Logo Artemidy
Czarny Ogon - centrum
Mimo, że Zimno, jedyna córka Olchowego Szeptu, obecnie nie widziała żadnego sensu w słowach swojego ojca, to królewicz, cóż, jak można było się łatwo domyślić, wręcz przeciwnie. W tym momencie żarliwie był przekonany o własnej racji i zwyczajnie widział to dokładnie tak, jak powiedział. Uniósł w niezadowoleniu brwi, słysząc ten cichy śmiech. Czy naprawdę było w tym cokolwiek zabawnego? Nabrał głęboki wdech przez swoje ceglastoczerwone nozdrza i po raz kolejny trzepnął puszystym, długim ogonem na boki. Kąsająca była podobna do niego, ale stąpała po cienkim lodzie, próbując ponownie przekroczyć granicę.
- Nie sssądzę. Poza tym, jessst dla wasss najlepszą matką, jaką moglibyście mieć w tym klanie i najlepiej by było, jakbyś to w końcu zauważyła - odpowiedział szorstko swojej córce. Czy Olchowy Szept naprawdę nie kochał Ciemnej Toni? Sprawa była trochę bardziej skomplikowana niż Kąsającej się wydawało. Ona myślała, że to taka prosta, zwyczajna sprawa, że to uczucie jest czarno-białe, tymczasem Król Olch... miał co do tego trochę inne podejście, z którym nie lubił się dzielić.
- Co ma być dalej? Ossiągnąłem to, co chciałem i odrzuciłem go, gdy nie był mi już potrzebny - mruknął w końcu, nie podając żadnych szczegółów. Na razie nie chciał tego robić. Jeśli bura będzie próbowała ciągnąć ten temat, to być może jej odpowie. Ewentualnie znowu wybuchnie złością i na tym rozmowa się skończy. Niezależnie od tego, jak zabawiał się jej ojciec, Zimno powinna wziąć się za siebie i zwiększyć swoją skuteczność, żeby nie przynosić wstydu i sobie, i swojej rodzinie. Żeby wygryzła ją jakaś brudnokrwista kotka? Niewiarygodne.
LVL 6 440 / 500
MedLVL 0 0 / 100
18
Siła
S
15
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Najlepszą matką, jaką mogli mieć w tym klanie? Cóż za komplement, doprawdy. To wciąż nie świadczyło za dobrze o Ciemnej Toni – i wciąż nie było powodem do darzenia jej szacunkiem innym, niż ten udawany. W jej głowie rozbrzmiały słowa Lodowej Łapy, który sugerował, że matka może będzie ją sprawdzać, czy nie pobrudziła sobie nosa resztkami jedzenia, nawet gdy zostanie wojowniczką. Zastanowiła się przelotnie, czy ojciec powie swojej partnerce o jej stosunku wobec niej… ale jeżeli by to zrobił, to chyba tylko bo to, by zasiać ferment w rodzinie, a ten był zupełnie niepotrzebny. Mieli inne rzeczy, na których powinni się skupić.
– To jeszcze nie świadczy za wiele – odparła krótko, a choć jej ogon zachwiał się lekko na boki, to zaraz zamarł w bezruchu. Nie powinna już tak dużo pokazywać. Nie chciała. Miała ochotę też dodać, że fakt, że Ciemna Toń wypchnęła ich ósemkę z macicy i sprawiła, że dożyli do ceremonii na terminatora, jeszcze nie jest powodem do szanowania jej i uwielbiania jej nad życie, ale również się powstrzymała. Poczuła jednak kolejny zastrzyk irytacji, gdy Olchowy Szept wciąż wodził ją za nos w sprawie Chrząszczowego Brzucha.
Czuła się tak, jakby powiedział o tym tylko i wyłącznie po to, by ją upokorzyć. Pokazać, że jej się nie udało, a jemu tak. Wjechać jej na ambicję, co częściowo mu się udało, ale bardziej ją podirytowało. Zmrużyła jedynie ślepia i przesunęła spojrzeniem po pobliskich drzewach, czując, jak cała chęć do dalszej rozmowy z ojcem z niej całkowicie ulatuje, jednak zachowała spokój i chłód. Zimno.
– Dobrze wiedzieć – odparła krótko, głosem wyrażającym co najwyżej uprzejmość. – Do zobaczenia w obozie – dodała po trwającej kilka uderzeń serca przerwie, po czym odwróciła się na pięcie.

zt
LVL 4 60 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
13
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pogoda była idealna na polowanie, chmury miały przyjemny dla oka, białawy kolor, nic nie zapowiadało się na deszcz, a i wiatr był delikatny, w niczym nie przypominający hardych i mocnych podmuchów, jednym słowem - bomba. Dzień wcześniej podbił do Lisiego Wrzasku, którą kojarzył i w sumie chciał od jakiegoś czasu z nią porozmawiać, a, że mogliby to zrobić chwilę przed polowaniem, co szkodziło? Ruda Wojowniczka zgodziła się i następnego dnia, kiedy słońce było na najwyższym punkcie nieboskłonu - wyszli z obozu, kierując się w dolne części ich terytorium, coby rozruszać najpierw trochę kości, a potem spróbować szczęścia w łowach na zwierzynę lądową. Rozmawiali przez jakąś część drogi, aż w końcu Polny wyczuł dogodny moment na zaczęcie inne rozmowy.
– Spotkałem ostatnio brązową, cętkowaną kotkę na Terenach Niczyich, Wróbelek się nazywa – powiadomił ją, wesołym i radosnym głosem, jak zawsze z resztą. Czuł się zobowiązany do przekazania rudej słów samotniczki, w kocu obiecał. – Kazała cię pozdrowić – powiedział i uśmiechnął się cwaniackim uśmiechem w jej kierunku. Jego ogon poruszał się leniwie na boki, raz w lewo, a raz w prawo, natomiast zielono-żółte ślepia uważnie ilustrowały otoczenie, kiedy dotarli na miejsce, Polny przystanął.
– No to ten, połamania łap – bo grzeczność jednak przede wszystkim, nieważne w jakim wydaniu. Buro-biały Wojownik ruszył przed siebie, rozdzielając się z Lisim Wrzaskiem i ruszając we własnym kierunku, praktycznie od razu uginając łapy i zrównując łeb i ogon z linią grzbietu. Miał nadzieję na udane polowanie, czuł nawet lekki dreszczyk rywalizacji ze starszą kotką. Uważnym spojrzeniem obserwował teren dookoła niego, starając się wypatrzeć coś ciekawego, nos węszył uparcie, a uszy niczym radary gotowe były do wychwycenia każdego, nawet najmniejszego dźwięku, który mógłby sygnalizować zwierzynę.

lis

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie spodziewałam się popularności po mianowaniu, a tu proszę! Pierwszy, lepszy buras który nie miał w sobie krwi Traszki podbił raz do mnie jak akurat jadłam drugą mysz w ciągu dnia. Zaproponował wspólne wyjście na polowanie, co przyjęłam całkiem entuzjastycznie. Fajnie tak czasem rozprostować łapy, otworzyć pysk do kogoś nowego...Kocur nie wydawał się jakimś strasznym sztywniakiem co mu kijach w zadzie drapie powoli gardło - więc nic nie stało na przeszkodzie w zgodzeniu się na wspólny wypad. Teraz to trzeba polować, nie ma co! Ranga zobowiązuje i takie tam inne duperele. Droga nam minęła całkiem sprawnie, pogoda dopisywała, ptaszki śpiewały...Udało mi się nawet wdać w rozmowę - z jak się po czasie okazało - Polnym Chwastem. Może imię nie wzbudzało grozy, a raczej chciało mi się rechotać. No bo spójrzcie, no Chwaścik? Też mi imię! Nie to co Lisi Wrzask, o! Tym bym mogła nawet komuś zaimponować, jednak nie muszę! Sama moja osoba robi to za mnie, cmok. W każdym razie rozmawiało się całkiem dobrze, więc młodzik zrobił na mnie dobre wrażenie. Może da się z nim jakkolwiek kiedyś pogadać, kto wie. Moje poszarpane uszy drgnęły kiedy buras rzucił coś o spotkaniu z samotniczką na Terenach.
xx- O, a to ciekawe. Nie obchodzi mnie to. - rzuciłam obojętnie nawet na niego nie zerkając, jednak kiedy dokończył tym swoim wesołym głosikiem...Spojrzałam na niego z wykrzywionym w zaskoczeniu pyskiem. Pozdrowić? Dopiero po chwili przyswoiłam o jaką Wróbelek chodziło i mój pysk wykrzywił się w szerokim, zębatym uśmiechu. - No! Jednak jeszcze żyje ten mały wiercipięta. Wypadałoby ją tam odwiedzić kiedyś, obiecałam. Dzięki yyy Polny. - rzuciłam lekko i poruszyłam wibrysami. No to co, wypad na Ziemie Niczyje i powrót na stare śmieci. Tak na jeden dzień aby się młodzieży się pochwalić nową rangą i smrodem na futrze. Raz, dwa, trzy, polować musisz ty. Przeciągnęłam się i prychnęłam pod nosem z rozbawieniem na życzenie powodzenia.
xx- Tak tak, a ty się tam nie zabij po drodze, albo nie wiem. - odparłam i sama o wiele mniej chętnie przyjęłam pozycje. Mus to mus, pracuj bo ci żarcia w stołówce nie dadzą. Zrównałam ogon i łeb z grzbietem, ugięłam się na łapach kontrolując trasę, głośność kroków oraz to jak i gdzie stawiam łapy. Ustawiłam rude cielsko pod wiatr i ściszając oddech otworzyłam mordę i czekałam na cud. No, cip cip myszki - wskakujemy między zęby.
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Białe obłoki płynęły swobodnie po niebie, kiedy wojownik i wojowniczka ruszyli na polowanie. Pora Nowych Liści była już coraz bliżej, a sama Pora Nagich Drzew nie była tak surowa jak zawsze. Śnieg na ziemie spadał bardzo rzadko a gdy już był, to szybko zamieniał się w paćkę, brudzącą i moczącą kocie futra. Zwierzyna również zaczęła budzić się zdecydowanie szybciej niż obieg pór tamu... Nawet pączki na drzewach już się pojawiały!
Polny Chwast w pewnym momencie mógł poczuć, że w pobliżu znajduje się ptak. Nie byle jaki, bowiem gdy tylko przeszedł kilka kroków dalej, jego oczom ukazał się niebieskoszary, upierzony ptak. Był on tłusty, a na jego szyi widniały niebieskofioletowe piórka o metalicznym połysku. Gołąb jeszcze nie zauważył burego kocura, gdyż po prostu dziobał sobie w ziemi.

lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55


Córka Traszkowego Grzbietu wreszcie została wojowniczką, tak więc miała zdecydowanie więcej obowiązków... Najwyraźniej jednak rudej się to podobało. Pewnie spodobało jej się również i to, że w pewnym momencie, tak jak bury, wyczuła zapach zwierzęcia. W przeciwieństwie do Polnego jednakże ona spostrzegła szczupłego, szaro-brązowego ptaszka. Na jego główce spoczywały ledwo zauważane, sterczące piórka. Siedział sobie na jednym z korzeni, ćwierkając wesoło. Do Lisiego Wrzasku siedział tyłem, więc kotka miała szansę na złapanie Skowronka.

lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pora Zielonych Liści zbliżała się wielkimi krokami, a dowodem tego był fakt, że po niedługim czasie poszukiwań do jego nozdrzy dotarł smakowity zapach, od razu kojarzący się z zwierzyną i nie pomylił się w tej kwestii. Nie musiał długo czekać na pojawienie się przed nim ptaka, tak charakterystycznego i ku uciesze Polnego - tłustego.
Przywarł do ziemi, od razu spłycając i normując swój oddech, a potem ruszył naprzód, uprzednio upewniając się, czy ma wiatr po właściwej stronie, nie zamierzał stracić tak cennego łupu. Podmuch buchał mu w pysk, niosąc ze sobą woń gołębia. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, ogon i łeb zrównał z linią kręgosłupa i skupił się już tylko i wyłącznie na skradaniu do przyszłej ofiary, jeśli Gwiezdny Klan pozwoli mu ją dorwać. Po drodze uważał na wszelkiego rodzaju suche patyki i liście, które mogłyby zdradzić jego obecność, przystawał i zastygał co chwila w bezruchu, coby zamaskować swoją obecność przed czujnym wzrokiem zwierzęcia, bo wiedział, że ten miał bardzo bystre spojrzenie. W miarę możliwości ukrywał się za krzewami, wykorzystując do tego swoje kamuflujące ubarwienie futra. Kiedy dotarł na odpowiednią odległość, wybił się tylnymi, silnymi kończynami z ziemi, chcąc dopaść do ptaka, przygnieść i szybkim ruchem uśmiercić, coby nie przysparzać mu więcej cierpień.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ptaszek, ptaszek, ćwir ćwir!
Super, lepsze top niż jakaś żaba, nie? No. Nie oczekiwałam od razu królików, tym bardziej, że jesteśmy w pobliżu Czarnego Ogona gdzie...mogłyby się najwyżej potopić a nie pokicać, czy co to tam robią. Uśmiechnęłam się pod wąsiskami, wpatrując się w swoją przyszłą ofiarę. Tak jak mi Krogulec wbiła do łba i sama wcześniej wywnioskowałam; przyjęłam odpowiednią pozycje - ugięłam się na łapach, zrównałam łeb i ogon z grzbietem i kontrolowałam czy też brzuch mi nie szura o ziemię. Później przeniosłam ciężar na tylne łapy, ustawiłam cielsko pod wiatr i kontrolując głośność oddechu jak i kroków; ruszyłam prosto na ptaszora. Oczywiście patrzyłam też na trasę i kontrolowałam czy na nic nie nadepnę, zerkając na piszczaka. Zastygałam co jakiś czas i kryłam się za drzewami czy innymi krzakami jak miałam na to okazje. Kiedy byłam wystarczająco blisko - siup! Wyciągnęłam łapy uzbrojone w pazury. Chciałam zrzucić go z korzenia, przygnieść i zagryźć, albo też ukręcić kark.
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur robił naprawdę wszystko dobrze! Pamiętał o każdej z zasad polowania, jakiej nauczył się na treningu. Nie mógł jednak nic poradzić na... sytuacje losowe. Gołąb, gdy on nadal znajdował się w odległości do susa na niego... po prostu wzbił się w powietrze. Bury, nawet gdyby próbował, to nie był w stanie go złapać. Pióra z ogona musnęły jedynie jego pazury. Tak więc Polny Chwast został bez zwierzyny, bo ta postanowiła uciec... Może następnym razem, młody wojowniku?

lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 55-3=52(55)

Za to ruda kocica miała zdecydowanie więcej szczęścia, niż jej towarzysz. Poprawnie zakradła się do skowronka, który nie był niczego świadomy. Córka Traszkowego Grzbietu, gdy tylko było blisko... skoczyła. Po prostu skoczyła ku szaro-ziemistemu ptakowi, gdy ten wesoło sobie ćwierkał. Jego śpiew uciekł jednak szybko, kiedy Lisi Wrzask wbiła mu kły w kark, zabijając go.
+10exp

lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 50-3=47(50)
[Obrazek: d8erxnh-76fb48b5-d432-40e1-86cf-f833963a...TkVTm4o0f4]
How do we rewrite the stars?
Say you were meant to be mine?
Nothing can keep us apart
Cause you are the one I was meant to find
It's up to you, and it's up to me
No one can say what we get to be
Why don't we rewrite the stars?
Changing the world to be ours
LVL 4 210 / 300
MedLVL 0 0 / 100
10
Siła
S
10
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No - bułka z masełkiem! Ptak chwile poćwierkał a już po chwili jego krew kapała z mojego pyska i brudziła mój język. O jak kusił aby go teraz pożreć...Puściłam jego kark i oblizałam się, oglądając dookoła. Powstrzymałam się jednak i zakopałam ptaka tak jak umiałam i ruszyłam dalej. Koślawo przyjęłam pozycje, poruszyłam uszami i rozglądałam się dookoła, czujnie węsząc i nasłuchując; oczywiście pod wiatr! No...to teraz jakiś królik może...
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Cudownie, owocne zaczęcie polowania, psia mać. Polny prychnął jedynie, cofając uszy do tyłu. Był tak blisko! Musiał tym razem jednak obejść się smakiem, toteż ruszył pod wiatr na ugiętych łapach w poszukiwaniu innej zwierzyny. Ta jedna porażka nie mogła przekreślić całego polowania, więc liczył jeszcze na jakiś dobry łup. Każdy mógł popełnić jakiś błąd, to było normalne i naturalne, nie należało się jednak poddawać i tracić nadziei.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A było tak dobrze prawda? Choć to Lis co prawda złapała skowronka, a Polny jedynie obszedł się smakiem, to teraz obydwoje nie potrafili nic znaleźć. Ani wojownik ani wojowniczka nie mogli nic wyczuć, zobaczyć lub usłyszeć. W tym czasie w koronach drzew słychać było ćwierkanie ptaków, jakby śmiały się w wojowników, że one siedzą wysoko a oni nie mogli nic znaleźć. Musieli więc szukać dalej.

Polny
lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 52(55)

Lis
lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 47(50)
You take me by the hand, I question who I am
Teach me how to fight, I'll show you how to win
You're my mortal flaw and I'm your fatal sin
Let me feel the sting, the pain, the burn under my skin
Put me to the test, I'll prove that I am strong
Won't let myself believe that what we feel is wrong
I finally see what you knew was inside me all along
That behind this soft exterior, lies a warrior

[Obrazek: 2IAuFw8.png] [Obrazek: II5mO99.png] [Obrazek: 2Ds93vD.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Och, no tak, jego atak wytworzył zapewne wystarczająco głośny dźwięk i spłoszył okoliczną zwierzynę, więc musiał zaczekać, pokrążyć po danym terenie, aby wszystkie piszczki na nowo wysunęły ryjki z kryjówek. Węszył i nasłuchiwał, rozglądając się uważnie i skupiając już tylko i wyłącznie na poszukiwaniach. Nie tracił nadziei na znalezienie czegoś, co dałoby się złapać i wrzucić na stos, a potem nakarmić tym swój żołądek. To był dopiero początek łowów, a takowe często zaczynały się niemrawo.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Hm, no dobrze. Nie zawsze ma się szczęście i znajduje się piszczkę za piszczką. Jakby tak było, to życie mogłoby być naprawdę piękne a brzuchy pełne o każdej porze! No cóż, trzeba szukać dalej i się nie zniechęcać czy coś. Zaczęłam powoli żałować, że nie zjadłam tego wróbla co upolowałam przed chwilą; może jak znajdę coś lepszego niż marny śpiewak, posilę się nim? Taa, zobaczymy. Dalej w pozycji i o wyostrzonych zmysłach, rozchyliłam paszcze aby lepiej wyłapać jakikolwiek zapach czy inny smród. Mała potyczka również by mi przecież nie zaszkodziła prawdę mówiąc. Jedzenie to jedzenie, nie ważne że nazywa się borsuk.
[Obrazek: ai2Xcgu.png]
cut out the things that I don't need
and I don't care if you disagree ̖́-
I DON'T NEED NO SYMPATHY!
winning the game on my own
LVL 3 110 / 200
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
8
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polny Chwast nie musiał się długo martwić o to, czy znajdzie jakąś zwierzynę. Już po chwili, mógł bowiem usłyszeć, jak coś skacze po ściółce leśnej. Dopiero potem wiatr przyniósł w jego stronę zapach... królika. Najwyraźniej to nie Lis miała pierwsza znaleźć tego zwierzaka a właśnie bury kocur. Brązowoszary, długouchy przybysz, musiał się nieco zagalopować i przejść przez granice aż tutaj. Teraz chyba chciał wracać do domu, więc był zwrócony tyłem do wojownika. To mogła być jego szansa!

lvl: 4 | S: 16 | Zr: 12 | Sz: 6 | Zm: 5 | HP: 75 | W: 52(55)


Za to Lisi Wrzask nadal szła przez las, nie mogąc nic znaleźć. W tej wyprawie po jakiegoś piszczka towarzyszyły jej ptaki, które cały czas śpiewały radośnie w koronach drzew. Dołączyło no nich również kumkanie żab. Wojowniczka mogła nawet jedną wyczuć, jednakże ta dosyć szybko znalazła się w Czarnym Ogonie, nie dając jej szansy na złapanie się. Musiała obejść się smakiem i szukać dalej. Nie mogła nic poradzić na to, że ten wymarzony królik nie wpadł jeszcze w jej łapki...

lvl: 3 | S: 13 | Zr: 8 | Sz: 7 | Zm: 5 | HP: 70 | W: 47(50)
You take me by the hand, I question who I am
Teach me how to fight, I'll show you how to win
You're my mortal flaw and I'm your fatal sin
Let me feel the sting, the pain, the burn under my skin
Put me to the test, I'll prove that I am strong
Won't let myself believe that what we feel is wrong
I finally see what you knew was inside me all along
That behind this soft exterior, lies a warrior

[Obrazek: 2IAuFw8.png] [Obrazek: II5mO99.png] [Obrazek: 2Ds93vD.png]
LVL 3 125 / 200
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
12
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
50
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przylgnął do ziemi od razu, jak tylko zorientował się o obecności królika. To była dobra zdobycz, o ile uda mu się do niej podejść wystarczająco cicho i ostrożnie. Przeniósł ciężar ciała na tylne łapy, ogon i łeb zrównał z linią grzbietu, a następnie ruszył naprzód, upewniając się jeszcze uprzednio, że porusza się pod wiatr, a nie z nim. Krok miał miękki i cichy, starał się jak najmniej hałasować, unikając na swojej drodze zbędnych kamieni, patyków i innych śmieci, które mogłyby zaalarmować właściciela dużych i wrażliwych uszu o obecności drapieżnika. Zmrużył ślepia, zbliżając się do uszatka, a kiedy dotarł na odpowiednią odległość - wybił się z tylnych, mocnych łap i wyskoczył prosto na ofiarę, mając zamiar przygnieść ją do ziemi i uśmiercić możliwie jak najszybciej i bez zbędnego zadawania bólu.

ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ɪɴ, ʙʀᴇᴀᴛʜɪɴ` ᴏᴜᴛ
ʜᴏᴡ ʏᴏᴜ ʙᴇᴇɴ? Yᴏᴜ sᴇᴛᴛʟᴇᴅ ᴅᴏᴡɴ?
ʏᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ʀɪɢʜᴛ? Yᴏᴜ ғᴇᴇʟɪɴ` ᴘʀᴏᴜᴅ?
ʜᴏᴡ ᴀʀᴇ ʏᴏᴜʀ ᴋɪᴅs? Wʜᴇʀᴇ ᴀʀᴇ ᴛʜᴇʏ ɴᴏᴡ?

ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʙᴏᴀᴛ, ʏᴏᴜ ʙᴜɪʟᴅ ᴀ ʟɪғᴇ
ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ғʀɪᴇɴᴅs, ʏᴏᴜ ʟᴏsᴇ ʏᴏᴜʀ ᴡɪғᴇ


LVL 9 165 / 500
MedLVL 0 0 / 100
29
Siła
S
15
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
100
Punkty Życia
HP
80
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości