Logo Artemidy
Czarny Ogon - zachód
Rwąca Zawieja bardzo dobrze wiedziała co należy zrobić. Ostrożnie zaczęła zbierać owoce ostrokrzewu, a jej łup stale rósł i rósł! Jedno, dwa... trzy... i aż można było przestać liczyć, tyle się tego nazbierało. Zbiory wyglądały zadowalająco i wszystko odbyło się bez zbędnych komplikacji.

Zawieja: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 55-1=54/55
» przerzuty: 0/3

+10 jagód ostrokrzewu
+80MExp
[Obrazek: wkj75CB.png]
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
255
Zręczność
Zr
26
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zebranie ostrokrzewu poszło mi dosyć sprawnie i bez większych komplikacji. Dzięki temu zdobyłam dziesięć jagód trucizny do składziku. Idealnie. W każdym razie zgarnęłam jeden z większych liści, który mi się napatoczył i owinęłam nim jagody. Zawiniątko schowałam pod charakterystycznym pniem drzewa, a sama ruszyłam na dalsze poszukiwania.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Medyczka ledwie odeszła od prowizorycznego schowka na zebrane jagody, a jej uszy wyłapały intrygujący dźwięk... łatwo dało się wywnioskować, iż odpowiedzialne za niego były kroki, dość szybkie, jakoby winowajca właśnie biegł... prosto na nią. Pies jednak się zatrzymał, gdy tylko dostrzegł medyczkę. Wbił spojrzenie w kotkę, a jego merdający ogon znieruchomiał. Patrzył wprost na Rwącą Zawieję, zupełnie jakby czekał na jej ruch... albo obserwował, czy samemu nie skoczyć ku niej? Bądź też... czy rozejdą się bez zbędnych komplikacji? Trzeba podjąć decyzję.

Zawieja: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 54/55
» przerzuty: 0/3

Pimpuś: S: 17 | Zr: 10 | Sz: 10 | Zm: 7 | HP: 95 | W: 50
[Obrazek: wkj75CB.png]
LVL 3 85 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
255
Zręczność
Zr
26
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
45
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Stanęłam w miejscu, kiedy dotarł do mnie odgłos kroków. A raczej biegu. Zatrzymałam się w miejscu, wbijając spojrzenie w psa, który to znalazł się na terytorium klanu cienia. Położyłam uszy po sobie, mrużąc ślepia i nerwowo machając ogonem na boku. Syknęłam, a zaraz potem skręciłam w drugą stronę i ruszyłam przed siebie. Jeśli znajdę najbliższy patrol to poinformuję ich o błąkającym się psie. Sama sprawdzałam też, czy pies nie idzie za mną, a gdy już byłam pewna, ponownie zaczęłam szukać ziół.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Pies stał w miejscu, patrząc na kotkę, a kiedy ta ruszyła się, jego ogon zaczął merdać. Nie wyglądał groźne… a przynajmniej nie tak, jakby już zaraz miał skoczyć medyczce do gardła. Zaszczekał i dość radosnym krokiem ruszył za kotką. Medyczka mogła więc czuć jego obecność… aż gdzieś za nimi rozbrzmiało wołanie? Chyba tak można to określić. Pies się zatrzymał, patrząc tęsknie za Rwącą Zawieją, nawet zaskomlał! Zyskał przyjaciółkę i teraz ma ją opuścić? Przykre, bardzo przykre! Wołanie rozbrzmiało kolejny raz, a piesek odbiegł w jego stronę. Spojrzał za siebie jeszcze parę razy… Może w końcu przyjaciółka pójdzie za nim?! Nic bardziej mylnego - Rwąca Zawieja miała inny cel.
Problem polegał jednak na tym, iż w okolicy nie dało się znaleźć nic wartego uwagi. Chyba trzeba szukać dalej!

