Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Ucieszył się z tego, że zmylił kogoś bardziej doświadczonego od niego! Uderzyła go duma. Uśmiechnął się chwilowo pod nosem, a następnie skoncentrował się na Leszczynowej Gałązce. Stanął bokiem do niej i analizował z uwagą każdy jej ruch. Wiedział, że jeśli okazał się sprytny, to wojowniczka będzie chciała być sprytniejsza od niego. W takim razie mógł spodziewać się wszystkiego... Więc widząc, jak ta szykuje się do skoku, postanowił wykonać coś bardzo trudnego, czego sam nie spodziewał się po sobie. Kiedy przeciwniczka była już w powietrzu, rzucił się pod nią, wykorzystując swój nietypowo niski wzrost. Starał się zwyczajnie pod nią przebiec w jednym, niskim susie, jakby rzucał się na mysz. Gdyby nad sobą poczuł ciało kotki, wyskoczyłby jak najwyżej w górę, by jakoś ją zachwiać i samemu uciec. Ruch był bardzo ryzykowny, ale musiał go wypróbować!
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxBura wojowniczka miała dobry plan, zwinność oraz szybkość, jednak to wszystko zawiodło, gdy młodszy terminator... postanowił zwyczajnie uniknąć ataku, sprytnie przemykając pod Leszczynową Gałązką, gdy ta była jeszcze w powietrzu. Nie ma co, ale młodzik potrafił wykorzystać swój niski wzrost w odpowiedni sposób. Bura poczuła tylko, jak tylnymi łapami muska piszystyrogon pointa, a sama wylądowała na gołej ziemi. Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że wojowniczka ani trochę się nie zdenerwowała, powiem ta walka zaczęła ją już trochę irytować. Przecież to ona była ta lepsza i była wojowniczką, więc czemu teraz ten puchaty smarkacz, co ledwo odrosnął od ziemi, miał z nią wygrać? O nie, tak się nie będzie bawić. Odwróciła się prędko z powrotem w stronę terminatora, będąc przygotowana na jego nagły atak, bowiem znów postanowiła unikać, chcąc wykorzystać szybkość, jakiej terminator z pewnością nie posiadał. Śledząc uważnie jego ruchy, zamierzała odskoczyć w jeden lub drugi bok, w zależności, co zrobi Skrzeczący, a potem spróbuje go zaatakować. Ale nie mówi się hop, zanim się nie przeskoczy.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Trochę zajęło mu przeanalizowanie, co się właściwie stało. Na ogonie poczuł łapy wojowniczki i już myślał, że ryzykowny plan nie zadziałał, ale usłyszał za sobą głuchy odgłos lądującego ciała. Odwrócił się i zobaczył Leszczynę, wyraźnie poirytowaną udanym unikiem kocura! Poczuł się naprawdę dumny z siebie. Natura obdarzyła go takim wzrostem i na początku myślał, że nie uda mu się wygrywać z wyższymi i zwinniejszymi - ale się przeliczył. Każdy dzień poświęcał na samodzielne kształtowanie się i teraz mógł zobaczyć skutki tego zdeterminowania. Posłał wojowniczce uśmiech, ale wcale nie był on przyjemny. Będąc parę kroków od przeciwniczki czekał na jej atak, ale bura pozostawała na miejscu. Przyjmując postawę do walki z ugiętymi łapami i ciężarem ciała przeniesionym na tylne kończyny, zrobił parę powolnych kroków w przód, jakby szykował się do ataku na zwierzynę. W połowie przystanął i zamarł w bezruchu, cały czas wpatrzony w łapy wojowniczki. Minęło parę uderzeń serca... i Skrzek skoczył, tak jak przewidywała pręgowana. Zamierzał celować w głowę i uderzyć kotkę przednią łapą.