wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Na początku wszystko szło w miarę dobrze. Roślina powoli zaczęła się uwalniać z ziemi, jednak wojowniczka chyba nie przewidziała jednej rzeczy. Roślina była bardziej łamliwa i przemarznięta niż ta się tego spodziewała i na samym końcu wykopywania jej z ziemi połamała się całkowicie, a przez zmarznięcie nawet jej kawałki były bezużyteczne.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Trochę żałosne, nie ma co się oszukiwać. Nie wiedziała tylko czy bardziej z jej strony czy tego zielska. Przez moment rozważała zebranie zielonych szczątków, ale ostatecznie zrezygnowała - prezent sie musiał jakoś prezentować. Przysypała śniegiem miejsce zbrodni i ruszyła na dalsze poszukiwania.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Przy dalszych poszukiwaniach wojowniczce się poszczęściło. W oddali ujrzała po raz kolejny tę samą roślinkę, jednak wyglądała ona jakoś chyba lepiej niż poprzednia i w dodatku z tej odległości wyglądało na to, że bardzo prawdopodobne iż jest jej tam nawet trochę więcej niż w poprzednim przypadku. Co to był za dziwaczny dzień.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Zmrużyła nieufnie dwukolorowe oczy widząc żółtawe kwiatuszki. Te też będą takie przemarznięte i łamliwe? Niby nie wyglądały jakby miały się posypać pod naporem samego spojrzenia, ale kto je tam wie. Tym razem zrezygnowała z rozkopywania ziemi, w obawie że narobi tym więcej szkód niż pożytku i przyjęła inną taktykę. Postanowiła poprzegryzać łodyżki przy samej ziemi, bez szarpania, bez wyrywania, interesowały ją tylko kolorowe kwiatki na szczycie łodyg i... i no same łodygi, by miała jak to przenieść.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Przyjęta przez Roziskrzoną Noc taktyka chyba bardziej się sprawdziła niż wykopywanie roślinki, bo nie dość, że udało jej się coś tym razem zebrać to jeszcze dodatkowo udało jej się zebrać całkiem sporo. Chyba jak na razie najwięcej z całych swoich ziółkowych zbiorów. Może to jakaś forma przeprosin od losu za takie drażnienie się z wichrową wojowniczką? A może po prostu cisza przed burzą?
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
No i fajnie. No i miło. Udało jej się zebrać i nie uszkodzić całkiem... sporej liczby kwiatków co zdecydowanie było pocieszające po ostatniej, spektakularnej porażce. Zdecydowała się odnieść je do reszty swoich zdobyczy i zastanowić co dalej. Chyba już miała wystarczająco wiele zielska na prezent dla Huby? Szczególnie zważywszy na obecną porę. Dokładnie, mogła już powoli wracać, chociaż najpierw postanowiła jeszcze rozejrzeć się za pajęczyną, bo słyszała, że ostatnio coś cienko z nią w lecznicy co wydawało się wręcz... absurdalne. Pająki przecież były wszędzie, nie? Co to za filozofia znaleźć pajęczynę, to nawet ciężko pomylić z czymkolwiek innym.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Jak widać pajęczyna jednak nie była aż taka łatwa do znalezienia jak mogłoby się wydawać, bo Roziskrzona Noc szukała i szukała, no i teraz jakoś nie mogła się niczego dopatrzeć. Dosłownie niczego. Ani pajęczyny, ani innych ziół, ani zwierzyny. Nic kompletnie.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
No i niefajnie. No i niemiło. Pustka dookoła, dobra passa poszła w las, zostawiając burą wojowniczkę z niczym. Albo z garścią śniegu, jak kto woli. Kontynuowała więc swoje poszukiwania, wypatrując tej głupiej pajęczyny, chociaż z tyłu głowy pojawiła się myśl, że może o tej porze jest za zimno dla pająków. A no przecież bez pająków ciężko o pajęczynę, nie? Przyglądała się wszystkim mijanym krzewom licząc na to, że właśnie na nich natrafi na to czego szukała.
wysoka; jedna z najwyższych, szczupła, czarno-białe gęste futerko sterczy na różne strony niczym igły, biała szyja, pierś, cała przednia prawa łapa i cała lewa tylna łapa, posiada intensywnie żółte oczy
spokojna, zwykle neutralnie nastawiona, więcej słucha niż mówi, ciężka do zirytowania, jeśli nie zostanie wywołana do tablicy to udaje że nie istnieje; chyba że nie ma wyboru, otwarta na poglądy, lubi przysłuchiwać się konfliktom, nie umie podejmować decyzji "na wczoraj"; woli na spokojnie je przemyśleć
Niestety niefajnie i niemiło jak widać było dalej, bo Roziskrzona Noc dalej mimo szukania nie mogła na nic natrafić. Może pająki faktycznie znikały gdzieś na zimę czy co? No, ale jak na razie to pozostaje tylko albo szukać dalej, albo odejść z tym co do tej pory udało się zdobyć.