Zawieja: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 11 | Sz: 8 | Zm: 14 | HP: 75 | W: 54/55
» przerzuty: 0/3
[Obrazek: 9ZPamfI.png]
LVL 3 100 / 200
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
5
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
70
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Odkładałam rozmowę z Cierń dość długo - taką prawdziwą rozmowę, gdyż pobieżne informacje oraz wyciągniecie jej z opresji zrobiłam niemalże od razu. Nadeszła jednak pora na to, aby faktycznie wyjaśnić sobie wszystko. Raz a dobrze. Dlatego zabrałam kotkę na obrzeża terytorium klanowego - uwolniłam ją spod nadzoru wojowników, twierdząc, iż sama sobie poradzę ze swoją własną terminatorką. Ja ją stworzyłam i nie miałabym problemu z tym, aby zakończyć jej życie w jednym momencie.
- Zechcesz mi opowiedzieć, jak on odkrył, że chcesz go otruć? - zapytałam stosunkowo cicho. Miało to dotrzeć jedynie do uszu mojej terminatorki.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podążała za mistrzynią, nie wiedząc czego się spodziewać. Omówienie spraw, które miały miejsce jakiś czas temu? Wyprawy, która musiała się zbliżać? A może chodziło o coś całkiem innego, o czym nie mogła mieć pojęcia? Milczała, póki medyczka sama nie zadała pytania.
- Zawinęłam jagody w liść, a on okazał się zbyt głupi, by w włożyć sobie to w całości do pyska. Wysypały się, a wtedy je rozpoznał. – Gdyby to przynajmniej był jej własny błąd. Jakieś przeoczenie, które mogła naprawić, coś, co mogła by sama zmienić – wtedy byłaby pewnie zła na siebie. Ale tutaj? Gdy jedynym problemem było to, że wybrała tak niezdarną ofiarę? Chyba pozostało poczekać aż Ośmiooki się potknie na polowaniu i zniszczy sobie swój własny pysk. Brzmiało prawdopodobnie.
- Dlaczego akurat teraz o to pytasz? – Od tamtego wydarzenia minęło już nieco czasu, temat wydawał się opaść i przejść do codzienności. A poza tym, było to dość konkretne pytanie, nie takie, jakie zadałaby większość kotów przerażonych obecnością trucicielki w ich klanie. Mogła się domyśleć, kto mógł potrzebować takich rad – ktoś, kto sam planował coś podobnego. Jednak nie miała pewności, kto mógł być celem Rwącej Zawiei – potencjalnych kandydatów było pewnie całkiem sporo.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
W ciszy wysłuchałam wyjaśnienia Ciernistej Łapy. Delikatnie strzepnęłam uchem - lepiej tak, niż gdyby kocica po prostu podała mu jagody bez żadnego ukrycia. Westchnęłam cicho, przez dłuższą chwilę nie odzywając się i jednocześnie nie odpowiadając na pytanie terminatorki. Dopiero po chwili, gdy już upewniłam się, iż nie ma w naszym pobliżu nikogo, kto mógłby nas podsłuchać, odwróciłam głowę do szylkretki.
- Wybronienie Cię przed Psią Gwiazdą kosztowało mnie niezwykle wiele wysiłku. Chciał Cię wyrzucić. - powiedziałam nie spuszczając wzroku z Psiej Gwiazdy. - Postawiłaś siebie i mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji. Zdajesz sobie sprawę, jak aktualnie wypadamy na tle klanu? Na tle reszty medyków? Pracowałam całe życie na swoją pozycję, a ty próbujesz mnie zrujnować. I już nie pierwszy raz. - miauknęłam, patrząc na szylkretkę zmrużonymi ślepiami. - Ostatni raz pozwoliłam na coś takiego z Twojej strony, Ciernista Łapo. Dalej rozważam, czy powinnam dopuścić Cię do mianowania. - powiedziałam, delikatnie machając ogonem na boki. Następnie nachyliłam się jednak bliżej ucha córki Szyszki.
- Rozgniataj i podawaj z miodem i miętą albo kocimiętką. - mruknęłam cicho, tak, aby sami Gwiezdni nie mogli tego usłyszeć. Nigdy nie posunęłam się w swoich morderczych planach tak daleko jak Ciernista Łapa - z drugiej strony jednak, przynajmniej miałam wszystko zaplanowane co do ostatniego włoska mojej sierści.
XVI. XIII. XV
LVL 4 80 / 300
MedLVL 6 169 / 900
13
Siła
S
11
Zręczność
Zr
8
Szybkość
Sz
14
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Nie popełnię takiego błędu więcej. …Dlaczego nie pozwoliłaś po prostu na to, żeby to zrobił? – Spodziewała się możliwych odpowiedzi. A jednak chciała je usłyszeć od samej Rwącej Zawiei. Nawet jeśli była kimś, kogo trenowała od wielu księżyców i pozbycie się jej byłoby jakiegoś rodzaju zmarnowaniem swojego czasu, to czy rzeczywiście zachowanie jej w klanie było warte wszystkiego innego? Zgodzenie się z Psem pewnie mogłoby pomóc medyczce w zachowaniu odpowiedniej pozycji w Cieniu, a wtedy sama Gąszcz mogłaby stać się jedynie tego nieistotną ofiarą. Jednak jej mistrzyni wydawała się mieć coraz więcej przeciwko ich przywódcy. Od kiedy? Tego terminatorka nie była w pełni pewna, ale z pewnością coś jeszcze musiało się stać z przynajmniej kilka księżyców temu.
- Zapamiętam. – Odpowiedziała cicho na jej radę, nie mając pojęcia, czy rzeczywiście będzie miała jeszcze kiedykolwiek okazję ją wykorzystać. Czy znów zdarzy się odpowiednia okazja? Pewnie żaden z jej wrogów nie zbliży się do niej wystarczająco, żeby miała szansę, nie teraz, gdy już wszyscy wiedzieli. Pozostawali ewentualnie tacy, którzy nie będą wiedzieli, że są wrogami. Lub tacy, którzy nie mieliby wyboru.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
and does it get your blood boilin'
xxxdoes it make you see red?
xxxxxxdo you wanna destroy it?
xxxxxxxxdoes it get in your head?
'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew

you would be angry too

LVL 6 205 / 500
MedLVL 11 558 / 1500
8
Siła
S
19
Zręczność
Zr
10
Szybkość
Sz
25
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***
sesja jest na granicy, po prostu nigdzie nie ma miejsca :sob:

Sol w różne miejsca chodził. Wędrował, takie życie mu się podobało. Tutaj z kimś się zabawił, tutaj pobył i znikał, nie zostawiając po sobie niczego innego jak tylko nikły zapach.
Skierował swoje łapy w stronę granic Klanów, finalnie zatrzymując się przy granicy z cieniem. Rozglądnął się dookoła. Ktoś ciekawy kiedyś musi przyleźć, nie?
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Ktoś ciekawy, po niedługim czasie oczekiwania, odpowiedział na wołanie uwite w myślach niebieskofutrego kocura.

Z początku na granicy Klanu Cienia było pusto - jedynie wiatr wzbudzał ruch w trawach, a kwitnące z okazji Pory Nowych Liści kwiaty bujały się delikatnie wraz z resztą spokojnej okolicy. Otoczenie nie zdradzało, jak zgnita rzeczywistość chowała się w gęstym, zacienionym lesie, który stanowił klanowy teren. Smród mokradeł powoli rozpływał się poza granicą, wciąż jednak będąc na tyle intensywnym, by odstraszać ewentualnych... nieproszonych gości.

Cisza, szum wiatru i rechot żab towarzyszył Solowi przez dłuższą chwilę, nim na horyzoncie ukazała się chuda, wysoka i bura sylwetka, zmierzająca w jego stronę.

Milcząca Łapa zmarszczył czoło - samotnik, a może kolejny z zagubionych, szukających ostoi w Klanie Cienia? Może to ktoś czekający na eskortę Psiej Gwiazdy, który włączy go do cienistego systemu, wszczepi prosto w żyły Klanu Cienia jak pasożyta, który powoli, z czasem, zadomowi się całkiem w jego sercu.
Przez grzbiet aż po końcówkę ogona przebiegła go nuta niepewności, znak słabości - coś niegodnego dla syna przywódcy. A jednak ten samotnik nie wydawał się być podobnym gówniarzem, jak ten, którego Moczar przegonił księżyce temu. Słabe ukłucie przebiegło przez wcześniej złamaną łapę; nic więcej, jak mentalna iluzja psychiki Milczącej Łapy.

Gdyby wyskoczył do niego, skończyłby martwy. Czyżby? Nie dzisiaj jednak chciał to sprawdzać.

Już wystarczająco zanurzał łapy w kłopotach ponownie, wychodząc na samotny patrol.

- Znajdujesz się na granicy Klanu Cienia. Z głębi serca zalecam... ostrożność. - ostrzeżenie, wypowiedziane głosem delikatnym i ułożonym. Ostrzeżenie, jak i przynęta; wspominka o Klanie Cienia, jeśli spełni swoje zadanie, powinna od razu przekazać Milczącej Łapie informacje o tym, czy nieznajomy kocur jest nikim więcej, jak przybłędą, samotnikiem, kotem wyjętym spod Kodeksu..., czy też język jego losu zachłysnął już smaku Klanów. Czy po upływie księżyców, smród Klanów wciąż otacza jego serce, lub może dawno zostało wyrwane, wypuszczone na wolność jak spuszczony ze smyczy kundel. - Wybacz jednak moje maniery, nie moim celem jest wygnanie potencjalnego, intrygującego rozmówcy, jak ostatni barbarzyńca... Czym więc zawdzięczamy sobie wizytę kogoś tak... czarującego? - ładne słówka wypłynęły z pyska syna cienistego przywódcy, gdy sylwetka burego kocura wkrótce stanęła przed samotnikiem, w odległości, z lodowatym spojrzeniem wbitym prosto w szmaragdowe jego przyszłego rozmówcy. Nie wyglądał jednak na takiego, którego łatwo dałoby się oswoić pięknymi zdaniami, obnażając coraz bardziej jego defensywę...
ta niedziela jest jak film, tani klasy „b”
facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic

wszyscy święci balują w niebie
złoty sypie się kurz
a ja włóczę się znów bez ciebie
i do piekła mam tuż
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Wkrótce faktycznie się ktoś pojawił. Bura, wysoka postura, kierowała się w jego stronę. Zmrużył delikatnie oczy, kiedy młodzik zaczął do niego mówić. Może nawet delikatnie się Sol zdziwił, kiedy usłyszał komplement w jego stronę. Od takiego szczyla, gluta prawie...?
Cofnął słabo uszy do tyłu.
- Za młody jesteś - mruknął prędko. Sol może miał gdzieś z kim się bawił, ale przecież... nie ze szczylem. To jeszcze miało mleko matki pod nosem... - Szukam po prostu towarzystwa. Znam kilka kotów z waszego Klanu, ale to wszystko.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Co.

Niechlubny książę Klanu Cienia przez chwilę zamilkł, rejestrując słowa nieznajomego w swoich myślach.

Gwiezdny Klanie.

Gdyby był kimkolwiek innym, momentalnie speszyłby się przez insynuacje niebieskofutrego kocura sugerujące, iż... Moczar próbował z nim flirtować. Poruszył spokojnie ogonem, wzburzając pobliskie źdźbła trawy, gdy końcówka burego ogona przejechała po nich z delikatnością, po czym odchrząknął, delikatnie zniżając głowę z delikatnym uśmieszkiem na pysku.

- Ah, źle mnie zrozumiałeś... Za co najmocniej przepraszam. Nie mym celem było sugerowanie rozwinięcia intymnej znajomości między nami. Me słowa były wyłącznie gestem uprzejmości wobec kota mi nieznajomego. - Moczar... może miał, może nie miał preferencji w stosunku do kocurów, jednak też nie planował takiej relacji z kimś widocznie o wiele starszym... A zwłaszcza dopiero co zauważonym na granicach jego Klanu. Przez chwilę nawet poczuł się urażony, jednak nie dał tego po sobie poznać; wyraz pyska wciąż miał lekki, a psie oczy były tylko lekko zmrużone. - Oh? Z chęcią... wysłucham, z kim się znasz, może będę w stanie przekazać im wiadomość, że chciałbyś z nimi ponownie pomówić? Niestety, na dzisiaj mogę zaoferować wyłącznie moją osobę do rozmowy, aczkolwiek obiecuję, postaram się być odpowiednim rozmówcą, mimo mojego wieku. Z pewnością będę w stanie dowiedzieć się wielu rzeczy od kogoś, kto nosi ze sobą księżyce doświadczenia i swobody. - jakiś przydupas jego ojca, może? Kolejny samotnik, który wciągnięty zostanie w bagno, jakim jest Klan Cienia? W porządku, może nieznajomy kocur wygada się, a Moczar będzie mógł uważniej obserwować niektórych z Klanu, szukając w nich podejrzanych zachowań. A jeśli nie powie synowi Psiej Gwiazdy nic na ten temat... na pewno rozmowa będzie choć trochę interesująca; tak długo, jak samotnik nie wyciągnie na niego pazurów, ani nie przyłapie ich cienisty patrol.
ta niedziela jest jak film, tani klasy „b”
facet się pałęta w nim w nieciekawym tle
scenarzysta forsę wziął, potem zaczął pić
i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic

wszyscy święci balują w niebie
złoty sypie się kurz
a ja włóczę się znów bez ciebie
i do piekła mam tuż
LVL 3 95 / 200
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
6
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Podniósł delikatnie brew ku górze, patrząc na speszonego młodszego kota.
- Znam różne koty, mój drogi. Przeżyłem wiele. Widziałem koty, które umawiały się z o wiele starszymi kotami - mruknął spokojnie, wzruszając barkami. Naprawdę... widział różne związki, różne problemy i najróżniejsze koty. Nic go już by chyba nie zdziwiło.
- Hm. Wasz medyk. Bobrzy Bór. Jak u niego? - zapytał, od razu. Z ciekawości, jak u kota, który go leczył.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
LVL 4 250 / 300
MedLVL 0 0 / 100
11
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
6
Zmysły
Zm
75
Punkty Życia
HP
55
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
- Rozgwieżdżone Niebo... mój kuzyn. - odezwał się do burej wojowniczki - Twój mistrz. Słyszałem, że nauczył cię pływać. To musi być ciekawe uczucie, prawda? Potrafić unosić się na wodzie...
Nie wiedział, nie był pewien, co w istocie skłoniło go do podobnego pragnienia. Sama chęć nauki, czy fakt, że do cienistych ziem należał tylko... w połowie? Spojrzał na strumień wody, któremu wcześniej całkiem często się przyglądał. Mógł poprosić o to ojca, ale nie miał odwagi. Odwagi do tego, by uznać, iż był Rzeczniakiem - nawet, jeśli tylko w połowie.
- Czy mogłabyś mnie nauczyć?
Jego spojrzenie spoczęło na postaci córki Psiej Gwiazdy. Mógł spodziewać się odmowy, a jednak liczył, iż się z takową nie spotka.



ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj
ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy




ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat,
ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła
O MESJASZU CO PRZYJDZIE BY ZBAWIĆ OD ZŁA
LVL 6 350 / 500
MedLVL 0 0 / 100
14
Siła
S
19
Zręczność
Zr
7
Szybkość
Sz
8
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
65
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości