Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Rwąca Zawieja bardzo dobrze wiedziała co należy zrobić. Ostrożnie zaczęła zbierać owoce ostrokrzewu, a jej łup stale rósł i rósł! Jedno, dwa... trzy... i aż można było przestać liczyć, tyle się tego nazbierało. Zbiory wyglądały zadowalająco i wszystko odbyło się bez zbędnych komplikacji.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Zebranie ostrokrzewu poszło mi dosyć sprawnie i bez większych komplikacji. Dzięki temu zdobyłam dziesięć jagód trucizny do składziku. Idealnie. W każdym razie zgarnęłam jeden z większych liści, który mi się napatoczył i owinęłam nim jagody. Zawiniątko schowałam pod charakterystycznym pniem drzewa, a sama ruszyłam na dalsze poszukiwania.
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Księżyce: 58 Mistrz: Srebrzysta Łuna Płeć: kocur Matka: Jaskółka Ojciec: Bolinoga Trwałe urazy: lewa, przednia łapa:
- kostka zrosła się sztywno, brak możliwości poruszania nią
- częste zupełne zanikanie czucia w palcach uszkodzonej łapy
- promieniujący ból przy próbach mocniejszego stanięcia na kończynie; z czasem się zmniejszy ale nigdy zupełnie nie zniknie
- 4 Zr, -4 Sz (do 3.12)
po tym czasie -2Zr, -2Sz na stałe
(szybszy spadek statystyk: pierwszy przy 90k, drugi przy 100k
na okres jednego miesiąca opuszczanie obozu może skutkować konsekwencjami w postaci ponownego otworzenia się rany) Urazy mechaniczne: -2 Zr, -2 Sz; szybszy spadek statystyk: pierwszy w wieku 90k, drugi 100k (powód: złamanie otwarte lewego nadgarstka)
Istne książątko. Mały Książę, prezentuje się iście niewinnie, grzecznie, a swoją postacią wzbudza wręcz same pozytywne emocje! W swoich ruchach, jak i zachowaniu, nie raz został wzięty już za potencjalną kotkę. W jego mniemaniu był to komplement. W końcu był tak bardzo delikatny! Cała jego postać była biała, smukła i wysoka. Długie futro, orientalna budowa pyska, wielkie trójkątne uszy i błękitne oczy. Wszystko to składa się na jego anielską wręcz postać. Pod owym białym płaszczem kryje się jednak coś niespodziewanego. Zawsze uważano, iż przyszło mu być podobnym do matki, acz miał coś z ojca. Biel skrywała jego bycie rudym pointem o tygrysich pręgach.
Mały Książę, taki niewinny i grzeczny! Nie można powiedzieć, iż kocurek pozbawiony jest dobrych manier. Rzecz można, iż od nich aż kipi. Wszelkie jego zachowania, słowa, działania, wszystko to ma sprawić, iż wkupi się w łaski rozmówcy. Im dłużej ma się z nim do czynienia, tym ciężej stwierdzić jaki jest dokładnie, jaki jest jego cel? Do czego dąży? Bo… każdy gdzieś dąży, prawda? On na pewno też! W całej jego otoczce kulturalnego chłopaczka, czai się jakiś niepokój. Ci bardziej spostrzegawczy mogą dostrzec w nim oznaki, iż wszystko to jest jakąś grą. Jego własną, prywatną grą. Skąd więc u niego skłonności do kombinowania? Ot - dla czystej zabawy. Nie ma w końcu niczego lepszego niż rozrywka. Oczywiście taka, która zostaje zaserwowana dla niego, czasem i kosztem innych. Cóż to w końcu za życie, które nie zostaje zmącone, w którym nic nie zostało namieszane? Książątko potrzebuje rozrywki.
Błękitne Bajorko | Lucyfer
Medyczka ledwie odeszła od prowizorycznego schowka na zebrane jagody, a jej uszy wyłapały intrygujący dźwięk... łatwo dało się wywnioskować, iż odpowiedzialne za niego były kroki, dość szybkie, jakoby winowajca właśnie biegł... prosto na nią. Pies jednak się zatrzymał, gdy tylko dostrzegł medyczkę. Wbił spojrzenie w kotkę, a jego merdający ogon znieruchomiał. Patrzył wprost na Rwącą Zawieję, zupełnie jakby czekał na jej ruch... albo obserwował, czy samemu nie skoczyć ku niej? Bądź też... czy rozejdą się bez zbędnych komplikacji? Trzeba podjąć decyzję.
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Stanęłam w miejscu, kiedy dotarł do mnie odgłos kroków. A raczej biegu. Zatrzymałam się w miejscu, wbijając spojrzenie w psa, który to znalazł się na terytorium klanu cienia. Położyłam uszy po sobie, mrużąc ślepia i nerwowo machając ogonem na boku. Syknęłam, a zaraz potem skręciłam w drugą stronę i ruszyłam przed siebie. Jeśli znajdę najbliższy patrol to poinformuję ich o błąkającym się psie. Sama sprawdzałam też, czy pies nie idzie za mną, a gdy już byłam pewna, ponownie zaczęłam szukać ziół.
Ach Ślimaczek… Cóż też można powiedzieć o tym niskim kocurku? Nie grzeszył wzrostem, jego masywne łapki wydawały się być krótsze, a jego tęga budowa tylko owe wrażenie potwierdzała. Ślimak jest kotem czarnym krótkowłosym, którego biel uraczyła w zdecydowanej mniejszości. Każda z łapek posiada swoją białą skarpetkę, przez brzuch przechodzi wąska, biała ścieżka, która poszerza się dopiero na piersi wędrując przez szyję, aż do brody kocurka. Na czarnej tafli odznaczają się jeszcze jasne wąsy i złote, świecące oczka.
Oto przed państwem mały dżentelmen! A dokładniej Ślimaczek, kocurek, który jest zwyczajnie w świecie kochliwy. Raz po raz znajduje coś, albo kogoś, kto też w jego głowie staje się czystym ideałem. Wszelkie cechy, aktualnego obiektu westchnień, sprawiają, iż Ślimaczek jest zwyczajnie zachwycony. Kocurek zdecydowanie patrzy na świat przez różowe okulary, których nie zamierza w najbliższym czasie ściągać. Zauroczony Ślimaczek idealizuje świat wokół obranego obiektu, a jego mały światek potrafi kręcić się wokół niego. Ciężko znaleźć kogoś bardziej pozytywnego i przy okazji naiwnego. Ślimaczek jest kotkiem czysto dobrym, a przynajmniej z reguły właśnie tak określa się takowe osoby. Przeogromna naiwność nie jest jednak zawsze czymś dobrym, a właśnie tym charakteryzuje się kocurek. Wierzy w wiele rzeczy, a już szczególnie w te, które brzmią przyjemnie.
Pies stał w miejscu, patrząc na kotkę, a kiedy ta ruszyła się, jego ogon zaczął merdać. Nie wyglądał groźne… a przynajmniej nie tak, jakby już zaraz miał skoczyć medyczce do gardła. Zaszczekał i dość radosnym krokiem ruszył za kotką. Medyczka mogła więc czuć jego obecność… aż gdzieś za nimi rozbrzmiało wołanie? Chyba tak można to określić. Pies się zatrzymał, patrząc tęsknie za Rwącą Zawieją, nawet zaskomlał! Zyskał przyjaciółkę i teraz ma ją opuścić? Przykre, bardzo przykre! Wołanie rozbrzmiało kolejny raz, a piesek odbiegł w jego stronę. Spojrzał za siebie jeszcze parę razy… Może w końcu przyjaciółka pójdzie za nim?! Nic bardziej mylnego - Rwąca Zawieja miała inny cel.
Problem polegał jednak na tym, iż w okolicy nie dało się znaleźć nic wartego uwagi. Chyba trzeba szukać dalej!
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
Odkładałam rozmowę z Cierń dość długo - taką prawdziwą rozmowę, gdyż pobieżne informacje oraz wyciągniecie jej z opresji zrobiłam niemalże od razu. Nadeszła jednak pora na to, aby faktycznie wyjaśnić sobie wszystko. Raz a dobrze. Dlatego zabrałam kotkę na obrzeża terytorium klanowego - uwolniłam ją spod nadzoru wojowników, twierdząc, iż sama sobie poradzę ze swoją własną terminatorką. Ja ją stworzyłam i nie miałabym problemu z tym, aby zakończyć jej życie w jednym momencie.
