Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
Wzięła gwałtowniejszy wdech, kiedy gałąź się zachwiała, jednak na szczęście udało jej się nie spaść, toteż po chwili mogła odetchnąć z ulgą. Bezpieczeństwo było najważniejsze, a skoro z nim nie było już problemu – ważne stało się również to, że udało jej się tego drozda dorwać. Zadowolona z drugiego już powodzenia, chwyciła ptaszka i zeszła z nim z drzewa, żeby po chwili zakopać go w jego pobliżu. Zapamiętała dokładnie okolicę, a następnie udała się na dalsze poszukiwania. Szła pod wiatr, obserwowała uważnie okolicę i nasłuchiwała, licząc na to, że znajdzie jakiekolwiek ślady życia... czegoś, co nie było groźnym drapieżnikiem, jak miała nadzieję.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Czy owady to groźny drapieżnik? Cóż, raczej niekoniecznie - chyba że jest ich naprawdę dużo, a w okolicy, a której znalazła się Płomykówkowa Gwiazda, faktycznie było ich sporo. Były to pszczoły, których gniazdo znajdowało się na jednych z drzew. Dosyć licznie latały po okolicy, na razie nie interesując się cienistym przywódcą, a raczej poszukując roślin i kwiatów, choć po to pewnie musiałyby udać się w zupełnie innym kierunku. Czy więc czarno żółte owady wzbudzą w jakiś sposób zainteresowanie Płomykówkowej Gwiazdy, czy też może wręcz przeciwnie - zignoruje ich liczną obecność w tym miejscu?

Płomykówka : lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 49/60 | p: 0/4

<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pszczoły. Płomykówkowej Gwieździe niezbyt podobało się to znalezisko. Nie mogła z nimi za bardzo nic zrobić, bo sama mogła być dla roju pszczół co najwyżej ofiarą do pożądlenia, a więc stwierdziła, że w tym momencie lepiej będzie się wycofać i ewentualnie wrócić tam kiedy indziej, żeby zobaczyć, czy sytuacja była spokojniejsza. Nie zastanawiała się więc długo. Postarała się jak najszybciej wycofać z tego miejsca i iść szukać zwierzyny gdzie indziej. Pszczoły nie zwracały na nią uwagi, więc po prostu szybkie odejście z miejsca wydawało się dobrym rozwiązaniem. Gdyby pszczoły się na nią rzuciły, zapewne zaczęłaby biec, ale że póki co latały po prostu dookoła, nie wydawało jej się, żeby było to potrzebne. Jeśli udało jej się bezpiecznie wycofać i zostawić insekty w tyle, zajęła się dalszym szukaniem zwierzyny w jakimś innym miejscu.
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pszczółki, niesprowokowane niczym po prostu dalej sobie spokojnie latały po okolicy i szukały kwiatów, z których mogłyby zebrać nektar. Cienista przywódczyni nie miała problemów bezpiecznym wycofaniem się i ruszyła dalej, rozglądając się za zwierzyną. Niestety, te pszczółki to było ostatnie, co na ten moment widziała. Nie mogła bowiem znaleźć żadnego śladu czy zapachu zwierzyny. Wyglądało na to, że nie ma nic ciekawego w tej okolicy, a już na pewno nie ma tutaj zwierzyny.

Płomykówka : lvl: 5 | S: 18 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 80 | W: 49/60 | p: 0/4

<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ech, no tak, wycofała się z łatwością, ale zwierzyny dalej nie było. Widocznie miała dziś pecha. Porozglądała się jeszcze trochę, jednak nic ciekawego nie znalazła, a więc zdecydowała się w końcu wrócić do obozu. Widocznie nie był to jej dzień, a i tak było to tylko dodatkowe polowanie, więc mogła sobie odpuścić. Być może wybrała sobie pechowy teren, a może po prostu dziś nie miała szczęścia – cokolwiek by to nie było, był czas najwyższy, aby wracać do obozu, nie mogła marnować czasu. Poszła więc zabrać upolowaną przez siebie wcześniej zdobycz, wykopała ją i skończyła polowanie. Skierowała się do obozu, aby odłożyć swojego szczura i drozda na stos zwierzyny.

/zt, thamk za mgowanie :
<table><td><br>if every night I go to sleep knowing<br>that . I . gave . everything . that . I<br><br>.............「 HAD TO GIVE 」<br><br>≡ then it's all I could've asked for ≡<br>I've . been . standing . u p . beside <br>e v e r y t h i n g I've ever said, but<br><br>OH, IT'S SATURDAY NIGHT, YEAH
</td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
LVL 6 170 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
15
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
7
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Polował, dla siebie. Nikt mu przecież nie zabroni, a akurat miał taką ochotę, a jeśli przy okazji znajdzie jakieś zioła to byłoby wspaniale. Często zdarzało mu się łączyć poszukiwania medykamentów z polowaniem w ten sposób a, jako że pogoda była naprawdę przyjemna - postanowił skorzystać z okazji. Nie było jeszcze tak wcześnie, dochodziła pora górowania słońca, kiedy znalazł się niedaleko Czarnego Ogona. Przeszedł obok Księżycowego Jeziora i znalazł się przy strumieniu, który leniwie sobie płynął w swoim kierunku.
Na krótką chwilę przysiadł przy brzegu i rozejrzał się dookoła. Na myśl od razu przyszły mu medykamenty, które rosły na podmokłych terenach i w pobliżu wody. Żadnych jednak nie dostrzegł, przynajmniej nie w zasięgu wzroku. Spojrzał do góry i ujrzał przelatujące gdzieś wysoko ptaki, których i tak by nie sięgnął, więc chyba latały mu nad głową po to, aby się z niego pośmiać. Zmarszczył pysk i wstał, po czym następnie oddalił się parę kroków od brzegu i ruszył wzdłuż strumienia, nasłuchując wszystkich dźwięków i wypatrując ciekawych roślin. Kto wie, może zamiast zwierzyny czy medykamentów spotka nawet kogoś znajomego po drodze, z kim będzie mógł chwilę pogadać?

[Olchowy Szept]
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" />
i don't have any answers the more i know, the m o r e
i grow i wanna tear DOWN boundaries i wanna greet
my enemies i wanna see what i haven't seen
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
LVL 4 220 / 300
MedLVL 7 141 / 1100
12
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
15
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawieja, co było do niego nie podobne wybrał się na spacer. Sam, z własnej nie przymuszonej woli wyszedł poza Obóz. Nie miał pojęcia skąd nagle taka potrzeba, ale skoro się pojawiła to czemu miał jej nie zrealizować. Łapki same kierowały go w kierunku Czarnego Ogona. Tu przynajmniej idąc wzdłuż Granicy nie spotka żadnego obcego kota, no chyba, że Samotnika. Istnieje jeszcze możliwość, że natknie się na gniazda ptaków czy kryjówki drobnych drapieżników. Może uda mu się coś upolować i wróci do Klanu ze zdobyczami? Póki co, syn Olchowego Szeptu wolnym krokiem szedł wzdłuż rzeki mrucząc od czasu do czasu pod nosem.

/ Wirujące Pióro
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Za to Wirek, cóż, większość swojego dnia przebywał poza obozem i znalezienie go w obozie graniczyło niemal z cudem, za to znalezienie go poza obozem, mimo iż tereny były o wiele większe, niż te obozowe, miało o wiele większą procentową szansę powodzenia. Albo samotnie patrolował, albo po prostu zwiedzał, albo polował, czasami nawet łowił, jak mu się nudziło, chociaż nie robił tego specjalnie często, bo sam w rybach nie gustował i jakoś nie widział, żeby inni szczególnie gustowali, więc po co zwierzyna ma się marnować? I śmierdzieć?
Akurat spacerował sobie wzdłuż czarnego ogona, spoglądając na drugi jego brzeg, szukając wzrokiem jakiegoś ruchu po drugiej jego stronie. Ostatnio wypędził stąd samotnika i, cóż, dość często tutaj wracał, by chwilę samotnie popatrolować, sprawdzić, czy kocica jest na tyle głupia, żeby tu wrócić i takie tam. I akurat przysiadł nad wodą, pochylając się nieco na nią i wpatrując się w swoje odbicie, gdy kątem oka zauważył ruch. Odwrócił łeb w tamtą stronę, by dojrzeć jednego z synów Olchowego Szeptu. Szybko w głowie przekalkulował sobie który to może być, bo był dość dobrze zaznajomiony z tą rodzinką, po czym kiwnął mu głową na przywitanie. Miał w sobie tyle kultury, żeby się przywitać, szczególnie że w końcu Zawieja musiałby go minąć, a wtedy po prostu wpatrując się w niego aż ten by go minął, wyszedłby na wyjątkowo niemiłego.
- Dobry, Tnąca Zawiejo - przywitał się, gdy kocur był już dość blisko. Na szczęście, już mniej więcej ogarniał który kot z tego rodzeństwa jest którym, szczególnie że prawie połowę z nich zdołał już poznać bliżej. - Samotny patrol? - zagadał jeszcze. Nie to, że chciał jakoś długo zatrzymywać kocura, gdyby nie chciał z nim rozmawiać, aczkolwiek... Hm, krótka pogawędka dobrze mu zrobi, dawno nie miał do kogo na dłużej pyska otworzyć.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zawieja szedł sobie dostojnym krokiem jak na syna Olchy przystało, kiedy w pewnym momencie zauważył Wirujące Pióro, byłego mentora swojej siostry. Odwzajemnił kiwnięcie głowy i niespiesznym krokiem skierował się do burego kocura.
- Wirujące Pióro!- przywitał się zgodnie z tradycją panującą w jego rodzinie. W końcu dotarł do syna Krogulczego Szponu i stanął blisko niego. Nawet ucieszył się jak Wirek do niego zagadał. Wreszcie mógł porozmawiać z kimś innym niż kociaki, które waliły do niego drzwiami i oknami, mimo, że za nimi nie przepadał i nie krył swojej niechęci do nich.
- Można tak powiedzieć, raczej nazwałbym to spacerem. A ty? Ryby łowisz?- powiedział z nutką drwiny i spojrzał na taflę wody, w której dojrzał swoje odbicie. Natychmiast zaczął się jemu przyglądać i w paru miejscach przylizał wystające kępki sierści.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uśmiechnął się delikatnie, widząc, że Zawieja faktycznie przystaje, żeby z nim chwilę porozmawiać. Jak było powiedziane - dobrze czasem do kogoś mordę otworzyć na nieco dłużej, niż zwykłe powitanie. Co prawda, Puchacz nie był szczególnie towarzyskim typem i jak mógł sobie sam połazić po granicach, czy terenach niczyich, a potem wrócić do obozu i się gdzieś zaszyć - to zdecydowanie to preferował. Ale, równocześnie nie był jakimś aspołecznym typem, co to jakoś szczególnie stronił od kontaktów z innymi kotami i czasem zwyczajnie... Miał ochotę zagadać - i to robił - jak teraz, choćby. Zresztą, póki co o synach i córce Olchowego Szeptu nie mógł powiedzieć złego słowa - przynajmniej o tych, których znał bliżej, czyli o Szronie, Mrozie, czy Zimnie, chciał się więc przekonać, czy reszta również jest, hm, spoko.
- A co, chcesz jedną? To mogę ci złowić - spytał, poruszając wąsami z rozbawienia. - Raczej przysiadłem sobie tutaj, żeby chwilę odsapnąć, posiedzieć trochę nad rzeką i poprzyglądać się granicy po drugiej stronie - odparł zgodnie z prawdą. A widząc, jak przygładza nieco odstające kłaki, wpatrując się chwilę w swoje odbicie, jego wąsy znów delikatnie drgnęły, bo sam właśnie wpatrywał się w dłuższą chwilę w swoje odbicie, ale nawet nie pomyślałby o tym, żeby swoje uklepać podobnie. A i po co, zaraz będą wyglądać tak samo.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Syn Ciemnej Toni słysząc propozycję Wirującego Pióra spojrzał na niego robiąc wielkie oczy. Zrobił zdziwioną minę i zastanawiał się czy bury kocur mówi na poważnie czy stroi sobie z niego żarty.
- Umiesz łowić te obślizgłe paskudztwa?- zapytał zszokowany. Po raz pierwszy zdarzyło mu się spotkać kogoś z Klanowiczów kto umie łowić ryby. Niby to fajna umiejętność, gdyż w razie desperacji można wydobyć ze zbiornika wodnego jakiś apetyczny kąsek, ale to nie zmienia faktu, że trzeba mieć kontakt z lodowatą, mokrą wodą oraz, że ryby śmierdzą i są obrzydliwe!
- Aha. I co? Ktoś tu się kręci? Jakiś Samotnik na horyzoncie? Raz jedną przepędziłem!- pochwalił się dumnie wypinając pierś. Właściwie to dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że Puchacz jest od niego straszy i zapewne ma o wiele więcej doświadczenia i przygód na koncie, ale mimo wszystko chciał czymś zabłysnąć. Prawda była taka, że Lamparcia Cętka sama odeszła w swoją stronę, a jakby Zawieja dalej jej pyskował to wtedy spuściłaby mu niezły łomot, gdyż był wtedy zaledwie terminatorem szlifującym walkę.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Obserwował z rozbawieniem reakcję kocura. No, kiedy był małym, głupim terminatorem (doobra, miał ponad 18 księżyców wtedy, ale cii), to zależało mu na każdej umiejętności, jaką da się zdobyć, nic więc dziwnego, że kiedy Wiewiór zaproponował mu, że nauczy go łowić ryby, to jego bury syn natychmiast się zgodził i, cóż, od tego czasu potrafił to robić. Aczkolwiek nie korzystał z tego szczególnie często. Cień nie był rzeką, tu mało który kot gustował w rybach i te potem zaśmradzały cały stos tym swoim okropnym zapachem, większość trzeba było wyrzucać, bo już łaziły po nich robaki, no i zwyczajnie nawet nie opłacało się ich łapać i siedzieć nie wiadomo ile nad wodą z łapą pod wodą i czekać na łaskę. Bo i tak nikt tego nie jadł.
- Owszem, umiem - odpowiedział z całkowicie poważną miną, delikatnie kiwając łbem. - Aczkolwiek nie robię tego specjalnie często, ale dla ciebie mogę się poświęcić i ci złowić jedno oślizgłe paskudztwo - zażartował, wyszczerzając zęby w swoim standardowym uśmiechu.
A na kolejną dawkę pytań początkowo pokręcił głową, z zawiedzioną miną. Niby dobrze, że nikt się nie kręci i nie próbuje przemknąć na ich tereny i ukraść im więcej myszy, czy innych zwierzątek, ale z drugiej strony byłoby tak ciekawie, jakby mieli teraz okazję kogoś pogonić, czyż nie?
- Ostatnio kręciła się tutaj jakaś samotniczka - odpowiedział, delikatnie uderzając ogonem o ziemię na wspomnienie o tej primadonnie. - Taka... Biała, z rudymi śladami na łbie - opisał kocicę, z którą ostatnio miał okazję się spotkać. - W razie, jakbyś ją kiedyś zobaczył - nie hamuj się, ukradła nam mysz, po czym zostawiła niedojedzoną na widoku, żeby zleciały się do niej wszystkie drapieżniki z okolicy - dodał, przy okazji przestrzegając młodszego wojownika, że... Nawet nie powinien się ograniczać, jeśli dane jej będzie ją zobaczyć - niech od razu atakuje, czy coś. Za to na ostatnie zdanie pokiwał głową z uznaniem. - Tamtej też powinniśmy się obawiać? - zażartował, a w jego oczach błysnęły ogniki.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Bury kocur był pod wielkim wrażeniem, że Wirujące Pióro potrafi łowić ryby. Aż pokiwał w jego stronę głową z uznaniem. Może on też powinien się tego nauczyć? Chociaż czymś będzie się wyróżniał od rodzeństwa. Zawieja- łowiciel ryb! Po kilku uderzeniach serca Tnący zganił siebie za takie głupie myśli. Gdy padło słowo ,,poświęcić" syn Olchowego Szeptu uśmiechnął się. Skoro Wirek sam to zaproponował to czemu nie. Oczywiście, Zawieja nie zamierza jeść ryby, ale chętnie zobaczy jak takie łowienie przebiega. Ma nadzieje, że Puchacz nie wycofa się ze swojej propozycji, nawet jeśli była ona tylko żartem. W końcu słowo się rzekło.
- Chętnie zobaczę jak to się robi- odparł z lekkim entuzjazmem. Następnie wysłuchał o samotniczce i stwierdził, że nigdy jej nie widział. Za to jak padły kolejne słowa, Zawieja wyprostował się niczym żołnierz i zrobił zdeterminowaną minę.
- Nie do pomyślenia! Zawsze uważam, że Samotnicy to koty niegodne życia! One w ogóle nie powinny istnieć! Nie martw się jak ją zobaczę to będzie ostatni raz, kiedy się tu pojawiła- zapewnił pewnym tonem głosu. Już on pokaże takiej samotniczce, gdzie raki zimują. Niech sobie nie myśli, że może sobie pogrywać z Klanem Cienia, o nie!
- Myślę, że nie. Nigdy więcej jej nie wiedziałem- odpowiedział i uśmiechnął się szczerze. Poczuł się bardzo doceniony i nawet nie czuł się źle z faktem, że okłamał Wirujące Pióro. Liczyło się to, że zyskał uznanie.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Sam Puchacz nie uważał tego za jakieś osiągnięcie, bowiem umiejętności te raczej nie były mu potrzebne. Jasne, zawsze to dodatkowa umiejętność do wpisania w CV, ale większość kotów raczej nie patrzyło na niego z podziwem, bo zwyczajnie, podobnie jak on, uważali, że ryby śmierdzą, są ohydne i raczej nie powinno się ich jeść, bo to zbrodnia przeciwko normalnym piszczkom, jak króliki czy wiewiórki, czy bażanty. Ale czasami się to przydawało - kiedy na przykład wiatr płatał figle, kiedy wszystkie zwierzęta uciekały - to zawsze można było sobie usiąść nad rzeką czy jeziorem i próbować coś ze sobą zrobić w taki sposób, coby nie było, że się wraca do obozu z pustymi łapami i pyskiem, nie? Dlatego też gdy Tnący pokiwał głową z uznaniem i widocznie był pod wrażeniem umiejętności Puchacza, ten sam uśmiechnął się z zadowoleniem - no proszę, istnieją koty, które uważają te umiejętności za coś dobrego nawet uważając o rybach że są oślizgłe i paskudne, nono.
Jak więc obiecał, tak też zrobił, poprosił Zawieję, żeby przez chwilę siedział cicho i w miarę możliwości nie poruszał się, coby nie rzucić cienia na wodę, po czym sam podczołgał się nieco bliżej brzegu, usiadł tak, by samemu również nie rzucać tego cienia i wsadził łapę do wody. Chwilę tak siedział, nim nagle nie zrobił zamachu łapą, wyrzucając tym samym rybę niemal pod łapy burego wojownika.
- Jak chcesz mogę ci oddać moment dobicia jej - zażartował, spoglądając na szamoczącą się rybę, próbującą wrócić z powrotem do rzeki.
Uniósł wyżej brwi słysząc historię Zawiei, powoli poruszając ogonem. No, coś w tym jest, że samotnicy istnieć nie powinni - sam jeszcze jakieś 20 księżyców temu radośnie by mu zawtórował, aczkolwiek teraz po prostu siedział, kiwając głową, niby się zgadzając. Niektórzy samotnicy... Hm, byli warci porozmawiania. Aczkolwiek, gdyby spojrzeć na innych - faktycznie byli mysimi strawami i nie zasługiwali na to, by kręcić się po tym samym lesie co oni, klanowi.
- Widocznie skutecznie jej nagadałeś i teraz boi się wrócić w te rejony - rzucił, wyszczerzając się wesoło. No proszę, wojownik widocznie nie próżnował i ledwo spotkał samotnika już pokazał mu gdzie raki zimują i z łatwością przegonił - przynajmniej to wyniósł z tej historii, a czy była prawdziwa? A po cóż miałby brać taką wersję pod uwagę? Cień był słaby, owszem, ale istniały w nim również te silne jednostki, jak rodzina Olchy, z tego co zdążył zauważyć do tej pory, więc dlaczego miałoby nie być prawdą, że przegonił samotnika? Wiedział już, że rodzina ta nie uznaje kotów półkrwi i samotników, z czym się z nimi zdecydowanie zgadzał.
[Obrazek: v3KIHAQ.png]
LVL 7 335 / 500
MedLVL 0 0 / 100
23
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
11
Zmysły
Zm
90
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Syn Ciemnej Toni zamilkł natychmiast. Tego nie trzeba mu było powtarzać dwa razy. Usiadł przy brzegu upewniając się, że nie rzuca cienia i zamienił się w posąg. Obserwował uważnie Wirujące Pióro, który czołgał się zbliżając się do wody. Zawieja był pod wrażeniem, że do ryby podchodzi się tak jak do innej zwierzyny- trzeba się skradać i zachować szczególną ostrożność. Czyżby podwodne stworzenia patrząc w góre wyraźnie widziały łowiącego, a może mogą go przypadkiem usłyszeć, o ile posiadają te zdolność pomimo braku małżowin usznych? W ogóle jaki ich zmysł jest wyostrzony? Te i inne pytania zaprzątały głowe Tnącego, ale zgodnie z rozkazem, a raczej prośbą nie odzywał się. Po chwili za jednym szybkim machnięciem łapy Puchacza, ryba znalazła się pod jego kończynami. Gdyby Zawieja mógł to przetarłby oczy ze zdumienia, ale zamiast tego patrzył z szeroko otwartymi ślepiami na zdobycz, która próbowała uciec.
- Z przyjemnością dokończe twoje dzieło- odparł z wielkim szacunkiem i wysunął pazury. Zdecydowanym uderzeniem zakończył żywot ryby. Normalnie użyłby swoich ostrych zębów, ale ze względu na okoliczności darował sobie. Po zabiciu zdobyczy spojrzał na Wirujące Pióro pytająco. Nie wiedział, co teraz ma z tym fantem zrobić.
Tnący wyprężył się dumnie słysząc komentarz Wirka. To mu się bardzo podobało. W trybie natychmiastowym bury kocur został dołączony na listę spoko kotów. Jeszcze trochę, a może awansuje na listę przyjaciół.
- Na to wychodzi- odpowiedział uśmiechając się od ucha do ucha. Zawieja wziął głęboki oddech i postanowił skierować rozmowę na pewne tory.
- Walczyłeś kiedyś z osobnikiem z innego Klanu czy coś?- zapytał zaciekawiony.
[Obrazek: Zawieja.png]
LVL 6 115 / 500
MedLVL 0 0 / 100
16
Siła
S
14
Zręczność
Zr
13
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości