Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Szczęście bywało bardzo ulotne, dlatego należało szybko z niego korzystać. Rzuciło mu się w oczy błyszczące ciało węża, który znalazł się na jego drodze. Świetnie, jeśli go upoluje, wręczy jego truchło Ostrej, która otwarcie tak bardzo kochała jeść takie piszczki. Ugiął łapy cicho, uspokajając i spłycając oddech. Upewnił się, że jest pod wiatr, a potem ruszył przed siebie z ogonem i łbem na równej linii z grzbietem, uważając, by jego brzuch nie zaszurał zdradziecko o suche podłoże. Przeniósł ciężar ciała na tyły, uważnie obserwując zwierzę, od którego dzieliła go coraz mniejsza odległość. Na swojej drodze uważał na to, aby nie nadepnąć na nic pod łapami, żaden patyk czy suchy listek, a i by ogonem nie zahaczyć o żadne źdźbło czy inne trawsko. Kiedy dotarł na odpowiednią odległość, wybił się naprzód, chcąc przycisnąć lapami cielsko węża i szybko uśmiercić. Oby tylko ten nie zorientował się o jego obecności za szybko.
Polnemu Chwastowi nawet bardziej, niż się udało. Podszedł niezauważony do gada, który pozostawał niczego nieświadomy aż do końca swoich dni, gdy został przyciśnięty do podłoża. Nie zdołał wydać z siebie nawet jednego syknięcia, gdy padł martwy pod łapami burego kocura, który odniósł zwycięstwo. Pierwszą zwierzynę złapał, dodatkowo był to doskonały prezent dla jego nowej partnerki.
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Cudownie, udało mu się podejść do węża niepostrzeżenie i odebrać mu życie bez zbędnej dla ich obu szarpaniny i bólu. Nie przepadał za zabijaniem, ale życie jego klanowiczów było ważniejsze i należało mieć jakieś priorytety, poza tym, skwar i upał skutecznie sprawiały, że polowanie stawało się większym wysiłkiem, więc teraz każdy piszczek był ważny. Zakopał go pod jednym z drzew o niskiej gałęzi, aby móc potem je szybko znaleźć, a potem, cóż, ruszył dalej, pod wiatr, na ugiętych łapach, węsząc i nasłuchując. Miał teraz chrapkę na coś większego i może o większej ilości futra, albo chociaż piór.
Polny Chwast po złapaniu węża ruszył na dalsze poszukiwanie zwierzyny. Przemierzał Szumiący Las, czując, jak ciepły wiatr owiewa mu pysk, jednak nie mógł wyróżnić pośród prawie zwietrzałych zapachów żadnej świeżej woni zwierzyny. Podobnie było z polem widzenia - nie było dookoła niczego, co cienisty zastępca by mógł złapać. Czasami ma się pecha do szukania, ale lepiej nie znaleźć nic, niż znaleźć groźnego drapieżnika, prawda?
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Już dawno przyzwyczaił się do tego, że podczas polowania należało mieć wiele cierpliwości i nie poddawać się po pierwszych niepowodzeniach. Kto wie, może zaraz trafi na jakiś dorodny okaz zająca lub bażanta? Szedł dalej przed siebie, starając się nie narobić zbędnego hałasu, przy okazji uważnie węsząc i nasłuchując, rozglądając się powoli dookoła w poszukiwaniu jakiegoś poruszenia między trwamami czy krzewami. Taś taś, chodźcie do papy.
Może nie zając, ale coś bardzo podobnego. W pewnym momencie bury kocur złapał smakowity smak potężnej zwierzyny, która prowadziła do skraju lasu niedaleko Trawiastych Grzbietów. Gdyby Polny Chwast zdecydował się za nią podążyć, ujrzałby brązowawe futerko należące do królika, który uważnie obserwował otoczenie, jednocześnie zajadając się rosnącą wokół niego koniczyną. Był czujny, jednak nie zdołał jeszcze dostrzec cienistego zastępcy. Pytanie, czy pozostanie tak do końca jego życia. Teren kocurowi nie sprzyjał, by zapolować na królika, musiał częściowo wyjść na bardziej odsłoniętą przestrzeń, dlatego musiał być bardzo ostrożny.
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Poczuł charakterystyczny zapach, należący niewątpliwie do zwierzyny i oblizał się mimowolnie, uśmiechając do samego siebie. Poszukiwania nie trwały aż tak długo, oby tylko zakończyły się pełnym sukcesem. Dotarł na miejsce, zachowując wszelkie środki ostrożności, a kiedy dostrzegł królika, przywarł lekko i cicho do ziemi, ruszając powoli naprzód, przenosząc ciężar ciała na tyły i ustawiając łeb razem z ogonem na równej linii, jego brzuch wciąż był nisko, choć nie na tyle, aby szurać nim po leśnym runie. Uważnie śledził każdy ruch królika, co jakiś czas spoglądając ku własnym łapom, aby nie nadepnąć na żadnego nędznego śmiecia, patyka czy liścia. Oddychał spokojnie i cicho, poruszając się pod wiatr. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że może być na widoku, dlatego korzystał z każdej możliwej kryjówki w postaci krzaczka lub drzewa, choć tak naprawdę dzięki maskującemu umaszczeniu miał ułatwione zadanie. Kiedy dotarł na odpowiednią odległość - wybił się tylnymi kończynami mocno z ziemi, chcąc przygnieść uszaka do ziemi i zabić możliwie jak najszybciej.
Zastępca Klanu Cienia podchodził do zwierzyny z największą dbałością o szczegóły. Przesuwał się najszybciej, jak potrafił z zachowaniem wszystkich środków ostrożności, dzięki czemu ani wzrok, ani czuły słuch królika nie zdołał go wyczuć. Ostatnim obrazem uszatego stworzenia był widok zbliżających się pazurów do jego ciała i kłów do jego szyi, na które nie zdołał zareagować niczym innym, jak przeraźliwym krzykiem pełnym bólu i zaskoczenia. Szybko zmarł w objęciach burego kocura, który mógł się pochwalić pokaźną zwierzyną.
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Królik się przyda, szczególnie teraz, kiedy zwierzyny było mało, a gorąc i upał były utrapieniem dla każdego. Polny dosłownie wycisnął życie z szaraka, a kiedy upewnił się, że nie żyje, zakopał dokładnie pod jednym z suchych krzaczków, następnie oblizał pysk z krwi, zadowolony, że udało mu się upolować taką dorodną sztukę, która na pewno nie zmarnuje się na stosie. Nie zamierzał marnować czasu i po krótkim odpoczynku znów ruszył na dalsze łowy, na ugiętych łapach, delektując się każdym podmuchem wiatru, który wiał mu w pysk i niósł ze sobą zapachy. Cierpliwie szedł po okolicy, starając się zachowywać najciszej, jak tylko mógł, bo wiedział, że hałas, jaki wytworzył się podczas ataku na długouchego mógł spłoszyć inne piszczki.
Na szczęście dla Polnego, krzyk królika nie przepłoszył całej zwierzyny. Już po chwili tropienia do nosa burego przywódcy dotarł smakowity zapach zwierzyny. Pomimo głodu i panujących susz, tereny Klanu Cienia nadal wydawały się obfitować w zwierzynę, co było dobrym znakiem dla ich przyszłości. Zastępca mógł ujrzeć dość sporej wielkości ptaka o brązowym upierzeniu, całościowo pokryty czarnymi cętkami. Chodził on w przykulonej pozycji blisko ziemi, jednak po usłyszeniu alarmującego sygnału od poprzedniej ofiary syna Jaskółczego Głosu, zatrzymał się i czujnie obserwował teren, wyciągając głowę na szyi i wypatrując zagrożenia. Jak na razie nie dostrzegł on Polnego Chwasta, jednak mogła być to jedynie kwestia czasu.
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
A cóż to się stało, że miał dzisiaj takie szczęście? Najpierw wąż, specjalnie dla Ostrej, potem królik, który trafi zapewne do kociarni, jako posiłek dla matek i ich kociąt, a teraz… bażant? Raczej tak, świetnie. Ugiął łapy, umiejscawiając się pod wiatr, aby ptak nie był w stanie go zwietrzyć, ogon i łeb ustawiając na równej linii z kręgosłupem, a ciężar ciała przeniósł na tyły. Wyciszył oddech i ruszył naprzód, starając się każdy krok stawiać możliwie jak najostrożniej i najdelikatniej, coby na nic nie nadepnąć i nie zwrócić swojej uwagi, a brzuch trzymać przy ziemi, ale nie za blisko niej. Wiedział oczywiście, że ptaki mają dobry wzrok, dlatego nie obyło się bez zastygania w bezruchu, kiedy ten konkretny osobnik akurat patrzył swoimi oczami osadzonymi po bokach głowy, ugh. Starał się kryć za drzewami, oraz w miarę możliwości krzewami, aby podejść niezauważenie, bo ten tu wyglądał na czujnego i na każdy, nawet najmniejszy błąd mógł go skazać na porażkę. Kiedy znalazł się na odpowiedniej odległości, ruszył pędem w kierunku bażanta z wyskoku, chcąc przede wszystkim przygnieść jego skrzydła masywnymi łapami, a szczęki zacisnąć na szyi.
Pomimo że bury zastępca zastosował się do wszelkich zasad panujących przy polowaniu, rzadko co mogło uciec przed bacznym wzrokiem bażanta. Samiczka prędko dostrzegła zagrożenie, gdy Polny Chwast ruszył pędem w jej strony, zareagowała niespodziewanie szybko, uciekając najpierw przed drapieżnikiem po ziemi, by potem odlecieć. Z przygniecenia i ugryzienia szyi zostało kocurowi jedynie parę piór wyrwanych z ogona bażancicy, co wzniosła się do lotu i zniknęła w pewnym momencie z pola widzenia Polnego Chwasta, uniemożliwiając mu pościg za sobą. Czyżby szczęście opuściło zastępcę Klanu Cienia?
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Cóż, nie zawsze w życiu dopisywało szczęście, ale nie należało się z tego powodu poddawać, co to to nie! Z gardła Polnego wyrwał się cichy pomruk niezadowolenia, obserwując odlatującego bażanta, prychnął cicho i ruszył na poszukiwania czegoś innego, ustawił się pod wiatr, uginając łapy i zaczął uważnie nasłuchiwać. Miejmy nadzieję, że to tylko chwilowe niepowodzenie.
Dźwięk odlatującego bażanta prawdopodobnie spłoszył część zwierzyny w tym otoczeniu. Polny Chwast mógł czuć wiele przeróżnych zapachów, które były w miarę świeże, ale po tym, jak poszedł ich tropem, nie natrafił na nic ciekawego. Każdy piszczek zdołał się ukryć, a każdy ptak odlecieć, już nie mówiąc o uszatej zwierzynie, która na pewno usłyszała spanikowane bicie skrzydłami ciężkiego ptaka, który zwykle nie latał. Bury kocur zdecydowanie miał pecha, nie dość, że uciekła mu taka piękna zwierzyna, to jeszcze teraz jak na złość nic mu się nie chce smakowitego trafić. A dodatkowo pogoda nie sprzyjała, gdyż upalne słońce smażyło czarny grzbiet zastępcy.
Księżyce: 113
Mistrz: Płomykówkowy Lot 【*】
Płeć: kocur
Matka: Jaskółczy Głos 【*】
Ojciec: Iglasty Grzbiet 【*】
Partner: Ostry Kwiat
Trwałe urazy: odgryziona zewnętrzna małżowina lewego ucha; głębokie blizny po lisich zębach na prawej przedniej łapie; długie, ciągnące się niżej blizny na gardle; brak 3/4 ogona
Jest tęgi, a jego sylwetka postawna, choć nie ociężała. Ma bardzo przeciętny wzrost, kark masywny, żuchwę wyraźną, a grzbiet twardy i mocny. Silne ciało pokrywa gęsta, często zmierzwiona, długa sierść. Kolorem zbliżona do jasnego brązu, przecinana czarnymi zawijasami, w niektórych miejscach ustąpiła bieli, na grzbiecie nosa w postaci małej, podłużnej plamki, żuchwie, gardle, gdzie po odstępie pojawia się na piersi i brzuchu, a także na obu piętach, w prawej przedniej łapie na nadgarstku, w lewej zaś tylko okala palce. Ma poskręcane wibrysy, ponad którymi widnieje para łagodnych, zielono-żółtych oczu. Uszy ma stosunkowo małe, szeroko osadzone, kończą je czarne pędzle. Ogólnie rzecz biorąc, wygląda groźnie z aparycji, choć daleko mu do poważnego, surowego kota.
Z wiekiem i doświadczeniem stał się bardziej stonowany i spokojny, choć wciąż momentami w jego ślepiach nie trudno dostrzec energii i radości z życia - tak potrafi w odpowiednich momentach zachować powagę, zagryźć zęby, lub ugryźć się w język. Kot o pełnym empatii, ciepłym wnętrzu, który z nikim celowo nie szuka zwady, który stara się jak tylko może aby nie popełnić żadnej gafy, który nie zawaha się skoczyć w ogień za swoimi klanowiczami. Jego wierności wobec Klanu nie da się w żaden sposób podważyć. Myśli racjonalnie, analizuje, czasami gubi się we własnych myślach, ale jedynie dlatego, że nie do końca jeszcze wie, co jest najlepsze dla niego i dla Klanu, choć bardzo stara się ufać swojemu sercu, które częściej bierze górę nad rozumem. Szczery, powoli uczy się stanowczości i powoli dorasta do pełnienia roli przywódcy, co spadło na niego niczym grom z jasnego nieba. Nie boi się wziąć odpowiedzialności za swoje błędy, ale próbuje ich nie popełniać. Nie stroni od towarzystwa, pomimo obowiązków zawsze znajdzie czas na rozmowę, spróbuje udzielić pomocnej rady lub wskazówek. Zawsze stara się wszelkie konflikty rozwiązywać pokojowo, nie czynami, a rozmową. Jest w nim jednak mnóstwo obaw i lęków, którym nie pozwala wyjść na zewnątrz i ujrzeć światła dziennego.
wartki potok & żółta łapa [cień]; grzechotnik [samotnik]; barwnoskrzydła [gk]
Po fali szczęścia przyszła fala pecha, cóż, nikt nie mówił, że życie przez cały czas usłane jest płatkami róż. Niestety, słońce tak przypiekało, że nie dało się wytrzymać, Polny zacisnął zęby i zawrócił, starając się znaleźć poprzednio upolowane piszczki, aby następnie wrócić z nimi do obozu. Nie było sensu męczyć się z upałem, jeżeli ten aż tak bardzo utrudniał mu dalsze łowy. Mimo wszystko był całkiem zadowolony z dzisiejszego dnia, nawet, jeśli udało mu się złapać tylko węża i królika, zawsze to coś.