Logo Artemidy
Barwna Łąka
Wrócił. Nie planował tego, tak samo, jak ucieczki, ale powrócił. Już nie jako rozleniwiona kulka, a jako kot, który chciał naprawić błędy swojej przeszłości. Minął Gładkie Kamienie, Krzywe Drzewo i Gniazda pośród Turzycy. Był już o krok od domu. Aż w końcu ją ujrzał. Barwną Łąkę. Łąkę, która była jego celem przez cały ten czas. Zatrzymał się przed nią, zastanawiając się, czy powinien przekroczyć granicę. Skoro był samotnikiem, to raczej było to zabronione. Z drugiej strony zniknął tylko na dłuższą chwilę. Na pewno ktoś o nim pamiętał i interesował się tym, czy żyje, więc na pewno ktoś tu zaraz przyjdzie i zabierze go do Malinowej Gwiazdy, aby ta ponownie mianowała go terminatorem. Mimo wszystko miał ogromne wątpliwości, czy ktoś w ogóle go tu jeszcze chciał? Jego siostry z pewnością zdążyły go znienawidzić. Jego mistrzyni z pewnością nie będzie chciała go już dłużej trenować. Jego znajomi z pewnością się od niego odwrócą i będą udawać, że nigdy wcześniej nie widzieli takiego kota jak Jabłko. Przez krótką chwilę przyszedł mu do głowy pomysł, że może jednak powinien wrócić do dwunogów. Oni go kochali. A tutaj? Pewnie własna rodzina się go wyrzeknie. Popełnił błąd. Popełnił duży błąd i doskonale o tym wiedział. Popełnił błąd, którego w całości nigdy nie będzie mógł naprawić. Już do końca każdy z tyłu głowy będzie miał słowa „O, to ten klanowicz, który kiedyś z własnej woli uciekł do dwunogów". Mógł naprawić prawie wszystko. Relację ze Słońcem, relację z Irys, relację z rodziną, ale nie mógł naprawić jednej rzeczy - swojego sumienia. Czy w takim razie warto było tu przychodzić? Chwilę później przypomniał sobie o swoim celu. Nie przybył tu, by rozmyślać nad tym, co będzie później. Chciał zobaczyć ponownie Łabędzie Skrzydło i Paprociowy Pył. Więc zrobił krok, a potem następny. Powoli wchodził na Barwną Łąkę. Cisza. Jedyne co dało się usłyszeć, to wszechogarniającą ciszę. Żadne ptaki nie ćwierkały na drzewach ze względu na wczesną porę dnia. Żadne koty nie kręciły się tutaj, gdyż wszystkie smacznie spały. Żaden deszcz nie padał z nieba i nie odbijał się od źdźbeł trawy. Kocur zdecydował się poczekać. Nie chciał iść dalej, ze względu na grożące mu konsekwencje. Na pewno ktoś tu niedługo się zjawi, aby zabrać go ponownie do obozu. Musi się zjawić, prawda?

//irrrrrys
What do you do when a chapter ends?
Do you close the book and never read it again?
Where do you go when your story's done?
You can be who you were or who y o u'l l. b e c o m e
[Obrazek: d9apmz8-79f92aa1-7ef8-4da4-828a-5e21bfdf...8ZDHyTr5PY][Obrazek: d9apn07-94c2a261-a313-435e-9758-933a1451...D6nN_DvlQI]
Oh until it's all b e e n said
It's not over until your dying b r e a t h
So what do you want them to say when you're gone?
That you gave up or that you kept going.o n?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Patrol. Znowu, klasycznie, była na patrolu, dość luźnym w zasadzie, tym razem z Burzową, bo relacje z mamusią trzeba pielęgnować, a co może być lepsze od ubijania zwierzątek, a potem wspólnego posiłeku z kochaną rodzicielką? Nic! Dlatego właśnie miała w planach to robić. Wszystko, jak zwykle szło według jej myśli dopóki nie zdarzało się jednak coś, co było odstępstwem od normy. Jej życie ostatnio w sumie stało się jakoś dziwnie przewidywalnie, nawet i z tymi niespodziankami w trakcie spacerów, hmpf.
Nie miała w planach znowu kogoś spowrotem wciągać do klanu, znaczy, na pewno nie kogoś, kto nie należał do jej rodziny, nie? Poranna wtedy zresztą była specjalnym wyjątkiem, Irys rozpoznałaby ją wszędzie, prawda, a jak teraz się tak pomyśli...hm, z takim Wilczomleczem byłoby ciężko, z Jaśmin...kto wie. Z tatą też dość łatwo, choć nie wiedziała jakby się czuła widząc to na granicy. W każdym razie, przywilej holowania do cieplutkiego wichru przez grubą miała raczej rodzinka, a tu proszę, co jej śliczne złote ślepia widzą?
Na pewno nie coś FAJNEGO.
Zmarszczyła brwi, jak to już jej weszło w krew i przez chwilę wpatrywała się w rudzielca, który pokracznie...eh? Chwila, hola, hola, co to się tu dzieje? Przekraczamy granice? No, definitywnie ktoś tu chciał mieć łapy powydzierane z dupska i wciśnięte do gardła, w sensie, Irys by nie miała oporów przed zrobieniem tego! Gdyby nie fakt, że to takie liche jest i słabiutkie, to pewnie rzuciłaby się na to od razu, a w tym wypadku po prostu ruszyła w kierunku tego nieco szybciej, niż normalnie. Pewnym krokiem, groźnie zniżając łeb i - może trochę na pokaz - poruszając nerwowo ogonem na boki.
— TO TERRENY KLANU WICHRRU, PRRECZ STĄD, BO INACZE-- – warknęła, pod koniec jednak ucinając swoją słodką groźbę. Co jest. Czemu to wygląda znajomo?
Przystanęła przed kocurem w bezpiecznej (dla niego, tsk) odległości, mrużąc z lekka oczy. Na ten moment chyba nie była w stanie na tyle dobrze połączyć kropek, a trochę przypał, żeby tak stała i się gapiła nie? W związku z tym, znowu zmarszczyła brwi i rzuciła mrukliwe "wynocha", bez swojego wcześniejszego zapału.
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Jabłko powoli podniósł się z suchej trawy, na dźwięk zbliżających się kroków. Patrol! Ucieszony ruszył w kierunku dźwięku, jednak zatrzymał się w półkroku, kiedy zobaczył, kto dzisiaj pełnił obowiązki sprawdzania granic. Irys. Było to z jednej strony plusem, bo mógł naprawić swoje relacje z kotką, a z drugiej ogromnym minusem, bo przecież nie miał pojęcia, czy kotka nie ma jakichś zaburzeń autoagresji i nie zaatakuje go jak zwierzyny. Po słowach, które rzuciła w jego stronę, otworzył pyszczek, ale ostatecznie nie wydobył z siebie żadnego dźwięku. Po prostu stał w miejscu, jakby ktoś przebił jego łapy gwoździami. Aż w końcu zdecydował się coś powiedzieć. Nie mogli przecież patrzeć się na siebie przez cały dzień, czekając, aż ktoś zdecyduje się przejąć rozmowę.
-Um... Cześć Irysowa Łapo - zaczął, podchodząc krok bliżej. -Pewnie nie sztuką było zauważyć, że zniknąłem z klanu, ale wróciłem i przysięgam na Gwiezdnych, że się zmieniłem i zrozumiałem wiele rzeczy. Chcę naprawić moje relacje z innymi klanowiczami. Dlatego wróciłem. Prawdę mówiąc, możesz mnie tu zostawić, a ja poczekam do jutra na następny patrol. Chociaż mam nadzieję, że chociaż ze mną porozmawiasz, to wytłumaczę ci sytuację. - spojrzał na kotkę błagalnym wzrokiem. Musiała się zlitować. Musiała mu pomóc. Na pewno miała w sobie resztki dobrego serca.
-Ah i... Nie wiem, czy pamiętasz, ale jak byliśmy mali, lekko się pokłóciliśmy... Właściwie to dość mocno. Chciałbym z całego serca cię za to przeprosić. Naprawdę nie miałem tego wszystkiego na myśli. Po prostu byłem głupi i młody. Każdy w młodości popełnia błędy. I wcale nie uważam, że jesteś gruba. Szczerze to masz bardzo ładne futro.
What do you do when a chapter ends?
Do you close the book and never read it again?
Where do you go when your story's done?
You can be who you were or who y o u'l l. b e c o m e
[Obrazek: d9apmz8-79f92aa1-7ef8-4da4-828a-5e21bfdf...8ZDHyTr5PY][Obrazek: d9apn07-94c2a261-a313-435e-9758-933a1451...D6nN_DvlQI]
Oh until it's all b e e n said
It's not over until your dying b r e a t h
So what do you want them to say when you're gone?
That you gave up or that you kept going.o n?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Oho, no, już, jeszcze czego. Irysowa Łapo, sam żeś Irysowa Łapa tępa kupo futra, pft! Kotka aż tupnęła słysząc to żenujące miano, prawie że nie wychodząc z siebie.
— IRRYSOWY ZMIERZCHU — warknęła głośno i wyraźnie poprawiając tą życiową porażkę. Wojowniczka cofnęła się w momencie, w którym rudy do niej się zbliżył, jakby, HALO, przestrzeń OSOBISTA! Gnojek jeden nie należy do klanu w danym momencie, więc nie obowiązuje jej miła gadka szmatka, aha. Swoją drogą, już jej się wszystko rozjaśniło, phi! Nie potrzebowała wcale jego wyjaśnień.
— I ty sobie możesz na tych Gwiezdnych przyrzekać, co ci do łbaa przyszło tępy mysi móżdżku, żeby klan zostawiać? Może co, przestało ci się podobać poza nim, bo robi się coraz zimniej i jeszcze nie daj Gwiezdny Klanie ci zadek zmarrrznie? — rzuciła oskarżycielskim tonem, ostro mierząc Jabłko wzrokiem. Nie próbowała być nawet jakoś bardzo wredna, po prostu wczuła się w rolę, no i zapewniła mu porządny ochrzan, prawda, klanu się od tak nie zostawia, nie? On dobrego powodu do zostawienia go nie miał! Tsk!
— Zdajesz ty sobie sprrrawę z tego, ty zawszoony głupku, jak barrrrdzo SŁONECZNIK się pewnie MAARRTWIŁA? — dodała jeszcze, bo to właśnie jego siostra była powodem, dla którego właśnie dostał kubeł zimnej wody na swój łeb. Zignorowała jego ostatnią wypowiedź, choć poczuła w środeczku nieprzyjemne zażenowanie tym z zadka wyjętym pokracznym komplementem. Tsk, ladne futro, jasne, że ma ładne, ale doskonale SAMA o tym wie. Nie potrzebuję jakiejś sowiej wypluwki, żeby to wiedzieć!
— Niee mniee powinieneś przeprraszaać — kontynuowała uparcie, znowu nerwowo poruszając ogonem.
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Przepraszam, Irysowy Zmierzchu. Nie wiedziałem, że już zostałaś wojowniczką, czego bardzo ci gratuluję.
Kiedy złotooka cofnęła się o krok, Jabłko zrobił to samo, dając jej do zrozumienia, że jeśli tego nie chce, to nie będzie podchodził bliżej niej. Cóż, postawa kotki była całkowicie zrozumiała. Chyba nikt by nie chciał, aby jakaś obłąkana istota stała blisko niego.
-Nie wiem. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie. Chciałem zasmakować życia jako domowy kot. Myślałem, że nikomu tutaj na mnie nie zależy. Moje siostry wolały swoje własne towarzystwo, z każdym się tylko kłóciłem, a mój brat nie chce nas znać i pośrednio czuję się temu winny, bo to głównie ja go odtrącałem od dzieciaka. - starał się opanować ton, by nie wyjść na przestraszoną beksę, ale szło mu to naprawdę słabo. Nie miał pojęcia, od kiedy stał się taki ckliwy, jeśli chodzi o rodzinę. Wiedział tylko, że w obecnej sytuacji nie wychodziło mu to ani trochę na plus.
-Nie było mi zimno. Wiesz, miałem dom. Prawdziwy dom z czwórką dwunogów. Byli dla mnie naprawdę mili. Codziennie dostawałem dobre jedzenie i wodę. Miałem wygodne legowisko do spania, które nie było zrobione z mchu. Było mi tam naprawdę dobrze, ale to nie było to, czego chciałem. Nie było tam tych wszystkich kotów z klanu, z którymi nawet nie miałem do czynienia. Byłem całkiem sam, a jak widać, taka samotność potrafi płatać niezłe figle, jeśli chodzi o charakter kota - tłumaczył wszystko kotce. Chciał, żeby wiedziała, że mu naprawdę zależy i nie odwidzi mu się to za pięć minut.
-Nie wiem. Pewnie bardzo się martwiła, ale dlatego wróciłem. Nie wiem, czy mi wybaczy, ale chcę, by miała taką świadomość, że wróciłem tu głównie dla niej - mruknął. -Tak, masz rację. Powinienem przeprosić Słonecznik, a nie ciebie - dodał nieco ciszej.
What do you do when a chapter ends?
Do you close the book and never read it again?
Where do you go when your story's done?
You can be who you were or who y o u'l l. b e c o m e
[Obrazek: d9apmz8-79f92aa1-7ef8-4da4-828a-5e21bfdf...8ZDHyTr5PY][Obrazek: d9apn07-94c2a261-a313-435e-9758-933a1451...D6nN_DvlQI]
Oh until it's all b e e n said
It's not over until your dying b r e a t h
So what do you want them to say when you're gone?
That you gave up or that you kept going.o n?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Przeprosił. Świetnie, widać że może trochę pszczół uleciało mu z tego łba i nie miał aż tak zaburzonych procesów myślowych, skoro był w stanie przyznać się do swojego żenującego i karygodnego błędu. Prychnęła cicho, odwracając łeb na moment w inną stronę, w końcu nie mogła pokazać, że była aż tak zadowolona przez to, że się teraz tak głupio płaszczył.
— Domowy? PIESZCZOCH! TSK! Jesteś samolubną kupą futrra, tępy mysi móżdżek...Zrrresztą, z teego co wiem, to twooje siostrry ciągle chorrują, tylko Słonecznik się jakoś leepiej trzyma — miauknęła równie poirytowana, co wcześniej, w myślach dodając sobie jeszcze kilka niemiłych określeń na rodzinę Rudej. Przyjaciółka tylko tam przez nich cierpi.
— Zrresztą, jakbyś miał honorr to byłbyś w stanie PORRRROZMAWIAĆ z nimi, a nie uciekać, jak TCHÓRZ. I ty chcesz terrraz wrrracać? — fuknęła. Oho, oczywiście, że ona była najlepsza osobą do krytykowania takiej postawy, nie żeby ciągle trwała w skłóceniu z Igłą, czy w niezbyt mocnych relacjach z Gołąbkiem...nie, nie, gdzieżby tam!
— Trzeba byyło taam zostać, skoorro cię tak ciągnęło do tych SUPERR pieszczoszkowych rzeczy. Dwuunogi mają wiele zabawek, z pewnością wkrrrrótce jakiś rrrównie miękki kot co ty by się tam trrrafił — wcięła się jeszcze, usilnie próbując mu jak najlepiej przekazać, że jest durnym lisim bobkiem
Uniosła brwi, prostując się i zadzierając łeb, czując się w końcu wyższa, lepsza od jakiegoś durnia. Nie miała w planach obierać sobie za taki cel braciszka swojej ziomeczki, ale tak jakoś wyszło, no cóż.
— Too, czy cię w ogóle Maaalinowa Gwiazda przyjmie spowrrrotem do klanu to jeedno. Najpieeerrrw to ty mi udowoodnij, że nie jesteś marrrnym pieszczoszkiem, bo inaczej powydzierrram ci te twoje koślawe łaapska i wepchnę do garrrdła — oświadczyła, w zasadzie dość zadowolona z tego, że on poważnie się tak przed nią płaszczy. Był teraz taki śmieszny, phi! A kotce podobała się chwilowa władza i takie gwiazdorzenie, bo w sumie miała rację, nie? Wybrał pieszczoszków, obecnie już nie należy do klanu! Zresztą...jak ona teraz mu wybije głupoty z tego łba to może nie będzie ich powtarzał Szmalinie albo Sokołowi. Aż dziw, że Burzowa gdzieś tam jedynie stała w tle i obserwowała teatrzyk swojej horej córki
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
-Nie jestem żadnym pieszczochem, a tym bardziej nie jestem samolubny! - fuknął nieco zirytowany. Zdecydowanie nie podobała mu się postawa kotki. Przeprosił ją, przyznał się do winy, a ta go jeszcze obrażała! On doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co zrobił, ale to już przeszłość, którą chciał naprawić i po to tu przybył. Dlaczego Irys nie mogła po prostu zaprowadzić go do przywódczyni?
-Wiem, że jestem tchórzem, okej? Zdaje sobie z tego sprawę na Gwiezdnych! Już nigdy więcej nie chcę popełnić tego błędu, czemu po prostu nie możesz mi uwierzyć? - wykrzyczał w stronę kotki. -Wcale nie są tacy super! Bycie w zamknięciu jest nudne, a poza tym właśnie tu STOJĘ, więc NIE SĄ SUPER, bo gdyby byli tacy wspaniali, za jakich ich masz NIE BYŁOBY mnie TUTAJ - warknął. No naprawdę, ile można mu ubliżać? To już nawet nie było fajne, a zwyczajnie niemiłe.
-Jak ci mam niby udowodnić? - tupnął zirytowany łapą, a później przyszedł mu do głowy pewien pomysł. Słonecznik jakoś zaprzyjaźniła się z Irys, więc co takiego miała Słonecznik, czego on nie miał? Cóż. Honor. To na pewno. Ale przecież nie zacznie krzyczeć, że kocha klan Wichru, tym bardziej że Burzowy Pomruk wciąż oglądała zawziętą dyskusję Jabłka i swojej córki. Więc co innego? Szacunek? Poczucie humoru?
-Nie wiem jak mam ci to uświadomić. Pieszczoszki są głupie. Pewnie powiesz, że ja też jestem, ale NIE, NIE JESTEM, BO NIE JESTEM JUŻ PIESZCZOSZKIEM. Jestem samotnikiem, a niedługo być może będę WICHRZAKIEM. Żaden inny prawdziwy pieszczoszek nie zdecydowałby się zamienić życia wygodnisia na życie w KLANIE, a ja się ZDECYDOWAŁEM, więc łaskawie proszę cię, abyś przestała się tak wywyższać, bo naprawdę nic do ciebie nie mam, ale twoja nieufność aż mnie przeraża. Przecież nie przyjdę i nie rozwalę klanu na kawałki, więc Irysowy Zmierzchu, po prostu mi uwierz, że wszystkie pieszczoszki mam aktualnie w poważaniu i liczy się dla mnie tylko moja siostra - rzucił, po czym obrócił się tyłem do kotki, by pokazać, że nie zamierza więcej przed nią klęczeć. Owszem, chciał, aby mieli pokojowe stosunki, ale to nie znaczy, że ona będzie go poniżać jeszcze bardziej.
What do you do when a chapter ends?
Do you close the book and never read it again?
Where do you go when your story's done?
You can be who you were or who y o u'l l. b e c o m e
[Obrazek: d9apmz8-79f92aa1-7ef8-4da4-828a-5e21bfdf...8ZDHyTr5PY][Obrazek: d9apn07-94c2a261-a313-435e-9758-933a1451...D6nN_DvlQI]
Oh until it's all b e e n said
It's not over until your dying b r e a t h
So what do you want them to say when you're gone?
That you gave up or that you kept going.o n?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Nie jest? Uniosła brwi, chociaż w sumie bawiło ją to, jak się oburzył. W zasadzie, właśnie to miała na celu. Chciała zobaczyć, czy ta marna kupa futra potrafi mieć jednak jaja i czy w ogóle będzie z tego jaki użytek. Wprawdzie, nie jej o tym decydować, jednak miała szansę chwilę rządzić i kogoś ustawiać, więc chciała ją wykorzystać. Sam na pewno nie miałby szansy dowlec się do Szmaliny, więc musiałby się zdać na łaskę kogoś innego, a nie wykluczone byłoby to, że musiałby na kogoś takiego czekać jeszcze trochę.
Oblizała pysk z rozbawieniem wysłuchując jego darcia pyska i fuczenia, jedynie na moment przybierając poważną minę i karcąc go spojrzeniem.
— Nie wciskaaj mi do pyskaa teeego, czego nie powiedziałam. PIESZCZOSZKI SĄ ŻAŁOSNE. Nie wspaniałe, na PEWNO ich za takich niee uwaaażam — warknęła, pozwalając mu potem dalej biadolić od rzeczy.
Westchnęła ciężko, prawie że teatralnie na dokładkę wywracając oczyma. Jeśli w trakcie jego trajkotania przysiadła - w tym momencie ponownie się podniosła, poruszając lekko ogonem na boki.
— Nikoomu nie możesz w peełni zaaufać. To mooja rrada dla ciebie, mysi móżdżku — bąknęła ponuro, oblizując pysk. — Poza tym, oczywiściee, że nie rrrozwaliłbyś klanu, jeden mysi móżdżek więcej rróżnicy nie zrroobi. Po prrrostu dookładaanie prroblemów jest bezsensu, kiedy można tego uniknąć — dodała znudzona, stwierdzając, że w sumie już nie jest tak zabawnie i jakoś tak się wyczerpał ten rudy ze swojej śmieszności.
— Siedź tu na duupie i się stąd nie rruszaj. To się zobaczy co da się zrroobić — miauknęła, również się odwracając, by potem udać się z Burzową do klanu po...no, kogokolwiek, kto tą sierotkę Marysię nawróci. Zależy czy pierwsza się napatoczy Malinowa Gwiazda, czy może Sokoli Cień. Zaprowadziła by grzecznie któreś z nich w to samo miejsce i ewentualnie zostałaby tam obserwować sytuację. Sama później by nie uczestniczyła raczej w rozmowie, poza cichym dogadywaniem i prychaniem na Jabłko.

//Zt bo i tak nic więcej tu nie wypluje z siebie i zapraszampewnie Srebsz
“see you again” and all the same............
I . really . didn’t . want . to . say............
x all of the tears I couldn’t dry x............

all of my words were lies, were lies

...............remaining friends, just you and me
...............I really didn’t want to b e, although
...............you’re never to h e a r my thoughts

sorry and hey... .....
.....I loved you a lot
LVL 4 10 / 300
MedLVL 0 0 / 100
13
Siła
S
12
Zręczność
Zr
9
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
50
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
//a dzień dobry ;)

Niespodzianka. Malinowa Gwiazda napatoczyła się pierwsza, akurat wracając z wizyty w kociarni. Odkąd wyzdrowiała i wydostała spomiędzy zalegającej na niej odłogiem pilnych spraw, z czego wszystkie wymagał jej uwagi od teraz-zaraz, za punkt honoru postawiła sobie zapoznanie się z młodszym pokoleniem. Wystarczy tych terminatorów znanych wyłącznie z widzenia i mgliście kojarzonych kociąt, pora na powściubianie nosa w nieswoje sprawy i przyłożenie ucha do kilku ścian. Częścią obowiązków Przywódcy była wiedza, co w trawie piszczy. A dzisiaj w tej trawie piszczał marnotrawny terminator.
- Prowadź. - powiedział krótko Irysowemu Zmierzchowi, nie tracąc więcej czasu na zbędne wyjaśnienia. Lepiej się dowiedzieć u źródła. Poszła za wojowniczką aż do Barwnej Łąki, marszcząc mimowolnie nos gdy w nozdrzach zakręcił się ślad typowego samotniczego zapaszku. I to tak blisko jej prawilnych chrześcijańskich ziem! Ależ mój drogi, śmierdzisz okrutnie.
- Dzień dobry, Jabłkowa Łapo. - przywitała się z terminatorem uprzejmie, ot jakby nigdy nic. - Gdzie to się zapodziałeś? Twoja droga mistrzyni z pewnością odchodziła od zmysłów. - miała chociaż nadzieję, że usłyszy coś innego niż standardowe "Dwunogi mnie porwały", które niczym mantrę powtarzała większość cudem odnalezionych zgub. Powiedz mi życie coś miłego, zaskocz mnie, Jabłkowa Łapo. Bądźmy chociaż odrobinę kreatywni. Chciała dożyć dnia, w którym powracający na łono ojczyzny terminator wysnuje opowieść tak nieprawdopodobną ale tak ekscytującą zarazem, że przyjmie go z powrotem za samą wyobraźnię.
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Kocur ucieszony, że Irys w końcu zdecydowała się na sprowadzenie kogoś uśmiechnął się do niej, czekając na jej powrót wraz z zastępcą lub przywódcą. Ku jego uciesze, Malinowa Gwiazda najwyraźniej akurat zmierzała w te strony, gdyż razem ze złotooką przy jej boku wróciły w dość szybkim tempie.
-D-dzień dobry Malinowa Gwiazdo - powiedział zakłopotany, nie bardzo wiedząc jak powinien się zachować. Kotka zbytnio raczej nie była zbytnio przejęta ową sytuacją, za to on okropnie się stresował. Wciąż przecież nie miał pewności, czy zostanie przyjęty do klanu i zdoła naprawić swoje błędy.
-Tak, wiem. Zdaję sobie sprawę, że ją pewnie bardzo zawiodłem. Będę ją musiał osobiście przeprosić - westchnął rudzielec, próbując ułożyć sensownie słowa, aby nie wyjść na żałosnego dziwaka.
-Cóż... Powiedzmy, że nie czułem się zbyt dobrze w klanie. Myślałem, że raczej nie jestem stworzony do wstawania o świcie na treningi, polowaniu na zwierzynę, patrolowaniu wszystkich terenów razem z mistrzem. Prawdę mówiąc nigdy nie znalazłem sobie tutaj żadnej bliskiej osoby, a rodziny raczej nie doceniałem. Chciałem poznać jakiegoś nowego smaku, wygody, uczucia, że możesz leżeć całe dnie i bawić się z dwunogami, a oni i tak będą się kochać. Być wyręczanym prawie we wszystkim. Jeśli mam być szczery Malinowa Gwiazdo, takie wygody były wspaniałe, ale jednak uświadomiłem sobie coś - to nie była moja prawdziwa rodzina. Zatęskniłem za siostrami, mamą, tatą, chmarą kociaków wałęsających się od krzaka do krzaka, nawet za moim bratem, który pewnie nawet nie zorientował się, że zniknąłem na kilka długich księżyców. Postanowiłem uciec jednego razu, kiedy jedno z dzieci dwunogów wychodziło z domu i przypadkiem zostawiło uchylone drzwi, więc się wymknąłem i postanowiłem wrócić. Dzięki Gwiezdnym udało mi się zapamiętać drogę - wlepił wzrok w ziemię. -Jakkolwiek głupio to nie brzmi, właśnie dlatego wróciłem i może nie jest to historia, którą chciałaś usłyszeć, za co przepraszam.
What do you do when a chapter ends?
Do you close the book and never read it again?
Where do you go when your story's done?
You can be who you were or who y o u'l l. b e c o m e
[Obrazek: d9apmz8-79f92aa1-7ef8-4da4-828a-5e21bfdf...8ZDHyTr5PY][Obrazek: d9apn07-94c2a261-a313-435e-9758-933a1451...D6nN_DvlQI]
Oh until it's all b e e n said
It's not over until your dying b r e a t h
So what do you want them to say when you're gone?
That you gave up or that you kept going.o n?
LVL 1 85 / 100
MedLVL 0 0 / 100
5
Siła
S
6
Zręczność
Zr
5
Szybkość
Sz
4
Zmysły
Zm
60
Punkty Życia
HP
40
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Malinowa Gwiazda uniosła lekko brew słuchając tłumaczeń Jabłkowej Łapy i prawdę mówiąc... no, rutynowa wymówka to to nie była, tyle mu mogła przyznać. Gdyby wyrywano jej wąs za każdego terminatora lub wojownika, który został tajemniczym zbiegiem okoliczności porwany przez Dwunogów... praktycznie nie miałaby już wąsów, ba, musieliby się pewnie przerzucić na wyrywanie jej pazurów i wkrótce również kończyn, a i tak by im nie starczyło. I Malinowa Gwiazda zostałaby smutnym, pozbawionym wąsów kadłubkiem. Jabłkowa Łapa był przynajmniej w swoim wyjściu i powrocie do Klanu zaskakująco oryginalny, ale na tym niestety kończyły się pozytywy.
- A skąd wniosek, że jednak jesteś do życia w Klanie stworzony? - zapytała z cierpkim rozbawieniem, bo mimo troszkę miałkich argumentów i niezbyt chwalebnej motywacji - wygód się zachciało, psia jego mać - to co mówił terminator Miętowego Pąku było cokolwiek zabawne. "Byłem leniwy, więc sprzedałem swoją wolność w zamian za pieszczoty i opiekę Dwunogów, ale w sumie za rodziną mi tęskno, więc tego ten." Skąd ta odmiana? Przecież sama tęsknota za Klanem nie oznacza jeszcze, że się do niego fizycznie i psychicznie nadajesz. Ach, młodość. Malinowa Gwiazda stłumiła chęć do przewrócenia oczami, ukradkiem nawiązując tylko przelotny kontakt wzrokowy z Irysowym Zmierzchem. Czy ty słyszysz to co ja? - Nie można stać łapami w dwóch światach, mój drogi. Obawiam się, że decyzja którą teraz podejmiesz będzie ostateczna. Jeśli wrócisz do Klanu, a jeszcze kiedyś zatęsknisz za wygodami, za byciem czyjąś zabawką... nie będzie już wtedy odwrotu. - spojrzała poważnie w zielone oczy kocura. To jak będzie? Jesteś wojownikiem (w trakcie treningu) czy pieszczoszkiem Dwunogów? - Jakieś refleksje?
[Obrazek: zqG2Jtv.png]
Caviar and cigarettes, well versed in
etiquette,
extraordinarily nice, she's a

=「 K I L L E R = Q U E E N 」=
gunpowder, gelatine; dynamite with a laser beam
Guaranteed to blow your mind
      • Anytime ♡  ̖́-
LVL 6 80 / 500
MedLVL 0 0 / 100
17
Siła
S
11
Zręczność
Zr
11
Szybkość
Sz
10
Zmysły
Zm
80
Punkty Życia
HP
70
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
***

Złotowłosa wracała właśnie znad wody, gdzie zaspokoiła pragnienie i nawet upolowała dwie małe myszy, które starczyły jej na całkiem satysfakcjonujący posiłek. Pora Nagich Drzew była ewidentnie w odwrocie, co najlepiej obrazowała rozpościerająca się przed nią łąka, w większości położona na terenach klanu Wichru. Nie porastały jej jeszcze pstrokate kwiaty, jak pewnie niejeden Wichrzak mógł z doświadczenia stwierdzić, ale zieleń młodych roślinek już i tak całkiem zauważalnie odmieniła krajobraz. Kłos miała więc wszelkie powody do zadowolenia i taka też była. W stosunkowym odprężeniu (na tyle, na ile było to możliwe znajdując się nieopodal klanowej granicy) łowiła szeroko rozdętymi nozdrzami świeży zapach obudzonej przyrody. Oczywiście nie zamierzała tym razem napatoczyć się rozmyślnie pod łapy jakiegoś Wichrzaka. Z drugiej strony szła bardzo powoli w kierunku Grzmiącej Ścieżki, jakby bardzo po cichu, może tylko podświadomie, mając nadzieję, że znowu spotka Lśniącą Sadzawkę. Po fakcie, jakim stało się ich pełne sprzeczek i urągających uwag spotkanie dotarło do niej, że dała się wtedy ponieść pysze i nie powinna tak się unosić wobec gospodyni tych ziem... Miodowe oczy otoczone białą obwódką przeczesywały zażarcie Barwną Łąkę ze stosownej odległości, wobec czego tylko czasami patrzyła pod łapy - gdy już w zasadzie się o coś potknęła i z paniką usztywniającą całe ciało uciekała przed kolejnymi upadkami. Nigdy nie grzeszyła koordynacją ruchów.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Medykamentów stale mi ubywało, więc musiałam co jakiś czas chodzić i uzupełniać zapasy, aby niczego mi nie zabrakło. Jeden z tych razów był właśnie dzisiaj. Wzięłam zawiniątko z liści i ruszyłam na poszukiwania, tym razem za cel obierając sobie Barwną Łąkę. Mogłam tam znaleźć kilka kilka potrzebnych ziół, a do tego, całkiem przy okazji, oznaczyć granicę, więc uznałam, że nie będzie to aż taki zły pomysł. Z czasem jednak oddaliłam się od granicy i znajdowałam się nieco bardziej w głębi terenów, przez co nie zwracałam za bardzo uwagi na to, co dzieje się dalej i czy ktoś przypadkiem nie włamuje się na nasze tereny. Byłam zajęta czymś innym.
