Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Nikt nie musiał po nikogo iść. Wężowa Gwiazda bowiem, jakimś całkiem przypadkowym zbiegiem okoliczności, wyszedł sobie na spacer i zawędrował w okolice zachodniej części Szumiącego Lasu. W końcu też do jego uszu dotarły głosy, które potem zaprowadziły go prosto do celu. Celu, którym okazała się grupka terminatorów rozmawiająca sobie beztrosko w lesie. A jednym z nich była... Soplowa Łapa. Bury przywódca w pierwszym momencie przystanął, przyglądając się kotce spomiędzy zarośli - w końcu jednak ruszył do przodu, mniej więcej w tym samym momencie, kiedy Osia Łapa zawrócił i ruszył w kierunku obozu. Wąż minął go, jakby nigdy nic, jedynie kiwając mu zdawkowo głową, a zatrzymał się dopiero lisią długość od córki Pokruszonego Lodu.
- Królicza Łapo, możesz wrócić do obozu razem z Osią Łapą. - powiedział w kierunku białej kotki, chociaż ton jego głosu na moment stwardniał, dając do zrozumienia, że bynajmniej jest to prośba - raczej polecenie. Kiedy kotka oddaliła się, spojrzał w oczy tej szarej, stojącej przed nim. - Dlaczego zniknęłaś, Soplowa Łapo? - zapytał w prost, jednak jego głos nieco... złagodniał, o ile można było tak określić fakt, że wrócił do swojego pierwotnego, obojętnego i nieokreślonego emocjami stanu.
Wydoroślała. Nie jest już małym, niezgrabnym kociątkiem, pokrytym niebieskim puszkiem. Jej ciało stało się chude i smukłe, łapki długie, a krótkie, szarobłękitne futerko nabrało połysku i gładkości; w połączeniu ze zwinnością i gracją ruchów Sopelka chwilami przypomina ona węża. Pyszczek również wysmuklał i zwężył się, zaś tkwiące w nim duże, migdałowe oczy mają zieloną barwę, ciemniejącą przy źrenicy. Nosek zachował swój ciemnoszary kolor.
Trudny okres dzieciństwa, mimo że chwilowo ją przytłoczył, w końcu pozwolił jej zmężnieć i stać się silniejszą. Jej reakcje na zachowanie ojca, Pokruszonego Lodu, były zrozumiałe - była jeszcze kocięciem i nic dziwnego, że dała się zastraszyć, co w końcu doprowadziło ją do opuszczenia Klanu, jednak żyjąc z dala od domu dorosła i zrozumiała, że nie może wiecznie być popychadłem. Nadal jest jej ciężko walczyć z dawnym strachem, jednak jest zdeterminowana by się nie poddawać, mimo że ciągle potrzebuje przypominać sobie o byciu odważną. Na całe szczęście nie zatraciła swojej iskry zachwytu i wszystko co widzi nadal przepełnia ją oczarowaniem. Cieszą ją najmniejsze rzeczy i w każdej sytuacji wypatruje czegoś, w czym mogłaby się zakochać. Optymistka i niepoprawna romantyczka. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, chociaż z początku jest dość nieśmiała i nie przepada za towarzystwem zupełnie obcych jej kotów. Mimo że lubi spokój i rutynę, to nigdy nie odmawia żadnej przygodzie, traktując je jako coś, co mogłoby jej pomóc w walce ze strachem. Ma niesamowicie bujną wyobraźnię, z której bardzo często korzysta i która niestety często działa na jej niekorzyść, podsuwając jej najgorsze scenariusze... bądź nie pozwalając jej zejść z powrotem na ziemię z obłoków.
Mruczące Gardło (samotnik)
No tak, czego ona się spodziewała - mogła sobie być byłą Cienistą, jak się znika na cały Obrót i nie daje znaku życia, to nie ma co oczekiwać, że będzie można ot tak beztrosko wparadować na tereny Klanu Cienia, ba, nawet do samego obozu. Nie znaczyło to, że jej entuzjazm przygasł, a jedynie trochę przyhamował. Spokojnie, poczeka, a tymczasem pogawędzi sobie z tą przesympatyczną terminatorką, której nie zamykał się pyszczek. Sopelek z marszu ją polubiła. Nieco ciężej było z Osą, który nie wydawał się aż tak skory do nawiązywania z marszu nowych przyjaźni, ale kotka i tak posłała mu na odchodne lekki uśmiech. I już brała wdech, by zagadać do tymczasowej towarzyszki, gdy spomiędzy drzew wyłonił się ogromny, bury kocur, i minąwszy Osę podszedł w ich kierunku. Mimo upływu czasu Soplowa Łapa rozpoznała go od razu i wiedziała, że nie ma już potrzeby, by srebrny kocurek gnał do obozu.
