Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
Rudzielec okłamywałby sam siebie, gdyby spodziewał się przyjaznego i radosnego powitania w rodzimych stronach. Zdawał sobie sprawę, że większa część kotów które znał mogą nie chcieć go tutaj widzieć albo też traktować go jak intruza. Jak Rudzik nad tym głębiej pomyślał, to w sumie w tym momencie był dla nich nieznajomym kotem wpychającym się na nie swoje ziemie. Zrodziło to kolejne przemyślenia. Czy jeżeli nikt nie będzie pamiętał albo nie uwierzy mu na słowo, to zostanie wyrzucony albo co gorsza przerobiony na strawę dla wron? W końcu brak wiary na słowo przybłędy, który podaje się za syna jednego z wojowników klanu jest jak najbardziej racjonalną opcją. W końcu wtedy przyjmowaliby każdego lepszego kota, co podaje się za członka klanu, który zaginął. Może nawet został już uznany za martwego. Tak więc wrogość w głosie wojownika nie wydawała mu się w żadnym stopniu nie na miejscu. Ba, sam by może tak postąpił, gdyby nie opuścił klanu. Rudzielec jednak nie przyszedł tutaj szukać zwady, więc postarał się wydawać jeszcze mniejszy niż sam w rzeczywistości był. Przysiadł na zadzie i schylił lekko głowę, starając się nie prowokować starszego kota. Nie zamierzał wdawać się w żadne bójki. Dlatego też obejrzał wojownika spojrzeniem, oceniając jakie w najgorszym przypadku miałby szanse na ucieczkę. Jeżeli zostałby wyrzucony, każda rana mogłaby skończyć się śmiertelnie, a Rudzik nie mógł sobie na to pozwolić. Nieznajomy wcale tak nieznajomo nie wyglądał. Przypominał kocurkowi kogoś, z kim już kiedyś rozmawiał. Nie mógł sobie niestety przypomnieć szczegółów. Było w nim coś co krzyczało o jego dzieciństwie. Rudzielec skreślił rodzeństwo na wstępie ze względu na wiek i fakt, że Rudzik nie przypominał sobie, aby którekolwiek z nich wyglądało w ten sposób. A kocur ewidentnie był starszy.
Syn Orlego Szpona złapał się na tym, że gapi się na wojownika nie odzywając się ani słowem. Przełknął ślinę z nerwowym poruszeniem końcówką ogona. Miał tylko nadzieję, że nie wydawał się mu teraz na niewychowanego lub wręcz prowokującego. Kocurek zdawał sobie sprawę, że jeżeli tamten uzna, że Rudzik się stawia, to młodszy kocurek może dość solidnie dostać po pysku. Otrząsnął się więc i skinął mu niezdarnie głową, próbując pokazać, że szanuje burego kota.
- Teoretycznie nie jestem intruzem, bo wracam w rodzime strony. W praktyce oczywiście wyglądam i prawdopodobnie jestem samotniczym nędzarzem, ale urodziłem się w Klanie Cienia. Może mnie nie pamiętasz, albo nie chcesz, ale nazywam się Rudzik i jestem synem Orlego Szpona i Zwiędłej Łodygi - powiedział z dużo większym spokojem niż czuł wewnętrznie. Jego wąsy drgały lekko, a mięśnie były spięte, jakoby oczekiwał, że starszy kot lada chwila może się na niego rzucić.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Strawa dla wron. Tak właśnie syn Polnej Gwiazdy, usłyszawszy dźwięczne imię 'Rudzik' i połączywszy w głowie wszystkie drobne kropki, pomyślał o rudym kocurze. Wściekłość, biegnąca impulsem przez ciało, aż zjeżyła mu sierść na grzbiecie. Z nieukrywaną wzgardą, gniewem wręcz spojrzał na marnotrawnego syna Orlego Szpona. Miał tupet, by tu przychodzić! Że też miał czelność zjawiać się tutaj, zdradziwszy własną rodzinę i złamawszy święty Kodeks, po tylu długich księżycach. Rozsądek go nie mylił, doskonale wiedział, kim intruz był. I wcale go to nie cieszyło. Przemówił surowo:
- Ty strawo dla wron... lisi bobku! Syn Orlego Szpona, tak? Własny ojciec wygnałby cię stąd, widząc tak żałosną przybłędę. Masz czelność przychodzić tu po takim czasie? Jesteś zawodem dla całej rodziny i własnego Klanu, kotem o paskudnym mysim sercu. Czy nie wiesz, co czeka koty wyjęte spod Kodeksu? Czy złamanie go nie napawa cię wstydem i słusznym obrzydzeniem względem siebie samego? Czy nie tego zakazuje Wojowniczy Kodeks, na którego składa się przysięgę? Którego się uczyłeś, którego JA cię uczyłem...?
Lustrował go ostrym, ciernistym spojrzeniem. Próbował pozostać, jak bardzo potrafił, opanowanym i zdystansowanym. Gardził jednak wyjętymi spod Kodeksu, zdradzało go w tym własne ciało. Usiłował przytłumić skrajne emocje, by nie posunąć się do drastyczniejszych czynów. Zawiódł cały Klan, zawiódł Psa.
- Słusznie, że teraz kulisz się i chowasz. Ostatki wstydu, to jedyne co zostało z twojego zhańbionego honoru. Nie masz teraz odwagi się wytłumaczyć? Słucham, nie planuję jednak marnować na ciebie zbyt wiele czasu. A masz go coraz mniej.
