Logo Artemidy
Czarny Ogon - wschód
Nie chodziło o ceremonię. Nie chodziło o praktycznie cokolwiek związanego z Imbirowym Pyłem, nie aż tak bardzo przynajmniej, jak by się to mogło innym wydawać. Tym, o co, a raczej o kogo się to wszystko rozchodziło był syn Zawilcowej Skórki i fakt, że po raz kolejny, chociaż dowody były jasne i chociaż jego udział był w tej sytuacji w pełni oczywisty, chociaż był potwierdzony przez kilka kotów, to Malinowa Gwiazda nadal pobłażała mu i wspierała go w tym wszystkim, co zrobił.
- Dlaczego wy... myślisz, że chodzi o ciebie - powiedziałam cicho, nie mając zbytnio siły na to, aby się odezwać. Łapy ciągnęły mnie w dół, powietrze przyciągało mnie do ziemi swoim ciężarem... ale ja nie chciałam na niej pozostać. A już z całą pewnością nie chciałam z kimkolwiek rozmawiać o wszystkim tym, co się działo. Przecież i tak nikogo to nie obchodziło, a mi nie zależało na cudzej litości...
W końcu podniosłam się na łapach i, bardzo powoli z resztą, zgarbiona spróbowałam oddalić się od Imbirowego Pyłu, od klanu i od wszystkich, którzy mogli z czystej uprzejmości uznać, że ze mną porozmawiają. Nie chciałam być dla nich ciężarem.

z/t ?
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na jego pysku pojawiło się..niezrozumienie. Skoro nie potwierdziła mu jasno, że to o niego chodzi, bądź też nie, to..oznaczało to, że jest coś innego na rzeczy? Dlaczego nie chciała mu tego powiedzieć prosto w twarz. Przecież. uh. Przez ostatnie księżyce mocno trzymali się razem, wyrażali swoje opinie o Malinowej Gwieździe i jak najbardziej oboje, chcieli pozbyć się Ikrzącej Łapy, chcąc wyznaczyć mu kare, której był godzien swoim zachowaniem. A potem? Cóż, patrzył jak kocica odchodzi dalej i bijąc się z myślami czy za nią pójść, spróbować to jeszcze wszystko wyjaśnić, czy zostawić ją w spokoju, ostatecznie skłonił się bardziej ku pierwszej możliwości. Równie wolno co córka Jodłowej Igły poderwał się na równe łapy, aż w końcu żwawszym krokiem stanął naprzeciwko niej, patrząc jednocześnie zaciekawionym, a jednocześnie zmartwionym wzrokiem.
- Zaczekaj. Skąd mam wiedzieć, skolo nie chcesz mi tego powiedzieć? Przecież, jeszcze nie dawno mówiliśmy sobie wszystko, dlaczego dzisiaj mówisz, że mam sobie pójść? Nigdy wcześniej nie powiedziałaś takiego czegoś w moją stronę. Coś cię trapi, widze to i nawet nie próbuj zaprzeczać. - i, mimo że mogłoby się wydawać, że Imbirowy Pył miała jakieś pretensje do Gąski, że nie chce mu nic powiedzieć, to ich nie miał. Chciał wiedzieć jedyne, co siedzi w głowie jego przyjaciółki. Tyle. Czy znowu chodzi jej o Iskrę? Możliwe, czy o Malinowa Gwiazdę? Możliwe, czy o kogoś zupełnie innego, kto sprawił jej przykrość? Możliwe, tylko niech wreszcie coś więcej powie, a podopieczny Lnianego Futerka, przecież może ją wysłuchać, jakoś pomóc. Jest jej przyjacielem, a przyjaciołom można powiedzieć wszystko. - To jak...powiesz mi, co sie stało?

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Szłam przed siebie, garbiąc się niemiłosiernie. Niegdyś nie pozwoliła bym sobie zapewnie na taką postawę, teraz jednak wiedziałam, że to, co zrobię, nie ma zupełnie żadnego znaczenia. Niezależnie od tego, jak postępowałam, i tak wisiały nade mną czarne chmury, ja zaś miałam... dość. Dość chmur, dość pytań, dość tego, że ci przepełnieni złem właśnie osiągali sukces, zostawali wojownikami, czy też pozostawali w stanie bezkarności. Dość. Moja siostra nienawidząca medyczki i jednocześnie się u niej z resztą lecząca, nienawidząca dużej części klanu została wojowniczką i kształci kolejne pokolenia, jednocześnie ponownie manipulując Miętowym Pąkiem, Wronia Łapa, który rozważał opuszczenie klanu by stać się rzeczniakiem stał się Wronim Sercem... ale to nie miało żadnego znaczenia w porównaniu z tym, co działo się między Malinową Gwiazdą, Kukułczą Łapą i synem Zawilcowej Skórki.
