Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Kocur miał iście cudowny plan, ale wykon był nieco słaby. Nie skoczył zbyt dobrze w stronę przeciwnika, co poskutkowało tym, że z gardła wyrwał mu tylko kępkę sierści. Jenot za to tym razem trafił. Aczkolwiek nie zrobił niczego poważnego Tonącemu Kamykowi. Wyrwał mu tylko trochę sierści z karku.
Tonący Kamyk: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 75-6= 69 | W: 35-2= 33/55
➛ przerzuty: 1/3
➛ od następnej tury celność obniżona o 1 z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
➛ rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
Jenot: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 39-1-5= 33/50 | W: 29-3= 26/30
➛ od następnej tury celność obniżona o 2 z powodu krwii, która spływa drapieżnikowi do oka, co utrudnia mu widzenie
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie nad okiem, krwawi (-1 HP na turę)
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z szyi
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXTym razem jego atak nie poszedł równie dobrze, pozbawił go tylko niewielkiej części sierści. Ale pocieszał się tym, że jenot też nie miał szczęścia w tej walce. Nie zranił go jednak do krwi, a jedynie wyrwał kępek sierści. Postanowił zmienić taktykę, wybić się z tylnych łap i wycelować w jego grzbiet, aby przy odrobinie szczęścia wylądować na nim, przytrzymując się i orząc jego boki swoimi pazurami, a szczękami sięgnąć do jego karku. Odczuwał już lekkie zmęczenie spowodowane tak długim polowaniem, ale adrenalina robiła swoje i pomagała mu zachować trzeźwość umysłu.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Tonący Kamyk by chciał zaorać grzbiet jenota, ale jedyne co potrafił to lekko musnąć go po grzbiecie. Może to zmęczenie się na nim odbijało. Jenot za to nie był lepszy. Chciał złapać kocura za ucho, ale tak trafił, że wyrwał jedynie kępkę sierści na czole Toni.
Tonący Kamyk: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 69-6= 63/75 | W: 33-2= 31/55
➛ przerzuty: 1/3
➛ celność obniżona o 1 z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
➛ rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z czoła
Jenot: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 33-1-4= 28/50 | W: 26-2= 24/30
➛ celność obniżona o 2 z powodu krwii, która spływa drapieżnikowi do oka, co utrudnia mu widzenie
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie nad okiem, krwawi (-1 HP na turę)
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z szyi
➛ rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie (niekrwawi)
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXCoś mu nie szło, to chyba przez to zmęczenie. Jenot też był frajerem, który nie był w stanie go zranić, więc byli pod tym względem na równych pozycjach. Toń zaniechał ponownego pchania się na jego grzbiet, uznał, że skoro teraz mu się nie udało, to już popij wodą. Zamachnął się łapą uzbrojoną w pazury, chcąc przejechać po jego gardle na tyle głęboko, na ile był w stanie. Uszkodzenie głównych naczyń krwionośnych przechyliłoby definitywnie szalę zwycięstwa na jego stronę.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Przeciwnicy dawali z siebie wszystko, w końcu chodziło o życie, a i tak wychodziła im jedna wielka porażka zamiast walki. Toń ledwo zachaczył pazurem o futro jenota. A sam drapieżnik chcąc ugryźć kocura w kark uderzył go tylko nosem w bark.
