Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXŻycie kopnęło go po raz kolejny. Dość mocno tym razem. Śpiewająca Knieja była jednym z naprawdę niewielu kotów, które w jakiś sposób Toń obchodziły. Nie był z nią aż tak blisko, jak był z Kukułką, ale była jego terminatorką, kotem, o którym wiedział dość sporo i wiedział też, że poradzi sobie z daleka od domu. Tak samo, jak wiedział, że on również sobie z daleka od niego poradzi. XXXXKukułka za długo zwlekała z podjęciem decyzji, zaczynało go to irytować, ale starał się zrozumieć, że było to dla niej trudne zadanie. Że niełatwo było jej zostawić Klan, w którym się urodziła i wychowała. Ale z drugiej strony, czy było sens w nim siedzieć, skoro powodowało to ciągłe wątpliwości? On już przestał się wahać, nic go tu nie trzymało, więc po prostu czekał, aż ogłosi mu swoją gotowość, a kiedy to się stało - nie zamierzał czekać. Zjadł coś tuż przed wyjściem, aby mieć pełny żołądek i przyszedł o odpowiedniej porze w umówione miejsce, zostawiając pluszowego węża, którego kiedyś znalazł na polowaniu w Liściastym Gąszczu. Niech kocięta się nim zajmą, jemu już nie będzie potrzebny, byłby tylko zbędnym balastem. XXXX– Jestem – oświadczył, spoglądając na nią uważnie, jakby starał się wyczytać z jej pyska wszystkie emocje i już teraz stwierdzić, czy podjęła decyzję i jaka ona była. Prawdę mówiąc, nie chciał, aby się teraz wycofała. Tak długo już myślał o odejściu, że chyba powoli zaczął tego naprawdę pragnąć. Dziwne, kiedyś by tak nie pomyślał, kiedyś był zadowolony z tego, że ma schronienie i wiecznie pełen stos zwierzyny, ale im dłużej nad tym myślał... zaczynał dochodzić do wniosku, że takie udawanie idealnego wojownika było męczące.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
A Kukułcza Łapa w drugą stronę. Dała im czas do namysłu, bo sądziła, że to Tonący Kamyk musi się zastanowić nad tym, czy opuścić klan, czy nie. Ona praktycznie już wiedziała, że tego chce, choć wątpliwości nią targały, to akurat prawda. Niemniej, Zgromadzenie minęło, potem jeszcze księżyc, a ona cały czas się nie określiła, bo... sądziła, że Toniek musi sobie to naprawdę dobrze przemyśleć. Odkładała tę decyzję, żeby to on mógł... nie, dobrze, nie oszukujmy się; to nią targały wątpliwości jak cholera. Była niemal pewna tego, że chce odejść, fascynowało ją samotnicze życie, a obowiązki męczyły do tego stopnia, że większość omijała szerokim łukiem. Nie pamiętała, kiedy ostatnio wymieniła mech w jakimś legowisku, kiedy ostatnio zapolowała dla klanu, czy przeszła cały patrol, naprawdę. Zresztą, od kiedy skończyła trening rozleniwiła się jeszcze bardziej, bo teoretycznie miała już wszystko, czego potrzebowała do samodzielnego funkcjonowania. By przeżyć tam, z dala od klanu.
A mimo to miała wątpliwości. Bo tu było dużo kotów. Bo tu miała znajomych, bliskich, nie chciała też zawieść swojego mistrza, Polnej Gwiazdy, choć ten przecież wiedział, że pewnego dnia może jej zabraknąć. Głupio jej jednak było, że nie powiedziała mu o tym, że ten dzień właśnie nadszedł. Że się z nim nie pożegnała.
Na szczęście Toń zjawił się dość szybko, bowiem już czuła, jak gardło się jej zaciska. Jak już podejmie tę decyzję, stanie na Ziemiach Niczyich jako samotniczka, to... będzie jej lepiej. Będzie to miała już za sobą, a w najgorszym razie... Polna Gwiazda powiedział, że ma gdzie wrócić, prawda?
Odwróciła spojrzenie na brata lekko się uśmiechając.
- Gotowy? To najważniejsza decyzja w naszym życiu. Teraz, albo nigdy, co? - powiedziała. Domyślała się, że skoro tu przyszedł, to jego decyzja jest jednoznaczna z pójściem w długą.