Don'tknow what'swaiting downbelow ⛧Thewolfpack lurks,awaitingyou⛧ -Tofollow,tobleed- It'stime for youtoreturn,they decide ⛧Oh no,oh no, thewolfpack'swaiting for them⛧ Too calm,you'll see -Below thesurfacewaits for you-
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
Księżyce: 142 Mistrz: Rysi Pomruk Płeć: trans kocur Zaimki: on/jego Matka: Jodłowa Igła [*] Ojciec: Czerwony Pazur [*] Trwałe urazy: blizny po gadożerach na przednich łapach, blizny po borsuku na prawym boku, po ugryzieniu psa na prawej tylnej łapie, po ugryzieniu jenota na lewej przedniej łapie
powyżej przeciętnego wzrostu; długowłosy (o lejącej się sierści); bury o pręgowaniu ticked; białe znaczenia na przednich łapach, brodzie, gardle i nosie; lewe oko niebieskie, prawe zielone
mój przywódca to fanatyk wędkarstwa. pół obozu zawalone wędkami najgorsze. średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w lecznicy, bo mają zadziory na końcu. w swoim dwudziestoksiężycowym życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. tydzień temu przyszedłem z bólem brzucha to pajka w ziołowym wzgórzu jak mnie zobaczyła to kazała stopy pokazywać XD bo myślała że znowu hak w nodze ~rolka
Ostatecznie, jakby nie było - lecznica to nie był jej problem. Tak samo jak jej braki. Była tu tylko po prezent dla Huby. Więc zrezygnowała z bezowocnego marszu przez śniegi i cofnęła się do swoich zdobyczy, by z nimi wrócić do obozu. Chyba będzie musiała osobny kurs z zielskami i z piszczkami zrobić, żeby się kwiatki nie rozwaliły.
Został wybrany jako jeden z członków dzisiejszego patrolu łowieckiego. I jak bardzo by nie chciał, nie mógł zignorować rozkazów Zastępczyni, nie? Musiał pójść, widać że spięty i nieswoi, ale musiał pójść wraz z dwoma Wojownikami, których wyznaczyła Biały Puch. W pewnym momencie jednak On, Klekoczący Bocian i Pohukująca Sowa rozdzielili się, jednak wciąż w razie czego starali się zostać w zasięgu wzroku pozostałych. Szczerze mówiąc, taki sposób jak najbardziej mu pasował. Mógł się trochę uspokoić i przygotować mentalnie na powrót do grupy, gdy polowanie się już zakończy. Przydzielenie ich było chaotyczne, nagła decyzja spadła na niego jak grom z jasnego nieba. Nie miał odpowiednio dużo czasu się przygotować, więc... Musiał pójść tak jak teraz. Ale na tą chwilę był sam. Wokół cisza... Lubił ciszę. Nikt mu nie przeszkadzał ani go nie rozpraszał... Wokół był spokój, a jedynym dźwiękiem był poruszający trawą lekki wiatr oraz latające przy niezbyt licznych tu kwiatach owady. Z tego wszystkiego aż się zapomniał po co tu był... Miałeś polować, Króliczku, a zamiast tego wsłuchujesz się w odgłosy dookoła. No cóż, może jak usłyszy jakieś popiskiwania myszy w okolicy, to się obudzi i przestanie chodzić z głową w chmurach.
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
A co porabiał taki Pajęcza Łapa? Wielkie zaskoczenie - polował. No dobra, prawdę mówiąc to wracał po prostu z treningu, który niedawno się zakończył, ale jako porządny członek Klanu Wichru postanowił zostać poza obozem nieco dłużej i się popisać. Nikogo nie było w pobliżu, a przynajmniej tak się mu wydawało. Był zupełnie sam, a tak przecież czuł się najpewniej.
Biały kot poruszał się cicho przez wysokie trawy, węsząc i rozglądając się w poszukiwaniu kolejnej, przyszłej ofiary. I w końcu natrafił na jakiś trop. Nie byle jaki - należący do jakiegoś kota z jego własnego Klanu. I choć Pająk do bardzo towarzyskich nie należał, o czym wiedziała większość Wichru, to zaciekawiło go co robił samotny kot na terenach. Czyżby się zgubił? A może miał jakąś tajemnicę, i dlatego chodzi tak sam? Zamiast bawić się w kocięcą zabawę w Zgadywanie, książę nie czekał dalej i ruszył w tamtym kierunku, nadal powoli i nadal cicho… nie chciał zdradzić od razu, że tam jest i obserwuje.
Na miejscu nie zobaczył nic wielkiego. Od taki kot, członek jego Klanu. Nie wiedział, czego się spodziewał, i choć był trochę zawiedziony to stwierdził, że nie wszystko stracone. W końcu to Królicza Łapa, o ile się nie mylił - kojarzył go z widzenia, ale nigdy nie rozmawiali… może najwyższa pora się poznać i dowiedzieć, co kryje się w tej główce, zakończonej uroczo wywiniętymi uszkami?
- Zgubiłeś się, Króliczku? - zażartował, choć może ciężko było stwierdzić po jego poważnej minie. Wyłonił się z zarośli za drugim terminatorem już w pełni i podszedł bliżej, witając go lekkim, pewnie nie oznaczającym nic dobrego uśmieszkiem.
O nie. Pomyślał Króliczek, gdy z transu wyciągnął do dźwięk. I to nie byle jaki dźwięk... A głos. Odwrócił się spięty w stronę źródła dźwięku.
Duży kocur o białej sierści, na oko wyglądał na starszego od Kicajka, jednak wiedział, z kim ma do czynienia. Pajęcza Łapa, o ile się nie mylił. Jedno z kociąt Lśniącej Sadzawki... O ironio, mimo że młodszy, to wciąż przewyższał go wzrostem, dokładnie tak jak reszta miotu, z którego pochodził. No, ale obaj byli już Terminatorami, więc nie było w tym nic złego... Gorsze było to, że zaledwie parę księżyców temu, wciąż jako kocięta go przewyższali.
- Um... Ja... - Zaczął. - Nie, nie zgubiłem... Er... Jestem na patrolu łowieckim- No- Z tymi... Klekoczącym Bocianem i Pohukującą Sową... - Wydukał, wskazując łbem w stronę, w której znajdowali się parę długości drzewa dalej wspomniani Wojownicy. - Uh- Um... A Ty... Pajęcza Łapo...?
Zacisnął mocno szczękę, spoglądając na kocura z ukosa. Nie miał nawet okazji się przywitać, bo zamiast sam Pajęczyna powitać Króliczka jakimś krótkim ,,hej" czy coś, po prostu zaczął rozmowę. Króliczek... Czuł się nieswojo, gdy przychodziło mu rozmawiać z towarzyskimi i... No... Bardziej pewnymi siebie kotami niż On. Chciał się nauczyć, jak nabrać pewności siebie i odwagi... Jednak małymi kroczkami... A małe kroczki to było raczej za mało, nie...?
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Księżyce: 84 Mistrz: Przepiórczy Śpiew Płeć: kocur Matka: Lśniąca Sadzawka Ojciec: Barwna Woda Trwałe urazy: blizna po rozcięciu na lewym barku + ślad w kształcie psich zębów na prawej, przedniej łapie + łyse placki na lewym policzku oraz długa blizna ciągnąca się od odsłoniętego kła aż do policzka
Duży, silny | Długie, białe futro i uszy zakończone pędzelkami | Bladoniebieskie oczy | Różowy nos | Dużo blizn na pysku, jeden wiecznie odsłonięty kieł
Zawiedziony i odrzucony przez większość kotów, na których mu zależało. Wygnany raz za razem, znienawidzony, pokrzywdzony… tak zawsze widział siebie Pająk i to oczywiście się nie zmieniło. Trzyma się dawnych przeżyć jakby bez nich miał umrzeć, pozwala, aby wciąż kierowały jego decyzjami. Nadal jest okropnie uparty, humorzasty, dramatyzujący i gniewny. Wraz z upływem księżyców zaczął wracać do dawnych sposobów na wyładowanie emocji - wyżywania się na innych. Mimo wszystko, może chociaż trochę dojrzał i coś się w nim zmieniło, albowiem Pajęczyna jest nieco poważniejszy i mniej skłonny do wygłupów. To znaczy, gdy robi coś durnego, przynajmniej robi to z poważną miną.
Rosomak (martwi), Raniuszek (nkt)
Ah, faktycznie, teraz gdy Pajęczyna podszedł bliżej mógł zobaczyć różnicę między nimi nawet dokładniej. Królicza Łapa był małym, drobnym kocurkiem, który ani trochę nie pasował do swojego wysokiego, dosyć umięśnionego towarzysza. Choć Pajęczyna nie był jeszcze wojownikiem, to zbliżał się do własnej ceremonii wielkimi krokami... i wyglądał już dosyć wojowniczo, dojrzale. Biały kocur przyglądał się temu mniejszemu pręguskowi, przechylając lekko łeb w zaciekawieniu. I, cóż, nie mógł powstrzymać lekkiego, krzywego uśmiechu słuchając tej niezwykle nerwowej wypowiedzi wichrzaka. Co on taki zestresowany? Rozmawiać nie nauczyli, czy może Pająk miał coś na mordzie, co go wystraszyło?
- Jesteś? Ciekawe, bo coś ich nie widzę. - odpowiedział, wyraźnie czymś rozbawiony. Nigdy nie rozumiał takich wiecznie zestresowanych nerwusków, ale niektórzy bywali całkiem zabawni, a nawet uroczy. Pewnie staliby się irytujący na dłuższą metę, ale... cóż, o tym kocurek się jeszcze nie przekonał, nie na własnej skórze. A może zostanie pozytywnie zaskoczony? Kto wie, kto wie.
- Ja... poluję. - wzruszył barkami. Zorientował się, że są właściwie w podobnej sytuacji. Oboje niby polują, a jednak stoją w miejscu bez zdobyczy i gadają. Proszę, jacy są podobni! - A raczej chciałem polować, więc podążyłem za ciekawym zapachem. I proszę, trafiłem na królika. - wyszczerzył nieelegancko ząbki na swoją marną próbę żartu.
Nie można było zaprzeczyć, Króliczek sam nie był jakoś blisko swojego mianowania na Wojownika, ale daleko także nie było. Jednak z jego wyglądu możnaby na pierwszy rzut oka szczerze się wykłucać, jako że wciąż wyglądał jak świeżo upieczony Terminator niżeli prawie że dorosły kocur. Cóż, pewnie już mu tak zostanie. Z kolei gdyby nie fakt, że Kicaj już kojarzył Pajęczą Łapę, bez wahania stwierdziłby, że młodszy kocur jest Wojownikiem, a nie Terminatorem, który został mianowany nawet później niż On sam.
- Co... Um... - Aż nie był pewny, czy to On ma problemy ze wzrokiem i po prostu pomylił sylwetki kotów z jakimiś kamieniami czy krzewami, czy to może niebieskooki się nie przypatrzył. Cóż... Równie dobrze mógł sobie z niego żartować i tylko udał, że spogląda we wskazaną przez Króliczka stronę... To też było możliwe, jednak nie kwestionował tego, nie znając jeszcze charakteru i zachowania kocura. Może nie był tego typem kota. - Cóż... W każdym razie- uh- zapewniam, że są... W- no... W okolicy - Odpowiedział.
Ah, Pajęczyna też był na polowaniu? To faktycznie, naprawdę ciekawy zbieg okoliczności, że obaj w tym samym czasie i tym samym miejscu wybrali się na łowy, a skończyli na rozmowie. Różnicą było chyba tylko to, że syn Lawendowej Gwiazdy był wraz z patrolem, natomiast Pajęczyna przyszedł sam. Chyba. A poza tym, najpewniej był tu też z własnej woli.
- Oh... Heh- Em... Faktycznie - Miauknął odrobinę rozbawiony. W sumie żart, którym rzucił syn Medyków był całkiem trafiony... Imię Króliczej Łapy w końcu brało się od zwierzyny łownej, a właśnie jego znalazł i no... W sumie nie trzeba tłumaczyć, obaj rozumieją, o co chodziło. - Uh... To złapałeś już coś... Może...?