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxMłody terminator cieszył się triumfem, ale nie za długo. Oba koty patrzyły na siebie przez chwilę, trwając w bezruchu, ale Skrzek postanowił wykonać pierwszy ruch. Leszczynowa Gałązka obserwowała go uważnie, nie drgając ani o włos, jednak mięśnie miała napięte i gotowe do natychmiastowej akcji. Wojowniczka zastanawiała się, czy młodzik znowu nie próbuje jej zwieść, patrząc na jej łapy, ale drugi raz się nie zamierzała nabrać i w momencie, gdy syn Wilgotnego Nosa skoczył w jej stronę, ta już była pewna swoich domysłów. W jednej chwili wyzwoliła energię ze swoich czterech łap i uskoczyła w bok, sprawnie umykając łapie Skrzeczącej Łapy. Ten zaś chybił, lądując w miejscu, gdzie przed chwilą stała bura kocica. Bazia uśmiechnęła się w myśli usatysfakcjonowana, jednak jej oblicze pozostawało kamienne i nieodgadnione, więc point mógł tylko zgadywać, co działo się w głowie wojowniczki. Nie tracąc czasu skoczyła w stronę kocura, patrząc mu cały czas w zimne oczy, a tym razem celowała w... jego szyję, dokładniej chciała wskoczyć na terminatora i objąć go za szyję przednimi łapami. Był od niej niższy i szerszy, więc być może jej się to uda, o ile Skrzek nie wykona szybko jakiegoś ruchu.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Klął na siebie w myśli, że nie postanowił zrobić czegoś trudniejszego, co mogłoby zmylić przeciwniczkę. Przecież go na to stać! Spojrzał na Leszczynową Gałązkę i wiedział, że teraz jest idealna okazja do jej ataku. Spróbował skoczyć w porę przed nią i zamachnąć się łapą, by wycelować w jej bark lub głowę. Chciał zbić ją z równowagi, albo przynajmniej ochronić się od dostania się pod łapy wojowniczki.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
1 - nieudany; 2,3 - słaby; 4,5 - udany; 6 - perfekcyjny
Atak Bazi: wypada 5 - atak udany - 100%
Atak Skrzeka: wypada 3 - atak słaby - 50%
xxObydwa koty postanowiły nie tracić czasu i rzuciły się w swoim kierunku, jednak znowu to bura wojowniczka miała przewagę nad niedoświadczonym i powolniejszym terminatorem. To nie znaczy jednak, że nie natrafiła na żadne przeszkody, bowiem Skrzecząca Łapa zdążył zamachnąć się łapą i uderzył lecącą prosto na niego wojowniczkę, dzięki czemu choć trochę zbił ją z trajektorii lotu, jednak pomimo swoich starań Leszczyna wylądowała na jego grzbiecie, choć nie do końca tak, jak planowała. Terminator zachwiał się pod jej ciężarem i ugiął na łapach, a wojowniczka nie zdołała chwycić jego szyi, jednak spróbowała to zrobić właśnie teraz, chcąc wykorzystać swoje położenie. Wszystko działo się bardzo szybko, więc nie wiadomo, na jak długo Bazi uda się utrzymać na grzbiecie młodzika, ale jeśli uczepi się jego szyi łapami, reszta powinna pójść jej gładko.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Wkurzył się. Wkurzył się od tego, że nagle spotkało go niepowodzenie. Pod łapami wojowniczki czuł się gorszy, słabszy i pokonany. Postanowił obrócić się na grzbiet i uderzyć jej pysk łapą, kopiąc tylnymi kończynami w brzuch wojowniczki. Czuł, że pomału traci siły i miał nadzieję, że Leszczyna będzie na tyle wyrozumiała, że tego nie wykorzysta. W końcu to tylko trening, nie prawdziwa walka!
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Zdziwił się poniekąd swą siłą, bo starszą i doświadczoną wojowniczkę mógł powalić na ziemię jednym kopniakiem! Szybko wstał, mierząc się z Leszczyną. Minęło parę uderzeń serca, więc mógł trochę odsapnąć, ale czuł już zmęczenie. Czy uda mu się wygrać, czy to jednak doświadczenie burej okaże się drogą do jej sukcesu? Ugiął łapy i trzepnął ogonem. Nie spodziewał się takiego obrotu akcji, bo wojowniczka kicała jak zając zamiast dobrać się do niego od razu. Dzięki temu zyskał trochę czasu, by uskoczyć w bok. Starał się, by wykonać unik w jednym, mocnym susie.
Mistrz: Krzykliwa Mewa | Brązowy Brzuch Płeć: Kotka Matka: Stokrotkowa Łąka* [NPC] Ojciec: Północny Podmuch* [NPC]
Średniego wzrostu kotka, posiadająca długie, smukłe łapy, na których opiera się szczupłe, zgrabnie ciało. W utrzymaniu równowagi pomaga jej długi, cienki ogon, zakończony czarnym pędzelkiem. Szaro-bure futerko wojowniczki jest krótkie i gładkie, poprzecinane czarnymi, tygrysimi pręgami. Przez grzbiet biegnie ciemna pręga. Na ciele kotki pojawia się jeszcze jeden kolor - biel, która rozlewa się nierówno na pyszczku, dalej na szyi, piersi i brzuchu. Na wszystkich czterech łapach pojawia się pod postacią krótkich skarpetek, na tylnych łapach dłuższych. Pyszczek - długi, smukły, w którym osadzone są delikatnie skośne, zielone przy źrenicach, złote oczy. Niżej jest dwukolorowy nosek - w połowie czarny, w połowie różowy. Wojowniczka posiada także duże, trójkątne uszy, przyozdobione niewielkimi, czarnymi pędzelkami. Zawsze porusza się z wdziękiem, delikatnie, lecz pewnie stawiając kroki. Na jej mordce często widnieje typowy, kamienny wyraz.
Blizny: pod lewym okiem; na karku.
xxKicała jak zając, bo w końcu była z Klanu Wichru, którego głównym pokarmem były zające, czyż nie? Tak czy siak jej taktyka, można powiedzieć, się opłaciła, bowiem Skrzecząca Łapa nie zdołał w porę uskoczyć i wyciągnięta łapa burej wojowniczki przejechała mu po pysku, zahaczając również o jedno ślepie. Gdyby to była prawdziwa walka, młodzik już byłby ślepy na jedno oko, ale teraz mógł jedynie poczuć uderzenie i chwilowy ból gałki i pyska. Bazia wylądowała zaraz na czterech łapach i zanim Skrzek zdołał wykonać jakikolwiek ruch, doskoczyła do niego, stając z nim pyskiem w pysk, biorąc oczywiście poprawki na różnice we wzroście. xx– Nie żyjesz – miauknęła chłodnym, niskim głosem, patrząc terminatorowi prosto w oczy nieodganionym wzrokiem – Koniec praktyki, możesz odpocząć – rzuciła, odchodząc od pointa na dwa kroki do tyłu i siadając na niewydrapanym pazurami kawałku ziemi, owijając łapy ogonem. Zaczekała, aż Skrzek również usiądzie, albo przynajmniej skupi na nią uwagę. – Walczyłeś poprawnie, a twoje pomysły bywają bardzo sprytne i skuteczne. Dobrze wykorzystujesz swój niski wzrost, powinieneś jednak popracować nad szybkością. Siłę możesz tylko wzmacniać – podsumowała, mówiąc to wszystko monotonnym, bardzo formalnym i dość obojętnym tonem, nie zmieniając ekspresji pyska ani o drgnięcie mięśnia i patrząc nieprzerwanie w oczy kocura. Szczerze mówiąc zaskoczył on ją swoją odwagą i śmiałością, której kiedyś zdecydowanie mu brakowało. Chociaż kto wie, może młody nadal jest boidudkiem, ale nie chce tego pokazywać i ukrywa się pod maską nieustraszonego. Kto wie. Chociaż trochę szkoda, bo Leszczyna tak fajnie się z nim bawiła w kotka i myszkę, gdy się pierwszy raz spotkali. – Masz jakieś pytania?
Skrzek: 10 exp
Bazia: 5 exp
Żartowałam.
Na gałązkachwierzbpod miedzą
Szarosrebrnekotkisiedzą A tużwe wsi,wśród opłotków Skaczemnóstwo burychkotków
Możeszwybraćjedowoli
- ̗̀☆Powiedz,którekotkiwolisz?☆ ̖́-
Mistrz: MALINOWA GWIAZDA Płeć: kocur Matka: Czajkowy Lot Ojciec: Wilgotny Nos Partner: Miętowy Pąk
Wyrósł, na ile wyrosnąć pozwoliły mu grube łapy. Skrzeczący nadal pozostał najmniejszym z miotu. Zdecydowanie zwiększył się wszerz, nabierając masy mięśni. Ma wyprostowaną sylwetkę, a porusza się lekko, wyglądając przy tym na silnego i krzepkiego. Większą uwagę przywiązuje do pielęgnacji długiego, śnieżnobiałego futra. Trójkątne uszy, pysk (z wyjątkiem dolnej wargi), łapy i długi ogon przypominający kitę wiewiórki przechodzą delikatnie na jasny, niebieskoszary kolor. Biel powraca kocurowi na palcach, które wyglądają na jeszcze jaśniejsze od całego ciała. Mały nos jest koloru czarnego, a oczy nie zmieniły swej barwy - nadal pozostały lodowato błękitne, chłodno lustrując otaczający świat.
Wydoroślał. Chociaż jest bardzo pewny siebie, to potrafi w pewnych sytuacjach schować dumę do kieszeni. Skrzecząca Mewa w większości pozostaje dyplomatyczny i poważny, nie ukazując uczuć. Zachowuje rezerwę do innych, a prawdziwe emocje ukazuje dopiero przy naprawdę bliskich mu kotach. Ciężko mu nawiązywać relacje na dłużej, nawet jeśli jest chętny do pogawędek. Bardziej kontroluje swoje emocje i nie wybucha gniewem od byle czego, ale lepiej nadmiernie nie testować jego cierpliwości. Zdenerwowany bywa wulgarny i fizyczny. Ucieka się do walki jeśli sytuacja tego wymaga, a wtedy bywa brutalny.
Poczuł uderzenia na pysku, ból ogarnął także jego oko. Mrugnął nim parę razy i odsunął głowę możliwie najdalej od Leszczynowej Gałązki, przy której było mu równie niekomfortowo, co kiedyś. Zaraz po kolejnych słowach wojowniczki z ulgą klepnął tyłkiem, ciesząc się chwilą odpoczynku. Co jak co, ale zmachał się tą bieganiną. Musiał robić uniki o wiele częściej, niż się spodziewał, ale rzeczywiście szybkość nie była jego mocną stroną. Zresztą, po co komu szybkość, jeśli w łapach ma siłę? Jak kogoś powali, to może zabić go jednym kłapnięciem! Pod koniec monologu burej kiwnął głową, czując uderzenie dumy. "Twoje pomysły bywają bardzo sprytne i skuteczne" - zadudniło ponownie w jego głowie. Musi jak najszybciej iść pochwalić się rodzicom, babci i Miętce! - Nie - odparł, gotowy na wstanie i udanie się z powrotem do obozu, jeśli tylko Leszczynowa Gałązka tak zarządzi.
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Niezależnie od tego, czy zgodziła się na polowanie czy też tylko na mały spacer - i tak nie było to istotne, ponieważ był to pretekst do tego, by wyciągnąć ją z obozu i spędzić trochę czasu razem. Może nawet spacer byłby lepszy, mogliby pokręcić się to tam, to tu i pogadać na spokojnie. Brakowało mu tego, tych normalnych rozmów i długich eskapad w nieznane. Byli na to zbyt poważni i dorośli, mieli swoje obowiązki które musieli wypełniać. Nie mogli tak po prostu wymknąć się któregoś dnia poza tereny klanu tak, jak zrobili to dawno temu, gdy byli Fiołkową Łapą i Malinową Łapą, a towarzyszyła im Lśniąca Łapa, w której chyba oboje się skrycie podkochiwali, jak cały Klan Wichru resztą. Czy coś takiego było możliwe teraz, gdy on miał na głowie terminatorów, a ona... cóż, w zasadzie cały klan?
- Na pewno spacer tędy podczas pory zielonych liści jest bardziej romantyczny... - powiedział rozbawiony spoglądając po burozielonej trawie, jaka pozostała po kolorowej, pełnej kwiatów łączce. Porą nagich drzew trudno było o jakiekolwiek ładne, romantyczne miejsca, ech. - Oooch, spójrz! Przebiśnieg! - zawołał nagle uradowany wskazując na zieleniutką łodyżkę wspomnianego kwiatu, którą dostrzegł pomiędzy lichymi kępami poszarzałej, zeszłorocznej trawy.
Szmal uwu
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Jej też brakowało. Wszystkich wyżej wymienionych. Ale jego, samego w sobie, zdecydowanie najbardziej. Bez względu na to, czy wybierali się własnie na spacer, polowanie czy też patrol - tak długo jak był przy jej boku mogła pójść gdziekolwiek. Pozwoliła mu zresztą prowadzić, wyraźnie rozdarta, błądząc myślami między tutaj, teraz i ciepłem jego boku a Żabką odjeżdżającym właśnie na Ropuszce w stronę zachodzącego słońca. Dopiero jego głos wyrwał ją z milczącego zamyślenia i poderwała głowę do góry, by spojrzeć na swojego partnera.
- ...romantyczny? - powtórzyła za nim, z bezradnym, rozbawionym drgnięciem wąsów i ciepłym błyskiem w rozświetlających się powoli zielonych oczach. - Słyszałam coś o tym, że mieliśmy iść na polowanie. - zauważyła z zaczepną nutą, bladą co prawda, ale jednak, unosząc lekko podbródek. Tsk, tsk. Kto by pomyślał? Oszukać i zwieść! Tak naprawdę było jej absolutnie wszystko jedno gdzie idą i w jakim konkretnie celu, co zresztą zdradzały jej opuszczone luźno ramiona i drżące kąciki mordki, ale jako partia poszkodowana i... hm, wyprowadzona na manowce przez to fałszywe lokowanie produktu musiała wyrazić chociaż odrobinę teatralnego niedowierzania. Uśmiechnęła się szerzej kiedy wpatrzył przebiśniegi, z ulgą czując jak powoli opuszcza ją napięcie twardo trzymające się jej grzbietu, niczym kamień przytoczony do linii jej barków. Przynajmniej na chwilę. - Wiesz, jeśli chciałeś mnie porwać na szukanie pierwszych oznak Pory Młodych Liści i zrywanie kwiatków... wystarczyło powiedzieć, hm?
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Mistrz: Korzenny Pył Płeć: kocur Matka: Stokrotkowa Łąka Ojciec: Północny Podmuch Partner: Malinowy Nos Trwałe urazy: całkowicie zamglone oczy; cztery rozcięcia na pysku; duża, stara blizna na grzbiecie i lewej pięcie
Bardzo wysoki, atletycznie zbudowany kocur o długich łapach. Krótkowłosy, rudy, klasycznie pręgowany, z białymi znaczeniami na pysku, szyi i przednich łapach. Siwe włosy zaczynają oprószać jego pysk i grzbiet. Duże, zielone oczy coraz wyraźniej pokrywa mgła. Najbardziej widoczne blizny: rozcięcia na nosie, duża blizna na lewej pięcie i grzbiecie.
Zmarszczył czoło i cofnął po sobie uszy, zaraz jednak na nowo postawił je na sztorc i spojrzał na nią tak, jakby nie rozumiał o co jej chodzi i dlaczego w ogóle oskarża go o coś takiego. Kłamstwo i pomówienia, nigdy nie wyciągnąłby jej na romantyczny spacer pod przykrywką polowania. Skąd. Zresztą, miał wrażenie, że oboje tego potrzebują, chwili spędzenia czasu razem. Po małym cyrku, jaki odstawił Żaba czuł, że powinien zainterweniować, jednak być może Malina miała rację, być może musiał się wyszumieć i uspokoić, by można było z nim rozmawiać jak z rozumnym terminatorem, a nie rozkapryszonym, obrażonym na cały świat kocięciem. Ufał, że Wilczy Pomruk postara się i będzie miał oko na rudego króla.
- A to wspólne polowanie nie może być romantyczne? - spytał przekrzywiając głowę w bok i patrząc na nią uważnie. Czy było coś bardziej romantycznego niż wspólne zagryzanie królika albo skakanie w sam środek stada wróbli? Śmiał wątpić, a na pewno teraz, kiedy próbował się wymigać z postawionych mu zarzutów.
- Ale ja chciałem cię porwać na polowanie! To nie moja wina, że widzę pierwszy przebiśnieg tej pory nagich drzew! - dodał zaraz wyginając mordkę w podkówkę jak urażony kociak. Zaraz jednak zaśmiał się cicho. - Pamiętasz, jak ci pierwszy raz przyniosłem kwiaty? To też było jakoś podczas pory nagich drzew - uśmiechnął się wesoło, być może trochę chcąc zmienić temat na miłe wspominki dawnych czasów.
قالوا:تموتبهاحبـاًً؟قلـت:ألاآذكروهاعلـىقبـريلتحيينـي they asked:"do youloveher todeath?"
I said "speakof herover my graveand
watchhow shebringsme backtol i f e"
Nieszczęściu, imię twoje - kobieta! Nie zmieniła się zbyt wiele od swojej ceremonii na terminatora, niestety, a może i na szczęście, za wyjątkiem nabycia kilku centymetrów wzwyż. Kolokwialnie rzecz biorąc - urosła, i tyle. Teraz plasuje się gdzieś w granicach średniego wzrostu, ale wyżej niż niżej, chociaż nie można też jej nazwać gigantem. Śnieżnobiałe futerko, szczególnie gęste i nieco dłuższe na piersi i przy uszach dość gładko przylega do ciała na długich, zgrabnych łapach. Oczy duże, jadowicie zielone, pełne roztańczonych iskierek, a barwą przywodzące na myśl świeżą trawę Porą Młodych Liści. Na środku mordki intensywnie jasnoróżowy nos, od którego kocica wzięła zresztą swoje miano. Oj, wygląda jak anioł, ale nawet anioły mogą pokazać czasem zęby. W uśmiechu - słodkim jak maliny i ostrym jak ciernie. W starciu z lisem straciła ogon.
Znacie ten cichy głos, który czasem uświadamia wam, że czegoś nie jesteście w stanie zrobić, a co za tym idzie - ratuje wam skórę od kłopotów? Malinowa Łapa nie posiada takiego głosu. Ona czegoś nie zrobi? Ona? A jakże, owszem, zrobi! - i to lepiej od ciebie. Dobiegnie szybciej, uderzy mocniej, skoczy wyżej. Wszystko, żeby udowodnić swoją wartość. Zdeterminowana i zawzięta, a przy tym uparta jak diabli, zwyczajnie nie wie, kiedy przestać, nawet kiedy na szali jest jej własne dobro. Rzadko kiedy mówi co naprawdę myśli. Malinocentryzm nie wylazł z niej z wiekiem, dalej przepada za byciem w centrum uwagi, a smykałka do aktorstwa tylko głębiej zapuściła korzenie. Bystre i przebiegłe to stworzenie, nigdy nie możesz być do końca pewny, czy to co mówi i robi jest szczere... czy to tylko kolejny akt gry. Przyjmuje maski z łatwością, łże jak z nut i gra innymi jak marionetkami na sznurkach, świadomie bądź przypadkiem - niektóre nawyki wchodzą głęboko w krew. Można długo mówić o jej wadach, ale mimo monstrualnego ego... serce ma porównywalnie wielkie, jeśli nie większe, a lojalność jest u niej równie potężna co determinacja.
Nie dała się nabrać na tej pokaz niedowierzania, wymownie mrużąc oczy w jego kierunku. Nie wyciągnąłby jej na przechadzkę pod pretekstem polowania? Ha! Akurat. Właśnie to zrobił. Tak bujać to my, ale nie nas. Bez względu na jego pobudki czy brak takowych... musiała przyznać, że definitywnie przyda jej się trochę świeżego powietrza. Polowanie, spacer, randka, przechadzka, zbieranie kwiatków - wszystko jedno. Nie zamierzała zaglądać darowanej rybie między ości... no, może troszkę, bardziej dla zasady niż z przekonania.
- Zależy z kim. - wymruczała cicho, przysuwając się bliżej, tak by móc przelotnie zetknąć się z nim bokami, a rozbawiony błysk zamigotał głęboko w zielonych oczach. Połowa udanej wyprawy to odpowiednie towarzystwo, prawda? A jej było bardzo udane. Do tego stopnia, że mógł ją zabrać nawet na przebieżkę przez bagno. Aczkolwiek wolałaby, żeby nie próbował. - Oczywiście, że pamiętam. - odpowiedziała miękko po chwili milczenia, w zamyśleniu spuszczając wzrok na ziemię pod łapami i uśmiechnęła się do własnych wspomnień, ciepło rozchodzące się łagodną falą od piersi aż po nasadę kręgosłupa. - Nie niosłeś ich przypadkiem aż gdzieś z Gniazd Dwunogów?