wspominając już o kociaku. Upewnił się, że wciąż idzie pod wiatr, a jego łapy są lekko ugięte. Tylne rozstawił nieco szerzej i przeniósł na nie ciężar ciała, a ogon zrównał z grzbietem, by nie wlókł się po ziemi i nie robił hałasu. Pochylił lekko głowę i szedł tak w stronę gryzonia, kryjącego się wśród trawy i innych roślin. Gdy znalazł się już wystarczająco blisko, napiął mięśnie i wybił się z tylnych łap, by skoczyć na gryzonia i przygnieść go do ziemi, a następnie – pozbawić go życia.

Borsucze Futro uznał najwyraźniej, że lepiej zebrać więcej, niż mniej – w ten sposób zerwał całą gałązkę, chociaż trochę mu to zajęło. Na gałązce znalazło się 7 sztuk medycznej części nieznanej mu rośliny. Niezapominajkowe Serce z pewnością rozpozna, jakie to części… i jaka to w ogóle roślina.

Borsucze Futro: S: 10 | Zr: 11 | Sz: 6 | Zm: 7 | HP: 70 | W: 27/50
» celność obniżona o 2
» wykorzystane przerzuty: 0/2
» wykorzystane przerzuty na kwiatki: 2/2

+49 MedExp
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#52
Wyprawy po zioła oraz medykamenty w jego wykonaniu były zdecydowanie skuteczniejsze, niż polowanie i jeśli ktoś powiedziałby inaczej, to na pewno by skłamał, a przynajmniej w mniemaniu Borsuczego Futra. Ostrożnie, choć lekko drżąc oderwał jedną gałązkę, na której znalazło się parę czerwonych jagód oraz zielone igiełki. Cóż, syn Twardej Gwiazdy nie za bardzo wiedział z czym ma do czynienia, więc wolał po prostu nie zgadywać, dlatego zaniósł gałązkę do reszty swoich zdobyczy, a potem odkopał to, co udało mu się tego dnia upolować i usiadł przy tym na chwilę wzdychając ciężko. Był zmęczony i definitywnie musiał już wracać do obozu. Na samym początku pomyślał o tym, żeby odnaleźć Zajączka i go o tym poinformować, ale nie chciał mu przeszkadzać w polowaniu. Nie daj Gwiezdny Klan spłoszyłby mu zwierzynę i tyle by z tego było. Gniewałby się sam na siebie. Z tego powodu zabrał wszystkie swoje manatki w jakiś magiczny sposób i ruszył do obozu w nadziei, że Zajączek go dogoni.

zt


Zajęczy Sus zręcznie i jak na prawdziwego wojownika przystało zaczął podchodzić do niczego nie spodziewającej się myszy. W jego ruchach widać było kunszt i spore doświadczenie. W końcu polował już od wielu księżyców, a spod swoich skrzydeł wypuścił niejednego terminatora. Sęk w tym, że myszka najwyraźniej miała na dzisiaj inne plany i nawet tak pokaźne umiejętności, jakie reprezentował buro-biały wojownik nie mogły jej dzisiaj pozbawić życia. W pewnym momencie gryzoń odwrócił się w stronę kocura, zupełnie przypadkowo, a na sam jego widok pośpiesznie zniknął w gąszczu traw i zaszył się w swojej norce, znikając wojownikowi z zasięgu wzroku.

Zajęczy Sus S: 12 | Zr: 16 | Sz: 13 | Zm: 10 | HP: 88/90 | W: 43-2=41/60
(wykorzystane przerzuty: 1/5)
rana 0. stopnia: wyrwana sierść na boku
wcisnę się w bezpieczny kąt
w dziurawą ścianę wbiję wzrok
do sieci wrzucę płaczliwy post
p o l u b i s z g o
[Obrazek: zHxYpKl.png]
ty tylko popatrzysz, a ja
poczuję się gorzej na samą myśl
zaczynam zamykanie bram
LVL 5 265 / 400
MedLVL 2 16 / 300
13
Siła
S
14
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#53
Niby szło dobrze, no ale… nie do końca, prawda? Chyba miał w tym momencie pecha, bo jego ślepia spotkały się z rozszerzonymi oczami myszy i nie zdążył nic zrobić, bo zwierzątko po prostu zniknęło wśród traw. Zajrzał tam jeszcze, ostrożnie, wciąż się skradając, ale niestety – zwierzyna mu przepadła. Wtedy na horyzoncie dostrzegł sylwetkę Borsuka, który niósł niczym tragarz zwierzynę i zioła do obozu, po czym szybko zdecydował się zrobić to samo. Pozbierał swoje ofiary z różnych kryjówek i udał się w stronę Kolczastych Krzewów.

zt
LVL 8 400 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
21
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#54
***
Ah powietrze, nie ma to jak czasami odetchnąć od tego obozu i po prostu gdzieś wyjść. Tu przynajmniej nikt obcy mi nie będzie przeszkadzał, bo tak to oczywiście kogoś ze sobą zabrałem. A dokładniej to moją siostrę, bo czemu nie. Jej też przyda się trochę odetchnąć od tego wszystkiego, a raczej nic nie powinno nas zjeść poza obozem. Co z tego, że nie umiem jeszcze granic, ani walczyć, pf, kto mi zabroni. Ale żeby Wodospad nie bała się czy coś, to nic jej nie mówiłem o mojej wiedzy a raczej jej braku, po prostu poszedłem z nią na spacer tak jakbym już wszystko znał, o. Co prawda chodziłem trochę na oślep, ale sprawiałem wrażenie iż mam wszystko pod kontrolą. Głowa wysoko, krok lekki i dumny, czyli taki jak miał mój najlepszy ojciec, a na pysku malował się delikatny, a zarazem pewny siebie uśmiech. Czasami oczywiście zerkałem do tyłu by zobaczyć czy biała kotka idzie i nigdzie nie zgubiła się.
- Ładnie tu, czyż nie? A to wszystko jest mo-- znaczy nasze. - Zapytałem terminatorki łagodnym tonem głosu dochodząc już do leśnego tereny, którego absolutnie nie znałem. Trochę słowo nasze nie chciało mi przejść przez gardło, ale niestety taka była prawda. Te tereny były naszego klanu, a nie tylko mojego. Może gdybym był Przywódcą, to mógłbym tak mówić, ale w takim wypadku...nie za bardzo.

//Wodospad uvu
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#55
Wodospad po raz pierwszy wyszła z obozu. Jej trening z Sokolim Cieniem odbywał się jak dotąd tylko w nim, ale kocur rozłożył się i ponownie wrócił do lecznicy, zaś córka Zaćmionego Księżyca nie miała kompletnie nic do roboty i powoli zaczynała czuć się niekomfortowo, gdyż niektórzy wojownicy krzywo na nią patrzyli. Pewnie oczekiwali, że kotka zacznie polować albo robić coś pożytecznego... a tu nic. Biała pasożytowała jedynie na klanie i czekała aż wujek wyzdrowieje.
Gdy brat zaproponował jej wyjście poza ich ograniczoną obozową przestrzeń Wodospad nawet się nie zastanawiała, od razu pokiwała swym dużym łebkiem z olbrzymim entuzjazmem, wyrażając tym samym milczącą zgodę. Przestrogi Sokolego Cienia, że ma wychodzić tylko z wojownikiem gdzieś wyparowały. Albo kotka uznała, że kocur i tak się o tym nie dowie, bo leży z zasmarkanym nosem pod okiem tej całej Lśniącej Łapy czy jak jej tam było. Poza tym Sucha Łapa na pewno za niedługo będzie wojownikiem, jego trening odbywał się częściej niż Wodospad i kocur świetnie znał te ziemie oraz potrafił walczyć nie gorzej od swojej mistrzyni. Był taki dumny, taki pewny siebie... z nim na pewno nic jej nie będzie groziło.
Szemrząca Łapa kroczyła zatem u boku brata rozglądając się na boki i chłonąc otoczenie spojrzeniem pełnym entuzjazmu. Nawet gdyby potrafiła mówić jak każdy inny - milczałaby, całkowicie oszołomiona widokiem Wichrowych terenów. To wszystko było takie... takie inne. Otwarte przestrzenie, łąki, wielkie drzewa rosnące gęsto obok siebie, każdy z widoków robił na niej wrażenie.
- Nasz-sze - powtórzyła trochę nieobecnie, gdyż akurat obserwowała jeden z pobliskich krzaczków, w którym coś się ruszało. Gdy tylko do niego podeszła okazało się, że był to jakiś drobny ptaszek, który odleciał spłoszony jej obecnością. Szemrząca Łapa drgnęła ledwie dostrzegalnie, gdyż przez moment przez głowę przemknęła jej absurdalna obawa, że to ten ryś, o którym opowiadano jej w dzieciństwie, po czym prędko dołączyła do brata. Ot, dla zwykłego bezpieczeństwa.
- Chcę cz-częśc-ciej wych-chodzić z obbo... zu - wymamrotała cicho. Od czasu kiedy stosowała się do porad Krzykliwej Mewy zaczynała dostrzegać poprawę. Nie zacinała się już tak często w połowie słowa i rzadziej się jąkała.
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#56
Do zostania wojownikiem trochę mi brakuje, ba nawet nie umiem walczyć, polować, granic, można powiedzieć iż jestem na samym początku, ale skąd Wodospad będzie o tym wiedziała? Raczej nie czyta mi w myślach, więc nadal mogę sprawiać wrażenie iż wiem co robię, nawet jak nie wiem. No nie wiedziałem gdzie jesteśmy, widziałem tu tylko drzewa, obozu za nami już nie było, ale kto by się tym przejmował? Jakoś trafić musimy, w końcu to są nasze tereny, raczej nic groźnego na nas nie czyha akurat za rogiem. A nawet jeśli, to przecież możemy uciec. Dlatego też nie ma się czym przejmować, trzeba iść dalej z dużą pewnością siebie!
Mój krok nadal nie zmieniał się, wciąż był lekki, zaś głowa i ogon wysoko, czyli wszystko tak jak wcześniej. Kątek oka także zauważyłem, że chyba Wodospad podoba się ta wycieczka, dlatego też lekko do niej uśmiechnąłem się. Czyli wszyscy są zadowoleni, ja, ona i nic do szczęścia więcej nie potrzeba. Było w miarę cicho, w oddali także było słychać jakieś ptaki i szum drzew, no przyjemnie było. A co najlepsze te tereny są moje, aka naszego klanu. Jestem ciekawy czy inne klany nam zazdroszczą takiego terenu, bo kto wie, może mają jakoś gorzej.
- A kto Ci zabroni? Przecież jesteśmy terminatorami, a nie kociakami, możemy normalnie wychodzić poza obóz. - Odpowiedziałem łagodnym tonem głosu, ale oczywiście z nutką pewności siebie, zaś moje wąsy drgnęły z ciekawości. W końcu miałem rację, jesteśmy terminatorami i raczej nikt nam nie zabroni wychodzić poza obóz. Aż spojrzałem się na siostrę pytającym wzrokiem i czekałem na odpowiedź.
//Przepraszam, że tak długo musiałaś czekać na ten odpis ;-;
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#57
Otóż to. Wodospad nie miała o niczym pojęcia i traktowała brata prawie jak wojownika, czuła się u jego boku bezpiecznie, a przecież to właśnie o to chodziło. Ufała, że kocur zna drogę powrotną, dlatego w ogóle nie oglądała się za siebie i nie starała się zapamiętywać otoczenia, prędzej zachwycała się wszystkim po kolei, ale każdej rzeczy poświęcała tyle samo uwagi. Tak to było, jak po raz pierwszy w życiu opuszczało się obóz - każdy kwiat, krzew, drzewo i kępka trawy były zieleńsze oraz ciekawsze.
- Sok-koli C-cień, mów-wił, że mog-gę opusz-szczać obóz-z tylko z w-wojow-wnikiem. Ale j-ja ż-żadnych nie z-znam, a jak zn-nam, to wsz-szyscy są z-zaję-ęci! - poskarżyła się bratu. Lodowa Skóra już chyba w ogóle nie pamiętał, że ma dzieci, Zaćmiony Księżyc chyba chciała sobie odpocząć i się wymigiwała, a Stokrotce nie chciała zawracać głowy i przeszkadzać Sowie w jego treningu. A inni... Szemrzącej brakowało odwagi i pewności siebie, żeby kogokolwiek poprosić albo doczepić się do patrolu. Bała się, iż zrobi z siebie idiotkę pokazując niewiedzę, albo pozostali o niej zapomną i pozwolą jej się zgubić, bo przecież łatwo zapomnieć o takiej szarej, milczącej myszce jak ona. Ale Sucha Łapa to całkiem co innego. Brat był taki pewny siebie, taki dumny, zachowywał się jak wojownik. Pewnie za niedługo otrzyma nowe imię, a skoro tak, to przecież mogła się z nim udać na spacerek.
- To p-prawda, że g-gdz-dzieś tutaj j-jest sadz-dzawka? - zapytała brata z autentycznym zainteresowaniem i nadzieją. Chciała zobaczyć to oczko wodne w środku lasu, fascynowały ją wszystkie zbiorniki wodne, gdyż dalej łudziła się, iż zobaczy gdzieś wodospad, choćby najmniejszy, a dzięki temu zrozumie z czym dokładniej wiązało się jej pierwsze imię.
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#58
W sumie odrobinę jak Wojownik czułem się, może nie umiałem jeszcze granic, polować czy walczyć, ale wiek mam odpowiedni, tak samo z cechami charakteru! Jestem po prostu idealnym materiałem na niego, ojciec na pewno będzie ze mnie dumny w przyszłości. Wtedy na pewno mnie dostrzeże i z wielką chęcią będzie ze mną chodzić na patrole czy cokolwiek innego! Czasami co prawda miałem wrażenie, że ma dosyć mojego towarzystwa, ale nie przejmowałem się tym za bardzo, bo pewnie to było jego ogólne zmęczenie tym co robi czy coś.
Moje ucho lekko drgnęło gdy tylko usłyszałem odpowiedź siostry, no nie ukrywam że mnie trochę tym zaskoczyła. Aż spojrzałem się na nią zdziwiony i kilka razy zamrugałem. Czemu jej mistrz kazał wychodzić tylko z Wojownikami? No ja rozumiem, że niebezpieczeństwo, ale proszę was, nie jest jakąś sierotą która nie umie na przykład uciec.
- Pfff, nie wiedziałem iż nasz wujek jest tak nadopiekuńczy. Przecież jesteśmy już dorośli praktycznie, co nam może się stać? Możemy śmiało wychodzić, nawet bez wojowników! - Odpowiedziałem bardzo pewny siebie, przy okazji głowę i ogon wyciągając jeszcze wyżej do góry, na znak iż nie boję się. Bo niby czego mam się bać? Co, nagle wyskoczy jakiś drapieżny kruk ze wścieklizną i mnie zadziobie na śmierć? Pf, prędzej ja go dobiję i to jedną łapą, o. A potem wziąłbym jego piórko, na znak iż pokonałem go jednym sprawnym ciosem i tak właśnie trafiłoby kolejne trofeum do mojej kolekcji!
Dopiero kolejne pytanie mojej siostry trochę zbiło mnie z tropu. Jeziorko? Em, chyba było? Albo i nie? Nie wiem. Przełknąłem ślinę, ale nie przestawałem iść pewnym siebie krokiem, a także starałem się by nadal biła ode mnie duma. Nie tak łatwo mnie złamać. Dopiero po kilku uderzeniach serca spojrzałem się spokojnym wzrokiem na siostrę i lekko uśmiechnąłem się do niej.
- Em, chyba tak. Tak mi się przynajmniej wydaje, że powinna. - A tym razem to w sumie strzelałem, nie wiedziałem czy jakaś jest czy nie, ale skoro Wodospad pytała czy to prawda, to znaczy że ktoś musiał jej powiedzieć, czyli raczej tak.
if there wasn’t money for the tyrant left to spend
★ he’d take it from his loyal subjects to no end ★
anyone opposing him was punished for their crime
a l l .t h o s e .w h o .d e f y .m e .a r e .t o .d i e!

[Obrazek: dby3krs-92cc2bae-6e19-4788-b42a-8f5e9df0fa6c.png]
≡ NOW, KNEEL BEFORE ME PEASANTS ≡
LVL 1 60 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#59
Właśnie przez to podobieństwo do ojca Wodospad uważała Suchego za wojownika. Jej brat był tak samo dumny, pewny siebie i na pewno osiągnie równie wiele. Chociaż gdyby oboje, ba, ktokolwiek wiedział, co tak naprawdę "osiągnął" ich ojciec w Klanie Rzeki, to wcale nie była już taka pewna, czy wciąż darzyłaby go szacunkiem. Najpewniej naplułaby mu pod łapy za puszczalstwo i zdradę matki... co z tego, że to wydarzyło się dawno temu, najpewniej jeszcze przed tym, jak kocur poznał Zaćmiony Księżyc.
- Pew-wnie si-ię o mn-nie mar-rtwi, bo jest-tem sł-łaba - wybąkała niemrawo, z trudem wykrztuszając te gorzkie, acz prawdziwe słowa. Spuściła wzrok i strzepnęła puchatym ogonem. Suchy wyprostował się dumnie, ona skuliła się z niesmakiem do samej siebie. Podreptała w kierunku jakiegoś krzaczka, udając zainteresowanie jego listkami, kształtem, kolorem, jeden pies, gdyż tak naprawdę potrzebowała chwili, żeby odetchnąć głęboko, uspokoić się i przybrać trochę pogodniejszy wyraz mordki. Nie chciała, aby brat czuł do niej obrzydzenie. Co jeśli ją tu zostawi lub odprowadzi w tej chwili do obozu, kończąc jej pierwszą wycieczkę?
- Posz-szukamy j-jej? - zaproponowała nieśmiało, gdy ponownie podeszła do Suchej Łapy, chociaż wciąż nie podnosiła wzroku. - Albo kw-wiató-ów. Al-lbo tych-ch otw-wartych prz-rzestrzen-ni. Ch-chiałabym z-zobaczyć łą-ąkę. - Szemrząca Łapa nie naciskała, nie śmiała. Pozwoliła, żeby brat sam podjął decyzję. Jeśli chciał, mogli iść gdziekolwiek, niebieskooka przełknie rozczarowanie. Skoro on ją prowadził, to on dyktował warunki, poza tym był tak podobny do ojca, iż terminatorka nie śmiałaby mu odmówić.
LVL 2 110 / 150
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
9
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#60
Dzień po odniesieniu ran, Ciemna Toń wybrała się do medyczki Klanu Wichru, gdyż ani Ciernistego Kwiatu, ani Ćmiej Łapy, z racji wyprawy nie było w obozie. Z tego otóż powodu długowłosa kocica musiała udać się do któregoś z pozostałych klanów z poproszeniem o pomoc. Łapy przestały jej już dawno krwawić, a pozostawiły po sobie jedynie po dokładnym ich oczyszczeniu z zaschniętej krwi, głębokie ślady kłów łasicy. Musiała niestety wejść na terytorium innego klanu, a gdy napotkała się przechodzący obok patrol, poinformowała go o swoim przybyciu na ich tereny i poprosiła, aby ten przyprowadził do niej swojego medyka - Lśniąca Sadzawkę. Gdy już odeszli, Ciemnej Toni nie zostało nic jak jedynie czekać, aż kotka przybędzie na miejsce.

//Lśniąca Sadzawka
LVL 5 255 / 400
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
11
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości