wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
No proszę, proszę. Chyba jednak Azaliowa Łapa pod koniec miał trochę więcej szczęścia, bo niedaleko jego pozycji mógł zobaczyć długie uszy zająca, którego tak namiętnie do tej pory szukał. Prezent dla jego ulubionych babć w końcu do niego zawitał. Jeszcze tylko go złapać.
-To raczej przez to że na naszych terenach jest wiele zwierzyn typu właśnie zające czy króliki. Tereny Klanu Wichru to w dużej mierze równiny, łąki i pagórki -wzruszyła barkami- Klan Rzeki znany jest głównie z tego że umieją łowić i pływać. Klan Cienia z tego że głównie rezydują w zacienionych miejscach w lesie, no i pewnie nieźle się przez to skradają po takich miejscach. Klan Gromu z kolei -tu musiała się chwilę zastanowić. Nie spotkała chyba jeszcze żadnego gromiaka w swoim życiu, więc ciężko jej było cokolwiek o nich powiedzieć poza tym co widziała na Zgromadzeniu- powiedziałabym że z siły i upartości -w końcu dodała, przy okazji dyskretnie rozglądając się jak daleko im do granicy jeszcze zostało. Samotnicy są nieprzewidywalni i wolałaby się typiarza pozbyć zanim wpadnie mu coś innego do głowy tak kompletnie znikąd.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Wycieczka rudzielcowi bardzo się podobała, niesamowicie wiele wiedzy z niej wyciągał, piękna sprawa.
– Hmm, to jakbym nauczył się pływać i łowić to bym mógł dołączyć do klanu Rzeki? Albo jakbym udowodnił, że jestem równie silny i uparty co w klanie Gromu to by mnie wzięli? Jak to działa? – wypytywał dalej, licząc na to, że zdąży wycisnąć z kotki jeszcze jakieś zabawne informacje nim dotrą do granic.
Nie chciał chwalić dnia przed zachodem słońca, więc jeszcze nie dziękował gwiazdom za zesłanie zająca na swoją trasę. To poczeka aż już szarak będzie mu leżał martwy pod łapami. Orion ugiął łapy i wyciszył oddech. Gdy już był pewny, że nie świszczy jakby mu ktoś przebił płuco, zaczął się skradać w stronę długich uszu wystających z traw. Liczył na to, że uda się dopaść typa bez pogoni.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Na szczęście los postanowił oszczędzić cynamonowemu pointowi problemów i dał mu bardzo ładnie złapać zająca, którego od praktycznie początku polowania tak pragnął. Łatwizna.
od następnej tury spadek celności z powodu utraty ⅓ W
-To już zależy od decyzji przywódcy danego Klanu. Oni decydują o takich rzeczach, ale Klany rzadko przyjmują samotników -rzadko, ale czasami się zdarzało… zwłaszcza w Wichrze, jak widać z resztą. Lawendowa Gwiazda była miękka. A teraz na starość to pewnie w ogóle zmiękła.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
– A czemu rzadko przyjmują? – spytał z kolejnym krokiem. Nie zależało im na nowej krwi? Przecież po paru obiegach pór to każdy był kuzynem każdego, na logikę.
Dotarli do Wydeptanych Ścieżek, które wcale tak daleko nie były od punktu startowego ich wycieczki.
Gdy dopadł szyi szaraczka, przytrzymał ją jeszcze chwilę po ustaniu wszelkiego ruchu z jego strony. Dopiero mając stuprocentową pewność, że zając umarł (a nie, na przykład, udawał by zaraz rzucić do ucieczki), upuścił go na ziemię i usiadł obok.
– No wreszcie. – prychnął lekko i zaczął poprawiać roztrzepane futerko. Jednak wciąż był ulubionym dzieckiem gwiazd skoro oszczędziły mu pościgu. Miał jednak pewne zastrzeżenia co do tego jak długo musiał się za nim nałazić.
Cóż, pozostawało mieć nadzieję, że emerytowane obywatelki docenią ten gest, bo inaczej to nic tylko przestać się kiedykolwiek starać. Orion chwycił zająca i ruszył powoli w drogę powrotną, zahaczając o wszystkie kryjówki. Przy okazji wypatrywał Jodły, bo wypadałoby nie znikać bez słowa (chociaż jeśli jej nie znajdzie do zebrania wszystkich piszczek w jedno miejsce to trudno).
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
-Rzadko przyjmują, bo Klany mają swoje specyficzne zasady. Klany kierują się Kodeksem Wojownika i jest on ważny dla każdego klanowicza. W dodatku samotnicy są nieprzewidywalni. Nie wiadomo jak zareagują kiedy usłyszą zasadę chociażby że Klanu broni się nawet kosztem własnego życia. Mogą od razu uciec z podkulonymi ogonami, kto to wie? -powiedziała a potem machnęła głową w stronę granicy- Jesteśmy na miejscu. Tutaj nasze drogi się rozchodzą. Mam obowiązki, którymi muszę się zająć -w końcu. Oby typo zrozumiał znak bez większych problemów. Już dosyć było tych historyjek do zabawiania go.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 124 Mistrz: Jaśniejący Płomień Płeć: kocur Zaimki: on/jego chyba że żart wymaga innych
wysoki, długowłosy oriental, cynamonowy point, białe znaczenia (plamka na czole, palce przednich łap), niebieskie oczy, często ma przy sobie kieszonkowy zegarek z łańcuszkiem
Miał pytania. Miał jeszcze całą masę pytań, ale spacerek do granicy niestety nie był tak długi, a wojowniczka tak rozmowna jak by sobie tego życzył. Dlatego ostatecznie westchnął, podziękował i ruszył wzdłuż Grzmiącej Ścieżki. Czy będzie potrafił w przyszłości rozpoznać granice Wichru? Prawdopodobnie nie.
Zniósł piszczki do jednej kryjówki, a Jodły wciąż nie było ani śladu. No cóż, czekać jak zagubione dziecko nie zamierzał, więc chwycił parę sztuk, resztę znowu ukrył i ruszył w stronę obozu. Najwyżej przy drugiej turze na siebie wpadną, skoro tak daleko się szlajała. Ewentualnie wróciła do obozu i spotka ją, gdy będzie odkładał piszczki na stos, a ona akurat będzie się wygrzewać na pobliskim kamieniu.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jodłowa Gałązka westchnęła z ulgą kiedy samotnik zniknął już najpierw z terenów Wichru a później już z jej pola widzenia. Nie miała za bardzo ochoty na zabawę w kotka i myszkę z jakimś obcym kocurem. Dobrze że nie robił żadnych większych problemów. Czarno-biała spojrzała na słońce i doszła do wniosku, że powinna już wracać. Azaliowej Łapy nie znalazła, więc postanowiła wrócić się po piszczki i wypatrywać go gdzieś po drodze. Nie miała siły go szukać po terenach jak małego kociaka. Nie zgubi się, jest dorosły.
//zt
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Niby słyszał, że ostatnio wokół zaczęły kręcić się jakieś śmierdzące ujadacze, kundle jakieś, jednak Borsucza Mordka za bardzo nie zważał na te ostrzeżenia. Był całkowicie pewny, że nawet jeśli jakiś sierściuch go zaatakuje to będzie w stanie bezproblemowo się obronić. Nie był przecież wojownikiem od wczoraj. Z takimi właśnie myślami postanowił wybrać się na samotne polowanie gdzieś niedaleko Grzmiącej Ścieżki. Nic go nie będzie straszyć! Phi! Jak wpadnie na kundla to raczej ten kundel będzie żałował, że się w okolicy pojawił!
//MG
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Koteczka niewielkich rozmiarów o bardzo szczupłej sylwetce. Futro pokrywające jej drobne ciało ciągle tej samej barwy - pręgowane, bure z fragmentami rudości. Od brody poprzez pierś i cały brzuch sierść jest idealnie biała, tak samo jak skarpetki na łapach i końcówka długiego, biczowatego ogona. Mysz ma nienaturalnie duże uszy, tym samym doskonały słuch. Trochę niżej znajdują się dwa przenikliwe, blado-zielone talary, Mysie ślepia, które drążą nowo poznane koty na wskroś. Jeszcze niżej umiejscowiony jest ciemnoróżowy nos, który jest wiecznie w ruchu. Wyraz Mysiej mordki jest zazwyczaj obojętny, nie okazujący żadnych uczuć, jednak nie raz można dostrzec lekki, najczęściej zuchwały uśmieszek.
Zmieniła się. Niegdyś obojętna na wszystko, interesująca się wyłącznie siostrami, można pomyśleć bezuczuciowa kicia. Wydoroślała. Nie jest już tą głupiutką koteczką której wszystko poza rodzeństwem wisi. Wymądrzała, stała się zdecydowanie bardziej uczuciowa, łatwiej wpada w gniew czy rozpacz. Co prawda stara się nie okazywać swoich uczuć w obecności Klanowiczów i sióstr, jednak gdy jest sama, wyrzuca z siebie wszystkie emocje - albo płaczem albo rozmową z którąś z Cór Gromu.Dla niektórych może być tępa, ale jest mądrzejsza niż się wydaje. Bystra, inteligentna, pomysłowa, trzeźwo myśli. Jest naprawdę inteligentna.Mówi mało, należy raczej do tych którzy nie lubią zbędnie strzępić sobie języka. Nie lubi też tłumów, woli przebywać sama, z własnym cieniem albo z którąś z sióstr, które, swoją drogą, są dla niej WSZYSTKIM. Za swoje kochane siostrzyczki jest w stanie bez wahania oddać życie, tak samo jak za Grom, któremu jest niezwykle oddana i lojalna.
Ujadacze, kundle, jak zwał tak zwał - a Borsucza Mordka nawet na takowego się natknął.
Wojownik krążył dłuższą chwilę po Świszczących Trawach; nie natrafił na żaden trop. Żadnej oznaki życia, jakby wszystkie piszczki które mogły się tu znajdować przepadły jak kamień w wodę. Zaraz jednak kocur mógł się przekonać, co było tego przyczyną, bo do jego uszu dotarło ujadanie psa. A potem odgłos łamanych kości i jazgot bażanta.
Z zarośli wyłonił się sporych rozmiarów podpalany kundel z białą brodą, teraz umorusaną ptasią krwią. Kurę bażanta trzymał w szczękach mocno dopóki nie namierzył błękitnymi ślepiami Borsuka - wtedy wypuścił zdobycz, jakby ta natychmiast mu się znudziła, bo znalazł sobie ciekawszą, w postaci kota. Widzieli się nawzajem.
Wszystko zależało od tego, czy Borsuk da nogi za pas, czy zaatakuje.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Mordka zauważył psa akurat wtedy kiedy pies zauważył Borsuczą Mordkę. No cóż, nie był to idealny scenariusz, ale lepsze to niż atak z zaskoczenia przez ujadającego, śmierdzącego kundla. W dodatku zdecydowanie nie miał zamiaru się wycofywać. Nie był przecież ofiarą losu i tchórzem, w dodatku, tak po prawdzie, wychodząc na polowanie miał nadzieję że natrafi na swojej drodze na jakiegoś pchlarza, z którym będzie mógł się rozprawić.
Tak więc dymny wyciągnął pazury a potem z głośnym okrzykiem bojowym rzucił się na psisko, celując kłami w jego szyję.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Atak Borsuka > udany > (26-16) > 10 hp Atak Psa > nieudany
Samotna walka z psem, jeszcze do tego takiej wielkości jak ten, którego napotkał kocur mooooże nie należała do najmądrzejszych, ale hej, mówimy o Borsuku, kocur na pewno da sobie radę! No i jego pierwszy atak tylko to potwierdził, bo długowłosy wyruszył i nim pies zdążył zareagować, już kły wojownika znalazły się na jego gardle. Nie wyrządził tam ogromnych szkód, psisko porządnie trzepnęło łbem zmuszając dymnego do szybkiego puszczenia, ale wciąż była to krwawiąca rana! Stwór pisnął wkurzony i kłapnął pyskiem celując w uszy kocura, ale boski refleks długowłosego się uaktywnił i przeciwnik nie zdołał wyrwać nawet jednego włoska stamtąd.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
-HA! -dymny zawołał kiedy już udało mu się ogarnąć jaką ranę pozostawił na psisku. Pogryzione gardło na start było całkiem całkiem osiągnięciem. No, ale przecież Borsuk nie mógł w tym momencie spocząć na laurach, bo walka dopiero się zaczęła. Syn Trawiastej Polany wziął głęboki wdech i kiedy tylko usłyszał kłapnięcie zębów przy swoim uchu postanowił działać dalej. Najpierw spróbował sypnąć szczekaczowi ziemią po oczach, a potem, niezależnie od wyniku, postanowił spróbować przeorać mu pysk pazurami, najlepiej właśnie w okolicach oczu, ale zadowoliłby się w sumie każdą krwawiącą raną.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Próba oślepienia przez Borsuka > nieudana Atak Borsuka > krytyczny! > (18-21)*1,5 > wynik ujemny > (24-25)*1,5 > wynik ujemny > 1hp Atak Psa > krytyczny! > (31-28)*1,5 > 5hp
Początek walki był niezły, a wręcz spektakularny, jednak... Coś się oczywiście musiało zepsuć. Kupka piachu, którą sypnął wojownik, niestety trafiła tylko w szyję przeciwnika, a nie w zamierzone oczy. Chwilkę później długowłosy wyskoczył, był to widowiskowy skok pełny gracji w stronę mordki przeciwnika, ale, um, psisko natychmiastowo odsunęło łeb i Borsuk jedynie delikatnie smyrnął pazurami jego beżowy polik. A co gorsze, gdy tylko wylądował na ziemi, dostał całkiem mocno psią łapą w swój bark. Na tyle mocno, że się poturlał kawałeczek dalej! Całe szczęście nic nie złamane, ale oj bark zabolał.
średniej wielkości, długie, puchate, dymne futerko głównie w odcieniach czerni i szarości z lekkimi pręgami, białe znaczenia, żółtawo-zielone oczy
problematyczny, zdziecinniały, łobuz, nie ma szacunku do starszych, nie ma problemów z kłamaniem i wyśmiewaniem się z innych, praktycznie nieistniejący kompas moralny, dobrze traktuje tylko przyjaciół, pewny siebie, trzyma się tylko tych zasad, które mu się podobają
Borsucza Mordka warknął pod nosem gdy już powietrze znowu powróciło do jego płuc po uderzeniu w bark jakie zadało mu psisko. No i skończyło się rumakowanie. Jednak było za szybko na poddawanie się. Dymny kocur błyskawicznie przemyślał sytuację i doszedł do wniosku, że spróbuje oślepić kundla jeszcze raz, ale tym razem później, zamiast wyprowadzić atak pazurami, zaatakuje psa zębami. Może kły ma szczęśliwsze niż pazury.
Tak więc, dymny wojownik spróbował znowu sypnąć psu ziemią w oczy a później rzucił mu się na łapę z zębami, chcąc wgryźć się w nią jak najmocniej. Wychodził z założenia, że jeśli psu będzie ciężko stać to tym bardziej walczyć.
a nas wiedzie trójka demonów con a m isię karmią:
na przedziexxx,,pychaxx,,podąża ztańczącą latarnią chciwośćwczepiła się wsiodłoi grzebie po sakwach broipod zbrojąxxxxlubieżnośćxxxxpokusa niełatwa
Malutka, prawie cała pokryta białą sierścią kotka. Rude, klasycznie pręgowane plamki pojawiają się na ogonie, dwie na grzbiecie i na twarzy. Pyszczek kotki ma delikatne rysy z wybijającym się różowym noskiem i szaro-niebieskimi oczkami.
Nieśmiała, lecz rozbrykana i pełna zabawy kotka. Przy pierwszym poznaniu atakuje obcego barierą nieśmiałości, lecz podczas przyjemnej rozmowy można się łatwo przez nią przebić. Chciałaby sprawić jak najlepsze wrażenie i jeżeli ktoś nie polubi kotki lub ją skrytykuje, to szuka winy tylko i wyłącznie u siebie. Choć czasem to również jej wina. Często się zamyśli, przejęzyczy, czy wywoła niezręczną ciszę, nie wiedząc jak kontynuować rozmowę. Mimo to stara się nie zamknąć i poznać kogoś innego niż tylko rodzinę!
Próba oślepienia przez Borsuka > udana Atak Borsuka > udany > (26-20) > 6hp Atak Psa > słaby > (27-21)*0,5 > 3hp
No i tym razem poszło trochę lepiej! Trochę, bo wciąż Borsuk nie był w stanie zadać porządnej, krwawiącej rany, ale przynajmniej oślepienie się udało! Psisko dostało piachem prosto w oczy i natychmiastowo, spróbował go strzepać, dając wojownikowi małe okno do manewru. No i wojownik je wykorzystał, jednak gwiezdni, czemu psia łapa była taka twarda? Popielaty ponownie pisnął i ponownie zdenerwowany pacnął wojownika, tym razem prosto w delikatny nosek, zmuszając go do puszczenia. Ałć.