- Nie mogę już... dłużej - powiedziałam tylko, mając wrażenie, że każde kolejne słowo odbiera mi chęci do istnienia w świecie, w którym piękna Malinowa Gwiazda okazała się skrycie wspierać zło i pomagać tym, którzy je czynili, w którym swoimi kłamstwami obiecywała bezpieczeństwo i sprawiedliwość, jednocześnie, pomimo świadków ignorując fakt, że syn Zawilcowej Skórki po raz kolejny próbował kogoś skrzywdzić - zwłaszcza, że tym razem się mu udało.
- Nic - usiadłam ciężko, zwieszając jedynie nieco głowę. Nie mogłam już tak dłużej. Nie mogłam patrzeć na to, że mimo zapewnień, że wszystko stanie się lepsze, działo się... to.
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oglądanie Gąski w takim stanie, nie należało do żadnej przyjemność. Widział jak się męczy we własnym ciele, jak nie może znieść tego, co dzieje się naokoło, ale...co on mógł z tym zrobić? Słowa pocieszenia, że o, wszystko będzie lepsze, już nie miały tak silnego znaczenia, jak kiedyś. Był zwykłymi, pustymi słowami na chwilowe pocieszenie. Chciałby, naprawdę chciałby ujrzeć jeszcze raz, te wesołą Gęsią Łapę, którą spotkał kiedyś na Ziołowym Wzgórzu, ale teraz nie miał jak. Dopóki syn Zawilcowej Skórki żył, żaden z nich nie mógł być bezpieczny, a w szczególności córka Jodłowej Igły. I...jakie to było życie przepełnione lęku i strachu? Żadne.
Milczał w przypadku pierwszej kwestii, jak i drugiej. Po prostu nie wiedział jak ma jeszcze podnieść, choć odrobinę złocistofutrą na duchu. Nie dało się . Zwiesił więc jedynie łeb na dół. Może faktycznie powinien ją zostawić na chwilę samą? Dać jej czas? Ale przecież obiecał, że będzie przy niej, w każdym momencie. Czuł się bezsilny. Czuł, że każdy kolejny dzień jest jednym wielkim ciężarem, zarazem dla niego, jak i jego przyjaciółki. Czy taki los zesłał na nich Gwiezdny Klan? Czy oni naprawdę byli tak okrutni, że...chcieli oglądać zrozpaczone i zdesperowane koty? Tego właśnie chcieli?
-Wiem...ja...też czuje, że to wszystko mnie przelasta, lecz pamiętaj, że mamy jeszcze siebie. To jest jedyna rzecz, o której nie możesz zapomnieć. - dodał, wzdychając na koniec ciężko po czym, cóż...pytając się, czy kocica idzie z nim, wrócił do obozu z albo bez Gąski. Miał wrażenie, że...nie miał już o czym rozmawiać z terminatorką.

[zt]

Fallen in too deep
I can’t see what’s in front of me
I’m so far out of reach
Broke me piece by piece
Told me that you would never leave
Why did I believe?


Will I ever make it out?
Tell me what I gotta do now?
Am I going to see tomorrow?
Can’t swallow this sorrow
LVL 3 155 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
8
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Tak. Gwiezdni byli okrutni. Nałożyli na Imbirka klątwę tylko dlatego, że bronił zgwałconej kotki; twierdzili, że gwałt był przeznaczeniem Kukułczej Łapy, a koty, które się temu sprzeciwiały, miały w tej chwili futra nadpalone od uderzenia pioruna. Pozwalali umierać kociętom, praktycznie nie ingerowali w życie kotów, gdy to było potrzebne. Żaden Gwiezdny nie uchronił jej przed próbami Syna Zawilcowej Skórki, żaden nie powiedział nikomu prawdy, potwierdzając jej wersję wydarzeń. Zamiast tego bronili gwałciciela. Nie protestowali, kiedy jej przepełniona nienawiścią siostra otrzymała rangę wojowniczki. Odnosiła szczere wrażenie, że tak na prawdę Gwiezdni wcale nie byli dobrzy. Byli źli, a ich wizerunek jako dobrych, wspaniałomyślnych przodków zdawał się utrzymywać tylko i wyłącznie ze względu na to, że jako tacy byli przedstawiani.
Na słowa burego westchnęła jedynie, czując, że ta rozmowa przerasta ją niemal równie mocno, jak konieczność istnienia. Zgarbiła się w miejscu, nie mając pojęcia, co powinna zrobić i pozwoliła Imbirkowi odejść. Prawda była taka, że jej towarzystwo zapewne i tak go męczyło. Była dla niego ciężarem a... nie chciała. Póki co... wolała zostać tutaj.

z/t
LVL 3 0 / 200
MedLVL 0 0 / 100
12
Siła
S
13
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
3
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxPoranne promienie słońca stanowiły miły kontrast do unoszącej się w powietrzu rześkości, jaką pozostawiła po sobie noc. Grzały grzbiet i nie pozwalały przesadnie skupiać się na mokrych łapach, które zdążyły już do reszty przesiąknąć pokrywającą trawę rosą. Dla Żaby była to zdecydowanie ulubiona część jego codziennej rutyny, spacer o brzasku nad Czarny Ogon. Nigdy nie przyznałby się, że to dzięki swojemu pożalcie-się-gwiezdni Mistrzowi polubił wczesne wstawanie i nawet skrócił czas swojej toalety, żeby tylko zdążyć dotrzeć do celu zanim słońce zawiśnie wysoko na horyzoncie. Woda w tym miejscu smakowała dużo lepiej niż spijana z mchu wilgoć, do tego mógł poświęcić długie minuty na podziwianie w płynącym strumieniu swojego odbicia i kolejnym już tego dnia układaniu niezmiennie nienagannej fryzury. Zanim ruszy do drogi powrotnej, w trakcie której zbierze nowy bukiet kwiatów do swojego legowiska, rozmyślał również nad tym, czy nie czuje w kościach fali zbliżającej się migreny, która pozwoliłaby mu iść poumierać do lecznicy. W końcu lubił być w centrum uwagi, a zwykle właśnie wtedy znalazł się ktoś gotowy zajojczeć nad losem młodego syna Przywódczyni.
xxxNie inaczej było i tym razem. Zaspokoiwszy pierwsze pragnienie i przylizawszy futro, Żaba zamyślił się spoglądając na zabarwioną porannym blaskiem wodę.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pomimo tego, że nie miał na dzisiejszy poranek zaplanowanego żadnego treningu trudno było mu usiedzieć na tyłku w obozie, a co dopiero mówić o spaniu trochę dłużej niż tylko do świtu. Nie miał dziś umówionego spotkania z żadnym terminatorem, dopiero w porze górowania słońca miał się spotkać z Mokrą Łapą dlatego mógł na spokojnie zająć się sobą. Ostatnio nieco podupadł na zdrowiu i łatwiej było mu o złapanie kataru, dlatego też zamierzał zastosować się do rady martwiącej się o niego Krokusowej Łąki i trochę zwolnił tempo. Jego terminatorzy nie byli na wyścigach, on sam nie był chartem wyścigowym. Mógł zwolnić, bo jak tak dalej pójdzie i będzie się zaharowywał to nie dożyje emerytury, bo zejdzie na zawał zanim wybije mu setka.
Z tego powodu zdecydował się wybrać na spacer. Nie planował konkretnie wycieczki nad Czarny Ogon, jednak w połowie drogi podchwycił świeży trop syna; oznaczało to, że musiał być w pobliżu, jednak nie czuł nigdzie towarzyszącej mu woni jego mistrza, dlatego nie mógł ignorować tej wielkiej, czerwonej flagi. Żabia Łapa był dorosły, owszem, jednak tak długo jak był terminatorem Fiołkowy Świt nie mógł być pewien co do tego, czy aby na pewno posiada wszystkie umiejętności, jakich wymaga się od wojowników by mogli samodzielnie opuszczać obóz.
- Dzień dobry - przywitał się przyjaźnie, nie zamierzając od razu naskakiwać na syna. Uniesiony w górę ogon i łagodny uśmiech na pysku Fiołkowego Świtu jasno wskazywały na pokojowe zamiary, o ile w ogóle ktokolwiek mógł myśleć, że byłby zdolny do niepokojowych zamiarów. Podszedł do syna i przyjaźnie dotknął nosem jego ucha, powstrzymując się przed polizaniem go po policzku tylko po to, żeby usłyszeć oburzone "weź się, tato!".
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxŻabia Łapa posiadał wiele umiejętności, pozwalających mu samodzielnie opuszczać obóz. Bogaty język, który potrafił zawstydzić i zniechęcić niejednego zadawania pytań o cel jego wyprawy, jak i wspaniały dar pozwalający mu zmieniać temat na wygodniejszy, by w końcu rozmówca zapomniał, co tak naprawdę chciał. Czy którakolwiek z nich pomogłaby mu w starciu z drapieżnikiem? Zapewne nie, ale nadęty do granic możliwości kocurek był pewny, że zeżarcie przez jakiegoś borsuka, czy innego lisa nie przytrafi się synowi Gwiazdy i tak Wspaniałego wojownika jakim był jego ojciec. A jak o wilku mowa, głos Fiołkowego Świtu sprawił, że Żaba wzdrygnął się zaskoczony czyjąś obecnością.
xxx- Och, Ojcze... Witaj i wybacz mi proszę mą reakcję, ale zaprawdę nie spodziewałem się nikogo - powiedział obdarzając rodzica lekkim uśmiechem i nie protestując, gdy ten w ramach powitania dotknął ucha syna. To było... no cóż miłe, mimo to ton jego głosu pozostał oficjalny. Jak zawsze. - Odważę się stwierdzić, że rzadko kto zapuszcza się tu o tej porze, tracąc przy tym tak wiele - westchnął nieco teatralnie. - Czarny Ogon wygląda pysznie, skąpany porannym blaskiem, czyżbyś i ty zdecydował się zobaczyć dziś to widowisko? - Zagadnął.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Na język cisnęło mu się wiele słów, mniej lub bardziej przyjemnych. Zamiast tego jednak wolał jedynie unieść lewą brew.
- Lepiej ja niż lis czy borsuk - stwierdził prosto, jednocześnie bardzo uparcie pijąc do tego, że żaden drapieżnik nie tykałby go lekko w uszko, tylko by je odgryzł, najlepiej z kawałkiem głowy. Mógłby od razu przejść do suszenia mu głowy, ale zamiast tego uznał, że może dać się wciągnąć w rozmowę pełną miłych i nieraz trudnych słów. Usiadł, a jego ogon luźno owinął się wokół jego łap.
- Mhm - mruknął potakująco i pochylił głowę, by spojrzeć na wąską strugę wody jaką był Czarny Ogon. Woda zawsze była ładna, zawsze światło pięknie się od niej odbijało. - Jest pięknie... chociaż cały czas tęsknię nad widokiem wschodu słońca nad Słoną Wodą na starych ziemiach. Kiedyś codziennie wychodziłem na skałę przed obozem, żeby móc go oglądać - powiedział unosząc głowę i odwracając wzrok na syna. Był ciekaw, czy w ogóle wiedział coś na temat starych ziem które zajmowały dawniej klany, przed pojawieniem się tutaj.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxKocurek mógłby wytłumaczyć ojcu swój punkt widzenia, wyciągnąć argumenty o tym, że nigdy jeszcze żadnego drapieżnika nawet nie widział, a pewnie jakby zobaczył, to ten czmychnąłby przed Żabą na sam jego olśniewający widok, ale mógł też przemilczeć ową wzmiankę. Wybrał drugą opcję, tym bardziej, że sam Fiołek usiadł obok niego, na co Żaba postawił na baczność uszy i postarał się wyprostować jeszcze trochę bardziej, coby zamaskować sporą różnicę wzrostu między nimi.
xxx- Nie wiedziałem, że lubisz wschody słońca, ojcze - odparł, a na jego pyszczku pojawił się ponownie lekki uśmiech, podczas gdy zielone ślepia przyglądały się profilowi Wojownika.
xxxNiewiele miał okazji do rozmów z rodzicem, bo i ich terminarze jakoś się nie zgrywały. Fiołek miał zawsze sporo obowiązków na głowie, a Żaba... no cóż, regularne odwiedziny lecznicy też zabierały sporo czasu. Może właśnie przez to do tej pory nie odkrył, że mogą łączyć ich jakieś zainteresowania, czy preferencje, a taka możliwość była miłym uczuciem.
xxx- Zostało mi powiedziane, że Wielka Słona Woda nie miała końca, sięgała aż po horyzont - przypomniał sobie jedną z dziecięcych opowieści. - Czy tam właśnie kończył się świat, ojcze? - Zagadnął, może nieco naiwnie, jednak nie mając wielkiego wyobrażenia o tym co innego mogło to oznaczać.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Musiał być jakiś powód, dla którego zostałem Świtem - odpowiedział śmiejąc się bezgłośnie, po czym wzruszył lekko barkami. Wschodzące słońce, które barwiło czasami niebo i chmury na delikatny, różowo-fioletowy kolor było ulubionym widokiem Kruczego Ogona, który nadawał mu to imię. Poruszył wąsami gdy zorientował się, że znów dryfował myślami w niewłaściwym kierunku, wspominając niewłaściwe koty. Teraz nie było sensu by o tym myślał.
- Tak, ciągnęła się daleko, zdawała się nie mieć końca. Co noc tonęło w niej słońce, by następnie znów pojawić się po przeciwnej stronie, unosząc się nad lasem - przyznał uśmiechając się do swoich wspomnień. - Mieliśmy najlepszy widok na Słoną Wodę, mieszkaliśmy stromym wzgórzu, które kończyło się klifem, ale nawet z jego szczytu nie dało się dostrzec drugiego krańca Słonej Wody - gdy mówił miał wrażenie, że znów czuł chłodny, słony wiatr na swojej mordce. - Ale dwunogi potrafili przepływać dalej i niknąć tam, gdzie Słona Woda stykała się z niebem. Nie wpław, bo Słona Woda była zbyt wzburzona by to zrobić, ale na swoich "łodziach", to znaczy konstrukcjach, które przypominały pustą łupinę orzecha i które unosiły się na wodzie. Jedna taka porzucona przez dwunogów łódź była miejscem zgromadzeń na starych ziemiach - powiedział zastanawiając się, czy była szansa na to, by jeszcze kiedyś zobaczyć łódź. Ta, na której odbywały się zgromadzenia nie była duża. Być może była szansa, że jakiś dwunóg kiedyś porzuci kolejną łódź, tym razem w okolicy Topiołków? A może już jedna tam jest, ukryta wśród turzycy i wodnych pałek? Być może będzie musiał się kiedyś udać w tamte okolice by to sprawdzić.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxCóż etymologia imienia ojca, była Żabie obcą, podobnie jak i większość faktów z jego życia. Nie rozmawiali w końcu często, chociaż sam rudzielec nie był pewny co było tego powodem. Może po prostu brak okazji, albo nadwątlone więzi, wczesną chorobą kocurka.
xxx- Więc poprzedni Przywódca musiał znać cię dość dobrze ojdcze - zauważył zadowolony, nie zdając sobie jednak sprawy jak dobrze. Skoro jego imię nie było jedynie przypadkowym zlepkiem członów, może jego ojciec przyjaźnił się z Gwiazdą Klanu, zanim jego partnerka sama nią została. - To musiał być doprawdy pyszny widok - odparł spoglądając na nowo w powoli płynący Czarny Ogon, starając wyobrazić sobie miejsce opisane przez Fiołka. Ich nowe tereny, chociaż jedynie znane młodzikowi, wydawały się brutalnie zwykłe i nieciekawe w porównaniu do klifu, pod którym rozpościerała się niekończąca, pochłaniające wieczorne słońce słona woda. I te całe wytwory dwunogów, które potrafiły unosić się po jej powierzchni! Rozejrzał się, jakby w nadziei, że znajdzie któryś z nich tuż obok nich.
xxx- A kwiaty? - Wyrwało mu się nagle z pyszczka. - Czy na starych terenach również rosło ich tak wiele, jak tu? - Zagadnął zaciekawiony, czy chociaż w tym ich nowe miejsce zamieszkanie przewyższało to poprzednie.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W porę ugryzł się w język nim nieostrożnie powiedział więcej, niż powinien.
- Był moim przyjacielem - odpowiedział w końcu, chociaż słowa te trudno przechodziły mu przez gardło. Uśmiechnął się, jednak był to uśmiech smutny i bardzo gorzki, dlatego też szybko zmył się z pyska starszego wojownika. Na komentarz odnośnie Słonej Wody pokiwał głową, jednak nie dodał już niczego od siebie.
- Było ich mało, rosły głównie u stóp Wietrznego Stoku. Najwięcej było stokrotek, zakrywały tam prawie całą trawę - powiedział po chwili namysłu próbując przypomnieć sobie w jaki sposób wyglądały tereny Klanu Wichru i gdzie znajdowały się jakie rośliny. Mało miejsc było charakterystycznych, większość to były łąki na zboczu i nic poza tym. - No i były krzewy róż, które rosły pod skalną półką po której wchodziło się do obozu. Gdy obóz runął założyliśmy nowy, bardzo mały obóz właśnie tam, bo cała reszta terenów to były łąki. To było coś zupełnie nowego. Klan Wichru od wielu pokoleń żył w jaskiniach, nie tylko nad Słoną Wodą, ale nawet i wcześniej, na terenach które klany zajmowały przed nimi - dodał, a opowieść o starych ziemiach klanu snuła się sama. Nie musiał o tym myśleć, bo kolejne rozdziały historii klanu przychodziły tak, o, zupełnie bezwiednie. Nie pamiętał już nawet kto mówił mu o ziemiach, które były przed ziemiami nad Słoną Wodą i jak długo klany żyły w tamtym miejscu... ale w pewnym sensie świadomość tego, że klanu zmieniały już kiedyś swoje tereny była dla niego bardzo pocieszająca w momencie, gdy szli w nieznane porzucając za sobą wszystko to, co znali do tej pory.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
xxxPrzyjacielem! Ha, nie tylko miał przodków na wysokich pozycjach, ale też jego ojciec przyjaźnił się z byłą Gwiazdą Klanu. Już chciał się nadąć z zadowolenia, kiedy kątem oka zauważył dziwny, imitujący uśmiech grymas na pysku Fiołkowego Świtu. Jakby to o czym mówił... sprawiało mu ból. Zmarszczył czoło i mimo wrodzonej ciekawości nie potrafił pociągnąć tego tematu. Zamilkł słuchając opowieści o kwiatach, utracie domu i historii, o której nie miał pojęcia.
xxx- Nie mam chyba wystarczająco bujnej wyobraźni, by potrafić myśleć o opuszczenia tego miejsca – stwierdził zamyślonym głosem. Nigdy tak naprawdę nie zaprzątał sobie głowy tym co znaczy dla niego Klan. Życie w nim było sprawą oczywistą, w końcu urodził się jako jego członek, jednak teraz, słuchając o stracie i migracji, po raz pierwszy zdał sobie sprawę, jak bardzo przywiązany był do tych ziem, do ich obozu i zamieszkującego go kotów (nawet jeżeli większą ich część uważał, za niegodny plebs). – Ojcze – zagadnął spoglądając ponownie na pysk Fiołka, wracając myślami do jego słów. – Czy ci przodkowie, o których mówisz byli tymi, którzy stworzyli Klan? – Cóż Lśniąca Sadzawka, z którą spędził większość swego dzieciństwa nie była tym rodzajem kociej cioci, która opowiadała na dobranoc bajeczki o powstaniu ich społeczności, prawda? Fiołek wydawał się być za to kompendium wiedzy na ten temat i tylko szkoda, że niewielki płaz dopiero teraz mógł to docenić.
[Obrazek: tJxmtKK.png]
LVL 2 15 / 150
MedLVL 0 0 / 100
4
Siła
S
7
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Doceniał to, że Żabia Łapa nie ciągnął tego tematu. Pomimo upływu czasu mówienie o tym było mniej bolesne, ale wciąż nie oznaczało to, że było to zadanie proste. Nie było łatwo tak po prostu odciąć się od pewnych uczuć i emocji związanych z tymi, których kochało się najbardziej i którzy zranili najmocniej.
- Stworzenie klanów miało miejsce tak dawno temu, że nawet Gwiezdni nie pamiętają już, czy była to prawda, czy może tylko legenda - odparł po chwili namysłu. Historia była przekazywana ustnie z pokolenia na pokolenie, w niektórych klanach tradycja przekazywania jej niemalże całkowicie zanikła. Trudno było dociec, czy wszystkie te koty istniały naprawdę, czy powstanie klanów rzeczywiście wyglądało w ten sposób. - Gdy musieliśmy odnaleźć nowe ziemie Gwiezdni powiedzieli, że gdy ruszymy oni pójdą za nami. Nie prowadzili nas, a jedynie poszli naszym śladem, więc być może część z nich pozostała nad Słoną Wodą i tak samo część zostawała w każdym kolejnym miejscu, które zamieszkiwały klany, bo chociaż ja wiem tylko o dwóch zmianach ziem, to na pewno miały one miejsce wiele razy - w końcu klany istnieją już od tak wielu obiegów pór.
قالوا: تموت بها حبـاًً؟ قلـت: ألا آذكروها علـى قبـري لتحيينـي
they asked: "do you love her to death?"
I said "speak
of her over my grave and
watch
how she brings me back to l i f e"
LVL 8 530 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
18
Zręczność
Zr
16
Szybkość
Sz
9
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości