Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
No i uciekł...
Czego innego się spodziewać, co? Tygrysiopręgi zrzucił to na brak wprawy w polowaniu na krety. Może ktoś w Klanie Cienia miał więcej doświadczenia w tej dziedzinie. Warto popytać. Tymczasem musiał kontynuować poszukiwanie zwierzyny. Podziemne zwierze raczej nie wychynie z powrotem ze swojej nory w najbliższym czasie. Nie kiedy ledwo co uszło z życiem. Cóż, może ktoś inny będzie miał więcej szczęścia i przydybie tego kreta jak znów wyjdzie na powierzchnię. I zdecydowanie to nie będzie Tygrys. Powrócił do swojej poprzedniej pozycji łowieckiej – kontynuując skradanie się pod wiatr i na ugiętych łapach. Musiało być w pobliżu jeszcze coś, co nada się do upolowania. Wojownik rozglądał się między drzewami, czy może dostrzeże jakiś ruch. Nasłuchiwał również dźwięków, samemu poruszając się bezszelestnie. Dobiegł go odgłos krótkiej szamotaniny. Najwyraźniej zastępca miał więcej szczęścia i umiejętności od niego. Nic dziwnego zważywszy na różnice w ich wieku oraz zdobyte doświadczenie. Nie zrażał się jednak niepowodzeniami, kontynuując polowanie.
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Jednookiemu zastępcy udało się złapać ptaszysko w sidła. Dobicie ofiary okazało się jednak nie być zbyt proste, bowiem kolorowy ptak był duży i miał sporo siły, której użył przy próbie wyrwania się z uścisku kocura. Buras okazał się być jednak silniejszy i wytrwalszy. Po chwili szamotaniny udało mu się w końcu zatopić kły w szyi bażanta, który przestał wierzgać i osunął się na ziemię. Dopiero po kilku oddechach Jednooki zorientował się, że został lekko zraniony w pierś. Ból był jednak znikomy, ledwo co piekło, więc buras uznał, że to jedynie niegroźne zadrapanie i nie jest to rana na tyle poważna, by przerwać polowanie. Wykopał więc dla swojej pierwszej, pokaźnej zwierzyny schowek, dodatkowo przysypując ją jeszcze ziemią tak, by na pewno tutaj pozostała. Nie chciał stracić takiego cennego łupu. Rozejrzał się po okolicy, by dobrze zapamiętać to miejsce, po czym ruszył dalej, by złapać inny kąsek. Uspokoił oddech i na ugiętych łapach, ostrożnie i możliwie cicho znów przemierzał zarośla. Uważnie się rozglądał i starał się wychwycić jakiś sygnał sugerujący, że coś jest w pobliżu, używając do tego oczywiście wszystkich pozostałych zmysłów.
Kotka ma krótką sierść w kolorze intensywnie rudym, pokrytą nieco ciemniejszymi pręgami (pręgowanie tygrysie). Charakterystycznego wyglądu dodaje jej biały pyszczek oraz ciemniejszy kolor końcówek uszu. Jest nieco większa i mocniej zbudowana niż przeciętne kotki w jej wieku. Oczy ma koloru bursztynowego. Od innych kotów łatwo można ją rozpoznać patrząc na jej puchaty ogon, który nienaturalnie przekrzywia się w lewo. Od urodzenia przeszkadzał on kotce w swobodnym poruszaniu się - został jednak naprawiony przez medyka i od tego czasu funkcjonuje prawidłowo, jednak wygląda nieco inaczej niż ogony innych kotów. W dodatku zdarza się jej być nieco niezdarną, ponieważ jej rozwój przebiegał inaczej niż u przeciętnego kociaka.
Z nieco wycofanej, nieśmiałej kotki przeistoczyła się w jedną z najodważniejszych kocic w Klanie Rzeki - o ile nie w całym lesie. Nie jest może zbyt wygadana czy charyzmatyczna, ale zdecydowanie nie boi się wyrażać swojej opinii, a jej wypowiedzi są zawsze przemyślane. Przez zdecydowaną większość swojego życia na pierwszym miejscu stawiała sprawy Klanu Rzeki i jest gotowa do poświęceń, co niejednokrotnie udowodniła ratując życia współklanowiczom. Po przejściu do Starszyzny jednak przestała być na bieżąco ze sprawami Klanu, skupiając się bardziej na swojej rodzinie.
Gradowy Podmuch (KW), Bagienna Trzcina (KC), Dymne Niebo (KC), Kamienny Potok (KG), Niski Krok (GK), Lady (P/Z), Kacza Łapa (KR)
To chyba nie był dobry dzień na polowanie dla Tygrysiopręgiego. Bowiem pomimo starań kocura... nie mógł nic wyczuć. Żadna woń nie dobiegła do jego nosa, jak i żaden hałas nie dotarł do uszu wojownika. Będzie się musiał chyba namęczyć, żeby nie wrócić do Obozu z pustymi łapami...
Natomiast Zastępca miał dzisiaj szczęście do ptaków. Tym razem trafił na nieco mniejszego, niż chwilę temu - ale wciąż nie byle wróbelka. Czarno-szare ptaszysko z masywnym dziobem kroczyło sobie jak gdyby nic po runie leśnym. Wrona chyba jeszcze nie zdawała sobie sprawy z obecności kotów, więc wyglądała - przynajmniej na pierwszy rzut oka - na łatwą zdobycz.
Panie dzieju, ja to już nie jednych takich przeżyłam.
Panie dzieju, nie jedno widziałam, gdy się tak tu kręciłam.
Nosiłam wdechy takich, wdechy takich, wdechy takich cnych
Nosiłam gnojów jak but głupich, tych do cna, tych do cna złych.
Ciemno-bury klasycznie pręgowany, krótkowłosy, wysoki kocur z nadwagą. Ślepia ma zielone. Jego prawe ucho jest oderwane w połowie, natomiast lewe lekko rozerwane. Ma też małą bliznę ciągnąca się znad brwi aż po oko. [KP]
[KP]
Pszeniczny Kłos, Kolczasta Łapa, Słoneczna Łapa
Brak wyczuwalnej zwierzyny w pobliżu nie było to zdziwieniem dla Tygrysiopręgiego. Niemal każde polowanie wyglądało podobnie i polegało na długim i mozolnym szukaniu. Ostatecznie wytrwałość okazywała się być opłacalna i wojownik miał nadzieję, że tym razem będzie tak samo. Wolał szukać do skutku zwierzyny niż trafić na jakiegoś większego drapieżnika. Na razie okolica wydawała się być pod tym względem spokojna. I dobrze. Nie po to szli taki szmat drogi, żeby trafić na równie niebezpieczne tereny. Prawda? … Liczył się z tym, że całkowicie wszelkiego zagrożenia nie unikną. No nic – jak na razie kontynuował polowanie, trzymając się nisko przy ziemi i pilnując, aby nie zostać dostrzeżonym bądź usłyszanym. Lekki wiatr wiał mu w pyszczek, a bury kocur wciąż skradał się cicho między leśnym poszyciem w dalszym ciągu poszukując zwierzyny.
//zt
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Jednookiemu faktycznie sprzyjało dziś szczęście, a przynajmniej jak na razie. Nie odszedł daleko, by jego oku ukazała się kolejna zdobycz. Znów był to ptak, tym razem mniejszy od przed chwilą upolowanego bażanta i dużo lepiej burasowi znany. Wrona kroczyła po ziemi, co sprawiało, że była łatwiejszym celem niż gdyby siedziała na gałęzi czy fruwała tu i ówdzie. Kocur upewnił się, że jego pozycja jest właściwa, po czym ostrożnie i możliwie cicho zaczął skradać się do ofiary. Kroczył oczywiście tak, by wiatr nie przyniósł wronie jego zapachu i starał się oddychać płytko. Gdy był już wystarczająco blisko, przygotował się i dokładnie jak w przypadku bażanta, wykonał skok, chcąc dopaść ptaka w swoje pazury i możliwie szybko dobić, o ile w ogóle uda mu się go złapać.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Fart Zastępcy trwał w najlepsze. Atak na wronę udał się idealnie - kocur ostrożnie podszedł bliżej, nie płosząc ptaka. Potem sprawnie doskoczył do zwierzyny, przytrzymał ją łapami i szybko dobił. Ptaszysko chyba nawet nie zdążyło się zorientować, że coś jest nie tak - a już leżało bez życia. +15 EXP
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Znów się powiodło. Szepczący Pył dopadł wronę, która nawet nie zorientowała się, co się dzieje. To zaoszczędziło jej cierpień, co było bardzo dużym plusem, bowiem Jednookiemu zawsze zależało na tym, by jego ofiary nie odczuwały bólu zbyt długo i mocno. Nie zawsze się to jednak udawało tak dobrze, jak teraz.