- Zechcesz mi opowiedzieć, jak on odkrył, że chcesz go otruć? - zapytałam stosunkowo cicho. Miało to dotrzeć jedynie do uszu mojej terminatorki.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
Podążała za mistrzynią, nie wiedząc czego się spodziewać. Omówienie spraw, które miały miejsce jakiś czas temu? Wyprawy, która musiała się zbliżać? A może chodziło o coś całkiem innego, o czym nie mogła mieć pojęcia? Milczała, póki medyczka sama nie zadała pytania. - Zawinęłam jagody w liść, a on okazał się zbyt głupi, by w włożyć sobie to w całości do pyska. Wysypały się, a wtedy je rozpoznał. – Gdyby to przynajmniej był jej własny błąd. Jakieś przeoczenie, które mogła naprawić, coś, co mogła by sama zmienić – wtedy byłaby pewnie zła na siebie. Ale tutaj? Gdy jedynym problemem było to, że wybrała tak niezdarną ofiarę? Chyba pozostało poczekać aż Ośmiooki się potknie na polowaniu i zniszczy sobie swój własny pysk. Brzmiało prawdopodobnie. - Dlaczego akurat teraz o to pytasz? – Od tamtego wydarzenia minęło już nieco czasu, temat wydawał się opaść i przejść do codzienności. A poza tym, było to dość konkretne pytanie, nie takie, jakie zadałaby większość kotów przerażonych obecnością trucicielki w ich klanie. Mogła się domyśleć, kto mógł potrzebować takich rad – ktoś, kto sam planował coś podobnego. Jednak nie miała pewności, kto mógł być celem Rwącej Zawiei – potencjalnych kandydatów było pewnie całkiem sporo.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Zaczynając więc od samej góry - na czubku jej czarnych uszu znajdują się delikatne, subtelne, białe pędzelki. Następnie wcześniej wspomniane czarne antenki, które od środka przybrały różową barwę. Prawa część pyska pokryta jest niemalże całkowicie białą barwą. Wyjątek stanowi jedynie mała plamka, która nachodzi na różowy nos kotki. Lewą część natomiast w większości zakrywa czarna łata. Jej oczy zabarwiły się na dwa różne kolory - prawe oko na lodowobłękitną, a lewe na zieloną barwę.
Szyję kotki zdobi przepiękna, puchata, biała kryza, przez co może nieco przypominać lwa - podobnie jak Porzeczkowa Pestka. Sama kocica jest również jedną z wyższych w klanie, co umożliwiają jej długie, dobrze zbudowane łapy. Dzięki temu również jej ciało jest niezwykle proporcjonalne i jednocześnie eleganckie. Przechodząc dalej, na grzbiecie kotki można zaobserwować ciekawą, czarną plamę, która wyglądem przypomina nieco motyla. W oczy łatwo rzucić się może również ogromny, puszysty, czarny ogon, który również zawdzięcza genom matuli.
Charakterem zdecydowanie przypomina swoją prababcię, dziadka, ojca i pewnie wielu innych swoich przodków, których można znaleźć w jej drzewie genealogicznym. Egocentryczka, przekonana tylko o tym, że świat powinien kręcić się tylko i wyłącznie wokół niej. Nie potrafi również zrozumieć, że inne koty mogą mieć nieco inne poglądy niż ona i nie zgadzać się z nią dosłownie ze wszystkim. Nie zwraca uwagi po ilu trupach będzie musiała przejść, aby dojść do swojego celu. Jej cel i TYLKO jej cel jest najważniejszy. Jeśli czegoś chce to zrobi wszystko aby to zdobyć - uczciwie czy też nie, liczą się efekty, a nie to jak zostały zdobyte. Jeśli czegoś chcę, to zrobi wszystko, aby to dostać.
Pierworodna córka Tnącej Zawiei jest również straszną zazdrośnicą. Nienawidzi gdy ktoś jest od niej w czymś lepszy, bądź szybciej się czegoś nauczy. Zaczęła więc kierować się prostą zasadą - kiedy pojawi się ktoś ważniejszy to należy się go pozbyć. To, że nienawidzi być gorsza od innych już wiadomo - ale kiedy już coś robi, to musi to od razu robić perfekcyjnie. Szybko się denerwuje, gdy coś nie wychodzi bądź nie wygląda tak, jakby chciała. Nie dopuszcza do siebie myśli, że potrzeba czasu na naukę - ona MUSI być idealna JUŻ. Potrafi wtedy naprawdę dostać ataku agresji, w którym oberwać może drzewo, kamień, zwierzę bądź, co gorsza, kot.
W ciszy wysłuchałam wyjaśnienia Ciernistej Łapy. Delikatnie strzepnęłam uchem - lepiej tak, niż gdyby kocica po prostu podała mu jagody bez żadnego ukrycia. Westchnęłam cicho, przez dłuższą chwilę nie odzywając się i jednocześnie nie odpowiadając na pytanie terminatorki. Dopiero po chwili, gdy już upewniłam się, iż nie ma w naszym pobliżu nikogo, kto mógłby nas podsłuchać, odwróciłam głowę do szylkretki.
- Wybronienie Cię przed Psią Gwiazdą kosztowało mnie niezwykle wiele wysiłku. Chciał Cię wyrzucić. - powiedziałam nie spuszczając wzroku z Psiej Gwiazdy. - Postawiłaś siebie i mnie w bardzo niekomfortowej sytuacji. Zdajesz sobie sprawę, jak aktualnie wypadamy na tle klanu? Na tle reszty medyków? Pracowałam całe życie na swoją pozycję, a ty próbujesz mnie zrujnować. I już nie pierwszy raz. - miauknęłam, patrząc na szylkretkę zmrużonymi ślepiami. - Ostatni raz pozwoliłam na coś takiego z Twojej strony, Ciernista Łapo. Dalej rozważam, czy powinnam dopuścić Cię do mianowania. - powiedziałam, delikatnie machając ogonem na boki. Następnie nachyliłam się jednak bliżej ucha córki Szyszki.
- Rozgniataj i podawaj z miodem i miętą albo kocimiętką. - mruknęłam cicho, tak, aby sami Gwiezdni nie mogli tego usłyszeć. Nigdy nie posunęłam się w swoich morderczych planach tak daleko jak Ciernista Łapa - z drugiej strony jednak, przynajmniej miałam wszystko zaplanowane co do ostatniego włoska mojej sierści.
Urodziła się jako kocię dość małe i szczupłe, a wszystko wskazuje na to, by i w przyszłości miała osiągnąć rozmiary kota mniejszego niż przeciętny. Jak na razie objętości dodaje jej tylko dość puchate futerko, które jednak w przyszłości, nawet jeśli wyrośnie całkiem długie, zacznie bardziej przylegać do ciała, nie nadając już sylwetce Gąszcz dodatkowej wielkości. Za to zarówno teraz, jak i w przyszłości będzie można podziwiać na nim kilka łączących się ze sobą kolorów. Biel obecna jest na szyi, pyszczku, nad którym biegnie długim, wąskim paskiem między oczami i każdej z czterech łap – na przednich tworząc skarpetki sięgające nad stopę, z kolei na tylnych trochę dalej, obejmujące około dolną połowę każdej nogi. Drugą składową w tej mieszance jest kremowa barwa, którą można dostrzec na prawym policzku, nad lewym okiem, plamce na czole oraz rozrzuconą w niewielkich ilościach na tułowiu i kończynach. Pozostała, największa część kotki jest pokryta futerkiem w niebieskawym odcieniu, poprzecinanym również ciemniejszymi pręgami układającymi się w klasyczne wzory. Między tym wszystkim widoczne też oczy – póki co typowe dla kociąt i szaroniebieskie, a w przyszłości jasnozielone.
Pierwszym, na co można zwrócić uwagę w charakterze Gąszcz jest fakt, że jest zdecydowanie spokojniejsza od przeciętnego kociaka. Trudno zainteresować ją większością zabaw, nie mówi zbyt dużo, a gdy to robi, wydaje się uważać na swoje słowa. Można by przez to pomyśleć, że jest nieśmiała, ale to szybko okazałoby się być nieprawdą – jednocześnie bowiem sprawia wrażenie pewnej siebie, jeśli na czymś jej zależy, nie boi się bronić swojego zdania, a także jest gotowa iść w stronę niebezpieczeństw, gdy tylko widzi w tym jakiś cel. Poza tym istotną cechą jest duża ambicja, pchająca ją w stronę zastania w przyszłości najlepszą wojowniczką, a być może nawet kimś więcej. Zależy jej również na opinii innych kotów, przed którymi stara się prezentować w sposób jak najbardziej dostojny i poważny, niezależnie od rzeczywiście odczuwanych emocji. Zależy jej na trzymaniu się zasad, jednak tylko tych, w których sama widzi sens, a zanim dojdzie do wniosku, czy którąś za taką uważa – musi ją dokładnie przeanalizować. Zresztą ogólnie dużo myśli i zastanawia się nad sensem wszystkiego, co ją otacza, przy czym sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co nieznane, w szczególności spraw nadprzyrodzonych, takich jak Gwiezdny Klan.
- Nie popełnię takiego błędu więcej. …Dlaczego nie pozwoliłaś po prostu na to, żeby to zrobił? – Spodziewała się możliwych odpowiedzi. A jednak chciała je usłyszeć od samej Rwącej Zawiei. Nawet jeśli była kimś, kogo trenowała od wielu księżyców i pozbycie się jej byłoby jakiegoś rodzaju zmarnowaniem swojego czasu, to czy rzeczywiście zachowanie jej w klanie było warte wszystkiego innego? Zgodzenie się z Psem pewnie mogłoby pomóc medyczce w zachowaniu odpowiedniej pozycji w Cieniu, a wtedy sama Gąszcz mogłaby stać się jedynie tego nieistotną ofiarą. Jednak jej mistrzyni wydawała się mieć coraz więcej przeciwko ich przywódcy. Od kiedy? Tego terminatorka nie była w pełni pewna, ale z pewnością coś jeszcze musiało się stać z przynajmniej kilka księżyców temu. - Zapamiętam. – Odpowiedziała cicho na jej radę, nie mając pojęcia, czy rzeczywiście będzie miała jeszcze kiedykolwiek okazję ją wykorzystać. Czy znów zdarzy się odpowiednia okazja? Pewnie żaden z jej wrogów nie zbliży się do niej wystarczająco, żeby miała szansę, nie teraz, gdy już wszyscy wiedzieli. Pozostawali ewentualnie tacy, którzy nie będą wiedzieli, że są wrogami. Lub tacy, którzy nie mieliby wyboru.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx and does it get your blood boilin' xxxdoes it make you see red? xxxxxxdo you wanna destroy it? xxxxxxxxdoes it get in your head? 'cause it gets my blood boilin' and I’m coming unglued
it would eat you like poison if you knew what I knew you would be angry too
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
***
sesja jest na granicy, po prostu nigdzie nie ma miejsca :sob:
Sol w różne miejsca chodził. Wędrował, takie życie mu się podobało. Tutaj z kimś się zabawił, tutaj pobył i znikał, nie zostawiając po sobie niczego innego jak tylko nikły zapach.
Skierował swoje łapy w stronę granic Klanów, finalnie zatrzymując się przy granicy z cieniem. Rozglądnął się dookoła. Ktoś ciekawy kiedyś musi przyleźć, nie?
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 51 Mistrz: Błękitne Bajorko Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Wartki Potok Ojciec: Psie Serce ✝ Trwałe urazy: cienka, pozioma blizna pod lewym okiem
Wysoki, dobrej budowy, z zarysowanymi na ciele mięśniami, widocznymi przy krótkiej sierści.
Bury o pręgowaniu cętkowanym, bez białych znaczeń na ciele. Z cienką, długą blizną rozciągającą się poziomo pod lewym okiem.
Pysk zdecydowanie mniej ekspresyjny, niż kiedyś, teraz w większości neutralny lub utrzymujący na nim słaby, zmęczony uśmiech. Jasnoniebieskie oczy, większość czasu delikatnie zmrużone.
spokojny | uprzejmy | obowiązkowy | zmagający się ze stanami depresyjnymi
Ktoś ciekawy, po niedługim czasie oczekiwania, odpowiedział na wołanie uwite w myślach niebieskofutrego kocura.
Z początku na granicy Klanu Cienia było pusto - jedynie wiatr wzbudzał ruch w trawach, a kwitnące z okazji Pory Nowych Liści kwiaty bujały się delikatnie wraz z resztą spokojnej okolicy. Otoczenie nie zdradzało, jak zgnita rzeczywistość chowała się w gęstym, zacienionym lesie, który stanowił klanowy teren. Smród mokradeł powoli rozpływał się poza granicą, wciąż jednak będąc na tyle intensywnym, by odstraszać ewentualnych... nieproszonych gości.
Cisza, szum wiatru i rechot żab towarzyszył Solowi przez dłuższą chwilę, nim na horyzoncie ukazała się chuda, wysoka i bura sylwetka, zmierzająca w jego stronę.
Milcząca Łapa zmarszczył czoło - samotnik, a może kolejny z zagubionych, szukających ostoi w Klanie Cienia? Może to ktoś czekający na eskortę Psiej Gwiazdy, który włączy go do cienistego systemu, wszczepi prosto w żyły Klanu Cienia jak pasożyta, który powoli, z czasem, zadomowi się całkiem w jego sercu.
Przez grzbiet aż po końcówkę ogona przebiegła go nuta niepewności, znak słabości - coś niegodnego dla syna przywódcy. A jednak ten samotnik nie wydawał się być podobnym gówniarzem, jak ten, którego Moczar przegonił księżyce temu. Słabe ukłucie przebiegło przez wcześniej złamaną łapę; nic więcej, jak mentalna iluzja psychiki Milczącej Łapy.
Gdyby wyskoczył do niego, skończyłby martwy. Czyżby? Nie dzisiaj jednak chciał to sprawdzać.
Już wystarczająco zanurzał łapy w kłopotach ponownie, wychodząc na samotny patrol.
- Znajdujesz się na granicy Klanu Cienia. Z głębi serca zalecam... ostrożność. - ostrzeżenie, wypowiedziane głosem delikatnym i ułożonym. Ostrzeżenie, jak i przynęta; wspominka o Klanie Cienia, jeśli spełni swoje zadanie, powinna od razu przekazać Milczącej Łapie informacje o tym, czy nieznajomy kocur jest nikim więcej, jak przybłędą, samotnikiem, kotem wyjętym spod Kodeksu..., czy też język jego losu zachłysnął już smaku Klanów. Czy po upływie księżyców, smród Klanów wciąż otacza jego serce, lub może dawno zostało wyrwane, wypuszczone na wolność jak spuszczony ze smyczy kundel. - Wybacz jednak moje maniery, nie moim celem jest wygnanie potencjalnego, intrygującego rozmówcy, jak ostatni barbarzyńca... Czym więc zawdzięczamy sobie wizytę kogoś tak... czarującego? - ładne słówka wypłynęły z pyska syna cienistego przywódcy, gdy sylwetka burego kocura wkrótce stanęła przed samotnikiem, w odległości, z lodowatym spojrzeniem wbitym prosto w szmaragdowe jego przyszłego rozmówcy. Nie wyglądał jednak na takiego, którego łatwo dałoby się oswoić pięknymi zdaniami, obnażając coraz bardziej jego defensywę...
ta niedzielajest jak film,tani klasy „b” facet się pałęta w nimw nieciekawym tle scenarzysta forsę wziął,potem zaczął pić i z dialogów wyszło dno,zero, czyli nic
wszyscy święcibalują w niebie złoty sypie się kurz a ja włóczę się znówbez ciebie i do piekła mamtuż
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Wkrótce faktycznie się ktoś pojawił. Bura, wysoka postura, kierowała się w jego stronę. Zmrużył delikatnie oczy, kiedy młodzik zaczął do niego mówić. Może nawet delikatnie się Sol zdziwił, kiedy usłyszał komplement w jego stronę. Od takiego szczyla, gluta prawie...?
Cofnął słabo uszy do tyłu.
- Za młody jesteś - mruknął prędko. Sol może miał gdzieś z kim się bawił, ale przecież... nie ze szczylem. To jeszcze miało mleko matki pod nosem... - Szukam po prostu towarzystwa. Znam kilka kotów z waszego Klanu, ale to wszystko.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 51 Mistrz: Błękitne Bajorko Płeć: kocur Zaimki: on/jego Matka: Wartki Potok Ojciec: Psie Serce ✝ Trwałe urazy: cienka, pozioma blizna pod lewym okiem
Wysoki, dobrej budowy, z zarysowanymi na ciele mięśniami, widocznymi przy krótkiej sierści.
Bury o pręgowaniu cętkowanym, bez białych znaczeń na ciele. Z cienką, długą blizną rozciągającą się poziomo pod lewym okiem.
Pysk zdecydowanie mniej ekspresyjny, niż kiedyś, teraz w większości neutralny lub utrzymujący na nim słaby, zmęczony uśmiech. Jasnoniebieskie oczy, większość czasu delikatnie zmrużone.
spokojny | uprzejmy | obowiązkowy | zmagający się ze stanami depresyjnymi
Niechlubny książę Klanu Cienia przez chwilę zamilkł, rejestrując słowa nieznajomego w swoich myślach.
Gwiezdny Klanie.
Gdyby był kimkolwiek innym, momentalnie speszyłby się przez insynuacje niebieskofutrego kocura sugerujące, iż... Moczar próbował z nim flirtować. Poruszył spokojnie ogonem, wzburzając pobliskie źdźbła trawy, gdy końcówka burego ogona przejechała po nich z delikatnością, po czym odchrząknął, delikatnie zniżając głowę z delikatnym uśmieszkiem na pysku.
- Ah, źle mnie zrozumiałeś... Za co najmocniej przepraszam. Nie mym celem było sugerowanie rozwinięcia intymnej znajomości między nami. Me słowa były wyłącznie gestem uprzejmości wobec kota mi nieznajomego. - Moczar... może miał, może nie miał preferencji w stosunku do kocurów, jednak też nie planował takiej relacji z kimś widocznie o wiele starszym... A zwłaszcza dopiero co zauważonym na granicach jego Klanu. Przez chwilę nawet poczuł się urażony, jednak nie dał tego po sobie poznać; wyraz pyska wciąż miał lekki, a psie oczy były tylko lekko zmrużone. - Oh? Z chęcią... wysłucham, z kim się znasz, może będę w stanie przekazać im wiadomość, że chciałbyś z nimi ponownie pomówić? Niestety, na dzisiaj mogę zaoferować wyłącznie moją osobę do rozmowy, aczkolwiek obiecuję, postaram się być odpowiednim rozmówcą, mimo mojego wieku. Z pewnością będę w stanie dowiedzieć się wielu rzeczy od kogoś, kto nosi ze sobą księżyce doświadczenia i swobody. - jakiś przydupas jego ojca, może? Kolejny samotnik, który wciągnięty zostanie w bagno, jakim jest Klan Cienia? W porządku, może nieznajomy kocur wygada się, a Moczar będzie mógł uważniej obserwować niektórych z Klanu, szukając w nich podejrzanych zachowań. A jeśli nie powie synowi Psiej Gwiazdy nic na ten temat... na pewno rozmowa będzie choć trochę interesująca; tak długo, jak samotnik nie wyciągnie na niego pazurów, ani nie przyłapie ich cienisty patrol.
ta niedzielajest jak film,tani klasy „b” facet się pałęta w nimw nieciekawym tle scenarzysta forsę wziął,potem zaczął pić i z dialogów wyszło dno,zero, czyli nic
wszyscy święcibalują w niebie złoty sypie się kurz a ja włóczę się znówbez ciebie i do piekła mamtuż
Chaberek zwany Solem się nie zmienił za bardzo od swoich kocięcych dni. Dalej jest długim i wysokim kotem, o podłużnych i chudych nogach oraz długim ogonem. Jest kocurem smukłym, z trójkątnym łbem i dużymi, migdałowymi oczami o zielonym kolorycie. Jego futro jest niebieskie, błyszczące, ładnie pachnące oraz krótkie. Jest bardzo zadbany i widać, że dba o swoje futro. Jest kotem schludnym. Patrząc na jego futro, można by było przysiąc, że każda woda, która jakimś cudem trafi na Sola, po prostu z niego spłynie. Na jego pyszczku zawsze znajduje się delikatny, szarmancki uśmieszek. Na jego ciele nie znajdują się żadne blizny, a kocur jest zadbany. Nosek i skóra w uszach koloru szarego.
Sol, czy Chaber, niespecjalnie wiele się zmienił. Dalej czuje się księciem i u władzy, tym bardziej swojego życia. Wierzy w to, że to on sam może manipulować swoim życiem, i tylko on. Jest to bardzo roszczeniowy kocur, pewny siebie. Upiera się na swojej racji, przy swoich pomysłach i nie zamierza z nich się ruszyć ani centymetr. Należy mu się od wszystko od łapy... może z minimalnym, minimalnym!, wkładem jego pracy. Czarujący kocur, niewierny, lecący na wiele frontów. Niedojrzały. Szacunek czuje tylko wobec siebie, do nikogo innego.
Szumiący Wodospad, Świetlikowa Knieja, Rojstowa Łapa, Skra [KC], Wiewiórcza Łapa, Jesionowa Łapa [KRz] | Nawałnicowy Ryk i inni [GK]
Podniósł delikatnie brew ku górze, patrząc na speszonego młodszego kota.
- Znam różne koty, mój drogi. Przeżyłem wiele. Widziałem koty, które umawiały się z o wiele starszymi kotami - mruknął spokojnie, wzruszając barkami. Naprawdę... widział różne związki, różne problemy i najróżniejsze koty. Nic go już by chyba nie zdziwiło.
- Hm. Wasz medyk. Bobrzy Bór. Jak u niego? - zapytał, od razu. Z ciekawości, jak u kota, który go leczył.
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
Forgive me for breaking my promise, I'm sorry
I'm heartless, I'm nobody, I feel like I'm Roxas
Th-that's why I o-only stick around them girls that's toxic
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Księżyce: 46 Mistrz: Zbutwiały Pień Płeć: amab Matka: Rwąca Zawieja Ojciec: Zbutwiały Pień Partner: Złocisty Nektar Trwałe urazy: ślepota w prawym oku - uszkodzona gałka oczna; pionowe, głębokie ślady po pazurach pod uchem (przechodzące przez oko) i nad nosem; blizny po rozerwanej skórze na prawej tylnej łapie; rozerwane ucho Urazy mechaniczne: -2 Zm, -1Zr na stałe (powód: uszkodzenie gałki ocznej)
Utrzymany w niebiesko - błękitnej barwnej tonacji. Okryty jest bowiem w jednolitą niebieską dymną, długą szatę, rozjaśniającą się we fragmentach, którą - choć tylko pozornie - pokrywają zanikające coś na wzór nieobecnego w istocie pręgowania; zguba i pozór. Gdzieniegdzie, a ściślej: na łapach (w postaci skarpetek), na końcówce ogona, na brzuchu oraz objawiające się w formie pojedynczych, niezależnych plam na kryzie pojawiają się śnieżnobiałe znaczenia. Cała gama modrego chłodu okala wysmukłe, wysokie ciało osadzone na nader długich i stabilnych, acz nie nadzwyczaj silnych filarach łap. Wyciągnięty grzbiet, względnie wąskie ramiona, sylwetka zwinna i zręczna, o długiej szyi i osadzonym na niej pysku o prostym profilu, nakreślonych kościach jarzmowych, wydatnym podbródku i migdałowatych błękitnych wzburzonych ślepiach. Na postawionych na sztorc uszach widnieją jasne pędzelki, łapy zaś wyposażone zostały w dodatkowy palec na każdej. Lekki, acz zdecydowany krok, głos raczej beznamiętny, choć jednocześnie - kwaśny i zarazem ostry w odbiorze.
Transparentny wodny strumień, rwący nurt pozbawiony kolorytu, choć nie siły i tempa, tafla, a może okalająca wskroś bezbarwna pajęczyna. Giętka glina, masa do kształtowania, pozornie pozbawiona formy, układu i konturów. Dzieło matki, jej projekt i w nią bezkrytycznie zapatrzone, na każdy rozkaz i skinienie, gotowe do rozszarpania wszystkiego, co stanowiące przeszkodę, choć swoje. Trujące i kwaśne, niepozorne i ciche kocię, raczej opanowane, o analitycznym i zdystansowanym umyśle, uważne i chłonne, acz dumne i pewne swojego. Wykazujące objaw - wyrastające i przebijające się zalążki zawiści i zazdrości, a jednocześnie - aspiracji za wszelką cenę. Wyrachowany, na swój sposób, samozaabsorbowany. Cel uświęca środki. Podstępny, a jednak niepozbawiony charyzmy, czy sprytu. W swych poglądach ruchomy i płynny, z natury - lis i lew.
- Rozgwieżdżone Niebo... mój kuzyn. - odezwał się do burej wojowniczki - Twój mistrz. Słyszałem, że nauczył cię pływać. To musi być ciekawe uczucie, prawda? Potrafić unosić się na wodzie...
Nie wiedział, nie był pewien, co w istocie skłoniło go do podobnego pragnienia. Sama chęć nauki, czy fakt, że do cienistych ziem należał tylko... w połowie? Spojrzał na strumień wody, któremu wcześniej całkiem często się przyglądał. Mógł poprosić o to ojca, ale nie miał odwagi. Odwagi do tego, by uznać, iż był Rzeczniakiem - nawet, jeśli tylko w połowie.
- Czy mogłabyś mnie nauczyć?
Jego spojrzenie spoczęło na postaci córki Psiej Gwiazdy. Mógł spodziewać się odmowy, a jednak liczył, iż się z takową nie spotka.
ludzie mówią, że słońce przepadnie za wzgórzem, że daleko za morzem jest taki kraj ludzie mówią, że drzewa dookoła tak szumią, że już nigdy nie stanie się nigdy
ludzie mówią, że ciemność nastanie na ziemi, że się w pół drogi zatrzyma ten świat, ludzie mówią o czarach i siłach złowrogich, o Mesjaszu, co przyjdzie, by zbawić od zła