Tonący Kamyk: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 69-6= 63/75 | W: 31-1= 30/55
➛ przerzuty: 2/3
➛ celność obniżona o 1 z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
➛ rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z czoła
➛ rana 0. stopnia: siniak na barku
Jenot: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 28-1-1= 26/50 | W: 24-1= 23/30
➛ celność obniżona o 2 z powodu krwii, która spływa drapieżnikowi do oka, co utrudnia mu widzenie
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie nad okiem, krwawi (-1 HP na turę)
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z szyi
➛ rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie (niekrwawi)
➛ rana 0. stopnia: wyrwane parę włosków futra na piersi
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXDobrze, że nikt tego nie widział, naprawdę. Toń był wściekły, fuczał i prychał na cały regulator, próbując przywalić jenotowi, ale nie dawał rady, nieważne, jak bardzo by się starał. Sam drapieżnik wyglądał mu też na takiego, co to dużo walk nie miał za sobą. Postanowił spróbować jeszcze raz przejechać pazurami po jego gardle w nadziei, że tym razem mu się powiedzie.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Atak Tonącego Kamienia: Udany!(100%) ⟶ (16+ 13) - (10+9) ⟶ 10 Atak jenota: Nieudany!(0%)
Tonący Kamyk uparł się na to gardło i w końcu w nie tracił. Pazury przecięły wrażliwą skórę drapieżnika, a z rany zaczęła płynąć szybko krew. Jenot funkął wściekły i klapnął zębami przed pyskiem wojownika. Nie trafił.
Tonący Kamyk: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 63/75 | W: 30-3= 27/55
➛ przerzuty: 2/3
➛ celność obniżona o 1 z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
➛ rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z czoła
➛ rana 0. stopnia: siniak na barku
Jenot: S: 15 | Zr: 9 | Sz: 8 | Zm: 6 | HP: 26-1-10= 15/50 | W: 23-1= 22/30
➛ od następnej tury statystyki spadają o 1/4 z powodu utraty połowy hp
➛ celność obniżona o 2 z powodu krwii, która spływa drapieżnikowi do oka, co utrudnia mu widzenie
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie nad okiem, krwawi (-1 HP na turę)
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z szyi
➛ rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie (niekrwawi)
➛ rana 0. stopnia: wyrwane parę włosków futra na piersi
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie na gradle, krwawi (-1 hp na turę)
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXŚwietnie. Na jego krzywym ryjcu pojawił się zwycięski uśmiech. To już była kwestia kilku chwil, zanim jenot straci życie. Toń nie zamierzał się z nim cackać, uniósł łapę, zamierzając pogłębić wcześniej zadaną ranę, aby doprowadzić do rozległego krwawienia drapieżnika. Kończmy ten cyrk.
Kocica przede wszystkim schudła. Jest absolutnie przeciętnej sylwetki na ten moment. Jej łapy nadal są masywne i dosyć umięśnione. Ogon kocicy nie urósł od jej terminatorskiego życia i nie stał się nagle długi. Nadal jest dosyć krótki, lecz nikt jej go nie odgryzł, więc jego długość jest dosyć rozsądna. Głowę ma okrągłą i pełną. Tak samo miłą dla oka jak wiele księżycy temu. Pysk za to ma dosyć drobny z różowym noskiem niczym guzikiem. Oczy są w głębokiej i ciepłej barwie zieleni, które przybierają jeszcze cieplejszy ton dzięki charakterowi kocicy. Uszy stojące zawsze do góry są raczej niewielkie. Jej futro nie odstaje już jak w przeszłości. Dalej gęste i krótkie, zawsze przylega do ciała ułożone. Może czasem w niektórych miejscach gdzie nie domyje się Kropelka lekko odstaje. Barwę dalej ma niebieską rozjaśnioną na lekko kremowy odcień na brzuchu, szyi, łapach ogonie i pysku oraz przeplataną tygrysimi pręgami a jakże niebieskimi. Na dolnej wardze posiada bliznę.
Jasna Kropla jest niczym oaza spokoju. Zawsze spokojna, pogodna. Po obozie chodzi zawsze z wysoko uniesionym ogonem i pogodnym uśmiechem. Podczas rozmów zachowuje opanowany ton głosu. Samo wymienianie zdań z innymi jest czymś co bardzo lubi. Nie przepada za byciem samemu. Bez przyjaciół czułaby się bardzo szybko samotna i przybita. Jej życiowym mottem jest nie martwić się. Kropelka słynie z szybkim radzeniem sobie z przykrymi wydarzeniami w jej życiu. Owszem na początku będzie mieć parę nieprzespanych nosy, ale nie wiele księżycy później wraca do normalności. Klan Cienia jest dla niej ważny, wypełnia swoje obowiązki jak najbardziej przykładnie. Uwielbia polować, co często widać po tym, że w tym celu potrafi w ciągu dnia wyjść parę razy. Nie przesadza już z tym jednak, bo kiedyś była niemożliwą pracoholiczką. Nie jest za bardzo ambitna, nie marzy jej się być podziwianą czy posiadać wysoką rangę. Od młodych lat uwielbiała być w cieniu i nie wystawać z szeregu. Jej największym marzeniem od księżycy terminatroskich jest po prostu założyć kochającą się rodzinę. Tyle jej do życia potrzeba. Bliscy, których może kochać.
Atak Tonącego Kamienia: Krytyczny!(150%) ⟶ (14 + 13) - (10+6) ⟶ 17 Atak jenota: Nieudany!(bo umar)
Przeciwnik już słabnął, więc wojownik z łatwością wymierzył cios w gardło przeciwnika. Jenot nie miał nawet czasu na reakcję, bo ten atak go dobił. Poleciał strumień krwii, a drapieżnik padł na ziemię martwy.
Tonący Kamyk: lvl: 4 | S: 13 | Zr: 13 | Sz: 8 | Zm: 5 | HP: 63/75 | W: 27-3= 24/55
➛ przerzuty: 2/3
➛ celność obniżona o 1 z powodu spadku wytrzymałości do 2/3
➛ rana 0. stopnia: wyrwana sierść na karku
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z czoła
➛ rana 0. stopnia: siniak na barku
+75 exp
Jenot: S: 11(15) | Zr: 6(9) | Sz: 6(8) | Zm: 4(6) | HP: 15-1-1-17-3= 0/50 | W: 22= 22/30 ŚMIERĆ ➛ statystyki obniżone o 1/4 z powodu utraty połowy hp
➛ celność obniżona o 2 z powodu krwii, która spływa drapieżnikowi do oka, co utrudnia mu widzenie
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie nad okiem, krwawi (-1 HP na turę)
➛ rana 0. stopnia: wyrwana kępka sierści z szyi
➛ rana 0. stopnia: powierzchowne zadrapanie na grzbiecie (niekrwawi)
➛ rana 0. stopnia: wyrwane parę włosków futra na piersi
➛ rana 1. stopnia: zadrapanie na gradle, krwawi (-1 hp na turę) ⟶ rana 2. stopnia: głęboka rana gardła (krawi w tej turze -3hp a w kolejnych już nie musi bo przeciwnik umar)
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Księżyce: 128 Płeć: kocur Trwałe urazy: pozioma szrama po lewej stronie grzbietu, ślady po pazurach na prawym boku, blizna na lewej skroni i wargach, mnóstwo innych mniejszych blizn na ciele, ucięta część lewego ucha
Ciężki do uchwycenia osobnik, wyraźnie lubiący kamuflować się wśród leśnej roślinności, dzięki swojemu ciemnemu umaszczeniu. Imponującego wzrostu, atletycznie zbudowany, smukły kocur. Łapy ma długie i szczupłe, a gibkie i sprężyste ciało zwinnie porusza się między drzewami i krzewami. Na klatce piersiowej widnieją delikatne zarysy żeber, pysk ma suchy, z wyraźnie zaznaczonymi kośćmi policzkowymi. Czarna, miejscami nieco zbrązowiała od słońca. krótka sierść jest szorstka, mocno poczochrana i zmierzwiona, często brudna. Ślepia szaroniebieskie. Dziąsła i język poplamione są ciemnymi znaczeniami, a kilka jego wibrysów połamało się lub skrzywiło.
Chodzi ścieżkami, które sam sobie wyznacza. Powsinoga i włóczykij, kocha wałęsać się całymi długimi godzinami, a nawet i dniami po lesie, i robi to non-stop, od kiedy zostawił za sobą swój Klan i wszelkie pętle zakładane na łapy, które go ograniczały. Wolność dodała mu wyraźnej werwy i chęci do zwiedzania tego, czego jeszcze nie odkrył. Nie toleruje słabeuszy, miękkich kotów, które nie są w stanie udowodnić swojej siły, nieważne, czy psychicznej, czy fizycznej, bo on sam musiał nauczyć się na przestrzeni księżyców przeskakiwać wszystkie kłody, jakie życie rzuca pod łapy. Nie brak mu pewności siebie i brawury. Wolna dusza o niewielkich hamulcach i małych pokładach cierpliwości.
XXXXDobił go dokładnie tak, jak tego chciał i jak planował. Jego pazury rozorały gardło jenota, a krew trysnęła z ważnych naczyń krwionośnych, zalewając część pyska Tonącego Kamyka. Drapieżnik padł, a życie z niego uleciało. Toń unormował swój oddech i splunąwszy obok ciała, zajął się kopaniem dołu na trupa. Trochę mu to zajęło, był już zmęczony i dopiero, kiedy adrenalina z niego spadła, odczuł to jeszcze bardziej. Zdołał jednak zakopać jenota, a potem wrócił się po poprzednio upolowaną zwierzynę. XXXXPo drodze może znajdzie jakąś kałużę, w której pomoże sobie zmyć krew. Udane polowanie, to na pewno. No i wróci do obozu z trofeum w postaci dziwnego, włochatego węża, to z pewnością będzie niecodzienny widok.
Dotarła, choć nie miała o tym pojęcia, na oślep przekraczając granicę klanu Cienia. Nie zwróciła nawet uwagi na zapach graniczny, bo zapachów wszędzie było mnóstwo. Była głodna, zmęczona, ale zdeterminowana. Nie wiedziała nawet dlaczego szukała swojego klanu, który nawet nie pamiętała, jak się nazywa. W domu miała się dobrze, a mimo to coś ciągnęło ją do przeszłości, którą pamiętała jak przez mgłę. Nie pamiętała dobrze swoich rodziców, swojego rodzeństwa. A mimo to ponownie chciała ich zobaczyć.
Szła więc przed siebie, nie zdając sobie nawet sprawy ile miała szczęście, że nie trafiła jeszcze na żaden patrol, który wygoniłby ją bez rozmowy. Miała nadzieję, że spotka zaraz kogoś, kto mógłby jej pomóc w znalezieniu dawnego domu.
Zaginięcie jednego z kociąt i choroba, choć wyleczona drugiego - z jednej strony z partnerem się nie martwili, lecz Porzeczkowa Pestka zawsze miała w sercu tą pustkę po straci jakiegokolwiek kocięcia spod swych skrzydeł, a fakt, że Chmurka była jej kocięciem i Tnącej Zawieji nie pomagał, oj nie.
Lecz serce musiało ustąpić rozumowi - jeśli chmurka się zgubiła, została porwana lub co najgorsze zabita przez drapieżnika - wraz z partnerem i tak pewnie by nie wiedzieli, co Porzeczkową Pestke przyprawiało o smutek do siebie samej, że jaka to z niej matka, nie umiejąca ochronić własnego kocięcia.
Syczący dół nie był uczęszczanym miejscem przez Porzeczkową Pestkę - trzyma się od niebezpieczeństwa z dala, lecz przechodzący patrol zachęcił ją do opuszczenia obozy, chociaż na chwilę, na mały spacer, gdy Agrestowy Krzew i Modliszkowy Zagajnik zajmowały się to rosnącymi maluchami.
Porzeczkowa Pestka nie chciała się wyróżniać wśród matek, lecz dymka kłamała by, gdyby powiedziała, że nie potrzebuje rozprostować łap.
Tak znalazła się tutaj, ukrywając się za jednym z kamieni, a odrywając się od swej grupki.
Zapach samotnika był zbyt rozpoznawalny, a sama, jedna matka nie dałaby sobie z nim rady - jej głowa za to wysunęła się zza kamienia, a sama czarna dymka miauknęła, przymykając oczy na promienie świetlne, które rozmazywały sylwetkę przybysza.
-W-witaj! N-nie uderzysz mnie, prawda? Odezwała się lekko podenerwowana, lecz jej odwaga - infekcja wirusowa od Brata i partnera dała w głowę, a sama panienka wyszła zza kamienia, tym razem przypatrując się sylwetce, lecz widząc w niej coraz to więcej ...Znajomości, niżeli obcości.
Porzeczkowa Pestka tylko zmrużyła oczy wyłapując barwę futra przybysza, a na jego mordce jakże znajomą, białą kreskę nad nosem, niczym jej brat.
Nie wiedziała, ile tak szła przed siebie, na oślep szukając jakiegoś potwierdzenia, że jest blisko celu. Jednak w końcu znalazła to, czego szukała, przynajmniej częściowo - innego kota, który przywitał ją dosyć dziwnymi słowami. Nie rozpoznała w klanowej matce swojej własnej rodzicielki, jedynie zamrugała zaskoczona, bo dlaczego miałaby kogokolwiek uderzyć? I patrząc na gabaryty, nawet nie miałaby z kocicą szans...
Jednak to kolejne słowa kocicy zaskoczyły Chmurkę jeszcze bardziej. Zlustrowała towarzyszkę spojrzeniem swoich zielonych ślepi.
– Skąd znasz moje imię? – spytała nieufnie. Czy ta kotka ją znała? A może była z jej klanu i pamiętała ją, mimo że zaginęła mając nie więcej niż dwa księżyce? Choć bardzo chciała pamiętać swoich rodziców, wciąż widziała ich jak przez mgłę i nie umiała teraz skojarzyć kotki ze swoją matką. – Szukam klanu, z którego pochodzę... – dodała niepewnie.
Kocica wyrosła. Była chudsza w oczach Porzeczkowej Pestki, a jej serce zgniótł żal na jej widok. To było jej kocię, czemu więc tak się bała? Smuciła na jej widok?
Na pytanie koteczki, dymna panie ka uniosła uszu. -Pamiętasz swe imię... Miauknęła bardziej do siebie, niż do burej, lecz ta zadała jej właśnie pytanie, na co Porzeczkowa Pestka uniosła brewki nad zaszklonymi oczyma. -Znam je bo....Sama nadałam ci to imię. Jaką matką bym była, zapominając je? Odparła, a jej kita uderzyła o ziemię lekko z nerwów.
Czy nie za szybko to szło? A nawet jeśli to... To czy bura nie ucieknie?
Proszę, oby nie uciekła! Nie znowu!
- Chmurko....P-pochodzisz z klanu cienia. Tak jak ja, twój tata....Tak jak twoje rodzeństwo. Pamiętasz któreś z nich? Zawieje, Huragan, Przymrozka, Burze... - Może jeśli nie ją, to chociaż kogoś z rodzeństwa bura kojarzyła?
-Klan Cienia przyjmie cie z powrotem, jeśli tego chcesz. - Dodała spokojnie, nie chcąc wpaść w typowe dla siebie łzy.
Zmarszczyła brewki w niepewności, kiedy wielka kocica stwierdziła, że to ona nadała jej to imię. Faktycznie, pamiętała je, pamiętała stłumione głosy mówiące tak na nią, dzięki którym wiedziała jak się przedstawić kocurowi, z którym mieszkała. Za nic nie mogła sobie jednak przypomnieć Porzeczkowej Pestki – choć bardzo chciała, zarówno rodzice, jak i rodzeństwo, schowani byli jak za mgłą. Kiwnęła głową przecząco, smutno, kiedy kocica spytała o to, czy pamięta kogokolwiek. Bardzo by chciała pamiętać, ale nie była w stanie. Było jej przykro, ale nic nie mogła na to poradzić. Miała jedynie nadzieję, że z czasem ich sobie przypomni albo… pozna na nowo.
– Tak… chciałabym – potwierdziła cicho, w duchu wdzięczna kotce, że napomknęła ten temat. Było jej głupio, że nie pamiętała własnej matki, i niekoniecznie chciała o tym rozmawiać.