Chwilę po tym, jak upolował swoją drugą zdobycz, podszedł do niego Tygrysiopręgi, który zakomunikował, że idzie spróbować zapolować w innej części terenów. Najwyraźniej to Jednookiemu trafiały się wszystkie okoliczne piszczki i syn Wężowej Gwiazdy nie mógł nic wywęszyć. Bury zastępca rzecz jasna nie miał nic przeciwko. Życzył wojownikowi powodzenia i powiedział mu, by ten na siebie uważał, po czym odprowadził go wzrokiem i kontynuował swoje zajęcie. Ukrył swoją drugą ofiarę podobnie, jak to uprzednio uczynił z bażantem, po czym znów na ugiętych łapach ruszył przed siebie. Oddech płytki, brzuch nad ziemią, ogon na swoim miejscu, zmysły wyostrzone. Wszystko jak należy. Teraz tylko ponownie się na coś natknąć.
Krótkowłosy kocur przeciętnego wzrostu. Nie jest gruby, jednak ma dość masywną budowę ciała, co jest jeszcze podkreślone przez jego umaszczenie. Jest w większości czarny, ale posiada również charakterystyczne białe znaczenia - białe skarpetki, podbrzusze, rozległą białą plamę na klatce piersiowej i połowie szyi oraz białą plamkę na głowie, która otacza cały pyszczek kończąc się charakterystyczną strzałką między oczami. Ma czarny nos i zielone oczy. Jego futro prawie zawsze jest dokładnie wyczyszczone i dobrze ułożone.
Dymne Niebo jest kotem, który nie rzuca się za bardzo w oczy. Rzadko odzywa się nie pytany - i to bynajmniej nie dlatego, że nie lubi rozmawiać; po prostu woli spokojnie obserwować i podchodzić do wszystkiego z dystansem. Bardzo uważa też na swoje słowa i zwykle stara się formułować swoje wypowiedzi tak, żeby brzmieć jak najbardziej poprawnie. Nie w jego stylu są kąśliwe komentarze czy wybuchy emocji. Jedynie w stosunku do bliskich kotów potrafi sobie pozwolić na małe złośliwości, ale głównie w celach humorystycznych i tylko wtedy gdy wie, że zostanie prawidłowo odebrany. Jest bardzo ciekawy; chętnie poznaje inne koty oraz ich opinie na mniej lub bardziej ważne tematy, przez co rozmowa z nim często jest po prostu przyjemna. Potrafi dogadać się z wieloma kotami, starając się zawsze nieco wczuć w ich pozycję i dostosowywać sposób i treść wypowiedzi do drugiego kota. Zależy mu na tym, jak zostanie odebrany przez drugą stronę - zawsze stara się sprawiać dobre wrażenie. (-> KP)
Ognistopręga, Kamienna Łapa, Kacza Łapa
Szepczący Pył dość szybko trafił na trop kolejnej zwierzyny, jednak dokładne zlokalizowanie jej zajęło mu chwilę, ponieważ stworzonko znajdowało się... nad jego głową. W koronie jednego z drzew znajdowała się bowiem ruda wiewiórka. Przemieszczała się niezbyt spiesznie między gałęziami i widocznie była wyjątkowo mało czujna, skoro nie dostrzegła zagrożenia, jakie znajdowało się niemalże dokładnie pod nią.
Nieważne co mi powiesz Nie słyszę twoich słów
Stoję tam gdzie stoję Nie tam gdzie bym chciał
Wolny od urojeń twych Absurdalny ż a r t
Oto spory kocur o futrze w barwach rdzy i beżu, poprzecinanym ciemnymi, nieregularnymi pręgami, mieniącym się dumnie w promieniach słońca. Kolor na jego ciele zachowuje się niczym gradient - grzbiet ma niemalże brunatny, a podbrzusze już jasno beżowe. Jego proporcjonalna, dobrze umięśniona sylwetka jest zwarta i mocna. Jest to duża zasługa (lecz nie wyłącznie) gęstej sierści o długości nieco większej, od przeciętnej. Kocur nie przykłada szczególnej wagi do tego, jak się porusza - kroki stawia swobodnie i trochę niedbale, a czasem lekko chwiejnie, wymachując przy tym fantazyjnie ogonem. Szczególną cechą wyglądu Szepta jest tylko jedno (lewe) czujne, świdrujące ślepię, mieniące się niczym bursztyn na dnie wartkiego strumyka. Oczy ozdobione są jasnymi obwódkami, a z uszu gęsto sterczą białe, puszyste włoski. Ciekawym zjawiskiem są też Szeptowe wąsy - długie, powykręcane, miejscami lekko wygięte.
Szept, pomimo braku jednego ślepia, nie uważa siebie za kalekę lub gorszego od innych. Teraz, gdy już został wojownikiem, jest całkowicie przekonany, że można tak żyć bez większych problemów i pogodzić się z losem.
Jego charakter, podobnie jak imię, uległ jednak zmianie. Co prawda nie stracił na pewności siebie i dalej uparcie dąży do realizacji postawionych sobie celów. Wciąż jest sumienny i zaparty w działaniach. To, co uległo zmianie to mentalność. Szept z każdym dniem staje się coraz bardziej melancholijnym, opanowanym kotem. Jego wiecznie wzburzony, zagmatwany umysł zaczął wszystko układać i porządkować, tym samym dając Jednookiemu większy spokój ducha i mniejsze rozkojarzenie. Jego mowa również zaczyna być coraz bardziej płynna i zrozumiała.
Szepczący Pył wciąż stara się dużo uśmiechać i spędzać czas w towarzystwie, jednak przez ograniczony kontakt z rodziną i stratę ojca, zaczął zamykać się w sobie. O okazywanie uczuć i sympatii nadal u niego ciężko i nie wygląda na to, by miało się to poprawić. Jeśli ktoś mu wlazł za skórę lub wyrządził krzywdę jego bliskim, bardzo ciężko będzie zostać wykreślonym z czarnej listy i to właśnie dla takich kotów pozostawia swoją pogardę, niechęć i ostry pazur. Kocur jest też świadom swojej siły i nie waha się stanąć do walki o Klan. Nadal jest też dość ekscentryczny w sposobie bycia i poruszania się, wciąż kocha naturę, kontempluje i zachwyca się nią.
Jeżynowy Cierń (KR), Chłodny Oddech (KW)
Szepczący Pył nie był szczególnie uzdolniony pod kątem zręczności i wspinaczek. Dla tak krępego, masywnego i ciężkiego kocura skakanie po gałęziach w pogodni za zwierzyną nie należało do łatwych zadań. Znacznie lepiej szło mu polowanie na lądzie, niżeli w koronach drzew, gdzie z pewnością lepiej radziły sobie smuklejsze i lżejsze osobniki. Jednooki podniósł łeb, by spojrzeć na znajdujące się nad nim rude stworzonko. Przez chwilę zastanawiał się, czy w ogóle opłaca mu się próbować, bo jeszcze się gałąź pod jego ciężarem ułamie i zamiast zwierzyny w pysku, przeniesie szereg soczystych siniaków i powybijane zęby. Przez chwilę tak marszczył nos, stojąc nieruchomo pod drzewem. Już najpewniej zasygnalizował wiewiórce, że ta ma niechciane towarzystwo. Dzisiaj miała szczęście, bo przeżyje, o ile nikt inny jej nie dorwie. Jednooki nie miał jednak takiego zamiaru. Miał już dwie zdobycze w swojej dzisiejszej kolekcji, a ganianie za wiewiórkami pozostawi bardziej do tego przystosowanym. Westchnął, decydując, że teraz wróci do obozu, a później może zabierze ze sobą kogoś innego na polowanie. W końcu w towarzystwie zawsze raźniej i bezpieczniej. Odwrócił się więc na pięcie, by odkopać swoje poprzednie zdobycze i zanieść je na stos. Polowanie można było uznać za udane.
Niby trochę urosła, ale dalej małe to i chude. Zresztą czego się po niej spodziewać? Tytuł najmniejszego kota Klanu Cienia jest już zajęty, za to ona plasuje się na drugim albo trzecim miejscu. Na biało-czarnym, krótkim futrze widać zarys żeber, co jest odbiciem jej małego apetytu i zmartwień, ale nie jest umierającym z głodu kotem. Dla urozmaicenia czerni i bieli posiada żółtozielone oczy oraz nos i poduszki łap w różowym kolorze. To tyle. Absolutnie nic specjalnego.
Stres jej nie odpuszcza. Potrafi się zrelaksować w towarzystwie rodziny czy przyjaciół, ale przez większość czasu musi przebywać z kotami, którym do końca nie ufa, bo nie zna ich zbyt dobrze. Właściwie one pewnie są sympatyczne, tylko Ryjówka tak głupio myśli. Nawet jeśli byłyby miłe boi się, że zrobi coś nie tak i wszyscy zobaczą jej wpadkę. Ma wrażenie, że inni robiliby większość rzeczy lepiej od niej. Jeśli nie wszystko. Sama uważa siebie za tchórza i osobę, której trudno nawiązywać nowe kontakty. Nie ma też pamięci do imion. W towarzystwie rodziny i osób, które zdążyła poznać i polubić jest zdecydowanie śmielsza. Nie zmienia to faktu, że nawet one mogą łatwo ją zranić i wystarczy powiedzieć coś niemiłego, żeby zrobiło jej się smutno. Grzeczna i spokojna, należy do kotów, które nie skrzywdziłyby muchy. Ale zgniotły ją przez przypadek dzięki swojej niezdarności. Jest jej smutno, że musi zabijać zwierzynę, ale wszyscy tak każą jej robić i nie chce ich rozczarować, poza tym przecież koty muszą coś jeść.
Uśmiechnęła się, gdy siostra podzieliła jej opinię. Podreptała posłusznie we wskazanym przez nią kierunku, przenosząc zielonożółte patrzałki to na Ciemną, to na najbliższą okolicę. Pora młodych liści bardzo jej się podobała, tak samo jak ta wycieczka. Jak dobrze, że jej siostra wpadła na taki pomysł i zabrała ją ze sobą! - Dobrze! I też nie za daleko od obozu, żebyśmy później mogły wrócić - na wszelki wypadek spojrzała w kierunku, z którego wyruszyły kotki. Pomiędzy drzewami prześwitywało zapadlisko, w którym cieniste kotki postanowiły się osiedlić. Córki Świerkowej Igły przeszły już całkiem spory kawałek, przynajmniej w odczuciu Ryjówki, która pierwszy raz zaszła tak daleko na nowych terenach, jednak wciąż w oddali było widać obóz. To dobrze, nie zgubią się. Inni mówili, że tutaj jest bardzo mało drapieżników, więc nie ma się czego bać! Nie tak jak na starych terenach. Rodzice nie mówiki już o sowach porywających niegrzeczne kociaki. Może to dlatego, że Ryjówka została już terminatorką i czas na takie opowieści minął. Starała się być grzecznym kocięciem, ale zawsze lepiej uważać. Teraz już nic jej nie porwie, prawda? Ładnie trenowała z Lampartem i starała się zostać wojowniczką. - Też nie chcę, żeby coś ci się stało - popatrzyła w oczy siostrze. Jak to dobrze mieć taką miłą rodzinę, która się o ciebie troszczy! Aż się robi ciepło w środku. Tak jakoś wyszło, że Ryjówka nie spędzała zbyt wiele czasu z Ciemną, a zdecydowanie powinna to robić, skoro siostra jest taka sympatyczna. W przypływie radości otarła się o policzek siostry, po czym odeszła parę kroków. Jak to szło...? Ugięła łapy i zniżyła tułów. Przeszła tak kilka kroków, uważając na gałązki. Mogłyby narobić hałasu i nici z polowania! Jeszcze wiatr, trzeba uważać na jego kierunek, więc łaciata ustawiła się tak, żeby wiał jej w pyszczek. Szkoda, że obok nie było Lamparta, który poinstruował by ją, co ma robić, jednak chciała mu się pochwalić samodzielnie złapaną zwierzyną. Mistrz byłby z niej dumny, gdyby udało jej się coś upolować bez jego pomocy. To by znaczyło, że dobrze ją wytrenował, a Ryjówka bardzo go lubiła i chciała mu pokazać, że dobrze uczy! Poza tym to miłe uczucie, kiedy ktoś jest z niej dumny. I raczej nieczęste.
I've been ignoringthisbig lumpin my throat I shouldn'tcrying,tearswere for theweak The days I'm stronger,nowwhat, so I say But something'smissing
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
//Kontynuacja tej sesji. Wcześniej w "Szara Skała"
Powąchała powietrze, a następnie powróciła wzrokiem bursztynowych oczu do siostry.
- Dobrze. - odpowiedziała krótko nie wiedząc jak ma rozwinąć bardziej swoją wypowiedź. Skinęła łebkiem na znak aprobaty słów laciatej siostry. Ciemna nawet nie miała zamiaru, jak narazie iść dalej w głąb Cienistych terytoriów i jednocześnie cieszyła, się że i jej siostra nie ma zamiaru iść dalej. Jeden z kącików pyszczka uniósł się lekko do góry. Ucieszyła się, że jest w rodzinie, która odwzajemnia jej troskę o resztę kotów, w których płynie ta sama krew co w córkach Świerkowej Igły. A jeszcze miłej na sercu jej się zrobiło, gdy siostra otarła się o jej policzek, na to dlugowłosa siostra polizała ją w polik. Odwróciła się w przeciwną stronę, co poszła siostra i samą ruszyła przed siebie. Ugięła łapy i powoli poruszała się do przodu. Rozglądałam się po otoczeniu które było w zasięgu jej wzroku. Niekiedy zatrzymywała się by poniuchać powietrze, a następnie dalej ruszała. Czujna na każdy szelest. Uważała na każdą najmniejszą gałązkę, która mogłaby zdradzić, że czai się niebezpieczeństwo. Może uda jej się coś złapać, wtedy mogłaby pochwalić się tym przed Krogulczym Szponem. Ciekawe jakby zareagowała na to jej mentorka gdyby jej to powiedziała.
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
No i kotki ruszyły w końcu na polowanie, przedzierając się przez Szumiący Las. Ryjówka wybrała kierunek, a delikatny powiew bawił sie z jej wibrysami, wiejąc jej prosto w nos. Było dosyć duszno, zaś na niebie zaczęły się kłębić czarne chmury, ale na razie deszcz nie zamierzał spaść na grzbiety sióstr.
Ciemna ruszyła w kierunku przeciwnym, co Ryjówka, mogła przez to poczuć, jak wiatr łaskocze ją w tylna część ciała. W pewnym momencie zerwał się dość gwałtownie, zasłaniając ślepia córki Świerkowej Igły jej długim futerkiem. Czyżby to był jakiś znak od Gwiezdnego Klanu?
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Ruszyła. Zapewne dwie córki Świerkowej Igły oddaliły się już od siebie na znaczną odległość. Ciemna wybrała przeciwny kierunek co łaciata siostra, dlatego wiatr nie wiał jej w pyszczek, a raczej w tylną część ciała. Trochę to łaskotało. I nagle znikąd zerwał się gwałtowny wiatr, a futro długowłosej zasłoniło jej oczy. Głupi wiatr, głupie futro. Stwierdziła szybko po tym, jak przestała dobrze widzieć. Dlaczego akurat teraz musiał się zerwać?Może to jakiś znak? Ciekawe czy siostra też go poczuła tak jak Ciemna, czy może i nawet mocniej. Jak będzie dalej szła wraz z wiatrem, to cały czas futro będzie jej zasłaniać bursztynowe ślepia i dodatkowo zdradzi swoją obecność zwierzynie, dlatego musi iść wraz z nim. Wtedy będzie dobrze widzieć i nic raczej jej nie wyczuje. Pośpiesznie się odwróciła i poczęła iść wraz z nim. Ugięła łapy i zniżyła tułów. Może teraz coś znajdzie.
Niby trochę urosła, ale dalej małe to i chude. Zresztą czego się po niej spodziewać? Tytuł najmniejszego kota Klanu Cienia jest już zajęty, za to ona plasuje się na drugim albo trzecim miejscu. Na biało-czarnym, krótkim futrze widać zarys żeber, co jest odbiciem jej małego apetytu i zmartwień, ale nie jest umierającym z głodu kotem. Dla urozmaicenia czerni i bieli posiada żółtozielone oczy oraz nos i poduszki łap w różowym kolorze. To tyle. Absolutnie nic specjalnego.
Stres jej nie odpuszcza. Potrafi się zrelaksować w towarzystwie rodziny czy przyjaciół, ale przez większość czasu musi przebywać z kotami, którym do końca nie ufa, bo nie zna ich zbyt dobrze. Właściwie one pewnie są sympatyczne, tylko Ryjówka tak głupio myśli. Nawet jeśli byłyby miłe boi się, że zrobi coś nie tak i wszyscy zobaczą jej wpadkę. Ma wrażenie, że inni robiliby większość rzeczy lepiej od niej. Jeśli nie wszystko. Sama uważa siebie za tchórza i osobę, której trudno nawiązywać nowe kontakty. Nie ma też pamięci do imion. W towarzystwie rodziny i osób, które zdążyła poznać i polubić jest zdecydowanie śmielsza. Nie zmienia to faktu, że nawet one mogą łatwo ją zranić i wystarczy powiedzieć coś niemiłego, żeby zrobiło jej się smutno. Grzeczna i spokojna, należy do kotów, które nie skrzywdziłyby muchy. Ale zgniotły ją przez przypadek dzięki swojej niezdarności. Jest jej smutno, że musi zabijać zwierzynę, ale wszyscy tak każą jej robić i nie chce ich rozczarować, poza tym przecież koty muszą coś jeść.
Wiatr poruszał jej wąsami, ale nie przyniósł do jej nosa zapachu żadnej smakowitej zwierzyny. Ryjówkowa Łapa musiała więc pójść trochę głębiej w las, bo może kawałek dalej natrafi na jakiegoś piszczka. Pilnowała kierunku wiatru, gotowa obrócić się, gdyby ten nagle zaczął wiać z tyłu czy z boku. Podczas polowania trzeba pamiętać o wielu rzeczach i to trochę trudne, ale może dałaby radę coś złapać? Wciąż na ugiętych łapach przeszukiwała nieco dalszą część lasu. Węszyła i rozglądała się. Starała się zrobić wszystko jak najlepiej. Chciała, żeby Lampart był z niej dumny!
I've been ignoringthisbig lumpin my throat I shouldn'tcrying,tearswere for theweak The days I'm stronger,nowwhat, so I say But something'smissing
Poprzez ciężką pracę, zbudowała potężne mięśnie. Szeroka w barkach, jednocześnie jest dość niska jak na członka Klanu Gromu - jej głowa wchodzi kotu o przeciętnym wzroście pod szyję. Krótka, zadbana i błyszcząca sierść przylega do ciała, eksponując wszystko, co Malina ma do zaoferowania, jednak w jednym miejscu na szyi sierść się kończy, ustępując miejsca bladej, krótkiej bliźnie z dzieciństwa. Złote oczy patrzą ze spokojem, który ukrywa zmęczenie, a krok jest pewny i energiczny. Przy wargach, zaczęły się pojawiać pojedyncze, widoczne dopiero z bliskiej odległości, siwe włoski.
Zagłusza swoje problemy i rozterki skupianiem się na swoich obowiązkach. Obecnie zrezygnowała z części patroli, ograniczając się jedynie do tych niezbędnych, by móc opiekować się lecznicą oraz kotami w niej się znajdującymi. Stara się, aby dodatkowe obowiązki nie odbiły się na jej terminatorach, co się jej udaje. Obecnie stara się wzbudzić część utraconej wrażliwości, aby móc lepiej pomagać członkom klanu po sytuacji z Ognistym Żarem, a także uczy się dobierać odpowiednie słowa i rozwiązywać problemy innymi sposobami, niż zazwyczaj.
Ciemna dobrze zrobiła, że zawróciła w stronę, z której przyszła, jednak podążając w niedalekiej odległości od siostry... Tak samo jak ona nic nie znalazła. Nagle jednak wiatr mocniej zawiał, zaś do uszu terminatorki Krogulczego Szpona dobiegł trzask, a następnie huk oraz szum liści uderzających o podłoże tuż przed pyskiem kotki. Miała bardzo dużo szczęścia, że gałąź jej nie przygniotła, bo była ona duża i zdecydowanie utrudniała ruszenie naprzód.
Druga z dziewcząt miała zdecydowanie więcej szczęścia. Podczas przeszukiwania Szumiącego Lasu, mogła ujrzeć zręcznie przesuwający się wśród zarośli, jasnobrązowy grzbiet, chociaż jego ruchy były dosyć powolne. Widocznie pewna gadzina zeszła z miejsca wygrzewania się gdy zaszło słońce, a teraz poszukuje dogodnej kryjówki, żeby przeczekać resztę dnia na nadejście zmierzchu. Co rusz pojawiał się i znikał w zaroślach, oddalając się powoli od Ryjówki.