Jeśli jego rodzice liczyli na to, że urodzą się im same piękne dzieci, to mocno się pomylili. Od chwili, gdy przyszedł na świat, nie był nazbyt urodziwy, za to masywny i dość kanciasty, w pewien sposób toporny. Od samego zatem początku można było zakładać, że nie będzie grzeszył urodą, a jego ciężkie łapy będą potrzebne do czegoś innego niż głaskania po łebkach. Futro pokrywające jego ciało było jednorodnie niebieskie, bez żadnych plam i przebarwień, wtedy jeszcze miękkie, dość długie. Uszy miał niewielkie, śmiesznie nie pasujące do jego mordki. Spokojnie można było nazwać go najbrzydszym kocięciem z całego miotu. Nie wyróżniał się właściwie niczym, ani śmiesznymi wąsami, ani kolorowymi poduszeczkami łap, ani jakąkolwiek łatką ponad nosem, który był dość ciemny. Z urodzenia był zatem nijaki, cały niebieski, ciemny i nie rzucający się w oczy.
Siódmy syn siódmego syna – czy to jakaś przepowiednia? Urodził się w jakimś wyższym celu? Biorąc pod uwagę chęci jego ojca, trudno byłoby spodziewać się po nim czegokolwiek innego, niż przekonania o własnej wartości. Do tego nie trzeba mieć nazbyt urodziwego pyska, wystarczy jedynie świadomość, że jest się kimś z tytułu samego urodzenia, jakby to nakładało ci koronę na skronie. Pysk miał krzywy, tak samo zapewne jak myśli, jakie stopniowo powstawały w jego głowie karmionej niewątpliwie podszeptami ze strony rodziców, których wiernie we wszystkim wysłuchiwał. Matka i ojciec stanowili bowiem dla niego wzory niemożliwe do zastąpienia przez cokolwiek innego. O tak. Szanował ich. Szanował swe rodzeństwo, niezależnie od tego, czy ci mieli jakieś uwagi dotyczące jego urody. Był jednak niczym jakaś bestia z bajek, bo nie wahał się trzasnąć kogoś w pysk za docinki, jakie słyszał. Tym razem spokojnie można było powiedzieć, że wygląd szedł w parze z nie nazbyt pięknym charakterem. Choć, czy nie były to jedynie wyobrażenia?
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Sokoli Cień, Koziczy Skok, Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Trop matki złapał dość wczas, ale nie zamierzał lecieć do niej jak na skrzydłach, bo wcale mu się taka perspektywa nie podobała. Chciał jednak z nią porozmawiać, spojrzeć na nią i dowiedzieć, jak się czuła, teraz gdy nie była już mistrzynią jego siostry. Ciemna myliłaby się jednak mocno, gdyby zakładała, że Lód robi to z czystej troski, bo dokładnie pamiętał, co opowiadała mu Zimno, a teraz proszę, zaczynając trening jako ostatni, był mianowany jako trzeci, na dokładkę otrzymał własnego terminatora, co na pewno nie przeszło bez echa, choć nie wiedział, czy z Aster coś będzie, bo najpierw musiałaby się wziąć porządnie do pracy. Liczyły się jednak na razie fakty, a te były takie, że oto siódmy syn siódmego syna na pewno nie znajdował się na końcu łańcucha pokarmowego.
Spokojnie zbliżył się do matki niosąc w pysku gołębia, którego miał zabrać do obozu, ale to oczywiście mogło poczekać. Obserwował ją, szukał śladów tego, jak się czuje, co myśli, szukał już tego, co w tym wszystkim najważniejsze, ale nie zachowywał się na pewno jak jakiś obłudnik. Nie, był ciekaw, co u niej, a to, jakie kierowały nim pobudki, nie było aż tak ważne.
- Matko - powiedział, gdy już d niej podszedł i usiadł spokojnie w pobliżu, po czym przemył prędko pierś.
OHJUSTYOUWATCH - ̗̀ I'msteppin'intofate ̖́- there isnotimetowaste I've got thatlightnin'inside me this ishowlegendsaremade
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
Rozmyślała o tym i o tamtym, analizując możliwe złe postąpienie wobec córki. Co też nie tak zrobiła, że...ją jej odebrano? Czy to przez to, że Ciemna Toń chciała ją nauczyć wszystkiego dokładnie i stopniowo? Czy to właśnie nie spodobało się Kąsającej Łapie i dlatego otrzymała nowego mistrza? A najgorsze w tym wszystkim było to, że długowłosa kocica nie miała wobec niej złych zamiarów, nigdy! I nie prowadziła tego treningu, tak aby tylko i wyłącznie ją zdenerwować jego wolnym tempem, broń Gwiezdny Klanie! Z jej rozterek wybudził ją głos syna - Lodowego Pyłu, którego w żadnym stopniu nie spodziewała się teraz ujrzeć. Zastrzygła więc uchem i obróciła delikatnie zamyślony i smutny łeb w jego kierunku, by od razu zobaczyć, iż ten był na polowaniu, bowiem w pysku trzymał gołębia. Uśmiechnęła się niemrawo w jego stronę i wzrokiem powędrowała z powrotem w kierunku Czterech Dębów, a kiedy ten przysiadł, westchnęła cicho i przemówiła. XX— Lodowy Pył. Co cię do mnie sprowadza? — zapytała, przekrzywiając delikatnie łbem, a jej wąsiska drgnęły z ciekawości. Może to był zwykły zbieg okoliczności, a moze celowo za nią podążył, kto wie.
Jeśli jego rodzice liczyli na to, że urodzą się im same piękne dzieci, to mocno się pomylili. Od chwili, gdy przyszedł na świat, nie był nazbyt urodziwy, za to masywny i dość kanciasty, w pewien sposób toporny. Od samego zatem początku można było zakładać, że nie będzie grzeszył urodą, a jego ciężkie łapy będą potrzebne do czegoś innego niż głaskania po łebkach. Futro pokrywające jego ciało było jednorodnie niebieskie, bez żadnych plam i przebarwień, wtedy jeszcze miękkie, dość długie. Uszy miał niewielkie, śmiesznie nie pasujące do jego mordki. Spokojnie można było nazwać go najbrzydszym kocięciem z całego miotu. Nie wyróżniał się właściwie niczym, ani śmiesznymi wąsami, ani kolorowymi poduszeczkami łap, ani jakąkolwiek łatką ponad nosem, który był dość ciemny. Z urodzenia był zatem nijaki, cały niebieski, ciemny i nie rzucający się w oczy.
Siódmy syn siódmego syna – czy to jakaś przepowiednia? Urodził się w jakimś wyższym celu? Biorąc pod uwagę chęci jego ojca, trudno byłoby spodziewać się po nim czegokolwiek innego, niż przekonania o własnej wartości. Do tego nie trzeba mieć nazbyt urodziwego pyska, wystarczy jedynie świadomość, że jest się kimś z tytułu samego urodzenia, jakby to nakładało ci koronę na skronie. Pysk miał krzywy, tak samo zapewne jak myśli, jakie stopniowo powstawały w jego głowie karmionej niewątpliwie podszeptami ze strony rodziców, których wiernie we wszystkim wysłuchiwał. Matka i ojciec stanowili bowiem dla niego wzory niemożliwe do zastąpienia przez cokolwiek innego. O tak. Szanował ich. Szanował swe rodzeństwo, niezależnie od tego, czy ci mieli jakieś uwagi dotyczące jego urody. Był jednak niczym jakaś bestia z bajek, bo nie wahał się trzasnąć kogoś w pysk za docinki, jakie słyszał. Tym razem spokojnie można było powiedzieć, że wygląd szedł w parze z nie nazbyt pięknym charakterem. Choć, czy nie były to jedynie wyobrażenia?
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Sokoli Cień, Koziczy Skok, Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
- Przypadek. Poczułem twój zapach i postanowiłem sprawdzić, czy być może nie trzeba ci pomocy - powiedział na to powoli, jak miał w zwyczaju, żeby przypadkiem nie seplenić, bo nie chciał wychodzić mimo wszystko na jakąś niezgułę. Nie obchodziło go to, że inni musieli czekać na to, aż skończy wypowiedź, to się dla niego w ogóle nie liczyło i tak naprawdę nie miało żadnego znaczenia, być może dlatego, iż dla Lodowca liczył się tylko on. Atencja, jaką otrzymywał i wszystkie pochwały, jakie na niego spadały. Nie potrzebował niczego innego, musiał się tylko wykazywać, a teraz, trzeba było przyznać, był również ciekaw tego, jak matka czuje się po tym, jak jej terminatorka postanowiła w końcu wziąć sprawy w swoje łapy i dołączyć do reszty rodzeństwa, która grzała już stołki wojownicze, a nie śmiesznie niskie uczniowskie.
- Przerwałem twój patrol? - zapytał jeszcze spokojnie, chociaż wydawało mu się, że matka raczej dumała nad losem jarzyny, niż zajmowała się prawdziwie wojowniczymi obowiązkami. Może, to była całkowicie luźna myśl, te jednak nie był dla niej i powinna siedzieć w obozie, by tam niańczyć kolejne pokolenia Klanu Cienia? Podobno to nikomu w niczym nie ubliżało, a ona może w końcu znalazłaby coś, z czym czułaby się znośnie, a na dokładkę, nadałaby się na coś dla Klanu? Cóż, po opowieściach Zimna, Lód był nieco zdystansowany, to na pewno, ale był także ciekaw tego, jak matka postanowi się zachowywać i jak dokładnie postanowi się bronić przed oskarżeniami, jakie mogły teraz paść. Aczkolwiek Lód na pewno nie zamierzał wysuwać ich tak prosto i rzucać ich w pysk kocicy. Pobawi się, to z pewnością, ale zachowa kulturę, bo musiał uchodzić za wspaniałego i grzecznego chłopca.
OHJUSTYOUWATCH - ̗̀ I'msteppin'intofate ̖́- there isnotimetowaste I've got thatlightnin'inside me this ishowlegendsaremade
Ciemna Toń to długowłosa, czarna kocica o smukłej sylwetce, która porusza się na masywnych łapach. Zalicza się do przeciętnych wielkością kotów. Jej chód jest pełny gracji i wdzięku, a przez jej wyprostowaną postawę może się wydawać nieco wyższa niż w rzeczywistości jest. Warto także zaznaczyć, że na przednich łapach posiada niewielkie blizny, które nabyła podczas jednej polowania w starciu z łasicą. Kiedy mamy już zarys jej sylwetki, możemy przejść do okrągłej głowy, na której wręcz od razu w oczy rzucają się dwie mocno odznaczające się od pospolitej barwy futra wojowniczki; bursztynowe kule, które dopełnia nieschodzący z pyska szeroki uśmiech. Nos koteczki jest czarny, dlatego też bardzo łatwo wtapia się w jednolity włos. Natomiast białe wąsiska, są rozchwiane praktycznie na wszystkie strony. Na czubku głowy mieszczą się dwie średniej wielkości delikatnie zaokrąglone na końcach antenki z szaro-różowym wnętrzem.
Ciemna Toń zatraciła w sobie wysokie ambicje, stała się cichsza, a także wolipo przystawać przy czyjejś racji niżeli wyrazić własne zdanie. Dla niektórych, w szczególności swoich kociaków może wydawać się natrętna i nadopiekuńcza, mimo iż nigdy nie ma złych intencji. Jednak pomimo tego wciąż nie zatraciła swej pogodnej natury. Lubi pomagać innym w rozwiązaniu ich problemów, wdać się w przyjemną rozmowę z innymi Klanowiczami, pójść na spacer, polowanie, czy po porstu pożartować, choć nie zawsze jej to wychodzi.
XX— Mm... — mruknęła w odpowiedzi, delikatnie przytakując łbem na powolną wypowiedź syna. W żadnym stopniu nie przeszkadzało jej, że syn mówił...no dosyć powoli. Pamiętała, że w dzieciństwie Lodowy Pył mocno seplenił, bowiem prowadziła mu nauki. Zaproponowała mu wtedy, że gdyby potrzebował pomocy w wyleczeniu się z tej wady, może do niej podejść, a ona mu na pewno w tym pomoże i nikt nie musi o tym wiedzieć. Cieszyło ją, że było słychać znaczną poprawę, na co uśmiechnęła się delikatnie. — Widzę, że udało ci się pokonać seplenienie. — mruknęła, zdając sobie sprawę jak dawno nie rozmawiała ze swoim niebieskim synem. Odkąd ten został terminatorem...raczej się z nim mijała niż wdawała w dłuższe rozmowy stąd wynikało jej zaskoczenie i po części ból, że poświęciła mu stosunkowo mało czasu odkąd wyrósł. Westchnęła cichutko i słysząc jego ponowny głos, przeniosła na niego bursztynowe ślepia. XX— Patrol? Nie, nie. Właściwie to przyszłam tutaj, żeby trochę sobie podumać, wiesz? Przemyśleć to i owo. No...ostatnia ceremonia dała mi trochę do myślenia, sam wiesz dlaczego i potrzebowałam po prostu wyjść z obozu, usiąść gdzieś i zatonąć we własnych myślach... — mruknęła w odpowiedzi, błądząc po sylwetce siódmego syna, siódmego syna.
Jeśli jego rodzice liczyli na to, że urodzą się im same piękne dzieci, to mocno się pomylili. Od chwili, gdy przyszedł na świat, nie był nazbyt urodziwy, za to masywny i dość kanciasty, w pewien sposób toporny. Od samego zatem początku można było zakładać, że nie będzie grzeszył urodą, a jego ciężkie łapy będą potrzebne do czegoś innego niż głaskania po łebkach. Futro pokrywające jego ciało było jednorodnie niebieskie, bez żadnych plam i przebarwień, wtedy jeszcze miękkie, dość długie. Uszy miał niewielkie, śmiesznie nie pasujące do jego mordki. Spokojnie można było nazwać go najbrzydszym kocięciem z całego miotu. Nie wyróżniał się właściwie niczym, ani śmiesznymi wąsami, ani kolorowymi poduszeczkami łap, ani jakąkolwiek łatką ponad nosem, który był dość ciemny. Z urodzenia był zatem nijaki, cały niebieski, ciemny i nie rzucający się w oczy.
Siódmy syn siódmego syna – czy to jakaś przepowiednia? Urodził się w jakimś wyższym celu? Biorąc pod uwagę chęci jego ojca, trudno byłoby spodziewać się po nim czegokolwiek innego, niż przekonania o własnej wartości. Do tego nie trzeba mieć nazbyt urodziwego pyska, wystarczy jedynie świadomość, że jest się kimś z tytułu samego urodzenia, jakby to nakładało ci koronę na skronie. Pysk miał krzywy, tak samo zapewne jak myśli, jakie stopniowo powstawały w jego głowie karmionej niewątpliwie podszeptami ze strony rodziców, których wiernie we wszystkim wysłuchiwał. Matka i ojciec stanowili bowiem dla niego wzory niemożliwe do zastąpienia przez cokolwiek innego. O tak. Szanował ich. Szanował swe rodzeństwo, niezależnie od tego, czy ci mieli jakieś uwagi dotyczące jego urody. Był jednak niczym jakaś bestia z bajek, bo nie wahał się trzasnąć kogoś w pysk za docinki, jakie słyszał. Tym razem spokojnie można było powiedzieć, że wygląd szedł w parze z nie nazbyt pięknym charakterem. Choć, czy nie były to jedynie wyobrażenia?
Racza Sadzawka (KW), Tonące Słońce (S), Sokoli Cień, Koziczy Skok, Srebrzysty Pazur, Jasny Poranek, Krzykliwa Mewa (GK) i inni
Patrzył na nią z uwagą, jednocześnie zastanawiając się, co właściwie w niej siedzi, co dokładnie myśli, na czym się skupia i co jest dla niej ważne, a co chce pominąć. Czy bolała ją ta degradacja, jaka ją spotkała, a przede wszystkim, czy zdawała sobie sprawę z tego, jak Zimno na nią spoglądała? Nie sądził, bo jego siostra była naprawdę sprytna, mądra i wiedziała, jak grać, by wygrywać. To w niej lubił, była pod tym względem podobna do niego, to zaś było coś, co w pełni mu odpowiadało, co mu pasowało, co było czymś, co powodowało, iż czuł z nią szczególną więź. Ciekaw był, czy kocica kiedyś go wyprzedzi w tym pędzie po władzę i zaszczyty, czy może jednak nie.
- Prawie, ale z pewnością jest o wiele lepiej, niż dawniej - odparł na to i skinął łbem. Nie zamierzał pokazywać matce, jak bardzo irytował go ten temat. Jego krzywa morda to jedno, do tego już przywykł, ale sprawa mowy była czymś innym, jeszcze się zżymał, że mówił tak powoli, by wszyscy go rozumieli, jeszcze go to złościło, więc zahaczanie tego wszystkiego, było niczym wsadzanie szponów w świeżą ranę. Ponieważ jednak kreował własny wizerunek na swoich zasadach, nie zamierzał się w to jakoś za mocno wpychać i z nią dyskutować. Zauważyła, plus dla niej.
- Zatem przeszkadzam. Może lepiej będzie, jeśli pozwolę ci zmierzyć się ze swoimi myślami? - powiedział na to, starając się brzmieć łagodnie i zdecydowanie nienachalnie. Nie sądził, by matka chciała go faktycznie odprawić, ale należało to dobrze zagrać, by pokazać jej, że nie chce się wcale narzucać. Oczywiście jednak ciekaw był, co z siebie wyrzuci, o ile tylko pozwoli, by język sformułował więcej słów.
OHJUSTYOUWATCH - ̗̀ I'msteppin'intofate ̖́- there isnotimetowaste I've got thatlightnin'inside me this ishowlegendsaremade
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ponownie wybrał się na zbieranie ziół, tym razem z Płomykówkową Gwiazdą. Zdołał zebrać poprzednim razem trochę jagód jałowca, ale wciąż były medykamenty, których brakuje. Denerwował go fakt, że jakiegoś medykamentu nie ma kompletnie w składziku i oczywiście zamierzał coś z tym faktem zrobić. Był zdyscyplinowany i zdeterminowany, aby nie mieć żadnych braków, zupełnie. Tym razem życzył przywódczyni powodzenia i sam udał się bardziej na tereny skaliste, czyli na Kamienny Stróż. Szukanie jałowca poprzednim razem bardzo długo mu zajęło, na dodatek co chwila musiały mu robić na złość kruki i inne jenoty, które stawały na jego drodze. Poza tym, z Kamiennego Stróża miał całkiem blisko do Trawiastych Grzbietów, gdzie również zamierzał się potem rozejrzeć. Teraz jednak skupił się i zaczął rozglądać za medykamentami. Szczególnie liczył na znalezienie podbiału, choć nie pogardziłby też pajęczyną, łopianem i lawendą. Pajęczyna i łopian zawsze się przyda, zaś podbiału i lawendy nie miał w ogóle.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Ach, tak. Wspólna wyprawa ze Szczypiącym Mrozem – po zioła i po zwierzynę. Płomykówkowej Gwieździe podobały się takie wyjścia. Dzięki temu mogła zapolować i jednocześnie uważać, żeby nic przypadkiem cienistego medyka nie zaatakowało. Nie, żeby uważała, że nie potrafiłby się bronić, ale drapieżniki takie jak lisy czy borsuki stanowiły zagrożenie nawet dla bardzo doświadczonych wojowników, co pokazało na przykład to, co spotkało Mroźne Serce. Starała się jednak myśleć pozytywnie i liczyła na to, że nie spotkają żadnych groźnych drapieżników na terenach. Życzyła kocurowi powodzenia i podczas gdy on udał się szukać ziół w pobliżu Kamiennego Stróża, ona sama kręciła się nieco dalej od skalistego terenu, jednak wciąż kręciła się w dość bliskiej okolicy, żeby w razie czego móc służyć Szczypiącemu Mrozowi jako bodyguard. Rozglądała się uważnie za zwierzyną, jednocześnie nasłuchując i węsząc. Miała nadzieję, że tym razem nie będzie miała takiego pecha, jak... czasami.
Czy przywódczyni będzie miała pecha, to się dopiero okaże, ale w każdym razie – Szczypiący Mróz go nie miał. Znalazł bowiem medykamenty bardzo szybko, a w dodatku był to jeden z tych, których szukał i potrzebował. Między jakimiś kamieniami lśniły srebrzyste, częściowo przejrzyste niteczki, tymczasem ich standardowego lokatora nie było widać w pobliżu. Idealna okazja na dobry początek zbierania.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Pajęczyna, idealnie. Mróz miał jej już naprawdę sporo w składziku, ale im więcej, tym lepiej. Nigdy nie wiadomo, kiedy nie będzie akurat jakiejś fali rannych kotów i będzie potrzebna pajęczyna. Od razu więc, bez dalszej zwłoki, zabrał się za zbieranie pajęczyny. Na początek zebrał jakieś patyki, które pomogą przy zbieraniu i następnie wrócił z nimi do pajęczyny. Potem zaczął ostrożnie nawijać pajęczynę na patyki, tworząc motki i starając się jak najmniej uszkodzić medykament. Pajęczyna jest bardzo delikatna, ale liczył na to, że uda się zebrać jak najwięcej.
Przywódczyni.. Może miała pecha, może nie. Na pewno nie miała go całkowicie, bo udało jej się coś znaleźć, choć nie była to zwierzyna. Natrafiła za to na drzewo, na którym wyrąbany był jakiś dziwny, okrągły symbol. Kora w tym miejscu była wydarta, zupełnie jakby ktoś chciał specjalnie zostawić tutaj jakiś znak. Co to może być?
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Zwierzyna? Nie, skądże znowu. Nie znam. Płomykówkową Gwiazdę niecierpliwił taki brak czegoś do upolowania, jednak to... coś wciąż było lepsze od całkowitej pustki dookoła. Teraz przynajmniej było to coś, czemu mogła poświęcić chwilę uwagi. Zastanowić się, co to w ogóle dokładnie jest. Zmarszczyła lekko brwi, zatrzymując się przed drzewem, jednak po chwili myślenia doszła do wniosku, że nie miała pojęcia, skąd ten dziwny symbol mógł się wziąć. Nie miała całego dnia, a samo stanie i myślenie nie przyniesie jej zwierzyny. Czyżby zostawili to dwunodzy? Może, ale miała czas, żeby pomyśleć nad tym po drodze. Postanowiła zapamiętać, gdzie jest to dziwne, oznaczone drzewo i ruszyła na dalsze poszukiwanie zwierzyny.
Chyba w dalszym ciągu sprzyjało mu szczęście, bo pierwsze zbiory okazały się bardzo ładne. Szczypiący Mróz delikatnie nawijał pajęczynę na patyki i w ten sposób udało mu się zdobyć całe dwanaście motków. Z pewnością przyda się do bandażowania rannych.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Ładnie! Nie spodziewał się nawet, że uda się zebrać aż tyle pajęczyny. Chyba będzie mieć zapas na połowę obiegu pór, albo nawet dłużej. Zadowolony wszystkie motki pozbierał i schował obok, a następnie przykrył trawą. Miał nadzieję, ze jak tu potem wróci, to będą całe. Potem po prostu ruszył dalej, rozglądając się za medykamentami, a szczególnie podbiałem, lawendą czy łopianem. Jeśli nie będzie w stanie długo znaleźć któregoś z tych medykamentów, to po prostu pójdzie na polanę i tam poszuka innych ziół. Lasu już miał ostatnio dość, pora skupić się na innych terenach.
Dosyć szybko Płomykówkowa Gwiazda znalazła kolejną zwierzynę. Po zostawieniu dziwnego drzewa ruszyła dalej i już wkrótce mogła dostrzec sporego, rdzawobrązowego ptaka o ciemnych prążkach, z czarną głową i zielonogranatowym nalotem. Do tego charakterystyczne, czerwone policzki - wiadomo co to? Oczywiście to samiec bażanta, okazały ptak, który skrywał się wśród pobliskich traw i zastygał w bezruchu, jakby próbując się ukryć.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Cierpliwość i staranne poszukiwania szybko się opłaciły. Płomykówkowa Gwiazda wreszcie znalazła zwierzynę – i to jaką. Samiec bażanta byłby idealnym dodatkiem do stosu, mogłoby się nim najeść nawet i kilka kotów. Postanowiła więc zakraść się do niego najbardziej starannie, jak mogła. Ruszyła w stronę ptaka na ugiętych łapach, uważając, żeby brzuchem nie szurać po podłożu. Głowę i ogon ustawiła idealnie na linii grzbietu. Szła pod wiatr, a po drodze patrzyła pod łapy i uważała, żeby nie narobić hałasu. Pamiętała również o tym, żeby się ukrywać. Pomagało jej to, że bażant znajdował się za jakąś wysoką trawą. Sama również wykorzystywała wysokie kępy trawy, żeby się za nimi po drodze ukrywać, a jeśli akurat nie miała jak się chować, co jakiś czas zastygała w bezruchu. Jeżeli tylko udało jej się podejść wystarczająco blisko, wyskoczyła w stronę bażanta, chcąc przytrzymać go przy ziemi uzbrojonymi w pazury łapami i szybko dobić ugryzieniem.
Medykamentów nie było, za to Szczypiący Mróz usłyszał... bzyczenie. Pewnie ze swoich wszystkich wypraw po miód bardzo dobrze znał ten dźwięk. Zaraz koło niego przeleciała pszczoła. Na szczęście była tylko jedna, w dodatku niezainteresowana medykiem, a szukająca jakichś kwiatków do zapylenia, ale z pewnością nie przynosiła dobrych wspomnień.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
Niestety, nie udało się tak szybko jak wcześniej znaleźć jakichś medykamentów. Było za to coś innego i jeśli chciało podnieść ciśnienie medykowi, to się udało. Charakterystyczne bzyczenie i pszczoła, która jak gdyby nigdy nic przeleciała sobie obok. Szczypiący Mróz zacisnął zęby i wstrzymywał się, aby nie wysunąć pazurów i nie próbować tej pszczoły ukatrupić. Wiedział bowiem, że jeśli nie trafi, a była na to naprawdę duża szansa, najpewniej sprowokuje owada, który by go użądlił. Pozwolił więc pszczole polecieć dalej, zaś sam zaczął rozglądać się za ewentualnym gniazdem, ale nigdzie takiego w pobliżu nie było. Zresztą, jak miałoby być, skoro nie ma tutaj drzew. Ruszył więc dalej, wciąż rozglądając się za wszystkimi medykamentami, choć fajnie by było, gdyby szybciej znalazł podbiał, łopian czy lawendę.
Niesamowite! Płomykówkowa Gwiazda nie miała żadnych trudności z podkradnięciem się szybko do bażanta, który chyba myślał, że ukryty w trawie pozostanie bezpieczny. Nie zdążył nawet głośno zaskrzeczeć, kiedy to cienista przywódczyni dopadła go swoimi pazurami, a następnie pozbawiła życia. Pierwszy łup już jest - i to jaki okazały! Jest się czym pochwalić, zdecydowanie.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
No proszę, udało się za pierwszym razem. Wspaniale. Cieszyła się z sukcesu, ale wiedziała, że nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Chociaż zapowiadało się obiecująco, musiała dalej zachować czujność i ostrożność, jeśli chciała znaleźć coś jeszcze. Wykopała dla swojej zdobyczy dół, co trochę jej zajęło, bo bażant był całkiem sporą i konkretną zwierzyną. Kiedy już upewniła się, że jest ładnie zakopany, ruszyła na dalsze poszukiwania. Szła pod wiatr i starała się zachować idealną ciszę, licząc na to, że w ten sposób dość szybko znajdzie coś jeszcze, co będzie się nadawało do upolowania.
Pszczółka odleciała, a on znalazł... kwiatki. W porządku, nie do końca kwiatki, bo roślina, którą znalazł, kwitła jedynie porą Zielonych Liści, a do tej jeszcze trochę zostało. Tak czy inaczej – odnalazł kolejny medykament. Jego zdrewniałe, zielone pędy były pokryte charakterystycznymi, srebrzystymi włoskami. Liście były natomiast wąskie i lancetowate. Cóż to takiego?
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>
Duży, masywny kocur o długim i gęstym futerku w barwie niebieskiej pręgowanej klasycznie. Ma przeciętnej wielkości łapy, a jego ogon jest długi i puszysty. Nosek jest ciemno kremowy, a oczy duże, jasnożółte. Uszy o średniej wielkości postawione do góry. Na nieco jaśniejszym końcu pyszczka ma długie sterczące wąsy.
wyluzowany; podwyższona samoocena; analityk; dosyć spokojny; łatwo się irytuje, ale stara się tego nie okazywać; ambitny; perfekcjonista
To oczywiście lawenda. Liczył, że ją dzisiaj znajdzie, więc był zadowolony z takiego obrotu spraw. Szybko zabrał się za zbieranie liści lawendy, ostrożnie je zrywając i odkładając na bok. Wiedział, że kwiatów żadnych nie znajdzie, choć w zasadzie do Pory Zielonych Liści zostało niewiele czasu. Wiedział, że wtedy właśnie najlepiej będzie zbierać medykamenty i zamierzał zrobić w tym czasie spore zapasy. Nie oznaczało to jednak, że teraz będzie siedział i nic nie robił. W Porze Nowych Liści nie było wcale gorzej, nie tak jak w Porze Nagich Drzew. Teraz w zasadzie miałby wątpliwość, czy w ogóle chodzenie na zioła w tej porze ma sens. Wciąż pamiętamy jeden liść ogórecznika, haha.
Cienista przywódczyni zapewne miała większe ambicje, jeśli chodzi o polowanie i liczyła na znalezienie czegoś jeszcze. W czasie, kiedy Szczypiący Mróz zbierał medykamenty, ona nie była w stanie znaleźć niczego interesującego. Wyglądało na to, że po sukcesie, jakim było upolowanie bażanta na następną zwierzynę będzie musiała trochę poczekać.
<img><img src="https://i.imgur.com/dhJkGwH.png" height="150" /> i don't have any answers themore i know, the m or e i grow i wanna tear DOWN boundaries i wannagreet myenemies i wanna see what i haven't seen xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx≡ cause i k n o w there's more ≡
Wysoka (jedna z najwyższych w Cieniu, jak nie w całym lesie), dobrze zbudowana, długowłosa ruda pointka o głębokich, niebieskich oczach. | KP
Co kryje się pod powłoką powagi i lodowatym spojrzeniem? Równie zimny i twardy charakter, można by rzec, choć wcale nie do końca. Płomykówka nie jest dobrym towarzystwem, jeśli szuka się kogoś do dobrej zabawy i pogaduszek. Chociaż potrafi mówić całkiem dużo i tłumaczyć całkiem dobrze, kiedy jest taka potrzeba, na ogół woli się za wiele nie odzywać. Ogranicza się do zwięzłych komunikatów i prostych przekazów, a przy rozmowach zwykle ma jakiś konkretny cel. Jaki? Najczęściej dowiedzenie się czegoś. Uwielbia badać i testować koty, zbierając informacje i tworząc sobie w głowie ich obraz. Nigdy nie wiadomo w końcu, kiedy i jaka wiedza mogłaby jej się przydać. Zadanie to ułatwia z pewnością fakt, że Płomykówkowy Lot jest kocicą inteligentną, która szybko się uczy i z łatwością zapamiętuje rzeczy. O sobie stara się mówić jak najmniej, często w niejasny sposób, pozostawiając wiadomości do odczytania między wersami. Nie czuje się komfortowo z rozmawianiem o sobie otwarcie. Uważa, żeby nie okazać niczego, co można by naznaczyć jako jej słabość i wykorzystać. Bardzo dba o swoją opinię, stąd też zwraca uwagę na każdy detal. Szczególnie ukrywa swoje uczucia. Traktuje je jak największą słabość, więc zazwyczaj nie da się wyczuć ich w jej głosie czy zobaczyć na jej pysku, chyba że celowo daje innym coś odczytać. | KP
Mogła się tego spodziewać. Tym razem jednak fakt, że nie mogła chwilowo nic znaleźć, wcale jej tak bardzo nie przeszkadzał. Skoro złapała bażanta, mogła odwdzięczyć się przodkom poprzez cierpliwość i nieirytowanie się na brak zwierzyny, prawda? Haha. Zobaczymy, ile w ten sposób Płomykówkowa Gwiazda wytrzyma, jeśli będzie się to ciągnęło. Na razie starała się jednak myśleć pozytywnie. Wciąż rozglądała się czujnie i uważnie, idąc pod wiatr i zachowując ciszę, aby jak najszybciej znaleźć zwierzynę.
Z lawendą poszło mu równie ładnie co z pajęczyną, a nawet troszeczkę lepiej. Liści nadających się do leczenia zebrał aż trzynaście, co na pewno na jakiś czas porządnie zasili składzik. Widocznie Szczypiący Mróz miał dziś swój szczęśliwy dzień.
<table><td><br>if everynightI goto sleepknowing<br>that.I.gave.everything.that.I<br><br>.............「HADTOGIVE」<br><br>≡then it's allI could'veasked for≡<br>I've.been.standing.u p.beside <br>e v e r y t h i n gI'veeversaid, but<br><br>OH,IT'SSATURDAYNIGHT,YEAH </td>
<td><img src='https://i.imgur.com/GtMW6L7.png' height='169px'><br></td></table>