po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Zmrużyła lekko oczy, przyglądając się roślinie. Miała przed sobą gwiazdnicę, doskonale. Na pewno im się przyda prędzej czy później, szczególnie z sezonem chorób przed nimi. Obejrzała raz jeszcze roślinę i zaczęła wolnymi ruchami zbierać z drobnej rośliny liście, przy okazji przyglądając się nadal nie martwym kwiatom. Ciekawe, jak długo pozostaną w takim stanie, skoro pora nagich drzew zbliżała się wielkimi krokami. Ten okres właściwie nigdy nie niósł ze sobą nic dobrego. Księżyce temu, jego koniec był był groźbą wiszącą nad klanami, jak pętla zaciskająca się wokół gardła. Czas był ich wrogiem. Utracili swój dawny dom na rzecz nowego i chociaż z początku podobał się dziwnookiej - teraz był więzieniem gorszym od miejsca, gdzie brak gwiazd. Trudno było jej to znieść, zwłaszcza w tych krótkich, ulotnych chwilach wolności, jakimi było zbieranie ziół.
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Jeśli chodzi o kwiaty, to pewnie czas szybko zleci i staną się one martwe, zwiędłe, suche. Całe szczęście, w tym momencie roślina byłą zupełnie żywa, dzięki czemu medyczka mogła bez problemu zebrać jej liście. Udało jej się nazrywać dziesięć liści gwiazdnicy, które uzupełnią składzik cienistej lecznicy.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
po jej drobnym wypadku, jej wygląd przeszedł wiele zmian. Przycięte do połowy prawe ucho, zerwane niemal całe lewe, do tego blizna przechodząca od brody aż nad prawe oko - a to tylko sam pysk. Na szyi widnieją ślady po pazurach, choć te w dużym stopniu zostały zasłonięte przez futro. Długie ślady po kocich pazurach są również przez całą długość grzbietu, do tego na prawej przedniej i lewej tylnej są ślady po ugryzieniach. Jej futro wciąż pozostaje czysto białe i długie, a ślepia mają ten sam kolor - lewe zielone i prawe niebieskie. Wciąż jest smukła i wysoka, lecz do dawnej piękności jej daleko. Na szyi ma ciemnoczerwoną obrożę z kontaktem do jej człowieka.
podobnie jak wygląd, jej charakter przeszedł zmiany. podczas dochodzenia do siebie po walce z samotnikiem miała wiele czasu na przemyślenia, co miało na nią zaskakująco dobry wpływ, być może przez towarzystwo, jakie miała. w efekcie nie tylko jej ciało, jak i jej umysł przeszły przez proces leczenia, dzięki czemu jest w pewnym sensie weselsza. nadal jest mocno wyciszonym kotem, jednak znacznie łatwiej jest się jej uśmiechać. wciąż jest bezpośrednia w swoich słowach, często nie przejmując się tym, jak może to wpłynąć na jej rozmówców, ale zaskakująco nabrała nieco charakteru, więc zdarzy jej się dogryzać innym tu i ówdzie, oczywiście oczekując tego samego w swoją stronę. są to jednak niegroźne uszczypnięcia, nie obrazy. zdecydowanie chętniej też rozmawia, a jej ciekawość została na nowo rozpalona i nie boi się pytać, jeśli coś ją zainteresuje. nadal zostało w niej jednak wiele mniejszych lub większych problemów, z którymi ciężko jej sobie poradzić, jak strach przed opuszczeniem przez bliskich czy problemy ze snem.
Dziwnooka medyczka zrobiła z liśćmi gwiazdnicy to samo, co z poprzednimi ziołami - ukryła je w korzeniach charakterystycznego drzewa, aby móc później po nie wrócić i zanieść do Korzennej Jamy. Tym razem westchnęła cicho i postanowiła przetestować swoje szczęście. Udała się jeszcze głębiej w las, tym razem z zamiarem znalezienia jałowca, którego zdecydowanie im brakowało. Czegoś takiego nigdy za wiele, racja?
there's so much more here, a life worth living and with time you drown the FEELING out it's so n o s t a l g i c maybe all the love was worth the pain?
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Chyba szczęście nie dopisywało za bardzo cienistej medyczce. Nie ważne jak intensywnie szukała, nie udało jej się znaleźć jałowca. Natrafiła za to na inną roślinę, która może się przydać. Za krzewami, przez które pewnie będzie musiała się nieco przedrzeć, mogła dostrzec zieloną roślinę z ząbkowanymi liśćmi, które pokrywały także cienkie włoski.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Wojowniczka miała bardzo dobry humor. Wszystko powoli się naprawiało a Ostra czuła w końcu ulgę. Jej brat wrócił i mogła już spokojnie żyć bez jakichkolwiek zmartwień. Wszystko było wreszcie w porządku! Dlatego też postanowiła poszukać Chwasta by podzielić się tą radością z nim. Jednak nie mogła go nigdzie znaleźć w obozie. Mijając wyjście do obozu wyczuła jego zapach. Pewnie wyszedł na polowanie lub coś takiego. Jednak to nie zmniejszyło jej entuzjazmu. Zaczęła iść za zapachem i po dłuższej chwili zobaczyła znajome brązowe futro. Postanowiła podejść do niego z zaskoczenia. Uśmiechnęła się lisio pod nosem i przystąpiła do pozycji łowieckiej. Przylgnęła do podłoża i starała się skradać cicho i ostrożnie. Nieopodal był kamień do którego podeszła by się na chwilę schować. Ale będzie miał minę jak go dopadnie! Haha!
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Polny w wolnym czasie oddawał się temu, co lubił najbardziej - polowaniu i patrolowaniu. Dzięki temu mógł się trochę odprężyć, wyładować emocje, a przy okazji robił coś dobrego dla Klanu, wykarmiał go i chronił granice, aby nikt obcy się nie przedarł na ich terytorium. Szczególnie ulubował sobie okolice Czarnego Ogona, bardzo mu się podobał ten strumyczek, szczególnie w Porze Zielonych Liści, kiedy temperatury były wysokie i tak sposób ochłodzenia się był cudowny. Teraz tez wybrał się na polowanie w te tereny, nie wiedząc, że za nim wyszła szylkretowa Wojowniczka z zamiarem znalezienia go i powiadomienia go zapewne o czymś bardzo ważnym.
Przyciskał akurat do ziemi zająca, którego udało mu się dorwać, bo ten potknął się o wystający korzeń w trakcie ucieczki, co było jego ostatnim błędem i przez to skończył w szczękach Wojownika. Był tak zajęty dociskaniem go do ziemi i zaciskaniu kłów na jego gardle, że nie zorientował się o obecności kogokolwiek innego.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Wojowniczka wręcz trafiła idealnie. Jej nowy przyjaciel był bardzo zajęty królikiem którego teraz upolował. Na samą myśl o króliku, Ostra oblizała się. Nie była aż tak głodna ale dawno nie jadła takiego kąska a o tej porze to wręcz rarytas wśród innej zwierzyny. Ale nie myślimy teraz o królikach! Wojowniczka cicho czekała na swoją szansę żeby ruszyć do ataku. Gdy tylko Chwast ugryzł królika, ona podeszła bliżej aż w końcu wystrzeliła w górę i poleciała na nic nieświadomego wojownika. Należała do kotów lekkich więc nie obawiała się, że takim żartem zrobi mu krzywdę. - Mam cię! - uśmiechnęła się zwycięsko, przyczepiona do pleców kocura. - Teraz to ty jesteś ofiarą! Haha! - była z siebie bardzo zadowolona. Może to było dziecinne ale Ostry Kwiat miała to w głębokim poważaniu. Była sobą i uwielbiała straszyć innych. Od bardzo dawna nie robiła takich kawałów ze względu na trudny okres. Teraz chce nadrobić stracony czas i cieszyć się nawet z takich głupich rzeczy.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Był zbyt zajęty odbieraniem życia szarakowi, aby zdać sobie sprawę z tego, że za jego plecami skrada się właśnie bardzo groźny i śmiercionośny drapieżnik. W jednej chwili usłyszał, jak coś wyskakuje za traw, jednak nie było już czasu na wykonanie choćby najmniejszego odskoku w bok. Stał się ofiarą, rozpoznał oczywiście w swoim oprawcy Ostry Kwiat, co pocieszyło go, bo przez chwilę naprawdę obawiał się, że to mógłby być jakiś drapieżnik, a on wykazał się taką głupotą, że pozwolił mu się zaskoczyć. Na szczęście to tylko jego przyjaciółka, która chyba postanowiła mu zrobić psikusa, a to niedobra.
Cios nie był silny, jednak dla podkoloryzowania sceny Polny Chwast upadł na ziemię na bok, przez co szylkretowa uwaliła się na jego tułowiu i uniemożliwiała mu jakikolwiek ruch. Uwielbiał droczyć się z innymi kotami, ale zazwyczaj to on wychoził z inicjatywą i on aczynał, a tu takie zaskoczenie! – Oh nie! Jak to się mogło stać! – powiedział nagle z rozpaczą w głosie, choć oboje zapewne doskonale wiedzieli, że buro-biały syn Jaskółczego Głosu po prostu grał i tyle. – Litości, błagam! – zawył jeszcze, a ślepia zwrócił prosto na oczęta Ostrego Kwiatu, przybierając minę zbitego psa i prosząc tym samym o łaskę. Nie miał szans na uratowanie się, więc pozostało mu liczyć na miłosierdzie ze strony Wojowniczki. Pytanie tylko, czy je otrzyma?
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Była z siebie naprawdę zadowolona, że udało jej się dopaść Chwasta. Najwidoczniej nie był teraz zbytnio uważny a to był wielki błąd! Co by było gdyby to nie była Ostra a faktycznie jakiś drapieżnik? Nie byłoby wtedy za kolorowo. Lepiej nawet o tym nie myśleć!
Jednak nie spodziewała się, że jej przyjaciel upadnie na ziemię przez co sama straciła równowagę i spadła na tors wojownika. Przez chwilę mogła poczuć bicie jego serca ale szybko się zerwała na swoje łapy tak by nie leżeć na nim, a stać nad nim. Przez chwilę była nieco speszona ale postanowiła nadal bawić się w to co wymyśliła. Uśmiechnęła się złośliwie udając jakby faktycznie była niebezpiecznym drapieżnikiem. - Popatrzmy... Duży z ciebie kocur... Starczy mi ciebie by napełnić swój ogromny brzuch. - zaśmiała się aktorsko. Słysząc jednak następne słowa, wojowniczka uniosła lekko brew. - A co będę z tego mieć, że cię nie zjem? - zapytała. Jeżeli chciał zdobić miłosierdzie Ostrej musiał wymyślić coś na co by się zgodziła w zamian.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Niezbyt przejął się faktem, że Ostry Kwiat upadła prosto na niego i przez chwilę znaleźli się naprawdę blisko siebie. Nie przeszkadzały mu kontakty fizyczne z innymi kotami. Poza tym teraz miał ważniejsze sprawy na głowie, jak choćby przeżycie tego niespodziewanego ataku. – O nieee! – odparł agonalnym głosem, wyciągając jedną, przednią łapę do przodu, jakby chciał się zakryć przed krwiożerczą bestią, która już za chwilę miała mu odebrać jego cenne życie. – Jestem strasznie żylasty w środku, serio! Będzie ci po mnie cały dzień niedobrze! – zapewniał ją, patrząc w jej ślepia z iskrami we własnych, zielono-żółtych oczach. Doskonale potrafił udawać wszelakie emocje i stany, dlatego właśnie w tym momencie postanowił skorzystać z tej umiejętności i wziąć Ostrą na litość już po bandzie. Oczywiście istniała szansa, że szylkretka go przegada w tej rozmowie, ale na razie szło mu bardzo dobrze i oby tak zostało. Słysząc jej pytanie, nastawił uszy na sztorc, szybko zastanawiając się, jakby od tego zależało jego życie. – Eeee, o, wiem! Mogę ci oddać tego tu zająca, chcesz? – powiedział, przekręcając się na brzuch i resztkami sił doczołgał się do leżącego obok szaraka, wskazał na niego białymi, owłosionymi paluszkami, a potem przez ramię obejrzał się na córkę Wiewiórczego Ogona, przywdziewając maślane oczka. – To lepsze, niż jakiś łykowaty Wojownik, naprawdę! Nie kłamię! – on sam naprawę lubił króliki, zające i wszelkie tego typu zwierzątka, i choć żal mu było oddawać taki duży i dorodny okaz Ostrej, tak, aby przeżyć, zrobiłby wszystko.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostra natomiast będąc tak blisko jakiegoś kocura to jakoś samoistnie się odsuwała. Taki dotyk jak ten dla wojowniczki był bardzo...Subtelny i bardzo niszczący jej przestrzeń osobistą. Nie miała jednak nic do przytulania. Po prostu niektóre z nich były nie na miejscu.
Polnemu szło naprawdę dobrze jeżeli chodzi o aktorstwo. Jednak nadal jeszcze trochę mu brakowało do poziomu Ostrej. Ona miała do tego nie tylko talent ale dar. Potrafiła wcielić się w każdy charakter. Od tych groźnych aż do tych bardzo przesłodzonych. Była to dla niej pewnego rodzaju rozrywka odgrywać różne sceny. A teraz mając takiego przyjaciela który też lubi takiego typu rzeczy ta cała zabawa była o wiele lepsza i zabawniejsza. Oczywiście nie można parsknąć śmiechem podczas sceny! Byłoby to wręcz karygodne! -Mówisz...-odpowiedziała grubym i cichym głosem kierując te słowa do siebie. Jako wielki drapieżnik raczej wolałby sobie pojeść niż męczyć się podczas posiłku.
Nagle bury kocur wymyślił jak siebie ocalić. Ostra spojrzała na zająca udawanym głodnym wzrokiem. Następnie wróciła do kocura i z lekkim grymasem burknęła. - Niechaj tak będzie...I tak widzę ,że już ktoś ciebie ruszył i najwidoczniej nie smakowałeś dobrze. - spojrzała się na nadgryzione ucho wojownika. Uwolniła przyjaciela. Odczekała chwilę i parskła głośnym śmiechem. Nie mogła przez chwile zabrać oddechu ale w końcu przemówiła. - No no no... Nie wiedziałam ,że z ciebie taki aktorzyna! - uśmiechnęła się zadziornie. - Ale mimo wszystko nadal brakuje ci nieco wprawy. Kto wie może kiedyś dotrzesz do mojego poziomu...-machnęła futrem udając teraz diwę która się przechwala swoim wdziękiem. Chciała ten sposób zaprezentować ,że potrafi wcielić się prawie w każdą postać. - Od kociaka potrafię wcielać się w różne charaktery. Jest to dla mnie pewnego rodzaju rozrywką.-powiedziała teraz normalnie.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Oczywiście, że szło mu dobrze, można pokusić się nawet o stwierdzenie, że wyśmienicie, jednak zostańmy przy odpowiedzi bardziej skromnej i nie przechwalajmy się za bardzo umiejętnościami Polnego Chwasta, który dopiero co zaczynał ujawniać przez Ostrym Kwiatem wszystkie swoje zalety. Parsknął głośno śmiechem, kiedy zdał sobie sprawę z sensu wypowiedzi szylkretki co do jego naderwanego ucha. Och... a może Sowa faktycznie chciała spróbować, jak smakuje kocie mięso? Och nie, to by było straszne! Cofnął uszy, jednak na jego pysku pozostał pewny siebie wyraz. – No mówiłem, zjedzenie mnie to nie jest dobry pomysł – stwierdził i wyszczerzył białe, błyszczące ząbki. – Twojego poziomu? – powtórzy za nią i uniósł elegancko jedną brew do góry, delikatnie wypinając jeszcze przy okazji swoją puszystą, gęstą białą pierś. Osobiście swoje umiejętności uważał za co najmniej do pozazdroszczenia, ale skoro Ostra uważała inaczej, nie będzie się głośno o to wykłócał, choć od dogryzania akurat nie był w stanie się powstrzymać. – Już go dawno minąłem, na samym początku – oj tak, jej poziom znajduje się zapewne na najniższym szczebelku w całej drabinie, a Polny wspinał się po niej zwinnie niczym wiewiórka wspina się po korze drzewa. Chciała go przegadać? Musiała się więc bardziej postarać. – Mmmmm, czyli mam rozumieć, że czasami po prostu udajesz, tak? – zagaił, wciąż z uniesioną brwią, prowokując tym samym córkę Zastępczyni. – Czy teraz też? – powiedział głośniej, bardziej głęboko, wyciągając łeb naprzód i przybliżając go do szylkretowej, długowłosej Wojowniczki. No dalej, przyznaj się, co tam ci w środku gra i śpiewa.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
Ostra będąc kociakiem sporo obserwowała jak inni się zachowują i starała się ich naśladować. Niektóre z zachowań potrafiła perfekcyjnie zrobić bo jakąś cząstke miała w sobie. Jednak nie była jakaś diwą bądź nieśmiałą kotką. Poza tym nie często bawiła się w coś takiego a jak już się bawi to raczej z kimś kto nie będzie brał wszystkiego na serio.
Słysząc słowa kocura popatrzyła się na niego na początku z oburzeniem a potem z ciekawością. - Czyżby? - mruknęła melodyjne. Skoro tak niech pokaże czy potrafi zachować swoją maskę dłużej na scenie! Teraz byli aktorami, którzy muszą odegrać swoje rolę wręcz perfekcyjnie by zadowolić widzów. Wszystko zależy od nich czy zostaną obrzuceni różami czy falą niezadowolenia. Podeszła zgrabnie do kocura kołysząc się delikatnie na boki. Stanęła naprzeciw Chwasta i z przymrużonymi lekko oczętami uśmiechnęła się subtelnie. Popatrzyła się na niego lekko z dołu ( gdyż była niższa). Podniosła swoją prawą łapkę i delikatnie przyjechała ją po rzuchwie kocura od początku do końca i szepnęła. - To pozostanie tajemnicą. - dla Ostrej taki charakter było łatwo odegrać. Już kilka razy w swoim życiu mogła zobaczyć podobne sceny. Można niekiedy uwierzyć nawet, że Ostra faktycznie taka jest jeżeli ją się chociaż trochę nie zna. A teraz... Teraz chciała pokazać Polnemu swój wielki talent i zaczęła z grubej rury.
Księżyce: 113 Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】 Płeć: kocur Matka: Jaskółczy Głos 【*】 Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】 Partner: Ostry Kwiat Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Polny natomiast dużą, jak nie cała część swojego charakteru odziedziczył po swojej matce, Jaskółczym Głosie, dzięki czemu łatwo można było się domyślić, że to właśnie jej syn. Nie miał czasu jako kociak na podpatrywanie zachowań innych kotów, bo dość sporo czasu spędził w Lecznicy i chorował, jedząc jakieś niedobre, ohydne wręcz w smaku i konsystencji zielsko, dlatego też był troszkę wycofany z życie społecznego, ale to i tak nie wpłynęło na niego jakoś mocno. – A nie? – mruknął sarkastycznie, uśmiechając się dziarsko. Ostra mu nawet do jego białych pięt nie dorastała, ale skoro myślała, że jest inaczej - proszę bardzo. Przecież nie zabroni jej mieć własnego zdania i własnej opinii, nawet, jeśli byłaby ona zupełnie i w stu procentach chybiona. Kiedy szylkretka stanęła naprzeciwko niego, wypiął puszystą pierś do góry i wyprostował się, chcąc wydać się wyższym, co w sumie i tak by mu wyszło, bo Ostra była niższa od niego i nawet to jej długie futro, które powinno teoretycznie dodać objętości, nie pomagało. Mały kurdupel. Uśmiechnął się wyzywająco, unosząc jeden kącik ust do góry, dzięki czemu biały kieł błysnął spod warg. Na jej ruch łapy zareagował niczym innym, jak cichym pomrukiem, udając, że mu się to podoba. W rzeczywistości być trochę zaskoczony tak śmiałym gestem z jej strony, zwłaszcza, że chwilę temu speszyła się, kiedy na niego upadła, ale teraz to nie było ważne. Musiał szybko coś wymyślić, na szczęście główka pracowała na najwyższych obrotach i nie było tu czasu na jakieś dłuższe zastanawianie się. – Czyżbym musiał jakoś zasłużyć na to, abyś mi tą tajemnicę wyjawiła? – wymruczał świergotliwie, nachylając się delikatnie nad jej uchem. Szylkretka może miała jakieś oczekiwania co do niego, no, śmiało, gadaj. Zmrużył zielono-żółte ślepia, a uszy delikatnie cofnął, aby potem zacząć delikatnie poruszać swoim ogonem na boki, wykonując faliste i płynne ruchy. Czekał, bo co innego mógł zrobić.
Księżyce: 119 Mistrz: Pluskający Potok [*] Płeć: kotka Matka: Krogulczy Szpon [*] Ojciec: Wiewiórczy Ogon [*] Partner: Polna Gwiazda Trwałe urazy: mała blizna na pysku, długa blizna wzdłuż lewego boku i odgryziony kawałek lewego ucha
Wygląd się zbytnio nie zmienił od czasów kocięcych. Jedynie jej oczy już w pełni wybarwiły się na kolor zielony. Mimo, że urosła to nadal nie zaliczała się do wysokich kotów. Uważa swój wzrost jako wadę dlatego więc próbuje odwrócić uwagę kotów czymś innym jak na przykład swoim pięknym i lśniącym futrem które zawsze jest ułożone i czyste. Szylkretka przybrała kobiece kształty i stała się na pewno atrakcyjniejsza. Wręcz jej wygląd był przeciwieństwem jej zadziornego charakteru. (więcej w KP)
Ostra po utracie swojego ojca nieco się zmieniła. Na początku nie było to widoczne ale po kilku księżycach można zauważyć, że stała się lekko buntownicza. Nadal była wesoła jednak potrafiła zadzierać nosa. Jest młodą aktoreczką która kiedy chce zagra każdego. Była mądrzejsza i nie zachowywała się jak mały kociak. Stała się w końcu dojrzałą kotką która chciała pokazać się w jak najlepszym świetle. (więcej w KP)
- Nie. - odparła złośliwie uśmiechając się przy tym szeroko. Można było zobaczyć jej białe ale też ostre kiełki. Polny Chwast mógł się spodziewać takiej odpowiedzi. Myślał, że Ostry Kwiat pójdzie mu na łapę? Co to to nie! Nie uważała siebie za wybitną aktorkę ale... Mimo wszystko nie była też skromna i uważała, że dobrze potrafi grać. Polny też umiał ale przecież mu teraz nie powie! Ostra jednak była ciutke nieco nad nim w jej prxekonaniu. W końcu potrafiła się zmusić do muśnięcia kocura. Gorzej by było jakby ktoś zaczął ją tak dotykać. Czuła się wtedy jakoś dziwnie. Na każdy dotyk reagowała inaczej o! A jeżeli ktoś daje jej wyzwanie to wszystkie jej kompleksy znikają i daje z siebie wszystko!
Cały czas patrzyła się na burego kocura, który najwidoczniej nie dawał za wygraną. To dobrze. Widząc jak się prostuje ona sama wypieła bardziej pierś i wyciągnęła nieco szyję. Ogon swobodnie się kołysał a jej postawa była nadwyraz kobieca i odważna. Jednak tak czy siak była mniejsza od niego ehh... Przerośnięty olbrzym.
Polny odważył się na skromny szept do jej ucha. Co jak co ale żaden kot nigdy jej nie szeptał tak do ucha. Było to na początku dziwne a z drugiej strony interesujące. Jednak wojowniczka nie chciała jeszcze tak szybko zrezygnować z wyzwania. Tak łatwo się nie podda! - Można tak to ująć kawalerze. Kto wie może kiedyś zasłużysz na poznanie jakże tajnej tajemnicy. - powiedziała to z wyczuciem i z tajemniczością w głosie. - Ale wątpię żeby to kiedyś nastąpiło. - powiedziała z przekąsem.