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Gwiezdny Klan musiał usłyszeć błagania jej duszy o zatarcie plam na honorze, bo oto ujrzała wreszcie Lśniącą Sadzawkę, a przynajmniej kogoś bardzo podobnego do Wichrowej medyczki, może tylko odrobinę szczuplejszego... Złotko natychmiast podbiegła kawałek bliżej i przystanęła w wilgotnej trawie, śledząc wzrokiem krążącą po Barwnej Łące sylwetkę. Prawdopodobnie biała albo polowała, albo szukała ziół. Kłos oczywiście liczyła na to drugie.
- Lśniąca Sadzawko?! - zapytała głośno z niewiadomego pochodzenia drżeniem w głosie. Czekając aż ściągnie na siebie uwagę naprędce próbowała ustalić, co chciałaby powiedzieć kotce, gdyby to rzeczywiście okazała się ona. W zasadzie w ogóle nie przygotowywała się na inny scenariusz, więc gdyby zamiast stalowoniebieskiego, znajomego spojrzenia miało ją przyszpilić inne, będzie musiała improwizować i będzie mieć problem. Pytanie tylko, czy większy od samej Sadzawki... Córka Kukułczego Jaja poczuła, że jej puls nieznacznie przyspiesza z nerwów.
<center><table><td><img src="https://i.imgur.com/mPqw7Sl.png" height="230" align="center">

</td>
<td>
xxx- ̗̀ Wielka dama znów tańczy sama
xxxGubi czerwony szal
xxxCztery gamy dla wielkiej damy
xxxA dalej tańczy czas
xxxWielka dama smutkiem pijana
xxxPołyka złote łzy <br>
[Obrazek: d8otlhm-2450ca6f-3ba7-4dd2-8221-08b281a7...pJqnmrdDpc]
xxxWielka dama dumna i sama
xxxW sukni z wilgotnej mgły ̖́-

</td></table></center>
LVL 1 0 / 100
MedLVL 0 0 / 100
6
Siła
S
6
Zręczność
Zr
3
Szybkość
Sz
5
Zmysły
Zm
65
Punkty Życia
HP
35
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
Zbierałam sobie medykamenty w najlepsze, gdy usłyszałam swoje imię. Ktoś mnie wołała i to właśnie z okolicy granicy, a głos był podejrzanie znajomy. Z pewnością nie była to moja matka. Jego brzmienie było zbyt niepewne oraz barwa głosu się nie zgadzała. Zawilcowa Skórka zawołałaby mnie z przesadną aż pewnością w głosie oraz z pewnym chłodem. Teraz tego nie słyszałam. Mimo to, odwróciłam głowę w stronę, z której dobiegało wołanie i zmrużyłam delikatnie oczy. Oh.
Podeszłam powoli, nie spiesząc się ani trochę, po czym usiadłam na przeciwko Złocistego Kłosa, odłożyłam zawiniątko z liści, w którym znajdowały się medykamenty i zmierzyłam ją wzrokiem.
— W jaki sposób tym razem mogę ci pomóc? — zapytałam, nie mając bladego pojęcia jaki był cel wizyty kocicy. Nie była ranna, na chorą też nie wyglądała, więc... po co?
[Obrazek: Podpis.png]
LVL 7 265 / 500
MedLVL 13 11 / 1500
15
Siła
S
18
Zręczność
Zr
12
Szybkość
Sz
26
Zmysły
Zm
85
Punkty Życia
HP
75
Wytrzymałość
W
Odpowiedz
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości