Logo Artemidy
Czarny Ogon - wschód
#76
* * *

Uznała, że może wyjść z Chłodkiem z obozu, nie wydawało jej się, żeby wędrowanie samotnie było takie bezpieczne, zimniejsze dni dawały się jej we znaki, stawy cicho trzeszczały, ale doskonale wiedziała, że siedzenie w jednym miejscu nie przynosi jej żadnych korzyści, a może nawet, jak jej się zdawało, pogarsza jej sytuację, na dokładkę zaczęła mieć problemy z gryzieniem i miała wrażenie, że cała się rozpada, co wcale jej się nie podobało, trzeba było zatem pomówić z Lśniącą i wybrać się z nią pewnie do medyka innego Klanu, który obejrzałby ją całą i zdecydował, czy powinna coś jeść, jakieś zioła, czy może pogodzić się z tym, że starość, a co za tym idzie, śmierć, nie zawsze są aż tak piękne, oczywiście, jej przemijanie było cudowniejsze niż śmierć w paszczy psa, ale musiała borykać się z innym rodzajem bólu, takiego, który nie uszlachetniał w żadnym wypadku - najbardziej wstydziła się tego, co stało się rano, gdy po prostu nie utrzymała w ryzach pęcherza i posikała się na mech w legowisku, myślała, że spłonie ze wstydu, kiedy Czajka i Wilgotny pomagali jej się oporządzić, a przy okazji zajmowali się jej posłaniem, by było jej ciepło i wygodnie; właśnie wtedy zdecydowała, że musi wyjść - dotarło również do niej, że czas ucieka, nie wiedziała, ile zostało jej księżyców i chciała nacieszyć się jeszcze rodziną, właśnie dlatego wlekła się teraz u boku Chłodnego czując, że chętnie by pobiegała, ale nie mogła zamęczyć łap, przynajmniej dotarli aż nad granicę, do Czarnego Ogona.
- I co mi powiesz, jak się czujesz, podobają ci się nasze ziemie, dużo już ich widziałeś? A jak z Sokołem? Jest trudnym mistrzem, czy nie bardzo? Och, Chłodku, musisz mi tyle rzeczy opowiedzieć, tyle księżyców cię nie widziałam, że aż nie wiem o co pytać! Tak bardzo wydoroślałeś - powiedziała, gdy przysiadła na chwilę podziwiając okolicę, a jednocześnie biorąc nieco głębsze oddechy.

// Chłodek
[Obrazek: 4i9Eyy2.png]

[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
LVL 7 585 / 500
MedLVL 1 31 / 200
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#77
Wiedziałem, że moja mama jest już w podeszłym wieku, że sądny dzień zaczyna stąpać jej po piętach. Spędzanie z nią czasu było więc jednym z moich priorytetów od kiedy wróciłem do Klanu. Tak wiele mieliśmy do nadrobienia, że wątpiłem, byśmy byli w stanie wszystko sobie powiedzić. Niestety... Nie ważne jakbym się nie oszukiwał. Nie było mnie bardzo długo i okropnie tego żałowałem. Mimo to pocieszająca była myśl, że w ogóle odnalazłem Klan, że zdążyłem się jeszcze zobaczyć z moją matką, przeprosić ją i wyjaśnić jej wszystko, żeby nie myślała, że opuściłem ją celowo, że tego chciałem. Bo tak nie było. Miałem nadzieję, że przed nami jeszcze wiele rozmów, ale nie mogłem głupio wierzyć w to, mimo iż badzo bym chciał, że Krzykliwa Mewa będzie żyła wiecznie.
Zgodziłem się na wspólny spacer, choć z początku nie byłem pewien, czy powinna wychodzić, ale jeśli właśnie tego chciała, to nie mogłem jej odmówić. Szliśmy więc bok w bok, a ja rozglądałem się uważnie i nasłuchiwałem, żeby za wczasu wyczuć ewentualne niebezpieczeństwo. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby mojej matce się coś stało, byłem gotów ją bronić. Nie stchórzę już nigdy, przenigdy, bo to moje tchórzostwo zostało tak potwornie ukarane. Tak czy inaczej, usiadłem wraz z Mewą i wysłuchałem potoku jej pytań uśmiechając się lekko pod nosem i czekając, aż dokończy to co miała do powiedzenia. Na jej ostatnie słowa zerknąłem na nią jakby zawstydzonym wzrokiem, choć oczywiście udawałem.
- Oh, czuję sie dobrze jak chyba nigdy wcześniej. - odparłem z przekonaniem i nutą ekscytacji w głosie. - Bardzo podobają mi się nowe tereny Klanu, Sokoli Cień oprowadził mnie już właściwie wszędzie. Jest bardzo poważny, ale chyba go lubię. Mam nadzieję, że on mnie również, bo raczej się dogadujemy. Tak przynajmniej mi się wydaje. W każdym razie jest dobrym mistrzem. No i obóz również mi się podoba. Jest zupełnie inny, ale zdaje mi się też, że lepszy. Rozmawiałem też już z Czajką, Maślaczkiem i Lśniącą. - mówiłem, starając się zawrzeć w swojej wypowiedzi odpowiedzi na wszystkie pytania mojej matki. Westchnąłem, by nabrać trochę tchu, bo choć nie mówiłem szybko, to miałem sporo to wyłożenia. - Pytaj o co tylko chcesz, mamo. Sam nie wiem od czego zacząć, haha, tyleż widziałem, w tak wielu miejscach byłem... Myślałem, że już nigdy nie trafię do Klanu. - dodałem i uśmiechnąłem się do matki ciepło. Tak bardzo się cieszyłem, że mogłem na nią patrzeć i z nią rozmawiać. Mógłbym tak z nią gawędzić do samego wieczora, aż gardło mi ścierpnie. Mogłem nie mieć już na to tak wielu okazji, jakbym chciał.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#78
Czas, czas, czas, wszyscy zaczynali go już przeliczać, a Mewa właśnie przestawała, zegar w niej tykał i wiedziała, że odchodzi, w końcu każdy na tym świecie gdzieś wewnętrznie to przeczuwa, nawet jeśli to starość będzie próbowała porwać go na wieczność w inne miejsce, w inną rzeczywistość, nie dało się tego oszukać, a całe jej ciało szeptało jej powoli, że zaczyna się zużywać, że może nie doczekać Pory Młodych Liści, że może już podczas śniegów i mrozów Niebo zawoła ją do siebie – i podczas gdy cała jej rodzina patrzyła na nią z lękiem, bólem i nadzieją, że jeszcze księżyc z nimi pobędzie, ona tylko się uśmiechała zastanawiając się, jak to jest, czy pójdzie szybko, czy nie, czy na górze będzie czekało na nią legowisko, czy będzie musiała uwić je sobie sama z gwiezdnego pyłu, co wcale nie było taką złą perspektywą; życie miała dobre i piękne, widziała w nim więcej rzeczy niż niejeden inny kot, przeżyła wzloty i upadki, doświadczyła miłości i zostawiała po sobie ślad – w pamięci innych, w sercach innych, ale i również w ciałach innych, w końcu w Klanie Wichru żyły jej dzieci, a teraz wnuki i wierzyła, że pewnego dnia pojawią się także jej prawnuki, a potem kolejne i kolejne pokolenia, w których będzie mogła dopatrywać się siebie i Nieba.
- No i burczy, czy on nie umie mówić inaczej? – rzuciła nieco rozbawiona Krzykliwa, jakby to była najważniejsza cecha zastępcy, nie cokolwiek innego, ale mimo wszystko ucieszyła się, że kocur działa, że uczy jej syna, że stara się, by jego trening nie zatrzymał się w miejscu, czy coś podobnego, marzyła o tym, by uczestniczyć w ceremonii mianowania Chłodnego na wojownika, było to dla niej niesamowicie wręcz ważne, chociaż nie umiała nawet powiedzieć, z jakiego dokładnie powodu, w końcu najbardziej liczyło się to, że jej syn był w końcu w domu. – No i jak tam twoje siostry? I co myślisz o Lśniącej, bo ja czasami mam ochotę wytarmosić ją za uszy, tak dla zasady, żeby pamiętała, że ciągle jest na ziemi, a co! A co masz mi opowiedzieć, no wszystko, nie wiem, widziałeś coś ciekawszego niż Wielka Słona Woda? Byłeś na osiedlu? Bo ja kiedyś byłam, wiesz? A może widziałeś miejsca, jakie widział twój tata! Co najciekawszego robiłeś? – wyrzuciła z siebie jak zawsze z prędkością dobrego karabinu maszynowego, który niemalże terkocze z ekscytacji wysyłając w przeciwnika niepowstrzymane salwy nabojów, w przypadku zaś Mewy nabojów w postaci słów, jakie składały się w nieco chaotyczne zdania, nad którymi nie zawsze umiała i chciała zapanować.
[Obrazek: 4i9Eyy2.png]

[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
LVL 7 585 / 500
MedLVL 1 31 / 200
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#79
Zaśmiałem się na słowa matki, ponieważ rozbawiło mnie jej pytanie. Nie miałem oczywiście nic do mojego mistrza, nie ukrywam, że go lubiłem mimo tej tajemniczej, surowej aury jaką wokół siebie roztaczał. Mama trafnie zauważyła, że Sokoli Cień raczej zdawkowo poburkuje pod nosem, ale nie przeszkadzało mi to w nim. Każdy był inny, ale to nie znaczyło, że inny znaczy gorszy, zły czy nieciekawy. Poza tym był dobrym mistrzem, wiedział co robi, niewątpliwie miał ogrom doświadczenia w prowadzeniu treningów, no i ogólnie w byciu wojownikiem.
- Oh, wszystkie moje siostry worosły na mądre i piękne kotki. Zawilec wygląda i zachowuje się bardzo dorośle i chyba dobrze się trzyma. Czajka wygląda na szczęśliwą, dużo opowiedziała mi o swoich dzieciach. - odpowiedziałem z entuzjazmem i poruszyłem wąsami. - Hm, chodzi ci o to, że Lśniąca jest taka... no nie wiem, hehe, sztywna? Niemniej dobrze mi się z nią rozmawiało, jest bardzo ambitna i zdecydowana. - odparłem i uśmiechnąłem się promiennie do matki. Po kolejnej fali pytań, wydałem pomruk zastanowienia, próbując sobie przypomnieć wszystko, co widziałem, co najciekawszego robiłem, co zrobiło na mnie wrażenie. Nabrałem powietrza w płuca, by zacząć swoją opowieść.
- Oh, mamo, byłem w o wiele większym siedlisku łysych, niż osiedle! W tak zwanyn mieście. Można je porównać do wielkiego, szarego, śmierdzącego lasu, tylko że zamiast drzew, aż do nieba rosną budowle łysych, a hałas jest nieprawdopodobny! Roi się tam od ryczących potworów i krzyczących łysych, ciężko się połapać, wszystko tam przytłacza swoim ogromem. Spotkałem tam wiele kotów, prawdziwych opryszków żyjących na łasce łysych, a raczej tego co wyrzucają do śmietników, nie w wygodzie jak pieszczochy. Byłem też jednak w ładniejszych miejscach. Nie wiem, czy coś było tak oszałamiające jak Wielka Słona Woda, przyznaję, ale widziałem na przykład wielki wodospad, nad którym majaczyła - podobno - wieczna tęcza. Widziałem też jaskinie, ale zupełnie niepodobne do starego obozu... cieżkie do opisania! Ze sropami całymi w kolce, ze strumieniami, ze słonymi ścianami, z kolorowymi kamieniami... Widziałem też wielkie, zapierające dech w piersiach łąki ciągnące się po horyzont. Każdy mój dzień w zasadzie przynosił mi nowe widoki. Fistech nigdy się nie zatrzymywał. - powiedziałem i odetchnąłem głęboko, by nabrać tchu. - Hmm, ciekawe były na pewno wypady do siedlisk łysych. Było to niebezpieczne, ale ekscytujące zarazem. Poznałem tam wiele kotów, bardzo różnych. Samotników i pieszczochów. Koty żyjące w grupach podobnych do Klanów, ale na zupełnie innych zasadach. Raz trafiłem też do miejsca, gdzie łysi trzymają różne zwierzęta. Ale tak różne, że sobie nie wyobrażasz! Nie zobaczyłem wszystkich, bo teren był ogromny, a nas przepędzono. Widziałem jednak kolorowe ptaki, dziwaczne jelenie z ostrym porożem, pasiaste konie i kota podobnego do nas, ale znacznie większego, w niezwykłe cętki. Widziałem też wiele dziwacznych konstrukcji łysych, tak różnych... Raz jechałem też schowany w sianie na wozie ciągniętym przez konia! Było tego wiele... choć sam nie wiem, czy nie widziałem więcej złego, niż dobrego. - westchnąłem. - Widziałem wiele okropnych rzeczy... śmierć, choroby, zniszczenie, głupotę... wiele razy uciekałem przed psami, biłem się z samotnikami. Walczyłem z lisem, to on odgryzł mi kawałek ucha. Hmh, raz broniłem ranną Pestkę przed borsukiem. Tak wiele razy musiałem odmówić innym pomocy.. oh mamo, tak się cieszę, że odnalazłem Klan, że odnalazłem ciebie. To najlepsze, co mogło mnie spotkać. - zakończyłem, spoglądając na moją matkę ciepło i uśmiechnąłem się do niej troskliwie. Cieszyłem się, że mogłem z nią rozmawiać. Spędzać z nią czas. Głęboko doceniałem to, że trafiłem znów do Klanu, do mojej rodziny, do ciepłego, bezpiecznego legowiska.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#80
Mewa nie znała za dobrze kocura, ale nie zamierzała również jakoś się do niego zbliżać, bo nie mieli zbyt wiele wspólnego, na dokładkę gdzieś tam, pomimo wszystko, leżała pomiędzy nimi kość niezgody w postaci Bystrej, chociaż starsza zdawała sobie sprawę z tego, że mistrz właściwie nie jest w stanie wyplenić zła i głupoty ze swego podopiecznego, czego przykładem był Grad, to jednak odczuwała to nieco inaczej w stosunku do kocicy, która zabiła jej syna; dostrzegała jednak, że kocur jest dobrym wojownikiem, a skoro Chłodny nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń, zaś Malina ufała swojemu kuzynowi, to kocica mogła łaskawie skinąć na niego łbem i tyle, teraz zresztą najbardziej liczyło się dla niej to, by czarny jegomość wytrenował porządnie jej syna i pozwolił mu na zostanie wojownikiem.
- Sztywna? O, to ty jeszcze mało widziałeś, mam wrażenie, że ona to jednak czasem myśli, że jak zostanie medykiem, to już ma szacunek u wszystkich, wiesz, no i to mnie jednak martwi i nie wiem, czy rozmawiać o tym z Zawilec, czy nie, czy może jakoś inaczej do niej dotrzeć, jak myślisz? Może nie chce mnie słuchać, bo jestem jej babcią, a ja naprawdę chcę dla niej jak najlepiej! - zakomunikowała dość podekscytowana, bo to zagadnienie było dla niej jednak istotne, nie martwiła się aż tak o własne dzieci, jak o wnuki, bo dzieci były mimo wszystko dorosłe, chociaż teraz Chłodka słuchała z zapartym tchem nie chcąc aż wierzyć w te wszystkie jego opowieści, w to co widział, bo to aż nie mieściło jej się w głowie i co rusz dopytywała o to, czy o tamto starając się sobie to wizualizować, po czym ostatecznie stwierdziła - ale na całe szczęście nie na głos - że kiedy już odejdzie to po prostu obejrzy sobie to wszystko w postaci Gwiezdnej, bo to chyba nie było zabronione, a podróżować po świecie mogła zawsze z Niebem u boku, czyż nie?
- A ja myślałam, że ja miałam ciekawe życie, teraz widzę, że nie, a ty będziesz miał tyle do opowiadania własnym dzieciom, że to aż niesamowite, wiesz? O rany, widziałeś tak wiele rzeczy, że ja tylko mogę o nich pomarzyć, inne koty w Klanie na pewno też będą ciekawe tego, co widziałeś! Ale teraz ciesze się, że mam cię u boku i mogę się tobą cieszyć! A polubiłeś kogoś? Bo na pewno przybyło wiele kotów i teraz możesz z nimi spokojnie o wszystkim rozmawiać? A może twoi siostrzeńcy zamęczają cię pytaniami o ten daleki świat? - wyrzuciła z siebie kolejną paplaninę nie mogąc się za nic w świecie powstrzymać, ale była skłonna rozmawiać z synem aż do upadłego, by nacieszyć się nim za te wszystkie księżyce, kiedy nie miała go przy sobie, a było ich tak wiele, że nawet nie chciała liczyć.
[Obrazek: 4i9Eyy2.png]

[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
LVL 7 585 / 500
MedLVL 1 31 / 200
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#81
Wysłuchałem uważnie opinii matki na temat Lśniącej Sadzawki, co jakiś czas pomrukując i kiwając głową. Na pytanie mojej mamy zacisnąłem wargi w zastanowieniu, bo musiałem pomyśleć. Nie znałem jeszcze za dobrze mojej siostrzenicy, nie zauważyłem u niej jakiegoś poczucia wyższości czy czegoś w tym stylu. Dobre pierwsze wrażenie nie zawsze było jednak słuszne i pokazywało prawdziwe oblicze. Wierzyłem wiec mamie, która znała tu wszystkich pewnie na wylot i mogła powiedzieć o nich więcej prawdy.
- Oh, nie wątpię, że chcesz dla niej jak najlepiej. Może faktycznie porozmawiaj o tym z Zawilec, może jej bardziej posłucha? A może Lśniącej z wiekiem przejdzie takie podejście? Wiesz, doświadczy bardziej życia, będzie musiała zrozumieć, że musi leczyć innych czy ich lubi czy nie, i na odwrót. - odpowiedziałem, starając się jakoś pomóc mamie. Nie chciałem pozostać bierny w sprawach rodzinnych. Teraz, gdy wróciłem, musiałem o nich dbać, pomagać im, troszczyć się o nich. Chciałem to robić. Wysnułem więc swoją sugestię, by na końcu uśmiechnąć się do matki ciepło.
- Oh, własnym dzieciom? Hmm, a myślisz, że w Klanie jest jakaś odpowiednia dla mnie kandydatka? - spytałem z rozbawieniem po pierwszych słowach mamy i zaśmiałem się. Moje pytanie nie prosiło o konkretną odpowiedź i ranking kotek w Klanie, bo wysnułem je bardziej w ramach żartu, choć nie obraziłbym się, gdybym dowiedział się paru ciekawych rzeczy. No bo miałem już swoje księżyce, a musiałem wypełnić pustkę po Pestce. Nie chciałem być do końca życia samotny i bezdzietny, a czas leciał nieubłaganie wręcz i nim się obejrzę, może być już za późno. Więc tak naprawdę, w głębi serca ciekaw byłem, czy jeśli moja mama sugerowała mi przyszłe rodzicielstwo, to czy miała na myśli z kim konkretnie mógłbym je zrealizować. - Oh, chyba oddałbym te wszystkie widoki i przygody za to, by pozostać w Klanie... Aa, bardzo polubiłem Jodłową Igłę i Łabędzie Skrzydło, i Miętową Łapę, i Leszczynową Gałązkę, no w sumie każdy kogo dotychczas poznaję wydaje się być w porządku, albo to na razie tylko moje pierwsze wrażenia, hahaha! Moich siostrzeńców jeszcze wszystkich nie poznałem, ale i tak co chwilę muszę o sobie komuś opowiadać, czasem to mi w gardle już zasycha. - odpowiedziałem na pytania matki z entuzjazmem, spoglądając na nią z radością w oczach, rad z tego, że mogę z nią tak sobie gawędzić o wszystkim podczas powolnego spaceru, że mogę z nią spędzać czas sam na sam i kolekcjonować wyraziste, głębokie wspomnienia. - Też nie mogę się nacieszyć wami wszystkimi, mamo. - dodałem jeszcze z łagodnym uśmiechem i w geście troski przejechałem językiem po karku matki.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#82
- Mam nadzieję, że właśnie tak będzie, ale nie mogę się opierać tylko na tym, zresztą, może mnie nie chce słuchać, bo zawsze siedziałam nad nią i wami wszystkimi jak jakaś... no, jak ptaszysko na jajkach, więc może uważa, że nie mam racji, no albo uważa, że jestem już stara i co ja się tam znam! Ale porozmawiam z Zawilec, przynajmniej się postaram, albo może ty przemówisz Lśniącej do rozumu, w końcu masz całkiem świeże spojrzenie na sprawę - zakomunikowała spokojnie, jednocześnie spoglądając na syna, jakby zamierzała przekazać mu niemą prośbę o pomoc, w końcu był już dorosły, a na dokładkę nie kisił się przez wiele księżyców w ich własnym sobie, istniała więc szansa na to, że jeśli on potrząśnie za uszy swoją siostrzenicą to tej spadną z oczu klapki, to zawsze było coś, co można by uznać za znaczny plus całej tej sytuacji.
- Niech no ja pomyślę... Może Lawenda, ona jest taka radosna, czasami jak na nią patrzę, to wydaje mi się, że w jej wieku byłam dokładnie taka sama, no, albo Stokrotka, wiesz, uczyłam ją pływać, ha! Nie wszyscy są tacy ponurzy i gburowaci jak... niektórzy, no wiesz, ale pfeee, Leszczyna? Ona chyba ciągle jest na mnie śmiertelnie obrażona i chyba jej nie lubię, a przynajmniej mam wrażenie, że ona w ogóle nie chce, żebym istniała na tym świecie - odpowiedziała marszcząc lekko nos, do tej pory nie bardzo wiedziała, co kocica do niej ma, a ponieważ ta nigdy nie powiedziała tego na głos, to mewa nie miała żadnych szans na to, by jakoś logicznie zareagować na jej uwagi, by z nią porozmawiać, czy coś takiego, ale na pewno nie podobało jej się to, że kocica ma jakieś relacje z jej synem, przykro mi, ale nie, nie i jeszcze raz nie, tak samo jak nie zamierzała popierać idiotycznego zauroczenia Bladej, gdy ta wzdychała do Grada, co było skrajnie absurdalnym wyborem, ale Leszczyna nie była AŻ tak zła, chociaż na pewno znajdowała się gdzieś na szarym końcu listy lubianych przez Mewę kotów.
- I ciągle mamy jeszcze trochę czasu - dodała jeszcze przymykając rozbawiona oczy - tak, nie zamierzała tak szybko wybierać się na tamten świat.
[Obrazek: 4i9Eyy2.png]

[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
LVL 7 585 / 500
MedLVL 1 31 / 200
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#83
- Hm, może masz rację, pogadam z nią przy okazji. Życie czasem jednak wymusza zmianę w nastawieniu, sam to doskonale wiem, bo tak miałem, więc może jej ranga, gdy już ją obejmie na oczach Gwiezdnych, uświadomi jej to i owo. - odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do matki ciepło. Lśniąca nie wydawała mi się taka zadufana, ale cóż, kto nie lubi wypaść dobrze przy pierwszym wrażeniu! Nie wydawało mi się jednak, by udawała czy coś wymuszała, ale może fakt, że byłem jej nieznanym jeszcze wtedy członkiem rodziny sprawił, że potraktowała mnie bardzo indywidualnie. Kto wie.
Wysłuchałem uważnie wypowiedzi mojej rodzicielki na temat potencjalnych kandydatek dla mnie. Jak widać wzięła sobie moje pytanie do serca, ale oczywiście nie miałem żadnych obiekcji i słuchałem uważnie, analizując to co mówi. Była w tym Klanie chyba najdłużej ze wszystkich i na pewno wiedziała najwięcej o każdym jednym wichrzaku, więc jej sugestie mogą okazać się trafne. Kiwałem z uśmiechem głową, gdy mówiła o Lawendzie i Stokrotce, zaśmiałem się zaś z rozbawieniem gdy mówiła o Leszczynie, by następnie spojrzeć na nią z uniesionymi brwiami i dziarskim uśmieszkiem.
- Oh, nie przypuszczałem, że aż tak bardzo za sobą nie przepadacie. Za co jest obrażona? Ha, zauważyłem, że do uśmiechniętych i tryskających entuzjazmem nie należy, niemniej wydawało mi się, że jest w niej coś ciekawego... - odparłem, zerkając uważnie na mamę, po czym mruknąłem i poruszyłem wąsami w zastanowieniu. - A Stokrotka to ta rudo-biała córka Malinowej Gwiazdy, prawda? - dopytałem, skoro temat się już rozwinął. - Lawendę kojarzę, oh tak, ona wydaje się być pogodna. Hmm, to myślisz, żeby może zaprosić ją na wspólny patrol, czy coś? Bo zaczynanie od nocnego spaceru w świetle księżyca to chyba przesada? - spytałem z drżącym z rozbawienia głosem, po czym zaśmiałem się sam z siebie. Nie zamierzałem oczywiście robić czegoś takiego, oh nie, nie byłem aż tak szalenie śmiały, jedynie żartowałem. Niemniej ciekaw byłem, co na to wszystko odpowie moja matka, co mi zasugeruje, bo jej zdanie i opinia bardzo się dla mnie liczyły i nie zamierzałem sprawiać jej żadnego zawodu.
- Oh, no ja myślę! - odparłem z entuzjazmem i uśmiechnąłem się do matki. - Chcesz już powoli wracać? - spytałem z troską, bo może była już zmęczona tym długim spacerem. Przeszliśmy już kawałek drogi, a czekało nas jeszcze drugie tyle w drodze powrotnej.
[Obrazek: q7eOJho.png]

❱ reset myself ❰
and get back on track
i don't want this isolation
see the state I'm in now?
❄ ❅ ❄
LVL 2 125 / 150
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
7
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#84
Mewa uśmiechnęła się do syna dochodząc do wniosku, że ten mimo wszystko zrozumiał, o co jej chodziło i była mu wdzięczna za to, że jednak spróbuje porozmawiać ze swoją siostrzenicą, to zawsze było coś cennego, coś ważnego i Krzykliwa wychodziła z założenia, że być może Chłodny nie tylko wpłynie na Lśniącą, ale również spojrzy na nią pod nieco innym kątem niż jej babka, która przecież z całą pewnością nie była jednostką zupełnie nieomylna, a może i na pewne sprawy patrzyła już nieco inaczej, z perspektywy ponad stu księżycowego kota, co z pewnością nie ułatwiało jej nawiązywania więzi z najmłodszymi członkami swej rodziny, których mimo wszystko kochała i chciała o nich dbać najlepiej i najdłużej, jak to jest możliwe.
- Gdybym wiedziała, to bym się z nią dogadała, ale tak tylko zachowuje się jakby była obrażona i celuje nosem w niebo, poza tym jest strasznie poważna i nudna, ale w taki sposób, że nie da się z nią wytrzymać, bo nawet nie chce z tobą rozmawiać, no, w każdym razie według mnie za ciepły jesteś, żeby wiązać się z taką mroźną doliną - zakomunikowała na to potrząsając łbem, bo wcale nie podobał się jej ten pomysł, a gdy rzucił o spacerach w blasku księżyca spojrzała na niego w sposób zdecydowanie zaczepny, po czym wydęła nieco wargi, a jej ogon poruszył się w tempie sugerującym wielkie rozbawienie. - Kto wie? Z twoim tatą co prawda preferowaliśmy turlanie się w kwiatach, ale każdy jest inny! - zakomunikowała na to, potwierdzając jeszcze tożsamość Stokrotki i z rozbawieniem zastanawiając się, czy Chłodek jej posłucha i pójdzie szukać tych właśnie kotek, by przekonać się, czy jego amory mogą coś zdziałać, a przede wszystkim - czy jest chętny na takie amory, bo to też była rzecz wielce ważna, postanowiła jednak, że będzie co jakiś czas sprawdzała, co dzieje się w tej kwestii, bo obecnie sytuacja nieco ją nawet rozbawiła, a jednocześnie w pewnym sensie rozczuliła.
- E, nie, nie przesadzaj, aż tak zmęczona nie jestem! Poza tym potem i tak będę już siedziała na zadku w swoim legowisku, chcę się nacieszyć widokami! Ty pewnie ich aż tak bardzo nie podziwiasz, prawda?
[Obrazek: 4i9Eyy2.png]

[ you'll remember me when the west wind moves ]xxxxx
» upon the fields of barleyxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
» you can tell the sun in his jealous skyxxxxxxx
» when we walked in fields of g o l dxxxxxxxxxx
LVL 7 585 / 500
MedLVL 1 31 / 200
13
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#85
* * *
Improwizowane plany to te najlepsze! Albo najgorsze, zależy jak na to spojrzeć. Z pewnością miały większą szanse na dostarczenie niezapomnianych wspomnień, niż schludnie ułożony harmonogram, w którym nie ma miejsca na pomyłki. Dlatego też bez większego pomyślunku czy przygotowania, trójka terminatorów – w tym dwójka, która jeszcze dziś była kociakami – wydarła tuż po ceremonii czym prędzej na wycieczkę. Oczywiście zwyczajne wyściubienie nosa za obręby obozu było za mało! Ambitnym celem spaceru był Czarny Ogon – samiusieńka granica Klanu Wichru.
Buro-biały kocur nadał kierunek wyprawie, starając się dostosować tempo kroku do Porywistej i Raczej Łapy. Znając tą dwójkę wystarczy chwila i zacznie się dziki pościg, o to kto pierwszy dobiegnie do rzeki i zamoczy łapę w lodowatej wodzie! Iglasta Łapa był zwarty i gotowy, aby pognać razem z nimi. Zdążył już trochę spoważnieć odkąd opuścił kociarnie i chęci do brykania znacznie opadły, ale nie był jakimś starym prykiem, żeby nie umieć się bawić! Na razie szedł żwawym krokiem z wysoko uniesionym ogonem, szczerząc kiełki do kamratów. Mógłby poruszyć temat ceremonii, aleeee... Po co. Mieli fajniejsze zajęcie niż rozpamiętywanie krzyczącej żabki.
I will let you_d o w n
I will m a k e you hurt

I_w e a r_this crown of thorns
upon my_l i a r' s_c h a i r
full of broken thoughts
I_c a n n o t_repair

LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#86
Najlepsze, zdecydowanie improwizowane plany były NAJLEPSZE, nie było innej opcji. Świeżo mianowany rudo-biały kocurek po raz pierwszy w życiu przekroczył wyjście z obozu, tę magiczną granicę, po której… no, było w zasadzie tak samo, jak w obozie, to znaczy nie poczuł czegoś niesamowitego, powietrze nie było inne, pogoda też taka sama i w ogóle. Pomimo to towarzyszył mu pewien dreszczyk emocji i podekscytowanie, bo nie co dzień zostaje się terminatorem i ma się możliwość wyjścia z obozu po raz pierwszy. Pewnie wkrótce mu to już zbrzydnie, albo chociaż się przyzwyczai i nie będzie się tak cieszył, tego dnia jednak Porywista Łapa cały aż wibrował i od razu zaczął ciekawie kręcić łebkiem na boki. Szedł szybkim, energicznym krokiem, i już po chwili zaczął gadać:
– Igła, a to daleko? A tereny są duże? A… wiem! Możemy na coś zapolować? O, mam pomysł! Możemy się ŚCIGAĆ? – I, nie czekając nawet na odpowiedź, zerwał się w dziki bieg przed siebie, ciesząc się tą otwartą przestrzenią, która teraz leżała w zasięgu jego łapek. I co z tego, że było zimno, że padał śnieg, że będą go bolały łapy!
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#87
No i halo, no i cześć! Raczek rozglądała się dookoła z miną świadczącą o tym, że wszystko ją zadziwia, a jednocześnie chyba chciała pochłonąć całą okolicę na raz. Nie wiedziała gdzie dokładnie oczy podziać, co zrobić, czym się zająć, każdy szczegół okolicy wydawał się jej wspaniały i wręcz nie do opisania. Zdaje się nawet, że co chwilę wydawała z siebie odgłosy pełne zachwytu, jakieś głośne westchnięcia i nie wiadomo co jeszcze. Była jednak faktycznie jak młoda, narowista klacz, zdolna do tego, by w każdej chwili ruszyć przed siebie, by się nie zatrzymywać, by gnać. Pełna była niespożytej energii, na razie jednak odebrało jej wręcz mowę, teraz widziała, jak wiele rozciągają się przed nią możliwości, jak niesamowity jest świat poza obozem, który zamierzała zbadać, poznać, zagarnąć dla siebie, z którym chciała stać się jednością.
- Co tam jest? A te drzewa? Dokąd dokładnie idziemy? - wyrzuciła z siebie Raczek tonem zachwyconej uczennicy nim jeszcze zdołał się odezwać jej brat. Kiedy tylko Kijanka rzucił swój pomysł, kiedy tylko stwierdził, że najlepsze na świecie będą wyścigi, Raczek zaśmiała się i z miejsca ruszyła biegiem, pędem wręcz, a jej długie łapy niosły ją na przód jak szalone. Rzuciła głową, wydała z siebie głośny okrzyk radości. Przyspieszyła rozpędzając się niczym jakaś lokomotywa i wyglądało na to, że nic jej nie zatrzyma w miejscu.
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#88
Zaśmiał się w duchu widząc reakcje Porywistej i Raczej Łapy na to co znajdywało się poza obozem. Może nie było to zbyt imponujące, bo jakby nie spojrzeć – i tu i tam wyglądało podobnie. Z tą różnica, że tereny były trochę rozleglejsze i nie miały widocznego dookoła muru, zasłaniającego wszystko dookoła. Skupił swój wzrok na krótkowłosej odrobinę dłużej, bo ona bardziej od brata doceniała wszystkie nowości jakie się wokół niej znajdywały. Cieszyło go to, że jako jej kumpel został wybrany do tego pierwszego wyjścia i mógł na własne oczy zobaczyć jak to odbiera. Inaczej dowiedziałby się jedynie z opowieści, a to przecież nie to samo!
- Chciałaś iść nad Czarny Ogon, więc dokładnie tam zmierzamy! Do strumienia są nasze tereny, a za nią już niczyje - żeby później nie było, że jest niesłowny, o. - A te drzewa tam to Płaczące Wierzby i... Wysokie Drzewa, heh. Jak się pójdzie w drugą stronę to nie ma ich wcale – parsknął cicho, wypowiadając jakże wymyślną nazwę tereny znajdującego się najbliżej ich miejsca docelowego. Wysokie drzewa, tssk. Chętnie popisałby się większa znajomością terenów, ale nie poznał ich jeszcze tak dobrze. Zaledwie od niedawna zaczął polować, a granic wciąż nie poznał. O tej jednej wiedział, bo była charakterystyczna – odcięta linią wody.
- Kawałek, a tereny są całkiem spore. Obejście ich dookoła zajmuje jakieś pół dnia – odpowiedział również i Kijance, odwracając wzrok ku drugiemu z kociat Malinowej Gwiazdy. Czy raczej... spróbował odpowiedzieć, bo gdzieś w międzyczasie Porywista łapa postanowił udowodnić jak bardzo celne jest jego imię i zwyczajnie... zerwać się do biegu! Ohoho, nie myśl sobie, że Iglasta Łapa nie był na to przygotowany! Wystartował zaraz za nimi. Co prawda z lekkim opóźnieniem, bo zanim skończył mówić i zorientował się, że obu rudzielców już nie ma przy nim, zdążyło upłynąć kilka uderzeń serca. Chyba ich trochę przeceniał, a przynajmniej Raczek, która znajdowała się o dobrą długość ogona przed nim! Ciekawe jak im pójdzie slalom między drzewami, hm? Nie zależało mu na wygranej, ale nie miał zamiaru wywiesić białej flagi, ot tak! Ile sił w łapach gnał, próbując dogonić, a najlepiej wyprzedzić spuszczoną ze smyczy młodzież. Cała szczęście, że nie wybiegną za daleko. Co najwyżej któreś z nich wyląduje w strumyku – płytkim w dodatku, więc nie ma co się obawiać.
I will let you_d o w n
I will m a k e you hurt

I_w e a r_this crown of thorns
upon my_l i a r' s_c h a i r
full of broken thoughts
I_c a n n o t_repair

LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
9
Siła
S
10
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#89
Rozglądał się z wielką ciekawością po okolicy, w zasadzie nie zerkając na Igłę i Raczek, nawet jeżeli ich słuchał, o czym świadczyło zwrócone w ich stronę jedno ucho kocurka. W przeciwieństwie do swojej siostry przeżywał nowości w milczeniu, może to dlatego, że go nieco zatkało. Ta przestrzeń była niesamowita! I pomyśleć, że każdy kociak, w tym on i jego rodzeństwo, musiał przez sześć księżyców się kisić w obozie! Teraz tam Kijanka raczej za często nie zobaczą! O, a tam chyba wylądował jakiś ptaszek… a tam dalej było strasznie dużo drzew! I jeszcze Iglasta Łapa mówił, jakie mają nazwy, a w drugą stronę w ogóle nie było drzew w ogóle. Ktoś miał dziwny plan na te drzewa, skoro w jednym miejscu jest ich dużo, a w innym w ogóle. A tak w ogóle to PÓŁ DNIA na obejście dookoła całych terenów wydawało mu się strasznie długim czasem, co oznaczało, że tereny faktycznie były spore. Musiał koniecznie, jak najszybciej, zobaczyć WSZYSTKO!
Teraz jednak był szaleńczy bieg, do którego szybko dołączyła do niego siostra i starszy kolega. Nie zwracał za bardzo uwagi, w którą dokładnie stronę biegnie, ot, po prostu przed siebie, ale gdy Iglasta Łapa zdołał go wyprzedzić, odpaliły mu się w głowie dwie lampki: jedna, że ten wie, gdzie iść, więc trzeba biec w tym samym kierunku, a druga… że trzeba z nim WYGRAĆ! Znaczy i tak zamierzał wygrać ten wyścig, ale fakt, że ktoś go wyprzedził, okazał się jeszcze bardziej motywujący i napędzający go do działania. Zwłaszcza, że Racza Łapa też zaraz go wyprzedziła, na co już Kijanka nieco się oburzył w środku, ale koniec końców po prostu przyspieszył, dysząc ciężko. Chyba jednak nie był jednym z tych typowych, długonogich Wichrzaków, którzy bieganie mieli we krwi! Co prawda był wysoki, ale do nazwania go szybkim w porównaniu do starszych kotów było mu bardzo daleko.
LVL 5 260 / 400
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
13
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
#90
Raczek, w przeciwieństwie do Kijanki, uwielbiała paplać i zadawać miliony pytań, które akurat przychodziły jej do głowy, a to, że przy okazji wydawała z siebie ochy i achy, że patrzyła wszędzie dookoła błyszczącymi ślepiami, to już tylko i wyłącznie skutki uboczne tego, jaka była. Uszy niemalże jej latały dookoła głowy jak śmigła helikoptera, tak bardzo chciała wszystko usłyszeć, a gdy Igła zaczął im opowiadać o okolicznych terenach, jej głowa zaczęła latać na sprężynie, bo dokładnie WSZYSTKO musiała zobaczyć i obejrzeć, powtarzała również wymieniane przez niego nazwy, a gdy powiedział, ile potrzeba czasu, żeby przejść ich tereny, aż ją zatkało i przez chwilę córka Maliny i Fiołka nie mówiła nic, jedynie patrzyła na starszego kolegę oczami wielkości co najmniej pięciozłotówek, jeśli nie większymi.
- Ale heca! - rzuciła w końcu oszołomiona takimi możliwościami, jakie się teraz przed nią otwierały, gdy miała tyle czasu i tyle możliwości, kiedy mogła zobaczyć dokładnie wszystko i pewnie spędzi na tym większość swojego życia. - A ty je wszystkie widziałeś? - wydusiła jeszcze nim rozpoczął się szaleńczy wyścig.
Raczek była typowym Wichrzakiem z legend. Wysokim, patykowatym i długołapym, co teraz dawało o sobie znać, gdy rozpędzała się niczym koń wyścigowy, a jej uszy przylgnęły płasko do czaszki, gdy gnała na przód nie mogąc się w ogóle powstrzymać. Była szybka, a obiecywała sobie, że będzie jeszcze, jeszcze szybsza, teraz czuła, jakie to niesamowicie fajne móc biec i biec, a przed tobą nie ma nic, co cię zatrzyma! W obozie była ciasnota, ale tutaj! Tutaj młoda miała nowe, niesamowite możliwości, które ograniczała jedynie woda... W którą Raczek z fasonem wleciała, skoczyła jak oparzona do góry, bo Czarny Ogon okazał się zimny i za chwilę zaczęła krzyczeć coś mało zrozumiałego.
- Rany, o rany, rany! Ja nie mogę!
[Obrazek: dbthxix-e21024e2-27f4-4dce-b9e9-be74aeb73599.png]
She's gonna' come to her own conclusion
Right w h e n you t h i n k you know what to say
Someone comes along and shows you a brand new way
She said I want something that I want
Something that I tell myself I need
Something that I want
And I need everything I see
LVL 4 5 / 300
MedLVL 0 0 / 100
8
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości