Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Czy Orionowi leżało, że Jodłowa Gałązka ewidentnie faworyzowała produktywne spędzanie wspólnego czasu? Nie do końca, dla niego te równoległe polowania to trochę guzik, a nie integracja, ale w imię równowagi (i zachowywania pozorów przydatności) mógł się z nią wybierać na wspólne mordowanie, nie ma problemu. Bo to nie tak, że mu przeszkadzało takie zajęcie, po prostu nie żywił względem niego jakichkolwiek żywszych uczuć i jeśli wybór zależałby od niego to zatrzymaliby się na jednej z łąk, by mógł pozrywać kwiatki i poplotkować z dwukolorową. Tym razem jednak wybór należał do niej i tak oto znaleźli się w bardziej zalesionej części terenów.
– To miłego, nie daj się pożreć. – rzucił na odchodne z machnięciem kity i ruszył lekkim krokiem na poszukiwania tropów.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Azaliowa Łapa dość szybko natknął się na trop zwierzyny, a po chwili podążania za nim mógł zauważyć niewielkiego gryzonia w pobliżu, popielicę, która akurat siedziała sobie pod jednym z drzew i myła pyszczek łapkami, nie zwracając uwagi na to, że zagrożenie pojawiło się w okolicy.
Jodła od zawsze była kotem, który wolał produktywność, kiedy była do tego okazja. Nie lubiła siedzieć bezczynnie czy marnować czasu, czasami tylko robiła sobie odpoczynek jako taki, zwłaszcza ostatnio, bo przerwy dawały czas na myślenie, a ona tego nie chciała, tylko teraz akurat kiedy chciała iść sama to napatoczył się Azaliowa Łapa i dołączył do jej wyprawy na polowanie, mimo wszystko… eh. On to chyba robił specjalnie czy coś.
-Yhm -mruknęła markotnie a później sama ruszyła w swoją stronę w poszukiwaniu jakiejś zwierzyny.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Może to markotne zwieszanie łba na coś się przydało, bo wróbelek na trasie Jodłowej Gałązki kręcił się wśród wystających korzeni jednego z drzew, a nie w jego koronach. Okrągły, tłusty, próbował dorwać się do jakiegoś robactwa w miękkiej glebie i przytyć jeszcze bardziej. Nie był nadmiernie skupiony na okolicy, ale sporo skakał i obracał się przy tym, względnie kontrolując najbliższą okolicę.
Popielica zawsze, zdaniem Oriona, była bliżej smutnej wiewiórki niż osobnego gryzonia. Mimo wszystkich dzielących ich różnic... gdyby ktoś chciał z nim dyskutować na ten temat, mógłby udowodnić swoją rację w tym zakresie. I nie potrzebował do tego szarego trupka pod łapami, ale skoro już los zsyłał mu na drogę piszczkę, nie zamierzał jej omijać szerokim łukiem. Nie gdy znajdowała się na jego drodze. Przyjął pozycję łowiecką, z zachowaniem większości ciężaru na tylnych łapach i ruszył lekkim krokiem w stronę popielicy, chcąc podejść możliwie blisko, nim skoczy w jej stronę z wyciągniętymi pazurami.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Wichrowy terminator nie miał problemów z zaskoczeniem a następnie złapaniem i szybkim zabójstwem popielicy, na pewno nie z tą zręcznością jaką już przez księżyce zdołał wyćwiczyć w tym orientalnym ciałku. Łatwy, przyjemny i owocny początek miał, to na pewno.
Wróbel co prawda nie był jedną z największych czy najciekawszych zwierzyn, ale na samym początku Jodłowa Gałązka nie zamierzała sobie odpuszczać nawet tego, bo przecież kto wie czy uda jej się na coś natrafić później? A tak to przynajmniej wróci chociaż z czymkolwiek do położenia na stos. Tak więc czarno-biała wojowniczka przybrała pozycję łowiecką a później zaczęła skradać się w stronę ptaka, co jakiś czas chowając się za drzewami, aby uniknąć ptasiego wzroku, i kiedy już podeszła według swojej oceny wystarczająco blisko, rzuciła się na wróbla, żeby zakończyć swoje polowanie na ptaszysko szybkim ugryzieniem w szyję.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Mimo że Jodłowa Gałązka nieco wybrzydzała, Gwiezdni najwyraźniej nie chowali urazy i nie zesłali jej pod łapy suchego patyczka, którego trzask by ostrzegł piszczkę. A bez jakichkolwiek niespodziewanych utrudnień ze strony otoczenia, wojowniczka poradziła sobie wzorcowo z podejściem do wróbelka i bez trudu wgryzła mu się w szyję.
No i fajnie, miał już dowód na to, że nie chodził za Jodłą tylko po to by jej popsuć humor, a faktycznie uczciwie przykładał się do wybranej przez nią formy spędzania wspólnie czasu. Gdzie jego gwiazdka za starania?? Zakopał popielicę pod brzozą, ze względu na wybijającą się na tle innych drzew korę i otrzepał łapki z zebranej między palcami ziemi. Następnie ruszył na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No i tym razem wróbel napatoczył się cynamonowemu pointowi. Może jakiś ziomeczek tego jodłowego? Albo może nawet rodzina? Kto wie? Ale no, jak dane było Azaliowej Łapie zobaczyć, wróbelek zleciał sobie akurat z gałązki na ziemię, nagle z ziemi wyciągając tłustą dżdżownicę, którą najwidoczniej zobaczył i postanowił zjeść. Wróbelek zaczął się szarpać ze swoim przyszłym obiadem, nie zauważając nawet pojawiającego się w okolicy terminatora.
Poszło prosto, łatwo i przyjemnie. Więc z pustymi łapami nie wróci, to dobrze. Jednak na jednym Jodłowa Gałązka nie chciała poprzestawać, więc po schowaniu zdobyczy w jakimś charakterystycznym miejscu, które akurat sobie upatrzyła, ruszyła w dalsze poszukiwania kolejnej zwierzyny.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Między drzewami szukał przed słońcem schronienia ptak, który kojarzył się raczej z otwartymi łąkami. Bażant o czerwonych policzkach w gruncie rzeczy sam wyglądał na nieco zagubionego w tym miejscu, gdy nerwowo rozglądał się na boki. Liczne kryjówki dla potencjalnych drapieżników mu się nie podobały, ale korony drzew osłaniające go przed promieniami słonecznymi zdecydowanie były na plus.
Niezależnie od tego czy ziomki, czy rodzina – za sprawą orientala nie spotkają się dzisiaj ponownie w niebie dla wróbelków. Osiedlowe koty często wspominały, że lepszy upolowany wróbel od gołębia na dachu, ale Orion się z nimi nie zgadzał. Po co miał przystawać na mniej tylko dlatego że było w zasięgu łapy, gdy mógł marzyć o czymś więcej?
Nie żeby na polowaniach aktywnie marzył o konkretnych piszczkach, ale on tu nie zapełniał uczciwie stosu zwierzyny, on tu łowił piszczki na pokaz. I potrzebował do tego większych zdobyczy niż te zdolne wykarmić kociaka, dlatego też minął pożywiającego się dżdżownicą wróbla i kontynuował swoje poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No, oriental chyba dalej przyciągał niezmiernie pierzaste piszczki, bo teraz na jego drodze pojawił się skowronek. Siedział on na gałęzi jednego z wysokich drzew i rozglądał się jakby czegoś szukał. Wiadomo było, że przy podchodzeniu na pewno trzeba będzie przez to uważać bardziej niż zwykle, jednak ptaszek mimo wszystko nie wyglądał na to, że wyczaił niebezpieczeństwo w pobliżu już.
Bażant, to jest zdecydowanie coś co było świetną zdobyczą, więc Jodła nie chciała marnować okazji, żeby wrócić do obozu również z czymś większym. W ten oto sposób kotka doszła do szybkiej decyzji. Upolować. W sumie nawet innej opcji dla niej nie było. Czarno-biała przybrała pozycję łowiecką i zaczęła skradać się w stronę ptaka, co jakiś czas przystając czy chowając się za drzewami, które były praktycznie wszędzie w tej części wichrowych terenów, mając nadzieję, że uda jej się podejść wystarczająco blisko do zwierzyny i szybko ją upolować.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Ukrywająca się w cieniach drzew wojowniczka, zaskoczyła bażanta w taki sam sposób, jak tylko śnieg potrafił zaskakiwać Dwunogi w Porę Nagich Drzew. Ptaszysko krzyknęło i, świadome że na ucieczkę już za późno, próbowało walczyć o swoje życie. Bezlitośnie zaatakowało mordkę napastnika, a haczykowato zagięty koniec dziobu zostawił po sobie bezkrwawe zadrapanie na grzbiecie nosa kotki. Niestety, reszta samoobrony ptaka składała się jedynie z niezbyt udanych prób uderzenia Jodłowej Gałązki skrzydłami, podczas gdy ta wgryzała się w szyję. No i wygrała, gratulacje.
Skowronek na gałęzi jednego z drzew, wpadał niemalże w tę samą kategorię opłacalności co wróbelek na ziemi, ale miał tę przewagę, że jako zdobycz przyniesiona do obozu prezentował się już... jakoś. Więc może ciężko było tu mówić o przewadze, gdy był to powód do ukrócenia jego czasu na tym łez padole.
Polowanie na zwierzynę znajdującą się nad ziemią zawsze wydawało się Orionowi zabawne. Rozsądek podpowiadałby, że środki ostrożności na ziemi i na drzewie powinny być inne, że do oszukiwania wiewiórek należało podchodzić w inny sposób niż zakradając się do nich pośród traw, ale w sumie... nic takiego nie miało miejsca. W przypadku ptaków miało to jeszcze jakiś sens skoro głównym problemem był ich wzrok, ale gryzonie jak nic musiały czuć wspinające się po drzewie koty, tak jak czuły je na ziemi, nie?
Rozważenia zepchnął na dalszy plan, póki co przybierając pozycję łowiecką i chowając przed ptasim monitoringiem wśród wyższej roślinności podczas podchodzenia do drzewa. Nie śpieszył się. Odnosił wrażenie, że ten etap charakteryzował się największą szansą na zostanie dostrzeżonym. Znalazłszy się przy pniu, obszedł go tak by znaleźć się po jego przeciwnej stronie od tej zajmowanej przez skowronka i wtedy zaczął się ostrożnie wdrapywać po chropowatej korze. Zbliżając do wysokości na której znajdował się skowronek, chciał się przesunąć w jego stronę, tak by bez trudu dosięgnąć jego szyi pazurami.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Mimo swoich trochę przydługich rozważań, na które cynamonowy point stracił trochę czasu, rozglądające się ptaszysko dalej go nie zauważyło i ten spokojnie wdrapał się po konarze drzewa. No i cap, Azaliowej Łapie udało się dosięgnąć skowronka pazurami, nawet jeśli wymagało to raczej sporego wysiłku, w końcu to było polowanie na drzewie, jednakowoż ptaszka tak czy siak udało się upolować, i ten szybko zleciał na ziemię, z głuchym pacnięciem waląc o nią, z szyją przeoraną śmiertelnie pazurami.
Jodłowa Gałązka potrząsnęła głową odruchowo, nawet z ptakiem w zębach, kiedy dziób bażanta przeorał jej grzbiet nosa. Było to raczej takie bardziej zaskakujące niż bolesne, bez krwi też się obeszło, ale dalej wojowniczka potrzebowała chwili, żeby przyswoić w główce owy fakt, a następnie otrząsnąć się z tego i zakopać ptaka pod jednym z drzew, a następnie ruszyć szukać zwierzyny dalej.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Tym razem Jodłowa Gałązka natrafiła na widok całkiem popularny dla terenów zadrzewionych. Wiewiórkę śmigającą w górę i w dół po pniu drzewa. A dokładniej śmigającą od swojej dziupli na ziemię, by wykopywać zapasy, które pamiętała, że schowała gdzieś tutaj, między korzeniami drzewa. W tej chwili akurat znalazła w glebie coś satysfakcjonującego i pognała do dziupli, ale moment czy dwa i pewnie znowu wróci na ziemię, jak to miało miejsce do tej pory.
A Orion na moment usadowił się na gałęzi, z której zrzucił skowronka, jakby od początku chodziło jedynie o miejsce do siedzenia. Odpoczywał przez chwilę, poprawiając hobbystycznie potargane kłaczki – schodzenie z drzewa pewnie i tak je ponownie zmierzwi. Gdy już zregenerował swoje siły, ruszył w drogę powrotną do swojej zdobyczy. Tak jak poprzednią piszczkę, tę również zakopał między korzeniami brzozy. Strzepnął z łap drobinki ziemi i ruszył na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No cóż, tym razem Azaliowa Łapa nie trafił na żadną zwierzynę, a raczej na coś co w sumie mógł znać, żyjąc już tyle księżyców na tym świecie. Trop. Trop, składający się z śladów Dwunoga oraz bazich kotków. W ogóle to śmieszne, bo ślad nie śmierdział żadnym Osiedlem ani niczym takim, co raczej było rzadkością, bo przecież Dwunogi zawsze obracały się w terenie okropnie śmierdzącym wszystkim w sumie czym się dało. Ciekawe.
Czarno-biała wojowniczka przystanęła kiedy zobaczyła wiewiórkę biegającą w tę i z powrotem, a potem przybrała pozycję łowiecką, jednak przez chwilę jeszcze się nie ruszała, czekając, obserwując potencjalną zwierzynę przez jakiś czas. Kiedy ruda schowała się w swojej dziupli, Jodła przerzuciła ciężar ciała na tylne łapy, tak dla bezpieczeństwa i zaczęła się skradać w stronę drzewa, po dojściu do niego chowając się gdzieś i wtapiając w cień. Czekała spokojnie, patrząc czy wiewiórka znowu zejdzie na dół, a jeśli to zrobi, planowała rzucić się na nią i szybko ją upolować zanim znowu wbiegnie na drzewo.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
No to na wiewiórkę czekała niemiła niespodzianka, gdy znów zeszła z drzewa. Ledwo znalazła się na ziemi i zaczęła rozglądać za kolejną zapomnianą kryjówką, z cienia wypadła na nią wojowniczka i szybko odesłała z tego świata.
Ludzie też byli zwierzyną, gdy nie było się tchórzem. A Orion nigdy nie nabył właściwego dzikim kotom lęku przed ludźmi. Znaczy przepraszam – dwunogami. Oczywiście nie planował upolować właściciela śladów, bez przesady, ale nie spłoszył go ten widok w środku terenów klanowych. Jedynie zaciekawił, ludzie rzadko kiedy zapuszczali się w te rejony. Jeszcze rzadziej gubił za sobą bazie, więc z pewnością nie zaszkodzi jeśli oriental zrobi sobie małą przerwę od polowania i przyjrzy dokładniej tej sytuacji. Ruszył nowym tropem, przy okazji rozglądając się za zgubionymi baziami na gałązkach, żeby ozdobić sobie nimi legowisko.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Kiedy Azaliowa Łapa wyruszył za tropem Dwunoga, na początku było tych śladów naprawdę sporo, tak samo bazich kotków, a czasami faktycznie trafiła się cała gałązka a nie tylko pojedyńcze białe kuleczki walające się tu i ówdzie. Szczęście. Potem jednak tropy jakby tak trochę zaczynały się robić rzadsze, manewrować między drzewami również zaczęły bardziej niż do tej pory, jakby ten dziwnie pachnący Dwunóg sobie coś ubzdurał i chciał kogoś zgubić, a przecież żadnych innych śladów dookoła nie było, więc nie mogło go nic zaatakować czy śledzić, nie? Ale no, jeszcze trop był całkiem widoczny, więc cynamonowy point dalej mógł za nim podążać bez większych problemów. Przynajmniej na razie, jeśli dalej tak pójdzie, że będą się robić dziwnie coraz rzadsze w odstępach.
No i całkiem nieźle jej szło, co poprawiło jej trochę dzisiejszy humor. Jak na razie upolowała trzy zwierzyny na stos, czując się przynajmniej w jakiś sposób potrzebna Klanowi, nawet jeśli własny partner najwidoczniej za bardzo jej nie potrzebował... eh, nie ważne, Jodła szybko potrząsnęła głową, żeby te myśli odrzucić i schowała wiewiórkę gdzieś niedaleko tego drzewa, w którym była jej dziupla, a następnie poszła dalej w poszukiwania.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Musiała się chyba zbliżać w stronę Leśnej Sadzawki powoli, bowiem kolejnym stworzeniem na jej drodze był kaczor. Raczej niezbyt leśny widok, ale jakby go spytać o zdanie to właśnie był zajęty szukaniem materiałów do budowy gniazda, a o takie prościej w lesie niż na łące. Wypychał sobie dziób ułamanymi gałązkami znalezionymi na mchu.
Samotne puchate kuleczki niewiele interesowały orientala. Gdyby miał ze sobą coś pokroju koszyka to sprawa wyglądałaby inaczej, ale w momencie gdy każdą zdobycz transportował w pysku, jedynie gałązki przedstawiały jakąś wartość dekoracyjną. Kluczył między drzewami za dwunogiem, który coś za nic nie mógł się zdecydować jaki kierunek obrać. Ale póki ślady wyraźnie odciskały się na leśnym gruncie, Orion nie narzekał, nawet jeśli człowiek stawiał coraz dłuższe kroki. Może akurat tutaj przyspieszył. Były samotnik nie zmieniał jednak swojego truchtu.