- Wężowa Gwiazdo - skłoniła przed nim głowę, ale drgnięcie końcówki ogona zdradziło, że zaczęła się nieco niepokoić. Nie spodziewała się, że przywódca będzie dla niej szczególnie surowy - a przynajmniej nie miał takich skłonności zanim jeszcze odeszła - ale miała świadomość, że mogą spotkać ją nieprzyjemne konsekwencje swoich decyzji.
Uśmiechnęła się jeszcze do białej terminatorki, której imię w końcu poznała, gdy ta odchodziła i nerwowo przełknęła ślinę; musiała zadrzeć głowę, by spojrzeć w oczy Wężowej Gwiazdy. Co miała mu powiedzieć? Usprawiedliwiać się czy przedstawić nagie fakty?
- Ze strachu - odpowiedziała w końcu, opuszczając wzrok. - Ciągle bałam się, że Pokruszony Lód wróci i wynajdzie sobie powód, żeby się na mnie wściec. Widziałam, co zrobił Szronowi i Skierce i na każdym kroku bałam się, że nagle wyrośnie przede mną i... - zamilkła na chwilę. Była tchórzem i było jej za siebie wstyd, ale musiała zaakceptować ten fakt. Uniosła ponownie głowę, by spojrzeć na burego przywódcę. - Wiem, że nie zachowałam się jak przystało na prawdziwego wojownika i jestem gotowa ponieść tego konsekwencje. Ale chciałabym prosić o drugą szansę. Tym razem nie zawiodę, obiecuję! - zapewniła, a jej oczach znów zapłonęły iskierki entuzjazmu. - Będę pracować trzy razy ciężej niż wcześniej. Nawet pięć. Tylko... chciałabym już wrócić do domu.
W tym momencie Sopelek mogła niemalże fizycznie poczuć, jak waży się jej los - jej przyszłość. Wszystko zależało od kota, który stał tuż przed nią. Jeśli pozwoli jej wrócić będzie mogła znów zobaczyć swoje rodzeństwo, przyjaciół, znowu będzie w domu i będzie mogła naprawić swój błąd. A jeśli nie... wróci do samotnego życia włóczęgi.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
Ze strachu - brzmiało całkiem logicznie. Kocur bowiem rozumiał powody szarej kotki. Rozumiał, że dzieci Pokruszonego Lodu miały się czego bać, tak samo jak w pewnym momencie bała się Bagienna Trzcina i, prawdę powiedziawszy, było to chyba najlepsze wytłumaczenie, jakie mogła podać mu Sopelek.
- Pokruszony Lód odszedł. Zniknął, uciekł. Zdradził Klan Cienia, jakkolwiek abstrakcyjnie to nie brzmi w jego wykonaniu. - bo w sumie wiele można było mu zarzucić, ale niekoniecznie nielojalność wobec klanu. Chociaż trzeba było przyznać - rozwiązywało to na prawdę wiele problemów. - Soplowa Łapo, nie zostałaś wojownikiem. Nie złożyłaś przysięgi. Wiesz... przyjąłem sobie taką zasadę - póki ktoś jest terminatorem i odszedł, ale potem wrócił... nie mam oporów by przyjąć go z powrotem. Daję drugą szansę. Problem zaczyna się, kiedy ktoś złożył przysięgę lub odszedł drugi raz. Ty jednak... miałaś dodatkowo powód. I nie winię cię za to. Wcale. Musisz jednak wiedzieć, że Mroźna Skra nie żyje. Tak samo Wieczorna Łapa, a Szara Łapa najpierw się rozchorowała, a potem zniknęła. Ślizg i Szron noszą teraz imiona Śliskiego Brzegu i Porannego Szronu. - na moment zamilkł, wyraźnie się nad czymś zastanawiając. - Moje dzieci też w większości zostały wojownikami: Lamparci Cień, Lwi Płomień, Tygrysiopręgi i Wilczy Szlak. Lisia Łapa zniknął z Klanu, podobnie jak Pies, po długiej chorobie. Byliście ze sobą blisko więc uznałem, że chciałabyś o tym wiedzieć. - znowu przez chwilę przyglądał sie kotce, dając sobie parę uderzeń serca przerwy. - Mam do ciebie jeszcze jedno pytanie; czy będzie ci przeszkadzało trenowanie pod okiem Bagiennej Trzciny?
Wydoroślała. Nie jest już małym, niezgrabnym kociątkiem, pokrytym niebieskim puszkiem. Jej ciało stało się chude i smukłe, łapki długie, a krótkie, szarobłękitne futerko nabrało połysku i gładkości; w połączeniu ze zwinnością i gracją ruchów Sopelka chwilami przypomina ona węża. Pyszczek również wysmuklał i zwężył się, zaś tkwiące w nim duże, migdałowe oczy mają zieloną barwę, ciemniejącą przy źrenicy. Nosek zachował swój ciemnoszary kolor.
Trudny okres dzieciństwa, mimo że chwilowo ją przytłoczył, w końcu pozwolił jej zmężnieć i stać się silniejszą. Jej reakcje na zachowanie ojca, Pokruszonego Lodu, były zrozumiałe - była jeszcze kocięciem i nic dziwnego, że dała się zastraszyć, co w końcu doprowadziło ją do opuszczenia Klanu, jednak żyjąc z dala od domu dorosła i zrozumiała, że nie może wiecznie być popychadłem. Nadal jest jej ciężko walczyć z dawnym strachem, jednak jest zdeterminowana by się nie poddawać, mimo że ciągle potrzebuje przypominać sobie o byciu odważną. Na całe szczęście nie zatraciła swojej iskry zachwytu i wszystko co widzi nadal przepełnia ją oczarowaniem. Cieszą ją najmniejsze rzeczy i w każdej sytuacji wypatruje czegoś, w czym mogłaby się zakochać. Optymistka i niepoprawna romantyczka. Łatwo nawiązuje przyjaźnie, chociaż z początku jest dość nieśmiała i nie przepada za towarzystwem zupełnie obcych jej kotów. Mimo że lubi spokój i rutynę, to nigdy nie odmawia żadnej przygodzie, traktując je jako coś, co mogłoby jej pomóc w walce ze strachem. Ma niesamowicie bujną wyobraźnię, z której bardzo często korzysta i która niestety często działa na jej niekorzyść, podsuwając jej najgorsze scenariusze... bądź nie pozwalając jej zejść z powrotem na ziemię z obłoków.
Mruczące Gardło (samotnik)
Słowa Węża był właściwie tylko potwierdzeniem nie-do-końca-pewnych informacji na temat Pokruszonego Lodu, które wcześniej usłyszała od Króliczej Łapy, ale i tak radość rozświetliła się w jej sercu jak rozdmuchany żar i odzwierciedliła się wyrazem ulgi i hamowanym uśmiechem na pyszczku Sopelka. Tak jak przywódcy, abstrakcyjne wydało jej się że jej ojciec zdradził Klan, skoro był mu tak lojalny i tak pilnował respektowania Kodeksu, ale to było nieważne - najważniejsze było to, że zniknął i raczej nie ma perspektyw na to, że wróci. Nie było się już czego bać, jej dom już był bezpieczny.
Z każdym słowem Wężowej Gwiazdy uśmiech terminatorki poszerzał się, a oczy otwierały się coraz szerzej z zachwytu. Pozwoli jej wrócić do domu, naprawdę przyjmie ją z powrotem! Będzie znów Cienistą, znów Soplową Łapą z Klanu Cienia, znów będzie spać zwinięta w kłębek przy tych, których zna i kocha, przy swojej rodzinie. Miała ochotę zacząć skakać w miejscu, ale płomień jej szczęścia chwilowo zachwiał się, gdy przywódca wspomniał o Skierce. Biedna Skierka...
- Tak, Królicza Łapa już mi o tym powiedziała. To znaczy, o Skierce - odparła cicho, uciekając spojrzeniem w bok. - Nie wiedziałam, że Szadź też... i Szaruga... - przełknęła ciężko ślinę. Mogła się tego spodziewać - nie było jej przez tyle czasu... Ale nic nie mogła poradzić, że ściskało jej się i gardło, i serce. - Tak mi przykro. Ale wiem, że w Gwiezdnym Klanie też na pewno im dobrze. - dodała, próbując uśmiechnąć się przez łzy, które zebrały się w zielonych oczach. Tak za nimi tęskniła... ale najwyraźniej będzie musiała poczekać jeszcze trochę, zanim znowu się z nimi zobaczy. Przynajmniej Ślizgawka, Szron, Lampart, Tygrysek i Lefka nadal tutaj są i od zobaczenia ich dzieli ją tylko parę chwil. I do tego wszyscy zostali wojownikami!
- Skąd, nie! - potrząsnęła żywo głową. - Właściwie, dobrze że spędzę z nią trochę więcej czasu. Ona też nie miała lekko.
Sopelek nie dostrzegała tego, gdy była jeszcze kocięciem, ale Bagienna Trzcina wycierpiała z Pokruszonym Lodem tyle samo, jeśli nie więcej, co ona i jej rodzeństwo i często dopadały ją wyrzuty sumienia, że nie poświęcała jej zbyt wiele uwagi i czasu.
- Dziękuję, Wężowa Gwiazdo - powiedziała cicho, uśmiechając się do przywódcy i postąpiła kilka kroków do przodu, dając do zrozumienia, że jeśli to wszystko, to ona jest już bardziej niż gotowa do udania się do obozu. Do domu.
Przede wszystkim - ten wojownik Klanu Cienia przewyższa większość wojowników nie tylko w swoim klanie, ale także w całym lesie. Należy po prostu do tego gatunku kotów, których gabaryty świadczą o przewyższającej inne atuty sile. Ciało Wężowookiego jest mocno zbudowane, trzymające się na potężnych filarach łap. Pokrywająca go sierść jest krótka, gęsta, zapewniająca ciepło nawet w najsroższe zimy. Do tego jest bura, jak u większości cienistych kotów. Zachowana w ciepłych odcieniach, jak brązy i delikatne rudości, poprzecinana ciemniejszymi pręgami. Jedynym jasnym - beżowo białym akcentem, jest broda wojownika, a także nieznaczny fragment znajdujący się pod nią. Kocur ma duże oczy, o zwykle badawczym, przenikliwym wyrazie, barwy intensywnej żółci.
Matka natura obdarzyła Wężowego siłą i proporcjonalnym co do tego ciałem, jednak na szczęście oszczędziła mu topornego umysłu, który szedłby w parze z mięśniami. Myśli burasa zwykle krążą szybko, zagłębiając się często w miejsca kłopotliwe i trudno dostępne. Kocurek całym sobą chłonie wszelkie informacje jakie płynął od innych; słowa, gesty, mimikę, drobne niedopowiedzenia, tembr głosu i stara się je analizować na bieżąco by następnie umieścić w odpowiedniej szufladce w swojej głowie. Uwielbia posiadać i zdobywać informacje. Sprawia mu to niemałą satysfakcję, gdy może rozwiać wątpliwości innych, odpowiadać na ich pytania, ale także pokazywać w ten sposób, że jest od nich lepszy. Nie znaczy to jednak, że jest bezmyślną gadułą. Mówi co chce i co uważa w danej sytuacji za stosowne. Dostosowuje słowa, gesty i wszelkie drobnostki do rozmówcy, nie chcąc pozwolić sobie na spontaniczność mimo, że takie wrażenie sprawia.
Jest niezwykle empatyczny - zarówno pod względem emocjonalnym jak i poznawczym - potrafi z większą łatwością wyczuwać panujące nastroje i orientować się w najdelikatniejszych ich zmianach. Wykorzystuje to jednak na swój sposób; dąży do uzyskania korzyści i zaprezentowania sobą tego, czego dana osoba potrzebuje.
Jest niezwykle łasy na pochwały, a przez to niezwykle dumny. Ewidentnie pragnie pokazać wyższość nad innymi, a porażka dla niego nie wchodzi w grę.
- W takim razie... Witaj z powrotem w Klanie Cienia. - uśmiechnął się do niej lekko, a widząc że ona sama już przebiera łapkami, odwrócił się od niej i ruszył w kierunku nowego obozu Klanu Cienia, machnięciem ogona dając mu znak, by po prostu podążyła za nim. Miała wiele, na prawdę wiele do nadrobienia i wszyscy których kiedyś znała i którzy znali ją, na pewno ucieszą się z tego, że znowu widzą ją w domu. Szczególnie jej rodzeństwo; Ślizg i... no może Szron nie będzie skakał z radości, ale może już ich matka się ucieszy. A jak nie to w kolejce dalej stali Lewka, Lampart, Wilk i Tygrys.
Najmniejsza kotka w całej okolicy ( trust me, coś mniejszego nie byłoby w stanie się urodzić ), bardzo niska, o nieproporcjonalnie długim tułowiu i lodowobłękitnych ślepiach, w dodatku pokryta puchatą, śnieżnobiałą sierścią. Wibrysy ma lekko uniesione ku górze na samych ich końcach, uszy bardzo malutnkie, zaś nos i poduszki łap - jasnoróżowe. Natura nie mogła chyba wymyślić czegoś o bardziej urokliwym i niewinnym wyglądzie.
Radość! Radość i miłość dla wszystkich o dobrych i czystych serduszkach - czyli dosłownie dla każdego! Trzeba być miłym, nie wolno sprawiać nikomu przykrości, trzeba nawiązywać rozmowę i łączyć niemożliwe do połączenia dla większości fakty, na wszystkie zadane szybko pytania bądź też pytania, na które powinno odpowiadać się wieloma zdaniami reagując jednym gigantycznym, przepełnionym entuzjazmem głosikiem wiecznie podekscytowanej kotki. A jeśli ktoś rzuca się na cienistego, albo w ogóle na innego kota, jeśli oboje nie są cienistymi, to trzeba go zwyzywać i zagrozić mu tym, że urwie się mu ogon i wsadzi się go w jedno ucho, tak, żeby wyszedł drugim - nawet, jeśli jest jakimś tam psem, który ogona nie posiada!
No i pamiętajcie, każdemu, dosłownie każdemu, trzeba ufać, bo każdy jest przyjacielem! A już zwłaszcza cieniści!
Pokiwała entuzjastycznie głową na słowa Wężowej Gwiazdy, po czym odwróciła się, by chwilę potem spojrzeć na Soplową Łapę i puścić jej oczko dla otuchy. Tamta na pewno stresowała się, że Wąż jej nie przyjmie, co oczywiście było absolutnie nonsensowne, bo wiadomo przecież, że Wężowa Gwiazda miał dobre serduszko i na pewno nie wzgardzi chęcią poprawy Soplowej!
Ruszyła przed ciebie, po drodze zabierając również i swojego bratanka, do którego przez całą drogę gadała o jakichś pierdołach, o tym, że słonko takie ładne i że listki takie zielone, że jest wreszcie ciepło, że wszystko budzi się do życia i że w ogóle bardzo cieszy się, że mogła go poznać, bo marzyła o tym, odkąd tylko się urodził, tylko, że jakoś tak nie było ku temu okazji, po czym odprowadziła kocurka do obozu, sama również znikając w jego wnętrzu.
// zt x2
Kiedyś płynęłam prosto, jak między liniami, teraz miotam się w kółko rozpaczliwym pieskiem.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Był wieczór, a ciemność już niemal całkowicie wzięła w posiadanie las, który stał się dla nich nowym domem. Była więc to idealna pora, żeby Bezsenna Noc udała się na polowanie. Jej łapy zaprowadziły ją w rejony zachodniej części Szumiącego Lasu, niedaleko Pustego Drzewa. Kotka szła cicho, delikatnie muskając ziemię, przypominając raczej ducha niż rzeczywisty byt. W końcu też przystanęła i zaciągnęła się powietrzem, jednocześnie wsłuchując się w otaczający ją świat - najwyraźniej była sama. To dobrze. Mogła przystąpić do działania. Ugięła więc łapy, ustawiając się pod wiatr i ruszyła zaraz przed siebie, uspokajając oddech i opuszczając głowę i ogon tak, by znajdywały się na jednej linii z grzbietem. Nasłuchiwała, obserwowała i łapała powietrze, w poszukiwaniu zwierzyny, jednocześnie podążając w kierunku Syczącego Dołu, równolegle do granicy.
Od dawna wiadomo było, że z Kruka nie będzie nikogo budzącego postrach czy szacunek samą aparycją.Wzrost co najwyżej przeciętny, łapy wciąż jakby lekko za długie w porównaniu z resztą ciała i tylko trochę grubsze od pierwszego lepszego patyka. Dodajmy do tego ogólnie szczupłą sylwetkę i oto jest przedstawiciel nowego pokolenia Wichrowców. Nabrał mięśni, ale są one prawie niezauważalne pod lekko odstającą, krótką białą sierścią. Dzięki ciągłym spacerom i patrolom krok ma o wiele bardziej pewny niż wcześniej, ale nigdy nie będzie poruszać się z gracją czy wdziękiem. Winowajca - skrócony ogon - magicznie nie odrósł, pozostał jedynie kikutem, nad którego nasadą widnieje brązowa plamka. Oczy, niezmiennie zielone, stały się lekko przygaszone, mało co potrafi przywołać dawne rozbawienie czy ciekawość. Trójkątny pyszczek zwieńczony różowym nosem stał się jakby bardziej poważny w wyrazie. Na karku ma bliznę po oderwaniu stosunkowo małego płata skóry przez lisa.
Zmienił się. Zamknął towarzyszący mu zawsze strach gdzieś w głębi umysłu. Wciąż się boi, owszem, lecz teraz skrywa to za maską determinacji. Na pozór nie wie już, czym są silniejsze emocje, a postronnym może czasem wydać się niewzruszony jak głaz, lecz to tylko sposób radzenia sobie Kruczego z otaczającym go, nieprzyjaznym światem. W rzeczywistości jest bardzo emocjonalny, wystarczy poznać go nieco bliżej, aby się o tym przekonać. Prawie wrodzona nieufność, pielęgnowana starannie przez księżyce, odbija się wyraźnie na jego relacjach z otoczeniem, co skutkuje bardzo wąskim gronem bliskich. Do tego jest uparty, chociaż on raczej użyłby sformułowania pokroju "stały w poglądach". Ma swoje własne zdanie, przekonania oraz wyobrażenia o idealnej dla wszystkich sytuacji i nie zmieni ich pierwsza lepsza sugestia nowego porządku. Może dziesiąta skłoni go do namysłu, jeśli zostanie odpowiednio przedstawiona. Znajomość sytuacji, w której się znajduje, także jest dla kocura bardzo ważna. Z tego powodu trzyma się swojskich terenów, nie opuszczając ziem Wichru. Stara się nie pakować w nierozsądne starcia, słowne czy fizyczne, choć bardziej skłania się ku tym pierwszym. Jest gotów poświęcić się dla klanu w każdy możliwy sposób, wciąż mając wrażenie, że jego dotychczasowe starania są niewystarczające. Chciałby sprawić, że obaj jego mistrzowie będą z niego dumni, nawet jeśli jeden z nich nie widzi, jak Kruczy dorasta do roli wojownika klanu Wichru.
Żołądź, Płotka, Padalec, Kawka (GK) | Jeleń (nkt)
Noc była spokojna, jakby dostosowywała się do usposobienia Bezsennej. Lekki wietrzyk od czasu do czasu głaskał lekko jej futro, a gdzieś w oddali przemykały drobniejsze zwierzątka w drodze do swoich norek lub dopiero rozpoczynające swój okres aktywności. Jednak zanim córka Piorunopręgiej znalazła się w odległości odpowiedniej, by pokusić się o rozpoczęcie skradania, do jej nosa doleciał ostry zapach, nie przypominający ani trochę woni zwierzyny, ale też nie należący do nikogo z Klanu Cienia. Chwilę potem zza jednego z drzew wychyliła się wyraźnie kocia sylwetka. Białe futro odbijało światło księżyca, które przebijało spomiędzy gałęzi, choć w niektórych miejscach widniały na nim ciemne plamy. Naturalne czy od jakiegoś błota lub brudu - ciężko powiedzieć. Nieproszony gość odwrócił łeb w stronę, z której szła wojowniczka i zastygł bez ruchu, czekając na jej reakcję.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Bezsenna Noc nastawiła uszu i spojrzała w kierunku samotniczki bynajmniej jakoś szczególnie zainteresowana faktem, że oto na terenach klanu Cienia pojawił się intruz. Córka Piorunopręgiej po prostu nie była zbytnio przekonana do robienia nagłego rabanu, szczególnie że samotniczka prezentowała się w formie podobnej do niej samej, Sen więc gdyby chciała ją stąd przegonić, to najpewniej nie tylko musiałaby się sporo wysilić, co mocno by przy tym ucierpiała. Sen zwolniła kroku, jednak nie zatrzymała się. Dodatkowo wyprostowała się, porzucając łowiecką postawę i dając tym do zrozumienia, że nie w głowie jej napadanie na bogu ducha winnych. Zatrzymała się dopiero, gdy znalazła się w odległości ze czterech lisich długości. W sam raz, żeby w razie czego zareagować.
- Nie powinno cię tu być. - rzuciła obojętnie w kierunku samotniczki, wzrokiem błądząc po jej futrze.
Rudy, rudy i jeszcze troszeczkę wysoki, dorównujący już wzrostem średnim wojownikom. Do tego nieco kanciasty, prawie pozbawiony mięśni. Na długich łapach porusza się niedbale, stawiając stopy jak popadnie, lecz wciąż z gracją, przy okazji machając biczowatym ogonem. Pyszczek, kształtny, choć nieco podłużny, prawie się nie zamyka, kiedy Żołędziowa Łapa zasypuje dowolnie wybranego kota gradem pytań, przy okazji przewiercając rozmówcę na wylot spojrzeniem intensywnie bursztynowych oczu. Trójkątny nosek kocura przybrał ciemnoróżowy kolor, a spiczaste, trójkątne uszy są nadzwyczaj wręcz ruchliwe. Jakiś taki średnio reprezentatywny wyszedł. [dokładniejszy w KP]
Za dużo mówi i za dużo wie.
Kruk (KW), Płotka (KR), Jeleń (KG)
Nie tylko pod względem budowy fizycznej czy siły Igła przypominała wojowniczkę; nieproszony gość także miał wokół siebie aurę oderwania od świata, jakby ktoś ją po prostu wyciął z zupełnie innego obrazka i nieumiejętnie wkleił do tej rzeczywistości. Kocica zamrugała powoli, jak gdyby nie do końca doszło do niej, co mówiła Sen, czego mogła chcieć.
- Wiem - odparła samotniczka. Zrobiła krok w tył, nie przerywając przy tym kontaktu wzrokowego z córką Piorunopręgiej. Nie wyglądała, jakby jej się śpieszyło do opuszczenia terenów zajętych przez Klan Cienia, ale też nie sprawiała wrażenie wrogo nastawionej. Ogon samotniczki poruszył się lekko.
- Pójdę wkrótce - powiedziała jeszcze, odwracając wzrok, aby spojrzeć gdzieś między drzewa, po czym wróciła oczyma do córki Wężowej Gwiazdy, oczekując jej reakcji na tak niewiele mówiącą obietnicę. Czy zaufa samotniczce?
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Wiedziała. Więc niby co tutaj robiła?
Sen poczuła się trochę nieswojo - nieprzyzwyczajona do przebywania z duchami, takimi jak ona, czuła się jakby kotka zaraz miała okazać jedynie zjawą, zwidą lub ułudą, którą spłatał jej własny umysł. Była przyzwyczajona do tego, że wszyscy inni byli nad wyraz fizyczni i oczywiści, podczas gdy ta tutaj... Białe wąsy wojowniczki drgnęły delikatnie, a ona sama po chwili ruszyła dalej przed siebie.
- Uważaj. - rzuciła tylko cicho, nie odwracając się nawet i kontynuowała swoje podchody, o ile samotniczka nic więcej od niej nei chciała - szła pod wiatr, węsząc i nasłuchując, ostrożnie stawiając łapy i pilnując sylwetki.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Kocica zwróciła ku Cienistej podejrzliwe spojrzenie, gdy cichy głos wojowniczki dotarł do jej niewielkich uszu. Zwykle koty z klanów przepędzały obcych ze swoich terenów nawet kosztem własnego życia, czy ran, które mieli odnieść w krwiożerczym starciu.
- Będę - mruknęła jedynie w odpowiedzi i odprowadziła wzrokiem odchodzącą Bezsenną. Nie ufała jej, dlatego czekała aż zniknie z zasięgu jej wzroku, a dopiero potem ruszyła przed siebie.
Córka przywódcy Klanu Cienia przemierzała Szumiący Las w poszukiwaniu zwierzyny. Wiatr wiał jej w pysk, a liście w koronach drzew cicho szeptały, poruszane tymi samymi podmuchami co wibrysy wojowniczki. Sęk w tym, że las najwyraźniej jej nie sprzyjał, ponieważ nie mogła znaleźć żadnego tropu mogącego świadczyć o zwierzynie bytującej w pobliżu.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Oczywiście, że każdy inny wojownik klanu cienia, czy tez terminator, przegoniłby kotkę z tych ziem w trybie natychmiastowym, ale Bezsen nie była pierwszym lepszym wojownikiem czy członkiem klanowej społeczności. Znała pojęcie terytorium, jednak pokładała nadzieję, ze samotniczka ma na tyle oleju w głowie, by też to rozumieć. Inną sprawą było, że kotka nie chciała zbytnio wdawać się w walkę, która mogła skończyć się dla niej co najwyżej średnio. Nie miała zamiaru ślepo rzucać się w jej wir, nie będąc pewną wygranej. A z drugiej strony - za każdym razem gdy zabijała, albo wbijała w kogoś lub coś pazury, słyszała ciche podszepty Pokruszonego Lodu. Coś, czego nie mogła znieść jej delikatna, senna natura.
Kotka ruszyła dalej - na ugiętych łapach, ostrożnie stawiając kolejne kroki, wciąż sunąc pod wiatr. Jej oddech był wyliczony, płytki, w pełni kontrolowany, chociaż ona sama wydawała się w ogóle nie zwracać na to uwagi - to już działo się automatycznie. Ogon i głowa były nisko, na równi z ciałem, ale ten pierwszy na tyle wysoko by nie szurać o ziemię. Nasłuchiwała, węszyła, szukała dalej.
Trzmiel to w głównej mierze biały z pręgowaniem na niebieskich łatach na głowie oraz grzbiecie, jaki ogonie z niemalże czarną końcówką, oraz ciemnopomarańczowych ślepiach. Jego sylwetkę można raczej zamknąć w kształcie zbliżonym do kwadratu. Wyrósł nieco powyżej średniej wzrostu kocurów w Klanie Gromu, ale pod względem tuszy zajmuje w klanie czołowe miejsce. Pod znacznym tłuszczykiem rozbudowały się porządne mięśnie. Kocur-czołg.
Blizny: przedłużony uśmiech od lewego kącika pyska aż po ucho; oderwana część małżowiny prawego ucha od boku od zewnętrznej strony po całej wysokości. Po udarze w wieku 65 księżyców jego lewe oko się nie domyka, a lewy kącik pyska jest wiecznie opuszczony.
Życie Trzmiela nie było raczej zbyt emocjonujące. Właściwie on sam nigdy nie kierował się emocjami, które starał się ukrywać bardzo głęboko w sobie. Zaczął uczyć się tego chwilę przed zostaniem wojownikiem, a obecnie wypracował swoje kamienne, obojętne i niczym niewzruszone lico do perfekcji. Rzadko kiedy się unosił, czy denerwował. Nabrał trochę więcej szacunku do nieznanych mu kotów i przestał być aż tak zarozumiały jak kiedyś (co nie zmienia faktu, że nadal trochę jest). Kocur jest oschłym, obowiązkowym i ambitnym typem, który lubi jak wszystko chodzi, jak w zegarku, a najlepiej po jego myśli. Nadal nie przepada za tym, gdy ktoś wchodzi mu w drogę, jednakże stał się na tyle obojętny (przynajmniej zewnętrznie), że przestał pokazywać jakiekolwiek oznaki irytacji. Odkąd urodziły mu się kocięta zmiękł nieco, choć nadal jest twardy i bardziej przypomina zimny kamień niż delikatny kwiat.
Początkowe niepowodzenia w znajdowaniu zwierzyny szybko się odpłaciły, gdy kocica wciąż sunęła pod wiatr. Wszystkie jej zmysły zostały poruszone przez zwierzę wijące się dwie lisie długości od niej w zielonych źdźbłach trawy, zmieszanych z mchem i niewielkimi kwiatami. Runo leśne leniwie uginało się przy ruchach pokrytej łuskami istoty. Bezsenna mogła zarówno go zobaczyć, usłyszeć, jak i wyczuć charakterystyczny zapach gada. Teraz miała okazję, aby coś złowić. Wystarczyło tylko odpowiednio podejść padalca i pozbawić go życia.
Mistrz: i Małgorzata Płeć: kotka Matka: Piorunopręga Ojciec: Wężowooki
W Bezsennej Nocy jest coś takiego, co sprawia, że wydaje się mało powiązana ze światem rzeczywistym. Jej ruch jest delikatny, zwiewny i eteryczny - kocica zdaje się pływać po świecie, jakby nie dotykała w ogóle jego powłoki. Jej ruchy są niezwykle płynne i pozbawione siły czy mocy. Porusza się też niezwykle cicho, jakby z konieczności, by niepotrzebny dźwięk nie drażnił jej własnych zmysłów i nie budził ich do działania. Jej futro jest srebrzyste - prawdę powiedziawszy, to skóra zdjęta z jej matki, Piorunopręgiej i jedynie masa mięśniowa sprawa, że ci co znali Zazdrość mogli odróżnić jej córkę od niej samej jedynie na nią patrząc. Sen jednak powoli dogania matkę - rośnie w siłę, a jej ciało powoli staje się coraz bardziej umięśnione, pozostawiając nieco szybkość czy zręczność za sobą. Podobnie też jak w przypadku matki, młodsza Zazdrość patrzy na świat oczami jasnymi, błękitnymi, tymi samymi, które posiadał Arktyczna Gwiazda.
Noc to czas, kiedy Sen funkcjonuje - wojowniczka ukochała sobie tę właśnie część doby, wtedy też wypuszczając się na polowania i patrole, czasem też treningi. Sen, przy całej ostrości umysłu, który wrzyna się wręcz boleśnie w rzeczywistość, wyzbywa się wszelkich ambicji charakteryzujących ojca. Odznacza się dużą obojętnością i niezależnością, informacje przyjmując jakby mimowolnie, jednak bez przeprowadzania natychmiastowych analiz. Pamięć ma jednak bardzo dobrą i kiedy trzeba, jest w stanie wszystko co istotne wydobyć z niej i poddać rozważaniom. Takie jednak zachowania zdają się u niej sporadyczne, gdyż kotka sprawia wrażenie na ogół sennej, tkwiącej w marazmie, głuchej na problemy otaczającego ją świata. Kiedy jest zmuszona poruszać za dnia, staje się zirytowana i niezadowolona - skora do ostrego tonu czy nawet czynów. Nie poczuwa się zbytnio do obowiązków wojownika, jednak wykonuje go przez wzgląd na wymagania lub po prostu - kiedy inni patrzą. Jest w stanie odpuścić samotnikom naruszającym tereny, jednak wtedy, kiedy takie sytuacje dzieją się w nocy. Kiedy uzna coś za słuszne - trzyma się tego, nawet jeśli inni uważają inaczej i próbują ją od tego odwieźć, nawet poprzez użycie siły fizycznej.
Kotka nie zamierzała się poddawać i jak było widać - przyniosło to rezultaty. Prąc do przodu natrafiła w końcu na potencjalną zwierzynę, która wiła się w gąszczu przed nią. Kotka przystanęła, licząc odległość i obserwując poczynania gada, żeby móc zabrać się za łapanie go. W końcu też ostrożnie i powoli postanowiła zmniejszyć dystans - szła ostrożnie, na ugiętych łapach, oddychając płytko i uważając na wszystko, co miała pod łapami. Nie chciała przecież spłoszyć stworzenia niechcianym ruchem, tym ostrożniejsza była, że tego typu zwierzyna była wrażliwa na drgania podłoża. Kiedy wreszcie znalazła się na takiej odległości, że mogła swobodnie przejść do następnego punktu - spięła mięśnie i skoczyła, celując łapami w padalca, by wbić w niego pazury.