Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Czasami zdarzają się takie przeciwności losu. W pewnym momencie mogła poczuć, że wiatr zmienił kierunek. Nie było jednak ani jednej chwili na pogoń za królikiem, bo ten od razu uciekł w przerażającym tempie. Nie wie co te puchate tłuste stworzenia robią, że są tak szybkie.
Wróciła więc do poszukiwań. Ustawiła się pod wiatr i ugięła łapy pilnując poziomu na którym znajduje się jej brzuch. Nie chciała szurać nim i trawę. Głowę i ogon ułożyła na prostej linii z kręgosłupem. Szła cicho, nie za szybko, ale i nie za wolno. Stawiała ostrożnie łapy i uważała, żeby na nic nie stanąć. Wytężyła zmysły próbując wyłapać jakąś zwierzynę wzrokiem, węchem u słuchem.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Wirujące Pióro musiał mieć naprawdę niską samoocenę, jeżeli potrzebował dowodu na to, że jest lepszy od swojego przeciwnika. Topniejący Lód wręcz przeciwnie. Choćby nie mógł znaleźć zwierzyny, choćby polowanie mu nie szło – znał swoją wartość. A taki szary, zwyczajny wojownik nie mógł mu nawet podskoczyć. Tak więc nie zraził się, gdy z początku wiatr zmienił swój kierunek, uniemożliwiając mu zabicie zwierzęcia. Z pewnością pocieszające byłoby to, że jego siostrze przytrafiło się dosłownie to samo, ale nie zdawał sobie z tego sprawy. Gdy wróbelek podjął próbę ucieczki, wojownik nie miał zamiaru mu tego darować. Ofiara sama ściągnęła na siebie dłuższe męczarnie, nie ma sprawy. Ruszył biegiem za małą istotką; zaś gdyby udało mu się dobiec na odpowiednią odległość, skoczyłby w stronę ptaszka i pochwyciłby go w swoje szpony, by zacisnąć na jego szyi zęby i po prostu zagryźć.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Jasna Kropla tym razem również nie miała sporo szczęścia do poszukiwań zwierzyny. Można powiedzieć, że zapowiadało się naprawdę dobrze, a wyszło coś przeciwnego. Nie wyczuła żadnej zwierzyny węchem, nie usłyszała słuchem i nie zobaczyła wzrokiem, podobnie zresztą jak Wirujące Pióro, który szukał już od dłuższego czasu. Pozostaje liczyć, że wojowniczkę nie spotka to samo!
A może jednak warto byłoby zainteresować się pająkiem? Był on bowiem ostatnią zwierzyną w zasięgu wojownika, którą mógł w tym momencie napotkać. Tym razem nie usłyszał nawet śpiewu ptaków czyhających gdzieś w koronach drzew ani cykania owadów. Po prostu pustka - wyglądało na to, że będzie musiał trochę się nachodzić, zanim znajdzie coś sensownego do upolowania.
Cóż, skoro Topniejący Lód znał swoją wartość, nawet jakby nie był w stanie znaleźć zwierzyny... To ucieczka wróbla również nie powinna w żaden sposób go zirytować i zrazić, czyż nie? Niebieski wojownik niestety zareagował zbyt późno - nie doskoczył nawet do ptaszyny, kiedy wróbel wzbił się w powietrze i szybko odleciał gdzieś daleko, nie oglądając się za siebie. No cóż, zdarza się. Pech!
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Tylko siłą woli powstrzymywał się od rzucenia tego wszystkiego w cholerę. Cofnął po sobie uszy, widząc, że raczej nie ma szans na znalezienie czegokolwiek godnego, co nie było żadnym pajęczakiem na 8 nogach. Nawet jakby wpadło mu do głowy, żeby się po niego wrócić to nawet świeżo urodzone kocię nie dałoby rady się tym najeść, tsk. Szedł więc dalej, nieco już zirytowany, aczkolwiek zdeterminowany, by coś znaleźć.
Czyżby obecność Topniejącego gdzieś blisko aż tak przynosiła mu pecha? Bowiem, jak ostatnio byli na polowaniu, nie wiedząc o sobie nawzajem, działo się podobnie. Och, gdyby to wiedział już by się cofał by znaleźć niebieskiego, a nie jakąś zwierzynę, totalnie.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Oj, zirytowało go to konkretnie. Po prostu NIE MÓGŁ zareagować zbyt późno, to ten głupi wróbel miał farta. W każdym razie… to nie znaczyło, że był z tego powodu gorszy. Wirujące Pióro mógł sobie mieć na koncie pięć piszczków, ale jak mawia powiedzenie – głupi ma zawsze szczęście. Splunął w ziemię, nieszczególnie zadowolony takim obrotem spraw, ostatni raz oglądając się za odlatującym ptakiem, by chwilę później iść dalej. Dał sobie spokój z tą trasą, i zawrócił bardziej w stronę prowadzącą do Młodych Sosen. Może tam będzie ich więcej… oby z tego powodu nagle bury wojownik nie zaczął mieć powodzenia w poszukiwaniach.
Zaczął więc kierować się spokojnie, rozglądając się na boki i węsząc. Nie chciał niczego pominąć; może i znał swoją wartość, więc nie potrzebował jakiegoś dowodu, ale mimo wszystko… zabijanie było przyjemne.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Las wyglądał jakby wszelaka zwierzyna z niego po prostu wyparowała. Będzie musiała się przejść dłuższy kawałek przez Szumiący Las. Szkoda, że uciekł jej ten królik. Szła dalej, a wiatr wiał jej w pysk. Łapy miała ugięte, uważając na to na jakim poziomie ma brzuch. Ogon i łeb był na prostej linii z kręgosłupem. Kroki stawiała ostrożnie i uważała, żeby na nic przypadkowo nie stanąć. Teraz zostało jej tylko po prostu szukanie zwierzyny w każdy sposób możliwy. Zobaczymy czy Gwiezdny Klan jej coś ześle.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Co właściwie zesłał Gwiezdny Klan Jasnej Kropli? Na razie ciężko powiedzieć, gdyż jedyne, na co natrafiła wojowniczka to intensywny zapach krwi i jakiegoś drapieżnika. Bez wątpienia był dosyć świeży i prowadził bardziej w głąb lasu - na dodatek nigdzie się nie rozdzielał, więc wojowniczka nie powinna mieć żadnych problemów związanych z jego zgubieniem. Pytanie teraz, czy w ogóle zechce się tym zainteresować i za nim podążyć.
Cóż, to prawda - pająkiem cienisty wojownik za bardzo by się nie najadł, ale może ptakiem już tak? W końcu, po długich poszukiwaniach jego determinacja przyniosła jakiś skutek. Niedaleko niego na ziemi wylądował szaro oliwkowy ptak o rudej piersi, gardle i bokach głowy. Oto rudzik, który zupełnie nie zdawał sobie sprawy z czyhającego niedaleko drapieżnika, jakim bez wątpienia był Wirujące Pióro.
Topniejący Lód wedle tego powiedzenia zdecydowanie wychodził na geniusza. Nie dość, że uciekła mu zwierzyna, to jeszcze teraz nie był w stanie znaleźć niczego, co nadawałoby się do upolowania. Jedynym, co mogło przykuć jego uwagę w tym momencie była... Czaszka. A przynajmniej zdecydowanie to przypominała leżąca w ziemi kostna struktura. Ciężko było określić, do jakiego zwierzęcia należy. Miała podłużny kształt, części zębów i czoła jakby nie było. Zdecydowanie wyglądała na starą.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
Jak na znak, gdy tylko Topniejący Lód przestał iść śladami Wirującego... Na oczach tego drugiego jeden z ptaków, które wcześniej nie były dla niego dostępne, latając gdzieś na wysokości koron drzew, albo trochę niżej, ale nadal za wysoko, zleciał na ziemię i usiadł nie tak daleko od wojownika. Który natychmiast przybrał łowiecką pozycję; nieco bardziej ugiął łapy, ale tak, by nie szurać ani brzuchem, ani długim futrem o ziemię, zrównał grzbiet, ogon oraz łeb w jedną linię, po czym poruszając się pod wiatr, uważając pod łapy, jak stąpa, ruszył w stronę ptaka. Oczywiście, dostosował się do zasad polowania na te zwierzęta; starał się iść łukiem, tak by możliwie zajść ptaka od tyłu, na ile pozwalał mu wiatr, coby nie przesadzić, gdy mógł, chował się za naturalnymi przeszkodami, a także co jakiś czas zastygał w bezruchu, szczególnie gdy ptak się rozglądał. A, gdyby szczęśliwie udało mu się go podejść... Skoczyłby na niego, celując łapami w skrzydła, coby nigdzie nie odleciał czasami, by następnie go zagryźć.
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Czaszka. Czy to możliwe, żeby nikt jej jeszcze nie znalazł? Wyglądała na starą. Kocur podszedł bliżej, ostrożnie, uprzednio rozglądając się na boki. Zwykle nie zwracał uwagi na jakieś śmiecie, ale to znalezisko było całkiem interesujące. Pochylił głowę, niemal stykając się z nią nosem i powąchał ją uważnie. Nie mógł stwierdzić, do jakiego zwierzęcia należała, swoją drogą wyglądała całkiem… ubogo. Nie miała czoła ani zębów. Nieważne. Oddalił się nieznacznie i odwrócił do niej tyłem, żeby móc swobodnie wykopać sobie dziurę w ziemi. Tam również wrzucił swój znaleziony okaz. Najpiękniejsza nie była, ale mogła posłużyć mu jako ozdoba do legowiska. Zaśmiał się cicho na ten pomysł, jednocześnie przysypując ziemię. Następnie ruszył dalej. No no, całkiem całkiem, ale mimo wszystko wypadałoby w końcu coś upolować, bo świerzbiły go do tego łapki.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Szła spokojnie przez las poszukując zwierzyny. Na pewno nie szukała tego. Mocny zapach krwi dotarł do jej nozdrzy i wypełnił płuca. Aż się włos na karku jeżył na tą woń. Na pewno nigdy nie było przyjemnie wyczuć to w powietrzu. W dodatku to wszystko mieszało się z drapieżnikiem. Bała się podążać za tropem, ale jeśli tego niei zrobi wtedy może być dla kogoś za późno. Nie wie czyja to krew. Nie ma też pojęcia, czy ten przeciwnik nie zrobi komuś później krzywdy. Musi go znaleźć i jeśli będzie dla niej za dużym wyzwaniem... zawołać o pomoc. Nie będzie mogła uciekać, bo sprowadzi tylko go do obozu. Musi stanąć do walki. Będzie dobrze- mówiła do siebie w myślach. Zaczęła kierować się tropem stawiając ciche kroki, żeby pozostać nie zauważalną. Wiatr wiał jej w pysk a serce łomotało jej w klatce piersiowej bo była nadal przerażona wizją spotkania z drapieżnikiem i walki na śmierć i życie.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
Jasna Kropla pomimo pewnego strachu przed drapieżnikiem postanowiła podążyć za zapachem krwi. Nie mogła wiedzieć, z czym właściwie będzie miała do czynienia... I czy w ogóle będzie miała. Nie musiała w zasadzie nawet długo szukać. Trop był bardzo intensywny i łatwy do znalezienia, a na dodatek z każdym krokiem stawał się coraz wyraźniejszy. Wojowniczka już po chwili dostrzegła leżącą na ziemi... Łasicę. Z jej gardła sączyła się krew, a oprócz tego była zraniona na grzbiecie i przedniej łapie. Zupełnie, jakby chwilę temu stoczyła walkę na śmierć i życie. Co jeszcze dziwniejsze - wciąż żyła. Jej bok poruszał się powoli, ale i tak zapewne nie pożyje długo. Co zrobi Jasna Kropla ze znaleziona wpół żywą łasicę? Na dodatek - co ją właściwie tak urządziło?
Chwilowy przypływ szczęścia dla Wirującego Pióra, którym było w ogóle znalezienie tego rudzika, zniknął tak szybko, jak się pojawił. Niestety, nie każde polowanie musi być idealne, szybkie i bardzo owocne... A wojownik wyraźnie miał dzisiaj pecha. Jak tylko zaczął skradać się w stronę ptaka, to wiatr zmienił kierunek i zawiał nieco bardziej w bok, co od razu zaalarmowało ptaszynę. Rudzik natychmiast wzbił się w powietrze i odleciał - w końcu nie chciał skończyć jako posiłek dla jakiegoś kota.
Najwyraźniej Topniejący Lód był pierwszym, który miał okazję znaleźć tę dosyć starą czaszkę. Jednych takie znalezisko by brzydziło, inni wzięliby ją ze sobą czy też zakopali, aby przyjść po nią później - tak jak Topniejący Lód. Po wyruszeniu wojownik ponownie znalazł coś jeszcze, choć tym razem nie był to żaden przedmiot, a szczur. Gryzoń węszył przy jednym z krzewów, będąc odwróconym tyłem do strony, z której przyszedł wojownik.
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Księżyce: 122 Mistrz: Płomykówkowy Lot Płeć: kocur Matka: Kukułcze Jajo Ojciec: Chrzanowy Korzeń Trwałe urazy: blizna po wyrwanym płacie skóry z lewego uda; blizna na boku po ugryzieniu przez lisa; długa blizna z tyłu głowy po pazurach; słabo widoczna, przykryta futrem blizna po zębach na gardle
Szczupły, wysoki, niebieski, tygrysio-pręgowany kocur o długim futrze, z białymi znaczeniami i zawsze wypielęgnowaną sierścią. Posiada złote, chłodne oczy, obserwujące wszystko dookoła.
Zazwyczaj jest chłodny, zdystansowany, niezdradzający po sobie zbyt wiele. Jego odpowiedzi są w głównej mierze krótkie i rzeczowe, nie jest to kot do luźnych pogawędek, już nie wspominając o tym, że najczęściej nie podejdzie do ciebie popchnięty własną ciekawością. Ma bardzo ograniczone tematy rozmów, nie jest kreatywny pod żadnym względem. Porażki przyjmuje bardzo źle, nie poddaje się i nigdy nie przyznaje się do błędów. Często kłamie.
Krwawnikowy Liść, Lamparci Krok, Wróbelek
Ku jego zadowoleniu, nie musiał długo szukać, żeby coś znaleźć. W zasięgu jego wzroku pojawił się szczur – a na dodatek samotny! Jeden zapchlony gryzoń mógł mu co najwyżej podskoczyć, nie wątpił, że ze stadem mogłoby być gorzej, ale takowego nie dojrzał. Przystąpił zatem do akcji: ugiął się nisko na łapach, ale też niezbyt mocno, żeby nie szurać długą sierścią po ziemi, zrównał ogon i głowę z linię grzbietu, i w takiej pozycji zaczął kierować się w stronę zwierzątka. Szedł oczywiście pod wiatr, na tylne łapy przeniósł ciężar, a pod przednie co jakiś czas spoglądał, żeby na nic nie nadepnąć i nie narobić niepożądanego hałasu. Gdyby zdołał podejść dostatecznie blisko, wyskoczyłby w stronę ofiary, pochwyciłby ją w swoje szpony i zacisnąłby kły na jej karku, żeby pozbawić ją życia.
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Księżyce: 110 Mistrz: Wiewiórczy Ogon Płeć: kocur Matka: Krogulczy Szpon Ojciec: Wiewiórczy Ogon Trwałe urazy: Blizna na policzku ledwo widoczna pod futrem; odgryziony fragment ucha od boku w 'v'
Kocur dużo się nie zmienił. Wciąż jest tym samym, brudnym Puchaczem. Dalej jest przekonany, że nie opłaca się czyścić swej sierści, ponieważ zaraz to wszystko wróci. Pod tymi śmieciami kryje się długie, bure pręgowane klasycznie futerko. Nie jest on najmniejszy, ale rozmiarami również nie grzeszy. Pod grubym futrem kryje się pokryte mięśniami ciało. Na pyszczku, szyi oraz brzuchu uwydatniła się biała plama. Podobnie zresztą na łapkach; widać na nich białe skarpetki. Na świat patrzy dzięki żółtym oczom, nie rzadko mocno zmrużonych. Kiedy jednak nie są zmrużone zazwyczaj widać w nich figlarne iskierki, które oznaczają, że ten oto kot zaraz coś odwali. Nos jest w kolorze cegły, u nasady lekko różowy. Jego pysk nie rzadko jest wykrzywiony w wyraz pogardy. Posiada długie uszy zakończone pędzelkami. Ma długie, białe wąsy.
Kocur prawie odpuścił sobie łobuzerski tryb życia, jednak uwielbia czasem spłatać jakiegoś figla. Odpuścił sobie rzucanie starą zwierzyną do legowisk innych kotów, nie uprzykrza im życia na każdym kroku - komu by się chciało? Nie zmienia to jednak faktu, iż jest niesamowicie żartobliwy - dzień bez jakiegoś żartu, najlepiej takiego, który obraża innych - jest dniem straconym. Ma on specyficzne poczucie humoru, a koty, które go nie rozumieją od razu u niego tracą. Musi być najlepszym i na takiego aspiruje. W końcu, chciałby kiedyś być przywódcą. Często wychodzi poza obóz, ciężko znaleźć go w środku. Cały czas chodzi na samotne patrole, czy polowania, byle tylko nie siedzieć w otoczeniu innych kotów. Najlepiej czuje się sam, ze sobą, ponieważ nie musi znosić idiotyzmu innych kotów. Gdy jest z czegoś niezadowolony to tego nie ukrywa, pokazuje to całym swoim ciałem, mimiką i tonem głosu. Zdarza mu się reagować impulsywnie. Nie jest najbystrzejszy, często nie grzeszy inteligencją, ale nie można o nim również powiedzieć że jest totalnym idiotą. Chociaż czasem może się wydawać, że jest inaczej. Nie znosi siedzieć w miejscu. Chyba że je, albo ktoś przeszkadza mu w jego odpoczynku. Bo nawet Puchacze potrzebują czasem odpoczynku! Nie do pomyślenia, prawda?
No i cały misterny plan poszedł w...
Puchacz wybił się szybko z tylnych łap, ale mógł tylko bezradnie obserwować, jak ptak zrywa się do lotu, zostawiając na ziemi zirytowanego wojownika. Oczywiście, Puchacz cały czas śledził go wzrokiem, mając nadzieję, że ten mysi móżdżek po chwili zapomni, że gonił go wielki, potężny wojownik... Ale nie. Rudzik odleciał całkowicie, zostawiając drapieżnika samego. No cóż. Buremu nie zostało więc nic innego jak... Przeć dalej przed siebie, lekko w bok, korzystając z tego, że wiatr wiał sobie radośnie w tę stronę, tak o, bo mógł. Ugh. Uważnie się rozglądał i nasłuchiwał, mając nadzieję, że tym razem znajdzie coś, co wręcz wpadnie mu w łapy.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Szła i szła a zapach krwi i samotnika wypełniał ją całą. Był strasznie intensywny i miała go już mocno dosyć, czuła się z tym niekomfortowo. Wkrótce doszła do swojego celu. Nie tego jednak się spodziewała. Łasica była tutaj powiedzmy, że ofiarą. Wyglądała jak martwa, co początkowo ją zdziwiło. W końcu była niezakopana i mogła potencjalnie przyciągnąć inne drapieżniki. Czy to kot się z nią na prawdę bił? Jeśli tak to czy to znaczyło, że łasica wygrała? Nie... Kot by jej tak chyba nie załatwił. Nie wiedziała co o tym myśleć. Jedno było pewne musi zabić tą łasice. W końcu jeśli tego nie zrobi może stwarzać w przyszłości komuś innemu zagrożenie. Skupiła swoją uwagę na drapieżniku po czym podeszła szybko i schyliła się chcąc złapać łasice za rozdarte gardło. Nie sądziła by ta się broniła bo wyglądała jakby się już kończyła i nie wiele ją oddziela od śmieci.
Czarny, krótkowłosy kot drobnej budowy i o średnim wzroście. Ma ciemny, mały nos i zielone oczy. Na brzuchu, końcówce ogona i piersi ma białe znaczenia. Ma smukły pyszczek ze sterczącymi wąsami. Blizny na szyi i górnej części prawej, przedniej łapy.
Już jako Węglowy Pył, zmienił się trochę, choć nie można tego nazwać radykalną zmianą. Węgielek stara się był miły dla wszystkich i nie oceniać z góry. Jest pomocny w stosunku do innych. Raczej jest kotem wrażliwym. Łatwo wprawić go w zakłopotanie. Nie jest aż tak nieśmiały jak kiedyś. Teraz może zwyczajnie do kogoś zagadać, choć i tak za wiele nie powie. Wciąż małomówny i zazwyczaj odpowiada krótko, ale treściwie. Nie lubi o sobie opowiadać, zamiast tego woląc skupić się na rozmówcy. Wiele rzeczy o sobie zataja, a chociaż ma potem wyrzuty sumienia, potrafi skłamać, by coś ukryć. W naprawdę prosty sposób ulega manipulacji i w większości przypadków nie jest nawet świadomy, że ktoś może nim pomiatać. Lubi przebywać w towarzystwie kotów podobnych do niego. Kiedy trafi na nieprzyjemnego, niemiłego rozmówcę, szybko się zraża i ucieka. Przyjemność sprawia mu nauczanie i przekazywanie wiedzy. Jeśli chodzi o spędzanie czasu, dużo przebywa sam, rozmyślając i spacerując. Na pewno nie jest duszą towarzystwa. Woli mniejsze, acz bliższe grono. Nie ma jakiś większych ambicji. Odpowiada mu to, co jest, czyli bycie wojownikiem, ochrona klanu i szkolenie terminatorów. Nie uważa, by nadawał się w jakikolwiek sposób na jakąś wyższą rangę. Czasami ma mało pewności i wiary w siebie, choć jednak jeśli już coś sobie postanowi, to jest bardzo zawzięty, by to osiągnąć.
To, co stało się z łasicą, pozostawało dla Jasnej Kropli tajemnicą, gdyż ciężko było stwierdzić, czy stoczyła walkę z jakimś kotem, czy może innym drapieżnikiem. Tak czy siak - jej los był już przesądzony. Cienista wojowniczka zbliżyła się do łasicy, a następnie złapała ją za gardło, czym pozbawiła ją życia. Łasica oczywiście się nie broniła, bo nawet nie była w stanie... I w zasadzie na tym się skończyło. Drapieżnik padł martwy w pysku kocicy.
Jak nie rudzik, to może... Coś bardziej uszastego? Królik, bo to on pojawił się niedaleko przed Wirującym Pórem, był zdecydowanie bardziej okazałą zwierzyną. A jeśli na dodatek uda się go upolować, to już w ogóle wojownik będzie miał się czym chwalić! A miał do tego okazję idealną, gdyż szarawe zwierzątko kompletnie nie zdawało sobie sprawy z zagrożenia, które już na niego czyha.
Żadnego stada w pobliżu faktycznie nie było, więc Topniejący Lód mógł bez problemu zająć się polowaniem na jednego gryzonia. Co tu dużo mówić - wyszło mu to znakomicie. Cicho podkradł się do zwierzątka, w końcu wyskakując i zabijając je ugryzieniem w kark. Szczur nawet nie zdążył pisnąć, a tu już skończył w pysku Topniejącego Lodu. Zadowolony?
----------------------Take it to yourt o pand now watch me get in ----------------Feel the sun is up and nowlet the v i b e in ---------------------------------Don'tyou feel the rain drops are near You're the o n l ytool tobreak the music---------------------- Andyour time is souseless---------------»FEEL ME GET IN « And your daysare notof m u s e breaks------------------------