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXZ jej wypowiedzi zrozumiał, jakby się wciąż trochę wahała. A może po prostu chciała tak dodać mu otuchy? Cóż, on jej nie potrzebował. Już nie. Kiwnął jej głową. Nie oglądał się za siebie, pożegnał się z tymi terenami w tym momencie i nie było dla niego odwrotu, żadnego kroku w tył. XXXX– Ja już bardziej gotowy nie będę – odpowiedział jej pewnie, z determinacją wymalowaną na suchym pysku. Wyprostował się, unosząc brodę, robiąc kilka kroków, zatrzymując się na samym środku Czarnego Ogona. Zimna woda opływała jego łapy, była zimna, ale w takim przyjemnym sensie, wydawało mu się, że studziła jego emocje. Żegnaj Klanie Cienia... powinien się cieszyć? Chyba jeszcze nie dotarło do niego, co tu się tak naprawdę stało. Obrócił łeb w kierunku Kukułki, spoglądając na nią badawczo. – W którą stronę proponujesz pójść najpierw? – zapytał. Mogli ruszyć w stronę Siedliska Koni, albo wręcz przeciwnie, do Szuwaru Turzycy! Mieli tyle opcji, oczywiście nie będą zapewne zostawać w jednym miejscu, ale gdzieś trzeba było zrobić ten pierwszy krok, prawda? XXXXOn dobrze wspominał Siedlisko Koni, i miejsce, w którym były one trzymane, całkiem dobra miejscówka na spędzenie Pory Nagich Drzew, było wolne od wiatru i deszczu lub ewentualnego śniegu, poza tym w sianie i słomie siedziało mnóstwo dużych i tłustych myszy, brzmiało bajecznie. No, ale oczywiście mogli się tam przenieść już jak zaczną się mrozy, póki co nie było takiej potrzeby, więc liczył na to, że Kukułka zaproponuje coś ciekawego.
Po jednej babci imię - po drugiej wygląd. Bowiem widocznie wdała się bardziej w Ciemną Toń, niż któregokolwiek z rodziców. Jej szata bowiem jest długa, w całości czarna, bez ani grama białego znaczenia. Taka, o, zwykła. I, podobnie jak rodzicielka jej ojca jest smukłą, przeciętnego wzrostu kotką, nieprzesadnie niską, ale również nieprzesadnie wysoką. Jest dumną posiadaczką złotych, skrzących się radośnie oczu. Dba o swój wygląd, o to, by na sierści nie znalazło się ani grama nieczystości, acz, jeśli akurat dobrze się bawi, czy spaceruje, to nie robi jej to różnicy czy wygląda ładnie, czy średnio.
Leniwa, ale sympatyczna, choć uparta i czasami wredna
Raczej próbowała sobie dodać otuchy. Może i miała momenty zawahania, ale teraz była pewna swojej decyzji, inaczej nie wołałaby tutaj Tońka, prawda? Nie robiłaby mu nadziei, czy pomachała na drogę, skoro on był taki zdecydowany. Chciała się upewnić, tymi słowami, że nagle nie zmieni zdania, gdy już je wypowie. Ale nic takiego się nie stało. Właściwie, można powiedzieć, że poczuła niejaką ulgę. Że w końcu się na to zdecydowała i podjęła tę decyzję i ona w tym momencie wchodzi w życie. Poczuła się lżejsza, jakby właśnie w uderzenie serca schudła nie wiadomo ile. I ulga spływała po niej jeszcze długo, gdy przekraczali granicę, nawet nie obejrzała się za siebie, a wciągnęła w nozdrza zapach ziem niczyich, jakby nigdy jej tam nie było, a powietrze smakowało tam inaczej, niż w domu. Tfu, już nie domu; w klanie Cienia. Uniosła wyżej ogon, rzucając spojrzenie w niebo. Ciekawe, czy ich rodzice właśnie obserwowali ich radosne wyjście z klanu, ich decyzję, ich nowe życie?
- Nie mam pojęcia - rzuciła po chwili, niezdecydowanie rozglądając się na boki. Nie spodziewała się tego pytania, raczej że pójdą po prostu przed siebie, ale skoro już pytał... - Ciekawią mnie tereny przy Grzmiącej Ścieżce. Tam, gdzie kończy się Czarny Ogon, raczej tam nie bywałam. A przy Grzmiącej Ścieżce spotkałam całkiem ciekawie wyglądającego kocura. No i nigdy nie byłam po drugiej stronie klanów, tam gdzie granice mają Grom i Rzeka. A potem, kto wie, może osiedle? - zaproponowała trasę w przyszłość. Oczywiście była to luźna propozycja, Toń mógł zrobić jak chciał. Do Siedliska ją nie ciągnęło, zwiedziła je całe, choć nie miałaby nic przeciwko przystankowi tam, jak już się zrobi o wiele zimniej, żeby móc skitrać się w sianie, czy coś.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
Szedł po tak dobrze znanych terenach, żeby się wyciszyć. Po tym wszystkim co się stało na ceremonii był napięty. Nie znosił konfliktów i wielu nagłych zmian na raz, a miał tam obie te rzeczy. Na dodatek jego terminatorka uciekła z obozu i nie mógł jej znaleźć. Nie podobało mu się to. Przypomniał sobie jak na treningu wyznała mu, że ciągnie ją w szeroki świat. Czy kłótnia na ceremonii stała się bodźcem, który ostatecznie popchnął ją do wyruszenia w nieznane? Ale tam jest niebezpiecznie! Jeszcze coś jej się stanie! Może nie była już kociakiem i potrafiła walczyć, ale dwunodzy i potwory... On by się bał wychodzić samotnie poza klan.
Przemyślał sobie na spokojnie wydarzenia (chociaż niektóre słowa kotów zlały mu się z innymi, był straszny hałas i nie wszystko uchwycił) i doszedł do wniosku, że Śpiewająca Knieja zareagowała za ostro degradując Skowyczącą Łapę do rangi kociaka.
Spod łap umknęła mu żaba. Nie był teraz na polowaniu, więc nie kłopotał się tym, żeby za nią skoczyć. Nie miał teraz co ze sobą zrobić, skoro został zrujnowany ważny punkt jego dnia - trening. Miał jednak nadzieję, że córka Agrestowego Krzewu ochłonie i wróci do klanu.
Osty i ciernie, znowu tuż po tym jak rzeczy zaczęły się układać, coś poszło nie tak! Widocznie tak już jest, że nigdy nie może być zbyt dobrze. Znalazł miejsce w którym brzeg był nieco mniej błotnisty i łapy mniej mu się zapadały. Popatrzył przez chwilę na swoje odbicie w Czarnym Ogonie, napił się, a potem kontynuował swoją wędrówkę. Próbując ułożyć jakiś plan działania. Z tym, że nie mógł zrobić nic - jedynie czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Węszył na granicach - może natrafi na ślad swojej terminatorki?
Być może za bardzo dramatyzował. Tylko dlaczego koty z którymi udawało mu się nawiązać jakąś relację musiały tak nagle znikać albo umierać? Tak się nie robi! Dobrze, że Ćmi Pyłek została jeszcze w klanie. Podobnie jak Niedźwiedzi Ryk i Polna Gwiazda (czy raczej, już niedługo, Polny Chwast). Tylko oni mu zostali. Natrafił na całkiem ładny kamyk leżący w błocie, jednak nie wziął go ze sobą. Nie chciał, żeby mu przypominał o tej nieszczęsnej ceremonii. Starał się teraz zachować optymizm i wierzyć, że Polna Gwiazda podjął słuszną decyzję, a niesnaski na początku z czasem miną i sytuacja w klanie się uspokoi. Nie mógł się jednak pozbyć wrażenia, że zaraz znowu coś się posypie.
/Burza
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Chcąc nieco ochłonąć po ostatniej, burzliwej ceremonii, wybrałam się na spacer, aby pooddychać znacznie świeższym powietrzem niż to, które wisiało nad obozem Klanu Cienia. Tam wciąż można było wyczuć atmosferę wzajemnej niechęci i oskarżeń, a także zdrady i niezadowolenia z decyzji podjętych przez Polną Gwiazdę, który już niedługo na powrót stanie się Polnym Chwastem, odchodząc do starszyzny i powracając do swojego dawnego, wojowniczego imienia. Pogrążona we własnych myślach, nie zwracałam nawet uwagi na to, gdzie niosą mnie moje łapy. Dopiero na miejscu zdałam sobie sprawę, gdzie jestem. Okazało się, że nieświadomie dotarłam aż na brzeg strumienia niosącego miano Czarnego Ogona. I nie byłam tu sama. Do moich nozdrzy dotarł zapach jednego ze współklanowiczów. Po chwili również dostrzegłam jego sylwetkę, rozpoznając w niej Kamienisty Brzeg, kocura, którego poznałam, gdy jeszcze oboje byliśmy uczniami mego wuja. Podeszłam do niego, chyba tylko dlatego, że akurat dzisiaj nie chciałam spędzać czasu w samotności.
- Cześć, nieźle się ostatnio u nas porobiło, co nie? Dziwnie będzie wstawać codziennie rano, wiedząc, że Polny nie jest już naszym przywódcą... - rzuciłam jakby od niechcenia. Zawsze trudno mi było pierwszej zaczynać rozmowę, bo nigdy nie wiedziałam, jaki temat mam podjąć ze swoim rozmówcom.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
Odwrócił się na czyjś głos. Dawno nie rozmawiał z Burzowym Echem, głównie przez to całe "koty z krwią samotnika w żyłach są gorsze" o czym rozpowiadał jej ojciec, więc zdziwił się, że zaczęła z nim rozmowę. Pozytywnie. Przyda się ktoś z kim mógłby przedyskutować ostatnie zdarzenia i zastanowić się, co dalej. - Oj tak! Zawsze był. Nie tylko ja, ale i koty które żyły dłużej - wszyscy się do tego przyzwyczaili. Ale... Wygląda na to, że zmiany są nieuniknione. Mam nadzieję, że podjął dobrą decyzję i wybrał właściwego kota jako następcę - skwitował, żeby nie zabrzmieć pesymistycznie. Prędzej czy później ktoś inny musiał zostać przywódcą, wiadomo. Dobrze, że Polna Gwiazda nie trzymał się kurczowo tej rangi, kiedy nie miał już sił sprawować swoich obowiązków, bo to mogłoby wpakować klan w kłopoty. Tylko nigdy wcześniej się tak nie zdarzyło, żeby przywódca rezygnował przed śmiercią. - Też chcesz pozbierać myśli po tym wszystkim, tak? Skowycząca Łapa... nie mogę jej nigdzie znaleźć. Martwię się - przyznał. To już zbyt wiele zmian na raz. Zwłaszcza, że czuł się odpowiedzialny za swoją terminatorkę i nie wiedział czy powinien iść jej szukać poza klanem czy co?
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Przysiadłam się obok kocura, ogon owijając wokół tylnych łap, gdy ten jeszcze odpowiadał mi na pytanie. W toku jego wypowiedzi co jakiś czas kiwałam głową, zgadzając się z niektórymi jego słowami i okazując mu tym samym swą uwagę. Prychnęłam jednak, gdy Kamienisty Brzeg tylko wspomniał o tej degeneratce Skowyt. Kto by tam się nią przejmował? Z własnego wyboru stała się wyrzutkiem i dobrze, że tak się stało. Klan Cienia nie potrzebował w swoich szeregach zdrajców i buntowników.
- Nie obchodzi mnie ta mała, to wszystko, co działo się na ceremonii, było jej winą. Gdyby nie ten jej niewyparzony jęzor, nic by się nie stało, a ona sama nie straciłaby tak wspaniałego mentora jak ty. Teraz musi się zmierzyć z konsekwencjami swoich działań, więc może samotnicze życie ją czegoś nauczy. O ile w ogóle pożyje na tyle, aby przysporzyć sobie tą wiedzę. Może od początku był jej pisany żywot banity, bo ktoś, kto szczerze wierzy w Klan Gwiazdy, na pewno nigdy nie postąpiłby tak jak ona. - odparłam, wpatrzona w nurt Czarnego Ogona, widząc w nim swoje rozmyte, szare odbicie. Nie wiem, dlaczego nasza rozmowa od razu zeszła na temat młodszego pokolenia, lecz była gotowa porozmawiać choćby i o tym, byle tylko móc się przed kimś wygadać. A Kamienisty Brzeg nie był taką złą opcją. Jasne, miał parę wad, ale nie każdy mógł być tak idealny jak ja.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
Poczuł jak jeży mu się futro na karku gdy Burzowe Echo obraziła jego terminatorkę i przyznała, że nie obchodzi jej los Skowyczącej Łapy, i że to wszystko było jej winą. - Jak możesz tak mówić? Nie wiadomo, co się z nią stało! Może pobiegła trochę za daleko i porwali ją dwunodzy. Już tak bywało, że porywali klanowe koty koło granic. Jest terminatorką, która została powierzona mojej opiece i jest nią dalej, pomimo tego, że nie ma jej fizycznie w klanie. Nie pozwolę, żeby coś ją rozszarpało! - prychnął. Już zbyt wiele bliskich mu kotów zniknęło albo umarło - Mamy trening do dokończenia. Tylko najpierw musi wrócić... Nie będę jej szukał poza klanem, skoro nie wiem gdzie może być - dodał, starając się wygładzić futro. Przejechał łapą po kamyku. Rozmowa bardzo szybko zeszła na nieprzyjemne tory. Nie sądził, że tak się stanie. Chciał się wygadać, że się martwi o kotkę, którą miał przygotować do roli wojowniczki. Tylko znowu coś poszło nie tak i Gwiezdni zagrali mu na nosie. Zniknęła. Wcześniej udało mu się wyszkolić Niedźwiedzią Łapę i ten radził sobie świetnie jako wojownik. Czemu teraz się nie udało? Jeśli to miał być żart Gwiezdnych, to nieśmieszny. Nie powiedziałby jednak tego na głos. Patrzył na płynącą wodę, starając się wyklarować swoje myśli. Bycie mentorem jest trochę jak bycie rodzicem i bardzo się przejął tą rolą. Nie mógłby nagle stwierdzić, że jego terminatorka już go nie obchodzi.
Błędy. Chociaż teoretycznie wiedział, że Gwiezdni przed śmiercią byli takimi samymi kotami jak on i też popełniali błędy, coś mu mówiło, że on nie powinien. Starał się być idealny, żeby byli z niego dumni. Na inne koty patrzył jednak przychylniej niż na siebie, zwłaszcza na te z którymi zbudował jakąś więź. Gdyby córka Agrestowego Krzewu wybrała życie pieszczocha, sprawa byłaby jasna, jednak jeśli postanowiła zostać samotnikiem (co zresztą nie jest aż tak pewne. Wciąż miał nadzieję, że wróci), cóż... Buras patrzył na nich nieco przychylniejszym okiem. Oprócz tego oczywiście, że nikt nie powinien ot tak zostawiać klanu w którym ma swoje obowiązki, koty dla których jest ważny i wszystko to, co zna. To niewłaściwe. Z dwojga złego lepiej jednak zostać samotnikiem niż pieszczochem (chyba, że jest się Świergotem który nawet nie interesował się swoim potomstwem. Od niego nawet pieszczochy są lepsze). Poza tym Skowycząca Łapa jest dobrym kotem! Nieco zbyt rozbrykanym, ale za to zawsze była szczera i chętna do współpracy. Nie mógł się pogodzić z tym, że teraz Skowycząca Łapa miałaby być wyjęta spod kodeksu, sprzeciwiająca się Gwiezdnym i tak dalej. Pewnie wróci.
Pamiętał jak biało - bura kotka zwierzyła mu się na treningu z tego, że ciągnie ją w szeroki świat. Z jednej strony potrafił sobie wyobrazić jej chęć zwiedzania nowych miejsc i przeżywania przygód poza klanem, a z drugiej tego nie rozumiał. Pomimo tego, że lubił odkrywać nieznane rzeczy, klanowa rutyna dawała mu poczucie bezpieczeństwa. Wiedział, czego się spodziewać. Tutaj, w Klanie Cienia, było też miejsce Skowyczącej Łapy. Czy jednak nie? Czy naprawdę był jej pisany żywot banity?
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Przewróciłam oczami, słysząc, jak Kamienisty Brzeg nieudolnie próbuje bronić honoru swej dawnej uczennicy. Proszę was, zdążył z nią zamienić raptem...Ile? Dwa słowa? A już zdążył się przyzwyczaić do niej na tyle, by wyrobić sobie o niej zdanie, które w jego pyszczku brzmiało strasznie niedorzecznie i naiwnie. Ale przecież nie zdradzę mu tego prosto w pysk, już jest wystarczająco wkurzony przez moje wcześniejsze słowa. Wtem przyszedł mi do głowy pomysł, jak mogłabym ostudzić nieco jego gniew. Spojrzałam na niego neutralnym wzrokiem, po czym wypaliłam:
- Jeśli to cię pocieszy i chciałbyś się czymś zająć, aby nie myśleć o sam-wiesz-kim, to możesz wraz ze mną zająć się szkoleniem Kłującej Łapy. Jest bardzo roztrzepany i nieodpowiedzialny. Niezłe z niego ziółko, mam z nim same problemy. Może tobie uda się coś zaradzić na jego temperament? - słowa te jakoś dały radę przejść przez moje gardło, choć jak zawsze trudno mi było przyznać się do porażki i poprosić kogoś o pomoc, zwłaszcza, gdy musiałam to zrobić w obliczu kota niespokrewnionego ze mną w żaden sposób.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
Zawsze łatwo i szybko przywiązywał się do wszystkiego, od kotów do kamyków i czuł się w obowiązku bronienia tych, których lubił. Ciężko mu było pogodzić się z tym, że znowu zaszła jakaś niedobra zmiana, znowu coś się skończyło, a na dodatek jego terminatorka miała być teraz tą złą, bo uciekła z klanu. Bez sensu. Czemu wszystko nie mogło pozostać w miejscu, bez zmian, a prawie każdy kot z którym udało mu się nawiązać jakąkolwiek relację zaraz znikał albo umierał, albo potem nie mógł go odnaleźć, albo cośtam? Buras czuł się trochę samotny, a teraz kolejny kot którego znał odszedł z Klanu Cienia. Dodatkowo przygotowując Skowyczącą Łapę do rangi wojownika miał "utrzeć nosa", jak to się mówi, Tnącej Zawiei, który nie podołał temu zadaniu i pokazać mu, że koty z samotnikami w rodowodzie wcale nie są gorsze. Kamienisty Brzeg chciał udowodnić wszystkim swoją wartość, a ciągle coś mu stawało na drodze.
Nie rozmyślał jednak nad tym długo, bo zaraz padła nieoczekiwana propozycja. Oczywiście, kiedy miał szansę komuś pomóc i przydać się na coś, nie mógł jej przepuścić. Zwłaszcza, że po tym jak trening Skowyczącej Łapy się skończył, wojownik miał więcej czasu wolnego i istniało ryzyko, że znowu zamknie się w sobie, przesiadując na gałęziach drzew i obserwując obóz. - Chętnie! Bardzo nie lubię, kiedy dostaję ważne zadanie, takie jak przygotowanie kota do rangi wojownika, a potem nie mogę go skończyć. To irytujące - trzepnął ogonem - Szkoląc Kłującą Łapę będę mógł wykorzystać produktywnie swój czas, którego mam teraz za dużo i przysłużyć się Klanowi Cienia. Postaram się jak najlepiej opanować jego temperament. Jak to zrobimy? Będziemy się zamieniać co wschód słońca? Co już umie? - ożywił się. To brzmiało jak dobry plan.
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
To było do przewidzenia, że Kamienisty Brzeg od razu zapali się do mego pomysłu. Wyglądał mi na takiego, co woli działać, niż bezczynnie siedzieć na tyłku. A odkąd jego uczennica postanowiła nas opuścić, kocur nie miał nic do roboty poza chodzeniem na polowania i patrole, które dla takich jak on mogły wydawać się nudne, monotonne i przewidywalne. Może choć ta odrobina rozrywki, którą próbuję jemu ofiarować sprawi, że oderwie się on chociaż na chwilę od myśli o tej niewdzięcznej Skowyt.
- Hej, hej, wolnego, kolego! Szanuję, że tak ochoczo chcesz mi pomóc, ale to ja jestem główną mentorką Kłującej Łapy i to ode mnie powinien nauczyć się jak najwięcej. Ty możesz na przykład...być jego partnerem do walki czy wraz ze mną obserwować, jak radzi sobie na polowaniu. Właściwie to niewiele jeszcze do tej pory zrobiliśmy. Młodziak spóźnił się na nasze pierwsze spotkanie tak bardzo, że nie mieliśmy za dużo czasu, aby omówić podstawowe rzeczy, takie jak kodeks wojownika czy oprowadzanie po terenach Klanu Cienia. Nie mówiąc już o tym, że wyglądał, jakby połknęło go, a potem wypluło jakieś dzikie i wszystkożerne zwierzę. - przewróciłam oczami, zażenowana lekceważącą postawą swojego podopiecznego. Jeśli nie zmieni on swojego zachowania, może się to źle odbić na mojej reputacji i zaprzepaścić tym samym wszystkie moje marzenia o byciu przywódczynią tego małego, żałosnego klaniku, który tylko pod moją władzą ma szansę osiągnąć niezaprzeczalną wielkość.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
Nieco się rozczarował. Wydawało mu się, że teraz dostanie kolejnego terminatora, a tutaj okazuje się, że ta pomoc miała nie być wcale aż tak duża. Czy mógł jednak narzekać? Miał szansę komuś pomóc, prawda? A taki już był, że zawsze chciał się upewnić, że wszystko przebiega jak należy i chciał dać coś od siebie, być przydatny, ubogacić klan, naprawiać życie innych kotów... Miał dobre intencje, jednak jakoś mu to nie wychodziło i czuł się mało pomocny. A nawet czasem przeszkadzający i zawracający innym głowę.
Poruszył lekko wąsami z rozbawieniem słysząc, że wspomniany kot wygląda jakby go wypluło wszystkożerne zwierzę. - W porządku. Nie martw się, nie mam zamiaru ukraść ci terminatora. Po prostu podoba mi się pomysł robienia czegoś pożytecznego. Jestem dobry w polowaniu, a w walce też chyba nieźle sobie radzę. Może Kłująca Łapa musi dorosnąć do rangi terminatora. Powinniśmy mu wytłumaczyć na czym polega bycie wojownikiem, jaka to odpowiedzialność i zaszczyt, i że nie jest już kociakiem który nie ma żadnych obowiązków - podsunął pomysł. W jego opinii trzeba było po prostu powiedzieć młodszemu kotu, żeby traktował swoją rangę nieco poważniej. Gdyby ktoś zwrócił na to uwagę synowi Modliszkowego Zagajnika, gdy był jeszcze terminatorem, on by posłuchał, więc powinno zadziałać. Czasem ciężko mu było, jak to mówią, "wejść w skórę" innych kotów.
Buras również uważał, że w Klanie Cienia źle się dzieje, dlatego chciał przyłożyć łapę do tego, żeby go naprawić. Można by to zacząć od układania planu treningu Kłującej Łapy - czemu nie?
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong
Niebieska klasycznie pręgowana z bielą, o gęstej i puszystej sierści. Oczy koloru złota, a sylwetka lekko umięśniona i smukła.
Z Burzą lepiej nie zadzierać. Łatwo jest ją wkurzyć i narazić się na jej gniew, a nawet zemstę. Potrafi pokazać pazurki, jednak dość szybko się uspokaja (dopóki ktoś znów nie zalezie jej za skórę). Wobec swoich bliskich jest wyrozumiała i kochająca, jednak nie zawsze to okazuje. Można nawet rzec, że jest jak burza lodowa - nie raz przez przypadek zrani kogoś, na kim jej zależy, lecz w końcu przyzna się do błędu i okaże szczerą skruchę. Natomiast, gdy prawdziwie kogoś pokocha, będzie walczyć o tą miłość nawet za cenę życia czy śmierci. Z kolei, jeśli kiedykolwiek zostanie pobłogosławiona kociakami, będzie nieco wymagającą, ale troskliwą matką.
Rudzikowy Śpiew [KG]
Wzruszyłam ramionami, jak tylko Kamienisty Brzeg skończył swą wypowiedź. Nie wiedziałam, jak inaczej mam zareagować na jego słowa. To, że zgodził się z moim zdaniem, pozytywnie mnie zaskoczyło. Poza tym miło będzie chociaż raz zrobić coś miłego dla innych, nawet jeżeli zwykle nie leżało to w mej naturze.
- Dobrze, poślę po ciebie, jak przyjdzie czas. Teraz jednak muszę już cię opuścić. Przyjemnie się gadało, ale obowiązki wzywają. Miałam w planach małe samotne polowanko. Tylko ja i dzicz. Oczywiście, nie oddalę się zbytnio od obozu, będę w pobliżu, gdyby coś się działo. Do zobaczenia, Kamienisty Brzegu. Może uda nam się jeszcze kiedyś zamienić ze sobą parę słów. - nie wiedziałam, czemu zdradziłam mu swoje zamiaru, ale cóż - słowo się rzekło. Nie czekając na jego odpowiedź, wstałam, odwróciłam się na pięcie i odeszłam w sobie tylko znanym kierunku, nie odwracając się ze siebie.
Równie dobrze mógłby się nazywać Kamienny Pysk. Można go czasem zobaczyć uśmiechniętego - kiedy coś mu się uda, w rozmowach z bliskimi albo na tematy, które lubi, jednak znany jest z zamyślonego, poważnego wyrazu pyska. Osiągnął swój finalny wzrost i przerósł mistrza pod tym względem. Jego sylwetka jest dość szczupła, a futro jasnobure w czarne tygrysie pręgi. Rozjaśnia się ono wokół oczu i na pysku. Zazwyczaj starannie wyczyszczone, zdarza się jednak, że zaplącze się tam jakiś kawałek kory. Posiada niewielką białą plamę na piersi. Głowa ma okrągły kształt. Lekko zaokrąglone uszy łowią interesujące dźwięki, a zielone oczy o bladożółtej otoczce bacznie obserwują otoczenie. Nos przybrał ceglastorózowy kolor, a poduszki łap - szary.
Stara się przetrwać chować w sobie emocje i nosić maskę idealnego wojownika pod którą ukrywa swoje obawy, że nie jest wystarczający, jednak dalej ciężko mu pozwolić sobie na błędy. Dalej przybiera poważny i zamyślony, nieraz też zdezorientowany wyraz pyska i nieraz nie wiadomo co tak naprawdę myśli czy czuje jeśli tego nie powie. Nie jest jednak aż taki spięty i sztywny jak wcześniej, choć dalej nachodzą go różne wątpliwości i wspomina swoje błędy. Nie lubi nagłych zmian, ale okazuje się, że nie wszystkie z nich są złe. Lepiej rozumie przenośnie, chociaż niektóre dalej go dziwią. Chętnie oddaje się swoim pasjom - wspinaczce, polowaniu, przeglądaniu swojej kolekcji kamyków po raz kolejny tego dnia czy milczącym obserwowaniu kotów w obozie. Stara się nie izolować od reszty, co nie zawsze mu wychodzi i dalej zamyka się w swoim świecie, ale teraz bardziej zwierza się innym ze swoich myśli i odczuć. Ma tendencję do zbytniej ostrożności, szukania wszędzie zagrożeń i czucia się odpowiedzialnym za wszystko wokół. Może jego problemy nie zniknęły, jednak stał się nieco bardziej pewny siebie. Nie może jednak pozbyć się odczucia, że jest jakiś dziwny i nie pasuje do otoczenia.
Czaple Skrzydło [GK], Bobrowy Ogon [KG], Kozia Broda [Krz]
On bardzo chciał być przydatny i pokazać wszystkim, że owszem, nadaje się na wojownika, chociaż wmawiał sobie, że stara się tylko dla siebie, a nie na pokaz. Skinął głową, również nie mając już nic do dodania. Cieszyła go perspektywa szkolenia kolejnego kota, nawet jeśli tym razem miał tylko trochę pomóc, a nie być jego głównym mistrzem. Już sobie wyobrażał i zaczął planować co mógłby zrobić, żeby jak najlepiej przekazać Kłującej Łapie wiedzę i umiejętności. - Racja, obowiązki ważna sprawa. Do widzenia - pożegnał się. Zastanowił się czy i on nie ma jeszcze czegoś do zrobienia. Nie, nic mu nie przychodziło do głowy. Pewnie jeszcze ze sobą porozmawiają. Dobrze, że Burzowe Echo nie traktowała go jak jakiegoś odmieńca dlatego, że jego ojciec był samotnikiem. Był zły na Świergota, że nawet nie raczył się pokazać i zainteresować swoimi dziećmi. Gdyby zamiast niego był to ktoś z klanu, buras i cała reszta miotu miałby lepiej... Ciekawe czy mama go teraz widziała. Czy nie była nim rozczarowana. Zapowiadał się na takie zdolne dziecko, a potem... rzeczy poszły nie tak. Nie mógł się oprzeć wrażeniu, że cokolwiek robi, będzie to za mało i zaraz czeka na niego coś złego, coś się niedługo zepsuje... Przejechał łapą po kamyku. Twarda faktura pod opuszkami łap pozwoliła mu wrócić do rzeczywistości. Nie miał wpływu na swoją przeszłość. Mógł za to zmienić teraźniejszość i pracować, żeby być dobrym wojownikiem. Tym razem już wyjdzie. Tym razem będzie dobrze. W końcu musi... prawda? Dostał nowe zadanie do wykonania. Podczas drogi powrotnej do obozu cały czas zastanawiał się nad nim. Kiedy wrócił do swojego legowiska, wyciągnął spod korzenia kamyczki i zaczął je układać. To pomagało mu ukoić nerwy.
/zt
≤ It`s anew world - it`s anew start ≥ • It`s alivewith the beatingof yₒᵤₙg ₕₑₐᵣₜₛ • It`s a newd̴a̴y̴, it`s a new plan ~ I`vebeen waiting foryou ~ •° HereI am °•
•° Here weare °• we`ve justbegun • And afterall thistime- ourtime hascome • ~ ° Yaherewe are - still goin` strong ° ~ Right here in the place where webelong