Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Wzięła gwałtowniejszy wdech, kiedy gałąź się zachwiała, jednak na szczęście udało jej się nie spaść, toteż po chwili mogła odetchnąć z ulgą. Bezpieczeństwo było najważniejsze, a skoro z nim nie było już problemu – ważne stało się również to, że udało jej się tego drozda dorwać. Zadowolona z drugiego już powodzenia, chwyciła ptaszka i zeszła z nim z drzewa, żeby po chwili zakopać go w jego pobliżu. Zapamiętała dokładnie okolicę, a następnie udała się na dalsze poszukiwania. Szła pod wiatr, obserwowała uważnie okolicę i nasłuchiwała, licząc na to, że znajdzie jakiekolwiek ślady życia... czegoś, co nie było groźnym drapieżnikiem, jak miała nadzieję.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Czy owady to groźny drapieżnik? Cóż, raczej niekoniecznie - chyba że jest ich naprawdę dużo, a w okolicy, a której znalazła się Płomykówkowa Gwiazda, faktycznie było ich sporo. Były to pszczoły, których gniazdo znajdowało się na jednych z drzew. Dosyć licznie latały po okolicy, na razie nie interesując się cienistym przywódcą, a raczej poszukując roślin i kwiatów, choć po to pewnie musiałyby udać się w zupełnie innym kierunku. Czy więc czarno żółte owady wzbudzą w jakiś sposób zainteresowanie Płomykówkowej Gwiazdy, czy też może wręcz przeciwnie - zignoruje ich liczną obecność w tym miejscu?
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Pszczoły. Płomykówkowej Gwieździe niezbyt podobało się to znalezisko. Nie mogła z nimi za bardzo nic zrobić, bo sama mogła być dla roju pszczół co najwyżej ofiarą do pożądlenia, a więc stwierdziła, że w tym momencie lepiej będzie się wycofać i ewentualnie wrócić tam kiedy indziej, żeby zobaczyć, czy sytuacja była spokojniejsza. Nie zastanawiała się więc długo. Postarała się jak najszybciej wycofać z tego miejsca i iść szukać zwierzyny gdzie indziej. Pszczoły nie zwracały na nią uwagi, więc po prostu szybkie odejście z miejsca wydawało się dobrym rozwiązaniem. Gdyby pszczoły się na nią rzuciły, zapewne zaczęłaby biec, ale że póki co latały po prostu dookoła, nie wydawało jej się, żeby było to potrzebne. Jeśli udało jej się bezpiecznie wycofać i zostawić insekty w tyle, zajęła się dalszym szukaniem zwierzyny w jakimś innym miejscu.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Pszczółki, niesprowokowane niczym po prostu dalej sobie spokojnie latały po okolicy i szukały kwiatów, z których mogłyby zebrać nektar. Cienista przywódczyni nie miała problemów bezpiecznym wycofaniem się i ruszyła dalej, rozglądając się za zwierzyną. Niestety, te pszczółki to było ostatnie, co na ten moment widziała. Nie mogła bowiem znaleźć żadnego śladu czy zapachu zwierzyny. Wyglądało na to, że nie ma nic ciekawego w tej okolicy, a już na pewno nie ma tutaj zwierzyny.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Ech, no tak, wycofała się z łatwością, ale zwierzyny dalej nie było. Widocznie miała dziś pecha. Porozglądała się jeszcze trochę, jednak nic ciekawego nie znalazła, a więc zdecydowała się w końcu wrócić do obozu. Widocznie nie był to jej dzień, a i tak było to tylko dodatkowe polowanie, więc mogła sobie odpuścić. Być może wybrała sobie pechowy teren, a może po prostu dziś nie miała szczęścia – cokolwiek by to nie było, był czas najwyższy, aby wracać do obozu, nie mogła marnować czasu. Poszła więc zabrać upolowaną przez siebie wcześniej zdobycz, wykopała ją i skończyła polowanie. Skierowała się do obozu, aby odłożyć swojego szczura i drozda na stos zwierzyny.
/zt, thamk za mgowanie :
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Polował, dla siebie. Nikt mu przecież nie zabroni, a akurat miał taką ochotę, a jeśli przy okazji znajdzie jakieś zioła to byłoby wspaniale. Często zdarzało mu się łączyć poszukiwania medykamentów z polowaniem w ten sposób a, jako że pogoda była naprawdę przyjemna - postanowił skorzystać z okazji. Nie było jeszcze tak wcześnie, dochodziła pora górowania słońca, kiedy znalazł się niedaleko Czarnego Ogona. Przeszedł obok Księżycowego Jeziora i znalazł się przy strumieniu, który leniwie sobie płynął w swoim kierunku.
Na krótką chwilę przysiadł przy brzegu i rozejrzał się dookoła. Na myśl od razu przyszły mu medykamenty, które rosły na podmokłych terenach i w pobliżu wody. Żadnych jednak nie dostrzegł, przynajmniej nie w zasięgu wzroku. Spojrzał do góry i ujrzał przelatujące gdzieś wysoko ptaki, których i tak by nie sięgnął, więc chyba latały mu nad głową po to, aby się z niego pośmiać. Zmarszczył pysk i wstał, po czym następnie oddalił się parę kroków od brzegu i ruszył wzdłuż strumienia, nasłuchując wszystkich dźwięków i wypatrując ciekawych roślin. Kto wie, może zamiast zwierzyny czy medykamentów spotka nawet kogoś znajomego po drodze, z kim będzie mógł chwilę pogadać?
[Olchowy Szept]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja, co było do niego nie podobne wybrał się na spacer. Sam, z własnej nie przymuszonej woli wyszedł poza Obóz. Nie miał pojęcia skąd nagle taka potrzeba, ale skoro się pojawiła to czemu miał jej nie zrealizować. Łapki same kierowały go w kierunku Czarnego Ogona. Tu przynajmniej idąc wzdłuż Granicy nie spotka żadnego obcego kota, no chyba, że Samotnika. Istnieje jeszcze możliwość, że natknie się na gniazda ptaków czy kryjówki drobnych drapieżników. Może uda mu się coś upolować i wróci do Klanu ze zdobyczami? Póki co, syn Olchowego Szeptu wolnym krokiem szedł wzdłuż rzeki mrucząc od czasu do czasu pod nosem.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Za to Wirek, cóż, większość swojego dnia przebywał poza obozem i znalezienie go w obozie graniczyło niemal z cudem, za to znalezienie go poza obozem, mimo iż tereny były o wiele większe, niż te obozowe, miało o wiele większą procentową szansę powodzenia. Albo samotnie patrolował, albo po prostu zwiedzał, albo polował, czasami nawet łowił, jak mu się nudziło, chociaż nie robił tego specjalnie często, bo sam w rybach nie gustował i jakoś nie widział, żeby inni szczególnie gustowali, więc po co zwierzyna ma się marnować? I śmierdzieć?
Akurat spacerował sobie wzdłuż czarnego ogona, spoglądając na drugi jego brzeg, szukając wzrokiem jakiegoś ruchu po drugiej jego stronie. Ostatnio wypędził stąd samotnika i, cóż, dość często tutaj wracał, by chwilę samotnie popatrolować, sprawdzić, czy kocica jest na tyle głupia, żeby tu wrócić i takie tam. I akurat przysiadł nad wodą, pochylając się nieco na nią i wpatrując się w swoje odbicie, gdy kątem oka zauważył ruch. Odwrócił łeb w tamtą stronę, by dojrzeć jednego z synów Olchowego Szeptu. Szybko w głowie przekalkulował sobie który to może być, bo był dość dobrze zaznajomiony z tą rodzinką, po czym kiwnął mu głową na przywitanie. Miał w sobie tyle kultury, żeby się przywitać, szczególnie że w końcu Zawieja musiałby go minąć, a wtedy po prostu wpatrując się w niego aż ten by go minął, wyszedłby na wyjątkowo niemiłego.
- Dobry, Tnąca Zawiejo - przywitał się, gdy kocur był już dość blisko. Na szczęście, już mniej więcej ogarniał który kot z tego rodzeństwa jest którym, szczególnie że prawie połowę z nich zdołał już poznać bliżej. - Samotny patrol? - zagadał jeszcze. Nie to, że chciał jakoś długo zatrzymywać kocura, gdyby nie chciał z nim rozmawiać, aczkolwiek... Hm, krótka pogawędka dobrze mu zrobi, dawno nie miał do kogo na dłużej pyska otworzyć.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Zawieja szedł sobie dostojnym krokiem jak na syna Olchy przystało, kiedy w pewnym momencie zauważył Wirujące Pióro, byłego mentora swojej siostry. Odwzajemnił kiwnięcie głowy i niespiesznym krokiem skierował się do burego kocura. - Wirujące Pióro!- przywitał się zgodnie z tradycją panującą w jego rodzinie. W końcu dotarł do syna Krogulczego Szponu i stanął blisko niego. Nawet ucieszył się jak Wirek do niego zagadał. Wreszcie mógł porozmawiać z kimś innym niż kociaki, które waliły do niego drzwiami i oknami, mimo, że za nimi nie przepadał i nie krył swojej niechęci do nich. - Można tak powiedzieć, raczej nazwałbym to spacerem. A ty? Ryby łowisz?- powiedział z nutką drwiny i spojrzał na taflę wody, w której dojrzał swoje odbicie. Natychmiast zaczął się jemu przyglądać i w paru miejscach przylizał wystające kępki sierści.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Uśmiechnął się delikatnie, widząc, że Zawieja faktycznie przystaje, żeby z nim chwilę porozmawiać. Jak było powiedziane - dobrze czasem do kogoś mordę otworzyć na nieco dłużej, niż zwykłe powitanie. Co prawda, Puchacz nie był szczególnie towarzyskim typem i jak mógł sobie sam połazić po granicach, czy terenach niczyich, a potem wrócić do obozu i się gdzieś zaszyć - to zdecydowanie to preferował. Ale, równocześnie nie był jakimś aspołecznym typem, co to jakoś szczególnie stronił od kontaktów z innymi kotami i czasem zwyczajnie... Miał ochotę zagadać - i to robił - jak teraz, choćby. Zresztą, póki co o synach i córce Olchowego Szeptu nie mógł powiedzieć złego słowa - przynajmniej o tych, których znał bliżej, czyli o Szronie, Mrozie, czy Zimnie, chciał się więc przekonać, czy reszta również jest, hm, spoko.
- A co, chcesz jedną? To mogę ci złowić - spytał, poruszając wąsami z rozbawienia. - Raczej przysiadłem sobie tutaj, żeby chwilę odsapnąć, posiedzieć trochę nad rzeką i poprzyglądać się granicy po drugiej stronie - odparł zgodnie z prawdą. A widząc, jak przygładza nieco odstające kłaki, wpatrując się chwilę w swoje odbicie, jego wąsy znów delikatnie drgnęły, bo sam właśnie wpatrywał się w dłuższą chwilę w swoje odbicie, ale nawet nie pomyślałby o tym, żeby swoje uklepać podobnie. A i po co, zaraz będą wyglądać tak samo.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Syn Ciemnej Toni słysząc propozycję Wirującego Pióra spojrzał na niego robiąc wielkie oczy. Zrobił zdziwioną minę i zastanawiał się czy bury kocur mówi na poważnie czy stroi sobie z niego żarty. - Umiesz łowić te obślizgłe paskudztwa?- zapytał zszokowany. Po raz pierwszy zdarzyło mu się spotkać kogoś z Klanowiczów kto umie łowić ryby. Niby to fajna umiejętność, gdyż w razie desperacji można wydobyć ze zbiornika wodnego jakiś apetyczny kąsek, ale to nie zmienia faktu, że trzeba mieć kontakt z lodowatą, mokrą wodą oraz, że ryby śmierdzą i są obrzydliwe! - Aha. I co? Ktoś tu się kręci? Jakiś Samotnik na horyzoncie? Raz jedną przepędziłem!- pochwalił się dumnie wypinając pierś. Właściwie to dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że Puchacz jest od niego straszy i zapewne ma o wiele więcej doświadczenia i przygód na koncie, ale mimo wszystko chciał czymś zabłysnąć. Prawda była taka, że Lamparcia Cętka sama odeszła w swoją stronę, a jakby Zawieja dalej jej pyskował to wtedy spuściłaby mu niezły łomot, gdyż był wtedy zaledwie terminatorem szlifującym walkę.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Obserwował z rozbawieniem reakcję kocura. No, kiedy był małym, głupim terminatorem (doobra, miał ponad 18 księżyców wtedy, ale cii), to zależało mu na każdej umiejętności, jaką da się zdobyć, nic więc dziwnego, że kiedy Wiewiór zaproponował mu, że nauczy go łowić ryby, to jego bury syn natychmiast się zgodził i, cóż, od tego czasu potrafił to robić. Aczkolwiek nie korzystał z tego szczególnie często. Cień nie był rzeką, tu mało który kot gustował w rybach i te potem zaśmradzały cały stos tym swoim okropnym zapachem, większość trzeba było wyrzucać, bo już łaziły po nich robaki, no i zwyczajnie nawet nie opłacało się ich łapać i siedzieć nie wiadomo ile nad wodą z łapą pod wodą i czekać na łaskę. Bo i tak nikt tego nie jadł.
- Owszem, umiem - odpowiedział z całkowicie poważną miną, delikatnie kiwając łbem. - Aczkolwiek nie robię tego specjalnie często, ale dla ciebie mogę się poświęcić i ci złowić jedno oślizgłe paskudztwo - zażartował, wyszczerzając zęby w swoim standardowym uśmiechu.
A na kolejną dawkę pytań początkowo pokręcił głową, z zawiedzioną miną. Niby dobrze, że nikt się nie kręci i nie próbuje przemknąć na ich tereny i ukraść im więcej myszy, czy innych zwierzątek, ale z drugiej strony byłoby tak ciekawie, jakby mieli teraz okazję kogoś pogonić, czyż nie?
- Ostatnio kręciła się tutaj jakaś samotniczka - odpowiedział, delikatnie uderzając ogonem o ziemię na wspomnienie o tej primadonnie. - Taka... Biała, z rudymi śladami na łbie - opisał kocicę, z którą ostatnio miał okazję się spotkać. - W razie, jakbyś ją kiedyś zobaczył - nie hamuj się, ukradła nam mysz, po czym zostawiła niedojedzoną na widoku, żeby zleciały się do niej wszystkie drapieżniki z okolicy - dodał, przy okazji przestrzegając młodszego wojownika, że... Nawet nie powinien się ograniczać, jeśli dane jej będzie ją zobaczyć - niech od razu atakuje, czy coś. Za to na ostatnie zdanie pokiwał głową z uznaniem. - Tamtej też powinniśmy się obawiać? - zażartował, a w jego oczach błysnęły ogniki.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Bury kocur był pod wielkim wrażeniem, że Wirujące Pióro potrafi łowić ryby. Aż pokiwał w jego stronę głową z uznaniem. Może on też powinien się tego nauczyć? Chociaż czymś będzie się wyróżniał od rodzeństwa. Zawieja- łowiciel ryb! Po kilku uderzeniach serca Tnący zganił siebie za takie głupie myśli. Gdy padło słowo ,,poświęcić" syn Olchowego Szeptu uśmiechnął się. Skoro Wirek sam to zaproponował to czemu nie. Oczywiście, Zawieja nie zamierza jeść ryby, ale chętnie zobaczy jak takie łowienie przebiega. Ma nadzieje, że Puchacz nie wycofa się ze swojej propozycji, nawet jeśli była ona tylko żartem. W końcu słowo się rzekło. - Chętnie zobaczę jak to się robi- odparł z lekkim entuzjazmem. Następnie wysłuchał o samotniczce i stwierdził, że nigdy jej nie widział. Za to jak padły kolejne słowa, Zawieja wyprostował się niczym żołnierz i zrobił zdeterminowaną minę. - Nie do pomyślenia! Zawsze uważam, że Samotnicy to koty niegodne życia! One w ogóle nie powinny istnieć! Nie martw się jak ją zobaczę to będzie ostatni raz, kiedy się tu pojawiła- zapewnił pewnym tonem głosu. Już on pokaże takiej samotniczce, gdzie raki zimują. Niech sobie nie myśli, że może sobie pogrywać z Klanem Cienia, o nie! - Myślę, że nie. Nigdy więcej jej nie wiedziałem- odpowiedział i uśmiechnął się szczerze. Poczuł się bardzo doceniony i nawet nie czuł się źle z faktem, że okłamał Wirujące Pióro. Liczyło się to, że zyskał uznanie.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Sam Puchacz nie uważał tego za jakieś osiągnięcie, bowiem umiejętności te raczej nie były mu potrzebne. Jasne, zawsze to dodatkowa umiejętność do wpisania w CV, ale większość kotów raczej nie patrzyło na niego z podziwem, bo zwyczajnie, podobnie jak on, uważali, że ryby śmierdzą, są ohydne i raczej nie powinno się ich jeść, bo to zbrodnia przeciwko normalnym piszczkom, jak króliki czy wiewiórki, czy bażanty. Ale czasami się to przydawało - kiedy na przykład wiatr płatał figle, kiedy wszystkie zwierzęta uciekały - to zawsze można było sobie usiąść nad rzeką czy jeziorem i próbować coś ze sobą zrobić w taki sposób, coby nie było, że się wraca do obozu z pustymi łapami i pyskiem, nie? Dlatego też gdy Tnący pokiwał głową z uznaniem i widocznie był pod wrażeniem umiejętności Puchacza, ten sam uśmiechnął się z zadowoleniem - no proszę, istnieją koty, które uważają te umiejętności za coś dobrego nawet uważając o rybach że są oślizgłe i paskudne, nono.
Jak więc obiecał, tak też zrobił, poprosił Zawieję, żeby przez chwilę siedział cicho i w miarę możliwości nie poruszał się, coby nie rzucić cienia na wodę, po czym sam podczołgał się nieco bliżej brzegu, usiadł tak, by samemu również nie rzucać tego cienia i wsadził łapę do wody. Chwilę tak siedział, nim nagle nie zrobił zamachu łapą, wyrzucając tym samym rybę niemal pod łapy burego wojownika.
- Jak chcesz mogę ci oddać moment dobicia jej - zażartował, spoglądając na szamoczącą się rybę, próbującą wrócić z powrotem do rzeki.
Uniósł wyżej brwi słysząc historię Zawiei, powoli poruszając ogonem. No, coś w tym jest, że samotnicy istnieć nie powinni - sam jeszcze jakieś 20 księżyców temu radośnie by mu zawtórował, aczkolwiek teraz po prostu siedział, kiwając głową, niby się zgadzając. Niektórzy samotnicy... Hm, byli warci porozmawiania. Aczkolwiek, gdyby spojrzeć na innych - faktycznie byli mysimi strawami i nie zasługiwali na to, by kręcić się po tym samym lesie co oni, klanowi.
- Widocznie skutecznie jej nagadałeś i teraz boi się wrócić w te rejony - rzucił, wyszczerzając się wesoło. No proszę, wojownik widocznie nie próżnował i ledwo spotkał samotnika już pokazał mu gdzie raki zimują i z łatwością przegonił - przynajmniej to wyniósł z tej historii, a czy była prawdziwa? A po cóż miałby brać taką wersję pod uwagę? Cień był słaby, owszem, ale istniały w nim również te silne jednostki, jak rodzina Olchy, z tego co zdążył zauważyć do tej pory, więc dlaczego miałoby nie być prawdą, że przegonił samotnika? Wiedział już, że rodzina ta nie uznaje kotów półkrwi i samotników, z czym się z nimi zdecydowanie zgadzał.
Bury kot klasycznie pręgowany z długą sierścią i pulchnej sylwetce. Budową bardziej przypomina matkę, z krótkimi, ale masywnymi łapami, grubym korpusem i przeciętnym wzrostem. Prostym, delikatnie zarysowanym profilem nie przypomina żadnego z rodziców, jednak dodaje mu to szlachetności i urody. Podobnie do ojca, jego uszy nie są największe, przybierając średnią wielkość. Kończą się niewielkimi pędzlami, nadając im kształt trójkąta. Duże, owalne oczy w kolorze jasnozielony, zachowują w sobie więcej ostrości Olchy, niż ciepła Ciemnej. Całość wieńczy ciemnoróżowy nos z niemal czarną otoczką i długie, skierowane w dół białe wąsy.
W przeciwieństwie do wyglądu, patrząc na zachowanie Zawiei doskonale widać, czyim jest synem. Wpojona przez oboje rodziców ideologia, wedle której koty posiadające krew samotników są gorsze, mocno zakorzeniła się w młodej głowie, skutecznie wzbudzając niechęć wobec niektórych ze współklanowiczów. Ze względu na młody wiek wciąż w większości polega na opiniach matki i przede wszystkim ojca, traktując je z szacunkiem i uważając za bezdyskusyjną prawdę. Ma tendencję do wybierania swoich faworytów, resztę uważa za niegodnych jego czasu i uwagi. Zawieja jest niecierpliwym kotem i czasem zdarza mu się rozwiązywać problemy najpierw groźbami, a później siłą.
Świerk [KW] Lawendowy Kwiat [GK]
Syn Ciemnej Toni zamilkł natychmiast. Tego nie trzeba mu było powtarzać dwa razy. Usiadł przy brzegu upewniając się, że nie rzuca cienia i zamienił się w posąg. Obserwował uważnie Wirujące Pióro, który czołgał się zbliżając się do wody. Zawieja był pod wrażeniem, że do ryby podchodzi się tak jak do innej zwierzyny- trzeba się skradać i zachować szczególną ostrożność. Czyżby podwodne stworzenia patrząc w góre wyraźnie widziały łowiącego, a może mogą go przypadkiem usłyszeć, o ile posiadają te zdolność pomimo braku małżowin usznych? W ogóle jaki ich zmysł jest wyostrzony? Te i inne pytania zaprzątały głowe Tnącego, ale zgodnie z rozkazem, a raczej prośbą nie odzywał się. Po chwili za jednym szybkim machnięciem łapy Puchacza, ryba znalazła się pod jego kończynami. Gdyby Zawieja mógł to przetarłby oczy ze zdumienia, ale zamiast tego patrzył z szeroko otwartymi ślepiami na zdobycz, która próbowała uciec. - Z przyjemnością dokończe twoje dzieło- odparł z wielkim szacunkiem i wysunął pazury. Zdecydowanym uderzeniem zakończył żywot ryby. Normalnie użyłby swoich ostrych zębów, ale ze względu na okoliczności darował sobie. Po zabiciu zdobyczy spojrzał na Wirujące Pióro pytająco. Nie wiedział, co teraz ma z tym fantem zrobić.
Tnący wyprężył się dumnie słysząc komentarz Wirka. To mu się bardzo podobało. W trybie natychmiastowym bury kocur został dołączony na listę spoko kotów. Jeszcze trochę, a może awansuje na listę przyjaciół. - Na to wychodzi- odpowiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Zawieja wziął głęboki oddech i postanowił skierować rozmowę na pewne tory. - Walczyłeś kiedyś z osobnikiem z innego Klanu czy coś?- zapytał zaciekawiony.