Nim jeszcze podjął się nauk Szumiącej Łapy, to względem syna Orlego Szpona żywił pewne nadzieje. Ten jednak zaprzepaścił je, plamiąc własne imię. Choć zadaniem Psiego Serca było sprawdzenie intruza, odwracał wzrok. Nie był w stanie dłużej mu się przypatrywać, nie, gdy ten okazał się ogromem rozczarowania. Jego własną, bolesną porażką.
- Sam mi to powiedz, jak kończą koty wyjęte spod Kodeksu? Po co tu przyszedłeś? Wytłumacz, dopóki jeszcze nie jestem zmuszony postępować zgodnie z rygorystycznymi regułami. Jeśli nie - nie pojawiaj się tu więcej. Zniknij i nie hańb więcej własnej rodziny. Orli Szpon wstydzi się teraz za ciebie, za własną wychowawczą porażkę. Mów lub przepadnij, dla własnego dobra. Nie jesteś tu mile widziany.
Przysiadł, owijając ogon wokół silnych łap. Wlepił uważne spojrzenie w tamtego. Wciąż był jednak w pełni gotowości do potencjalnej interwencji. Nie darzył tamtego ni krztą zaufania. Stracił ją na dobre. Od burego wojownika wymagano jednakże profesjonalizmu - syn Zwiędłej Łodygi nie miał co liczyć na drugą szansę od wojownika. Przysługiwała mu jednak ta niestracona, ostatnia - od Klanu. I to Psie Serce uszanował.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudzik przeliczył się, uznając że spodziewał się chłodnego przyjęcia. Nic jednak nie przygotowało go na ogrom furii jaką w tym momencie był Psie Serce. Kocurek z każdą chwilą bał się go coraz bardziej spodziewając się, że kocur zaraz się na niego rzuci. I nie zdziwiłby się. Czyż nie miał racji nazywając go porażką, hańbą dla całej rodziny? W końcu znikając splamił nie tylko swój honor, ale także wszystkich, którzy przyłożyli łapę do jego wychowania. W tym momencie przed oczami Rudzika nie stał jego dawny nauczyciel z czasów kocięcych, kot na którego patrzył i z którego chciał brać przykład. Pies w tym momencie był katem i sędzią wymierzającym osąd nad dezerterem. Bo tym właśnie teraz w jego oczach był Rudzik. Dezerterem, tchórzem, marną plamą na honorze klanu, która śmie zwać się kotem. Nie tak wcale dawno sam uczył Rudzika o klanie, w pewnym sensie kocurek czuł się, jakby starszy kot wziął go pod swoje skrzydła. A teraz stał nad Rudzikiem pełen wściekłości i pogardy. Rudy kocurek skulił się jeszcze mocniej, przyciskając brzuszek do podłoża. Był przerażony. Znał kiedyś kocura stojącego przed nim. Wydawało się teraz kocurkowi jakby to było trzy żywoty temu, kiedy to oboje byli w Klanie Cienia. Ale teraz sytuacja wyglądała całkowicie inaczej, w końcu stali po dwóch stronach barykady i nigdy nie byli sobie bardziej obcy. Młody kocur zdawał sobie sprawę, że w każdej chwili Pies może go zaatakować i miał by rację, w końcu działałby w zgodzie z Kodeksem Wojownika. Rudzik chyba nigdy bardziej nie czuł nienawiści kierowanej w stronę Kodeksu, jak w tym momencie. Bo czy coś co miało być dla kotów dobrodziejstwem i pomocą stawało między rodzinami? Czy kot wracający do domu po księżycach rozłąki spowodowanej Dwunożnymi nie miał już miejsca na ziemi, na której się urodził? Na to wyglądało, patrząc na ogólne zachowanie Psiego Serca.
Rudzik miał spięte mięśnie i gotowy był do ucieczki w razie zagrożenia. Zdawał sobie sprawę, że większość klanu, a zwłaszcza jego ojciec potępiliby go za samą myśl o ucieczce, a co dopiero za sam akt. Był tchórzem, dezerterem. I gdyby ruszył w długą, udowodniłby Psu, że miał co do niego racje. Syn Orlego Szponu przed samym sobą przyznał, że jest tchórzem, w końcu jaki szanujący się kot klanu rozważa ucieczkę, zamiast konfliktu i obrony własnej racji?
Zgadzał się też w związku z tym, że Orli Szpon własnoręcznie wygnałby go z klanu, gdyby zobaczył go w takim stanie, w taki sposób. Czy jego klan chciał go w ogóle widzieć na oczy? Niby nie było to z jego winy, ale czy będą oni postrzegać to w taki sposób? W końcu pchany ciekawością wymknął się z obozu, łamiąc Kodeks, i z tego powodu został porwany. Można więc uznać, że sam jest sobie winny wszystkiego co go spotkało. Bo gdyby siedział w kociarni jak na porządnego kota przystało, to w tym momencie byłby w domu, grzejąc zad ze swoją rodziną.
Słowa Psa były okrutne, bardziej ostre niż wszystko, co do tej pory słyszał Rudzik. Nie oszczędzał go, a każde pełne jadu słowo wyplute przez starszego kota uderzało w Rudzika ze zdwojoną siłą. W końcu idealizował kiedyś Psa, traktując go jak coś w rodzaju mentora. Rudzik połączył kropki i uznał, że bury kocur nienawidzi go i się nim brzydzi.
Czy złamanie Kodeksu napawało go wstydem i odrazą wobec samego siebie? Niekoniecznie. Na ten moment najbardziej boli go fakt, że możliwie stracił wszystko. Przez to był wściekły na siebie. Jeżeli chodzi o Kodeks, to na ten moment kocurek miał go gdzieś. Wiedział jednak, że wciąż jeszcze może się wytłumaczyć. Może nastawienie Psa zmieni się, kiedy usłyszy powód jego zniknięcia. Rudzik jednak nie zapomni słów skierowanych w jego stronę. Nawet gdyby wojownik zmienił podejście, rudzielec mu tego po prostu nie wybaczy.
Wziął więc głęboki oddech, który brzmiał dość drżąco i skupił wzrok na łapach, gdyż nie miał zamiaru ani też ochoty spojrzeć Psu w oczy. Prawdę mówiąc to kocurek nie miał teraz nawet ochoty na niego patrzeć. Uszy skierował jednak w jego stronę, aby zareagować na jakąkolwiek oznakę, że starszy kot planuje się na niego rzucić. Nie ufał mu, i po jego postawie ciała widać było, że jest to odwzajemnione. W tym momencie dla Rudzika stał się obcym kotem, którego trzeba się wystrzegać i nie ma tu miejsca na jakąkolwiek stratę skupienia.
Na swoje własne nieszczęście, Rudzik był dość podatny na silne emocjonalne reakcje. I w momencie kiedy zaczynały być za silne, to brały nad nim górę. - Nie zniknąłem dlatego, że mi się tak nagle zachciało. Zostałem porwany i zamknięty w jednym z legowisk Dwunożnych. Myślisz, że jakbym chciał opuścić Klan Cienia, to bym tu wracał? Ryzykował własne futro, aby was znaleźć i co najważniejsze, wysłuchiwał obelg i gróźb w moim kierunku, gdyby nie zależało mi na powrocie tutaj? - Rudzielec zaczął drżącym głosem, brzmiącym jakby kocurek miał się zaraz rozpłakać. Jednak z każdą chwilą głos Rudzika napierał na mocy i przyjmował coraz to bardziej ostrą nutę. Był wściekły i powoli przestawał się z tym faktem kryć. Futro na ogonie zjeżyło mu się, a kocurek pchany jakąś irracjonalną potrzebą podkreślenia swojej racji rzucił Psowi dość wojownicze spojrzenie.
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Uważnie przyglądał się intruzowi, lustrując go ostrym, przenikliwym spojrzeniem. Mógł uważać go za najgorszego sortu tchórza, dezertera, plamę na honorze własnego Klanu, kota wyjętego spod Kodeksu. Drugi zaś mógł liczyć co najwyżej na krztę kpiny i ostrych słów na swój temat. Złamał słowa, w duchu których miał dorastać, na które wkrótce miał przysięgać. Zatracił nadzieje, które dostrzegł w nim bury wojownik. Zaprzepaścił własne dobre imię - i szacunek w oczach starszego. Zdawać by się mogło - na dobre. Los, czy też może Kodeks i zwykłe poczucie obowiązku względem cienistych, zobowiązywało go jednak do udzielenia mu pewnego rodzaju pomocy. Choć Psie Serce wydał już własny wyrok nad synem Orlego Szpona, ostateczna decyzja należała do przywódczyni, czy im się to podobało, czy też godziło to w ich wartości. Syn byłego cienistego przywódcy - kontrastując tym z postawą niektórych - podążał za zasadami, w swej głowie - świętego wręcz Kodeksu. Słowo przywódcy było prawem. Westchnął tylko i mruknął coś pod nosem, widocznie nienadmiernie zadowolony. Czy to ze zrządzenia losu - czy niepokornych, wprost bezczelnych odzywek młodego. Uniósł brwi, w zdumieniu, a i by wyrazić politowanie względem tamtego. Ogromny zawód.
- Ach, tak? - odburknął - Skoro więc doskonale znałeś drogę, niespieszno było ci do powrotu. Nawet nie waż się podnosić na mnie głosu. Zajmie się tobą Śpiewająca Gwiazda, to jej prawem jest decyzja. A tobie polecałbym ostrożniej się wypowiadać i nie przynosić wstydu ani sobie samemu, ani własnej rodzinie. Nikt z nas nie ma zamiaru znosić więcej. To twoja ostatnia szansa. Masz tu na nas czekać.
Skierował się w stronę obozu, ostatni raz obrzucając rudego kocura ostrym spojrzeniem. Po drodze, nim dotarli na miejsce, wyjaśnił siostrze całą sytuację. Szczegółowo, nie szczędząc w słowach.
- To on. - zwrócił się do szylkretki, wskazując na samotnika - Syn Orlego Szpona. Znam go, mówi prawdę.
Usiadł blisko nich, owijając ogon wokół łap. Oczekiwał decyzji nowej przywódczyni z równym zaangażowaniem, jakiego oczekiwał od Rudzika. Liczył na rozsądne poczynania - nie tylko świeżo mianowanej liderki, acz przede wszystkim - kocura. To miała być lekcja pokory, jeśli nie od surowego wojownika, to od losu. Oby dobrze ją wykorzystał, dla własnego dobra.

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pieśń ledwo wróciła z wyprawy parę godzin wcześniej. Klan już wiedział, rzecz jasne, że wiedzieli, ale Pieśń jeszcze nie była przyzwyczajona do tego jak wygląda sprawa. Że jest Gwiazdą. Nie zdążyła się jeszcze przenieść do legowiska przywódcy, a tata nie zdążył przenieść się do końca do legowiska starszyzny. Zdecydowanie nie spodziewała się, że wpadnie do obozu jej brat, szukając Gwiazdy która rozstrzygnie spór.
Pies wytłumaczył jej wszystko a Pieśń od razu wiedziała co musi zrobić. Ruszyła z nim do miejsca gdzie zostawił Rudzika i westchnęła głęboko widząc kocura. Wiedziała, że bratu ten powrót się nie podoba, ale dary które otrzymała były wciąż bardzo świeże w jej głowie.
- Psie Serce, dziękuję ci za przyprowadzenie mnie tutaj. Wiem jakie jest twoje stanowisko, ale Gwiezdni przekazali mi dar wyrozumiałości i zamierzam go użyć. - Popatrzyła na Rudzika z łagodnym uśmiechem. - Długo nie było cię w Klanie jednak nie jesteś ostatnim ze swojego miotu który będzie mieć dzisiaj swoją ceremonię. Przyjmuję cię ponownie do Klanu Cienia, możesz wrócić do swojego domu.
Dała Rudzikowi czas na ucieszenie się, po czym jej wzrok stwardniał.
- Jednakże, Psie Serce, jak i my wszyscy, będziemy mieć na ciebie oko. Kociętom nie wolno opuszczać obozu, a na pewno żaden dwunóg nie porwał cię spod naszego nosa. Masz kategoryczny zakaz opuszczania obozu bez opieki wojownika i wyraźnej zgody swojego mistrza. Twój przyszły mistrz zadecyduje kiedy poluzuje te zasadę. Wracajmy do obozu.
Poczekała aż jej brat i Rudzik ruszą w stronę obozu i zamknęła cały pochód, upewniając się że nic za nimi nie podąża.

/zt
「 I met a M A N downtown the other day
With ruby eyes that took my life AWAY 」
[Obrazek: ddik124-f2b36cbb-6a50-428b-a345-d702f074...Haxg1iZUw0]
The moral ALWAYS goes
.: : Dont trust the wolf in woolen clothes : :.
But know the consequence of imaginations fear
[Obrazek: ddik124-f2b36cbb-6a50-428b-a345-d702f074...Haxg1iZUw0]
「 I hear from the witches
Fear sounds of
the dead
The source of the itchеs
Lives under my bed 」
LVL 5 5 / 400
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
60
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Rudzik doskonale zdawał sobie sprawę, w jak dużym stopniu Psie Serce go teraz nienawidził. Wywnioskował to z tonu głosu i ilości obelg rzucanych w jego stronę, a także po ostrym, zimnym i zdystansowanym spojrzeniu. Jak to, które teraz mu rzucał. Kiedy słowa, które w obecnej sytuacji Rudzika brzmieć mogły nad wyraz wojowniczo i zdecydowanie nie pomagały w złagodzeniu gniewu wściekłego wojownika, opuściły jego pyszczek, rudzielec wbił pazury w ziemię i przełknął głośno ślinę. W tym momencie mógł efektownie i z przytupem zaprzepaścić wszelkie szanse na życie w klanie. W końcu Pies mu tego nie daruje, prawda? Rudzik już zamierzał bronić swojej racji i honoru przed takim jawnym oszczerstwem, ale tego nie zrobił. W porę ugryzł się w język, możliwie ratując swoje szanse. Nikt nie wie, jak Pies zagregowałby na kolejny wywód z jego strony. Mógłby potraktować to jako psykówkę i zlać go po pyszczku, uznając, że Rudzik jawnie szuka guza. No i na dodatek zabronić wstępu do klanu, czego obawiał się młody kocurek.
Skinął krótko głową na polecenie zostania i usiadł wygodniej, kiedy ostre jak ciernie spojrzenie Psa opuściło jego pyszczek. Otulił się ogonem i po raz pierwszy od momentu ponownego spotkania swojego dawnego idola, odetchnął z ulgą. Rozluźnił nieco mięśnie i rozejrzał się dookoła, chłonąc wzrokiem pobliskie tereny. Kto wie, czy nie widzi ich po raz ostatni. Czas dłużył mu się niemiłosiernie, kiedy to czekał na powrót Psiego Serca i czegoś, albo raczej kogoś, po którego poszedł. Miał tylko nadzieje, że nie ruszył po wsparcie, które będzie potrzebne mu do wyrzucenia go stąd. Odrzucił jednak tę wizję, w końcu Psie Serce był na tyle masywny, że on jeden by wystarczył.
Kocurek zaczynał już przysypiać lekko, kiedy usłyszał kroki, po których rozległ się głos Psiego Serca. Rudzielec poprawił swoją postawę i starał się wyglądać, chociaż odrobinkę bardziej elegancko. W końcu od tej rozmowy zależała jego przyszłość. Chociaż tyle, że Psie Serce częściowo teraz za niego poręczył.
Musiał przyznać, że pierwsza część wypowiedzi kotki, którą uznał za przywódczynię, przyprawiła go o oszałamiającą wręcz ulgę i falę radości. Wyglądało na to, że wracał do domu. Jego oczy zabłysły, a na pyszczek wpełzł radosny uśmiech. Dawno Rudzik nie czuł się tak szczęśliwy. Aczkolwiek sekundę później przyszła cena za chwilę radości. A mianowicie czekała go kara. Nie była jakaś super ciężka, w końcu bywały pewnie gorsze, ale fakt bycia zamkniętym w obozie jak kociak trochę kopnął go w dumę. W końcu tyle już widział i przeżył, zdecydowanie za dużo, aby być zamkniętym. Nie zamierzał się jednak o to kłócić, jeżeli o niego chodzi, to wcale nie miał zamiaru odzywać się na ten temat. Przyjmie tę karę z godnością i zanim się obejrzy, ta się skończy, a on znów będzie wolnym kotem.
Skinął więc przywódczyni głową, dziękując w ten sposób za daną szansę i obiecał, że nie zawiedzie jej zaufania, po czym ruszył w kierunku obozu, zdając się na Psie Serce, jeżeli chodzi o nawigację.
// zt
LVL 1 30 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wciąż uważnie obserwował samotnika. Każde drgnienie jego mięśni, błąkające się, niepewne spojrzenie, postawę tchórza. Na słowa siostry - a właściwiej byłoby powiedzieć: nowej przywódczyni - zareagował jedynie skinieniem łba. Niczego nie komentował, przysłuchiwał się tylko i przyglądał wciąż niosącemu za sobą cień podejrzeń i nieufności rudemu kocurowi. Na słowa szylkretowej kotki, w pełni gotowości skierował się w stronę obozu, wciąż mając syna Orlego Szpona na oku. Zachowywał pełnię kontroli. W każdym aspekcie życia.
- Słyszałeś Śpiewającą Gwiazdę. - zwrócił się do tamtego - To twoja ostatnia szansa. Zachowuj się. Nikt nie będzie tolerował więcej karygodnych błędów z twojej strony.
Stanął na czele grupy, prowadząc wszystkich do obozu. Na głowie, poza bezpieczeństwem członków Klanu, wciąż miał jednak rudo - białą przybłędę. Mimo iż słowo przywódcy było prawem - nie zasłużył sobie na szacunek, czy zaufanie cienistego wojownika. Mógł jedynie liczyć na surową kontrolę, syn byłego lidera zaś na dodatkowy ciężar na barkach. W drodze powrotnej wciąż bacznie się mu przyglądał. Nic nie zapowiadało, by stan rzeczy miał ulec zmianie w ciągu... najbliższych księżyców. Nie wybaczał zaprzepaszczonych szans, gardził kotami wyjętymi spod Kodeksu. Rudzik zaś na własnej skórze mógł się o tym przekonać.

// zt

ZBUDZONY NOCĄ WIDZĘ DIABŁA CIEŃxxxxxXXXXXXx


spowity płachtą pełną złoceń; tuż obok kapcia wylękniona mysz zastyga nagle niczym posąg


nie lękaj się
on nie jest zły
on też ma sny
jak słodkie łzy
[Obrazek: YykUSwC.png]
natury grzech
anielski śpiew
kosmaty dzień
diabelski cień

zamknięte są wrota miłości, bezsenne daremne marzenia, zamglone są oczy przyszłości

xxxxxXXXXXXxBEZKSZTAŁTNE JAK MORSKIE ROJENIA

LVL 12 425 / 500
MedLVL 0 0 / 100
33
Siła
S
27
Zręczność
Zr
14
Szybkość
Sz
13
Zmysły
Zm
120
Punkty Życia
HP
90
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXPora Nagich Drzew wymagała częstszego polowania, a z racji tego, że w Klanie było teraz dość sporo kociąt, cóż, pysków do wykarmienia było mnóstwo, a Niedźwiedź nie zamierzał dopuścić do tego, aby ktokolwiek kładł się spać z pustym żołądkiem. Docierając w okolice Czarnego Ogona, ustawił się pod wiatr i ruszył powoli, nie spiesząc się, chcąc skupić się na znalezieniu zwierzyny. Nie zamierzał wybrzydzać, każdy piszczek się nada, nawet najbardziej nędzna i wychudła mysz.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kot się śpieszy, Bezgiwezdny się cieszy czy coś takiego. Niedźwiedź podszedł do polowania profesjonalnie, czyli na spokojnie i ostrożnie. Pogoda też była spokojna, było trochę śniegu, ale nie jakoś mroźnie. Normalnie chillerka i utopia.
No i proszę, Gwiezdni postanowili go nagrodzić za takie nastawienie, bo po chwili dreptania do jego uszu doszedł trzepot skrzydeł. Kawałek dalej wylądował sobie gołąbek, który wesoło zagruchał. Następnie skupił się na dziobaniu w śniegu i szukaniu jakichś kąsków, tworząc w ten sposób szansę dla wojownika.

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXGołąb był dobrą zwierzyną, większą niż jakiś tam wróbelek czy sikorka. Niedźwiedzi Ryk przyjął pozycję łowiecką i stąpając ostrożnie po skrzypiącym śniegu, pilnując wiatru i swoich ruchów powoli zbliżał się do ptaka. Dzięki jemu białemu futru i zastyganiu w bezruchu co kilka uderzeń serca przybliżał się do niego stopniowo, a kiedy podszedł wystarczająco blisko - wybił się z tylnych łap wyrzucając za siebie hałdę śniegu i poszybował naprzód, chcąc pochwycić ptaka w pazury i zabić, skręcajac mu kark.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
No i jaki piękny, spektakularny początek łowów! Nieświadomy ptaszek tylko raz odwrócił główkę, jednak nic ciekawego w okolicy nie zauważył. W większości białe futerko się przydało! A chwilkę po tym wojownik wyskoczył i chrup. Bez najmniejszego problemu skręcił kark piszczkowi, nim ten zdążył jakkolwiek zareagować.

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 60-3=57 (60)

+15 EXP
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXXNo i pięknie. Zakopał gołębia płytko w ziemi i przysypał dodatkowo niewielką warstwą śniegu, po czym ruszył na dalsze poszukiwania zwierzyny. Początek polowania był pozytywny, więc liczył na to, że jego reszta też taka będzie.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
A po takim idealnym początku należała się chwila przerwy na odpoczynek, by ponapawać się zimowym widokiem. Bo no, mimo próśb Niedźwiedziego Ryku dookoła panowała cisza, przerywana jedynie co jakiś czas cichym chrupaniem śniegu pod stopami wojownika i oczywiście lekkim szumem wiatru. Nawet miłego ćwierkania ptaków nie było, bo te odleciały na zimę. Ach, jak smutno.

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 57 (60)
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
XXXX Cóż, atak na gołębia musiał spłoszyć okoliczną zwierzynę i było to jak najbardziej normalne, był przyzwyczajony do takiego obrotu wydarzeń, więc jedyne, co mu pozostało, to iść dalej i liczyć na to, że nie będzie musiał tracić cennego czasu na krążenie po lesie i znajdzie coś dość szybko.

KLESZCZE, WĘŻE, SZERSZENIE
na suche, spękane serce
rozkołysz te myśli na wietrze

NO WYPUŚĆ JE WRESZCIE

「 ja wiem jak ciężko zapomnieć 」
wykastrować głowę ze wspomnień
musisz to wyżuć i wypluć za siebie

ZANIM TO WYŻUJE I WYPLUJE CIEBIE

LVL 6 240 / 500
MedLVL 0 0 / 100
20
Siła
S
12
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
O a skoro o ptaszkach mowa, to jednak chyba nie wszystkie odleciały. Kawałeczek dalej kątem oka Niedźwiedź mógł zobaczyć jakiś ruch. Gdyby się mu przyjrzał, dostrzegłby małego ptaszka skaczącego sobie w jednym kierunku. Po chwili ten się jednak zatrzymał i tak jak gołąb sprzed chwili, zaczął dziobać coś pod drzewem, gdzie warstwa śniegu była wyjątkowo cienka. Wystarczyło podejść bliżej i okazałoby się, że tajemniczy ptaszek to po prostu rudzik.

Niedźwiedzi Ryk - lvl: 5 | S: 17 | Zr: 11 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 80 | W: 57 (60)
⋆⁺₊⋆ ☾ ⋆⁺₊⋆
I hold so many small regrets
and what-ifs down inside my head
some confidence it couldn't hurt me
my demeanor is often misread

LVL 1 70 / 100
MedLVL 0 0 / 100
3
Siła
S
8
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
30
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości